Licznik Odsłon: 79344 Osób: 69698 Oczekiwania... Simon R. Green
Człowiek ze złotym amuletem - chyba nowy cykl, The Secret History
Kim Harrington
Clarity - prawda jest zbyt mroczna, by ją znieść
Jeri Westerson
Wąż wśród cierni - przygody Crispina Guesta, zwanego Ogarem
Michael Hesemann
Religia Hitlera - religijne obliczu hitleryzmu
Nalini Singh
W niewoli zmysłów - poznaj świat podzielony przez potężną rasę o fenomenalnych mocach umysłu, ale pozbawioną serca...
Richard Panek
Ciemna strona Wszechświata - Nobel w dziedzinie fizyki 2011 – historia nagrodzonego odkrycia
Mark Sołonin
Nic dobrego na wojnie - fakty i zdarzenia II Wojny Światowej, które oficjalna historia najchętniej by pominęła i przemilczała
D. J. MacEachin
Amerykański wywiad i konfrontacja w Polsce 1980-1981 - analizy nieznanych dotąd dokumentów amerykańskiego wywiadu
Richard Leonard
Gdzie, do diabła, jest Bóg? - książka o sensie cierpienia
pod red. Mariusza Gajewskiego
Kontrowersyjne grupy kultowe i sekty - mozaika problemów dotyczących groźnego zjawiska społecznego i indywidualnego, jakim są sekty i grupy kultowe
Rafik Schami
Baśnie z Maluli - baśnie dla dorosłych z Syrii
Tomáš Halik
Cierpliwość wobec Boga. Spotkanie wiary z niewiarą - Nagroda Europejskiego Stowarzyszenia Teologii Katolickiej 2011
Maureen Bloom
Żydowski mistycyzm a magia - poszukiwanie źródeł niegasnącej popularności amuletów oraz symboli we współczesnym Izraelu i diasporze
Ks. Robert Skrzypczak
Chrześcijanin na rozdrożu. Kryzys w Kościele posoborowym - kryzys to niebezpieczeństwo i szansa zarazem
David Bentley Hart
Chrześcijańska rewolucja a złudzenia ateizmu - analiza "nowego ateizmu"
Alonso Cueto
Niebieska godzina - o kondycji ludzkiej natury, okrucieństwie wojny i potrzebie miłości
Rafik Schami
Opowiadacze nocy - historia o przyjaźni, wyobraźni, egzotycznej kulturze i sztuce opowiadania baśni
Mario Beauregard, Denyse O`Leary
Duchowy mózg. Neuronaukowa argumentacja za istnieniem duszy - mózg, umysł, dusza Ciekawe nowości Aleksandra Ruda
Wybór - chcesz być piękna, sławna i pożądana? Lepiej odpukaj w niemalowane
Janet Evanovich
Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy - Stepanie Plum, łowca nagród z New Jersey
Karen Traviss
Gears of War 2: Jacintos Remnant - powstrzymać Szarańczę
Mark Hodder
Dziwna sprawa Skaczącego Jacka - Sir Richarda Francisa Burtona przypadki
David Louis Edelman
Infoszok - początek Trylogii Skoku 225
Jeri Westerson
Zasłona kłamstw - Crispin Guest w akcji
Rafał A. Ziemkiewicz
Śpiąca królewna. Pieprzony los Kataryniarza - klasyczne już teksty
Marcin Mortka
Miasteczko Nonstead - to miasto kryje w sobie coś, co niszczy ludzi
Wojciech Warecki
Woda z mózgu - jak się ustrzec medialnej manipulacji?
Wojciech Sumliński
Z mocy bezprawia - opowieść o wielomiesięcznej inwigilacji przez służby specjalne III RP dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego, jego bliskich i przyjaciół
Jim Butcher
Front burzowy - magia potrafi zabić, na śmierć
Charlaine Harris
Gorzej niż martwy - Sookie jest poruszona, zaszokowana i zmęczona oraz z całych sił pragnie powrotu do normalności
Karen Marie Moning
Krwawe szaleństwo - świat zabójczej magii i starożytnych tajemnic, we współczesnej Irlandii
Charlaine Harris
Dotyk martwych - kelnerka-telepatka
Jeaniene Frost
W pół drogi do grobu - półwampirzyca Catherine Crawfield poluje na nieumarłych i ich zabija
Ian McDonald
Dom derwiszy. Dni Cyberabadu - 715 stron McDonalda
Kevin Hearne
Raz wiedźmie śmierć. Kroniki Żelaznego Druida 2 - druga księga serii o Atticusie O`Sullivanie, ostatnim druidzie
J. E. Kaufmann
Fortyfikacje Trzeciej Rzeszy - historia wciąż kryje w sobie emocjonujące tajemnice
Ilona Andrews
Na krawędzi - nowy cykl pisarskiego duetu
Rafał A. Ziemkiewicz
Viagra mać! wyd. 2 - dla tych, co nie boją się myślenia pod prąd
Barbara Frale
Templariusze i Całun Turyński - nowe światło na fascynujące dzieje najpotężniejszego rycerskiego zakonu średniowiecza
Chris Weston
Fotografia przyrodnicza. Techniki pracy najsłynniejszych fotografów natury - sekrety zawodowych fotografów dzikiej
Bob Davis
Światło, aparat, ujęcie. Kreatywne techniki oświetleniowe - malowanie światłem
William J. Hoye
Teologiczne błędy myślowe - o błędach teologicznych, które współcześnie cieszą się uznaniem
Lisa Randall
Ukryte wymiary Wszechświata - przystępne wprowadzenie do fascynującej teorii współczesnej fizyki
Philip K. Dick
Człowiek z Wysokiego Zamku - apokaliptyczna wizja ginącej z głodu Ameryki
Tomasz Kołodziejczak
Głowobójcy - teksty o Dominium Solarnym
Rafał A. Ziemkiewicz
Michnikowszczyzna wyd. 2 - o pewnej nieomylnej wyroczni etycznej, politycznej i intelektualnej
Ulrich Völklein
Josef Mengele doktor z Auschwitz - nieprzeciętnie wykształcony człowiek: doktor filozofii i nauk medycznych, skrzypek i poeta, cynik, mizantrop i sadysta
Filip Gańczak
Filmowcy w matni bezpieki - tajemnice inwigilacji gwiazd polskiego kina
Roger Penrose
Cykle czasu. Nowy niezwykły obraz Wszechświata - śmiała hipoteza konforemnej kosmologii cyklicznej
Martin Löffler SJ
Taka jest moja wiara - przerzucanie pomostu między prowadzonymi przez naukowców badaniami teologicznymi i wiedzą katechizmową
DAVID duCHEMIN
W pogoni za stylem. Dziesięć sposobów na poprawę własnych zdjęć - darmowy e-book do ściągnięcia
Wyspa kanibali. 1933 Deportacja i śmierć na Syberii duszy - opowieść o zapomnianej zbrodni Książki zawsze warte lektury - Stanisław Lem - Solaris
- Michał BUŁHAKOW - Mistrz I Małgorzata
- Martha Grimes - Hotel Paradise
- Neil Gaiman - Nigdziebądź
- Neil Gaiman - Koralina
- Antoni Libera - Madame
- Davies Robertson - trylogia Cornishowa
- Davies Robertson - trylogia deptfordzka
- Cornelia Funke - Atramentowe serce
- Anne Fine - Dziennik kota mordercy
- Francesca Simon - Koszmarny Karolek
- Anita Shreve - Ciężar wody
- Lee Goldberg - Detektyw Monk jedzie na Hawaje
- Paweł Jasienica - Polska Jagiellonów
- Paweł Jasienica - Polska Piastów
- Anna Funder - Stasiland
- Anna Świderkówna - Biblia a człowiek współczesny
- Anna Świderkówna - Rozmowy o Biblii
- Christopher Andrew - Archiwum Mitrochina II. KGB i świat
- Michał Heller - Początek jest wszędzie. Nowa hipoteza pochodzenia Wszechświata
- Roger Penrose - Droga do rzeczywistości. Wyczerpujący przewodnik po prawach rządzących Wszechświatem
- ufff... to jeszcze nie wszystko
|
Jestem taki wdzięczny
Notatkę dodano:2011-12-06 10:43:52
Jestem wdzięczny... Jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy dbają, aby mi się w życiu nie nudziło.
Wdzięczny... politykom. Za troskę o mój portfel, żeby mi zbytnio nie ciążył. Stałą, często bezinteresowną dbałość o to, żebym nie miał rozterek na co bezsensownie (wg ministrów) wydawać nieliczne posiadane pieniądze.
Wdzięczny... bankom. Za to, że tak w sumie niewiele chcą za bezpieczne przechowywanie moich niewielkich pieniędzy. A mogliby chcieć dużo więcej.
Wdzięczny... firmie Łokienka za to, że każdy ich nowy system operacyjny i program Biureczko są tak różne od poprzednich wersji. Wszystkiego trzeba uczyć się na nowo. Stare opcje poukrywane są tak, że z wielką ciekawością i zarazem przyjemnością szukam ich godzinami. Firma Łokienka dba o moją sprawność psychoruchową dostarczając mi od groma nowych zagadek. I co ważne, próbując myśleć jednocześnie za mnie. Podpowiadając, że zdanie rozpoczynamy wielką literą nawet kiedy chcę użyć małej litery. Zmieniając słowa na takie, które są zdaniem jej pracowników lepsze niż moje.
Wdzięczny... hipermarketom za zmiany rozłożenia produktów. Dzięki temu nigdy nie wiem, gdzie co jest i mam okazję uczyć się "topologii" (tu kłaniam się topologicznemu po czubek języka Peterowi Wattsowi) hipermarketu na nowo. Wiedza ta jest mi w życiu niezwykle przydatna. Cieszę się jak dziecko, kiedy odkryję gdzie tym razem położono puszkę tuńczyka (nie, nie rozdrobnionego, tego w kawałkach).
Wdzięczny... telewizji publicznej i prywatnej. Dzięki ich staraniom mam coraz więcej czasu na czytanie książek, które (tu jestem wdzięczny Ministrowi Finansów i Ministrowi Kultury) są coraz droższe i dzięki temu znacząco wspierają tak trudny budżet czasu poważnego kryzysu. Choć z drugiej strony, czytając intensywnie, mogę sobie pogorszyć wzrok. Ale wtedy będę wdzięczny Ministerstwu Opowieści o Zdrowiu i Apelowania o Zdrowie (na nic nie ma pieniędzy, a na apele medialne o badanie się i rozpasane telewizyjne spoty są) za powszechny, równy i natychmiastowy (wszak kolejki do okulisty nie są wcale duże, ot 5-6 miesięcy) dostęp do specjalisty.
Wdzięczny... prawdziwie niezależnym dziennikarzom. Za to, że są chorobliwie obiektywni co w pełni doceniają rządzący nagradzając ich co rusz ważnymi zaszczytami: medalami, nagrodami, wyróżnieniami.
Wdzięczny... sąsiadom. Za to, że mogę za darmo - wszak nie wydaję na to ani grosza - oddychać dymem papierosowym już na klatce schodowej.
Wdzięczny... właścicielom psów, szczególnie tych rasowych, zwłaszcza dużych. Z dumą wyprowadzają swoje jak najbardziej europejskie klasą czworonogi i jak każe stara europejska tradycja zostawiają "pamiątki" na skrawkach miejskiej zieleni. Duże, soczyste i wonne.
Wdzięczny... zbieraczom rzeczy wszelakich. Z dużym poświęceniemi grzebią w śmietnikach i pojemnikach. Rozpruwają worki ze śmieciami poszukując w nich surowców wtórnych co jest działaniem ze wszech miar pożądanym, ekologicznym w praktyce. O czwartej nad ranem zgniatają znalezione puszki po piwie urozmaicając nieznośną monotonię miejskiej nocy. Niszczą zamknięte pojemniki słusznie zauważając, że kto jest uczciwy, ten nie ma nic do ukrycia i nie zamyka pojemnika z makulaturą.
Wdzięczny... menelom. Dzięki nim nie mam ochoty chodzić po zapadnięciu zmroku i czuję się jak mieszkaniec oblężonej twierdzy. Ich śródnocne, przepiękne śpiewy wielogłosowe i przepełnione piękną polszczyzną nocne Europejczyków rozmowy są rozkoszą dla ucha i napawają mnie prawdziwą dumą.
Wdzięczny... producentom żywności. Za każdym razem kiedy zjem coś i mi nie zaszkodzi, to się szczerze cieszę. Wszak produkują rozliczne smakołyki nie zważając na koszty, od ust sobie coś nieustannie odejmując, sztucznych barwników i konserwantów nie żałując. Kiedyś można było kupić coś niezdrowego, o krótkim terminie ważności. Dziś tłuszcz nie jełczeje przez dwa lata, sok przez rok jest ciągle świeży, a chleb na drugi dzień już niejadalny.
Lista tych, którym winnien jestem dozgonną wdzięczność stale rośnie. A to jest oznaką prawdziwego postępu. Komentuj(1)
ale kino!
Notatkę dodano:2011-12-02 12:38:26
Na kanale ale kino+ zbliża się wielkimi koukakolowomikołajkowymi krokami emisja dwóch ciekawych seriali kryminalnych. A więc:
1. SHERLOCK HOLMES. MROCZNE POCZĄTKI (serial kryminalny, Wlk. Brytania, 2000)
Pierwszy odcinek, OCZY PACJENTKI będzie miał premierę w ale kino! 4 grudnia 2011 godz. 20:10.
2. THE KILLING (duński serial kryminalny, 2007)
Odcinek 1 już 7 grudnia 2011 o godz. 20:10.
Kto ma dostępny wspomniany kanał, kto ma czas i ochotę może oczywiście spróbować. Satysfakcja nie gwarantowana, ale jak zwykli mawiać Rzymianie (starożytni) de gustibus non est disputandum. Komentuj(1)
Okazje, ciekawostki
Notatkę dodano:2011-11-29 22:09:19
Jutro Dzień Darmowej Dostawy. Okazja żeby kupić coś w Internecie i zaoszczędzić na kosztach przesyłki. O ile tylko sklep z którego korzystamy uczestniczy w akcji. Najlepiej sprawdzić na stronie dziendarmowejdostawy.pl.
A teraz mała ciekawostka. Czas jest najprostszą rzeczą?! Ależ skąd! Kalendarz jest nie tylko cierpliwy, ale i rozciągliwy. Oto przykład: Komentuj(2)
Czytanki, oglądanki
Notatkę dodano:2011-11-17 11:29:29
Oferta telewizyjna jest obszerna, od a do z. Oferta wydawnicza również, od alfa do omega. Co wcale nie znaczy, że łatwo jest znaleźć coś, co się nam spodoba. Jest trochę tak jak z przeciętnym hipermarketem: pełne półki, mnóstwo towaru, wrażenie nieskończonych możliwości. Tak, dopóki nie szukamy czegoś konkretnego.
Na kanale Ale kino+ w minioną niedzielę rozpoczęła się emisja brytyjskiego serialu kryminalnego Luther. Pewnym problemem dla tych, którzy nie widzieli wyemitowanych już dwóch pierwszych odcinków może być to, że kolejne odcinki wydają się być ze sobą dość ściśle powiązane.
Detektyw John Luther wraca po przerwie do pracy. Przestępca, który mógłby go obciążyć swoimi zeznaniami leży w śpiączce po bardzo "nieszczęśliwym" upadku. Choleryk, luźno traktujący ograniczające go przepisy Luther, uniewinniony przez wewnętrzną komisję zostaje przywrócony do służby. Od razu dostaje sprawę brutalnego zabójstwa pewnego bogatego, znanego małżeństwa. Główną podejrzaną jest dla niego ich córka, Alice Morgan, genialna dziewczyna, która w wieku osiemnastu lat uzyskała doktorat z fizyki współczesnej. Inteligentna, niepokojąco zimna, sprawiająca wrażenie socjopaty. Luther niczego nie może udowodnić wyrachowanej dziewczynie, a z czasem w obliczu realnego zagrożenia wchodzi z nią w nieformalny układ: ona zostawi w spokoju jego i jego żonę, on nie będzie próbował jej osaczyć.
Mamy kilka stale przeplatających się głównych wątków: problemy małżeńskie Luthra; wzajemną fascynację i niebezpieczną grę między Johnem, a Alice; złożne stosunki w policji; koljeną sprawę kryminalną do rozwiązania.
Ciekawa jest praca kamery, pozbawiona tak dziś popularnych szybkich zmian i dynamicznych ujęć. Tu zaskakują raczej nietypowe kąty z których spoglądamy na postaci i miejsca. Obrazowi towarzyszy nowoczesna, dynamiczna muzyka. Zwraca uwagę duży realizm, a nawet naturalizm wielu scen, momentami przygnębiający. Trzeba być przygotowanym na sporą dawkę przemocy. Wszak najlepszą metodą walki z wszechobecną przemocą jest jej ukazywanie w filmach, wiadomościach, a nawet w kreskówkach dla dzieci. Może wkrótce wszyscy będą mieli jej po dziurki w nosie. Może...
Serial nakręcony jest w sposób nowoczesny. Zawiera spory ładunek emocji. Pokazuje pełnego sprzeczności i rozdartego wewnętrznie policjanta, który realizuje się - jak ten samotny rewolwerowiec - w pracy. Niepokojące jest to, że często mamy wrażenie, że Luther wierzy w zasadę: cel uświęca środki. Dla rozwiązania sprawy kryminalnej jest w stanie bez zmrużenia oka naginać prawo i omijać przepisy.
Wśród książek również dominują pozycje dręcząco-niepokojąco-demaskujące. Nic zatem dziwnego, że chcąc trochę odetchnąć i nabrać sił do zmagań z ambitną literaturą szukałem ostatnio czegoś lżejszego, nie przytłaczającego pesymizmem, nihilizmem i promocją całego zła na coraz piękniejszym świecie. Mogę zwrócić w tej chwili dwie pozycje: Zaginione imperium Clive`a Cusslera oraz Aparatus Andrzeja Pilipiuka.
Zaginione imperium - Clive Cussler
Jeśli ktoś lubi Indianę Jonesa, tego młodszego, nie kojarzącego się z rentą, emeryturą, strzykaniem w kościach i bólami stawów to być może polubi też bohaterów Zaginionego imperium. To małżeństwo: Sam i Remi Fargo. Poszukiwacze skarbów i przygód. Ludzie dla których pieniądze to nie problem, nieskończone siły życiowe to normalka, luksus to rzecz niezbędna w życiu. Kulom się nie kłaniają, wychodzą cało z oka cyklonu, a grupa komandosów to dla nich banda przedszkolaków. Przygody Fargo sssą tak rozkosznie odrealnione, że aż strach. Akcja, akcja, akcja, że nie ma czasu pomyśleć czy jest w tym jakaś logika. Im dalej w las tym akcja mnie wartka, ale z pewnością wielu siłą rozpędu przebrnie te kawałki prozy gdzie trzeba brnąć przez gąszcza badań, rozważań, teoretyzowania i poszukiwań. To, czego brakuje powieści - w porównaniu z ironicznym i chwilami pastiszowym Indianą - to humor. Cussler woli poważniejszy ton, a mrugnięcie okiem często dotyczy tego w którym luksusowym hotelu, co będą robili i jedli bohaterowie. No cóż, z pewnością jest to niezwykle zabawne dla tych z list najbogatszych. Gorzej z tymi, którym odpowiedzialni politycy wieszczą kolejne fale kryzysu i związanego z tym dalszego zaciskania zaciśniętego już pasa.
Aparatus - Andrzej Pilipiuk
Zbiór opowiadań, który nie męczy, nie demaskuje, nie wyjaśnia istoty problemów świata, nie walczy z prawdziwą i wydumaną nietolerancją (pokarmową), a bawi, zaskakuje, intryguje. Niektóre pomysły autora są świetne. Zwracam szczególną uwagę na opowiadanie Za kordonem. Lwów w którym pojawiają się nazwiska takich postaci przedwojennej polskiej nauki jak Stanisław Ulam, Stefan Banach czy Hugo Steinhaus. Większości z pewnością nic one nie mówią, gdyż byli to wybitni matematycy o których po wojnie honorowe elity robotniczo-chłopskie chciały wymazać gumką-myszką wszelką burżuazyjną pamięć. I w zasadzie im się to udało. Na miejsce wybitnych, nieprzeciętnych osobowości wepchnięto nam jakichś nie wylewających za kołnierz facetów w beretach i kamaszach, przodowników w wydobyciu węgla za cenę zdrowia czy ekspresowego budownictwa za cenę szybkiego zawalenia się postawionego obiektu. Ciekawą postacią, mający również autentyczny rodowód jest Franciszek Rychnowski, przedwojenny inżynier i wynalazca, tu z humorem ukazany jako umysł wybitniejszy niż sam Einstein. Widać, że Polak potrafi, przynajmniej na kartach literatury.  Komentuj(1)
Pamiętać
Notatkę dodano:2011-11-11 12:14:26
W taki dzień jak jedenasty listopada w sposób szczególny budzi się pamięć. O tych, którzy byli przede mną. O tych, którzy dla mojej przyszłości poświęcali swoją teraźniejszość, plany, ambicje, zdrowie, a nawet życie. Tylu ich było. Odeszli. A ja jestem im winny pamięć, przynajmniej czasami. To kim byli, jak żyli i co czynili, jest cząstką mnie samego.
Gdyby nie ci co poświęcali swoje, a nie cudze życie, rzucając swój los na stos, być może nie byłoby mnie na świecie. Gdyby nie zdolność do poświęceń, taka jak u normalnych rodziców, nie mógłbym przeżyć. Człowiek może przeżyć tylko dzięki ofiarności innych, zwłaszcza kiedy jest mały, ale nie tylko wtedy.
Gdyby nie ci co ciężko pracują, budują, uprawiają rolę, wytwarzają przedmioty i twory niematerialne nie byłoby tego, co jest. Wiedza jest ważna, ale wiedzą się nie najemy, nie ubierzemy w nią, nie uchronimy przed zimnem. Bez zamienienia słów w czyny, bez wysiłku, pracy, poświęcenia, mało widowiskowego i pozornie wydającego się błachym i nieznaczącym trudu nie przeżyjemy.
"Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek." To codzienna uczciwa, niekoniecznie pełna chwały, poklasku, podziwu praca. Dbanie o jakość tego, co się robi i w jaki sposób się to robi. Szacunek dla pracy własnej i cudzej, dla cudzego czasu, cudzego wysiłku. Szacunek dla wszystkich, a nie tylko dla tych, od których coś możemy dostać. Dostrzeganie wzajemnych zależności i przyzwoitość, a nie opowiadanie o niej.
Człowiek bez korzeni jest jak chwiejące się drzewo. Wzbiorą potoki, powieje silniejszy wiatr - przewraca się i usycha. Ludzie bez solidnych korzeni niczego nie tworzą, doskonale za to burzą. Tylko, że do niszczenia nie potrzeba wiedzy, kultury, mądrości, wielkiego wysiłku. Niszczyć potrafi już małe dziecko, to żadna sztuka. Budować i tworzyć trzeba się uczyć całe życie i to w pocie czoła.
Dziadkowie, pradziadkowie... Zmarli. Tych, których znałem i których nie znałem. Którzy zbudowali świat w którym żyję. To o nich chcę pamiętać. Bez pamięci jestem nikim. Bez śladów przeszłości w nas samych jesteśmy nikim. Nie pamiętając tego, co było wczoraj nie jesteśmy w stanie funkcjonować dziś. Ci, których pamięć zanika wiedzą o tym najlepiej. Brak komentarzy
Po prostu słodki świat
Notatkę dodano:2011-11-08 11:48:39
Słodki jest ten świat. Nie tyle słodko-miodowo przyjemny co po brzegi pełen atrakcyjnie wyglądających cukrów złożonych, węglowodanów. Kiedy wchodzimy do sklepu, supermarketu czy hipermarketu to pierwszym co atakuje nasze zmysły są stosy ubranych w kolorowe ubranka węglowodanów. Obiecujących szczęście, zadowolenie, siłę (cukier krzepi co odkrył już Wańkowicz), sukces, chwile rozkoszne, niebo w gębie (zapomniano o niebiańskiej zgadze, boskim pieczeniu w przełyku, uśmiechniętych bakteriach na erodującym szkliwie), szybciej niż dochody przyrastające kilogramy kochanego ciała.
Naturalnym uzupełnieniem oferty kuszących nas węglowodanów są reklamy cudownych past do zębów, które są kompletnie pomocne przy usuwaniu ohydnej płytki nazębnej, wrażych bakterii, złośliwych osadów, paskudnych zapaleń dziąseł i wielorakich chorób przyzębia. Które walczą z próchnicą równie skutecznie jak politycy z głodem, biedą i chorobami na świecie. Które choć już są doskonałe to zarazem coraz lepsze wraz z kolejną reklamą.
Wszystko, no prawie wszystko, jest dla ludzi. Także słodkości rozpuszczające się zarówno w ustach jak i w dłoniach. Tylko nie można pozwolić by rozum i rozsądek wyłączały się na czas zakupów i czas sięgania po coś osładzającego życie. Niektórzy bowiem to życie tak sobie osładzają jakby to była gehenna, którą chcą utopić w gęstym lukrze.
Chrupanka krakowska widoczna na zdjęciu nie każdemu zasmakuje, bo jeśli coś lubią wszyscy to jest to co najmniej dziwne. Z jednej strony przypomina trochę Michałki, jakąś ich lżejszą odmianę, z drugiej różni się od nich wyraźną nutą skórki pomarańczowej. Cóż, w sumie mogłoby owej skórki tu nie być, cukierki nie straciłyby zbyt wiele na smaku, ale nadaje im ona zarazem pewną unikalność.
To cukierki dla tych, którzy lubią orzechy ziemne i coś przyjemnie chrupiącego. I nie martwią się tak naprawdę o światłoutwardzalne plomby i zbyteczne kalorie. Czyli dla większości z nas.  Komentuj(1)
Leśna bajka o wiecznej wiośnie
Notatkę dodano:2011-10-31 10:49:03
Co słychać w coraz bardziej metaforycznie zielonym Lesie, ogarniętym pełnią nigdy nie kończących się, nawet jesienią, ożywczych wiosennych reform? Naszej pełnej optymizmu, jedynie prawdziwej zielonej wyspie, która - mówiąc otwarcie, bez dogmatu i bez aksjomatów - zatonąć nie może? W Lesie jest bardzo dobrze, choć nie tak znowu dawno było bardzo źle, a będzie już tylko lepiej. I nie jest to żaden nielogiczny, twardy aksjomat do przyjęcia na wiarę tylko rozumowy pewnik z którego głęboka, racjonalna wiara szeroką strugą wypływa.
Przygłucha i lekko niedowidząca Sowa widziała niedawno dziwne znaki na korze pewnej skarłowaciałej brzozy. Nie były to rowki wyryte przez przebrzydłe szkodliwce społeczne czyli kor-nik-i. Racjonalnie myśląc, posługując się dla pewności ruchem gwiazd i układem fusów w szklance wydedukowała, że wiek szczęśliwości się zbliża i to wielkimi krokami. Ein, zwei, drei! Słychać maszerujący wiek szczęśliwości. Podobno nawet niezrzeszone mrówki robotnice, które zasadniczo uwielbiają pracę dla samej pracy czują to w rozedrganym powietrzu.
Żółw wylazł był ze skorupy, wymiętoszony jak jego najlepszy stary garnitur. I nadzieję niesie w tradycyjnie ciepłym jak zapowietrzony kaloryfer spojrzeniu, które poziom myślenia depresyjnego w jego otoczeniu podnosi zdecydowanie ponad normę. Żółw się kręci (spin-żółwik) znowu w ważnych kręgach. W lewo się kręci, w prawo nie może bo mu się w stawach coś zablokowało. Tupta, zerka zza muchomorków i zza żwirków, wzdycha głęboko i bardzo znacząco, czym wbrew pozorom korzystnie ociepla klimat. Jego wysokogatunkowy dwutlenek węgla to je ono. Zielono-czerwone muchomorki mruczą na jego cześć - chwała, chwała. Żółw nieudolnie choć z godnością macha krótkimi łapkami i kreski kreśli. Tu kreska, tam kreska - na każdego przyjdzie w końcu jakaś grubsza lub chudsza kreska. Las pełen już jest zresztą owych kresek, które stają się powoli atrakcją turystyczną. Może w końcu Las zostanie nazwany Kreskami Wybrukowanym Skansenem Nowoczesności (KWSN)?
Borsuk patrzy na Las i myśli sobie, że jest królem zwierząt. No bo i skąd ma wiedzieć, że królem tak naprawdę jest Lew, skoro filmów Disneya nie oglądał?! No więc stoi, zdrowy jak koń na biegunach. I nawet mu się czasami udaje zdrowo zarżeć wyobrażonymi chrapami, wyobrażonym sobie niezwykle plastycznie ogonem pomachać przyjaźnie gawiedzi. Stoi zdrowy i zdrowo mówi. O Lesie i borsukowaniu, o jenzyku i jezyku. O majestacie i o prawie. O polowaniu z nagonką i nagonce z polowaniem. Otoczenie Borsuka uprzejmie podtrzymuje w nim przekonanie, że jest nie tylko królem zwierząt, ale że jest prawdziwie Wielkim Królem Zwierząt. Dobrzy, szczerzy, uczciwi, krytyczni doradcy - myśli Borsuk - są na wagę drożejącego gwałtownie złota.
Hieny znowu mają się dobrze. A można nawet stwierdzić z pewną taką nieśmiałością, że mają się teraz jeszcze lepiej. Wszak są zawsze modnie ubrane, rozkosznie zabawne, topowe i coolerskie jak bilardowe bile. Ich zaraźliwy chichot słychać z wszystkich zakątków Lasu. Z hienami życie upływa z pewnością weselej - piszą wszystkie poważne leśne gazety.
Padalec okazał się świetnym specjalistą od spraw oceanicznych. Woda to jakoby jego żywioł, a żywią y bronią to hasło bliskie jego gadziemu/płaziemu sercu. Padalec jest zresztą żywym dowodem na to, że można wijąc się osiągać szczyty, a leżąc na dnie można wystawać ponad poziomy.
Komary i muchy tse-tse okazały się nareszcie pożyteczne i wartościowe. Już nikt nie nazwie kąsania kąsaniem, to dzielenie się tym, co mamy, z tymi, co nie mają. To altruistyczne roznoszenie dobrego, które czasem trochę boli i rozpowszechnianie prawdy, na którą Las zawsze czekał z takim utęsknieniem.
I tak się po Lesie coś niesie. Niektórzy, ci mniej racjonalni twierdzą, że jedyna nadzieją w tym, że przyjdzie kiedyś gajowy Marucha i zrobi wreszcie jako taki porządek: ogrodzi, tablice postawi, budki z biletami. Jednym krótkim, sensownym rozporządzeniem zamieni Las w prawem chroniony Rezerwat Ścisły. Komentuj(1)
Lektury jesienne z Fabryki Słów
Notatkę dodano:2011-10-18 16:42:18
W telewizji i prasie nastała nowa jesienna ramówka w której dominują brazylijskie w charakterze telenowele typu: Marszałkowie, Niewolnicy mediów, Cynizm i odmóżdżenie, Wymieniamy dobrych na lepszych, Życie na Wiejskiej, G.Schetyna na tropie stanowiska itp. itd. Poziom aktorstwa jest na ogół dość mierny, ale aktorzy wierni do końca gażom, które pozwalają im nie żebrać pod siedzibą TVP. Warto w tej sytuacji sięgnąć po słowo drukowane czyli jakąś powieść. Wybór jest spory, co nie oznacza, że jakość najwyższa, ale zawsze da się coś wybrać.
Gears of War.Pola Aspho - Karen Traviss
Fantastyka o charakterze militarnym. Ludziska walczą z Szarańczą. Uzbrojoną, bojowniczą i na dodatek wyskakującą spod ziemi jak islandzkie gejzery. Oj, nie będzie łatwo, zwłaszcza, że niesnaski to ludzka specjalność i przeciwnikiem może zostać także jakiś człowiek. Dla tych, których akcja urzeka, a psychologia pognębia.
Obsydianowe serce cz. 1 - Ju Honisch
Urban fantasy w niemieckim wykonaniu. Jawohl, Herr Winnetou! Oświeceniowe Monachium, którego już nie ma, energooszczędne świetlówki wyparły wieki światła. Damy i gentlemani, nienaganne maniery i styl. Wiedza tajemna, tajne bractwa, romantyczna miłość. Czyżby głównie dla kobiet?
Część druga w zapowiedziach jeszcze na ten miesiąc.
Na krawędzi - Ilona Andrews
Styk dwóch światów: pełnego magii i pełnego rozumu. I znowu spora doza walki, przeciwności losu i romantyzmu. Kolejny cykl autorstwa duetu pisarskiego ukrywającego się pod zacnym pseudonimem Ilona Andrews. Ciekawe jak się ma do serii o uroczej Kate Daniels?
Swoją drogą dzielna Kate powraca. W zapowiedziach Magia krwawi przewidziana jest na miesiąc listopad.
Z zapowiedzi październikowo-listopadowych Fabryki Słów jeszcze dwie pozycje: - Aparatus - Andrzej Pilipiuk
"Zbiór liczy 8 opowiadań. Cztery z nich to teksty publikowane m.in. w Science Fiction Fantasy & Horror:
* Za kordonem * Dzwon Wolności * Staw * Aparatus
Tytuły nowych opowiadań:
* Ośla opowieść * Choroba białego człowieka * Ostatni biskup * Księgi drzewne"
- Wiedźma naczelna - Olga Gromyko
W.Redna powraca i możemy spodziewać się sporego zamieszania, bo z wiedźmą to nigdy nic nie wiadomo.
 Brak komentarzy
Dziwny jest ten świat - Osiedle w przebudowie
Notatkę dodano:2011-10-05 15:33:29
Przed wyborami samorządowymi ówcześni lokalni "panowie i władcy" czyli lokalne władze wykazały się wyjątkową aktywnością. Nagle po latach próśb, skarg, petycji, nawoływań, apeli powzięły decyzję by ustawić lampy oświetleniowe w okolicach osiedlowych bloków. Rozjaśnić mroki, które skrywały tę ziemię od wielu, wielu lat, także pod ich światłymi rządami. Stali się czuli na słowa wyborców i nawet za pieniądze miasta przeprowadzono badania co mieszkańców boli najbardziej. Żalili się mieszkańcy, proponowali, władcy wybrali i pobudowali, oczywiście nie własnymi rękami, ale za pomocą uszczęśliwionych intratnymi zleceniami firm. Rozmach był niespotykany: eleganckie lampy, ulica osiedlowa w kostce, chodniki z czegoś co kiedyś asfaltem było również wykostkowane. Ławki gdzieniegdzie postawiono, a nawet samotny kosz na śmieci. Wszystko za pieniądze miasta, ale podobno vox populi, vox dei. Skąd wzięto na to pieniądze? Podatki. Podatki podniesiono już po wyborach, wiosną "proponując" np. 400% podwyżkę opłat za użytkowanie wieczyste.
Ławka w pobliżu bloku okazała się świetnym przykładem roztropności i wizjonerstwa. Siadają na niej nie tylko zmęczeni zakupowicze, ale i młodzież ma gdzie buty wytrzeć, słonecznikiem i śliną spluwać. Menele mają gdzie w nocy przysiąść i piwko wypić, pożartować. Samotny kosz na śmieci jest nieustannie pełen. Nikt go nie chce opróżniać, nikt się do niego nie przyznaje. W końcu to za publiczne pieniądze kupiono więc o co chodzi zdają się mruczeć pomysłodawcy owego ułatwienia.
Latem rozwinął się nagle jak pierwszomajowy transparent unijny program, który możemy nazwać w skrócie "Osiedle w przebudowie". Postanowiono wymienić sieć ciepłowniczą. Znalazły się pieniądze i dotacje, o czym z dumą głosi postawiona na przerytej ziemi jak zwykle skromna, kosztująca tyle co nic, elegancka kilkumetrowa tablica. Rozkopano co się tylko dało. Alejki i uliczki, chodniki i trawniki. Wszędzie trwała walka na froncie robót. Zwały ziemi, głębokie wykopy, błocko dokoła, brak przejścia, radosne "kulturalne" rozmowy i pokrzykiwania robotników już od rana - aż miło było popatrzeć jak robota pali się, co prawda tylko niektórym, w rękach. Dwa dni miały trwać roboty na parkingu przed naszym blokiem (wg ogłoszenia). Przeciągnęły się dwa tygodnie, ale cóż tam, grunt, że jakoś w końcu poszło z zasypaniem rowu i w końcu można było przejechać. Na załatanie dziury i ponowen ułożenie kostki przyszło trochę poczekać. Na zniknięcie piachu, ziemi, pyłu potrzeba będzie paru miesięcy.
W wykopach, które na myśl przywodziły okres wojny widać było jak przy okazji frontu robót pouszkadzano instalacje które już tam były (nie tyle przerwano jakieś kable czy rury co naruszono ich otulinę lub zabezpieczenia). Cóż, skutki poznamy później. Na razie cieszymy się, że jest coraz lepiej.
Teraz krajobraz przypomina pobojowisko. Prawie wszystkie alejki i chodniki zostały poprawione, przynajmniej z wierzchu. Kostka wróciła na swoje miejsce. Nie zawsze leży tak jak dotychczas, nie zawsze równo, ale nie o to chodzi, żeby powielać to, co już było. Stać nas przecież na więcej! Ciekawe jak będzie po jesiennych deszczach i zimie. To się okaże, choć doświadczenie mówi, żeby nie być optymistą lecz realistą. Chodniki są brudne, utytłane w błocie. Jak przyjdą deszcze niespokojne to potargają świat i wyczyszczą. Na razie do mieszkań i bloków nanosi się błocka. Trawy nie ma, ale na wiosnę pewnie sama wyrośnie. Niektóre krzaki zniknęły wszak na zawsze. Niby wszystko wraca do normy, ale jakieś inne, odmienione, udoskonalone. Osiedle w przebudowie.
Podziwiam decydentów. Tak to wszystko pięknie zaplanowali. Najpierw porządkowanie osiedla, potem przekopywanie osiedla. Każdy dobry gospodarz wie, że remont zaczyna się od położenia podłogi, a potem malujemy ściany, wymieniamy okna. Tak jest taniej, lepiej, a przynajmniej ciekawiej. W końcu gospodarze miasta z troską liczą publiczne pieniądze i dobrze się zastanowią zanim wydadzą jakąś złotówkę.
Co jakiś czas ktoś kopie w ziemi. A to jakieś kable kładą, a to jakąś awarię usuwają. Pozostają po tym ślady, pamiątki, które przypominają nam o ciężkiej pracy bardzo odpowiedzialnych ludzi. Jakieś wgłębienia, zapadliska, wyrwy. Po raz kolejny trwają wykopaliska na ulicy, którą w zeszłym roku wyremontowano. Kiedyś szukano zagubionej kanalizacji i dokładano studzienki o których w ferworze prac zapomniano. Teraz jakaś awaria wodociągów wymagała rozkopania ulicy w poszukiwania źródła. W tamtym roku mieliśmy piękną awarię zasilania kilku bloków, która nie skończyła się na tradycyjnych wykopkach po raz trzeci w tym samym miejscu, ale zmusiła odpowiedzialną firmę do wymiany kabla. I tak się to wszystko toczy. Dziwi mnie tylko to, że włodarze miast, miasteczek, wiosek są często tak gospodarni i odpowiedzialni. Że najpierw remontują, potem przekopują. Że prowadzą prace w odwrotnej kolejności. I że wszystko to robią za publiczne pieniądze.
Najlepszym testem gospodarza danej miejscowości jest porównanie o ile wzrosło jego osobiste bogactwo (majątek) w porównaniu ze wzrostem majątku miasta. Jeśli jego prywatny stan poprawił się znacząco i o wiele lepiej niż stan zarządzanej przez niego miejscowości to oznacza po prostu, że potrafi on zadbać... o siebie. Komentuj(1)
Do roboty!
Notatkę dodano:2011-09-24 11:10:47
Roboty. Pojawiły się wcale nie tak dawno temu, ale zajęły już w naszym świecie bardzo ważne miejsce. Są z fabrykach, na uczelniach, w zwykłych domach. Wśród inteligencji, naukowców i robotników. Roboty kuchenne, wieloczynnościowe. Roboty składające samochody czy produkujące układy scalone. Małe i bardzo duże.
Są też i inne roboty, które możemy spotkać praktycznie na co dzień, i to niekoniecznie w kuchni. Nie zawsze je dostrzegamy, ale nierzadko informują nas o nich odrapane tabliczki z groźnym napisem "Uwaga!". "Uwaga! Roboty dachowe" lub "Uwaga! Roboty ziemne". Spotykamy też roboty drogowe, do których większość użytkowników dróg nie czuje jednak zbytniej sympatii. Są też bardzo skomplikowane roboty na wysokości.
Ulubionymi robotami aktualnego premiera są roboty zwane przez niego pieszczotliwie DO. Ileż to razy słyszeliśmy już: DO roboty! Wielu na własnej skórze poznało rolę jaką pełnią jeszcze inne powszechnie obecne w naszym świecie roboty: brak roboty.
Robotyka weszła w naszą rzeczywistość i już nigdy nic nie będzie takie proste jak przedtem. Na tym wszak polega postęp, an komplikowaniu życia jak się tylko da. Roboty będą nam towarzyszyć czy tego chcemy czy nie, aż do końca podtrzymując nas - nie, nie na duchu - raczej przy życiu. A na drugą stronę odprowadzą nas wysoce wyspecjalizowane: koniec roboty. Brak komentarzy |
|