Święta, Święta, a po Świętach...
Notatkę dodano:2014-01-02 13:05:09

 

 

Poza oczywistymi zaletami Świąt Bożego Narodzenia (jak spotkania z rodziną, jedyne w swoim rodzaju jedzenie czy równie niepowtarzalna atmosfera, by nie wspominać już o przeżyciach duchowych), są i inne - książkowe prezenty. Wszystkie okołoświąteczne dary książkowe uwieczniam na poniższym zdjęciu. A w roli Wisienki na Torcie i Mistrza Drugiego Planu - Puszkin we własnej osobie :)

 

W kolejności od dołu obdarowano nas takimi oto cudami:

1) Calineczka. Dla najmłodszych. Baśnie H. Ch. Andersena - nie, nie zanosi się na powiększanie rodziny. Calineczka to moja ukochana bajka z dzieciństwa (do tego stopnia, że trzeba było książkę chować nad regałem, bo płakałam na sam jej widok - ze wzruszenia oczywiście), a mama w ramach świątecznego żartu postanowiła wszystkim sprawić ukochane bajki z dzieciństwa :)

2) Będę to fotografował w kolorach. Początek XX wieku na trójwymiarowych zdjęciach Stanisława Wilhelma Lilpopa - propozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników fotografii i Warszawy oraz perełka nad perełkami dla kolekcjonerów albumowych perełek. Dwieście pięknych zdjęć z całego świata z lat 1909-1930. Ich autorem jest pewien bardzo zamożny arszawiak - S. W. Lilpop, pierwszy na ziemiach polskich szczęśliwy posiadacz aparatu, wykonującego kolorowe i trójwymiarowe zdjęcia. Osiemdziesiąt z nich jest trójwymiarowych, a do książki dołączono nawet specjalne okulary. Więcej o tym cudzie już wkrótce na blogu.

3) Wilkie Collins, Księżycowy kamień - dziewiętnastowieczna, jedna z pierwszych, jeśli nie pierwsza na świecie powieść kryminalna autora Kobiety w bieli. Jej wydanie (szczególnie, kiedy zdejmie się obwolutę) jest po prostu przepiękne, niebawem umieszczę zdjęcie. W dodatku tłumaczem był Łoziński!

4) Paula Byrne, The Real Jane Austen. A Life in Small Things - ślicznie wydana biografia autorki m.in. Dumy i uprzedzenia. Do książki dołączono też reprodukcje jej portretów i inne cuda. Zdecydowanie mój klimat.

5) Umberto Eco, Historia krain i miejsc legendarnych - superdroga, ale i superpięknie wydana nowa pozycja Eco. Pachnący i przyjemny w dotyku papier, ilustracje świetnej jakości i jeszcze cudniejsza treść - jak sądzę, ponieważ jeszcze nie zdążyłam się w nią zagłębić.

6) Klasyczne bajki na dobranoc - kolejny psikus mojej mamy - tym razem dla męża (bo nie wiedziała nic o ulubionych jego bajkach z dzieciństwa;)), ale trafia do tej samej biblioteczki, zatem umieszczam w tej klasyfikacji :)

7) Tymon Tymański, AD HD. Autobiografia. Rozmawia Rafał Księżyk - podobnie jak w przypadku poprzedniej, pozycja męża, bo ja osobiście gościa nie trawię i zdecydowanie nie przeczytam :)

8) Erik Larson, Grom z jasnego nieba - niech najlepszą reklamą będzie sam jej okładkowy opis:
Niezwykle plastyczny portret epoki seansów spirytystycznych, nauki i mgły, epoki zamieszkiwanej przez wynalazców, magików i detektywów ze Scotland Yardu, nad którymi panuje przyjacielski i uwielbiający zabawę król Edward VII, epoki, która kroczy w sposób nieunikniony ku pierwszej wielkiej wojnie XX wieku. Nic, tylko czytać! :)

9) Charlotte Link, Przerwane milczenie - to w zasadzie nie prezent, ale autoprezent, ponieważ sprawiłam sobie ją sama na fali miłości do autorki po lekturze Domu sióstr. Tajemnica sprzed lat, stary dom i jego młodzi mieszkańcy - mam nadzieję, że Link mnie nie zawiedzie po raz drugi (jak jej Obserwator...)

10) Shirin Kader, Zaklinacz Słów - moja zdobycz szkolna po klasowej Wigilii (a kto powiedział, że nauczyciele nie mogą brać udziału w losowaniu? ot co!:)) Cudnie wydana, a okładka podwójnie boska. Mam nadzieję, że treść będzie co najmniej tak dobra jak forma.

11) Gwen Cooper, Odyseja kota imieniem Homer - życiem pisana historia niewidomego kota Homera i jego przyjaźni z ślepą na miłość właścicielką. Wygraliśmy ją z Puszkinem w konkursie fotograficznym na blogu czytelniczy.blogspot.com, a dziś po powrocie do Warszawy wyjęliśmy ze skrzynki. Czekam na tę lekturę :))

12) Andrzej Sapkowski, Sezon burz -  czyli powrót do literackich korzeni i późnego dzieciństwa z Wiedźminem. Tylko, że przydałoby się wrócić wcześniej do sagi.

13) Last but not least Peter Wilhelm, Zakład pogrzebowy przedstawia. Dobrze, że do nas trafiłeś - już przeczytana i przetrawiona (niebawem opinia na blogu:)) kolejna obowiązkowa pozycja, tym razem dla fanów serialu Six feet under i tych, którzy nie boją się stanąć oko w oko z ... przedsiębiorcą pogrzebowym. Więcej wkrótce!

Inne prezenty książkowe, choć niebędące książkami to ikeowy X - podpórka do książek (mała rzecz a cieszy!). I jeszcze zakładka - złoty książkowy aniołek... :)
 

A morał z tego taki, że przyszły rok będzie obfitował w wydarzenia literackie :)

P. S. I mała errata - książka, o której zapomniałam, ponieważ otrzymana chwilę wcześniej, trafiła na półkę już czytam :) Czyli...


14) Zenon Harasym, Poradnik kolekcjonera starych fotografii - pięknie wydana księga, o której marzyłam. Przegląd historii fotografii, mnóstwo ilustracji i w końcu kompendium tego, co należałoby wiedzieć o zdjęciach. Zatem wreszcie zrozumiem Fotoplastikon Dehnela także w szczegółach technicznych.

 

Zapraszam na drugiego, oficjalnego, bloga:

kotnakrecacz.blogspot.com

1ee6dcb9a7a225fad00aa674ff44c895.jpeg

Brak komentarzy
Ja, Puch, Ksawery i "Dom sióstr" Charlotte Link
Notatkę dodano:2014-01-02 13:01:38
W ramach odpoczynku od Nazywam się Czerwień i klimatów gorącej, choć zimowej Turcji, postanowiłam zabrać się za coś lżejszego - także gabarytami - i przenieść się w klimaty prostszego kryminału i brytyjskiej tajemniczości. I choć może Dom sióstr nie spełnił moich oczekiwań mało wymagającego czytelnika, to zdecydowanie zapewniła mi niemal idealne poranki i wieczory przy gorącej herbacie i przy zawiejach zesłanych Polsce przez Ksawerego. Zostałam wchłonięta przez historię Frances Gray. Bez reszty.
Charlotte Link posłużyła się dość popularnym, żeby nie powiedzieć oklepanym motywem odkrywania tajemnicy sprzed lat, tajemnic domu i jego mieszkańców. Ale zrobiła to tak zgrabnie i ciekawie, że podczas czytania, na myśl przychodziły mi same arcydzieła (wg mojej prywatnej oceny) - Wichrowe Wzgórza, Trzynasta opowieść, Smażone zielone pomidory...

Bohaterowie powieści Dom sióstr żyją w dwóch wiekach i co najmniej czterech epokach, a wydarzeniami z życia głównej bohaterki, Frances Gray, można by obdzielić co najmniej cztery osoby. Urodzona w latach 90-tych XIX wieku, przeżyła lat prawie 90 i na jej przykładzie autorka książki pokazała przekrojowo całą najnowszą historię Anglii, ze wszystkimi jej ciemnymi i jasnymi stronami. Frances dołącza bowiem do ruchu sufrażystek, przebywa blisko frontu podczas I i II wojny światowej, organizuje życie swoje i domu w trudnych czasach po obydwu wojnach. Nie jest ideałem, nie jest kobietą ciężko doświadczoną przez los, która mimo wszystko zachowuje ideały młodości. Jest za to kobietą z krwi i kości - żywą, pełną sprzeczności, czasem bezwzględną, czasem sprawiedliwą, słowem - realną. A realizmu (choć niekoniecznie naturalizmu) przede wszystkim oczekuję od literatury.

Dom sióstr to mocna historia, która daje do myślenia, pociąga i absorbuje całą uwagę czytelnika. Jest, moim zdaniem, pięknie napisana (przetłumaczona?), niebanalna i nieprzewidywalna. Tajemniczość zaśnieżonych wrzosowisk z Yorkshire potęgowała tylko zimowa pogoda.

Skończyłam. I trudno mi pogodzić się z rzeczywistością.
e728bba64b86244a238ede1f7102e5cc.jpeg

Brak komentarzy
O moim spotkaniu z XVII-wieczną Turcją, kawą i iluminacjami, czyli Orhan Pamuk i Nazywam się Czerwień
Notatkę dodano:2013-12-08 11:11:30

Od zawsze lubiłam książki ciekawe nie tylko w treści, ale i formie. I nie chodzi mi o formę nadaną przez wydawnictwo (choć ta również bardzo do mnie przemawia), ale o tę, której autorem jest sam pisarz. Tym bardziej niecierpliwiłam się sięgając po moją pierwszą książkę Pamuka - Nazywam się Czerwień. Ciekawą okładką i pięknymi iluminacjami wyznaczającymi początek każdego rozdziału, przywitała mnie ta prawie 600-stronowa księga. Dodatkowe wzmocnienia stanowiły wszechobecne entuzjastyczne recenzje i oczywiście Pan Nobel... Niestety moja nie będzie aż tak entuzjastyczna, choć mam wrażenie, że powodem tego nie będą braki w książce, ale moje własne. To nie jest książka dla mnie. Mimo, że pochłonęłam ją (trochę z obowiązku) w zaledwie trzy dni, kulturowo nie jestem w stanie jej udźwignąć. Ale od początku.

 

Nazywam się Czerwień to książka wielowymiarowa, wielowątkowa i bez wątpienia mocno zapadająca w pamięć czytelnika. To opowiadana przez wielu narratorów historia zbrodni i miłości. I sztuki. Choć właściwie wypadałoby rzec, że to raczej zbiór tysiąca i jednej opowieści o miłości, zbrodni, sztuce, islamie, zawiści, ślepocie, Allahu, sułtanach i dżinach, śmieci, świecie i tworzeniu. Z resztą - niewiele jest tematów, których Pamuk nie porusza, co z reszta chyba nie stanowi wielkiej korzyści dla książki, która ze strony na stronę stawała się coraz bardziej skomplikowana. Łatwo wtedy zrozumieć porównania tej książki do Gry w klasy. Gdyby jednak odsunąć na razie wątki poboczne (które być może wcale pobocznymi nie są!), byłaby to książka o XVII-wiecznym Stambule, stolicy islamskiej iluminacji. Byłaby to też książka o islamie i o morderstwie dokonanym w jego imię, morderstwie, którego sprawca ujawnia się czytelnikowi dopiero na końcowych kartach, choć i wcześniej prowadzi z nim dialog, zachęcając do odkrywania tajemnicy tymi słowy: spróbujcie z koloru moich słów odgadnąć, kim jestem. Ja, choć próbowałam rozszyfrować zagadkę, nie odgadłam, choć zrobiłam mnóstwo notatek.

 

Niewątpliwa zaletą Nazywam się Czerwień jest jej klimat - XVII-wieczny Stambuł, tajemnicze księgi z jeszcze bardziej tajemniczymi iluminacjami największych mistrzów, pięknie snute opowieści o sułtanach, dżinach i mitycznej miłości, wszystko okraszone szczyptą miłości i zbrodni. Język dzieła Pamuka jest piękny, bardzo literacki, nieprzesadzony, lekki jak iluminacje, a niektóre zdania pięknie skonstruowane. Również poznawczo książka ta jest absolutnie nieoceniona - dowiedziałam się z niej więcej na temat islamu i tureckiej sztuki niż kiedykolwiek do tej pory. Dzięki niej wiem, że tureccy malarze malowali na chwałę Allaha tak, by pokazać to, co widzi On, nie oni sami, zatem mogą być nawet ślepi, jeśli są doświadczeni. Wiem też już, że Turcy mają wiele wspólnego z historią Dalekiego Wschodu, i że indywidualny styl może mieś tylko pracownia malarska - nie artysta. I wiem też wiele o ich zwyczajach pogrzebowych.  Niestety nie spodobało mi się wszystko, czego się dowiedziałam, co oczywiście jest raczej kwestią moich ograniczeń zdecydowanie bardziej niż wadą książki.
Choć toleruję i nie potępiam, nie jestem w stanie pewnych rzeczy zrozumieć. Nie zrozumiem czemu stworzenie iluminacji w stylu  europejskim jest (było?) grzechem większym niż pozbawienie kogoś życia. Nie rozumiem dlaczego wobec śmierci najbliższej osoby płacze się tylko na pokaz i tylko przy otwartym oknie, a prawdziwe wzruszenie wywołuje tylko widok sułtana i jego urzędników. Nie wiem, czemu kawa jest symbolem zła i zmian na gorsze, dla innych zaś odwrotnie. Nie pojmuję czemu mają służyć zdania typu: Czułem przyjemny chłód własnego siedzenia i odbytnicy. Zmęczyła mnie także forma książki - ciągłe zmiany narratorów, szczególnie jeśli nagle zostawały nimi iluminowane postacie czy przedmioty - moneta, koń, drzewo... Mimo wszystko miałam wielką ochotę popatrzeć na te iluminacje, tak sugestywnie i pięknie były opisywane. Nie wspominając już o tym, jak bardzo chciałam, wraz z bohaterami, znaleźć się w sułtańskim skarbcu.
Podsumowując - dawno już, po żadnej książce nie miałam aż tak dużego mętliku w głowie. To być może dobrze i tym lepiej świadczy o Pamuku, ale dla mnie nie jest to uczucie przyjemne... Dlatego popełniając jeden z największych grzechów islamu - utopię swoje smutki... w kawie. Kawie, której Prorok nie chciał pić.

 

3bda18b81de3a4b6fbf7bebdb96cbe06.jpeg

Brak komentarzy
Barwny Bezbarwny
Notatkę dodano:2013-11-24 20:58:44

Bezbarwne życie bezbarwnych ludzi i ich barwne przypadki w ładnym opakowaniu, na pachnącym papierze i w dobrym tłumaczeniu - czyli wszystko, za co Murakamiego cenię i uwielbiam. Niby to wszystko, a jednak czegoś brakuje... Ale po kolei.
 
Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa, najnowsza książka Murakamiego, bestseller w Japonii i nie tylko, to pozycja, która na liście fanów tego wschodniego, ale zarazem jakże zachodniego pisarza dołączy zapewne do klasyki gatunku (bo Murakami stworzył raczej osobny gatunek literacki i trudno jego prozę z czymkolwiek porównać). Nie brakuje jej barw, choć tytułowy bohater, jak często u tego autora bywa, ma wieść życie absolutnie bezbarwne, dopóki sama rzeczywistość go nie pokoloruje. Jest trzydziestosześcioletnim inżynierem, projektującym dworce kolejowe, co od dzieciństwa było jego pasją. Na kartach książki rozwiązuje zagadkę z własnej przeszłości, zagłębia się w sytuacje, które miały miejsce przed szesnastoma laty i dochodzi do istotnych wniosków. Grupa przyjaciół, z którymi spędził dwa lata jako nastolatek, nagle wykluczyła go ze swojego grona, nie podając żadnego powodu. Sytuacja, w jakiej znalazł się po tym wydarzeniu i samo to wydarzenie rzutowały potem na całe jego życie, powodując komplikacje, których przyczyny dopiero po latach stara się poznać. Wyrusza więc w podróż - wgłąb samego siebie, ale i do miasta dzieciństwa, i dalej - do Finlandii, pokazując zarazem, jak daleko trzeba dojść, by dotrzeć do samego siebie.
 
W Bezbarwnym Tsukuru... Murakami posługuje się motywami, jakie już znamy z poprzednich jego książek - aurą tajemniczości (choć jest jej tu zdecydowanie mniej niż w pozostałych pozycjach), motywem pustych ludzi czy zablokowanego nurtu, ciekawie nazywa postaci, których imiona oznaczają barwy i opisuje je w sposób tak realistyczny, że stają się nie mniej jaskrawe niż ich imiona. Miejsca również opisuje tak sugestywnie, że nabrać można wielkiej ochoty na przeprowadzkę do fińskiego lasu, nie wspominając już o wielkiej ochocie na pływanie i jedzenie tych samych potraw, jakie spożywają bohaterowie. Przemyślenia bohaterów i ich spostrzeżenia są, jak zwykle u Murakamiego, bardzo trafne, choć nieszczególnie rozbudowane. Zauważa on rzeczy, które i my zauważamy, ale których nie potrafimy nazwać. W sposób bardzo obrazowy pokazuje na przykład, że pewnych rzeczy nie da się już odzyskać, kiedy raz zostaną stracone. I choć brzmi to jak banał, to w Bezbarwnym słowa te zyskują dodatkowy sens - choćbyśmy poznali przyczynę straty, tak prawdziwa nigdy nie wyjdzie na jaw.
 
Czego zatem Bezbarwnemu Tsukuru brakuje? Trudno to uchwycić, bo jak uchwycić coś, czego nie ma? Może trzeba, by zrobił to sam Murakami. Mogę tylko powiedzieć o rzeczach, które przeszkadzały. Żałuję, że autor nie nazywa już rozdziałów, bo ich tytuły zawsze były osobnymi dziełami sztuki. Żałuję, że nie ma w niej więcej tajemniczości. I żałuję, że akcja rozgrywa się współcześnie. Wolę jednak Murakamiego bez Facebooka i Googlea - to narzędzia bardzo mało literackie, choć pewnie na stałe wejdą do literatury.
 
Niemniej jednak Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa, choć może nie stanie się moją ulubioną pozycją z dorobku japońskiego pisarza, potwierdza, że naczynie z talentem Murakamiego jest bardzo pojemne. Talent bowiem, posługując się słowami autora, przypomina naczynie. Choćby się człowiek strasznie starał, nie da rady zmienić jego kształtu. I można tam wlać tylko określoną ilość wody.

 

1bb011f157332455594db572d6b6d42a.jpeg

Komentuj(1)
O tym co wydarzyło się podczas Śniadania u Tiffanyego
Notatkę dodano:2013-11-24 20:55:48

Śniadanie u Tiffanyego Trumana Capote to moim skromnym zdaniem jedna z najpiękniej nakreślonych kobiecych charakterystyk w historii literatury. Nie ma się więc czemu dziwić, że w główną bohaterkę tej cudnej noweli wcieliła się jedna z najlepszych aktorek w historii kina - Audrey Hepburn - w mojej rodzinie (właśnie dzięki tej kultowej roli) nazywana po prostu wariatką :)

 

Śniadanie u Tiffanyego to historia fragmentu podróży młodziutkiej Holly Golightly, podróży bez określonego celu, niezaplanowanej i pewnie dlatego tak uroczej. Może jej celem miał być DOM? Ten, który określiła jako miejsce, gdzie czujesz się jak w domu. Historia zapisana jest słowami młodego nowojorskiego pisarza, który sąsiadując z główną bohaterką, zdążył ją pokochać i pewnie też trochę zrozumieć - a spróbujcie kiedyś zrozumieć wariatkę!

 

Ta cudna historia o szukaniu i nie znajdowaniu zaczyna się wraz z pojawieniem się Holly, a kończy się wraz z jej zniknięciem. Jest lekka jak naszyjniki od Tiffanyego, urocza jak sama Holly, ale i mądra jak... jak ona sama. Całość okraszona jest pięknym humorem słownym i sytuacyjnym (W powietrzu mogłyby pływać rekiny, nieprawdopodobne natomiast wydawało się, by zdołał się w nim unieść samolot), który wywołuje u czytelnika szczery śmiech. Na deser specjalnie dla mnie - odnaleziony kot z chuligańskim pyszczkiem!

44f5a1b1568c62265a49fd3298f047a7.jpeg

Brak komentarzy
"Kronika ptaka nakręcacza" i mój kot nakręcacz
Notatkę dodano:2013-11-12 18:56:23

 

Do Kroniki ptaka nakręcacza wróciłam po siedmio- czy ośmioletniej przerwie. To książka z gatunku tych, które TRZEBA przeczytać ponownie, ale nie od razu, bez pośpiechu, dać sobie czas na przetrawienie jej absurdalnej, lecz moim zdaniem cudownej, treści.

Murakami zawsze będzie dla mnie pisarzem numer jeden, ale moja miłość do niego nie jest bezwarunkowa. Nie przepadam za jego niektórymi pozycjami, jedne lubię mniej, inne bardziej, ale Kronika... była i będzie dla mnie kwintesencją murakamiowatości. Jej treść jest równie pokręcona i nierealna, jak treść innych jego książek, ale piękno tego zjawiska polega na tym, że ten brak realizmu (u innych autorów dla mnie nie do przełknięcia) tworzy inny realizm. Mówiąc ogólnie, czytelnik nie widzi niczego nierealnego w tym, że opisane wydarzenia nie mogłyby się wydarzyć w świecie, który znamy.

Tytułowy ptak nakręcacz, nakręcający sprężynę świata pojawia się wokół różnych bohaterów w pewnych przełomowych dla nich momentach - niezależnie od tego, czy żyją w latach 30 w Mandżurii, czy Tokio lat 80-tych. Jest elementem łączącym bohaterów, ale tych elementów jest więcej. Tworzą pajęczą nić, której tylko czubek jest widoczny po jednokrotnym przeczytaniu książki.
Postacie są barwnie i spójnie nakreślone - jeśli na chybił-trafił otworzy się Kronikę..., a wcześniej poznało się już bohaterów, nawet bez imion łatwo domyślić się kto występuje w dialogu. To, moim zdaniem ogromna umiejętność Murakamiego jako pisarza.

Mamy więc młodego szarego Tokijczyka, który rezygnuje z pracy, tajemniczą projektantkę mody i jej niemego syna, nieco ekscentryczną 16-latkę, sławnego polityka, dyrektora przedwojennego ZOO, japońskiego pułkownika, radzieckich i mongolskich oprawców, nietuzinkowe siostry o nietuzinkowych imionach (Malta i Kreta) i jeszcze bardziej nietuzinkowych strojach, zaginionego kota o zakrzywionym ogonie oraz oczywiście tytułowego ptaka. Każdy z nich ma swój wkład w klimat książki, którego z niczym nie można porównać. Ich losy przeplatają się ze sobą, to znów rozplatają, ale szczegóły przestają mieć znaczenie, bo każdego dnia ptak nakręcacz na nowo nakręca sprężynę świata.

Niewątpliwą zaletą książki jest także jej forma. Ładne, eleganckie wydanie, niedługie i pięknie zatytułowane rozdziały (kto nie chciałby przeczytać części zatytułowanej O człowieku, który czekał, o tym, czego nie można strząsnąć, i o tym, że nikt nie jest samotną wyspą?), cudnie skonstruowane dialogi.

Kronika taka nakręcacza, poza dawaniem oczywistej przyjemności literackiej, otwiera czytelnikowi oczy na rzeczy, o których nigdy by nie pomyślał. Kto z nas rozważał kiedyś jak wygląda ZOO podczas wojny? Albo jak wygląda świat z dna suchej studni? To może nie są przemyslenia potrzebne do życia, ale uczą. Uczą dostrzegania mikroskopijnych elementów w machinie świata. A sedno książki? Sedno każdy ma swoje i, żeby posłużyć się słowami samego Murakamiego, sedno jest tak pięknie zakamuflowane jak szyld wróżki.

 

 

a4d6ac667ff33a4e53620d65ece4d9a2.jpeg

Brak komentarzy
Nobel po raz pierwszy czyli
Notatkę dodano:2013-11-03 14:17:12

 

 

Przyjaciółka z młodości to moja pierwsza lektura tegorocznej Noblistki, za którą wzięłam się wiedziona właśnie nagrodą dla autorki i standardowym myśleniem typu: Jeśli ktoś wygrał z Murakamim, musi być naprawdę dobry. I co? No cóż, w moim życiu niewiele się zmieniło — wszystkie części ciała mam w jednym kawałku (na czele z tą czteroliterową), mój światopogląd nie uległ zakrzywieniu, nie zostałam poruszona do głębi. Szkoda. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że inne tomy opowiadań na Nobla naprawdę zasługują.

 

Od mojego ogólnego obrazu całości odbiegają dwa opowiadania — pierwsze i jednocześnie tytułowe oraz trzecie, Meneseteung. Tak mną wstrząsnęły, że z powodu braku pojedynczej kartki, zaczęłam notować na chusteczce higienicznej. Gdyby całość tomu była na poziomie tych dwóch opowiadań — byłabym w siódmym niebie i zasadność przyznania autorce Nobla uznałabym za niepodważalną. Obydwa mają klimat, są pięknie napisane, a ich literacka rzeczywistość wciąga czytelnika bez reszty. Sprawiły nawet, że usilnie szukałam, czy Munro opisuje historie prawdziwe, a ponieważ tak nie było, tym bardziej byłam pod wrażeniem. Warte przeczytania, choć według mnie już nie tak dobre, są trzy inne opowiadania — Zdjęcia lodu, Dobroć i łaska oraz Peruka.

 

Niewątpliwą zasługą autorki jest język opowiadań — literacko piękny, delikatny, a jednocześnie dobitny. Wszystkie dziesięć opowieści to jakby wycinki z życia ich bohaterów — narrator pojawia się obok nich jakby na chwilę i opisuje ten fragment ich egzystencji, po czym opuszcza bohaterów na stałe. Efektem tego zabiegu jest to, że w zasadzie żadne z nich nie mają przesłania, co akurat zarzutem nie jest, ponieważ opowiadanie, jako krótka i szczególna forma literacka, wcale nie muszą go posiadać. Czasem jednak, podczas lektury Przyjaciółki z młodości jednak tego sensu pragnęłam, szczególnie w zakończeniach, których w większości w ogóle nie rozumiem. Dość męczący bywa również zabieg, który Munro stosowała w niemal każdym opowiadaniu — reminiscencje reminiscencji, reminiscencji — wprowadzało to taki chaos, że czasem można było zgubić czas i poświęcić dużo energii, żeby określić które wydarzenia są najwcześniejsze, a które najbardziej współczesne. Mnie osobiście raziło również tłumaczenie i stosowanie słów takich jak popatrzyć czy mięsiwo — oczywiście poprawnych, ale jednak bardzo nienaturalnych. Rozumiem większość zabiegów, mających na celu zachowanie poprawnej polszczyzny i do upadłego będę walczyć o rozróżnianie słów unikatowy i unikalny, ale nie zrozumiem stosowania takich archaizmów we współczesnych tłumaczeniach książek.

 

Ogólnie rzecz ujmując, mam mieszane uczucia w stosunku do Przyjaciółki z młodości Alice Munro. Niewątpliwie jej styl jest unikatowy (sic), nie unikalny (nie chcę go bowiem unikać), a niektóre z opowiadań oczarowują i definitywnie warte są uwagi. Całość jednak, na czele z kiepskimi moim zdaniem tytułami poszczególnych opowiadań, pozostawia spory niedosyt. 

 

Nobel dla Murakamiego!

 


a4fe1c245e74aeb10109886498ff2adc.jpeg

Brak komentarzy
"To, co zostało" z mojej pierwszej lektury Jodi Picoult
Notatkę dodano:2013-10-25 12:35:16
Moja pierwsza Jodi. I nie wiem, czy chcę kontynuować tę znajomość — boję się, że mnie zawiedzie, że nie okaże się warta zachodu. Ta pozycja natomiast przerosła oczekiwania — spodziewałam się ckliwego amerykańskiego romansidła o historią w (dalekim) tle. Tymczasem otrzymałam pięknie skonstruowaną powieść, w której historia, tak bliska mi historia, jest głównym bohaterem wydarzeń.

To, co zostało to powieść wielowątkowa, tocząca się we współczesnych Stanach i wojennej Europie. Porusza ważne i jednocześnie kontrowersyjne zagadnienia i kwestie. Czy można wybaczyć niewybaczalne? Czy człowiek można wybaczać w imieniu innych? Na ile skuteczna jest zemsta? Po czyjej stronie leży sprawiedliwość i kto może ją wymierzać? Do czego zdolny jest człowiek? Jakim wpływom nie możemy nie ulec? Może to pytania banalne, może oklepane, ale jeśli dłużej i intensywniej się nad tym zastanowić, odpowiedź nasuwa się jedna — możliwe jest wszystko. O tym wszystkim opowiada książka Picoult. Niech nas jednak nie zwiedzie niepozorny opis fabuły. Wbrew pozorom nie jest to historia o współczesnej Amerykance, która odkrywa rodzinną przeszłość naznaczoną oddechem nazizmu, o jej babci i emerytowanym esesmanie przebywającym w ukryciu. To książka… mądra, to książka o człowieku z całym dobrodziejstwem inwentarza — z jaśniejszymi i ciemniejszymi stronami jego natury. W dodatku trochę też to książka o nas — Polakach i postawach, jakie przyjmowaliśmy w trudnych czasach II wojny światowej. A ciężko patrzeć na siebie, na swoją narodowość tak nieprzychylnymi oczami innych, nawet jeśli to spojrzenie jest dość uproszczone.
Kolejnym plusem To, co zostało jest jej konstrukcja. Picoult zręcznie przeplata narrację współczesną z… no właśnie, warto przekonać się samemu. Wystarczy powiedzieć, że nie jest to dawny pamiętnik babci, jak to zwykle bywa w podobnych książkach, ale narracja literacka, która mogłaby stanowić osobną całość, w dodatku piękną. Dialogi bohaterów są zgrabnie napisane i absolutnie niewymuszone, postacie nakreślone spójnie i dość ciekawie, a całość wieńczy również zapach świeżego pieczywa, wyzierający z każdej strony, jako że trójka bohaterów to piekarze. Wszystkie zastosowane zabiegi podkreślają nastrój książki, którą czyta się w zasadzie jednym tchem. jedna z niewielu wad To, co zostało jest wątek miłosny, który jakoś nie zrobił na mnie wrażenia i prawie niczego na lepsze w książce nie zmienił. Jednak jako całość, książka robi duże wrażenie.

Tym bardziej polecam, że już niedługo czasy się zmienią, niebawem już nie będziemy mogli zapytać o prawdę (jeśli w ogóle istnieje) tych, co zostali.

62a70c5623b73e860ca7e4c2535bfc9d.jpeg

Komentuj(1)
"Zatoka o północy" Diane Chamberlain - czyli harlequinowe czytadło w ładnym opakowaniu
Notatkę dodano:2013-10-13 19:12:12

 

Ostatnio większość moich rozważań o przeczytanych książkach rozpoczynam od zdania: "Dawno nie czytałam książki, która....", ale i tym razem nie umiem się powstrzymać. Dawno już nie czytałam książki, której pochłonięcie zajęłoby mi prawie miesiąc... I to absolutnie niestety nie jest związane z tym, że była tak wymagająca i musiałam ją sobie "przetrawić" - ta była po prostu beznadziejna. Dobrze, że ją wygrałam, a pieniądze bezpiecznie spoczywają na koncie.

"Zatoka o północy" Diane Chamberlain to książka wydana ładnie przez dobre wydawnictwo. Na koncu książki zamieszczono też ciekawe pytania do ewentualnej dyskusji. I na tym niestety jej plusy się kończą.

Absolutnie niestety nie zgadzam się z "ochami" i "achami" na jej temat. Odkąd na scenę wkroczyła opowieść najstarszej z bohaterek, stała się absolutnie przewidywalna i nawet jeżeli o sprawcy miałam tylko mgliste pojęcie, to i tak szczerze mówiąc jakoś nie korciło mnie, żeby potwierdzić przypuszczenia. Poza tym (może to tylko kwestia tłumaczenia, nie oryginału, bo np. raz pisze o rozwodzie a raz tylko o separacji dwójki bohaterów) jest moim zdaniem kiepsko napisana i staje się absolutnym czytadłem bardzo w stylu Harlequinów ("Musiał ją poślubić z miłości. Miłości, jakiej nie mogliśmy zaznać razem, ponieważ zbyt wiele przeciwności stanęło nam na drodze"). I nawet nie pomogła jej forma wielu narratorów. Mam wrażenie, że autorka pisze "na siłę", że na tablicy powypisywała sobie cechy bohaterów, opisała je dokładnie, a potem wydarzenia konstruowała tak, żeby postacie do nich pasowały. Moim zdaniem natomiast dobrze napisana książka to taka, w której to wydarzenia pokazują charakterystyki bohaterów, a nie sztucznie udowadniają opis z początku książki. Mówić szczerze, zdenerwowała mnie ta książka!

Ale cieszę się, że niektórym się podobała - w końcu, jak pisał Gaarder "wytwarzamy więcej kultury niż jesteśmy w stanie przetrawić" i to bardzo dobrze - każdemu według upodobań. Nie musimy lubić wszystkiego.



Brak komentarzy
Z mógu mi to wyjąłeś, czyli MŁODSZY KSIĘGOWY Jacka Dehnela
Notatkę dodano:2013-10-12 17:47:06

 

 

Młodszy księgowy Jacka Dehnela to dość obszerny zbiór literackich perełek, tym bardziej szlachetnych, że traktujących o samej literaturze. Niestety nie na tyle obszerny, a może zbyt dobry, by starczył na dłużej niż dwa dni. To książka, którą się chłonie. Pochłonęłam, zdaję relację.


Erudycja i żądlące pióro Dehnela nie były dla mnie nowością, kiedy zaczynałam jego ostatnią pozycję, ale rzeczywistość przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Jest to książka cudownie wręcz inteligentna, pięknie napisana i trafiająca wprost do lewej komory mojego serca i prawej półkuli mózgu. Stanowi nie lada gratkę i pozycję obowiązkową dla książkowych moli, literatów, nieliteratów, dziennikarzy - słowem, myślących odbiorców kultury. Znajdziemy tu więc urocze historie o (pół)światku krytyków literackich, młodych poetów dążących do sławy, pseudotwórców wydających własnym nakładem książki, których nikt poza nimi samymi nie czyta. Dehnel wyróżnia też nowy typ literatury - postsmoleński, jako żywo przypominający socrealizm oraz inne ciekawe zjawiska charakterystyczne dla współczesnej kultury - "brykizację systemu edukacyjnego" czy modną ideę "imprezy intelektualnej". Wspomina swoich bardziej lub mniej lubianych nauczycieli polskiego i powołuje do zycia pojęcie "lektur gorączkowych" (grypowych szpitalnych, gipsowych itp.), które każdy z nas przecież jakieś posiada. Patrzy też z punktu widzenia czytelnika i kolekcjonera książek - opisuje więc też znany mi dylemat, co robić z książkami "niepotrzebnymi", jeśli takie istnieją. W ogóle mam wrażenie, że Dehnel wyraził w Młodszym księgowym to, co ja myślę i czuję o książkach. To dla mnie lektura osobista, ale też taka, która nazywa to, czego ja nazwać nie potrafię - może to i lepiej, bo z tym większą przyjemnością poznawałam Młodszego księgowego. Nie wspominam już o ogromej licznie cytatów-perełek, które tym bardziej potwierdzają kunszt pisarski autora.

 

W zasadzie trudno mi znaleźć wady Młodszego księgowego. Być może został trochę zbyt pośpiesznie wydany, ponieważ zdarzają sie błędy edytorskie. Być może też wolałabym nie odczytywać "Piotrusia Pana" w sposób, w jaki czyni to autor, ale to przecież nie jego wina... Więcej minusów nie znajduję, plusów nie zamierzam żałować.

 

Zamykam ksiażkę, składam notatki i patrzę na ściany pełne książek. I myślę słowami Dehnela - "Niech żyją regały Billy!"

 


d1123d7976a4d243544ca085aa05b0ba.jpeg

Brak komentarzy

Moje książki

Na południe od granicy, na zachód od słońca
Koniec świata i hard-boiled Wonderland
Jedz, módl się, kochaj
Jezioro cierni
Śniadanie u Tiffanyego. Harfa traw
Białe kruki
Bezsenność w Tokio
Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa
Brzemię rzeczy utraconych
Oskarżony Pluszowy M.
Alicja w krainie rzeczywistości
Projekt Bronte
Przypadek Adolfa H.
Jako w niebie tak i na ziemi
Fabrykantka aniołków
Jak przestałem kochać design
Maja
Tajemnica Gaudiego
Niewidzialny cyrk
Wichrowe Wzgórza
Historyk
Ciemne sprawy dawnych warszawiaków
Zniknięcie słonia
Ostatnie życzenie
Miecz przeznaczenia
Smażone zielone pomidory
Czas pogardy
Krew elfów
Miłość z kamienia
Warszawa niezaistniała. Niezrealizowane projekty urbanistyczne i architektoniczne warszawy dwudziestolecia międzywojennego
Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął
Warszawa kobiet
Spacerownik warszawski
Lustrzane odbicie
Jeden dzień
Frida
Ocalone z Titanica
Zabić arcyksięcia
Olvido znaczy zapomnienie
Tove Jansson. Mama Muminków
Sprawa Colliniego
Szmaragdowa tablica
Warszawskie to i owo
Pies Baskervillów
Żona rzeźnika
Kobieta epoki wiktoriańskiej. Tożsamość, ciało i medykalizacja
Trucizną mnie uwodzisz
Fotoplastikon
Dojrzewanie u Habsburgów
Anna Karenina tom 1
Anna Karenina tom 2
Kolacja z Anną Kareniną
Trzynasta opowieść
Kartki z pamietnika młodej mężatki
Niewyznane grzechy siostry Juany
Podróże z Herodotem
Jak makiem zasiał
Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek
Młodszy księgowy
Jane Eyre. Autobiografia
Książę Parnasu
Ślubna suknia
Warszawski pitaval literacki
Podróże bliższe i dalsze, czyli urok komunikacyjnych staroci
Skradziona cześć 'Wisienki'. Anatomia fałszu i manipulacji
Woda dla słoni
Nieśmiertelne życie Henrietty Lacks
Kalkulować. Polacy na szczytach c.k. monarchii
Łabędź i Złodzieje
Kafka nad morzem
Kronika ptaka nakręcacza
Sputnik Sweetheart
Norwegian Wood
Tańcz, tańcz, tańcz
Wszystkie boże dzieci tańczą
Po zmierzchu
Przygoda z owcą
1Q84 Tom 1
1Q84 Tom 2
1Q84 Tom 3
Ślepa wierzba i śpiąca kobieta
O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu
Cień wiatru
Gra Anioła
Więzień Nieba
Światła września
Pałac północy
Książę Mgły
Marina
Radio Yokohama
Masz przyjaciela Jedz módl się kochaj w Rzymie
Zaginiona księga z Salem
Ostatnie fado
Wiśniowy Klub Książki
Paryż na widelcu. Sekretne życie miasta
Powrót niedoskonały
Wyznaję
Diagnoza i inne opowiadania
W domu. Krótka historia rzeczy codziennego użytku
Charlotte Bronte i jej siostry śpiące
Ex libris Wyznania czytelnika
Zdobywam zamek
Zatoka o pólnocy
Historia stroju
Boże igrzysko. Historia Polski
Książka twarzy
Betonowy ogród
Zagubieni w Tokio
Labirynt
Willa
Shirley
Dobry człowiek
I nie było już nikogo
Portret Doriana Graya
Przyjaciółka z młodości
Dziewczęta i kobiety
Miłość dobrej kobiety
Drogie życie
Uciekinierka
Zbyt wiele szczęścia
Widok z Castle Rock
Za kogo ty się uważasz?
Taniec szczęśliwych cieni
Tajemniczy ogród
Córka dyrektora cyrku
Pozdrowienia z Londynu
The Woman in White
Tamte cudowne lata
Kocha, lubi, szanuje...
Dziewczyna Houdiniego
Komunizm
Zabić Rasputina. Prawdziwi zabójcy szalonego mnicha
Kobieta z wydm
Najstarszy zawód świata Historia prostytucji
Praga. Miasto magiczne. Spacerownik historyczny
Galicjanie - zesłańcy po Powstaniu Styczniowym
Zdrada, córka Nocy
Trolejbus, ludzie i media
Deja Dead
Dzieci z Bullerbyn
Koniec epoki kredy
Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły
Jak mówić, żeby dzieci się uczyły
Eugeniusz Oniegin
Opowieści
Tłumacząc się z tłumaczenia
Cień Poego
Tajemnica Bożego Narodzenia
Szach mat. Zagadki, baśnie i opowiadania
Przepowiednia dżokera
W zwierciadle niejasno
Dziewczyna z pomarańczami
Vita brevis list florii emiilii do aureliusza augustyna
Zamek w Pirenejach
Krew na Placu Lalek
Święto swiateł
Niepamięć
Tabletki z krzyżykiem
Ludzie na walizkach
Monopol na zbawienie
Ludzie na Walizkach. Nowe Historie
Japonia. Tokio. Kobieta na krańcu świata
Haruki Murakami i jego Tokio. Przewodnik nie tylko literacki
Kryzys w Babilonie
Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości
Krótki raport o użytkowaniu historii
Lala
Rynek w Smyrnie
Balzakiana
Saturn. Czarne obrazy z życia mężczyzn z rodziny Goya
Języki obce
Śnieżny lis
Iluzjonista
Listy
Silmarillion
Hobbit czyli tam i z powrotem
Władca Pierścieni t.1. Drużyna Pierścienia
Władca pierścieni t. 2. Dwie wieże
Władca Pierścieni t. 3. Powrót króla
Dom tajemnic
Miasto Śniących Książek
Rumo i cuda w ciemnościach
Kot alchemika
Historia życia prywatnego. Tom 4: Od rewolucji francuskiej do I wojny światowej
Marzycielka z Ostendy
Małe zbrodnie małżeńskie
Pan Ibrahim i kwiaty Koranu
Tektonika uczuć
Trucicielka
Historie miłosne
Oskar i pani Róża
Kobieta w lustrze
Intrygantki
Kandyd
Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa
Skok Safony
Emilka z Księżycowego Nowiu
Emilka szuka swojej gwiazdy
Dorosłe życie Emilki
Herbert nieznany. Rozmowy
Wiersze wybrane. Zbigniew Herbert
Zaklinacz słów
Zbrodnia i kawa
Forrest Gump
Niezwykłe kobiety
Nazywam się Czerwień
Szachista
Dom z papieru
To, co zostało
Koty i córki robią tylko to, co chcą
Bez mojej zgody
Zabić cara
Ocean na końcu drogi
Pory roku
Wszystko za życie
Ślady
Co by było, gdyby...
Zamieć śnieżna i woń migdałów
Historia krain i miejsc legendarnych
Księżycowy Kamień
Zaklinacz czasu
Czterdzieści zasad miłości
Gawędy o Warszawie
Każdy umiera w samotności
Dom, w którym...
Zakład pogrzebowy przedstawia! Dobrze, że do nas trafiłeś
Będę to fotografował w kolorach. Początek XX wieku na trójwymiarowych zdjęciach Stanisława Wilhelma Lilpopa
Dom sióstr
Obserwator
Rzeczy ulotne
Kot w stanie czystym
Powtórnie narodzony
Rok 1984
Odyseja kota imieniem Homer
Księga ksiąg utraconych
Książki najgorsze
Nowe lektury nadobowiązkowe
Skazana
Nie myśl, że książki znikną
Miedzianka. Historia znikania
Golem i Dżin
Umarł mi. Notatnik żałoby
On wrócił
Książka o czytaniu, czyli resztę dopisz sam.
Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian
Przerwane milczenie
Pokuta
Edmond Ganglion & Syn
Motylek
Niewidzialne Miasta
Tajemnica szkoły dla panien
Sklepy cynamonowe
Małżeństwo we troje
Mapa czasu
Zimowa opowieść
Tajemnica Noelle
Juliusz Cezar
Joy
Pasja życia
W proch się obrócisz
Statek śmierci
Przyzwoitka
Krakowski kredens
Oszustki
Czytelniczka znakomita. Audiobook
Nie odchodź
Czytelniczka znakomita
Botanika duszy
Studnia bez dnia
Kontrapunkty. Sto dni bez słońca
Znaki szczególne
Kilka przypadków szczęśliwych
Historie cmentarne 1999-2004
Zapach miasta po burzy
Wszechświat kontra Alex Woods
W słusznej sprawie
Agent "Garbo"
Droga do zapomnienia
Rzeki Londynu
Carski smok
Krótka historia książek zakazanych
Na początku był negatyw
Jak zbudować wehikuł czasu. Nauka a podróże w przeszłość i w przyszłość
Karuzela uczuć
Słuchaj pieśni wiatru | Flipper roku 1973
Długie lato w Magnolii
Sońka
Wiosna po wiedeńsku
To nie jest książka. Burz i twórz!
Vanessa i Virginia
Detroit. Sekcja zwłok Ameryki
III Rzesza. Kulisy walki o pozycję, wpływy i władzę
Elizabeth i jej ogród
Japoński wachlarz Powroty
Ości
Sekret mojego męża
Neuland
Nocny gość
Wayward Pines. Szum
Magda Goebbels. Pierwsza dama Trzeciej Rzeszy
Kobiety, które zawładnęły Europą. Najpotężniejsze królowe
Wracajmy do domu
Tortuga. Dzieje wyspy piratów.
Na Hester Street topnieje śnieg
Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki
Nocni wędrowcy. Audiobook
Audrey Hepburn
Impresjonista
Uparte serce. Biografia Poświatowskiej
List z Powstania
Dziewczyna z poczty
Dziewczyny z Powstania
Kolekcjonerka perfum
Ostatni pasażer
Autorka
Dobry ojciec
Niehalo
Skąd wziął się kot Schrodingera. Geniusz z Wiednia i kwantowa rewolucja
Niebezpieczne związki
Bostończycy
Kupa kultury. Przewodnik inteligenta
Podróże z nim i samotnie. Pięć piekieł na ziemi
Ostatnie dni Stefana Zweiga
Scotland Yard
Czesałam ciepłe króliki
Więcej czerwieni
Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety
Dwie kochanki
Niechciani
Polka
Jeśli zimową nocą podróżny
Oczyszczenie
27, czyli śmierć tworzy artystę
Wybrałem wolność
Bóg, honor, trucizna
Miasto z lodu
Okna
Władca liczb
Zielona sukienka. Przez Rosję i Kazachstan śladami rodzinnej historii
Najpiękniejsze. Kobiety z obrazów
Już czas
Stulecie Winnych. Ci, którzy przeżyli
Lekarz, który wiedział za dużo
Anatomia pewnej nocy
Grobowiec z ciszy
Antropologia wojny
Skazy
Niezwykłe liczby Fibonacciego. Piękno natury, potęga matematyki
Nawroty nocy
Willa „Triste"
Miniaturzystka
Wierszyki ćwiczące języki, czyli rymowanki logopedyczne dla dzieci
Diabeł tkwi w serze
Śnieg przykryje śnieg
Najlepsze buty na świecie
Deliryczny Nowy Jork. Retroaktywny manifest dla Manhattanu
Droga
W zakątku cmentarza czyli koniec wieczności
Dom z witrażem
Nowy Jork. Od Mannahatty do Ground Zero
Piano rysuje sufit. Rozmowy o przygodzie
Nieważkość
Stulecie Winnych. Ci, którzy walczyli
Uprawa roślin południowych metodą Miczurina
Trzydziesta pierwsza
Zapomniane słowa
Babska Stacja
Uczyć się od Las Vegas. Zapomniana symbolika formy architektonicznej
Wiadomość
Chan al-Chalili
Pani Stefa
Historia kotów
Zabijemy albo pokochamy. Opowieści z Rosji
Stulecie Winnych. Ci, którzy wierzyli
Szczygieł
Imperium księżyca w pełni. Wzlot i upadek Komanczów, najpotężniejszego indiańskiego ludu w historii Ameryki Północnej
Saga Ognia i Wody. Księga pierwsza. Wielki błękit
Te chwile
Ostatnie słowo
Irak. Piekło w raju
Z jednym wyjątkiem
Sunset Park
Diabeł i tabliczka czekolady
Zbrodnia w szkarłacie
13 pięter
Cynkowi chłopcy
Jako dowód i wyraz przyjaźni. Reportaże o Pałacu Kultury
Karbala
Szklany zamek
Maria i Paul. Miłość geniuszy
Błysk rewolwru
Respect. Życie Arethy Franklin
Między światami. Moje życie i niewola w Iranie
Wyspa klucz
Mężczyźni bez kobiet
Dom. Krótka historia idei
What if? A co gdyby? Naukowe odpowiedzi na absurdalne i hipotetyczne pytania
Wszystko za Everest
Wilk
Wytępić całe to bydło
Tęczowe San Francisco. Wspomnienia o moim ojcu
Idź, postaw wartownika
Facecje
Mur. 12 kawałków o Berlinie
Nie oddam dzieci!
Kwanty. Przewodnik dla zdezorientowanych
Białystok. Biała siła, czarna pamięć
Sztuka budowania
Ścieżki północy
Księżyc myśliwych
Istota rzeczy
Sekret
Cztery siostry. Utracony świat ostatnich księżniczek z rodu Romanowów
Przejęzyczenie. Rozmowy o przekładzie
Informacja jest piękna
Piękny styl. Przewodnik człowieka myślącego po sztuce pisania XXI
Regulamin tłoczni win
Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej
Antarktyczna podróż sir Ernesta Shackelton
O zabijaniu
Pod sztandarem nieba. Wiara, która zabija
Klaśnięcie jednej dłoni
Szwedzi. Ciepło na północy
Droga na Północ. Antologia norweskiej literatury faktu
Tajemna historia
Dobrze się myśli literaturą
Księga zachwytów
Hen. Na północy Norwegii
Hawaikum. W poszukiwaniu istoty piękna
Grzybowska 6/10. Lament
Miasto Archipelag
Kruchy dom duszy
Krew i burza. Historia z Dzikiego Zachodu

Moje linki

Licznik

Odsłon: 30399
Osób: 29681

OSTATNIO PRZECZYTANE

* M. Bruczkowski, "Bezsenność w Tokio" * A.Niffenegger, "Lustrzane odbicie" * Ch. Bronte, "Profesor" * E. Bronte, "Wichrowe wzgórza"

***

Z książkami jest ten problem, że prawie nikt nie ma tyle pieniędzy, by je wszystkie kupić, nikt nie ma dość czasu, by je wszystkie przeczytać, a stos tych, które się kupiło i przeczytało wiecznie się przewraca... Mimo wszystko - są takie, które zostawiają gdzieś w człowieku ślad, mniej lub bardziej palący. O tym tutaj...
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2016