Nieistniejący blog
O potędze pióra i myśli spisanych
O plażowaniu
Notatkę dodano:2011-12-18 23:26:51

 

Chciałbym patrzeć jak biegnie, jak zatraca się w pędzie,

dając pieścić się spojrzeniom, podmuchom wiatru,

promieniom Słońca.

 

Spoglądałbym wtedy na jej włosy, które wpadłszy

w przyśpieszeniowy nieład, gnałyby tuż za nią,

falując mocniej lub słabiej, zależnie od ruchów,

prawdopodobnych kątów nachylenia.

 

Widziałbym też strugi piasku, które jej stopy uświęcone,

wystrzeliwałby w powietrze, obsypując zdumionych plażowiczów,

naruszając zaskoczoną, pomarszczoną taflę, szumiącą tuż obok

gniewnie.

 

Marzyłbym wówczas o tym, aby przełamać marazm,

zniszczyć niemożność i ruszyć z miejsca na spotkanie,

aby z arogancją przeciąć jej drogę i na zawsze uchwycić

roześmianą i piękną.

 

Zawłaszczyłbym ten kadr dla siebie, spił niewinność z ust,

otarł słone krople z czoła, pogładził złotą pszenicę jej głowy.

 

Wdychałbym też zapach, woń perfum, wysiłku i młodości,

która właśnie zakwitłaby w blasku, krępując ulotną potęgą.

 

Nieczuły byłbym na otoczenie,

zaistnielibyśmy we dwoje

i tylko tak byśmy trwali,

na pograniczu biegu,

zatrzymania

lub

upadku,

między

miękkim rozgrzanym piaskiem

a

chłodną powierzchnią jeziora.

Trwalibyśmy, bylibyśmy…

 

bez ryzyka, że jedno z nas zawsze w ruchu,

raz blisko, a raz w oddali, a drugie

stoi nieruchomo, z nogami w piasku

i niespokojnym spojrzeniem,

co szuka nieustannie ciepła szarych,

kojących oczu.

 

Tekst jest reakcją na wydarzenie, które zaobserowałem nad Jeziorem Dąbie pewnej jesiennej niedzieli.


Komentuj(1)
[moje imię brzmi Legion…]
Notatkę dodano:2009-07-14 22:41:33

I

 

moje imię brzmi Legion

a liczba to Mnóstwo

mój ojciec to Grzech

co jest jak nic nie warta

moneta

moja matka to Pogarda

która nad ludźmi góruję

wzbijając duszę

ponad śmiertelników

 

ja tak jak Hektor

walczył będę zaciekle

do ostatniego tchu

dopóki nie padnę

na wieki powalony

przez miecz Achillesa

 

lecz wyprostowany

podejmę wyzwanie

 

II

 

pokłócony z ojcem

kochający matkę

płaczę

między wartościami

uwięziony

 

przyjmę Drwinę

za swą lśniącą Tarczę

na której powierzchni

spocznie moje zasłużone

ciało

 

tylko wówczas

odrzucę opętanie

dziesiątkując szeregi Legionu

z Konrada Gustawem się stanę

z Gustawa w Konrada się zmienię

unikając wiecznego piętna

Pustelnika

 

III

 

jaźń zleje się

w niepodzielną Jedność

będąc budulcem

nowej Świątyni

która jest najcenniejszą z monet

dla unoszących się

z obolałych kolan

 


Komentuj(4)

Licznik

Odsłon: 35476
Osób: 33021
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2010