Licznik Odsłon: 79347 Osób: 69700 Oczekiwania... Simon R. Green
Człowiek ze złotym amuletem - chyba nowy cykl, The Secret History
Kim Harrington
Clarity - prawda jest zbyt mroczna, by ją znieść
Jeri Westerson
Wąż wśród cierni - przygody Crispina Guesta, zwanego Ogarem
Michael Hesemann
Religia Hitlera - religijne obliczu hitleryzmu
Nalini Singh
W niewoli zmysłów - poznaj świat podzielony przez potężną rasę o fenomenalnych mocach umysłu, ale pozbawioną serca...
Richard Panek
Ciemna strona Wszechświata - Nobel w dziedzinie fizyki 2011 – historia nagrodzonego odkrycia
Mark Sołonin
Nic dobrego na wojnie - fakty i zdarzenia II Wojny Światowej, które oficjalna historia najchętniej by pominęła i przemilczała
D. J. MacEachin
Amerykański wywiad i konfrontacja w Polsce 1980-1981 - analizy nieznanych dotąd dokumentów amerykańskiego wywiadu
Richard Leonard
Gdzie, do diabła, jest Bóg? - książka o sensie cierpienia
pod red. Mariusza Gajewskiego
Kontrowersyjne grupy kultowe i sekty - mozaika problemów dotyczących groźnego zjawiska społecznego i indywidualnego, jakim są sekty i grupy kultowe
Rafik Schami
Baśnie z Maluli - baśnie dla dorosłych z Syrii
Tomáš Halik
Cierpliwość wobec Boga. Spotkanie wiary z niewiarą - Nagroda Europejskiego Stowarzyszenia Teologii Katolickiej 2011
Maureen Bloom
Żydowski mistycyzm a magia - poszukiwanie źródeł niegasnącej popularności amuletów oraz symboli we współczesnym Izraelu i diasporze
Ks. Robert Skrzypczak
Chrześcijanin na rozdrożu. Kryzys w Kościele posoborowym - kryzys to niebezpieczeństwo i szansa zarazem
David Bentley Hart
Chrześcijańska rewolucja a złudzenia ateizmu - analiza "nowego ateizmu"
Alonso Cueto
Niebieska godzina - o kondycji ludzkiej natury, okrucieństwie wojny i potrzebie miłości
Rafik Schami
Opowiadacze nocy - historia o przyjaźni, wyobraźni, egzotycznej kulturze i sztuce opowiadania baśni
Mario Beauregard, Denyse O`Leary
Duchowy mózg. Neuronaukowa argumentacja za istnieniem duszy - mózg, umysł, dusza Ciekawe nowości Aleksandra Ruda
Wybór - chcesz być piękna, sławna i pożądana? Lepiej odpukaj w niemalowane
Janet Evanovich
Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy - Stepanie Plum, łowca nagród z New Jersey
Karen Traviss
Gears of War 2: Jacintos Remnant - powstrzymać Szarańczę
Mark Hodder
Dziwna sprawa Skaczącego Jacka - Sir Richarda Francisa Burtona przypadki
David Louis Edelman
Infoszok - początek Trylogii Skoku 225
Jeri Westerson
Zasłona kłamstw - Crispin Guest w akcji
Rafał A. Ziemkiewicz
Śpiąca królewna. Pieprzony los Kataryniarza - klasyczne już teksty
Marcin Mortka
Miasteczko Nonstead - to miasto kryje w sobie coś, co niszczy ludzi
Wojciech Warecki
Woda z mózgu - jak się ustrzec medialnej manipulacji?
Wojciech Sumliński
Z mocy bezprawia - opowieść o wielomiesięcznej inwigilacji przez służby specjalne III RP dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego, jego bliskich i przyjaciół
Jim Butcher
Front burzowy - magia potrafi zabić, na śmierć
Charlaine Harris
Gorzej niż martwy - Sookie jest poruszona, zaszokowana i zmęczona oraz z całych sił pragnie powrotu do normalności
Karen Marie Moning
Krwawe szaleństwo - świat zabójczej magii i starożytnych tajemnic, we współczesnej Irlandii
Charlaine Harris
Dotyk martwych - kelnerka-telepatka
Jeaniene Frost
W pół drogi do grobu - półwampirzyca Catherine Crawfield poluje na nieumarłych i ich zabija
Ian McDonald
Dom derwiszy. Dni Cyberabadu - 715 stron McDonalda
Kevin Hearne
Raz wiedźmie śmierć. Kroniki Żelaznego Druida 2 - druga księga serii o Atticusie O`Sullivanie, ostatnim druidzie
J. E. Kaufmann
Fortyfikacje Trzeciej Rzeszy - historia wciąż kryje w sobie emocjonujące tajemnice
Ilona Andrews
Na krawędzi - nowy cykl pisarskiego duetu
Rafał A. Ziemkiewicz
Viagra mać! wyd. 2 - dla tych, co nie boją się myślenia pod prąd
Barbara Frale
Templariusze i Całun Turyński - nowe światło na fascynujące dzieje najpotężniejszego rycerskiego zakonu średniowiecza
Chris Weston
Fotografia przyrodnicza. Techniki pracy najsłynniejszych fotografów natury - sekrety zawodowych fotografów dzikiej
Bob Davis
Światło, aparat, ujęcie. Kreatywne techniki oświetleniowe - malowanie światłem
William J. Hoye
Teologiczne błędy myślowe - o błędach teologicznych, które współcześnie cieszą się uznaniem
Lisa Randall
Ukryte wymiary Wszechświata - przystępne wprowadzenie do fascynującej teorii współczesnej fizyki
Philip K. Dick
Człowiek z Wysokiego Zamku - apokaliptyczna wizja ginącej z głodu Ameryki
Tomasz Kołodziejczak
Głowobójcy - teksty o Dominium Solarnym
Rafał A. Ziemkiewicz
Michnikowszczyzna wyd. 2 - o pewnej nieomylnej wyroczni etycznej, politycznej i intelektualnej
Ulrich Völklein
Josef Mengele doktor z Auschwitz - nieprzeciętnie wykształcony człowiek: doktor filozofii i nauk medycznych, skrzypek i poeta, cynik, mizantrop i sadysta
Filip Gańczak
Filmowcy w matni bezpieki - tajemnice inwigilacji gwiazd polskiego kina
Roger Penrose
Cykle czasu. Nowy niezwykły obraz Wszechświata - śmiała hipoteza konforemnej kosmologii cyklicznej
Martin Löffler SJ
Taka jest moja wiara - przerzucanie pomostu między prowadzonymi przez naukowców badaniami teologicznymi i wiedzą katechizmową
DAVID duCHEMIN
W pogoni za stylem. Dziesięć sposobów na poprawę własnych zdjęć - darmowy e-book do ściągnięcia
Wyspa kanibali. 1933 Deportacja i śmierć na Syberii duszy - opowieść o zapomnianej zbrodni Książki zawsze warte lektury - Stanisław Lem - Solaris
- Michał BUŁHAKOW - Mistrz I Małgorzata
- Martha Grimes - Hotel Paradise
- Neil Gaiman - Nigdziebądź
- Neil Gaiman - Koralina
- Antoni Libera - Madame
- Davies Robertson - trylogia Cornishowa
- Davies Robertson - trylogia deptfordzka
- Cornelia Funke - Atramentowe serce
- Anne Fine - Dziennik kota mordercy
- Francesca Simon - Koszmarny Karolek
- Anita Shreve - Ciężar wody
- Lee Goldberg - Detektyw Monk jedzie na Hawaje
- Paweł Jasienica - Polska Jagiellonów
- Paweł Jasienica - Polska Piastów
- Anna Funder - Stasiland
- Anna Świderkówna - Biblia a człowiek współczesny
- Anna Świderkówna - Rozmowy o Biblii
- Christopher Andrew - Archiwum Mitrochina II. KGB i świat
- Michał Heller - Początek jest wszędzie. Nowa hipoteza pochodzenia Wszechświata
- Roger Penrose - Droga do rzeczywistości. Wyczerpujący przewodnik po prawach rządzących Wszechświatem
- ufff... to jeszcze nie wszystko
|
Wodospady mądrości spływają kaskadami wiedzy - ty też możesz czerpać z tego zdroju
Notatkę dodano:2012-03-25 13:25:36
Nudzisz się? Nie wiesz co począć z nadmiarem czasu, który wlecze się jak makaron dwujajeczny z mąki (absolutnie nie)durum? Jest na to sposób. Włącz telewizor i oglądaj telewizje poranne, śniadaniowe, edukacyjne.
Zanurz się w programach prowadzonych przez skromnych, błyskotliwych, nietuzinkowych dziennikarzy, zachwycających wiedzą, kulturą osobistą (a nawet osobistom), wysławiających się przepiękną polszczyzną. Zapraszają oni do studia gości równie błyskotliwych, nietuzinkowych, zachwycających wiedzą, kulturą osobistą (a nawet osobistom), wysławiających się przepiękną polszczyzną. Ograniczoną grupę gości, którzy w pośpiechu wędrują z jednego ciekawego programu do drugiego, z jednego wypasionego studia do drugiego. Kawka, herbatka, woda i słowa wylewane wiadrami. Miło spędzają czas, dzieląc się tym, co mają (a mają tego w gruncie rzeczy niewiele, poza nadmiarem wolnego czasu) i szerząc najlepsze wzorce miłego i podobno mądrego spędzania wolnego czasu.
W porannych programach edukacyjnych możemy dowiedzieć się jak smacznie, szybko, tanio i zdrowo coś ugotować. Jak opanować języki, złowić śledzia, być tolerancyjnym, nie wyłysieć, czerpać zdrowe zadowolenie z pozbawionego ograniczeń seksu, uczynić dziecko szczęśliwym, zarabiać dużo i jeszcze więcej, nie mieć bolów (oczu, kolan, stawów, nerek, serca, mięśni, zębów itp. itd.). Jak nie być zaściankowym Polakiem, być Europejczykiem, światowcem, Układowcem Słonecznym, postępowym Galaktykiem, ważną drobinką w nieskończonym, ostatnio nadal rozszerzającym się Wszechświecie. Na wszelkie pytania, na wszelkie problemy tu znajdziesz proste, jasne, uczciwe, wyczerpujące (przynajmniej widza) kilkuminutowe odpowiedzi. Udzielają ich chętnie i prawdopodobnie za darmo (ewentualnie za grosze lub tzw. psie pieniądze) celebryci aktualni i byli, politycy aktualni i byli, sportowcy aktualni i byli, muzycy aktualni i byli, aktorzy aktualni i byli, dziennikarze aktualni i byli, reżyserzy aktualni i byli, pisarze aktualni i byli, satyrycy aktualni i byli, i inni aktualni i byli.
Wszystko jest dogłębnie, przenikliwie analizowane, ale z wyczuciem, taktem i smakiem, któremu nie przeszkadzają zniszczone kubki smakowe. Nie zmęczysz się zbytnio - wszak telewizja to samo zdrowie, nie wysilisz nadmiernie - dbają o serce, dbają o mózg, nie zostaniesz sam z jakimiś zupełnie średniowiecznymi wątpliwościami. Musisz się tylko otworzyć. Szeroko otworzyć umysł i serce, tak na przestrzał, i uwierzyć w prawdy sączące się z kiedyś migoczącego z częstotliwością 50Hz, a dziś haderedowego lub fullhadowego ekranu.
Dość dziwne jest to, że w szkołach zamiast oglądać poranne programy telewizyjne nudni, ponurzy, zmęczeni, marudni, wiecznie niezadowoleni i według władzy strasznie leniwi nauczyciele próbują męczyć zasługujące na coś lepszego dzieci i młodzież. Powinno się tam obowiązkowo oglądać telewizję i czerpać z dorobku najlepszej części ludzkości czyli celebrytów aktualnych i byłych, sportowców aktualnych i byłych, muzyków aktualnych i byłych, aktorów aktualnych i byłych, dziennikarzy aktualnych i byłych, reżyserów aktualnych i byłych, pisarzy aktualnych i byłych, satyryków aktualnych i byłych, i innych aktualnych i byłych. Każdy poranek wiedza owa ucieka, często bezpowrotnie, a dzieci i młodzież prawdopodobnie nie wiedzą, co tracą. Na szczęście postępowe gospodynie domowe, bystrzy bezrobotni, cierpliwi chorzy, uczciwie poszukujący pracy od południa, cięzko pracujący na zmiany itp. starają się czerpać z owej krynicy mądrości pełnymi garściami. Już widać tego liczne efekty. Uśmiechnięci, zadowoleni, szczęśliwi, wyedukowani, uprzejmi, posługujący się przepięknym, barwnym i soczystym językiem starsi ludzie są w większości. Możesz ich spotkać wszędzie. Pchają się elegancko do autobusu, do sklepowej kasy, do drzwi. Nasiąknięci łagodnością i wiedzą, mądrością i kulturą jak gąbki naturalne świecą przykładem.
Rozejrzyj się wokoło. I uwierz, że poranne programy edukacyjne przynoszą naprawdę wymierne efekty. Podpisz petycję w obronie dziatek, która wesprze działania MEN w sprawie znaczącego podniesienia poziomu edukacji w naszym niesamowicie szybko rozwijającym się społeczeństwie i kraju. Niech nasze dzieci i młodzież korzystają z tego, co najlepsze, oglądając w szkole regularnie poranne telewizje śniadaniowe. Per telewizoram ad astram! Brak komentarzy
Zadzwienie
Notatkę dodano:2012-03-21 11:06:37
Jakże często wypowiadamy słowa nieprzemyślane, powtarzane bezmyślnie za jakimś dziennikarzem, celebrytą, medialnym guru, politykiem. Na przykład takie, że w dzisiejszych czasach trudno się czemuś dziwić. Że żyjemy w czasach, w których już nic nikogo nie dziwi, nie zadziwia. Wszystko już podobno było i w związku z tym nic nie zaskakuje i nie dziwi.
To, że coś nas dziwi oznaczać powinno, że jesteśmy ciekawi. Że mamy w sobie jeszcze tę dzieciącą prostolinijną ciekawość, otwarte oczy, otwarty umysł i chęć poznawania. Dziś często nie interesuje nas tak naprawdę zbyt wiele poza własnym czubkiem nosa, zakupami, lenistwem przed telewizorem i kilkoma jeszcze rzeczami skoncentrowanymi na sobie samym.
Wielu wędruje górskimi szlakami nie dziwiąc się pięknu przyrody. Czemu się tu dziwić skoro jest jaka jest? Nie mają potrzeba przyglądać się roślinom, płatkom kwiatów, które oglądane w skali makro zadziwiają bogactwem form, kolorów, harmonijną złożnością i głębokim pięknem. Nie dziwią się falującym trawom, ptakom i zwierzętom, chmurom przybierającym na niebie przedziwne formy. W końcu jest jak jest. Po co się dziwić? W jakim celu być zadziwionym? Wszystko musi mieć wymierny cel, opłacalność, konkretną przydatność, materialną przeliczalność.
Mądra myśl Fiodora Dostojewskiego na dziś:
Niedziwienie się niczemu to oznaka głupoty, a nie mądrości.
Dajmy się zatem porwać zdziwieniu i zadziwieniu otaczającą nas rzeczywistością.  Brak komentarzy
Obyś żył w ciekawych (jak obecne) czasach
Notatkę dodano:2011-12-16 15:18:02
Obyś żył w ciekawych czasach! - to podobno chińska (według niektórych żydowska) klątwa/powiedzenie/złośliwość. Wiecznie aktualna w tym sensie, że zawsze jest dobry (ciekawy) czas, żeby kogoś obdarzyć tym pozornie całkiem nieźle brzmiącym życzeniem.
Na stronach "angielskiej" Wikipedii temat dotyczący tego powiedzenia/klątwy jest szerzej rozwinięty. W wersji anglojęzycznej brzmi ona:
"May you live in interesting times".
Jest podobno pierwszą z trzech klątw o wzrastającej mocy. Kolejne dwie, uszeregowane według ważności i siły rażenia, to:
- "May you come to the attention of those in authority" (sometimes rendered "May the government be aware of you"). This is sometimes quoted as "May you come to the attention of powerful people." (Alternately, "important people".)
- "May you find what you are looking for." This is sometimes quoted as "May your wishes be granted."
Choć na ogół słyszymy, że pochodzenie tego powiedzenia jest chińskie, to jak to bywa z powiedzeniami, nie ma na to twardych dowodów. Plotka powtarzana bez końca staje się rzeczą naturalną, oczy-wistą, uszy-stójczą, faktem, którego prawdziwości nawet ludzie światli i krytycznie myślący nie sprawdzają. Bo i po co, skoro ludzie Zachodu "winią" za klątwę Chińczyków, to tak jest dla owych ludzi lepiej. W Chinach być może przypisują tę klątwę Europejczykom lub Amerykanom, też przezornie nie sprawdzając ile jest w tym prawdy. Brak komentarzy
Stan wojenny
Notatkę dodano:2011-12-13 16:07:36
Nie wspominam tych grudniowych dni dobrze, chociaż byłem młody i pozytywnie nastawiony do świata. Nie pamiętam następującej po nich wielkiej stabilizacji, poprawy warunków życia, bezpieczeństwa, radości z przejęcia władzy przez milicję i ludowe wojsko polskie.
Chodziłem wtedy do liceum znajdujące się w centrum miasta.
Pamiętam strach, niepewność, zagubienie. Kolejki praktycznie za wszystkim, za jedzeniem, szarym papierem toaletowym, gazetą z programem telewizyjnym. I puste półki w sklepach. Pamiętam Mamę, która chcąć wyjechać do schorowanej Babci musiała stać w długich kolejkach po łaskawie wydawaną przepustkę.
Mam w pamięci czołgi przejeżdżające już później ulicami miasta, pod oknami mojej szkoły. Niszczące i tak lichą jej nawierzchnię. Czołgi, które miały budzić lęk i po to przemierzały co pewien czas ulice zastraszanego miasta.
Pamiętam powietrze śmierdzące często pozostałościami gazu łzawiącego, którym ludzie honoru, bojownicy walczący "o socjalizm z ludzką twarzą" szczodrze obdarzali tych, którzy marzyli o zwykłej wolności.
Pamiętam niepokój na widok milicyjnego munduru. Niepewność zwykłego, przeciętnego nastolatka wobec pewnych siebie, zadowolonych, często wypasionych funkcjonariuszy bijącego serca najlepszej z Partii.
Pamiętam przekazywane wśród znajomych opowieści o wydarzeniach na kopalni Wujek. Już później, miałem okazję przechodzić przez kilka lat codziennie obok kopalni Wujek i postawionych tam krzyży. Patrzeć na miejsce w którym tajemniczy "nieznani sprawcy" strzelali do "znanych" górników.
Nie pamiętam z tego okresu niczego specjalnie przyjemnego i miłego. Cóż, być może mam wypaczoną pamięć i nie umiem spojrzeć na własne doświadczenia dialektycznie, obiektywnie, z dystansu. Podobno z tego okresu życia pamięta się zawsze najwięcej i to tego co było dobre.  Komentuj(2)
Okazje, ciekawostki
Notatkę dodano:2011-11-29 22:09:19
Jutro Dzień Darmowej Dostawy. Okazja żeby kupić coś w Internecie i zaoszczędzić na kosztach przesyłki. O ile tylko sklep z którego korzystamy uczestniczy w akcji. Najlepiej sprawdzić na stronie dziendarmowejdostawy.pl.
A teraz mała ciekawostka. Czas jest najprostszą rzeczą?! Ależ skąd! Kalendarz jest nie tylko cierpliwy, ale i rozciągliwy. Oto przykład: Komentuj(2)
Pamiętać
Notatkę dodano:2011-11-11 12:14:26
W taki dzień jak jedenasty listopada w sposób szczególny budzi się pamięć. O tych, którzy byli przede mną. O tych, którzy dla mojej przyszłości poświęcali swoją teraźniejszość, plany, ambicje, zdrowie, a nawet życie. Tylu ich było. Odeszli. A ja jestem im winny pamięć, przynajmniej czasami. To kim byli, jak żyli i co czynili, jest cząstką mnie samego.
Gdyby nie ci co poświęcali swoje, a nie cudze życie, rzucając swój los na stos, być może nie byłoby mnie na świecie. Gdyby nie zdolność do poświęceń, taka jak u normalnych rodziców, nie mógłbym przeżyć. Człowiek może przeżyć tylko dzięki ofiarności innych, zwłaszcza kiedy jest mały, ale nie tylko wtedy.
Gdyby nie ci co ciężko pracują, budują, uprawiają rolę, wytwarzają przedmioty i twory niematerialne nie byłoby tego, co jest. Wiedza jest ważna, ale wiedzą się nie najemy, nie ubierzemy w nią, nie uchronimy przed zimnem. Bez zamienienia słów w czyny, bez wysiłku, pracy, poświęcenia, mało widowiskowego i pozornie wydającego się błachym i nieznaczącym trudu nie przeżyjemy.
"Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek." To codzienna uczciwa, niekoniecznie pełna chwały, poklasku, podziwu praca. Dbanie o jakość tego, co się robi i w jaki sposób się to robi. Szacunek dla pracy własnej i cudzej, dla cudzego czasu, cudzego wysiłku. Szacunek dla wszystkich, a nie tylko dla tych, od których coś możemy dostać. Dostrzeganie wzajemnych zależności i przyzwoitość, a nie opowiadanie o niej.
Człowiek bez korzeni jest jak chwiejące się drzewo. Wzbiorą potoki, powieje silniejszy wiatr - przewraca się i usycha. Ludzie bez solidnych korzeni niczego nie tworzą, doskonale za to burzą. Tylko, że do niszczenia nie potrzeba wiedzy, kultury, mądrości, wielkiego wysiłku. Niszczyć potrafi już małe dziecko, to żadna sztuka. Budować i tworzyć trzeba się uczyć całe życie i to w pocie czoła.
Dziadkowie, pradziadkowie... Zmarli. Tych, których znałem i których nie znałem. Którzy zbudowali świat w którym żyję. To o nich chcę pamiętać. Bez pamięci jestem nikim. Bez śladów przeszłości w nas samych jesteśmy nikim. Nie pamiętając tego, co było wczoraj nie jesteśmy w stanie funkcjonować dziś. Ci, których pamięć zanika wiedzą o tym najlepiej. Brak komentarzy
Po prostu słodki świat
Notatkę dodano:2011-11-08 11:48:39
Słodki jest ten świat. Nie tyle słodko-miodowo przyjemny co po brzegi pełen atrakcyjnie wyglądających cukrów złożonych, węglowodanów. Kiedy wchodzimy do sklepu, supermarketu czy hipermarketu to pierwszym co atakuje nasze zmysły są stosy ubranych w kolorowe ubranka węglowodanów. Obiecujących szczęście, zadowolenie, siłę (cukier krzepi co odkrył już Wańkowicz), sukces, chwile rozkoszne, niebo w gębie (zapomniano o niebiańskiej zgadze, boskim pieczeniu w przełyku, uśmiechniętych bakteriach na erodującym szkliwie), szybciej niż dochody przyrastające kilogramy kochanego ciała.
Naturalnym uzupełnieniem oferty kuszących nas węglowodanów są reklamy cudownych past do zębów, które są kompletnie pomocne przy usuwaniu ohydnej płytki nazębnej, wrażych bakterii, złośliwych osadów, paskudnych zapaleń dziąseł i wielorakich chorób przyzębia. Które walczą z próchnicą równie skutecznie jak politycy z głodem, biedą i chorobami na świecie. Które choć już są doskonałe to zarazem coraz lepsze wraz z kolejną reklamą.
Wszystko, no prawie wszystko, jest dla ludzi. Także słodkości rozpuszczające się zarówno w ustach jak i w dłoniach. Tylko nie można pozwolić by rozum i rozsądek wyłączały się na czas zakupów i czas sięgania po coś osładzającego życie. Niektórzy bowiem to życie tak sobie osładzają jakby to była gehenna, którą chcą utopić w gęstym lukrze.
Chrupanka krakowska widoczna na zdjęciu nie każdemu zasmakuje, bo jeśli coś lubią wszyscy to jest to co najmniej dziwne. Z jednej strony przypomina trochę Michałki, jakąś ich lżejszą odmianę, z drugiej różni się od nich wyraźną nutą skórki pomarańczowej. Cóż, w sumie mogłoby owej skórki tu nie być, cukierki nie straciłyby zbyt wiele na smaku, ale nadaje im ona zarazem pewną unikalność.
To cukierki dla tych, którzy lubią orzechy ziemne i coś przyjemnie chrupiącego. I nie martwią się tak naprawdę o światłoutwardzalne plomby i zbyteczne kalorie. Czyli dla większości z nas.  Komentuj(1)
Dziwny jest ten świat - Osiedle w przebudowie
Notatkę dodano:2011-10-05 15:33:29
Przed wyborami samorządowymi ówcześni lokalni "panowie i władcy" czyli lokalne władze wykazały się wyjątkową aktywnością. Nagle po latach próśb, skarg, petycji, nawoływań, apeli powzięły decyzję by ustawić lampy oświetleniowe w okolicach osiedlowych bloków. Rozjaśnić mroki, które skrywały tę ziemię od wielu, wielu lat, także pod ich światłymi rządami. Stali się czuli na słowa wyborców i nawet za pieniądze miasta przeprowadzono badania co mieszkańców boli najbardziej. Żalili się mieszkańcy, proponowali, władcy wybrali i pobudowali, oczywiście nie własnymi rękami, ale za pomocą uszczęśliwionych intratnymi zleceniami firm. Rozmach był niespotykany: eleganckie lampy, ulica osiedlowa w kostce, chodniki z czegoś co kiedyś asfaltem było również wykostkowane. Ławki gdzieniegdzie postawiono, a nawet samotny kosz na śmieci. Wszystko za pieniądze miasta, ale podobno vox populi, vox dei. Skąd wzięto na to pieniądze? Podatki. Podatki podniesiono już po wyborach, wiosną "proponując" np. 400% podwyżkę opłat za użytkowanie wieczyste.
Ławka w pobliżu bloku okazała się świetnym przykładem roztropności i wizjonerstwa. Siadają na niej nie tylko zmęczeni zakupowicze, ale i młodzież ma gdzie buty wytrzeć, słonecznikiem i śliną spluwać. Menele mają gdzie w nocy przysiąść i piwko wypić, pożartować. Samotny kosz na śmieci jest nieustannie pełen. Nikt go nie chce opróżniać, nikt się do niego nie przyznaje. W końcu to za publiczne pieniądze kupiono więc o co chodzi zdają się mruczeć pomysłodawcy owego ułatwienia.
Latem rozwinął się nagle jak pierwszomajowy transparent unijny program, który możemy nazwać w skrócie "Osiedle w przebudowie". Postanowiono wymienić sieć ciepłowniczą. Znalazły się pieniądze i dotacje, o czym z dumą głosi postawiona na przerytej ziemi jak zwykle skromna, kosztująca tyle co nic, elegancka kilkumetrowa tablica. Rozkopano co się tylko dało. Alejki i uliczki, chodniki i trawniki. Wszędzie trwała walka na froncie robót. Zwały ziemi, głębokie wykopy, błocko dokoła, brak przejścia, radosne "kulturalne" rozmowy i pokrzykiwania robotników już od rana - aż miło było popatrzeć jak robota pali się, co prawda tylko niektórym, w rękach. Dwa dni miały trwać roboty na parkingu przed naszym blokiem (wg ogłoszenia). Przeciągnęły się dwa tygodnie, ale cóż tam, grunt, że jakoś w końcu poszło z zasypaniem rowu i w końcu można było przejechać. Na załatanie dziury i ponowen ułożenie kostki przyszło trochę poczekać. Na zniknięcie piachu, ziemi, pyłu potrzeba będzie paru miesięcy.
W wykopach, które na myśl przywodziły okres wojny widać było jak przy okazji frontu robót pouszkadzano instalacje które już tam były (nie tyle przerwano jakieś kable czy rury co naruszono ich otulinę lub zabezpieczenia). Cóż, skutki poznamy później. Na razie cieszymy się, że jest coraz lepiej.
Teraz krajobraz przypomina pobojowisko. Prawie wszystkie alejki i chodniki zostały poprawione, przynajmniej z wierzchu. Kostka wróciła na swoje miejsce. Nie zawsze leży tak jak dotychczas, nie zawsze równo, ale nie o to chodzi, żeby powielać to, co już było. Stać nas przecież na więcej! Ciekawe jak będzie po jesiennych deszczach i zimie. To się okaże, choć doświadczenie mówi, żeby nie być optymistą lecz realistą. Chodniki są brudne, utytłane w błocie. Jak przyjdą deszcze niespokojne to potargają świat i wyczyszczą. Na razie do mieszkań i bloków nanosi się błocka. Trawy nie ma, ale na wiosnę pewnie sama wyrośnie. Niektóre krzaki zniknęły wszak na zawsze. Niby wszystko wraca do normy, ale jakieś inne, odmienione, udoskonalone. Osiedle w przebudowie.
Podziwiam decydentów. Tak to wszystko pięknie zaplanowali. Najpierw porządkowanie osiedla, potem przekopywanie osiedla. Każdy dobry gospodarz wie, że remont zaczyna się od położenia podłogi, a potem malujemy ściany, wymieniamy okna. Tak jest taniej, lepiej, a przynajmniej ciekawiej. W końcu gospodarze miasta z troską liczą publiczne pieniądze i dobrze się zastanowią zanim wydadzą jakąś złotówkę.
Co jakiś czas ktoś kopie w ziemi. A to jakieś kable kładą, a to jakąś awarię usuwają. Pozostają po tym ślady, pamiątki, które przypominają nam o ciężkiej pracy bardzo odpowiedzialnych ludzi. Jakieś wgłębienia, zapadliska, wyrwy. Po raz kolejny trwają wykopaliska na ulicy, którą w zeszłym roku wyremontowano. Kiedyś szukano zagubionej kanalizacji i dokładano studzienki o których w ferworze prac zapomniano. Teraz jakaś awaria wodociągów wymagała rozkopania ulicy w poszukiwania źródła. W tamtym roku mieliśmy piękną awarię zasilania kilku bloków, która nie skończyła się na tradycyjnych wykopkach po raz trzeci w tym samym miejscu, ale zmusiła odpowiedzialną firmę do wymiany kabla. I tak się to wszystko toczy. Dziwi mnie tylko to, że włodarze miast, miasteczek, wiosek są często tak gospodarni i odpowiedzialni. Że najpierw remontują, potem przekopują. Że prowadzą prace w odwrotnej kolejności. I że wszystko to robią za publiczne pieniądze.
Najlepszym testem gospodarza danej miejscowości jest porównanie o ile wzrosło jego osobiste bogactwo (majątek) w porównaniu ze wzrostem majątku miasta. Jeśli jego prywatny stan poprawił się znacząco i o wiele lepiej niż stan zarządzanej przez niego miejscowości to oznacza po prostu, że potrafi on zadbać... o siebie. Komentuj(1)
Do roboty!
Notatkę dodano:2011-09-24 11:10:47
Roboty. Pojawiły się wcale nie tak dawno temu, ale zajęły już w naszym świecie bardzo ważne miejsce. Są z fabrykach, na uczelniach, w zwykłych domach. Wśród inteligencji, naukowców i robotników. Roboty kuchenne, wieloczynnościowe. Roboty składające samochody czy produkujące układy scalone. Małe i bardzo duże.
Są też i inne roboty, które możemy spotkać praktycznie na co dzień, i to niekoniecznie w kuchni. Nie zawsze je dostrzegamy, ale nierzadko informują nas o nich odrapane tabliczki z groźnym napisem "Uwaga!". "Uwaga! Roboty dachowe" lub "Uwaga! Roboty ziemne". Spotykamy też roboty drogowe, do których większość użytkowników dróg nie czuje jednak zbytniej sympatii. Są też bardzo skomplikowane roboty na wysokości.
Ulubionymi robotami aktualnego premiera są roboty zwane przez niego pieszczotliwie DO. Ileż to razy słyszeliśmy już: DO roboty! Wielu na własnej skórze poznało rolę jaką pełnią jeszcze inne powszechnie obecne w naszym świecie roboty: brak roboty.
Robotyka weszła w naszą rzeczywistość i już nigdy nic nie będzie takie proste jak przedtem. Na tym wszak polega postęp, an komplikowaniu życia jak się tylko da. Roboty będą nam towarzyszyć czy tego chcemy czy nie, aż do końca podtrzymując nas - nie, nie na duchu - raczej przy życiu. A na drugą stronę odprowadzą nas wysoce wyspecjalizowane: koniec roboty. Brak komentarzy
Rudawy Janowickie
Notatkę dodano:2011-08-01 17:24:23
Rudawy Janowickie to słabo znane, stosunkowo niewielkie pasmo górskie położone niedaleko Karkonoszy, pomiędzy Jelenią Górą, Kowarami i Kamienną Górą. Tworzą one wraz z okolicznymi terenami Rudawski Park Krajobrazowy. Rudawy stykają się od północy z Górami Kaczawskimi (Góry Ołowiane po drugiej strony dzikiego Bobru), od północnego-zachodu z Górami Sokolimi i Wzgórzami Karpnickimi, od południowego-zachodu z Karkonoszami. To dość słabo, przynajmniej w porównaniu z Beskidami, zaludniony rejon, wyjątkowo malowniczy i mocno niedoceniany pomimo swoich wyjątkowych walorów krajobrazowych.
Mało tutaj turystów mimo, że zbocza usiane są malowniczymi skałkami (atrakcyjne punkty widokowe na ważniejszych z nich), a szlaki i drogi leśne nie stanowią wielkiego wyzwania dla wędrowców. Niewielka liczba turystów, biedne gminy, mało urodzajna ziemia, niedoinwestowanie - widać to wszystko gołym okiem w czasie wędrówek. W wielu wioskach i przysiółkach nie ma nie tylko żadnego baru, ale nawet sklepu. Te, które istniały, znikają, pozostawiając po sobie wyblakłe napisy na szybach zamkniętych pomieszczeń. Komunikacja jest słaba, gdzieniegdzie dojeżdżają nieliczne autobusy komunikacji miejskiej z Jeleniej Góry. Do pozostałych miejscowości trzeba dojechać PKS-em lub innym transportem, czasami dojść. Linia kolejowa biegnie z Jeleniej Góry poprzez Wojanów, Janowice Wielkie, Marciszów. Jest też możliwość dotarcia do Kamiennej Góry. Pociągów, podobnie jak autobusów jest niewiele. Wygląda to na przysłowiowy zaklęty krąg: mało turystów, brak miejsc pracy, marazm, brak funduszy, rachityczna komunikacja, słaba baza gastronomiczna i noclegowa.
Każdy kto lubi wędrówki i panoramiczne widoki, w tym na Karkonosze, powinien być usatysfakcjonowany. Rozległe łąki (kiedyś pola lub pastwiska owiec), liczne malownicze skałki (to raj dla obecnych tu w wielkiej liczbie skałkowiczów), stawy, tereny podmokłe, zagajniki - można godzinami wędrować i cieszyć oko widokami, ciszą, dzikimi kwiatami i trawami. Liczne pałace wykupywane są i remontowane przez osoby prywatne. Niektóre z nich, jak chociażby te w Wojanowie i Łomnicy już robią wrażenie. Będąc w remoncie pałac-zamek w Karpnikach zapowiada się na sporą atrakację. W każdej wiosce są jakieś ślady historii: kościoły, stare niemieckie drogowskazy, dawne tablice, ruiny różnych budowli. W lesie niedaleko Janowic Wielkich ukryte są ruiny świetnie wkomponowanego w teren zamku Bolczów. Liczne są kamieniołomy, w większości nieczynne, i w sumie raczej słabo widoczne.
W całym rejonie Jeleniej Góry, także w Rudawach jest mnóstwo dość dobrze oznakowanych tras rowerowych. Nie są one bardzo wymagające, część dróg leśnych jest naprawdę solidna. W tym roku odbywały się w Rudawach zawody Mistrzostwa Polski w Maratonie MTB 2011 - Bike Maraton Jelenia Góra 2011. Miałem okazję widzieć w czasie wędrówki zmagania rowerzystów na mokrych (wcześniej padało), zabłoconych i kamienistych drogach.
Jako bazę wypadową mogę szczególnie polecić Karpniki, położone u podnóża Sokolików i Krzyżnej Góry. Do schroniska Szwajcarka jest stąd około 30 minut, na Skalnik przez Gruszków około 2,5 godziny. W Karpnikach jest bar Karioka gdzie można też wynająć pokoje. Mimo, że w okolicy nie ma poważnej konkurencji (poza luksusowym Pałacem Dębowym) jedzenie jest tu bardzo smaczne i zawsze świeże, ceny może nie najniższe, ale i nie odstraszające.
W Mysłakowicach słynących z pięknego Pałacu Cesarskiego w którym mieści się szkoła, wspaniałego kościoła i domów tyrolskich niedrogo i smacznie można zjeść w Restauracji Pod Kasztanami. Podają tu m.in. pizzę z pieca chlebowego. Można zobaczyć jak się piecze, bowiem piec stoi w pomieszczeniu ogólnym. W wielu pomniejszych miejscowościach trzeba się liczyć z tym, że baru nie będzie, a szczęściem może być zwykły sklep spożywczy.
Z Karpnik można wybrać się na wycieczkę do Kowar (sztolnie, park miniatur, ładny deptak) i Karpacza (kilka kilometrów), pojechać do Szklarskiej Poręby lub odwiedzić ruiny licznych w tym rejonie zamków. Można wybrać się do Czech, w wakacje jeżdżą nawet pociągi ze Szklarskiej Poręby do Harrachowa i z Jeleniej Góry do Trutnova.
Wydawnictwo Turystyczne Plan z Jeleniej Góry wydało dość dokładną mapę Rudaw i okolic oraz przewodnik (nie całkiem niestety aktualny w części informacji praktycznych), podobnie jak sporo map terenów okolicznych, plan Jeleniej Góry i ważniejszych miejscowości tego rejonu Dolnego Śląska.  Brak komentarzy |
|