"Lilith" Olga Rudnicka
Notatkę dodano:2010-11-29 18:57:00

„Lilith” to dla mnie pierwsze spotkanie z prozą Olgi Rudnickiej. Kryminał z wątkami okultystycznymi osadzony w prowincjonalnym miasteczku jak najbardziej wpisywał się w moje gusta czytelnicze, natomiast przed czytaniem odstraszała nieco łatka przypięta (przeze mnie) pani Rudnickiej. Mówią: „nie oceniaj książki po okładce”, sufler mógłby dodać: „ani autora po poprzednich książkach”. Mnie jednak mieszanka kryminału, horroru i thrillera wychodząca spod pióra młodej polskiej pisarki, która w swoim dorobku ma lekkie czarne komedie nie przekonywała. Do momentu, w którym chwyciłem za książkę. Ależ się pomyliłem…

Do odziedziczonego dworku w małej miejscowości Lipniów przybywa Lidka z mężem Piotrem. Brzemienna kobieta liczy na azyl w uroczym miasteczku, ale szybko przekonuje się, że zachwyt nad małą, spokojną mieścinką jest zwodniczy i pozorny. Lidka czuje się coraz gorzej i często miewa koszmary. Mąż Piotr staję się nieobecny. Mieszkańcy miasteczka niespecjalnie przychylnie spoglądają na nowoprzybyłą. Do tego dochodzi dość ponura historia Lipniowa, jako polskiego Salem. Na domiar złego, w okolicy zaczynają ginąć młode kobiety. Szybko okazuje się, że jedyną osobą, na którą może liczyć Lidka, jest Edyta –nowopoznana właścicielka księgarni okultystycznej.

Tak pokrótce można przedstawić fabułę „Lilith”. Nic odkrywczego, a jednak. Mam wrażenie, że Olga Rudnicka z pełną świadomością i satysfakcją napisała książkę, którą sama chciałaby przeczytać. Do czterystustronicowego kotła wrzuciła okultystyczne wątki postaci Lilith, procesy czarownic, dosyć barwne postaci, wątek kryminalny i romansowy, sprawnie wplatając je w historię miasteczka; mocno przemieszała i doprawiła szczyptą humoru.

„Lilith” mnie zaskoczyła. Pomimo, że podszedłem do niej z bardzo dużym dystansem, po jej odłożeniu z lektury pozostała czysta satysfakcja. Książka na pewno nie pretenduje do miana wybitnych. Nie jest również odkryciem w świecie kryminału i gatunków pokrewnych. Ale to nie jest istotne. Ważne jest, że Rudnicka potrafi przyciągnąć i zainteresować na tyle, żeby wywołać emocje samą historią. Postacie Lidki, Edyty, Michała, czy z drugiej strony Piotra, Darii i Chmiela są ciekawie skrojone. Ich poczynania wywołują irytację, doping czytelnika, a nawet obawę, a przecież w historii najważniejsze jest to, aby czytelnik ją czuł…

Wiarygodne dialogi, intrygująca akcja i tło małego miasteczka należą do dużych plusów „Lilith”. Książka nie jest wolna od mankamentów i niedociągnięć, ale fabuła z pewnością wszystkie rekompensuje.

Oczywiście ilu czytelników, tyle różnych gustów. Niektórzy w powieści zobaczą kryminał, inni okultystyczny thriller, jeszcze inni odkryją wątki nierówności społecznej, a malkontenci nie zobaczą w niej nic. Ja natomiast widzę ciekawie opowiedzianą historię. Biorąc pod uwagę wiek autorki oraz czas, jaki ma przed sobą na uczenie się tego rzemiosła, mogę śmiało powiedzieć, że historię opowiadaną przez Olgę Rudnicką słucha się wyśmienicie. W stronę autorki pozostaje skierować wzrok kota w butach z filmu „Shrek” i powiedzieć: „Pani Olgo, czekamy na więcej”.

 

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Moi przyjaciele

Moje linki

Licznik

Odsłon: 7192
Osób: 6795
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2010