Okładka książki - Codzienna walka

Codzienna walka

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2016-09-20
Kategoria: Komiksy
ISBN: 9788380694378
Liczba stron: 230
Dodał/a książkę: elibri

Ocena: 5 (1 głosów)

Marco jest młodym znerwicowanym fotografem, który regularnie odwiedza psychoanalityka w Paryżu, o 600 km od swego domu. Pewnego dnia postanawia zrezygnować z wizyt, jednak lekarz przekonuje go, by je kontynuował. Po wizycie Marco odwiedza brata i spędzają razem noc paląc skręty i grając w gry komputerowe.

Nazajutrz Marco odwiedza rodziców, którzy są na emeryturze i mieszkają na wsi. Ojciec zaczyna mieć kłopoty z pamięcią. Marco opowiada matce, że zamierza rzucić pracę fotografa.

Po powrocie do domu i pozbyciu się negatywów zdjęć, Marco odbiera telefon od pracodawcy z ostrzeżeniem w sprawie jego przyszłości w pracy. Wieczorem Marco ulega napadowi lęku.

Podczas spaceru pies pewnego myśliwego atakuje kota Marca, Adolfa (to od Hitlera). Zabrawszy poranionego kota do weterynarza, Marco poznaje tam lekarkę Emilie, w której się zakochuje....

Życie jest codzienną walką. Radzimy sobie w niej różnie. Zapraszamy do śledzenia walki Marco.

Przedstawiamy zbiorcze wydanie jednego z najciekawszych francuskich komiksów obyczajowych ostatnich lat. Pięknie zilustrowana opowieść o życiu i codziennych problemach Marco w 2004 roku została nagrodzona na festiwalu w Angouleme w kategorii ,,komiks roku". W 2015 premierę miała ekranizacja komiksu w reżyserii Laurenta Tuela. 

Seria, która do 2011 roku sprzedała się w nakładzie 600 000 egz., jest ceniona za umiejętność pokazania detalu, roli drobnych składników naszego życia i wnikliwość obserwacji codzienności. Dla  wszystkich, którzy kochają (nie)piękne opowieści.

Kup książkę

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Opinie

Avatar użytkownika - Uleczkaa38
Uleczkaa38
Przeczytane:2016-12-26, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2016,
 Obecny, kończący się powoli rok 2016, był bez wątpienia niezwykle udanym, dobrym i bogatym rokiem dla komiksu. Pojawiło się mnóstwo intrygujących tytułów, zarówno autorstwa polskich twórców, jak i spod piór i ołówków zagranicznych autorów, których to intrygujące przekłady mogliśmy podziwiać w ostatnich miesiącach. I niejako na sam deser, rok ten kończy się niezwykle smakowitym i wyjątkowym daniem komiksowym w postaci dzieła pt. "Codzienna walka", autorstwa Emmanuela Larceneta, który to ukazał się nakładem Wydawnictwa Komiksowego. Ten poruszający, egzystencjalny i niezwykle prosty w formy wyrazu komiks, należy w mojej opinii do jednej z najlepszych i najbardziej intrygujących premier tego roku, na którą to warto było czekać niemalże tych całych długich dwanaście miesięcy...  Dzieło Manu Lerceneta - doskonale przełożone na polski język przez Wojciecha Birka, przenosi do współczesnej Francji, gdzie to poznajemy naszego głównego bohatera - Marco. To samotny, wypalony zawodowo i ponoszący klęski w życiu osobistym 30-letni fotograf, od lat korzystający z pomocy psychoterapeuty, wobec nieumiejętności radzenia sobie z problemami i kłopotami życia codziennego... Niejako znudzony tym stanem rzeczy, postanawia on zakończyć swoje spotkania z psychologiem, zrobić sobie dłuższy urlop od pracy, a następnie skupić się na tym co lubi ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - wkp
wkp
Ocena: 5, Czytam, Mam,
CODZIENNE NERWICE Opus magnum Manu Larcenta to komiks uderzający zwyczajnością. Ale zwyczajnością niezwykłą. Pełen nerwic i problemów bohater mierzy się z życiem i jego aspektami, proste sprawy wynosząc do rangi tragedii, w obsypanej nagrodami serii, która po polsku ukazała się właśnie w pięknym, zbiorczym albumie. Marco nie radzi sobie z życiem. Lata spędził na terapii, ale ta nie przyniosła efektów, więc ją porzuca. Zostawia także pracę. Jako fotograf dobrze sobie radził, ale zdjęcia rzeczy i sytuacji, których wolałby nie oglądać, robione w miejscach, których miał dość, przerosły go. Odwiedza więc brata, odwiedza rodziców, dnie spędza na spacerach, zabawach z kotem imieniem Adolf (wiernie oddającym jego wredny charakter), robieniu zdjęć i rozmowach z pewnym starszym mężczyzną. Nie szuka zajęcia, próbuje walczyć z nękającymi go atakami. Lubi samotność i unika zmiany, ale ta dopada go w końcu sama pod postacią Emilie. Ich związek przyniesie wiele trudnych chwil, wiele walk i kłótni, ale też i odświeżenia. Czy trwałego? Marco nadal ucieka, ucieka od problemów, stara się uciec od starości rodziców i widma ich śmierci, stara się uciec od nadciągającego rodzicielstwa, ale jednego nie potrafi - uciec od siebie samego. Marco jest tak ujmujący, jak irytujący, ale to właśnie w nim najlepsze. Najciekawsze. Bo życiowe i prawdziwe, tak bardzo ludzkie i w swej niedoskonałości piękne. Manu Larcenet, autor w naszym kraju nieznany, chociaż ma na swoim koncie mnóstwo komiksów i wcale niem ...
(Pokaż całą opinie)
Link do opinii
Reklamy