logo

Szumi dokoła Las, czy to Java czy sen
Motto: You have to be an intellectual to believe such nonsense. No ordinary man could be such a fool. (George Orwell)

Licznik

Odsłon: 79349
Osób: 69700

Oczekiwania...

Simon R. Green Człowiek ze złotym amuletem - chyba nowy cykl, The Secret History

Kim Harrington Clarity - prawda jest zbyt mroczna, by ją znieść

Jeri Westerson Wąż wśród cierni - przygody Crispina Guesta, zwanego Ogarem

Michael Hesemann Religia Hitlera - religijne obliczu hitleryzmu

Nalini Singh W niewoli zmysłów - poznaj świat podzielony przez potężną rasę o fenomenalnych mocach umysłu, ale pozbawioną serca...

Richard Panek Ciemna strona Wszechświata - Nobel w dziedzinie fizyki 2011 – historia nagrodzonego odkrycia

Mark Sołonin Nic dobrego na wojnie - fakty i zdarzenia II Wojny Światowej, które oficjalna historia najchętniej by pominęła i przemilczała

D. J. MacEachin Amerykański wywiad i konfrontacja w Polsce 1980-1981 - analizy nieznanych dotąd dokumentów amerykańskiego wywiadu

Richard Leonard Gdzie, do diabła, jest Bóg? - książka o sensie cierpienia

pod red. Mariusza Gajewskiego Kontrowersyjne grupy kultowe i sekty - mozaika problemów dotyczących groźnego zjawiska społecznego i indywidualnego, jakim są sekty i grupy kultowe

Rafik Schami Baśnie z Maluli - baśnie dla dorosłych z Syrii

Tomáš Halik Cierpliwość wobec Boga. Spotkanie wiary z niewiarą - Nagroda Europejskiego Stowarzyszenia Teologii Katolickiej 2011

Maureen Bloom Żydowski mistycyzm a magia - poszukiwanie źródeł niegasnącej popularności amuletów oraz symboli we współczesnym Izraelu i diasporze

Ks. Robert Skrzypczak Chrześcijanin na rozdrożu. Kryzys w Kościele posoborowym - kryzys to niebezpieczeństwo i szansa zarazem

David Bentley Hart Chrześcijańska rewolucja a złudzenia ateizmu - analiza "nowego ateizmu"

Alonso Cueto Niebieska godzina - o kondycji ludzkiej natury, okrucieństwie wojny i potrzebie miłości

Rafik Schami Opowiadacze nocy - historia o przyjaźni, wyobraźni, egzotycznej kulturze i sztuce opowiadania baśni

Mario Beauregard, Denyse O`Leary Duchowy mózg. Neuronaukowa argumentacja za istnieniem duszy - mózg, umysł, dusza

Ciekawe nowości

Aleksandra Ruda Wybór - chcesz być piękna, sławna i pożądana? Lepiej odpukaj w niemalowane

Janet Evanovich Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy - Stepanie Plum, łowca nagród z New Jersey

Karen Traviss Gears of War 2: Jacintos Remnant - powstrzymać Szarańczę

Mark Hodder Dziwna sprawa Skaczącego Jacka - Sir Richarda Francisa Burtona przypadki

David Louis Edelman Infoszok - początek Trylogii Skoku 225

Jeri Westerson Zasłona kłamstw - Crispin Guest w akcji

Rafał A. Ziemkiewicz Śpiąca królewna. Pieprzony los Kataryniarza - klasyczne już teksty

Marcin Mortka Miasteczko Nonstead - to miasto kryje w sobie coś, co niszczy ludzi

Wojciech Warecki Woda z mózgu - jak się ustrzec medialnej manipulacji?

Wojciech Sumliński Z mocy bezprawia - opowieść o wielomiesięcznej inwigilacji przez służby specjalne III RP dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego, jego bliskich i przyjaciół

Jim Butcher Front burzowy - magia potrafi zabić, na śmierć

Charlaine Harris Gorzej niż martwy - Sookie jest poruszona, zaszokowana i zmęczona oraz z całych sił pragnie powrotu do normalności

Karen Marie Moning Krwawe szaleństwo - świat zabójczej magii i starożytnych tajemnic, we współczesnej Irlandii

Charlaine Harris Dotyk martwych - kelnerka-telepatka

Jeaniene Frost W pół drogi do grobu - półwampirzyca Catherine Crawfield poluje na nieumarłych i ich zabija

Ian McDonald Dom derwiszy. Dni Cyberabadu - 715 stron McDonalda

Kevin Hearne Raz wiedźmie śmierć. Kroniki Żelaznego Druida 2 - druga księga serii o Atticusie O`Sullivanie, ostatnim druidzie

J. E. Kaufmann Fortyfikacje Trzeciej Rzeszy - historia wciąż kryje w sobie emocjonujące tajemnice

Ilona Andrews Na krawędzi - nowy cykl pisarskiego duetu

Rafał A. Ziemkiewicz Viagra mać! wyd. 2 - dla tych, co nie boją się myślenia pod prąd

Barbara Frale Templariusze i Całun Turyński - nowe światło na fascynujące dzieje najpotężniejszego rycerskiego zakonu średniowiecza

Chris Weston Fotografia przyrodnicza. Techniki pracy najsłynniejszych fotografów natury - sekrety zawodowych fotografów dzikiej

Bob Davis Światło, aparat, ujęcie. Kreatywne techniki oświetleniowe - malowanie światłem

William J. Hoye Teologiczne błędy myślowe - o błędach teologicznych, które współcześnie cieszą się uznaniem

Lisa Randall Ukryte wymiary Wszechświata - przystępne wprowadzenie do fascynującej teorii współczesnej fizyki

Philip K. Dick Człowiek z Wysokiego Zamku - apokaliptyczna wizja ginącej z głodu Ameryki

Tomasz Kołodziejczak Głowobójcy - teksty o Dominium Solarnym

Rafał A. Ziemkiewicz Michnikowszczyzna wyd. 2 - o pewnej nieomylnej wyroczni etycznej, politycznej i intelektualnej

Ulrich Völklein Josef Mengele doktor z Auschwitz - nieprzeciętnie wykształcony człowiek: doktor filozofii i nauk medycznych, skrzypek i poeta, cynik, mizantrop i sadysta

Filip Gańczak Filmowcy w matni bezpieki - tajemnice inwigilacji gwiazd polskiego kina

Roger Penrose Cykle czasu. Nowy niezwykły obraz Wszechświata - śmiała hipoteza konforemnej kosmologii cyklicznej

Martin Löffler SJ Taka jest moja wiara - przerzucanie pomostu między prowadzonymi przez naukowców badaniami teologicznymi i wiedzą katechizmową

DAVID duCHEMIN W pogoni za stylem. Dziesięć sposobów na poprawę własnych zdjęć - darmowy e-book do ściągnięcia

Wyspa kanibali. 1933 Deportacja i śmierć na Syberii duszy - opowieść o zapomnianej zbrodni

Książki zawsze warte lektury

     
  • Stanisław Lem - Solaris
     
  • Michał BUŁHAKOW - Mistrz I Małgorzata
     
  • Martha Grimes - Hotel Paradise
     
  • Neil Gaiman - Nigdziebądź
     
  • Neil Gaiman - Koralina
     
  • Antoni Libera - Madame
     
  • Davies Robertson - trylogia Cornishowa
     
  • Davies Robertson - trylogia deptfordzka
     
  • Cornelia Funke - Atramentowe serce
     
  • Anne Fine - Dziennik kota mordercy
     
  • Francesca Simon - Koszmarny Karolek
     
  • Anita Shreve - Ciężar wody
     
  • Lee Goldberg - Detektyw Monk jedzie na Hawaje
     
  • Paweł Jasienica - Polska Jagiellonów
     
  • Paweł Jasienica - Polska Piastów
     
  • Anna Funder - Stasiland
     
  • Anna Świderkówna - Biblia a człowiek współczesny
     
  • Anna Świderkówna - Rozmowy o Biblii
     
  • Christopher Andrew - Archiwum Mitrochina II. KGB i świat
     
  • Michał Heller - Początek jest wszędzie. Nowa hipoteza pochodzenia Wszechświata
     
  • Roger Penrose - Droga do rzeczywistości. Wyczerpujący przewodnik po prawach rządzących Wszechświatem
     
  • ufff... to jeszcze nie wszystko

 


Dzień Czytelnika
Notatkę dodano:2012-05-15 16:18:14

Dzień Czytelnika. Kolejny dzień do nigdy niekończącego się świętowania, które skądinąd jest tak bardzo w naszym kraju potępiane. Jaki byłby ten świat bez świętowania?! Z pewnością smutniejszy, uboższy.

A zatem, niech nam lektura miłą będzie! Bo nie zawsze jest lekką, przyjemną, rozrywkową, niewymagającą, błyskawiczną, satysfakcjonującą, tanią...


44a520e5f81abd1d87a8071e1f0b5137.jpeg

Brak komentarzy
Docenić codzienność
Notatkę dodano:2012-01-25 10:55:55

Reklamy często sugerują nam, że ważne jest przede wszystkim świętowanie. Już od początku tygodnia słyszymy, że już wielkimi krokami zbliża się weekend, a wtedy czas na imprezę ze... skrzynkami alkoholu, sorry, piwa (bezalkoholowego?!), łomocącą muzyką, obłędem w oczach, wyłączeniem jakiegokolwiek myślenia, daniem sobie na luz. Politycy i biznesmeni z kolei liczą jakie straty przynoszą zwykłe i przedłużone weekendy, opisują jakieś liczone w milionach euro, złotych, dolarów czarne dziury w kieszeniach - przynajmniej niektórych. Co zatem jest ważniejsze: codzienność czy święta?!

Prawda chyba leży pośrodku - ani to, ani tamto. Święto to dla mnie ukoronowanie codzienności. To oderwanie się od niej w jakiś sposób, ale nie odcinanie się. Czas na spojrzenie z dystansu na wir, któremu często dajemy się bezrefleksyjnie porywać. Ale święto bez szarej codzienności nie ma sensu. Świat oparty o nieustanne świętowanie byłby nudny, męczący i pusty. Nieschodzący uśmiech z twarzy, niekończąca się balanga znudziłyby się szybciej niż sobie wyobrażamy.

Życie od święta do święta, od dni wolnych do dni wolnych, od weekendu do weekendu wydaje się w dużym stopniu bezsensowne. To tak jakbyśmy marnowali dany nam czas. Większość tego czasu, bo przecież weekend to 2-3 dni, a 4-5 to zwykłe dni robocze. Ktoś, kto nie potrafi się nimi cieszyć wiedzie smutny żywot. Życie pełnią życia to cieszenie się całym czasem jaki mamy do dyspozycji, a nie tylko jego skrawkami.

Jak cieszyć się świętem nie mając satysfakcji ze zwykłego dnia i tego, co wtedy wtedy robimy?!

W czasie takich zwykłych, nieświątecznych dni możemy nie dać się szarości obowiązków np. coś miłego sobie poczytać. Dodać codziennej krzątaninie trochę fantazji.


Komentuj(2)
Czy to jest znanie czy tylko złudzenie?
Notatkę dodano:2012-01-04 12:12:45

Znać kogoś. Co to znaczy?

Wielu z nas może się pochwalić pokaźną grupą ludzi o których mówi, że ich zna. Znajomi z portali społecznościowych. Postacie z mediów, których twarze są łatwo rozpoznawalne. Celebryci. Koledzy, koleżanki. Rodzina. Co jednak wiemy o nich? Na ogół znamy parę faktów, dat. Czytając czyjegoś bloga poznajemy jego opinie, przeżycia, przemyślenia. Jednak czy na pewno go znamy?

Wiele trzeźwo myślących osób zauważa, że można być samotnym w gęstym tłumie. To znak naszych czasów. SMS zastępują rozmowę, powierzchowne dzieńdobry, siema czy hejka ulotne chwile osobowego spotkania. Sami siebie znamy coraz mniej, bo coraz mniej chętnie podejmujemy refleksję nad sobą, życiem, przemijaniem. Nad sensem codziennej bieganiny, wykonywanej pracy. Jesteśmy nowocześni, przebojowi, prędcy, samotni.

Przyjaźń trudno zbudować wirtualnie. Zbyt często okazuje się, że widzimy wtedy tylko to, co chcemy widzieć. Nie drugą osobę, a nasze oczekiwania wobec niej. Idealizujemy, okłamujemy siebie. Coraz więcej młodych ludzi zakochuje się i odkochuje z ogromną żarliwością i w zaskakującym tempie. Przechodzą od ekstazy zauroczenia do ekstazy niechęci czy nawet nienawiści. Nie poznają naprawdę drugiego człowieka, nie interesują się nim, wystarczają im wyobrażenia. Realne życie stawia przed nimi trudne wyzwania. Kilka problemów i wyidealizowany, wydumany obraz ulega rozpadowi i zaczyna się nowe poszukiwanie szczęścia, nawet "po trupach", za wszelką cenę. W końcu szczęście, zadowolenie, uśmiech się nam należą.

Oglądając gwiazdy mediów, celebrytów, polityków cóż tak naprawdę o nich wiemy? Prawie nic. Obserwujemy obraz odpowiednio przygotowany, zmanipulowany, w którym autentycznego człowieka jest jak na lekarstwo. Większość celebrytów wie, że w telewizji trzeba się łagodnie uśmiechać, dowcipkować, robić dobre wrażenie. Nawet jak życie się nie układa, cierpienie nie przemija, człowiek jest draniem, złodziejem, cwaniakiem. Udawanie staje się drugim ja. Innym prezentuje się tylko zestaw odpowiednio do okazji dobranych masek.

Kogo znamy? Własne dziecko z którym wielu rozmawia kilka minut dziennie i to według prostych szablonów: co w szkole? jak poszło? jak leci? A może sąsiadów, którzy są interesujący w momencie kiedy nas "zalewają" lub czegoś od nich potrzebujemy? A może znamy dobrze samych siebie? To skąd zaskoczenie w sytuacjach w jakiś sposób skrajnych, nieprzewidywalnych?

Żeby kogoś poznać trzeba z nim przebywać i to w różnych momentach życia. Osobowości nie poznaje się poprzez newsy. Żeby kogoś poznać trzeba umieć słuchać. Co dziwne, mówienie większości z nas nie sprawia takiej trudności jak aktywne, cierpliwe słuchanie. Nie mamy siły żeby słuchać innych, z ledwością starcza nam jej żeby mówić o sobie.

Drugiego człowieka nigdy nie poznaje się do końca. Jest to stały proces, pozwalający nam odkrywać w bliźnim ciągle coś nowego. I chyba na tym polega siła naprawdę udanych związków. Na ciągłym aktywnym słuchaniu i poznawaniu się, na odkrywaniu bogactwa drugiej osoby. Na wyjściu poza powierzchowne zachowania, zwyczaje, rozmowy.


Komentuj(3)
Jestem taki wdzięczny
Notatkę dodano:2011-12-06 10:43:52

Jestem wdzięczny... Jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy dbają, aby mi się w życiu nie nudziło.

Wdzięczny... politykom. Za troskę o mój portfel, żeby mi zbytnio nie ciążył. Stałą, często bezinteresowną dbałość o to, żebym nie miał rozterek na co bezsensownie (wg ministrów) wydawać nieliczne posiadane pieniądze.

Wdzięczny... bankom. Za to, że tak w sumie niewiele chcą za bezpieczne przechowywanie moich niewielkich pieniędzy. A mogliby chcieć dużo więcej.

Wdzięczny... firmie Łokienka za to, że każdy ich nowy system operacyjny i program Biureczko są tak różne od poprzednich wersji. Wszystkiego trzeba uczyć się na nowo. Stare opcje poukrywane są tak, że z wielką ciekawością i zarazem przyjemnością szukam ich godzinami. Firma Łokienka dba o moją sprawność psychoruchową dostarczając mi od groma nowych zagadek. I co ważne, próbując myśleć jednocześnie za mnie. Podpowiadając, że zdanie rozpoczynamy wielką literą nawet kiedy chcę użyć małej litery. Zmieniając słowa na takie, które są zdaniem jej pracowników lepsze niż moje.

Wdzięczny... hipermarketom za zmiany rozłożenia produktów. Dzięki temu nigdy nie wiem, gdzie co jest i mam okazję uczyć się "topologii" (tu kłaniam się topologicznemu po czubek języka Peterowi Wattsowi) hipermarketu na nowo. Wiedza ta jest mi w życiu niezwykle przydatna. Cieszę się jak dziecko, kiedy odkryję gdzie tym razem położono puszkę tuńczyka (nie, nie rozdrobnionego, tego w kawałkach).

Wdzięczny... telewizji publicznej i prywatnej. Dzięki ich staraniom mam coraz więcej czasu na czytanie książek, które (tu jestem wdzięczny Ministrowi Finansów i Ministrowi Kultury) są coraz droższe i dzięki temu znacząco wspierają tak trudny budżet czasu poważnego kryzysu. Choć z drugiej strony, czytając intensywnie, mogę sobie pogorszyć wzrok. Ale wtedy będę wdzięczny Ministerstwu Opowieści o Zdrowiu i Apelowania o Zdrowie (na nic nie ma pieniędzy, a na apele medialne o badanie się i rozpasane telewizyjne spoty są) za powszechny, równy i natychmiastowy (wszak kolejki do okulisty nie są wcale duże, ot 5-6 miesięcy) dostęp do specjalisty.

Wdzięczny... prawdziwie niezależnym dziennikarzom. Za to, że są chorobliwie obiektywni co w pełni doceniają rządzący nagradzając ich co rusz ważnymi zaszczytami: medalami, nagrodami, wyróżnieniami.

Wdzięczny... sąsiadom. Za to, że mogę za darmo - wszak nie wydaję na to ani grosza - oddychać dymem papierosowym już na klatce schodowej.

Wdzięczny... właścicielom psów, szczególnie tych rasowych, zwłaszcza dużych. Z dumą wyprowadzają swoje jak najbardziej europejskie klasą czworonogi i jak każe stara europejska tradycja zostawiają "pamiątki" na skrawkach miejskiej zieleni. Duże, soczyste i wonne.

Wdzięczny... zbieraczom rzeczy wszelakich. Z dużym poświęceniemi grzebią w śmietnikach i pojemnikach. Rozpruwają worki ze śmieciami poszukując w nich surowców wtórnych co jest działaniem ze wszech miar pożądanym, ekologicznym w praktyce. O czwartej nad ranem zgniatają znalezione puszki po piwie urozmaicając nieznośną monotonię miejskiej nocy. Niszczą zamknięte pojemniki słusznie zauważając, że kto jest uczciwy, ten nie ma nic do ukrycia i nie zamyka pojemnika z makulaturą.

Wdzięczny... menelom. Dzięki nim nie mam ochoty chodzić po zapadnięciu zmroku i czuję się jak mieszkaniec oblężonej twierdzy. Ich śródnocne, przepiękne śpiewy wielogłosowe i przepełnione piękną polszczyzną nocne Europejczyków rozmowy są rozkoszą dla ucha i napawają mnie prawdziwą dumą.

Wdzięczny... producentom żywności. Za każdym razem kiedy zjem coś i mi nie zaszkodzi, to się szczerze cieszę. Wszak produkują rozliczne smakołyki nie zważając na koszty, od ust sobie coś nieustannie odejmując, sztucznych barwników i konserwantów nie żałując. Kiedyś można było kupić coś niezdrowego, o krótkim terminie ważności. Dziś tłuszcz nie jełczeje przez dwa lata, sok przez rok jest ciągle świeży, a chleb na drugi dzień już niejadalny.

Lista tych, którym winnien jestem dozgonną wdzięczność stale rośnie. A to jest oznaką prawdziwego postępu.


Komentuj(1)
Words
Notatkę dodano:2011-03-29 11:27:13
  • Lubię słowa. Bez słów świat byłby uboższy.

  • Słowa, te same słowa można układać obok siebie na tyle różnych sposobów, co innego wtedy wyrażają. Nawet szyk słów w bardzo krótkim zdaniu zmienia zawarty w nim przekaz.

  • Nie lubię wulgaryzmów. Nie przekonuje mnie, że w jakiejś sytuacji należy ich używać, bo tylko wtedy można siebie w pełni wyrazić, bo inaczej się nie da. Wulgaryzmy są wyrazem bezsilności, słabości, a może nawet ubóstwa myśli człowieka. Kiedy nie potrafię w danej sytuacji stanąć z nią twarzą w twarz używam mocnych słów, w których kryją się zdecydowanie negatywne emocje: bezsilność, wściekłość, gniew, pogarda.

  • Lubię książki i to często tak od siebie różne. Zarówno te kipiące od słów, rozpasane, rozłożyste słowami jak baobaby. Pełne słów jak igły na dorodnym modrzewiu. Ale również książki powściągliwe i pełne surowości języka. W których słowa są brane pod lupę, wyliczone, oszczędnie używane. I w tych, i w tamtych książkach może być zawarta mądrość, piękno. Wszystko zależy od tego, co słowa ze sobą niosą, a nie od tego ile ich jest.

  • Poeci, prawdziwi poeci nie chlustają nam w twarz wiadrami pełnymi słów. To czynią zwyczajne gaduły. Poeci nie pluskają się w deszczu słów, który pada, pada, pada... W ten sposób można odróżnić poetę od tego, co tylko siebie uparcie nim nazywa.

  • Słowa mogą nieść radość, wyrażać smutek. Mogą być odzwierciedleniem sprzecznych emocji. Mogą leczyć, ale mogą też ranić. Mogą cieszyć lub tylko sprawiać, że przez chwilę głupiutko chichoczemy.

  • Szkoda mi słów, których celem jest manipulacja, okłamywanie innych. Które mają mydlić oczy, zapychać uszy, stwarzać złudne wrażenie. Żal mi tych, którzy usilnie uczą nas nieufności wobec słów.

  • Są słowa próbujące wyrażać prawdę. Może i nieudolnie, nie zawsze elegancko, z finezją. Są takie, które służą tylko zakłamywaniu rzeczywistości. I jedne i drugie wynikają z wiary w ich moc.

  • Powszechnie stosowaną metodą umniejszania znaczenia słów jest używanie ich jak kuchennej ścierki. Bez przerwy, do zamykania ust innym.

  • Mowa jest srebrem, milczenie jest złotem. Być może. Milczenie jednak nie zawsze jest wyrazem mądrości. Czasami milczy po prostu ten, kto nie ma nic do powiedzenia w danej chwili, a nie ten, kto wielce ceni sobie słowa.

  • Słowa często są używane jako broń. Mają ranić, niszczyć, zabijać. Zapomina się tylko o tym, że jest to broń obosieczna.

Komentuj(1)
Teraźniejszość nie nastraja optymistycznie
Notatkę dodano:2011-03-22 15:47:55

  • Czy wydarzenia w Japonii, trzęsienie ziemi i tsunami są przygnębiające? Owszem, lecz równie przygnębiająca jest reakcja świata. Mnóstwo słów, deklaracji, wypowiedzi ekspertów. O wiele mniej czynów. Tak jak w przypadku już w mediach zapomnianego Haiti. Słowa tak niewiele kosztują. Świat nie pokazuje jedności, tego, że jesteśmy globalną wioską. Świat o tym tylko nieustannie mówi.

  • Kraj taki jak Japonia jest świetnie przygotowany na wiele kataklizmów. Nie na wszystko jednak można być gotowym - co widzimy na własne oczy. Nie na 10 metrowe fale zmiatające miasteczka z powierzchni ziemi. Jesteśmy bezradni wobec żywiołów. Woda, ogień, wiatr, trzęsienia ziemi, wulkany powinny nas uczyć pokory. A nie uczą niczego lub bardzo niewiele. Tak jak historia, która ogłoszona została nauczycielką życia. Jest ona raczej niezbyt lubianym belfrem, o którym wszyscy po wyjściu ze szkoły starają się szybko zapomnieć.

  • To przykry, stały dysonans: w jednym miejscu globalnej wioski ludzie giną, cierpią, w innym zabawa trwa w najlepsze. W jednym umiera się z głodu, w innym z obżarstwa lub z nudów. Nowoczesny świat jest ukazywany jako zbiór jednostek zajętych orbitowaniem wokół własnych spraw. Egocentryzm został uznany nieoficjalnie za największe, niezbywalne prawo człowieka. Prawo miłości (tylko) siebie samego.

  • Codziennie z powodu głodu umiera około 100 tysięcy ludzi. To nie jest powód do dumy z bycia człowiekiem w XXI wieku. Cóż z postępu nauki i techniki, kiedy ludzie umierają w bólu z głodu.

  • Choć na świecie dzieje się dużo ważnych rzeczy, toniemy w miałkości. Miałkie, nic nie znaczące słowa, powierzchowne poglądy, bezmyślne opowieści, niewiele w sumie warte myśli. Media wypełnione są po brzegi znieczulającą, często prymitywną rozrywką i słowami, które leją się strumieniami i nic w sumie nie znaczą. Chodzi o to, by bawić się póki gra muzyka, choćby świat się walił.

  • Politycy, czyli często ludzie wybrani i obdarzeni zaufaniem zajmują się samymi sobą. Bywaniem, wypowiadaniem słów, komentowaniem, debatowaniem. Pół biedy kiedy to do czegoś prowadzi, gorzej, kiedy jest to tylko medialna gra pozorów.

  • Miałkość dotyka również literatury. Stawia się w niej nie na odpowiedź na ważkie pytanie, nie na stawianie pytań lecz na efekciarstwo. Zaszokować, przełamać prawdziwe czy wymyślone tabu, odkłamywać nawet to, co nie jest kłamstwem. Wywlekać na wierzch, oskarżać, wymyślać. Ekshibicjonizm, pesymizm, wymyślne ponuractwo i tanie efekciarstwo stały się modne, są cool. Wydumany gniew, wyreżyserowane protesty, wystudiowana negacja, przynoszący zadziwiająco dobre zyski pseudonihilizm są jedyną wartością dla wielu z tych, co kształtują gusta. Historia uczy, że na takich fundamentach zbudowano naprawdę solidne budowle, radość, dobroć i prawdziwe szczęście milionów. Że rewolucyjne w swoich zamierzeniach zamiecie niczego nie niszczyły tylko budowały, przynosiły pokój i uśmiech, a nie śmierć, zniszczenie i ból. Tak, tak było i jest, na kartkach zawsze cierpliwego papieru.

 


Brak komentarzy
A Muamar K. wciąż...
Notatkę dodano:2011-03-05 20:21:39

Pogoda zmienia się praktycznie co tydzień. To mróz ścina białka w oczach, rysuje szkliwo na zębach, wyciska ciepło z dłoni. To znowu słońce oświeca świat i przygrzewa radośnie sugerując, że wiosna niecierpliwie czeka za rogiem.

A Muamar K. wciąż walczy o lepszy świat...

Rosną sobie lokalne podatki i opłaty. W moim mieście tzw. użytkowanie wieczyste wzrosło - z tego co słyszałem to dla mojego dobra - 400%. Aż się serce raduje, że miasto będzie bogatsze i będzie można zacząć wiele nowych ciekawych inwestycji, które spowodują kolejny wzrost opłat. W piśmie z podwyżką prezydent miasta zaproponował mi nową stawkę. Wyraził nadzieję, że się na nią zgodzę. Oczywiście, mogłem złośliwie powiedzieć, że nie i płacić po staremu, ale czego się nie robi, żeby lokalni działacze mieli z czego finansować swoje prorocze wizje.

A Muamar K. wciąż walczy o pokój...

Rozpoczyna się kolejna edycja programu You Can Dance, trwają już lub startują inne rewelacyjne i rewolucyjne showy. Ludzie mają już podobno tyle chleba, że marzą tylko o igrzyskach. Znowu będzie się można pośmiać z innych, wysłuchać stonowanych głosów telewizyjnych ekspertów. Przeżyć coś wielkiego i wzniosłego. Kultura przez duże Q.

A Muamar K. wciąż przestrzega przed destabilizacją...

Ilość nowości księgarskich każdego miesiąca jest przytłaczająca. Wystarczy wejść na stronę jakiejś księgarni internetowej i sprawdzić. A ludzie podobno niewiele czytają. Jak zatem opłaca się wydawanie? Cud. A może ludzie co prawda nie czytają, ale za to kupują? Wszak to nie to samo.

A Muamar K. wciąż nie wyjechał z kraju i się nie boi...

Wojnę z mikrobami przegrywamy. W telewizyjnym wywiadzie pewien lekarz-specjalista stwierdził, że walka z bakteriami jest przegrana, można ją co najwyżej opóźnić. Sami jesteśmy sobie winni, antybiotyki stosujemy jak chusteczki do nosa, nawet na katarek i grypę.

A Muamar K. jest za pokojem, równością, braterstwem i sprawiedliwością...

W niedawno wznowionych Dziedziczkach A.Pilipiuka wcale nie nieśmiało pojawia się pochwała (oświeconego) feudalizmu. Pochwała dziedziczki, która kiedy trzeba batem po plecach smagnie, żeby się człowiek zdrowo rozwijał i nie zbaczał z właściwej drogi przez Panią wyznaczonej. I co? I nikt nie protestuje. Humaniści są dzisiaj jacyś tacy zaspani i tolerancyjni.

A Muamar K. podobno jeszcze nie poddał się operacji plastycznej...

Kiedyś wiele pierwiastków śladowych czerpaliśmy z gleby. Było w niej nawet srebro. Dzisiaj pola są wyjałowione z większości z nich, nie brakuje im tylko tego, co dominuje w nawozach sztucznych. Cena postępu i nowoczesności. Ciekawe czy nasze organizmu przystosowały się do tych niedoborów?

A Muamarowi K. zablokowano aktywa w wielu bankach...

Kiedy tak sobie słucham ludzi wokoło, to wychodzi na to, że praktycznie nie ma już osób zdrowych. Jak nie kłopoty z sercem, to alergia, jak nie oczy, to wątroba szwankuje, a przynajmniej plecy bolą. A w aptekach kolejki szczęśliwych obywateli kupują cudowne jakoby środki na wszystko. Gdyby te środki były takie cudowne jak głoszą reklamy, to większość społeczeństwa byłaby zdrowa jak te tradycyjne rydze.

A Muamar K. wierzy w lepsze jutro...


Komentuj(1)
Komórki, smartfony, elektronika - czarne wizje gazetowych wizjonerów
Notatkę dodano:2011-02-13 12:08:58

W numerze marcowym miesięcznika Chip (3/2011) również zamieszczono artykuł poświęcony komórkom, smartfonom, LCD i elektronice w kontekście surowców, które są niezbędne do ich wytwarzania. Nie ma tu jednak nic o nieetycznym postępowaniu wielkich koncernów, za to mnóstwo czarnych wizji z tablicą Mendelejewa w tle. Podobno wielu surowców potrzebnych do stworzenia lepszego nowego świata może już wkrótce zabraknąć. A nasz apetyt, który na elektronikę stale rośnie (podobnie jak na piwo, lody, telewizory LED, wakacje na Majorce, podróże w Kosmos itp. itd.) pozostanie niezaspokojony. Pojawią się masowe depresje, wybuchną zamieszki, rozleją się po świecie krachy giełdowe. Upadną rządy, wściekłe tłumy będą skandować ellllceeeedeeee!!! Wymarzone tanie jak barszcz (lub Maluch, przynajmniej wg planów) auta hybrydowe nie wyjadą z fabryki. A wszystko przez brak odpowiednich surowców.

Żal się po tym artykule robi przede wszystkim międzynarodowych koncernów i ich prezesów, którzy mogą pójść z pełnymi torbami ;) Szkoda tylko, że autor artykułu zapomniał o tym, że mamy naukę i stały postęp techniczny. To one powodują, że pojawiają się coraz to nowe technologie i przełomy. I w tym nasza cała nadzieja, a nie w czarnych wizjach i biadoleniu. Wizjonerzy mają to do siebie, że nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za to, co głoszą. Raporty Klubu Rzymskiego mówiły w latach siedemdziesiątych, że Ziemia będzie za chwilę przeludniona i nastąpi apokalipsa. Podawali liczby, bili na alarm, lamentowali jak wieszczki pytyjskie i Wernyhory. Teraz owi wybitni eksperci na ten temat zgodnie milczą, głoszą z kolei nowe czarne wizje, inter-wizje i euro-wizje. Czarnymi wizjami (choć tabelki są kolorowe a liczby dodatkowo powiększone - w przeciwieństwie do tekstu do czytania z lupą) świat jest wybrukowany.

bfd7fcb52aff32bdf5290128b33ac798.jpeg

Komentuj(1)
Krwawe pieniądze czyli zysk nigdy nie śmierdzi
Notatkę dodano:2011-02-08 12:04:52

W aktualnie dostępnym numerze 4 czasopisma Komputer świat oprócz artykułów typowych dla tego typu pism możemy przeczytać o rudach rzadkich metali wykorzystywanych przy produkcji telefonów komórkowych i o źródłach ich pochodzenia. Jednym z najważniejszych jest Demokratyczna Republika Konga pogrążona od kilkunastu lat w krwawej wojnie domowej. Kraj ten dysponuje bogatymi złożami koltanu i kasyterytu, rud cennych dla handlarzy surowców współpracujących z największymi producentami telefonów komórkowych. Jak się je wydobywa? Kto z tego czerpie zyski? Co na to wielkie koncerny, które przy każdej okazji mówią o uczciwości i przejrzystości biznesowej? Warto przeczytać.

Bogactwo wielu międzynarodowych koncernów, konsorcjów finansowych oparte jest o ordynarny wyzyk, niewolniczą pracę i śmierć pozbawionych praw biedaków. Ich prezesi chodzą z dumnie podniesionymi czołami. Są żywym dowodem na ewolucję w wersji Darwina: dowodzą, że przeżyją tylko najsilniejsi, pozbawieni skrupułów i zasad. Są też żywym dowodem na słabość współczesnego humanizmu: dla nich, najbardziej wpływowych ludzi na świecie, liczy się nie człowiek, a forsa.

Ciekawie o źródłach potęgi i kulisach funkcjonowania różnych międzynarodowych koncernów mówi bardzo skutecznie w mediach przemilczana  (to oczywiście czystej wody teoria spiskowa) wydana w 2009 roku Czarna lista firm. Warto spojrzeć krytycznie na tę pożywną, lekkostrawną papkę, którą serwują nam wprost uzależnione od pieniędzy wielkich koncernów komercyjne media.


Komentuj(2)
Teorie spiskowe wieczne żywe jak...
Notatkę dodano:2011-01-14 10:31:58

George Orwell - “There are some things only intellectuals are crazy enough to believe.

Teorie rozwijają się tylko - jak grzyby - na odpowiednim podłożu. Na żyznej, pełnej składników odżywczych glebie. Kiedy są ku temu odpowiednie warunki, „światło”, właściwe przesłanki. Taka teoria geometrii Euklidesa tłumaczyła świat, pozwalała go lepiej zrozumieć i opisać za pomocą wzorów matematycznych. Teoria ta jednakże została (w dużym stopniu) wyparta przez geometrię nieeuklidesową (polegającą na zaprzeczeniu aksjomatu z geometrii euklidesowej). Te dwie teorie matematyczne są sprzeczne, ale i tak dobrze służą opisowi pewnych rzeczywistości. Jedna w skali mikro - dotyczy naszego świata, inna w skali kosmicznej - znajduje zastosowanie w ogólnej teorii względności wykraczającej tylko poza ziemski padół. Nie znaczy to, że obie teorie są prawdziwe na tym samym poziomie. Teorie te są teoretycznie prawdziwe same w sobie, jako zwarte systemy matematyczne oparte o zbiór aksjomatów. Niekoniecznie jednak są prawdziwe użytkowo tzn. jako obowiązujące jednocześnie i niesprzeczne w naszej rzeczywistości. Po prostu, w skali naszego świata „błędy” teorii euklidesowej są mało istotne i nie wpływają znacząco na wyniki obliczeń. Aktualnie uznawana za praktycznie poprawną jest ogólna teoria względności i związana z nią geometria nieeuklidesowa, ale w innej skali można bez problemów stosować teorię newtonowską i wiernie jej towarzyszącą geometrię euklidesową.

Na danym zbiorze aksjomatów, czyli pewnych stwierdzeń przyjmowanych z góry jako prawdziwe można zbudować teorię. O ile się nie popełni błędów, będzie ona spójna i „prawdziwa”. Co nie znaczy, że będzie miała jakieś odwzorowanie praktyczne, w naszej rzeczywistości. Może pozostać przydatna i „prawdziwa” tylko na papierze. Jeśli zatem zbudujemy dwie teorie oparte na zbiorach aksjomatów różniących się tylko tym, że jeden aksjomat zmienimy na przeciwny, to będą one sprzeczne ze sobą, ale teoretycznie poprawne. Jeśli zaś odniesiemy je do świata rzeczywistego, który próbujemy opisać i zrozumieć, to trudno, żeby obie te sprzeczne teorie były jednocześnie „dobre” i równie wartościowe do opisu rzeczywistości. To nie polityka, gdzie można jednocześnie być za i przeciw.

Teorie spiskowe wyrastają na gruncie niedopowiedzeń. Bazują na fałszach i kłamstwach, milczeniu i manipulacji ludzi, często dobrych, poważnych, uczciwych, nieskalanych, światłych, obeznanych, wpływowych. Na fakcie, że propaganda i fikcja często wypiera prawdę z przekazów informacyjnych, które do nas trafiają. Skoro pewien samolot przed katastrofą może, słuchając oficjalnych wypowiedzi różnych ważnych i kompetentnych osób, podchodzić do lądowania raz, dwa, trzy i cztery razy, to która z tych osób mówi nam prawdę? Prawdopodobnie wszystkie, bo prawda i fałsz nie są (jak to korzystne) już elementami zbioru {0,1} tylko liczbą rozmytą z przedziału [0,1]. Jedna wypowiedź to 32,5% prawdy (liczba 0,325), prawdziwość innej można oszacować na 57,23% (0,5723). Bo prawd jest podobno wiele, każdy może mieć własną prawdę. Jest ich zatem naprawdę wiele, choć być może mniej niż continuum, może tyle co marne alef zero.

Dlaczego mamy wierzyć w jedną ogłoszoną przez konkretnych ludzi prawdę? Dlaczego wierzyć im, a nie innym? Wszyscy są ludźmi i czasami się mylą. Prawie wszyscy czasami kłamią. Politykom, którzy na co dzień bez problemu mijają się z prawdą, wierzyć jest trudno, bardzo trudno. Życie pokazuje, że bardzo lubimy wierzyć w to, co nie psuje nam naszego widzenia świata. Choćby było najbardziej absurdalne, będziemy uważać to za sensowne. Wykształcenie, inteligencja, jak wynika ze stwierdzenia Orwella, nic tu nie pomoże, a nawet potrafi zaszkodzić. Ludzie są pod tym względem bardzo konserwatywni, jak już w coś wierzą, to nie lubią tego zmieniać, bo zmiana poglądów (a nie chwilowych opinii) nie jest bezbolesna, niepotrzebnego bólu unika odruchowo każdy.

W ten sposób czytamy gazety. Nasza ulubiona gazeta pisze zatem prawdę, inne kłamią. Dla ulubionych gazet, czasopism, ludzi mamy zawsze jakieś sensowne wyjaśnienie. Okazuje się więc, że Zetowski nie mógł powiedzieć prawdy bo zabrnął już za daleko w gadaniu bzdur. Mylą się wszyscy, ale nie pan Iksiński. Pan Ygrekowski wyraził się niezbyt precyzyjne, jego słowa zostały opacznie zrozumiane, celowo zmieniono sens jego wypowiedzi. Nasz ulubiony dziennikarz jest uczciwy w 100%, inni znacząco poniżej, a nawet koło 0. Ulubione wiadomości są wiarygodne i obiektywne, bo my je oglądamy. Nie przyjmujemy na ogół niczego co nam psuje nasz wyidealizowany obraz, chyba, że ideał sięga bruku lub brukiem uderza nas bezpośrednio w głowę. Ludzie zwący się optymistami chwalą służbę zdrowia dopóki nie trafią do przeciętnego szpitala, na lekarza konowała lub nie chodzą po przychodniach „od Iwana do pogana". Ludzie cenią dany hipermarket dopóki kilka razy nie zostaną tam zaskoczeni tym, że cena przy towarze na półce jest niższa niż ta, która obowiązuje w kasie. Jakże wiele osób zmienia poglądy tylko wskutek osobistych przeżyć. Wcześniej twardo twierdzili, wiedzieli, byli pewni w stu procentach, głowę by za coś dali. Potem skruszeli jak dziczyzna na mrozie.

Pewien skandynawski pisarz wspominał niedawno, że poparcie dla Kambodży w jego kraju było najsilniejsze w czasie największych zbrodni reżimu Pol-Pota. Po prostu wyobrażenie o zaawansowanych reformach w tym kraju ludzi, którzy w nie bezgranicznie i bezwarunkowo wierzyli, kazało im przyjmować wszystkie informacje sprzeczne z tymi poglądami za ordynarne bzdury. Ze stu procentową pewnością siebie uważali zatem przerażające słowa uciekinierów z Kambodży za wyrafinowaną manipulację, wrogą propagandę, wierutne łgarstwa. Wierzyli bez zastrzeżeń zapewnieniom siepaczy Pol-Pota, że w ich kraju dokonują się wielkie, pozytywne przemiany, nad którymi powiewają humanistyczne sztandary, rzeki płyną już mlekiem i miodem, a nie ludzką krwią. Ciekawe jest to, że po latach kiedy fakty wyszły na jaw, ci bezgranicznie wierzący w dobroć Pol-Pota nie zająknęli się słowem o swojej naiwności, głupocie i okrucieństwie wobec ofiar reżimu. Po prostu wpatrzeni są tylko w przyszłość, a z przeszłości wybierają tylko to, co się im podoba i co pokazuje ich w dobrym świetle.

Teorie spiskowe są różnej wagi bo dotyczą różnych rzeczy: lądowania UFO na Ziemi, wybuchu wojny, zabójstwa polityka, manipulacji mediów. Przeciętny człowiek za spisek uważa to, co mu się z jakichś względów nie podoba, a czego nie potrafi sobie inaczej wyjaśnić. Z drugiej strony taki sceptyk bardzo chętnie wyśmiewa się z innych, że głoszą teorie spiskowe, bo według niego mówią zwyczajne bzdury. Tylko bowiem jego własne teorie spiskowe, te które mu pasują i są wygodne nie są teoriami spiskowymi tylko prawdą, czystą jak przeciętna wódka.

Prawdziwe może być zatem, że Kennedy`ego zabiło CIA, Lenin nie zmarł na syfilis, od lat mamy kontakty z przedstawicielami innych cywilizacji (choć mimo to szukamy ich za grube miliony dolarów), a generał Sikorski zginął w zwykłym wypadku lotniczym. Że kiedyś knuto ohydne spiski przeciw dziennikarzom, a od pewnego roku służby specjalne, mimo, że mają do tego prawo i możliwości, nie zajmują się w ogóle dziennikarzami, bo stoją twardo na straży praworządności i dobrych obyczajów. Prawdziwe może być, że są politycy, którzy zawsze mówią tylko prawdę, a jadąc ulicą pod prąd służą w ten niezwykły sposób swojemu krajowi bardziej niż przestrzegając prawa, które sami stanowią. Prawda może się kryć w stwierdzeniu przez tych samych ludzi, że ZUS jest nieefektywny i marnuje pieniądze, a potem głoszeniu z pełnym przekonaniem, że jest najlepszą skarbonką dla pieniędzy podatnika i najlepszym gwarantem jego emerytury. Sprzeczności mają jakoby dowodzić prawdziwości tez i uczciwości je głoszących. A najbardziej pożądaną cechą dobrego obywatela jest odpowiednio wybiórcza pamięć i ślepa wiara w oficjalne komunikaty.


Komentuj(1)
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2010