I nadszedł wrzesień
Notatkę dodano:2011-09-01 17:15:00
Wrzesień... początek ładny, słoneczny i dość ciepły. Początek dnia był całkiem dobry. Przejrzałam ogłoszenia. Wiadomości przeczytałam. Już wiem wszystko a czuję się tak jakbym nic nowego nie usłyszała. Za oknem radosne ćwierkanie modraszek i mazurków. Nie wiecie co to są mazurki? Kuzynostwo wróbla domowego. Polecam wystukać w goglach. Miłe stworzenia. Modraszki zresztą również. Jak im się przyjżeć wyglądają jak zgraja małych dzieci bawiących się na placu zabaw. Jednak to nie zabawa ale szukanie pajączków i owadzików wśród liści. Dziwnie się czuję gdy nie muszę iść 1. września do szkoły. Jeszcze w uszach słyszę szkolny dzwonek, gdy zrywam kartkę z dnia 31. sierpnia. No i historia. Dzisiaj taki spokój na naszym niebie. A wtedy... A jakie to w sumie ma znaczenie co było wtedy? Było. Zdarzyło się. Działo się wiele. I ucichło, tak jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło. Pozostały wspomnienia, zdjęcia, pozmieniane miasta, wsie, nieco inni ludzie. A problemów i tak cała masa. Od kilku dni jest mi bardzo smutno. Nie wiem dlaczego. Tak po prostu. Życzę wszystkim, żeby wszystkim było wesoło. To tyle mojego gadulstwa. Komentuj(2) ------------------------------------------------------------------- Kolejne lato dobiega końca
Notatkę dodano:2011-08-26 12:55:38
Jakie to nudne! :) Znów lato się kończy. Ptaki odlatują. Dzieciaki buszują z rodzicami po księgarniach, sklepach papierniczych, obuwniczych, odzieżowych i dentystach. Dorośli ze znużeniem stwierdzają, że kolejny urlop dopiero za rok. Że znów przyjdzie zima. Że znów śnieg zasypie chodniki, na ulicy znów pojawi się lód. A potem znów ta wiosna... nudy... czy raz nie mogłoby być odwrotnie? Niech np. teraz wróci wiosna... potem znów lato. Potem dopiero jesień i zima... Ciekawie wyglądały by święta. Zamiast śniegu zielona trawa. Zamiast zimna przyjemne ciepełko. Ptaki nie musiały by nigdzie lecieć. I szkoła byłaby przyjemniejsza. Pomarzyć zawsze można. Lub wyprowadzić się do ciepłego kraju...
Jednak nie... po dłuższym zastanowieniu stwierdzam, że wolę tak jak jest. Niech przyjdzie jesień. Brązowo - złota. Niech na niebie znów pojawią się klucze dzikich gęsi, żurawi, stada bocianów, kaczek i wróblaków. I cała masa innych skrzydlatych podróżników. No i moje ulubione grzyby - jesień ma taki przyjemny grzybowy zapach. Pewnie nie wszyscy wiedzą ale są również w Polsce migrujące motyle. Np. rusałka admirał (czarne skrzydła z czerwonymi paskami i bialymi plamkami) .Takie małe stworzenie a jednak wędruje. Gdy patrzę na odlatujące żurawie czuję ogromną chęć przyłączenia się do nich i żal spowodowany świadomością, że nie mogę tego zrobić. A nawet gdybym mogła wyjechać na zimę tam gdzie jest cieplej to nie wiem czy bym tak robiła. Tam gdzie zimą jest ciepło jest cała masa komarów, węży, skorpionów, jadowitych pająków... Oczywiście nikt nie karze mi siedzieć w dziczy. Jednak nie. Za nic w świecie nie przegapię kolejnej polskiej jesieni, zimy. Potem kolejnej wiosny... Ostatnio przestałam czytać książki. Jeśli już to są to najczęściej atlasy przyrodnicze i słowniki oraz podręczniki do nauki języków, Czasem zaglądam do encyklopedii. Lubię czytać encyklopedie. Tyle się z nich można dowiedzieć ciekawych rzeczy. Czasem biorę do ręki jeden tom, siadam i czytam od deski do deski. Oglądam nudne schematy matematyczne, fizyczne, chemiczne i inne techniczne, które w encyklopediach jakoś nie wydają mi się takie straszne. I nie mogę się nadziwić, że to wszystko wymyśliła pewna małpa, która kiedyś tam postanowiła zejść z drzewa i zacząć życie na ziemi. Nie czytam ostatnio żadnych powieści ani opowiadań. Czasem wiersze. Mam trochę różnych problemów (jak każdy) i gdy czytam nie mogę się od nich oderwać. Nie załamuję się jeszcze z powodu moich problemów, ponieważ wiem, że są jak najbardziej rozwiązywalne. Wymagają nieco czasu i cierpliwości. Myślę, że wkrótce wszystko się odmieni... A tymczasem obserwuję ostanie jaskółki. Już niedługo wyruszą w daleką podróż. Komentuj(2) ------------------------------------------------------------------- tsunami
Notatkę dodano:2011-03-14 12:33:08
To co wydarzyło się i dzieje w Japonii jest potwornie trudne do przełknięcia. Takie katastrofy utwierdzają mnie jednak w jednym przekonaniu - że bóg nie istnieje - i nic mni już nie przekona, że jest inaczej. Gdyby istniała jakaś siła wyższa, nie pozwoliłaby nikomu zginąć. Nie wierzę, też w jaką kolwiek zemstę, czy inne tego typu bzdury. Bo niby w czym zawiniły dzieci, których żywioł nie oszczędził? Jedynym panem i władcą naszego świata jest przyroda oraz prawa fizyki, chemii, biologii...Co jednak nie przeszkadza w byciu romantycznym. Uważam, że ateizm oraz nauka i romantyzm mogą spokojnie iść ze sobą w parze (tu już w trójce... ). I to że przyroda nami rządzi, nie oznacza, że mamy z nią walczyć, czy niszczyć. Wręcz przeciwnie. Mamy jej pomagać, jak najmniej szkodzić, bo właśnie od niej tak bardzo zależy nasze życie. Nie oznacza to, że trzeba się z tego powodu załamywać. Właśnie nie - odwrotnie. Trzeba żyć najpełniej jak tylko potrafimy, bo życie jest zbyt krótkie aby je marnować. I żyć tak by nie szkodzić innym, tylko jak najwięcej pomagać. Bo jedyne czym możemy tak naprawdę sterować, to nasze krótkie i bardzo kruche życie. Najbardziej mnie złości, gdy jedni ludzie marnują cudze życie. Przemoc, wyłudzenia, oszustwa, żerowanie na cudzym nieszczęściu i słabości jest czymś czego nie rozumiem i nie chcę rozumieć. Również spory rodzinne o tak błahe sprawy jak majątek wydaje mi się czymś nienormalnym. Dla mnie zwasze najważniejsza jest rodzina - nawet ta najdalsza. Chyba starczy na razie tych rozmyślań. Przerażają mnie te wszystkie katastrofy i wojny. Jednak nie mogę przestać myśleć o wiośnie, która zbliża się do nas milowymi krokami. Podobno ma jeszcze wrócić zima ale mam nadzieję, że to już ostatnie jej podrygi. Za oknem świeci słońce, śpiewają ptaki, jest pięknie. Aż trudno uwierzyć, że w tym samym czasie w różnych miejscach, na Ziemi, dzieją się tak starszne i tak piękne rzeczy ale może właśnie w tym tkwi urok naszego świata?
Komentuj(3) ------------------------------------------------------------------- Czasami...
Notatkę dodano:2011-02-20 19:21:46
gdy się nudzę lub świat wydaje mi się beznadziejnie głupi zadaję sobie takie pytania: ile osób w tym momencie, na całym świecie, robi dokładnie to samo co ja. Co ? Np. ile osób siedzi teraz w domu i je kolację. I wyobrażam sobie ludzi w różnych miejscach na ziemi jedzących kolację. A ile osób na świecie ma na sobie takie same spodnie jak ja. A ile z nich chodzi do szkoły, itp. Wędruję sobie w wybraźni po mapie, lub przed mapą papierową, czy globusem i zastanawiam się nad odpowiedzią na te pytania. Nie mogę podać ich w dokładnych liczbach ale to nic. Inne podobne - podczas wyrabiania ciasta zastanawiam się ile kobiet w tym momencie robi dokładnie to samo? I wyobrażam sobie kobiety wyrabiające ciasto na placki/chleb/lub inną potrawę w różnych miejscah na Ziemi, w różnych warunkach materialnych itp. A kiedy jem śniadanie znów to samo... ile osób, jak, gdzie i co je o tej porze? A ile osób teraz śpi? A ile z nich sieje jakieś zboże na polu... Ile pije właśnie wodę? A ile dzieci wychodzi teraz ze szkoły? Nie umiem wyjaśnić dlaczego po kilku minutach takiego rozmyślania poprawia mi się nastrój. Komentuj(3) ------------------------------------------------------------------- Czerwcowy powrót
Notatkę dodano:2010-06-26 19:28:30
Wróciłam. Pewnie na chwilę. Głowę zajętą mam sprawami końcowymi. Piszę pracę. Niedługo skończy się ten mały koszmarek. Przyznam się jednak, że najbardziej w świecie będzie mi brakowało ludzi, których poznałam podczas 3. lat studiowania. Każdy zjazd był dla mnie ważnym przeżyciem. I teraz to wszystko się skończyło. Czuję się dziwnie. Trochę łyso. Jak bym opuszczała bezpieczne mury uczelni, i miała dalej iść samotnie przez życie. Może trochę przesadziłam. Trochę ludzi wokół mnie jest a i kolegów z grupy jeszcze nie raz napewno spotkam. Jak tylko skończę ten etap, rozpocznę kolejny. Jeszcze nie wiem nawet jaki.
Dodałam garstkę wierszy. Nie są najlepsze ale potrzebowałam się "wypisać". Jeszcze we mnie trochę weny siedzi ale to co z niej powstanie - zapiszę w papierowym zeszycie.Może, kiedyś... Czerwiec nie był najszczęśliwszym miesiącem, podobnie było w maju. Mam na myśli powodzie. Mi się nic nie stało ale przyznam się, że w tamtym czasie wpadłam w lekką deprechę. Zawsze mocno przeżywam, gdy komuś źle się dzieje. Czasem może przesadnie, bo zdarza mi się z tego powodu chorować. Tak. Może to głupie ale tak już ze mną jest. A na dzisiaj już kończę. Za oknem chmury. Znowu wieje wiatr. Na jutro zaplanowałam iść na spacer. Podsłuchać jakie licho mieszka w lesie. Spacer po moim ulubionym "szlaczku" jest dla mnie najlepszym sposobem na stres. Czasem jednak brakuje mi na nim drugiego człowieka, któremu mogłabym się wyżalić, pochwalić lub pomilczyć. Czuję jednak, że gdzieś taka osoba jest. Istnieje. Chodzi gdzieś po jakimś mieście, czy wsi, wraca właśnie z pracy albo ze szkoły, może szuka pracy. I któregoś dnia się spotkamy... Brak komentarzy ------------------------------------------------------------------- Notatkę dodano:2010-05-19 20:12:52
Woda znów szaleje. A wraz z nimi skołatane nerwy tych, którzy wszystko stracili - niektórzy zapewne nie pierwszy raz przechodzą tą gehennę. I znów ktoś zawinił. Szukają winnych. Prędzej czy później woda opadnie. Czy coś się wówczas zmieni? Czy ktoś umocni wały i zbuduje zbiorniki retencyjne? To się dopiero okaże. U mnie spokój i cisza. Woda w rzece wysoka, jak po zimowych rozptopach. Cisza. Śpiew ptaków i jedynie jakaś kosiarka w oddali. Zawsze mnie to zadziwia. Jak na obrazie. Tam Ikar tonie a tu cisza. Gdzieś na świecie trwają wojny. A tu cisza. Gdzieś głodują, chorują. Cisza. Czasem można odnieść wrażenie, że to co podają w wiadomościach nie istnieje, nie realne. A jeśli już się uwierzy to takie głupie uczucie bezsilności w człowieku powstaje. Nowoczesne systemy komunikacji... wielki dar stworzony przez ludzi i zarazem przekleństwo. Bo skoro już wem, że gdzieś się cos dzieje to jakoś głupio nic nie robić. Tak siedzieć? Spać? Jeść obiad? Przecież mogę już teraz wsiąść w samolot, zapakować udko kurczaka z ryżem i warzywami do pudełka i zawieść jakiemuś głodnemu dziecku. Nie trzeba daleko. W Polsce też jest wielu ludzi głodnych i niedożywionych. Potem przypominam sobie, że istnieje wiele organizacji, które się tym zajmują i które o sobie przypominają od stycznia do kwietnia. Nie wszystkie, Jest wiele takich, o których cały rok słychać, że pomagają, że się starają. I bardzo dobrze, że są. Niech pomagają. Być może kiedyś do nich dołączę. A za oknem ptaki nieustannie wyśpiewują swoje piosenki. Jakby kompletnie ignorowały nasze ludzkie życie, nasze klęski. One też podczas tych powodzi przeżywają straszne chwile. Wiele zwierząt spewnością zgnięło, zwłaszcza tych młodych, tegorocznych. I wiele z nich jeszcze zginie. Za jakiś czas jednak się odrodzą - minie kilka miesięcy i lat - ale wszystko wróci do normy. Być może, bo narazie muszę uporządkować własne życie nim zacznę pomagać innym. Dzisiejszy wpis jest taki nijaki. Kłębek myśli, których musiałam się pozbyć. Kompletny bałagan.Jakby chaos spowodowany i wczorajsza trąbą powietrzną, niedawnymi wichurami i ulewami przeszył mnie na wskroś. Zawsze tak przeżywam takie tragedie. Zawsze jednak uspokajam się, że wszystko co złe zawsze się kiedyś kończy. I tego życzę, wszystkim tym, których los nie oszczędza. Zerknęłam do pewnego kalendarza książkowego. Dzisiaj jest Międzynarodowy Dzień Pamięci Zmarłych na AIDS... co powiedzieć? Pilnujmy się, aby w przyszłości nie był to dzień któregoś z Nas. Jutro Dzień Artysty Śpiewaka, potem Światowy Dzień Kosmosu. Niekórzy pukają się w czoło - codziennie jakieś świeto lub dzień międzynarodowey ale mi to nie przeszkadza. Takie dni przypominają o różnych ważnych, mniej lub bardziej sprawach. Zatem wszystkim Artystom Śpiewakom i Kosmosie - sto lat! Brak komentarzy ------------------------------------------------------------------- Maj!
Notatkę dodano:2010-05-11 20:57:49
Maj... Po długim okresie milczenia postanowiłam coś zmienić. Odezwałam się. Życie rozkwita, śpiewa, fruwa, biega, szczeka itd. a ja mam katar... K... mam katar! Od kataru się nie umiera ale tak by się chciało cieszyć zapachem kwitnącej jabłoni. A tu guzik. Jak na złość z nosa się leję i kicham. Alergia, wiem. Lecz jakoś mnie to nie pociesza!!! Za oknem spokojny majowy wieczór - bezchmurny! Hm! Jeśli jakieś gwiazdki lecą to można je zobaczyć. Wyobrażacie to sobie? Wstajecie rano, podchodzicie do okna a na trawniku jak nic stoi sobie słoń... (To moje nawiązanie do pewnej dzisiejszej wiadomości.) Stoi sobie na zielonej trawie, pomiędzy kwitnącymi jabłonkami. Białe płatki obsypują szarą, pokrytą szorstką sierścią skórę. Stoi sobie i stąpa z jednej nogi na drugą. Trąbą sięga do kwiatków. Co chwila trąbi i rozgląda się dookoła. Kot natychmiast by zwiał, gdzie pieprz rośnie. Byłoby ciekawie. A gdyby za chwilę ten słoń zaczął latać... Niczego nie brałam. Tak sobie wyobrażam. U mnie nic się nie dzieje. Siedzę sobie. Jestem. Istnieję. Czasem brakuje mi ludzi, z którymi na żywo mogłabym pogadać. A czasem odległej podróży, by zapomnieć o codziennych kłopotach. Lubię maj. To miesiąc kwiatów. Wiele ptaków karmi swoje maluchy z pierwszego lęgu, inne dopiero zaczynają swój odwieczny rytuał życia. A ja? Mam katar. I mnóstwo rzeczy na głowie. Czasem aż boli ale da się wytrzymać. To tyle. Odezwę się wkrótce ponownie. Komentuj(3) ------------------------------------------------------------------- Cisza przerwana
Notatkę dodano:2010-04-20 10:54:32
Po miesiącu melomanów nadszedł kwiecień... tak długo oczekiwany. Wraz z nim wiosenne słońce, śpiew ptaków i kwitnące kwiaty. Nie wiadomo kiedy na drzewach pojawiły się liście. Tyle czasu ich nie było aż nagle odkrywamy - eureka! - już są. Kwiecień zaczął się krótką serią smutnych, nieoczekiwanych zdarzeń. Katastrofa pod Smoleńskiem w rocznicę zbrodni katyńskiej, wybuch wulkanu, trzęsienie ziemi w Chinach. Niekórzy od razu uznali to za przejawi nadchodzącego końca świata. Dla mnie to seria przypadków. Cóż... błędy są rzeczą ludzką. Za to przyroda rządzi się swoimi prawami i wybucha oraz trzęsie się kiedy jej się to podoba. Zawsze lubiłam oglądać filmy dokumentalne i wulkanach. Są groźne ale i piękne - jak wiele rzeczy w przyrodzie. Ostatnie dni upływają pod znakiem pisania pracy dyplomowej. Masa książek, stron internetowych i godzin spędzonych przed pudełkiem z lampką w środku jest dość męcząca ale i fajna. Lubię pod koniec pisania patrzeć na efekt. Jednocześnie z przerażeniem patrzę jak upływa mi życie. Jestem jeszcze młoda - lat 26 - wszystko jeszcze przede mną ale czas tak szybko mija... Jeszcze przecież tak niedawno skończyłam szkołę średnią... Wszelkie tragedie przypominają mi jak kruche i krótkie jest nasze ludzkie życie. Ta świadomość wzmaga mój apetyt na nowe dni. Mam chęć zrobić coś wielkiego i szalonego, komuś pomóc czy gdzieś wyjechać. Właśnie za oknem odezwała się piegża. Jej śpiew nie każdemu przypadnie do gustu ale mi się on podoba. Wątek mi się urwał. Może jutro dokończę ten wpis. Pozdrawiam wolną prasę i życzę jej wszzystkiego najlepszego - dzisiaj jest Międzynarodowy Dzień Wolnej Prasy!
Komentuj(1) ------------------------------------------------------------------- Notatkę dodano:2010-03-08 20:16:37
Dni mijają tak szybko... tylko po co? Z jednej strony marzę aby tyle już osiągnąć, odpowiedni wiek i życiowe doświadczenie a zaraz mówię sobie: stop, powoli.... lecz czas nieubłaganie pcha nas do przodu... rysuje pierwsze zmarszczki, farbuje włosy na zimowy kolor, zabiera nam siły i pamięć... mi jeszcze daleko do tego momentu... daleko i zbyt blisko... oj, jak bardzo chciałoby się wrócić do czasów dzieciństwa ale z obecną mądrością w głowie... Nie... nie chciałabym w dzieciństwie słyszeć o wojnach i przemocy, o masowym głodzie w Afryce i zastanawiać się, co to znaczy. Napisałam dwa wiersze. To dziwne. Przepisywanie wierszów z moich pamiętników jakoś mi nie idzie. Zaraz zaczynam się zastanawiać, co skrócić, co wywalić, co dopisać. Dlatego wolę pisać prosto z głowy. Dzisiaj napisałam o samotności człowieka w Kosmosie. Zainspirowała mnie do tego informacja umieszczona na jednym z portali, na temat pewnej misji NASA, która trwa już rok. Celem tej misji jest znalezienie planet podobnych do Ziemi. Czasem to rozumiem. Nieraz spoglądam w niebo - nie tylko ptaków szukając - i zastanawiam się, czy przypadkiem nie patrzę w stronę jakiejś nieznanej nam planety. Na jej powierzchni być może rozkwita życie a ja nic o tym nie wiem. Być może latają tam wielkie kolorowe motyle, take o jakich żaden człowiek, nie mógłby marzyć. A może, kto wie? Może gdzieś jest na jakiejś planecie mały człowieczek, z motyką w ręku... I się zastanawiam... "Czy baranek zjadł różę?" I gdy tak patrzę w niebo czuję takie kłucie w sercu, chęć poznania natychmiast wszystkich zakątków Wszechświata, aby tylko odpowiedzieć na pytanie: czy jesteśmy tu sami? Przyznam się w sekrecie - wierzę, że gdzieś na jakiejs planecie jest życie. Gwiazd jest tak dużo... wokół wielu z nich krążą różne planety, więc dlaczego nie? A czasami, powracam zaraz na Ziemię. Przypominam sobie, to co mawia mój Tata: Nawet jeśli istnieje gdzieś jakieś życie, to człowiek i tak nie jest w stanie tam dorzeć. Nasze technologie są za dużo za słabe aby dolecieć do wielu gwiazd naszego układu. Za mało paliwa, pieniędzy, za krótkie jest nasze życie i za duże odległości w Kosmosie. Dlatego pozostaje nam marzyć, pisać książki, scenariusze i wymyślać gry komputerowe z gatunku science fiction. A najlepiej było by zająć się ochroną naszej planety, działaniami antywojennymi, ekologicznymi i innymi. Ale to już temat na inny dzień. Miało być krótko ale ja krótkich postów i notek w blogach nie potarfię pisać!!! Pa! Wszystkim kobietom życzę wszystkiego dobrego! Bądźmy silne, wrażliwe, piękne duchem i ciałem, natchnieniem dla niejednego artysty, dobrymi matkami, żonami, kochankami, córkami, wnuczkami, babciami... itd., itp. Bądźmy kochane i same kochajmy! A panowie niech niezapominają o kwiatach i czekoladkach - choć w przypadku tych ostatnich czasem narzekamy na wagę - lubimy je dostawać!!! Komentuj(4) ------------------------------------------------------------------- Notatkę dodano:2010-03-05 14:31:00
Co robię na codzień? Staram się nie zwariować. Czytam książki, słucham muzyki, oglądam filmy, obserwuję ludzi i przyrodę. Chodzę na spacery. Piszę pracę lic., zaglądam do Internetu, piszę dziennik. Wypełniam domowe obowiązki, gadam z kotem. Kot a raczej Kotka, siedzi właśnie obok i liże sobie łapki. Ma swoje chumrki, co czasami widać namoich dłoniach ale jest super. Właśnie leży na moich nogach. Raz pogłaskałam i rozległo się cudne mruczenie. Jest zwykłym dachowcem. Czarna z kilkoma białym włoskami na brzuszku. Jest urocza. Jak wspomniałam - lubię obserwować przyrodę. Konkretnie ptaki. Stąd też mój nick. Phoenicurus jest pierwszym członem nazwy naukowej kopciuszka i pleszki. Najbardziej lubię patrzeć na krążącego w górze myszołowa. Lubię też śpiewy szpaków, kosów, drozdów. Głosy lecących żurawi, tzw."klangor".Każdej zimy staram się je dokarmiać, tak jak umiem i mogę najlepiej.Kilka razy w tygodniu chodzę na spacery nad rzekę, do pobliskiego lasu. Czasami potrafię kilka godzin stać i obserwować niebo albo jakieś miejsce, które szczególnie lubię. Najbardziej nie lubię przemocy oraz śmieci poza miejscem ich przeznacznia. Każdą informację o jakimś morderstwie, czy o pobiciu bardzo przeżywam. Dlatego też czasami przez kilka tygodni nie oglądam żadnych wiadomości. Ok. Dzisiaj jest Dzień Teściowej. Nie mam teściowej ale wszystkim teściowym życzę wszystkiego najlepszego! Dużo radości z dzieci i wnuków! W środę był Międzynarodowy Dzień Pisarzy. Im również jak najbardziej życzę wszystkiego dobrego - zwłaszcza jak najwiecej twórczej weny, pomysłów, połamania piór (ew. dlugopisów, ołówków, klawiatur) i samych bestsellerów a czasami (żeby nikomu palma nie odbiła) nagrody Nobla. :)
Komentuj(1) ------------------------------------------------------------------- |
||