Opis ksiązki
Kup Teraz

Łowczyni

Ocena ( 6 osób )
4.3
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 2016-02-17
Kategoria: Dla młodzieży
ISBN: 978-83-7686-434-1
Liczba stron: 350
Dodał/a książkę:czytam

Elizabeth Grey służy w doborowej jednostce królewskich łowców czarownic. Wraz z kolegami całe życie poświęciła wyplenieniu z Anglii wszelkich przejawów magii, której uprawianie zakazane jest na mocy prawa. W tajemniczych okolicznościach jednak, sama Elizabeth zostaje oskarżona o posługiwanie się czarami, aresztowana i skazana na śmierć na stosie. Jej wybawicielem okazuje się człowiek, którego uważała za swojego najbardziej zaciętego wroga,- Nicholas Perevil, najpotężniejszy mag w królestwie. Czarownik składa jej propozycję – uratuje dziewczynę, jeśli ona w zamian pomoże zdjąć ciążącą na nim klątwę.

Problemem jest jednak przeszłość Elizabeth – byłej łowczyni czarownic – o której nowi towarzysze nie mają pojęcia. Jeżeli się dowiedzą, stos może się okazać najmniejszym z jej problemów. Próbująca znaleźć ratunek w magicznym świecie wiedźm, duchów i piratów oraz pewnego szalenie przystojnego uzdrowiciela, dziewczyna będzie musiała poważnie się zastanowić nad znaczeniem przyjaźni i wrogości, miłości i nienawiści, oraz dobra i zła.

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
Flusz plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-07-07, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,52 książki - 2016,Mam,
Hmm, nie mogę ocenić tej książki źle, bo zdarzało mi się czytywać już gorsze. Ale niestety ta książka jest jakaś taka mdła? Tak, mdła to dobre słowo. Spodziewałam się po niej więcej. Więcej akcji, więcej napięcia, więcej wyrazistości postaci. Bardzo rzadko zdarza mi się kupić książkę, z której później jestem niezadowolona, ale niestety tak się stało w tym przypadku. Wiem, że raczej już nie sięgnę ponownie po tę pozycję. Zobaczymy jak będzie prezentować się kolejna część, ale w tym przypadku poczekam aż będzie dostępna w bibliotece.
Magnolia044 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-07-27, Na półkach: Przeczytałem, 52 książki 2016,Mam,

Książka jest swego rodzaju prezentem. Nie spodziewałam się, że ją otrzymam od Wydawnictwa. Skoro jednak już trafiła w moje ręce, to z chęcią przeczytałam. Tym bardziej, że szukałam lektury, która na celu miała mnie zrelaksować, być odskocznią od wcześniejszych powieści i miała należeć do gatunku fantastyki. Tak więc doskonale się złożyło i do lektury przystąpiłam z niemałym zapałem. Co z tego wynikło? Zapraszam do recenzji.



Elizabeth Grey jest Zbrojnym Sługą Trzynastej Tablicy. Łowczynią czarownic i czarowników. Podlega królowi, mimo swojego młodego wieku, jest jedną z najlepszych łowczyń. Do dnia, w którym jedno zdarzenie przekreśla wszystko, na co dotychczas pracowała. Z jednej z najcenniejszych łowczyń zostaje okrzyknięta czarownicą i najbardziej poszukiwaną przestępczynią w całej Anglii. Zostaje oskarżona o magię, zdradę, szpiegostwo i skazana na śmierć. Z osoby, która tropiła czarownice, stała się osobą, którą tropią łowcy – jej dawni kompani. Z pomocą przychodzi jej Nicholas Perevil – najpotężniejszy czarownik w królestwie oraz jej największy wróg. Jednak ma on w tym swój ukryty cel, w zamian za ocalenie życia prosi Elizabeth o przysługę.


 


Przyznam, że na początku książki obeszły mnie pewne wątpliwości, czy ta powieść na pewno jest dla mnie. Dlaczego? Otóż autorka od pierwszej strony wprowadza czytelnika w sceny, które epatują przemocą, rozlewem krwi i ni mniej, ni więcej drastycznymi scenami. Pomyślałam wtedy, że ma mocne wejście, aczkolwiek osobiście nie lubię, aż tak obrazowo przedstawionego tematu „unicestwiania”. W kolejnych rozdziałach tempo zaczęło przyspieszać, ale paradoksalnie nie było tyle przemocy.


 


Książka przenosi czytelnika w czasy średniowieczne, w których występuje król sprawujący władzę, rycerze w blaszanych zbrojach, damy w długich sukniach oraz czarownice, magowie i ich wrogowie, czyli łowcy czarownic. Bardzo dobrze czuć klimat tej epoki, gdzie palenie czarownic jest na porządku dziennym i stanowi swego rodzaju rozrywkę dla ludu, który przychodzi sobie popatrzeć. Tak samo polowanie na czarnoksiężników (ludzi!) odbywa się bardzo podobnie jak polowanie na zwierzynę: wytropienie – rozstawienie pułapki – schwytanie. Przyznam, że z tematem magii i czarowników w książce spotkałam się po raz pierwszy i zostałam miło zaskoczona.


 


Świat przedstawiony w powieści nie jest kolorowy, autorka w niezwykle ciekawy sposób zbudowała intrygę, nasycając ją (jak już wcześniej wspomniałam) scenami drastycznymi, przy czym bardzo szczegółowo opisanymi. Mimo brutalności w niej zawartej fabuła jest bardzo ciekawa, całość jest zgrabnie poprowadzona, tempo nie zwalnia choćby na chwilę. Czytelnik nie ma prawa się nudzić. I to jest właśnie to, co lubię.


 


Pisarka wykreowała oryginalne i różnorodne postaci. Każda z nich jest inna, posiadają różne charaktery. Jedni są mniej lub bardziej silni psychicznie i odporni na ataki przeciwnika. Czuć tę odwagę, strach, słabość, nienawiść, tęsknotę oraz smutek po zdradzie najlepszego przyjaciele. Pisarka nie poprzestała jedynie na ludziach bowiem, nakreśliła również postaci nadnaturalne – typu zjawy. Poza głównym wątkiem, czyli magią, powieść dotyka również innych problemów – równie ważnych, takich jak: zdrada, utrata zaufania, nienawiść, rodząca się przyjaźni między wrogami, ale również o możliwości podejmowania własnych decyzji, a także o miłości.


 


Książka okazała się całkiem przyjemną rozrywką, odskocznią od zwykłej codzienności. Nie brak w niej przystępnego języka z dodatkowymi elementami humoru, plastycznych opisów oraz wartkiej akcji. Czyta się ją bardzo przyjemnie. Łowczyni to pierwszy tom serii o tym samym tytule Łowczyni. Ciekawe jest, że autorka ukazała miłość jedynie jako tło w fabule, co w ostatnim czasie jest mało spotykane bowiem miłość zwykle, wychodzi na pierwszy plan. Muszę napisać, że Łowczyni należy do bardzo udanych debiutów. Czekam na kontynuację. Myślę, że nie tylko młodzież będzie zadowolona, ale i starsi czytelnicy znajdą tu coś dla siebie.


 

Sheti plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-05-30, Ocena: 3, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,
,,The Witch Hunter. Łowczyni" to książka, na którą miałam wielką ochotę! Przede wszystkim ze względu na jej główny wątek - czarownice. Jest to prawdopodobnie jeden z moich ulubionych motywów w literaturze, jednak problem polega na tym, że mało któremu autorowi udaje się go odzwierciedlić w taki sposób, który zadowalałby mnie w stu procentach. Mimo że powieść Virginii Boecker jest całkiem przyjemna w odbiorze, to jednak nie jest to powieść idealna, która urzekłaby mnie na tyle, aby wspominać ją dłużej niż chwilę.

Elizabeth Grey jest bardzo niepozorną dziewczyną - niewysokiego wzrostu, drobna blondynka o słodkiej buźce. Jednak nie dajcie się zwieść i nie oceniajcie książki po okładce - Elizabeth służy w jednostce królewskich łowców czarownic i jest naprawdę świetna w swoim fachu. Mimo że doskonale służy swojemu władcy, tak któregoś dnia, przez przypadek, sama zostaje oskarżona o praktykowanie magii i skazana na śmierć. Jednak nie dochodzi do egzekucji, bo z opresji ratuje ją najpotężniejszy i najbardziej poszukiwany mag w całym królestwie. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że uratował i przygarnął pod swój dach łowczynię, jednak wszystko wskazuje na to, że Elizabeth jest mu potrzebna do wypełnienia konkretnej misji, która ma dla niego ogromne znaczenie. Czy dziewczyna porzuci znane jej do tej pory ideały i sprzymierzy się z potencjalnym wrogiem?

Zaczynając od dobrych stron tej powieści, należy zwrócić uwagę na styl autorki. Książkę można spokojnie zaliczyć do fantastyki młodzieżowej, bowiem główna bohaterka liczy sobie zaledwie 16 lat, ale mimo wszystko język pani Boecker nie pozostawia wiele do życzenia. Jest niebanalny, dopracowany i brak tutaj infantylnych zwrotów czy wypowiedzi, które mogłyby czytelnika lekko zirytować. O dziwo wiek bohaterki też nie powinien być rzeczą, która odstrasza i zniechęca do lektury, bowiem Elizabeth mimo wszystko nie sprawia wrażenia głupiej nastolatki. Dobrą rzeczą jest również sam pomysł - może nie jest wyjątkowo oryginalny, ale mimo wszystko nie powtarza też zbyt wielu schematów znanych mi z innych powieści związanych z czarownicami. Całkiem przyjemnie śledzi się losy bohaterów i muszę przyznać, że historię Elizabeth czyta się bardzo szybko, lekko i przyjemnie.

Dosyć dobrze został przedstawiony świat powieści, w wystarczającym stopniu poznajemy prawa, jakie w nim panują, a przede wszystkim zasady obowiązujące łowców czarownic. Jednakże autorce nie udało się stworzyć odpowiedniego klimatu - jest on zdecydowanie za słabo wyczuwalny, przez co czytelnik nie może całkowicie zżyć się z tą powieścią - a przynajmniej mnie się to nie udało. Natomiast całkiem przyjemne jest tempo akcji - przypomina nieco sinusoidę, przyspiesza w odpowiednich momentach, czyli tam, gdzie zaczyna się dziać coś konkretnego i co ma wpływ na dalszy rozwój fabuły, a po chwili zwalnia, a czytelnik ma chwilę wytchnienia, w której może sobie wszystko poukładać - chociaż nie jest to powieść tego typu, w której można się zagubić. Rozgrywające się wydarzenia są przedstawione w sposób logiczny i chronologiczny, a więc nie ma ku temu możliwości.

Niestety, największym minusem tej powieści są jej bohaterowie. Są po prostu płascy, mało wyraziści - jakby ciągle okrywała ich gęsta mgła, przez którą nie idzie dostrzec cech ich charakteru i zobaczyć drzemiącego w nich potencjału. W moim odczuciu są całkowicie pozbawieni życia, chociaż najwięcej werwy wydawała się mieć uczennica Nicholasa (najpotężniejszego maga w królestwie), a nie główna bohaterka. Słabo widoczne są również relacje pomiędzy bohaterami, co w efekcie skutkuje tym, że książka nie wzbudza w czytelniku żadnych konkretnych emocji. Owszem, pojawiają się tutaj chwilami pewne zwroty akcji, a fabuła może się wydawać nieprzewidywalna, ale nie do końca kompensują one pozostałe braki tej powieści.

,,The Witch Hunter. Łowczyni" to książka, którą oceniłabym tak pół na pół. Ma w sobie godne uwagi elementy, historia przedstawiona przez autorkę potrafi wciągnąć, jednak ciężko nie zauważyć pewnych braków i niedociągnięć. Sama fabuła jest przyjemna, chociaż z pewnością dało się ją bardziej urozmaicić, ale słabo wykreowani bohaterowie to coś, czego po prostu nie znoszę! Zwłaszcza, jeżeli mam do czynienia z czarownicami czy łowcami - przecież to z definicji są osoby pełne życia, werwy, z tak zwanym pazurem. W tym przypadku jest to w ogóle niewidoczne. Krótko mówiąc - książka ma swoje wady i zalety, ale jeżeli szukacie lekkiej lektury na dwa czy trzy wieczory, to w takiej roli powinna się sprawdzić.

www.bookeaterreality.blogspot.com
Salianna plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-05-18, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,Wyzwanie - fantastyka 2016 ,
Średniowieczna Anglia. Rycerze, dworskie intrygi, czary, "tajniaki". Właśnie tego spodziewałam się po tej książce. A co dostałam? No dobra, czarów jest sporo bo to na nich opiera się cała historia, jakaś tam intryga też delikatnie wyłania nam się z następnej kartki, ale nagle znika gdzieś z całą resztą.
Akcja książki od samego początku rozwija się bardzo szybko. Nie zapamiętałam jeszcze dobrze imion głównych bohaterów, a już są pierwsze spiski, porwania i miłości (a jakże...). W sumie nie narzekałabym gdyby akcja była taka od początku do końca. Niestety już tak najczęściej bywa, że kiedy autor zaczyna z impetem, to wena opuszcza go po kilku pierwszych rozdziałach. I tak też było tym razem.[...]
xOxIvyxOx plusminus Linia koment

Jak często zdarzyło się nam ocenić kogoś po wyglądzie? Wystarczył rzut oka na całkiem obcego człowieka i już ocenialiśmy go bez jakichkolwiek skrupułów. Starsza kobieta z beretem na głowie była w naszych oczach wierną słuchaczką słynnego na cały kraj katolickiego radia, a młody chłopak przyodziany w dresy sprawiał wrażenie miejskiego chuligana. Nikt wtedy nie myślał, że ta pani może chować pod tym beretem kolorowego irokeza, gdy młodzieniec właśnie zrobił pranie i to właśnie te nieszczęsne spodnie okazały się na tyle czyste, by móc pojechać po młodszą siostrę do przedszkola. Pozory mogą mylić, nieprawdaż?


Szesnastoletnia Elizabeth Grey jest wszystkim znana jako pomoc kuchenna, jednak tylko nieliczni wiedzą o jej drugiej specjalizacji. Kiedy nie przygotowuje posiłków służy ona w doborowej jednostce królewskich łowców czarownic. Wraz z najlepszym przyjacielem (a zarazem kompanem w misjach) Calebem odnajduje szemrane towarzystwa ubóstwiające zabawę magią, której praktykowanie w Anglii jest prawnie zakazane. Ich zadaniem jest pojmanie tego typu jednostki, by ci - na oczach tłumów - zostali spaleni na stosie lub poddani jeszcze innym karom.


Elizabeth dość długo cieszyła się swoją podwójną naturą, ale to co dobre nigdy nie trwa wiecznie. Pewnej nocy zostaje oskarżona o posługiwanie się czarami, aresztowana i skazana na śmierć. Czeka ją ten sam los, jak wszystkich tych, których sama przyłapywała na zakazanych incydentach. Jej wybawcą okazuje się mężczyzna, którego uważała za największego wroga Anglii, a tym samym za swojego - Nicholas Perevil, najpotężniejszy mag w królestwie. W zamian za otrzymaną pomoc oferuje on skazanej pewien układ, który będzie ciężko wprowadzić w życie.


Była łowczyni czarownic musi wykonać pewną misję, a pomagać jej będą najbardziej zaufani ludzie tego człowieka. Nie może im ona jednak zdradzić informacji o swojej przeszłości. Jeżeli odkryją oni prawdę to przepowiedziana wcześniej przez wieszczkę przyszłość może rozsypać się niczym domek z kart, a życie wielu osób zostanie wystawione na próbę.


Czy Elizabeth będzie w stanie współpracować z kimś, kogo nienawidzi całym sercem? A może odrzuci to wstrętne uczucie i pozwoli sobie zaufać Nicholasowi? I jak zareaguje na myśl, że życie wśród magicznej otoczki staje się jej uzależnieniem? Czy to zasługa otrzymania drugiej szansy? A może tkwi w tym wszystkim coś innego? Coś znacznie silniejszego, jak... miłość?


Stare przyzwyczajenia zostaną wystawione na ciężką próbę. Dobrze, że człowiek ma możliwość uczenia się przez całe życie. Nawet w kwestii poznawania natury drugiego człowieka.


 


Przyznam szczerze, że bałam się tej książki. [Łowczyni] to debiutancka powieść Virginii Boecker, a ja z doświadczenia wiem, że z tego typu książkami bywa różnie. Dlatego też nie nastawiałam się na jakieś cudo i rozpoczęłam swoją przygodę z Elizabeth. Czy moje obawy zostały rozwiane już w trakcie lektury pierwszego rozdziału? A może do końca nie umiałam wniknąć do wyimaginowanego przez autorkę świata?


 


,,Najlepszym sposobem, by pokazać innym, że jest się człowiekiem godnym zaufania, jest pokazać, iż potrafi się samemu ufać."


Nawet nie zdążyłam dobrnąć do drugiej strony pierwszego rozdziału, a już wiedziałam, że ta książka to strzał w dziesiątkę. Wręcz spijałam zapisane na kartkach słowa, chłonęłam je całą sobą. Autorka wręcz oczarowała mnie swoim wyobrażeniem alternatywnej szesnastowiecznej Anglii. Zręcznie połączyła zwyczajny świat z tym magicznym, tworząc wyśmienitą mieszankę oddziałującą na nasze kubki czytelnicze. Dopieściła także detale, które pomagają nam wczuć się w tamte realia. Strasznie bolało mnie, gdy musiałam odkładać [Łowczynię], bo nawet zatrzymywanie się na końcu danego rozdziału wywoływało niedosyt i chciało się więcej i więcej! Tutaj zawsze coś się dzieje! Tajemnica goni tajemnicę, a akcja goni akcję. Nie ma mowy na nudę. Owszem - zdarzały się przewidywalne momenty, jednak nie zabrakło również zaskakujących chwil, gdy czytelnik jest zły na samego siebie, że dał zapędzić się w kozi róg. Muszę także wspomnieć o znakomitych opisach oraz utrzymanym na dobrym poziomie humorze. Kiedy już trzymałam telefon, coby dzwonić na pogotowie (zawał był już blisko), wtedy następowało rozluźnienie, a ja wybuchałam niekontrolowanym śmiechem. Nawet mój pies patrzył na mnie jak na wariatkę! Nie zapomnę także o momentach grozy, gdy włosy stawały mi dęba...


Elizabeth to z pozoru krucha i delikatna nastolatka, jednak kiedy widzimy ją w akcji to już nikt nie odważyłby się nazwać jej aniołkiem. Właśnie te cechy pomogły jej zostać łowczynią czarownic, bo nikt nie mógł przewidzieć, że mają do czynienia z tak niebezpieczną osobą. Poza fizycznymi atutami uwielbiałam pannę Grey za jej poczucie humoru oraz wolę walki. Niestety irytowała mnie swoim uzależnieniem od woli Caleba, co było męczące. Na szczęście nie miałam powtórki z rozrywki związanej z niecodzienną relacją, jaka towarzyszyła mi w trakcie lektury powieści Morgan Matson [Odkąd cię nie ma]. Wtedy bym się pocięła szarym mydłem lub wyła z rozpaczy. No i należy wspomnieć, że warto było mieć po swojej stronie główną bohaterkę, bo za swoimi przyjaciółmi była skłonna wskoczyć w ogień, jednak wiedziała, gdzie są jakieś granice.


Każda z pobocznych postaci została wykreowana tak znakomicie, że nie mam do czego się przyczepić. Moją uwagę zwrócili jednak uzdrowiciel John, szpieg George czy uczennica Nicholasa, Fifer. Stało się to za sprawą trwania u boku Elizabeth, chociaż nie wszyscy pałali do niej sympatią. Gdybym miała wybierać z całej trójki najlepszą postać to zdecydowanie była nią czarownica. Fifer była całkowicie oddana misji i nie wyobrażała sobie, by coś poszło nie po jej myśli. Nawet momentami była zazdrosna o byłą łowczynię, co wywoływało całkiem ciekawe sytuacje. No i muszę wspomnieć o Calebie, który na początku kupił mnie swoją stanowczością i pewnością siebie, jednak po pewnym czasie... Tego już nie mogę zdradzić!


Na początku bałam się, że doświadczymy tego, co zazwyczaj pojawia się w młodzieżówkach. Mowa tutaj o słynnym trójkącie miłosnym. Już zapowiadało się na coś takiego, gdy nastąpił w tej materii niespodziewany zwrot akcji i - z ulgą - muszę napisać, że przyjemnie było patrzeć na kwitnące uczucie między Elizabeth a Johnem. Oczywiście rzucono im wiele kłód pod nogi i ich miłość stanęła pod znakiem zapytania. Czy dali radę pokonać przeciwności losu? Tego już nie zdradzę!


 


,,- Mógłbym zobaczyć? Twoje znamię? Jeszcze nigdy takiego nie widziałem.


- Nie ma czego oglądać. - Przykładam dłoń do brzucha. - Ujawnia się tylko wtedy, kiedy jestem ranna, i znika zaraz, gdy wracam do zdrowia.


- Zawsze mogę cię dziabnąć... - George z uśmiechem wskazuje na nóż.


W odpowiedzi znacząco unoszę kciuk."


 


Wśród wielu debiutanckich powieści można dostrzec pewne niedociągnięcia, które nie zostały przyuważone i pozwolono im wyjść w świat. Mowa tutaj o skromnych (bądź zbyt mocno rozbudowanych) opisach, sztucznie brzmiących dialogach między postaciami czy źle wykreowanych głównych bohaterach. Na szczęście Virginia Boecker nie zalicza się do powyższej grupy. Zręcznie posługuje się piórem, tworzy tak plastyczne opisy, że czytelnik może poczuć się jak jeden z bohaterów podążający wytyczoną przez tę autorkę ścieżką. I podoba mi się to, że w tej książce nie natkniemy się na przekleństwa. Owszem - raz na jakiś czas dana postać wypowie brzydkie słowo, ale jest to tylko wspomniane i czytelnik może się domyślać, o jaki wyraz chodzi. Gorzej, jak zamiast jednego czy dwóch przez jego głowę przewinie się ich kilkanaście...


[Łowczyni] pokazuje, że bardzo często wydaje nam się, że znamy jakąś osobę jak własną kieszeń, kiedy to tylko pozory. Nieraz uważamy kogoś za swojego najlepszego przyjaciela, gdy tak naprawdę za maską życzliwości i zaufania skrywa się potwór szykujący się do ataku. To bolesne doświadczenie zostawia brzydką bliznę, jednak łatwo zminimalizować ją dzięki pomocy kogoś, kto wyciągnie ku nam pomocną dłoń. Dopiero wtedy odkrywamy, na czym tak naprawdę polega przyjaźń.


 


Podsumowując:


[Łowczyni] to nie tylko udany debiut literacki. To książka, która może doprowadzić czytelnika do Boeckeroholizmu! Nawet tego nie czujecie, a uzależniacie się od kunsztu pisarskiego autorki, przenikacie do wyimaginowanego przez nią świata i wchodzicie w skórę Elizabeth, stając się nią. Aż się boję pomyśleć, że Virginia Boecker dopiero rozwija swój warsztat pisarski. Już teraz jestem uzależniona, a co będzie po kolejnym tomie? Obstawiam głód czytelniczy, bo po takim książkowym narkotyku nie może być innego!

paulina0944 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-04-29, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,52 książki w 2016r.,Wyzwanie - fantastyka 2016,
Elizabeth i Caleb są łowcami czarownic, jednymi z najlepszych. Żyją w świecie gdzie magia jest zakazana, a ci którzy się do tego nie stosują trafiają na stos. Przez niefortunny wypadek dziewczyna jest oskarżona o uprawianie magii. Nicholas jej największy wróg niespodziewanie ratują ją przed śmiercią. Jednak co najbardziej poszukiwany mag w Anglii zainteresował się właśnie nią? Czemu jej przyjaciel nie uratował jej od stosu, tylko zostawił na pewną śmierć?


Świat wykreowany przez autorkę jest okrutny, zakaz uprawiania magii, codzienne egzekucje i bunty. Okropny rząd i płatni mordercy. XVI Anglia była strasznymi czasami :/ Jednak bohaterowie mimo tego radzą sobie jako tako choć nie jest im łatwo.


Wiecie co mam bardzo duży problem z bohaterami, bo z jednej strony ich lubię, ale z drugiej są trochę nudni i naiwni. Zwłaszcza Elizabeth, która okey ma 16 lat, ale i tak jest naiwna i trochę nie myśli racjonalnie. Za to Caleb najpierw dla mnie był słodki i kochany, a później przykłada więcej uwagi na spełnianie ambicji niż na rodzinę i przyjaciół. Nie wiem co ze mną jest nie tak ale uzdrowiciela Johna po prostu nie cierpię! Co to za pajac?! Dobra nie zaprzeczam,że miał ciężkie dzieciństwo, że jest świetnym medykiem, ale gadkę, zachowanie mógłby poprawić. Reszta jakoś bardzo mi nie podpadła lub się spodobała. Dlatego przejdę dalej :D


Co mi się w tej książce nie podobało. Przede wszystkim naiwność Elizabeth. Kurcze ta dziewczyna na serio myślała, że wszystko jest takie łatwe, a arcy wróg nie zabezpieczy się, tylko tak łatwo da się pokonać? Dalej zostając przy głównej bohaterce to jej rozterka uczuć. Wiem, że nastolatkom hormony szaleją, ale z umiarem. No i miłość -,- przepraszam, ale tak żenującej historii miłosnej to jeszcze w literaturze nie widziałam. Jak czytałam sceny jak oni zostawali sami i jakie myśli kłębiły się w głowie Elizabeth to chciałam rzucić książkę o ścianę.. Poza tym nie wiem czy to tylko moje odczucia, czy coś w tym jest, ale powieść kojarzyła mi się z filmem "Hazel i Grace łowcy czarownic". I nie wiem co o tym sądzić :/


Ale żeby nie było, ze tylko narzekam na tą książkę, bo jest w niej kilka ciekawych aspektów. Jak np. historię nabywania kwalifikacji łowców czarownic. Nie spodziewałam się, że to takie było skomplikowane. Interesująco był napisany wątek walki o władzę, bo tu trudno przewidzieć, kto jest gorszy od kogoś. No i magia! Tylu magii to dawno w książkach nie widziałam! No i warto też wspomnieć o scenach walk, które były dobrze opisane.


Dlatego podsumowując jeżeli nie przeszkadza Wam infantylna historia miłosna, przewidywalność i naiwność głównej bohaterki. Szukacie lekkiej, niezobowiązującej i magicznej książki, to "Łowczyni" jest idealna dla Was! Oczywiście jest pisana lekkim, młodzieżowym językiem i czyta się ją bardzo szybko.
Simi_48 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-03-28, Na półkach: Przeczytałem,"Wyzwanie - fantastyka 2016",52 książki 2016,

Każdy z nas słyszał o magii i przynajmniej raz w życiu zastanawiał się, jak to jest ją mieć. Wyobraźmy sobie, że żyjemy w innym świecie, w czasach kiedy on naprawdę istnieje. Ludzie ją praktykują. Przynosi ból, ale także ukojenie. Niestety zostaje zakazana. Król brutalnie próbuje ją zniszczyć. Karze każdą osobę, która jej używa. Stworzona została nawet specjalna jednostka łowców, która łapie te istoty i wysyła do więzienia. Jedyną karą za użycie magii jest śmierć.



,, Po tym teście byłam już pewna, że nic gorszego spotkać mnie nie może. Niebawem, oczywiście, okazało się, że byłam w błędzie."


mbf


Jak to jest żyć w czasach, kiedy magia jest zakazana, a każdy jej przejaw karany?

Elizabeth Grey to wie. Osoby używające jakichkolwiek paranormalnych zdolności są chwytane i palone na stosach. Sama dziewczyna służy w królewskiej jednostce łowców czarownic. Jest wierna królowi i zgodna do wszystkich jego decyzji. Pewnego dnia się to zmienia. Przy Elizabeth zostały znalezione trujące zioła i dziewczyna trafia więzienia Fleet. Spragniona, chora czeka na wykonanie wyroku. Nie ma nadziei na wydostanie się z celi. Dzień przed wypełnieniem wyroku zjawia się Nicholas Perevil — najpotężniejszy mag w królestwie — i ratuję łowczynie. Elizabeth trafia do jego domu i poznaje nowych przyjaciół. Dowiaduje się, że wieszczka przepowiedziała jej przyszłość i tylko przez to została wydostana z Fleet. Dziewczyna próbuje wypełnić przepowiednią. Jest tylko jeden problem — nikt nie wie, że ta niepozorna, niska dziewczyna jest wyszkoloną łowczynią czarownic.



,, Ku tobie zwracam myśli swe
Przez całą noc.
Do ciebie rwie się moje serce
Przez całą noc.
Choć los okrutny może skrócić nasze życie,
Rozłąka nie potrwa wiecznie.
Ta nadzieja we mnie gra
Przez całą noc."



,,The Witch Hunter: Łowczyni" to książka pełna magii, bólu oraz nadziei. Zachwyciła mnie i pochłonęła bez reszty. To zdecydowanie jedna z moich ulubionych książek tego roku. Autorka pięknie ukazała dawne czasy z każdymi jej mankamentami oraz przesądami. Stworzyła świat, który mimo swojej brutalności przyciąga czytelnika i sprawia, że chce się w niego zagłębić. Uwielbiam książki, w których spotykamy różne paranormalne istoty. Fantastyka to mój ulubiony gatunek literatury. Ta książka jest niesamowita. Nie można przejść obok niej obojętnie.



Czas na kilka słów o autorce:
Virginia Boecker spędziła cztery lata w Londynie, badając historię średniowiecznej Anglii, która stanowi podstawę jej debiutanckiej powieści "The Wich Hunter".
Aktualnie Virginia mieszka w Bay Area, w stanie California, wraz z jej mężem, spędzając dni na pisaniu, czytaniu, bieganiu i uganianiu się za jej dwójką dzieci oraz psem, George'em.



bgfgPisarka stworzyła powieść, która jest niesamowita. Wyraziste mocne opisy, niebanalni bohaterowie oraz wciągająca fabuła. Akcja cały czas gna do przodu. Tej książki nie można odłożyć na potem. Podoba mi się, że narracja napisana jest z perspektywy głównej bohaterki. Dzięki temu powieść wydaje się ciekawsza. Możemy wczuć się w postać Elizabeth i razem z nią przeżywać przygody. Ta dziewczyna przechodzi długą drogę, naznaczoną smutkiem, by zaznać szczęścia. Od początku była silna, ale również naiwna. Ślepo wierzyła królowi, mimo że została przez niego skrzywdzona. Z czasem zrozumiała, kto tak naprawdę rządzi w Upminster i że to, co robi, jest złe. Łowczyni na swojej drodze poznaje osoby, z którymi mimo początkowych oporów, zaczyna łączyć przyjaźń. Również magiczne uczucie rodzi się miedzy nią a pewnym uzdrowicielem. Chciałabym napisać więcej o bohaterach tej książki, ale nie chcę psuć nikomu przyjemności poznawania ich samemu.



,,- Wszystko skończyłoby się lepiej, gdybym zrobiła to sama.
- Ludzie nie powinni być sami -odpowiada cicho Nicholas."



,, The Witch Hunter: Łowczyni" to książka, która na długo pozostanie w pamięci czytelników. Jest pełna humoru oraz intrygująca. Nie żałuję, że ja przeczytałam. Wręcz przeciwnie - jestem ogromnie zadowolona, że znajduje się w mojej prywatnej biblioteczce. Jeżeli miałabym określić ją jednym słowem, byłoby to zdecydowanie — NIEZIEMSKA. Polecam ją wszystkich fanom fantastyki, ale nie tylko. Każdy z nas znajdzie coś w niej dla siebie. Wystarczy tylko po nią sięgnąć i pozwolić się porwać.


 

FireDancer plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-03-18, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,Mam,


Dziś przeniesiemy się w czasie do XVI-wiecznej Anglii, gdzie widok płonących stosów staje się codziennością. Młoda Elizabeth wyruszy w niezwykłą podróż, której celem nie będzie tylko odnalezienie tajemnej Trzynastej Tablicy, ale również odnalezienie własnej siebie. Walka z największym wrogiem każdego człowieka. Walka ze strachem.


The Witch Hunter. Łowczyni to debiutancka powieść Virginii Boecker, stanowiąca pierwszy tom cyklu Łowczyni. Autorka przed napisaniem książki, spędziła cztery lata w Londynie, badając jego miejsca i historię, co świetnie odzwierciedla się w lekturze. Zanim pochłonie nas świat fantazji i iluzja świata przedstawionego, skupmy się przez chwilę jeszcze na suchych faktach. Autorka zastosowała narrację pierwszoosobową z punktu widzenia głównej bohaterki Elizabeth. Dzięki takiemu zabiegowi poznajemy dokładnie młodą dziewczynę. Jej emocje, lęki i przemyślenia, a także wyruszamy z nią w podróż ku dojrzałości. Nie za często sięgam po literaturę z gatunku fantastyki czy fantasy, głównie z powodu języka, jakim posługują się pisarze. Często spotykamy się z trudnym słownictwem, które dla mnie jest sporym utrudnieniem podczas czytania. Zdecydowanie mnie to męczy. Autorka Łowczyni posługuje się piórem, a jej język jest bardzo prosty i przyjemny, ograniczając charakterystyczne nazwy do minimum, co w moim odczuciu jest dużym atutem powieści. W książce pojawia się dużo znakomitych dialogów oraz ciekawych i niezbędnych opisów. Akcja powieści jest niezwykle dynamiczna i ani na chwilę nie zwalnia. Autorka co kilka stron zaskakuje nas ciekawym i nieprzewidywalnym zwrotem akcji, trzymając w napięciu do ostatniej strony.


Elizabeth to młoda, pełna sprzecznych uczuć i lęków łowczyni czarownic, która wykazuje się wielką siłą, sprytem i ambicją. Przechodząc przez bardzo trudne, pozbawiające uczuć egzaminy, zostaje wyszkolona na jedną z najlepszych łowców czarownic. Swoim wyglądem zdecydowanie nie przypomina strasznego łowcy, gdyż jest niewysoką, drobną blondyneczką, za co polubiłam ją od pierwszych stron. Czytając o Elizabeth często miałam wrażenie, że autorka opisywała moją osobę sprzed kilku lat. Młoda łowczyni jest niezwykle żywiołową i wybuchową nastolatką, której przemianę i dojrzewanie poznajemy podczas jej walki o lepsze życie, lepszy świat. Jak to możliwe, że dosłownie jedna chwila może zmienić nasze całe życie? Jak to jest, że w jednej chwili nasz najlepszy przyjaciel staje się wrogiem, a wróg numer jeden z jakiegoś nieznanego powodu zaczyna pomagać? Poszukiwany niebezpieczny czarnoksiężnik Nicholas pomaga Elizabeth wydostać się z Fleet, więzienia, do których wtrącano do tej pory wtrącano czarodziei, magów i ludzi mających do czynienia z magią. Elizabeth, która do tej pory przyczyniała się do wtrącenia tych ludzi do więzienia, teraz sama się w nim znajduje, a z pomocą przychodzi jej ten, którego najchętniej by zabiła...


Autorka, oprócz głównego wątku powieści jakim jest magia, czarownice i życie w średniowiecznej Anglii na dworze króla Malcolma sprawnie wplata inne wątki, za co bardzo jej dziękuję. Powieść niesie bowiem przesłanie, jakiego nie spodziewałabym się w tego typu literaturze. Fani fantastyki znajdą w niej magię, czary, niesamowite stworzenia i świat pełen iluzji. Pozostali zetkną się z wątkiem romantycznym między bohaterami, walką pomiędzy dobrem a złem, lękami jakie trapią bohaterów. Dlaczego Elizabeth dopiero poznając nowych towarzyszy zaczyna słuchać własnego sumienia? Zastanawiać się nad sensem życia? Jej początkowo największym lękiem jest strach przed własną śmiercią. Czy takie samo uczucie będzie jej towarzyszyć podczas kolejnego egzaminu? Co zobaczy w ciemnościach? Iluzja znów zawładnie jej ciałem? A może iluzja okaże się okrutną rzeczywistością?


Ciekawym, rzucającym się w oczy elementem jest przyjaźń pomiędzy poszczególnymi bohaterami. Elizabeth i Caleb od młodzieńczych lat stanowią nierozłączną parę. Są dla siebie jak rodzeństwo. Czy ambicja Caleba weźmie górę, czy w porę się opamięta i stanie murem za swoją najlepszą przyjaciółką? Jak zareagują nowi towarzysze dziewczyny, kiedy dowiedzą się kim jest naprawdę? Łowczynią, która przyczyniła się do śmierci wielu ludzi... Jak na tą informację zareaguje John? I dlaczego pijąc magiczny napój nastolatka czuje smak cytryny?


Pierwsze strony powieści mnie zniechęciły. Czytając o unieszkodliwieniu ghula, zdecydowanie się zniesmaczyłam. Na samą myśl, że cała powieść może być przepełniona właśnie takimi opisami, miałam ochotę ją zamknąć. Całe szczęście, że tego nie zrobiłam, ponieważ powieść przepełniona jest niesamowitymi sytuacjami, pełnymi dobrego humoru i wielkich emocji! Wiele razy uśmiechałam się sama do siebie podczas lektury, a czasami głośno się zaśmiałam! Bohaterowie wykreowani są bardzo ciekawie. Są pełnokrwiści i z wieloma z nich można się spokojnie utożsamić. Momentami drażniła mnie główna bohaterka, którą miałam ochotę potrząsnąć, jednak w porę ktoś z jej otoczenia mnie wyręczał. Jak już wspomniałam wcześniej, książka przepełniona jest uczuciami i emocjami, które idealnie odzwierciedlają następujące słowa:

O tobie mówię. I o nim. O tym. [...] O tych wszystkich uczuciach. Czuje się je na całym statku, szamocą się jak dzikie ptaki w klatce. Miłość! Nienawiść! Pożądanie! Strach! Fuj! Zupełnie jakbym znalazł się w środku egejskiej tragedii.

Autorka jednak oprócz dowcipu i delikatnego romansu, ukazuje również brutalną i przepełnioną bólem rzeczywistość, nawiązując do wątków historycznych, co zdecydowanie wpływa na korzyść powieści. Przeczytałam już sporo powieści historycznych dotyczących czasów średniowiecznej Anglii i Virginia Boecker nie odstaje od znanych już mi autorów. Z przyjemnością sięgnę po kolejne tomy serii Łowczynii.

Podsumowując polecam powieść The Witch Hunter. Łowczyni wszystkim, bez względu na to czy zaczytują się w fantastyce, czy wręcz ją omijają. Losy młodej Elizabeth oraz jej towarzyszy osadzone są na tle średniowiecznej Anglii, gdzie płonące stosy to widok codzienny. Virginia Boecker uświadamia nam, że nigdy nie możemy być pewni jutra, bowiem:

Przyszłość pozostaje w ciągłym ruchu, bezustannie się zmienia. Każdy z twoich dzisiejszych uczynków wpływa na to, co wydarzy się nazajutrz. A to, co zrobisz jutro, nie odwróci twoich czynów z dzisiaj.

TZC plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-03-09, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
http://tysiac-zyc-czytelnika.blogspot.com/2016/03/69-witch-hunter-1-owczyni-virginia.html


Wow, nie sądziłam, że zakochując się w okładce danej książki znajdę tak cudowną przygodę.
Przed kupieniem w ogóle nie przeczytałam opisu, nie zastanawiałam się o czym ta książka może być, ani nic takiego. Uwiedziona tajemniczością okładki i zaciekawiającym opisem stwierdziłam, że może to będzie książka warta przeczytania.

Opowiada o szesnastoletniej łowczyni czarownic. Niespodziewane, biorąc pod uwagę tytuł powieści. Od pierwszej strony zostajemy rzuceni na głęboką wodę i bardzo dobrze. Wciąga nas wir polowania, a następnie zdradzieckiego uczynku, przez który nasza bohaterka trafia do więzienia. Całe szczęście nim trafi na stos pod zarzutem uprawiania czarnej magii, zjawia się najbardziej poszukiwany czarnoksiężnik w królestwie - Nicholas Pervil. Ratuje ją i prosi o pomoc w przełamaniu klątwy, która wyniszcza jego organizm i sprawia, że nasz bohater za niedługo umrze. Dopiero wtedy poznajemy cudowną gromadkę wesołych bohaterów, którzy już do końca w ogóle nie pozwalają nam się oderwać od czytania.

Nie, początek nie jest nudny, nie ma wstępu rozległego na trzydzieści stron. Zakochałam się w tej powieści od pierwszych paru stron i dzisiaj chciałabym ją wam serdecznie polecić.

Wydaje mi się, że nie będę się musiała w ogóle zastanawiać nad oceną.

Główna bohaterka. Jeżeli znajdziecie drugą taką to chyba już nigdy nie przyjmę do wiadomości żadnego innego typu bohaterów. Elizabeth jest... specyficzna. Jest to całkowicie nienormalna, szalona i twarda dziewczyna, która swoim podejściem do życia, przekupiła mnie już na wstępie do powieści.

"(...) kompletnie ci odbiło.
- Naprawdę?
- Tak, zaczęłaś się rzucać, szamotać. Wrzeszczałaś i przeklinałaś. A w tej sztuce dorównujesz najstarszym piratom, wiesz? Tak damom nie przystoi."

Oczywiście nie jest ona jedyną osobą, która od razu przekonała mnie do siebie. Sądzę, że bardzo ciężko byłoby mi wymienić wszystkich bohaterów, dzięki którym czytanie książki stało się dla mnie na prawdę niezapomnianym przeżyciem. Postaram się pokrótce przybliżyć kilku:

"- jeśli zapomnisz (...) przysięgam, Johnie Pararacelsusie Raleighu, kiedy z tobą skończę, będziesz żałował, że nikt was nie napadł po drodze.
- Paracelsus? Masz na drugie Paracelsus? - Rozbawiony George rozwiera szeroko usta."

*Paracelsus - lekarz i przyrodnik, zwany ojcem medycyny nowożytnej.

John - bo to prawdopodobnie jedyny miły chłopak, za którym ręką i nogą się podpiszę, gdy ktoś mnie spyta o idealną partię dla głównej bohaterki. Innymi słowy kogo shippuję.
Elihn? Jozabeth? Johnabeth? Chyba to trzecie najlepiej brzmi. Tak więc #TeamJohnabeth.
Jeżeli w drugiej części Elizabeth będzie zakochana w kimś innym to lekko mówiąc będę zła.

Schyuler, George, a nawet Fifer mnie ubodła swoim poczuciem humoru. W książce praktycznie nie ma osoby stojącej po stronie dobra, która nie byłaby w stanie nas do siebie przekonać. Uwielbiam wszystkich, nawet tych, którzy początkowo wydawali mi się odpychający. Sądzę, że tak będzie z większością czytelników i mam nadzieję, iż się nie zawiedziecie.

"- Czyli teraz... Skoczek na e1.

- Nie możesz raz po raz powtarzać "Skoczek na e1" (...) Nie masz ani jednego skoczka. Zbiłem już je wszystkie. W ręku trzymasz wieżę.
- Aha. To wieża na e1.
- Wieże poruszają się tylko po skosach..."

Fabuła została cudownie wykreowana, na pewno nie znajdę drugiej takiej książki. Łowcy czarownic być może są ostatnimi czasy dość popularnym tematem, jednak na pewno nie mogłabym żadnej innej twórczości z nimi związanej porównać z tą. Łowczyni jest po prostu niesamowicie oryginalna w każdym calu.

Dzięki temu, że przez 3/4 książki czytałam z uśmiechem na ustach niestety nie jestem w stanie nie wychwalać wątku komicznego, jednak nie jest on głównym wątkiem w tej powieści. Wątek przygodowy także jest fantastycznie wykreowany. Akcja wciągnęła mnie od pierwszej strony i nie chciała puścić aż do ostatniej, a nawet po jej zakończeniu od razu powróciłam do moich ulubionych momentów. Kolejnym wartym zwrócenia uwagi jest wątek romantyczny. Spokojnie! Ta książka to nie żaden romans. Wątków Johnabeth jest na prawdę stosunkowo mało, może nawet za mało i czasem miałam ochotę na więcej, lecz starałam się pamiętać, że ta miłość jest pomiędzy 16-latką a 18-latkiem, więc dopiero kiełkuje i iż tak w sumie to za łatwo nie mają. Wojna, śmierć, łowcy, złoczyńcy, gwardziści, problemy, zagadki, tajemnice... Trochę tego było.

"- Co ty tu właściwie robisz, co?
- Teologowie od dawna utrzymują, że sensem naszego pobytu na tym padole jest..."

Styl pisania pani Boecker jest jak już napisałam na prawdę lekki i przyjemny. Dzięki fantastycznemu poczuciu humoru oraz idealnie opanowanemu zarządzaniu wątkami nigdy nie czujemy potrzeby odejścia od książki. Jedzenie? A po co mi to do szczęścia jest potrzebne? Gdy zaczynamy się przyzwyczajać do jakiegoś wątku jest on diametralnie zmieniany, następuje wielki zwrot akcji i znowu następuje wielkie zdziwienie. Osobiście uważam, że ta książka jest jedną z najbardziej zaskakujących i to w wielce pozytywny sposób. Chciałabym podać jakiś przykład, ale nie odbiorę wam tego, co poczujecie, gdy już całkowicie się wczytacie w treść Łowczyni.

Na prawdę nie mam się do czego przyczepić. Wszystko było na prawdę świetne. Każdy, na prawdę każdy szczegół został doszlifowany. I chodzi mi tutaj nie tylko o autorkę. Polskie wydanie także jest bardzo dobre. Na pewno przekonująca jest wielkość czcionki, która wydaje mi się na prawdę duża. Może mogłabym doczepić się do opisu na ostatniej stronie, który - jeżeli mam być szczera - ciężko się czyta. Małe literki i dość niewyróżniający się kolor. Kto się postara, ten przeczyta, ale sprawia to pewien kłopot.

"Poza tym jesteś strasznie ciężka - dodaje. - Normalnie jak worek pierza."

O kolejnych zaletach mogłabym się rozpisywać godzinami, więc skończę już wylewną recenzję, poszukam cytatów i po prostu dodam, że 10/10.
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów