7 prawd o zdobywaniu mężczyzn.
Notatkę dodano:2015-09-30 13:19:12

Facet to bardzo łatwa konstrukcja. Kilka styków,  połączeń i masa sprzeczności. A my dla tej masy mięśni potrafimy robić z siebie tanie dziwki i poniżać się przed nimi.  A co zrobić, żeby to oni zdobywali nas? Jak zainteresować sobą troglodytę zwanym mężczyzną?

1.

Musisz być ciekawa i wzbudzać zainteresowanie.

Nie możesz być Moniką mającą 25 lat, wyglądającą na 25 lat i zachowującą się jak dwudziestopięciolatka. Musisz być cichą Moniką, która wygląda na 18 lat, nie ma tandetnego makijażu, w rzeczywistości ma 25 lat i okazuje się że skończyła Politechnikę. Musisz zaskakiwać za każdym razem. Udowodnić, że pierwsze wrażenie było bardzo mylne i wzbudzić w facecie chęć dowiedzenia się więcej.

2.

Musisz słuchać.

Faceci lubią być podziwiani, dlatego mówią dużo o osobie. Słuchaj cierpliwie, zawsze! Jeżeli zanudza- uśmiechaj się i słuchaj. Jeżeli gada głupoty- uśmiechaj się i słuchaj. Nigdy nie krytykuj! Spraw by czuł się fantastycznie.

3.

Musisz umieć się bawić.

Nikt nie lubi smutasów. Udowodnij, że „cicha Monika” jest duszą towarzystwa. Musisz umieć się bawić i nie oznacza to, że musisz chlać do oporu. Możesz bawić się bez alkoholu. Rozśmieszaj towarzystwo i rozmawiaj z jak największą liczbą ludzi. Pokaż, że łatwo nawiązujesz kontakt z innym.

4.

Nie bądź sobą w 100 %.

Czytaj punkt 1. Jak pokażesz jaka jesteś naprawdę szybko się Tobą znudzi. Musisz stopniować dostarczane informacje. Nigdy nie odkrywaj się w pełni.

5.

Nie bądź łatwa.

Nie możesz puścić się z facetem, który Ci się podoba pierwszego lepszego wieczoru. Pamiętaj, że oni lubią „gonić króliczka”. Jest to prawda starsza niż piosenka Skaldów i zaufaj mi- to działa. Bądź niedostępna, ale też nie do przesady. Musisz go zachęcać ale nie możesz mu się oddać za szybko. A co jeżeli w pijackim amoku prześpisz się z nim? Jeszcze nic straconego. Zbierz z podłogi resztki godności i pożegnaj się jak gdyby nigdy nic z wybrankiem. Nie mów, że go kochasz, nie płaszcz się, nie jedz z nim śniadania, nie smaż naleśniczków. Nie rób nic. Czekaj. Nie bombarduj go SMS-ami, nie wydzwaniaj ani nie nagrywaj się na pocztę. Czekaj. Stało się, teraz musisz zachować spokój i zdystansować się do sytuacji. Faceci przyzwyczajeni są do naszych histerycznych reakcji, do szybkich deklaracji miłości i tego że wyolbrzymiamy sytuację. Pokaż, że jesteś inna. CZEKAJ. Chłopak zacznie się zastanawiać: dlaczego nie dzwoni, dlaczego nie pisze, może nie podobała się jej nasza wspólna noc? I to on pierwszy się odezwie. Może po tygodniu, może dopiero po miesiącu…. Ale odezwie się.  Po prostu: CZEKAJ.

6.

Nigdy nie wyznawaj miłości pierwsza.

Większość słysząc taką deklarację wycofuje się. Większość nie chce się wiązać a tym bardziej słyszeć takie wyznanie po kilku pierwszych spotkaniach.  Bądź cierpliwa, nie bądź wylewna. Dystansuj się do sytuacji. Wyciszaj swoje emocje.

7.

Nie daj mu powodów by myślał, że ma Cię na wyłączność.

Nie zmieniaj dla niego planów. Nie mów: Byłam umówiona z Kasią ale mogę to przełożyć. NIGDY TEGO NIE RÓB! Pokaż mu, że masz swoje życie, które nie kręci się wokół niego. Musi wiedzieć, że nic nie przychodzi łatwo i musi się postarać.

 

I to wszystko. Siedem zasad, które pomagają w zdobyciu faceta. To bardzo proste i zarazem bardzo trudne. Najtrudniej jest gdy nad naszym rozumem górę biorą emocję. Gdy wiemy, że nie powinniśmy robić pewnych rzeczy a je robimy. Najgorsze gdy pomimo planu to my zaczynamy się starać a ONI to wykorzystują.

Do wszystkiego podchodźmy z godnością, a świat będzie nasz.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Eksperyment...
Notatkę dodano:2015-09-25 13:20:56

Przeprowadziłam małe doświadczenie- wprowadziłam się do chłopaka. Szukam pracy więc stwierdziłam, że poroznoszę CV po mieście a przy okazji zobaczymy jak będzie nam się mieszkało. Myślę, że człowieka poznaje się dopiero wtedy gdy się z nim zamieszka…. Doświadczenie to potwierdza.

Nie narzekam, nie jest źle, ale dopiero w tym momencie czuje się bardziej bezrobotna niż tydzień temu. Kurwa powiedzcie mi po co mam wstawać o 6 rano? Bo mój chłopak uważa, że powinnam rozpocząć poszukiwania już od tej godziny. Uwierzcie mi, że nie mieszkam w metropolii tylko w miasteczku. Małej mieścinie, którą można obejść w dwa dni…. No cóż ale nie każdy to rozumie.

- Gdzie dzisiaj byłaś?
- Tu, tu i tu… A tu było zamknięte, ale jutro pójdę jeszcze raz. No i jeszcze zaszłam tu, ale nie wzięli mojego cv.
- A byłaś w tym szmateksie przy głównej? Szukają sprzedawcę…..

I kurwa… zaczynam się gotować. W szmateksie! Czy tak trudno jest zrozumieć, że chcę znaleźć pracę ale DOBRĄ! Albo ciągły tekst: „Na pewno coś znajdziesz”! Nie potrzebuję pocieszenia a tym bardziej nadziei na prace określaną jako „coś”.

A więc wstaję rano, sprawdzam wszelkie portale internetowe z ofertami pracy. Rozsyłam CV. Piszę listy motywacyjne. Biorę teczkę i wychodzę na miasto roznosić swoje aplikacje. Wraca na stancję, gotuję obiad, ogarniam mieszkanie. I wraca mój zmęczony, pracujący chłopak. I się dopiero wtedy zaczyna…..
„Zmyj naczynia bo jestem zmęczony, a Ty cały dzień nic nie robisz.”, „ Ciągle siedzisz na Internecie”, „ Jak będziesz pracować to zobaczysz co to znaczy”, „To moja stancja, mój Internet, mój telewizor”- wszystko JEGO nic NASZE.

Faktycznie nic nie robie. On nie rozumie jak to jest. Nie wie, że po godzinie łażenia i ciągłego słyszenia: „nikogo nie potrzebujemy”… wszystkiego się odechciewa.  Zaś na pomysł wyjazdu za granicę oburza się i twierdzi, że się z nim nie liczę. W końcu ON tu ma pracę i JA powinnam się dostosować. Pracować za grosze, byle gdzie, czuć się byle jak ale ważne żebym była. Żebym była po to by zmyć naczynia, wysłuchać co robił w robocie i ugotować obiad.

Wynik doświadczenia po pierwszym tygodniu:
1. Dobrze nam się mieszka- od strony technicznej;
2. Jeżeli nie znajdę dobrej pracy i poddam się MU to będę nikim do końca życia.;
3. Zaczynam się zastanawiać czy nie lepiej było by mi samej na tym etapie życia.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Chcemy wierzyć w Coś...
Notatkę dodano:2015-09-11 20:54:25

Jestem dobrym człowiekiem. Wierzę w Boga, Allacha albo Coś co jest tam wysoko. Wierzę, że to Coś jest mądrzejsze ode mnie, że potrafi podejmować lepsze decyzje niż ja, i że nade mną czuwa. Wierzę bo każdy potrzebuje w swoim życiu takiego punktu zaczepienia. Kotwicy. Wiary. Ale może te moje Coś, przyszło kiedyś, machnęło magicznym czymś i już się nie wtrąca. Możliwe, że Coś dało człowiekowi świętą księgę. Może Coś nakazało modlić się i słuchać kapłanów. A może Coś po prostu się tylko przygląda naszemu małemu terrarium z gatunkiem zwanym ludzie.

Nie wierzę w instytucję kościoła, nie wierzę w księży i w sam obrzęd. Nie wierzę w spowiedź. Nie godzę się na to by taki sam, grzeszny człowiek osądzał moje życie. Nie godzę się by mówił mi jak mam żyć pomimo że jego życie czasami (często) pozostawia wiele do życzenia.

 Jestem dobrym człowiekiem szanuje swoje życie i życie innych. Jestem dobrą córką, siostrą, przyjaciółką, sąsiadką. W moim życiu znajdzie się parę przewinień, kilka rzeczy, które można naprawić żeby było lepiej:
-zdecydowanie za dużo przeklinam;
- zdecydowanie za szybko się wściekam;
- zdarza mi się kłamać… a raczej tuszować prawdę;
- w trakcie studiów ukradłam parę rzeczy- nic wielkiego: jakiś bilbord z płotu, kufel do piwa z baru lub kotleta z talerza dla kumpla. Zazwyczaj były to akcje dla zabawy i po, lub w trakcie akademickich imprez;
- dopuściłam się ściągania na paru kolokwiach…….. i właściwie na tym kończy się czarna strona mojej osoby. Jak już wspominałam- nie jestem złym człowiekiem. Nie jestem kryminalistą ani zwyrodnialcem.
A robiąc rachunek sumienia, zgodnie z wyuczonym katolickim kanonem:
- nie brałam udziału w mszy świętej…… baaaaardzo długo;
- nie przyjmowałam komunii X lat;
- nie spowiadałam się X lat;
- dopuściłam się seksu przedmałżeńskiego (to chyba jest grzech ciężki);
- nie wypowiadam się pochlebnie i z szacunkiem o klerze katolickim;
- +  wszystkie powyższe.

Ufff… więcej grzechów nie pamiętam.

 Nie jestem złym człowiekiem bo nie chodzę do kościoła. Nie chodzę bo nie czuję takiej potrzeby. Będąc na mszy czuję obłudę i coraz większą niechęć do całego systemu. Obserwuję jak ludzie „słuchają” kazania, które mogło by być przepisem na kotlet wypowiedzianym w podniosły i patetyczny sposób z dodatkiem „miłujcie się”. Ludzie nie rozumieją, a Ci co łapią o czym mówi „wybraniec” przed ołtarzem doszukują się drugiego dna, bo w tych słowach musi coś być…

Ja wierzę w dobro, miłość, słońce, człowieka, naturę. Wierzę, że każdy ma prawo żyć tak jak mu się żywnie podoba. Jeżeli Franek wierzy w Allacha i to pomaga mu być dobrym człowiekiem to super. Ludzie muszą w coś wierzyć, muszą mieć coś niepojętego i wielkiego… A jeżeli tą potęgą i niepojętnością jest Jezus, Latający potwór Spaghetti lub muzyka Kurta Cobaina to trzeba to uszanować. Trzeba jednak pamiętać, że wszystko ma swoje granice i taką granicą jest dobro drugiego człowieka. Nasza wiara nie może niszczyć lub negatywnie oddziaływać na innych.

Nie muszę dokonywać wyboru, w którą religię chcę wierzyć. Każda religia jest dobra jeżeli potrafimy czerpać z niej dobre wzorce. Żadna religia nie jest w 100% idealna, nie można zatopić się tylko w jedną. Myślę, że należy poznać wszystkie i z każdej uszczknąć troszeczkę prawdziwości.

Wierzcie w co chcecie i dajcie innym wierzyć w to co chcą. Nie wierzę w kościół ale wierzę w Coś.


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Wyrzuty
Notatkę dodano:2015-09-05 14:15:54

Jestem wściekła na moją Ojczyznę. Na ten malutki kraj, który nie ma mi nic do zaoferowania. Jestem wściekła na jebanych urzędników, którzy w Urzędzie Pracy oferują mi staż za 916 zł i przekonują, że to dla mnie ogromna szansa. Wkurwia mnie wszechogarniający minimalizm. Dajmy im grosze ale stwórzmy pozory szansy- Popracujesz pół roku jak pełnoetatowy pracownik, odwalisz dla nas kawał dobrej roboty, państwo wypłaci Ci kasę a my i tak Cie nie zatrudnimy bo weźmiemy sobie kolejnego frajera, który będzie miał nadzieję, że po stażu zasili nasze szeregi na stałe.

I gdzie tu jest kurwa logika!? Skończyłam studia, pięć jebanych lat siedziałam nad książkami, każde wakacje spędzałam na pracach sezonowych za granicą by móc się utrzymać, a w weekendy dorabiałam roznosząc ulotki. I w tym momencie Polska daje mi tylko jedną możliwość: podetrzyj się swoim dyplomem i pakuj walizki na zmywak do Anglii póki jeszcze biorą. Jestem jedną z wielu tysięcy. Ziarenkiem piasku pod wielkim polskim gównem.

Wszyscy dookoła twierdzą, że powinnam spuścić głowę i iść na kasę do sklepu, pracować za grosze i cieszyć się że mam cokolwiek. Tylko, że jest mały problem: ja chce więcej. Jestem zajebiście ambitna, mam głowę pełną pomysłów i nie mam zamiaru siedzieć na kasie. Kurwa albo dostanę kierownicze stanowisko albo żadne inne za najniższą średnią krajową. Nie zgadzam się na to by być „nikim” lub „jednym z wielu”. TO NIE JEST MÓJ PLAN. Nie godzę się na przeświadczenie, że skoro nie ma dla mnie szans na dobrą posadę to musze brać co popadnie. Startuje do dobrej pracy, dobrze płatnej w której wykaże się i w 100 % spełnię. A dlaczego? Bo na to zasługuję! Zasługuję na to by być szanowaną i mieć do powiedzenia troszkę więcej niż: „czy dostanę grosik”.

Może stwierdzicie, że należy zaczynać od zera by dojść do miliona. Jest w tym dużo racji ale ja wolę dostać na start 100 tys. i pomnażać swój kapitał niż zacząć od 1zł.

Wkurza mnie ten kraj, wkurza mnie to, że wszędzie trzeba mieć plecy. A jak nie plecy to bogatego tatusia. Wkurza mnie to, że nie ma dla mnie pracy ale jest kasa dla emigrantów. Wkurza mnie, że nie mam nic do powiedzenia, a krzyk młodych ginie wśród echa starego pokolenia. Wkurza mnie, że jutro się obudzę a Polska będzie Polską. Tą samą starą matką, która za dużo widziała, za dużo przeżyła i w swej depresji zapomniała o swoich dzieciach.

 

Opuszczamy Cię Polsko, bo o nas nie dbasz.

 


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Nie potrzebuję księcia z bajki bo jestem kobietą.
Notatkę dodano:2015-08-31 22:18:13

Wiecie co mnie wkurza?  Memy i obrazki ilustrujące szkielet z dopiskiem: Czekała na księcia z bajki. Tworzą je chujowi mężczyźni z chujowym ego mający chujowe pojęcie o kobietach.  Współczesne kobiety nie czekają na księcia, nie czekają na białego konia i ratunek z wysokiej wieży. Współczesna kobieta po prostu nie godzi się na masówkę. Nie zamierza brać namiastki mężczyzny byłe tylko zapchać pustkę w drugim fotelu. Jesteśmy kobietami, które mogą przebierać i mogą poradzić sobie bez mężczyzn ( przynajmniej w pewnym stopniu). Nie łapiemy się pierwszego lepszego faceta, który swoją postawą reprezentuje wieśniactwo w nowomiejskim wydaniu.

Mamy swoje wymagania. Mamy swoje oczekiwania a że wy nie potraficie ich spełnić…. No cóż takie życie.

Drodzy przedstawiciele płci męskiej, my kobiety nie czekamy na ideał. Nie czekamy na księcia z bajki tylko na MĘŻCZYZN. A że w dzisiejszym świecie prawdziwy mężczyzna to gatunek na wyginięciu to niestety musimy często być same.

„Stare chińskie przysłowie: dla faceta seks jest jak jedzenie- jeśli nie wpuszczą go do drogiej restauracji, idzie na miasto poszukać czegoś tańszego ewentualnie sam sobie coś upichci.”

Kobieta je tylko i wyłącznie w dobrej restauracji. Nie idzie na fast food. A czasami woli upichcić sobie coś sama niż złapać zatrucie w podrzędnej knajpie. Taka jest prawda o współczesnych kobietach, które mają dla siebie szacunek i dużo godności.  


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Notatkę dodano:2015-08-26 20:09:48

Naprzeciwko mnie siedzi dwudziestosześcioletni mężczyzna, który za miesiąc zostanie wykastrowany. Uśmiecha się, opowiada o przeszłości. Gdy przenosi się do czasów szkolnych świecą mu się oczy a w policzkach robią urocze dołeczki. Słucham go jak oczarowana, śmieje się i stwierdzam, że w ogóle go nie rozumiem. Za miesiąc zostanie wykastrowany- za miesiąc się ożeni. Za miesiąc będzie miał żonę i ona stanie się jego światem, będzie musiał ją kochać i wielbić. Nie będzie mógł spojrzeć na inną a tym bardziej jej zdradzić. Jego członek będzie skazany już tylko na jedną waginę i…  kurwa nie rozumiem chłopaka. Mam ochotę zadać mu tysiąc pytań ale po tygodniu znajomości nie wypada pytać o to dlaczego do cholery się żeni? Dlaczego po czterech latach znajomości zdecydował się obciąć sobie męskość? I dlaczego mam wrażenie, że on też nie jest pewny swej decyzji.

Po cholerę pchać się w coś co nie ma szansy bytu. Chłopak pracuje w miejscu odciętym od świata i może wracać do domu raz lub dwa dni w tygodniu. Ona ma stałą pracę 60 km dalej. Kupią dom w którym razem nie zamieszkają. Wezmą kredyt, który będą spłacać wspólnie i to będzie jedyna rzecz która ich połączy. Czy to ma rację bytu? Nie i chuj. Nie muszę być Kasandrą by to stwierdzić. Więc dlaczego ten inteligentny chłopak tego nie widzi? Facet weź się obudź bo za niedługo będzie za późno… Dlaczego oboje godzą się na bylejakość? Nie ważne jak, ważne żeby było. Mądra Marta powiedziała mi kiedyś, że człowieka poznaje się dopiero gdy się z nim zamieszka. Tych dwoje nie miało tej szansy i co więcej po ślubie jej też nie dostaną. Dalej będą żyć "na kocią łapę" tylko "po Bożemu".

Dlaczego nie biorę pod uwagę tego, że może się kochają? Bo jakoś ciężko mi uwierzyć w miłość gdy facet, który za miesiąc bierze ślub ślini się na mój widok i codziennie ze mną flirtuje. Czy wykastrowanie go za pomocą instytucji małżeństwa coś da? O tym przekona się niedługo jego narzeczona. Może okaże się, że to samiec alfa i w jego naturze jest zdobywanie. Co z nią? Ona zdobędzie setkę lajków na facebook pod ślubnymi zdjęciami, później przepłacze parę nocy i wyjdzie z tego związku z papierami rozwodowymi.

Życzę wam szczęścia. I daj znać jak zacznie się psuć- będę mogła wtedy powiedzieć:  „A nie mówiła?”


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


LUDZIE KTÓRZY NIE ŻYJĄ
Notatkę dodano:2015-05-27 17:17:59

„Możesz wyjechać ze Skansenu, ale Skansen nigdy z Ciebie nie wyjedzie”.

 Siedemdziesiąt procent młodych ludzi mieszkających w Skansenie kończy edukację na etapie szkoły średniej. Reszta idzie na studia i wtedy zaczyna żyć. Osoby, które ugrzęzną w tym miejscu są stracone na starcie. Mając dwadzieścia lat, nie posiadając perspektyw powoli z dnia na dzień umierają.
Siedzę na Facebooku. Jedna z moich rówieśniczek, która mieszka w Skansenie dodaje posty, które komentują inni „młodzi ludzie”. Dyskutują o wyborach sołtysów, w ich wypowiedziach wyczuwa się zaangażowanie. Są zbulwersowani nowym wyborem, mówią o zacofaniu- „chochoły i chamstwo”. W jej wsi mieszka ok 100 osób, może mniej może więcej, sołtys ma nie wielkie pole do popisu. Jest bo jest- taki system. Ale walka o stołek jest zagorzała. Wybory prezydenckie nie wywołują tyle emocji co „nominacja” na sołtysa. Dziewczyna jest zadowolona, że angażuje się w działalność społeczności lokalnej- ma dwadzieścia parę lat i nie ma swojego życia.
Wybory wywołują tyle emocji bo „coś się dzieje”. W nudnej egzystencji na końcu świata to coś wielkiego. Dziewczyna wstaje rano, co miesiąc wybiera się do pośredniaka w „poszukiwaniu pracy”, wraca do domu, robi kilka fotek na portale społecznościowe. Uśmiecha się na nich szeroko jak by była panem świata. Później do wieczora siedzi przed telewizorem lub komputerem. Jak się poszczęści to idzie na staż z urzędu pracy. Wtedy cała rodzina jest z niej dumna:
-„Z” jest urzędniczką!”
-„Z” pracuje w sądzie.”
-„ Z” ma pracę w szkole.”
„Z” podpisuje papierek o kolejny staż wrzuca zdjęcie na portal i podpisuje je płomiennym cytatem. Przeglądam jej profil…. „Z” jedzie na spotkanie z kulturą: zdjęcie biletu do kina. W najbliższym mieście nie ma kina, ale raz w tygodniu przyjeżdża kino objazdowe. Jesteś w kinie- jesteś cool. Ludzie masowo dodają posty:
-„ 50 twarzy Graya! Super!”
-„ Kino!!!”
-„ W kinie ze znajomymi!”
W tym dniu młodzi ludzie lekko się przebudzają- jest coś po za Skansenem. To tylko chwilowe przebudzenie. Bo wystarczy im ten seans, te jedne objezdne kino i wracają do Skansenu. Tu jest bezpiecznie i nie grozi im spotkanie czegoś nieoczekiwanego.
Dziewczyna wstawia zdjęcie z toalety w swoim miejscu „pracy”- Skansen lajkuje.

Młody chłopak, wygląda przez okno, widzi horyzont. Wie że ziemia jest okrągła ale podejrzewa, że jest jak w Asterixie i Obelixie- ziemia jest płaska jak pizza! I lepiej nie wychodzić po za Skansen. Więc chłopak, a właściwie już mężczyzna, jedzie do pobliskiego miasteczka szukać miłości. W miasteczku same dziewczyny z jego zony. Wszystkie młode, nie douczone, mało widziały, dużo oczekują. Mały wybór, wszyscy, którzy byli warci uwagi i mieli trochę oleju w głowie już dawno wyjechali więc trzeba brać co jest. Każda ma maksymalnie dwadzieścia lat, za każda ciągnie się długa legenda podbojów.
-„Gdy miała 16 lat, jej chłopak już u niej nocował, czasami siedział nawet parę tygodni. On był 8 lat starszy więc odpowiedzialny!”.
Chłopak stawia jedno piwo, później kolejne. Jutro zaprosi dziewczynę na imprezę. Pojutrze będą razem. Nie ważne, że mówią o niej „puszczalska” w Skansenie co druga jest taka- „To normalne”.

Chłopak ma piękną dziewczynę, która go akceptuje. Kolejne słabe geny stworzą jeszcze słabszego człowieka.

Parę wiosek dalej, młoda mama bije trzyletniego synka po rękach. Chłopiec nie zrobił nic złego, po prostu jest leworęczny. Dla trzydziestoletniej kobiety to nie do przyjęcia. Bije małego po rękach i krzyczy, że ma pisać prawą ręką.
-„To nie normalne”
Nie przyjmuje do wiadomości, że leworęczność nie jest chorobą i że wszystko z jej synem jest w porządku. Kobieta nigdzie nigdy nie była. Otaczają ją pijacy i starzy ludzie, jest częścią aurą Skansenu. Ma trzydzieści lat ale żyje zgodnie z filozofią tego miejsca- po prostu z dnia na dzień.

Chłopiec łapie ołówek w lewą rączkę następnie nerwowo przekłada go w prawą- oby mama nie zobaczyła, że jest „nienormalny”.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


LUDZIE KTÓRZY NIE PRACUJĄ
Notatkę dodano:2015-05-26 20:12:38

W centrum małej wioski stoi sklep z czerwonej cegły. W sklepie jest tylko jedna ekspedientka, towaru jak na lekarstwo za to w cenach iście warszawskich. Rozglądasz się po półkach i lodówkach. Wędliny wyglądają na stare.  Chleba nie ma już od dziewiątej godziny. Półki z alkoholem uginają się pod nawałem towaru. Wina, piwa, spirytus. Wędliny pomimo tego, że stare zostaną sprzedane bo starzy ludzie nie mają samochodów, a autobusy tutaj nie kursują. Ceny nikomu nie przeszkadzają bo do miasta jest piętnaście kilometrów. Chleb jest dla stałych klientów, 20 bochenków wystarcza. Kto się spóźni ten musi ruszyć się ze Skansenu do miasta. Alkohol schodzi jak ciepłe bułeczki.
Już od samego rana elita wiejska siada na ławce za sklepem. Każdy ma w ręku tanie wino, niektórzy są po rencie, inni wzięli „na kreskę”, a jeszcze inni przyszli z myślą że ktoś postawi jak to się mówi „na krzywy ryj”. Siedzą tak od rana, około południa rozchodzą się bo sklep zostaje zamknięty. Wtedy spotykają się w domach i piją do wieczora. Rano cykl się powtarza.
Pod sklep podjeżdża rolnik i podchodzi do mężczyzn.
- Chłopy chcecie zarobić? Dam 10 zł za godzinę, trzeba pozbierać kamienie z pola.
- Po co?- odzywa się najmłodszy- ja nie idę, ktoś podpierdoli i zabiorą zapomogę.- rolnik odjeżdża, nikt ze wsi nie zdecydował się podjąć pracy.
Wychylone zostało kolejne piwo, kolejne wino zalało zapijaczone gardło. Imprezę sponsoruje opieka społeczna i tak każdego dnia i każdego miesiąca. Ludziom ze Skansenu nie opłaca się pracować, dostają pieniądze od państwa: rodzinne, zapomogę, pieniądze na dzieci, żywność dla najbardziej potrzebujących. Pieniądze przepijają, żywność sprzedają żeby mieć na picie. Pieniądze otrzymywane na dzieci idą w przelew. Życie kręci się wokół ciągłego picia. Pije dziadek, babcia, pije ojciec i matka. Dziecko zaczyna pić w gimnazjum, często razem z rodzicami.
Pracy imają się tylko nieliczni, osoby wykształcone, których jest tu na lekarstwo lub osoby, które muszą dorobić na czarno bo nie starcza tego co wydrą z opieki.
Malutkie mieszkanko w Skansenie, jeszcze jest wcześnie a dwie kobiety piją piwo. Może to czwarte a może już dziesiąte. Malutkie dziecko płacze w łóżeczku, ale nie jest słyszane w alkoholowym amoku. Kobiety głośno się śmieją, jest co świętować bo opieka wypłaciła „okresówki”. Będą pić do wieczora, na razie piją we dwie, wieczorem gdy wrócą ich mężowie z „fuchy” będą pić wszyscy razem.  W południe na przystanek podjeżdża autobus szkolny, opiekunka wyprowadza dzieci. Trzeźwiejsza kobieta wychodzi po swoją i swojej koleżanki pociechę. Zatacza się, bełkocze ale to nie wzbudza podejrzeń opiekunki z autobusu- „To normalne”. Jutro gdy kobiety znowu będą w alkoholowym cugu, sytuacja się powtórzy. Dlaczego opiekunka miała by zareagować na tą sytuację skoro to jest na porządku dziennym. Co robią dzieci gdy rodzice piją? Biegają po wsi, jeszcze po zmroku jeżdżą rowerami, zajmują się same sobą. Nauczyły się gospodarować swoim czasem i nie przeszkadzać starszym. Obiad jedzą w szkole, kolację- zależy od dnia i tego czy jest coś w lodówce.  To czy się wyśpią zależy od tego jak długo będzie trwała libacja.

W Skansenie jest wieś, która dawniej tętniła życiem. W zamierzchłych czasach gdy był tu PGR każdy miał  pracę i zajęcie. Mężczyźni pili ale nie tak jak dziś… Dzisiaj jest to miejsce o którym zapomniał Bóg. Jedynym zajęciem tubylców jest ciągłe narzekanie, picie i okradanie sąsiadów. Kradzieże są tu nagminne. Kradnie każdy i wszystko. Sąsiad okrada sąsiada. W zimę ludzie kradną drewno oraz węgiel z szopek, latem warzywa z działek i foliaków. Ludzie kradną owoce z drzew i niszczą by właściciel nie mógł zebrać owoców.  Mieszkańcy żyją z zasiłków, nie opłaca im się pracować bo wszystko dostają od państwa. W dniu gdy wydawane są paczki żywnościowe w wiejskiej świetlicy ustawia się długa kolejka. Ludzie ustawiają się z taczkami by później wyrzucić żywność do pobliskiego kontenera lub sprzedać karton za marne grosze. Wśród tłumu słychać ciągłe narzekanie:
-„Znowu ta kasza, rzygamy już tą kaszą! Dali byście coś normalnego!”
-„ Co to ma być?! Ciągle to samo! Za kogo wy nas macie!?”
-„ Dlaczego X dostał więcej w tym miesiącu? On robi na czarno w lesie! Nie powinien dostawać!”
-„ Macie nas za bydło!”
Niektóre kobiety krzyczą i przeklinają trzymając za rękę małe dzieci. Za niedługo wszystko się skończy i każdy wróci do domów. Będą pić w zaciszu czterech ścian i obserwować sąsiadów, czekać aż nadarzy się okazja do „podjebania” sąsiadów.

Jest to miejsce gdzie hańbą jest praca, zaszczytem życie na opiece.  Miejsce gdzie pytanie „co lepiej dać: wędkę czy rybę” podsuwa od razu odpowiedz. W tym miejscu ludzie otrzymują ciągle ryby. I żądają co raz więcej, ryby im się przejadły więc chcą szynek i kabanosów. Są w pełni uzależnieni od ręki, która ich karmi. Zachowują się jak psy Pawłowa. Reagują tylko na jeden bodziec a jest nim wydawanie lub wypłacanie należnych im „pomocy” od państwa. To już nie są ludzie, system zrobił z nich bezmyślne maszyny, które nie potrafią zadbać o siebie i o swoje rodziny. Osoby te nie wiedzą co to jest praca, do czego można użyć ludzkich rąk i swoich umiejętności. Nie pracują bo nie ma takiej potrzeby- wszystko jest im dane. Więc piją bo mają nadmiar wolnego czasu, pieniądze na które nie musieli zapracować. Piją bo mają dzieci, piją bo są samotni. Piją bo jest weekend i piją bo jest środa. Piją bo nie wiedzą jak się żyje po za Skansenem. Nigdy nie byli „po za”. I nigdy nie będą bo wszystko co jest im potrzebne do wegetacji mają w Skansenie. Geny mieszają się tworząc co raz głupszych ludzi, jutro znowu ustawi się kolejka po dary, następne butelki zostaną otworzone i jeszcze długo nic się nie zmieni.

 


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Licznik

Odsłon: 1878
Osób: 1792

Kim jestem?

Obserwatorem, Narratorem, Zdarzeniem, Chwilą, Złością, Innością, Mistrzem i Małgorzatą... Czasem będę Tobą, czasami nie będę Sobą a czasami Mieszkiem... Mieszko to piękne imię- nieprawdaż?

10 praw czytelnika bloga

1. Prawo do nieczytania. 2. Prawo do opuszczania notek. 3. Prawo do niekończenia czytanej notki. 4. Prawo do czytania bez zrozumienia. 5. Prawo do czytania byle gdzie. 6. Prawo do komentowania. 7. Prawo do ponownego przeczytania. 8. Prawo do czytania na głos. 9. Prawo do niemówienia o lekturze. 10. Prawo do krytykowania 11. Prawo do chwalenia

„Wszystko będzie, jak być powinno, tak już jest urządzony świat.” - M. Bułhakow -
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2016