o dziwnej wizycie w stanie Maine...
Notatkę dodano:2010-04-17 21:47:57

Stephen King to pisarz nietuzinkowy. Ta kwestia nie podlega dyskusji. Spod pióra "honorowego mieszkańca Bangor" wychodzą prawdziwe arcydzieła w swojej klasie, które pozwalają nam fanom cieszyć się ze słów, które tworzą zdania, które zaś przenoszą nas w magiczny świat małych amerykańskich miasteczek, terenów pustynnych czy wilgotnych i gorących wybrzeży. Przy kolejnej książce natomiast udowadnia, że i słabizny i banał nie są mu obce. Wiele osób mówi, że King jest nierówny. Ja się z tym zgadzam, chociaż jest coś w Kingu specjalnego, coś co nawet po odłożeniu na półkę słabej książki pozwala uśmiechnąć się, by zaraz sięgnąć po następną jego pozycję.

 

Wydanie nowej powieści było szumnie zapowiadane. W polskim oficjalnym serwisie Kinga w Polsce specjalny zegar odmierzał czas do ukazania się książki i przez pewien czas myślę, że stał się dla nas fanów ważniejszy niż zwykły zegar i kalendarz. Plakaty oznajmiające, że oto w sklepach pojawiła się "najlepsza powieść Stephen Kinga" biły ponoć po oczach w stolicy, a krótkie spoty reklamowe emitowane w telewizji nie pozwalały odpocząć fanom rejertującym każde, choćby najmniejsze napomknięcie o "Pod kopułą". Więc i ja ogarnięty szaleństwem nowej książki Stephena Kinga zakupiłem i przeczytałem.

 

Dziwna ta książka. To banalne stwierdzenie niestety musi oddać moje spostrzeżenia po przeczytaniu "Pod kopułą". Tydzień z życia mieszkańców amerykańskiej pipidówy, gdzie na pozór wszyscy są mili, a jednak zaściankowości i utarczki wychodzą przy każdej możliwej okazji. A to ktoś kogoś obrazi w lokalnej gazecie, a to ktoś wybije komuś okno itd. Mieliśmy już analizę małomiasteczkowego społeczeństwa w innych książkach Króla. Tutaj jednak jest trochę inaczej. Otóż do małej pipidówki dołącza niecodzienny element życia - kopuła. Pojawija się nagle znikąd, nie wiadomo z jakich przyczyn i wprowadza chaos i zamieszanie w wymanikurowne życie mieszkańców Chesters Mill.

Pomysł, dla mnie jak najbardziej trafiony. Zachowanie małej społeczności w obliczu kończących się zapasów żywności i tlenu. Tylko właśnie w tym jest pewien szkopuł. King jest naprawdę dobry w konstruowaniu psychologicznych aspektów swoich postaci. W "Pod kopułą" jakby tego zabrakło. Przez ponad 900 stron King skupia się przede wszystkim nad postaciami z miasteczka. Nad lokalnością. Ona jest tutaj bohaterem. Kopuła stanowi tylko pretekst do ukazania zachowań ludzi w sytuacjach nierzadko ekstremalnych. Natomiast w książce bohaterowie są "czarnobiali". Jeśli ktoś jest dobry, to jest dobry. Jeśli ktoś jest zły, to jest zły. Mnie zabrakło barw szarości. Pewnych bardziej złożnych emocji, które w takich sytuacjach powinny się pojawić.

Mamy tu strach, mamy walkę, mam żądzę władzy, morderstwa, a nawet fanatyzm religijny. Niby wszystko, dzięki czemu taki pomysł powinien wypalić w 100%, a jednak dla mnie wypala w 75%. King zapomniał, że czytelnik potrafi rozdzielić dobro od zła i od czasu do czasu chciałby zobaczyć bohaterów w trochę innych barwach. Przy tej książce, książce, która de facto opisuje społeczność w obliczu zagrożenia, miałem nadzieję na zmiany nastawienia bohaterów, ich wątpliwośći, ich małe wewnętrzne dramaty, a dostałem jednoznaczny i przewidywalny obraz zachowań w takiej sytuacji...

Pomimo tego jestem z lektury zadowolony. Akcja książki jest skonstruowana lepiej niż dobrze. Sama opis kopuły i dalszych konsekwencji z nią związanych mnie zadowolił. Końcówka, jak dla mnie dobra. Pomimo, że czepiam się przede wszystkim bohaterów powieści, to i tak niektórycg zdążyłem polubić, a innych wręcz odwrotnie.

Podsumowując nie jest to "najlepsza powieść Stephena Kinga" ale niewątpliwie lekturą jej stanowi satysfakcję. Wiele razy zdarzyło się, że oczami przerażonego obserwatora oglądać to, co dzieje się pod tym przeklętym kloszem, coraz szybciej obracając strony i nerwowo skubiąc wargę... A chyba  o to autorowi chodziło. Więc jak dla mnie 7,5/10. Czekam na więcej Mr. King!

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Moi przyjaciele

Moje linki

Licznik

Odsłon: 7190
Osób: 6794
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2010