w oczekiwaniu...
Notatkę dodano:2010-03-03 20:20:20

Chyba każdy człowiek ma w sobie coś z dziecka. U mnie objawia się to frajdą na czekanie na coś fajnego. I tak własnie czuję się od parunastu dni.

Rano. 6.30. W tramwaju tylko kilka osób. Wszyscy straszliwie zaspani. Nikt, tuląc się do ciepłej pościeli nie miał ochoty wychodzić na zimny szarobury poranek. Ale niestety. No więc jedziemy. Beznamiętne szare oblicze zaspanego Wrocławia niejednego może wpędzić w depresję. Ale wszyscy jakoś dajemy radę. Jeden słucha muzyki, drugi gapi się w okno, trzeci w ramach cudownego poranka kłóci się z dziewczyną.

W końcu niebieski tramwaj wtłacza się leniwie na przystanek. Mam przed sobą dziewięciogodzinny dzień pracy. Staram się wmówić sobie, że w końcu dziś środa, jutro czwartek i tak dalej. Ale z rana jakoś nigdy mi to nie wychodzi. Więc wysiadam na wpół zaspany, na wpół zrezygnowany. Na placu przede mną pseudowieżyczka wskazuje 3 marca... Wtedy zapala się lampka.

Jeszcze 6 dni. Dzień po dniu kobiet. Premiera nowej książki Stephena Kinga "Pod kopułą". Zmęczenie staje się jakby mniejsze. Smętny nastrój jakby mija.

Przypominam sobie od jak dawna czekam na tą książkę. Ślęczenie nocami przy forach internetowych, gdzie inni maniacy wypisują w pośpiechu jak najdrobniejsze szczegóły odnośnie nowej książki. Wszelkie informacje od tych, którzy mieli już frajdę ją przeczytać. Że jest taka, że nie taka lub inna. Od dawna chodziłem nakręcony.

6.45. Smętny, poranny Wrocław. Zimno. Daleko do ciepłego, miłego domu i kochanej osoby, a jednak coś rozgrzewa serducho. Droga do pracy mija jak z bicza strzelił. Oczami wyobraźni widzę siebie jadącego do domu. Prawie 900-stronicowa cegła w moim plecaku. Nowa przygoda, nowy King, nowa opowieść.

Łapię za zimną klamkę. Wita mnie pani portierka i na mój radosny poranny uśmiech odpowiada swoim. Tak. Zdecydowanie uwielbiam to uczucie:)

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)
7_freeCiekawy, z interesującymi detalami, tekst o porannej drodze do pracy przez zimny i zaspany Wrocław. I o uskrzydlającej radości na myśl o lekturze nowej książki sławnego Kinga:)) Skąd znam to uczucie? Z własnego doświadczenia, bo podobnie, pośród wielu zajęć, potrafię cieszyć się na bliską perspektywę dobrej, niezwyczajnej lektury:)) Rozświetlający akcent notatki: uśmiech radości, którego tak bardzo wszystkim potrzeba! To bardzo budujące, bo pomaga lepiej żyć...:)))

Autor:ELKA


------------

Wątki:

Moi przyjaciele

Moje linki

Licznik

Odsłon: 7187
Osób: 6794
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2010