|
Blog Marzycielki555 |
||
Potrzeba adrenaliny ; )
Notatkę dodano:2010-03-02 19:43:06
Zimny, mokry poranek. Słychać było tylko spadające krople z rynny i straszny wiatr, przez który sosny pukały w okno. Obok mnie mama, która próbowała mnie dobudzić. Ja nie chciałam wstawać. Za nic w świecie! Najchętniej położyłabym się i zasnęła na zawsze... czemu? Bo życie jest nudne... nudne i cały czas jest to samo. Wstaje rano, jem śniadanie, szkoła, obiad, zajęcie dodatkowe, wracam do domu, lekcje, piszę na blogu, kolacja, oglądanie telewizji i spanie. I tak każdego dnia... Bo w moim życiu nie ma nic ciekawego. Może jutro coś się zdarzy? Idę z mamą do księgarni i wypożyczę stosy książek, żeby mieć czym zając głowę. W szkole nic się nie dzieje, wszyscy jacyś tacy zmierźli. Wychowawczyni chora, nikomu nic się nie chce, a dziś dałam wymówkę, że zapomniałam stroju na w-f i nie mogę ćwiczyć. Tak naprawdę nie chciało mi się i każdy to wiedział, ale nikt nie zakablował. Och, jak można żyć w takiej nudzie???!!! Chcę, żeby coś się działo! Żebym mogła o czym pisać na blogu. Żeby było więcej emocji! Nie wiem... żeby chociaż była jakaś afera w szkole. Albo, żeby... och... tego to ja bym chciała... żeby pojawił się w moim życiu ktoś, z kim nie byłoby mi nudno. :( Szczęściara z tej Patrycji (pozdrowionka!). Naprawdę jej zazdroszczę... Też chciałabym, żeby jakiś wymarzony chłopak do mnie podszedł i zagadał. Och... czemu ja tak o tym marzę? Chciałabym przeżyć prawdziwą miłość! No dobrze, koniec o miłości... o! Mam pomysł! Pojadę do Paryża i skoczę z wieży Eiffla! Adrenalina byłaby mocna, ale chyba po połowie spadania, byłabym już nieprzytomna. :) Ludzie niech coś spadnie z góry! Niech coś się dzieje! Ta nuda już mnie zamęcza... :/ Może te jutrzejsze książki poprawią mi humor? Nie wiem... eh... liczmy, że coś wreszcie zakłóci tą nudę. Pozdrawiam, Michael. Komentuj(3) ------------------------------------------------------------------- Szkoła i miłość...
Notatkę dodano:2010-03-01 16:45:26
Pierwszy dzień szkoły po weekendzie. Nie było źle. No, było fantastycznie! Czemu? Przez cały weekend denerwowałam się, co dostanę z matematyki (najokropniejszy przedmiot w szkole!). Nie umiałam zamieniać tych durnych ułamków dziesiętnych. :/ Ale moim oczom ukazała się czerwona, piękna, duża 4+ ! Oszalałam ze szczęścia. Ogólnie to dzień był nudnawy. Taki jak zawsze w szkole. Rano kompletnie nie chciało mi się wstać! Na 1 lekcji siedziałam cicho, zamykając oczy ze zmęczenia, a to dlatego, że do północy czytałam książkę i tak mnie wciągnęła, że aż zasnąć nie mogłam. ;) Dopiero na 2 lekcji już się obudziłam. Czemu? Kolesie z klasy podawali imiona dziewczyn i chłopaków, ta para była razem i 'niby' całowali się w toalecie. Ja nie wiem z kim wypadłam, bo odeszłam i nie chciało mi się słuchać tych głupot. Bo przecież miłość jest piękna, ale nie jest do nabijania się z kogoś. To jest sprawa dwojga ludzi, którzy się kochają, a innym nic do tego. :[ Ja tak bardzo chciałabym kogoś kochać! Nie tak jak mamę, tatę, czy siostrę (chodź do niej to mam pewne wątpliwości), ale tak jak tylko chłopak z dziewczyną potrafi. Z zakochania i sympatii. Nie czytałam "Zmierzchu", tego bestselleru o romansie i wampirach. Dużo dziewczyn już czytało, a ja jestem chyba jedyną, która tego nie zrobiła. Czemu? Bo książki o wampirach i o zakazanej miłości mnie nie kręcą. Może bym się zmusiła, ale nie chcę. Widziałam film, nawet, nawet, ale do najlepszych nie należał. Dzisiaj np. Aga i Klaudia rozmawiały o Zmierzchu (a raczej o całych 4 tomach!) i podniecone mówiły pięknym Edwardzie. Aż taka zacofana nie jestem, żeby nie wiedzieć, kim był Edward. Był ukochanym Belli (głównej bohaterki) i był wampirem. Był tajemniczy, nieśmiały i inny. Nie chciałabym mieć takiego. Może tajemniczego i innego, ale nieśmiałego? Wolę szczerych chłopaków. Och... miłość jest chyba moim narkotykiem, uzależniam się od niej. Myślę o niej, rozmawiam o niej, a niedługo będę pewnie o niej śnić. Może kiedyś... na razie mogę tylko pomarzyć, bo ci dzisiejsi chłopcy... bez komentarza. Pozdrawiam, Michael. Komentuj(2) ------------------------------------------------------------------- Książka.
Notatkę dodano:2010-02-28 14:52:30
Rozdział 1 -Nie tak prędko!- zawołałam. Szłam właśnie przez zatłoczoną ulicę, pełną ludzi, samochodów i sklepów. Wszystkiemu towarzyszył hałas, który bardzo mnie denerwował. Rozmowy, krzyki i wrzaski nie były zbyt przyjemne, a jeszcze bardziej, kiedy miało się w reku smycz, a na smyczy psa, który ciągnął mnie jak opętany. -Karmel! Piesku- krzyczałam. Ludzie patrzyli na mnie dziwnie, a ja jak głupia prosiłam psa, żeby zwolnił. -Cudowna droga do parku- pomyślałam. Wreszcie szarpnęłam za smycz bardzo mocno i krzyknęłam stanowczo: -Siad!- rozkazałam. Pies usiadł i popatrzył na mnie trochę przestraszonym wzrokiem. Westchnęłam i kucnęłam przed Karmelem. -Przepraszam. Wiem, że dużo przeszłeś, ale następnym razem nie wyrywaj mi się tak, ok?- powiedziałam i pogłaskałam go po łbie. Karmel wystawił język i poczuł się lepiej. Następne trzy minuty drogi szedł tuż przy mojej nodze, machając ogonem. Karmel nie był moim psem, był ze schroniska. Codziennie wyprowadzam takie psy na spacer, a Karmel był moim ulubionym. Pamiętam jak kiedyś wzięłam na spacer aż 5 psów! Nie było to zbyt miłe. Każdy chciał coś innego, lecz wszystkie chciały do parku, żeby się wyszaleć. Ludzie wtedy patrzyli na mnie osłupiali, a ja szczerzyłam do nich zęby i resztkami sił próbowałam zatrzymać psy. Od tamtej pory biorę dwa psy, max! No, nie biorę za to pieniędzy. Nawet jakby to było za pieniądze, nie po to bym tam chodziła, lecz po to, żeby chodź odrobinę pomóc tym zwierzakom. -No nareszcie!- powiedziałam, kiedy ujrzałam park.
To na razie tyle. Mam o wiele więcej, ale nie chce mi się przepisywać. ; ] Proszę o komentarze i mówcie o poprawkach jak coś. Pozdrawiam, Michael.
Komentuj(1) ------------------------------------------------------------------- Pochłaniacze czasu...
Notatkę dodano:2010-02-28 13:35:23
Justyna Kowalczyk zdobyła złoty medal ! Wczoraj, razem z tatą i mamą, krzyczeliśmy ze szczęścia, że aż potem chrypę miałam. Byłam taka przestraszona jak rywalka pod koniec ją doganiała! Piszczałam ze strachu. Ale Justyna dała radę! Nie dość, że moje imienniczka, to jeszcze tak ją lubię! Do tego brązowy medal panczenistek. ;) Warto było oglądać. Mój tata jest wielkim fanem sportu. Mógłby go oglądać na okrągło. Ja nie aż tak bardzo, ale jak jest coś z polakami, to oglądam. Dziś rano, oglądałam z mamą jakiś serial (opera mydlana, nuda!) i nagle BACH! Nie ma prądu. Przez dobrą godzinę nie było. Tata się niecierpliwił, bo miał coś do obejrzenia w telewizorze, a ja się niecierpliwiłam, bo chciałam zaraz wejść na komputer. Biorąc prysznic i nucąc coś pod nosem, nagle zapaliło się światło. Wylazłam z wanny i nakryłam się ręcznikiem. Pół naga (haha), otworzyłam drzwi i krzyknęłam: - Jest światło!- z góry słychać było odpowiedź mojego taty: - Radujmy się!- zachichotałam i poszłam się ubrać. Wtedy zdałam sobie sprawę, że bardzo dużo czasu zajmujemy się dwoma wrogami: telewizorem i komputerem (lub laptopem). Zajmują nam prawie cały dzień. Pochłaniacze czasu. Jednak przyznajcie sami, co byśmy robili? Teraz już mało ludzi wychodzi na dwór, umawia się z przyjaciółmi, chodzi na wycieczki rowerowe. Teraz każdy jest pochłonięty pracą i ciężkim wysiłkiem. Komputer i telewizor, temu wszystkiemu towarzyszą. Ogólnie, to dzień na razie mija mi nudno. Bez żadnych rewelacji, ale można wytrzymać. Jeśli chodzi o książkę. Będę dawać fragmenty. Patrycja ma rację, to moja książka i mogę robić co chce. A tak przy okazji to pozdrowienia dla Patrycji (youngwriter)! No, ale fragment książki w następnej notce. ; ) Pozdrawiam, Michael. Komentuj(1) ------------------------------------------------------------------- Marzenia...
Notatkę dodano:2010-02-27 17:19:01
Życie nie jest lepsze, ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne... William Shakespeare
Ten cytat bardzo mi się spodobał. Bo jednak marzenia to też życie, prawda? To życie, ale wymyślone przez nas. Drugie życie, lepsze życie... Takie, które chcielibyśmy przeżyć i dalibyśmy wszystko, żeby tak było. Lecz może te prawdziwe życie jest lepsze? Bo są przeszkody, problemy i kłopoty, lecz na na nich właśnie się uczymy. Przecież te prawdziwe życie też ma dobre strony. Szczęśliwe chwile, niezapomniane dni. Świat wyobraźni, to tylko świat w którym jest najlepiej i najpiękniej. Przyznajcie sami, czy chcielibyście żyć w takim ciągłym szczęściu? Może kłopoty też są potrzebne? Nie wiem... jejku czy ja nie przynudzam? Pobudka! Jak coś to piszcie w komentarzach, że mam za dużo mądrości, ok? No. Dzisiaj uczyłam się do konkursu z historii. Mity greckie, rzymskie i egipskie. Do tego ludzie typu Kleopatra, Juliusz Cezar. Ateny, Sparta. O matko! Najwyżej zajmę 250 miejsce. Ale nieważne. Zawsze warto spróbować, prawda? Co wy na to, żebym dawała tu fragmenty mojej książki? Nie chcę ich dawać w 'opowiadaniach', bo myślę, ze na blogu będzie lepiej. Na odpowiedzi czekam w komentarzach, albo w wiadomościach. Zależy mi, żebyście wyrazili swoją opinię. Długo zastanawiałam się też, żeby w gimnazjum zajmować si.e bezinteresownie, zwierzętami ze schroniska. Wreszcie pomyślałam, że to dobry pomysł. Szkoda mi tych psów... sama będę mieć jednego w nowym domu! A no właśnie! Na wiosnę rusza budowa mojego nowego domu! Czyli mojego nowego życia i schronienia! Tak bardzo się cieszę. Dom jest prześliczny, w małej, miłej miejscowości. Do tego mama się zgodziła na psa! I to jakiego! Nie jakiegoś kundelka (chodź miałam już jednego, kocham cię piesku), tylko samego husky! Och, wyobrażam to sobie! Spacery do lasu (w pobliżu jest las) i te nasze czułości! Na razi mam kota. Frodka. Ciekawe czy polubi nowego mieszkańca? Mam nadzieję, że tak. Och, te marzenia... Pozdrawiam, Michael. Komentuj(1) ------------------------------------------------------------------- Po prostu jestem sobą.
Notatkę dodano:2010-02-27 16:50:46
Trochę o mojej skromnej osobie. Piszę tą notkę, popijając herbatę i zastanawiając się jak zacząć. Chodź tak naprawdę to już zaczęłam, prawda? No więc, jestem Justyna. Możecie mówić Michael. Czemu? Bo uwielbiam jego piosenki i jest dla mnie kimś niezwykłym. :) Mówię od razu, że nie owijam w bawełnę i mówię prosto z mostu. Lubię poznawać nowych ludzi i zaprzyjaźniać się z nimi. Nie umiem pisać o sobie... może napiszę o moich wadach? Bo przecież tak trudno jest pisać o zaletach. Hm... umiem postawić na swoim i czasem to niektórych denerwuje. No... a jeśli ktoś mnie zna, to wie, że umiem się zamyślić. Myślę właśnie o mojej pani z Angielskiego. Na tej lekcji zawsze siedzę oparta o łokieć, myśląc o byle czym. Uwielbiam ten stan. Tak jakby nie miało się problemów i stresów. Na 10 sekund można oderwać się od rzeczywistości. Moja pani od Angielskiego, mówi, że jestem zakochana i w ogóle nic do mnie nie dociera. Nie ma racji. Dociera, ale ja nie umiem żyć tylko nauką. Można mnie porównać do Ani z Zielonego Wzgórza. A jeśli chodzi o książki, to uwielbiam czytać! Tak samo pisać opowiadania, a teraz jestem nawet na etapie pisania książki (życzcie weny!). No cóż, o wyglądzie nie ma co pisać, może kiedyś nadarzy się okazja, w której będę mogła go opisać. Dzięki za przeczytanie mojej pierwszej notki i życzę miłego czytania następnych. Pozdrawiam, Michael. Komentuj(2) ------------------------------------------------------------------- |
Moja ostatnia proza Po prostu kochaj... 1Sport i nieuczciwość... Czy to miłość? Umiem cieszyć się życiem... Rozmowy przez sen 4. Licznik Odsłon: 5596Osób: 5338 |
|