Opis ksiązki
Kup Teraz

Hotel Bankrut

Ocena ( 6 osób )
5.0
Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 2016-04-27
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788327621160
Liczba stron: 272
Dodał/a książkę:dayna15
Spowolnienie, zapaść, recesja. Kryzys od kilku lat nie schodzi z pierwszych stron gazet. Ten ekonomiczny często przeradza się w osobisty. Każdy przeżywa go na swój sposób. Bezrobotna menedżerka z kredytem we franku, absolwentka na śmieciowej umowie, emerytka ledwie wiążąca koniec z końcem i drobny przedsiębiorca, który splajtował. Co ich łączy? Dzielone z oszczędności mieszkanie. Dręczący ich bezwzględny pracownik banku. A także o wiele więcej, niż mogliby przypuszczać. Czy tracąc wszystko można coś zyskać? Jedno jest pewne: każdy kryzys prowadzi do przełomu. Magdalena Żelazowska - dziennikarka, pisarka, felietonistka. Prowadzi blog podróżniczy www.zgubsietam.pl. Jest autorką głośnej powieści "Zachłanni", opowiadającej o pokoleniu tzw. "słoików". O poprzedniej książce autorki pt. „Zachłanni” napisali: Czytam z wypiekami na twarzy. Agnieszka Graff, dziennikarka, publicystka, pisarka Powieść Magdaleny Żelazowskiej „Zachłanni” to atak na najpotężniejsze warszawskie tabu (...). Kupiłem melancholię „Zachłannych”. Wojciech Orliński, Duży Format/Gazeta Wyborcza Ta powieść, w której najciekawsze są społeczne obserwacje, a nie sama warstwa fabularna, jest katalogiem materialistycznych marzeń, które mają przyjezdni, „słoiki”. Justyna Sobolewska, Polityka Bez zbytniej słodyczy, momentami gorzko, smutno, bezpośrednio i prosto w sedno. Anna Pietraszko, Gazeta.pl
szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
izabela81 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-11-20, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki - 2016,Mam,

Wszyscy pragniemy żyć w dostatku finansowym. Niniejsza lektura pokazuje, że w życiu nie zawsze układa się tak jakbyśmy tego chcieli. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego tego, co spotyka nas w życiu. 

Nie inaczej jest z bohaterami w tej książce. Poznajemy pięcioro zupełnie różnych osób, których dzieli różnica pokoleń, doświadczenie życiowe oraz poglądy. Jest Weronika - zwolniona z pracy "dziewczyna korpo"; Kinga - szara myszka z prowincji, która marzy o własnej kolekcji ubrań; Leon - właściciel lombardu, którego wcześniejszy interes zniszczyła konkurencja; Łucja - emerytka, która bardzo chce być jeszcze komuś potrzebna i Damian - windykator, singiel, który nie liczy się z nikim, myśli że pieniądze dadzą mu szczęście. Jednak mimo tych różnic, wszyscy mają ten sam cel - chcą być szczęśliwymi ludźmi. Łączy ich kryzys gospodarczy. Będą musieli zmierzyć się z różnymi problemami ekonomicznymi i społecznymi. Bałam się, że autorka przedstawi te historie odrębnie, ale zostałam mile zaskoczona. Wszystkie te osoby spotykają się i tworzą tzw. grupę wsparcia. Po licznych życiowych niepowodzeniach są sfrustrowani, zmęczeni i bezradni. Jednak starają się wspólnie rozwiązać swoje problemy, nie tylko te finansowe, ale i uczuciowe. Czy to im się uda? 

"Od dziecka kazano ludziom czegoś pragnąć. Jakby jakaś niewidzialna ręka krótko po urodzeniu wszczepiła pod skórę czip poczucia niedosytu. Odtąd dawał o sobie znać przez całe życie, nie pozwalając na choćby chwilę ciszy nieskażonej chciwymi myślami.
Więcej. Bardziej. Jeszcze.
Mieć. Być. Czuć.
Pipiip. Pipiip. Pipiip
Kolejna myśl, kolejny plan, kolejny dzień, który należy rozliczyć z wyniku."

Problematyka powieści nie należy do najłatwiejszych. Kryzys finansowy, umowy śmieciowe, wyścig szczurów, brak pracy, odstawienie na boczny tor ludzi starszych, niska emerytura i ciągłe odkładanie na potem założenia rodziny - wiele z tych tematów były dla mnie świeżym powiewem w literaturze. Autorka zaskakuje trafną analizą ludzkich zachowań. Robi to z humorem, w niewymuszony sposób, bez zadęcia i patosu, posługując się lekkim językiem. W niejednym bohaterze możemy przejrzeć się niczym w lustrze. A jeszcze bardziej wzmaga ten efekt to, że każda z postaci jest narratorem powieści. Widzimy więc wszystko ich oczami. Dodam iż najbardziej zachwyciła mnie Łucja, która mimo swojego wieku, miała najwięcej energii z całej piątki bohaterów.

"Te zakupy nie wynikały z potrzeby, nie chodzi też o ładną zdobycz czy dobrą jakość. Liczyła się cena. Tani zakup dawał to nieporównywane z niczym uczucie satysfakcji i przekonania o własnej zaradności, pozwalającej triumfować nad tymi, którzy kupowali drożej."

HOTEL Bankrut" to wiarygodna, a zarazem gorzka opowieść, choć dająca nadzieję, w której doskonale widać to, co spotyka wielu z nas na co dzień. To książka o budowaniu przyjaźni, o starości, która przeszkadza, o samotności, tęsknocie, porzuceniu, wyrzutach sumienia, cynizmie i wyrachowaniu, o nagłej chorobie, o zawiedzionych marzeniach i nadziejach. Treść i przesłanie książki zmuszają do wielu przemyśleń i refleksji. Kredyty, odsetki, życie ponad miarę - nie dajmy zapętlić się w sytuację, z której czasem może nie być już wyjścia...

karola27 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-05-08, Na półkach: Przeczytałem,wyzwanie: 52 książki w 2016 roku,

W tzw. kryzysowy dołek w dzisiejszych czasach jest bardzo łatwo wpaść, z wydostaniem się z niego jest już znacznie gorzej. Czegoś takiego na własnej skórze doświadczyła czwórka bohaterów w najnowszej książce autorstwa Magdaleny Żelazowskiej. Można porównać ich do rozbitków, którzy ze wszystkich sił pragną uratować się przed utonięciem i dopłynąć do  portu o jakże miłej nazwie "Szczęście". 




 




Leon miał żonę z którą tworzył szczęśliwe i kochające się małżeństwo. Żyli dostatnio prowadząc osiedlowy sklep spożywczy. Dopóki obok nie został otworzony supermarket. Chyba nie muszę mówić, jaki finał miała to nierówna walka między małym przedsiębiorcą a wielką siecią sklepów, która kusi klientów niskimi cenami, ale za to jakość towaru jest znacznie gorsza. Mężczyzna stracił nie tylko jedyne źródło utrzymania, jego małżeństwo również przestało istnieć. Na chwilę obecną prowadzi lombard i wiedzie samotne życie. 




Gdy jesteś nagle wzywana/y do gabinetu przez swojego szefa przeczuwasz, że ta wizyta może się źle dla ciebie skończyć. Nie zawsze tak musi być, ale w przypadku Weroniki tak właśnie było. Traci pracę, bardzo dobrze płatną pracę. Niestety kredyt we frankach pozostał...




Kinga z bólem serca rozstaje się z ojcem i rodzinnymi stronami. Z nadzieją wyjeżdża do większego miasta. Po przyjeździe zatrudnia się w sklepie odzieżowym na tzw. umowę śmieciową. Dziewczyna od zawsze interesowała się modą i marzy o zawodzie projektantki.


Łucja jest już na emeryturze, ale chciałaby jeszcze do niej dorobić. Tym bardziej, że zdrowie dopisuje i czuje się na siłach więc warto to wykorzystać. Jak się okazuje znalezienie pracy nie jest już takie łatwe. Kilka lat temu wyglądało to zupełnie inaczej. Cieszyła się gdy została przyjęta na stanowisko recepcjonistki. Jednak ta radość nie trwała długo, w dużej mierze przyczyniła się do tego rodzina kobiety, która już jakiś czas temu przestała się nią interesować...


 


Czym kierujemy się przy wyborze danej książki? Przede wszystkim czytamy krótkie streszczenie na odwrocie. Lubimy gdy okładka jest ciekawie zaprojektowana. Ja osobiście zwracam uwagę także na tytuł. Ma dla mnie duże znaczenie, a bywa z nimi problem. Czasami potrafią zmylić czytelnika. W przypadku najnowszej książki autorstwa Magdaleny Żelazowskiej takiego problemu na szczęście nie ma.


 


Przyznam się bez bicia, że to głównie tytuł przykuł moją uwagę i zachęcił do sięgnięcia właśnie po tę książkę. Trudno sobie wyobrazić, że gdzieś naprawdę istnieje hotel o takiej nazwie. Nie przeczę jest intrygująca, ale z drugiej strony nie kojarzy nam się zbyt miło, a wręcz przeciwnie.


Pani Magdalena podarowała nam, czytelnikom świetnie napisaną powieść. I teraz mam mały problem z określeniem jej gatunku. Czy jest to powieść obyczajowa, a może raczej społeczna. Chyba najlepiej będzie jak dokonam połączenia. Według mnie jest to rewelacyjnie napisana powieść społeczno - obyczajowa.


W książce mamy do czynienia z czterema różniącymi się od siebie historiami. Z pewnością na szczególną uwagę zasługuje sposób w jaki zostały napisane. Pisarka posiada w sobie olbrzymi kunszt literacki oraz doskonałe oko obserwacyjne. Pisarka po raz kolejny postanowiła skupić się trudnej problematyce. Nagła utrata pracy lub jej brak. Długoletnie marzenia, które czekają na spełnienie. Tęsknota za najbliższymi. Jak widzimy nie są to tematy lekkie i przyjemne, a jednak zostały przedstawione właśnie w ten sposób. Pesymistyczny początek może troszkę zniechęcić, ale gdy wgłębimy się w treść nie będziemy mogli oderwać się od lektury. Z olbrzymią dozą ciekawości śledziłam losy naszej czwórki kryzysowych rozbitków. Jeśli chodzi o kreacje bohaterów, gdybym miała wybrać jedną postać, którą wyjątkowo polubiłam byłaby to Wiktoria. Kobieta z charakterem, ale jednocześnie bardzo uczuciowa i wrażliwa.


 


"Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego". To krótkie motto idealnie oddaje klimat książki. Obcy ludzie nagle stają się dla siebie bardzo bliscy. Wzajemnie się wspierają i liczą na to, że i do nich kiedyś uśmiechnie się szczęście. Ale na daną chwilę jednego są pewni, warto czytać ogłoszenia...



 

StillChangeable plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-04-30, Na półkach: Przeczytałem,

    Są książki, których czasami nieco się obawia. Po przeczytaniu krótkiego opisu, ma się mieszane uczucia, czy dana historia przypadnie do gustu. Jednak najlepiej jest wtedy, gdy okazuje się, że wszelkie wątpliwości były niepotrzebne, bo tak bardzo zostaliśmy wciągnięci do książkowego świata. Tak było w przypadku "Hotel Bankrut" Magdaleny Żelazowskiej. Początkowo bałam się, że nie będę potrafiła wprowadzić się w całą historię głównie ze względu na dużą ilość bohaterów i tego, że ich losy są opowiadane naprzemiennie. Jednak kiedy zaczęłam przekładać kolejne i kolejne strony, wciągnęłam się w tę książkę bez reszty. To świetna lektura pokazująca tak naprawdę samo życie. Do bólu autentyczna i uświadamiająca człowiekowi, że w dobie kryzysu ekonomicznego, nic nie jest łatwe. Cieszę się, że mogłam sięgnąć po "Hotel Bankrut". 


      Tak, jak już wspomniałam, czytelnik spotyka się tutaj z historią kilku bohaterów. Początkowo odosobnieni, z czasem ich losy zaczynają się ze sobą łączyć. Jest zatem Leon - właściciel lombardu, który przed laty prowadził wraz z żoną osiedlowy sklep spożywczy, lecz w momencie pojawienia się supermarketów - zbankrutował. Weronika z kolei to bohaterka, której pozornie poukładane życie nagle rozsypuje się w momencie, gdy traci pracę. Jest także Kinga - pracująca na śmieciowej umowie i mająca marzenie o zostaniu projektantką mody oraz Łucja - emerytowana kobieta, zapomniana przez rodzinę, wiąże koniec z końcem... Ich losy splatają się, kiedy Leon postanawia wynająć pokoje w swoim mieszkaniu, w których zamieszkują oczywiście trzy wspomniane kobiety. Jak zatem potoczą się dalej ich losy? Jakie jeszcze przeciwności spotkają na swojej drodze? Czy uda im się wyjść z kryzysu i poukładać własne życie? Odpowiedzi na te, jak i wiele innych pytań znajdziecie w książce Magdaleny Żelazkowskiej. 


      Zacznę od tego, że po raz kolejny wydawnictwo zachwyciło mnie okładką. Jest świetna i zdecydowanie wpada w oko na tyle, że pewnie gdybym zobaczyła tę książkę na półce w księgarni, mimowolnie bym po nią sięgnęła. Jednak przechodząc do samej historii, muszę przyznać, że mi się podobała. Obawiałam się, że skupienie się na kryzysie ekonomicznym - w tym przypadku głównie na tym, co dzieje się w Łodzi, bo to właśnie to miasto stanowi tło dla wszystkich wydarzeń - sprawi, że ciężko będzie mi przebrnąć przez tę książkę. Nic bardziej mylnego. Historie bohaterów zostały świetnie zarysowane, a wszelkie opisy sytuacji mieszają się z wieloma fragmentami, które są niezwykle trafne w odniesieniu do ludzkiej egzystencji w dobie dzisiejszych czasów. To, jak już wspomniałam, bardzo autentyczna książka, pokazująca wszystko takim, jakie jest. Uświadamia, że chcąc założyć własną działalność, zawsze trzeba liczyć się z ryzykiem, że coś może pójść nie tak. Pokazuje, że życie młodych ludzi wcale nie jest tak kolorowe - każdy ma swoje ambicje i marzenia, lecz niewielu udaje się je spełnić, a większość zgadza się na "jakieś tam" życie. To także książka,w której widać jak często w dzisiejszych czasach zapomina się o swoich rodzicach - gdy się starzeją, zostają nagle sami, zapomniani przez resztę rodziny. To jednak też książka, która w jakimś sensie daje nadzieję na to, że mimo przeciwności losu, kiedyś w końcu wszystko się ułoży i nawet gdy jest źle, zawsze istnieją opcje, które trzeba łapać i wykorzystywać by było lepiej. Polecam zatem każdemu tę książkę, bo ma w sobie to, co najważniejsze - prawdę. 


      Jeśli chodzi o bohaterów, każdy z nich został wykreowany niezwykle ciekawie. Mają oni zarówno swoje zalety, jak i wady, a mimo to są w stanie wspólnie mieszkać. Szczególnie polubiłam Łucję. Ta starsza kobieta miała w sobie mnóstwo ciepła i empatii. Ciekawą postacią była też Kinga, mająca swoją pasję i marzenia, lecz mimo to w zderzeniu z rzeczywistością zdaje sobie sprawę, że nie jest łatwo spełnić swoje cele. Również Weronika i Leon posiadali pewne cechy charakteru, które dało się lubić, chociaż oni momentami lekko mnie irytowali. Oprócz tej czwórki bohaterów, ciekawą postacią jest jeszcze Damian - chociaż ten typ działał mi na nerwy i to bardzo. Tak czy siak, autorka świetnie wykreowała swoje postaci. 


      Podsumowując, polecam tę książkę każdemu, bo chociaż porusza trudne tematy, to zostały one przekazane w sposób przystępny czytelnikowi. Poza tym ta autentyczność sprawia, że całość czyta się w mgnieniu oka i kiedy już wsiąknie się w życie bohaterów, trudno jest z niego potem wyjść. Dlatego też jeżeli macie ochotę na kawał dobrej, polskiej literatury, z czystym sercem mogę polecić Wam książkę Magdaleny Żelazowskiej. 


 


 

MeaCulpa plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-04-29, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki- 2016,Kwiecień 2016,Współpraca 2016,
W książce poznajemy trzech głównych bohaterów i jednego pobocznego, który mimo wszystko odgrywa bardzo ważną rolę w życiu całej trójki. Kinga, dziewczyna z prowincji, która przeprowadza się do Łodzi. Tam bierze zastępstwo za koleżankę, tym samym znajdując pracę. Jednak etat w Galerii nie jest jej marzeniem, Kinga chce zostać projektantką mody. Ma wiele pomysłów, jest kreatywna i zdolna do działania. Weronika to kobieta biznesu. Osiągnęła już w życiu bardzo dużo, ma dobrze płatną, ciepłą posadę, własne M, choć spłaca jeszcze kredyt, służbowy smartfon, samochód no i garderobę pełną cudeniek. Jednak kiedy zostaje zwolniona, wszystko to co do tej pory tworzyło jej życie staje pod znakiem zapytania. Musi pozbyć się wszystkiego co osiągnęła. na rzecz pieniędzy których do tej pory jej nie brakowało, a które się skończyły. Od teraz jej życie przypominać ma pasmo rozczarowań i rosnących oczekiwań. Łucja to starsza kobieta, która myśli tylko o tym, by pomóc wnukowi. Mimo swojego wieku i emerytury idzie do pracy, jednak i to okazuje się być błędem. Kiedy uświadamia sobie, że nie jest już nikomu potrzebna, znika nie zostawiając po sobie śladu. Jedynym tropem jest kredyt zaciągnięty w banku wnuka, na jego prośbę. Leon to mężczyzna po czterdziestce, który kiedyś przegrał życie. Najpierw otworzył z żoną dobrze prosperujące delikatesy, jednak gdy za rogiem został otwarty supermarket, plajtują. Wtedy wpada w osłupienie, depresję, pomija moment, w którym żona zaczyna go zdradzać, aż w końcu odchodzi. Teraz ma lombard, lecz nadal jest sam. I jest jeszcze Damian, windykator w banku. Czy bankructwo postawi całą trójkę na swojej drodze do szczęścia? Czy wszyscy mają jakieś powiązania i role w swoim życiu?

Kolejna lekka pozycja, choć poruszająca trudny temat bankructwa, zadłużenia i ogólnie kłopotów finansowych. Lekka z racji tego, że nie trzeba się wysilić, by cokolwiek zrozumieć, ale wprawia w zadumę nad własnym losem, życiem. Najbardziej spodobało mi się, gdy autorka umiejętnie złączyła ścieżki wszystkich bohaterów, wymyślając rozmaite kombinację. Widać, że fabuła była od początku do końca dobrze przemyślana i napisana z niezwykłą starannością, łącząc w całość wszystkie wątki. Jeśli chodzi o tytuł, symbolizuje on wspólne miejsce nędzników, głównych bohaterów, którzy postanawiają razem wynająć pokój w mieszkaniu jednego z nich. Nazywają go właśnie "Hotelem Bankruta". Kiedy już mówię o bohaterach, to moje serce skradła Kinga, cicha, odpowiedzialna, dążąca do celu, pracowita i nieśmiała. Jak dla mnie, usposobienie idealnego charakteru. Przypadły mi również do gustu pozostałe dwie kobiety- Weronika i Łucja. Weronika to chciwa, prostolinijna, mówi to co ślina jej na język przyniesie, dzięki czemu jest prawdziwa. Zaś Łucja jest dobra, opiekuńcza, troskliwa i pełna werwy jak na swój wiek. Oczywiście jak przystoi w dobrej powieści, są i również negatywne postacie. W moim mniemaniu jest to Leon i zdecydowanie Damian, do którego żywię szczerą niechęć. Jego egoizm, zwłaszcza w stosunku do swojej babci, po prostu mnie zniechęcił na całej linii i nic nie zmieniłoby już mojego zdania. Całe szczęście nie jest to jednym z głównych bohaterów. Podsumowując, jest to książka warta przeczytania, zwłaszcza na zakręcie życiowym. Dzięki niej odnajdziemy prawdziwe wartości wiodące w życiu, bo choć pieniądze są niezbędne, szczęścia nie dają, ponadto zawsze mają swój koniec.

Recenzja znajduje się również na www.zksiazkadolozka.blogspot.com
Erna plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-04-25, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,
Kryzysy zwykle spadają nieoczekiwanie i bardzo boleśnie. Do tego stopnia, że ma się ochotę rzucić wszystko, uciec i przeczekać. Gdzie jest to wspaniałe miejsce? Czy w ogóle istnieje? Poszukiwanie może sprawić, iż kłopoty powoli zaczną zanikać…

O Magdalenie Żelazowskiej słyszałam po raz pierwszy, opis na tyle okładki niewiele mi pomógł, a do samej książki podeszłam sceptycznie. Wolny ranek, deszczowa pogoda za oknem — tym sposobem zabrałam się za lekturę. I przyznam, że warto było się przemóc, bo spędziłam kilka godzin nad dającą do myślenia książką. Spodziewałam się banalnego romansidła, ewentualnie obyczajówki pełnej przerysowań. Teraz z sympatią patrzę na swój egzemplarz i sądzę, że chętnie poczytałabym o dalszych losach bohaterów. Neon widniejący na grafice zdaje się mrugać, z tym charakterystycznym dźwiękiem w tle. Znacie go z filmów, podobnie do mnie. Tak, „Hotel Bankrut” chyba nieźle nadaje się na scenariusz, o ile nikt go nie popsuje. Mogłoby z tego wyjść coś naprawdę ciekawego, trafiającego do ludzi. Jednak na ten moment mogę Wam polecić „tylko” książkę. Nie zawiedziecie się.
Kariera Damiana prężnie się rozwija. Jednak chłopak nie do końca czuje radość z tego faktu, tkwi w nim pewna zadra, którą trudno nazwać. Życie Weroniki wywraca się do góry nogami, gdy kobieta traci pracę. Teraz musi ułożyć wszystko na nowo, co nie jest zbyt proste. Łucja to ciepła i życzliwa emerytka, która chciałaby tylko być potrzebna — szczególnie swojej rodzinie. Leon prowadzi lombard. Żona opuściła go jakiś czas temu, prowadzony przez nich sklepik upadł. Mężczyzna egzystuje z dnia na dzień i sądzi, że nie spotka go już nic dobrego. Kinga przyjechała do Łodzi z małego miasteczka. Marzy o zostaniu projektantką mody i mimo porażek dalej z optymizmem patrzy w przyszłość. Co łączy te osoby?

Autorka oddaje głos każdemu z bohaterów. Są niezwykle różnorodni, przedstawiają indywidualne historie, równocześnie coś ich łączy. I bynajmniej nie to, że wszyscy znaleźli się na życiowym zakręcie — Magdalena Żelazowska zgrabnie splotła wątki w całość. Zabieg wypadł bardzo naturalnie, bo aż do końca nie spodziewałam się pewnych niuansów. To trudna sztuka, czułam rosnącą ciekawość. Całość wprawiła mnie w jakąś nostalgię. Mamy do czynienia z tematem aktualnym — kryzysem. Problemami finansowymi konsekwentnie wpływającymi na samopoczucie. Na tym polega elastyczność powieści. Kilka zbiegów okoliczności sprawia wrażenie nierealności, ale łatwo zidentyfikować się z poszczególnymi postaciami. Zwłaszcza, gdy sami borykamy się z kłopotami.

Styl pisania Żelazowskiej jest lekki, momentami dowcipny. Pozwala to trochę odetchnąć po wzruszających momentach, bo i takich nie brakuje. Prawdziwą sympatią zapałałam do Łucji, kobiety przeuroczej! Troskliwa, empatyczna — aż chciałoby się z nią zaprzyjaźnić, mimo różnicy wieku. Od bohaterów aż tchnie naturalnością. Nie rzucają w przestrzeń pompatycznymi określeniami, dialogi potrafią rozbawić, o czym już wspominałam. Rozładowanie napięcia jest konieczne, choć ciężko zapomnieć o pewnej sytuacji z Damianem w roli głównej… Osoby, które są po lekturze zapewne znają genezę. Inni — koniecznie muszą przeczytać sami!

Warto wspomnieć, że fabuła umiejscowiona jest w Łodzi. Zdradzę, iż moje przeżycia w tym mieście nie należą do kolorowych, autorka również przedstawiła je w sposób przytłaczający. Dlatego jeszcze łatwiej było mi się wczuć w akcję. To ogromny plus, gdy sięga się po książki polskich autorów. Można przejść znajomymi uliczkami, oglądać te same budynki, tylko cudzymi oczami. Specyficzne, ale fascynujące. Uśmiałam się z parodiowania popularnych programów telewizyjnych — choć mocniej czuć w tym śmiech przez łzy, bo można zauważyć głupotę stojącą za tego typu tworami. Autorka ma oczy szeroko otwarte. Garściami czerpie z otoczenia, cudowny zmysł obserwacji. Spostrzeżenia zebrała w jedno i stworzyła dobrą pozycję.

„Hotel Bankrut” nadaje się praktycznie dla wszystkich. To książka o tematyce mogącej spotkać każdego. Dzisiaj na szczycie, jutro na dnie. Magdalena Żelazowska karmi odrobiną nadziei, że mimo rozczarowań trzeba próbować wyjść na prostą. I tego się trzymajmy.
NaWidelcu plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-04-23, Na półkach: Przeczytałem,Mam,

Na początku idzie jak po maśle. Kończysz dobre studia i pełen entuzjazmu trafiasz na rynek pracy. Szybko trafia Ci się świetna oferta i chociaż spędzasz w biurze prawie cały swój czas, nie narzekasz. W końcu na tym polega dorosłość. Jesteś też rozsądny. Po co płacić komuś, skoro możesz wziąć kredyt i być na swoim? Decydujesz się na najlepsze, ale też bardzo drogie mieszkanie. I wszystko jest w porządku. Do pewnego momentu. Zostajesz zwolniony. Jesteś nieszczęśliwy, spłukany i niepotrzebny. To koniec. A może jednak... początek?


 


Damian obrócił w palcach błyszczącą dwuzłotówkę i zawiesił ją nad wyciągniętą ręką Ducha – Oszukujesz.


Ja?! – oburzył się Duch.


Przecież zarabiasz, a nie pracujesz!


Biorę tylko tyle, ile naprawdę potrzebuję. Nic ponadto. I tym się różnię od innych. Ja znam umiar, oni nie.”


 


Hotel Bankrut zaczyna się od kilku pozornie niepowiązanych historii. Po kolei poznajemy bohaterów, którym los postawił nie lada wyzwanie. Leon, właściciel lombardu, od życia nie oczekuje już nic więcej. Zna gorzki smak porażki i zrobi wszystko, by ponownie jej nie odczuć. Weronika, wzięta menadżerka, z dnia na dzień staje się bankrutką bez pracy. Kinga, zaraz po szkole, pełna marzeń i pasji, by rozpocząć karierę musi wyjechać z rodzinnego miasta. Łucja, emerytka, która nagle musi zacząć wszystko od nowa. I Damian, pracownik banku, pozbawiony skrupułów, ale czy aby na pewno? Czy poradzą sobie w obliczu kryzysu? Jak potoczą się ich losy? Czy zdani na siebie nawzajem znajdą rozwiązanie problemów, a może odmówią sobie pomocy?


 


Gdy zaczęłam czytać Hotel Bankrut już na samym początku byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Akcja dzieje się w Łodzi! A ja jestem z Łodzi! Czytanie o miejscu, w którym się mieszka, to wyższy poziom przyjemności. Manufaktura? Tak, też chodzę tam na zakupy. Łódź Kaliska nie raz była początkiem moje podróży. Zjazdowa, tak, zaopatruję się na tym rynku. No i Bałuty, też omijam je szerokim łukiem. Nie ominęło mnie kilka chwil wzruszenia, ale też przerażenia. Autorka pisze o Łodzi w sposób lekko depresyjny. Kryzys, to właśnie on napędza bohaterów, a spowalnia miasto. Brudne, szare i biedne, nie daje perspektyw, za to zachęca do bezczynności. Choć nie ze wszystkim się zgadzam, trzeba przyznać, łatwo nie jest. Sytuacja bohaterów to mniejsza lub większa tragedia. Brak pieniędzy, miłości czy inne niedostatki spędzają im sen z powiek. Łączy ich tylko jedno - są bankrutami.


 


Ogromnym plusem tej pozycji jest lekki, bardzo bezpośredni styl. Czytając ją nie zwraca się uwagi na poszczególne słowa, ale przeżywa wszystkie zawarte w niej emocje. Szczególnie poruszył mnie początek, podczas którego porażki czaiły się na każdym kroku, wręcz zmuszając do współczucia. Nie sposób nie polubić bohaterów, każdy na swój sposób był sympatyczny, w każdym czytelnik może odnaleźć cząstkę siebie.


 


Te zakupy nie wynikały z potrzeby, nie chodzi też o ładną zdobycz czy dobrą jakość. Liczyła się cena. Tani zakup dawał to nieporównywane z niczym uczucie satysfakcji i przekonania o własnej zaradności, pozwalającej triumfować nad tymi, którzy kupowali drożej.”


 


W niecodzienny i pomysłowy sposób większość z bohaterów nawiązuje interakcję już po kilkudziesięciu stronach. Ich wzajemne kontakty dalekie są jednak od ideału. Przynajmniej jeśli chodzi o relacje międzyludzkie. Z perspektywy czytelnika to istny majstersztyk. Ciekawe dialogi, charakterystyczne osobowości i splot wydarzeń nieuchronnie skłaniających ich do refleksji: potrzebujemy pomocy innych!


 


Takie książki warto czytać, takie książki warto wydawać! Muszę przyznać, że już od dłuższego czasu wypatrywałam pozycji w tym stylu. Jest powieść obyczajowa w najlepszym tego słowa znaczeniu. Nie ogranicza się do jednego tematu, kilku emocji, przyjaźni czy miłości. W Hotelu, tak jak w życiu, wszystkiego jest po trochu. Jest miejsce na smutek, a też na radość, na marzenia i rozczarowania. Wydarzenia opisane w tej powieści, chociaż fikcyjne, mogły wydarzyć się naprawdę. Trafna, cyniczna ocena rzeczywistości i cięty język bohaterów to prawdziwe rarytasy. Podczas czytania nie raz wybuchałam śmiechem, kilkukrotnie też czytałam fragmenty na głos. Tak dobrze napisaną książką warto się dzielić z innymi!


 


...zamykanie firmy, którą powołało się do życia, której poświęciło się najlepsze lata życia i cała duszę, można porównać do straty dziecka. Kiedy pęka serce, niezależnie od rodzaju ciosu, ból jest taki sam.”


 


Temat ciężkiej sytuacji na rynku zawodowym wciąż nie jest w literaturze „ograny”, chociaż w rzeczywistości towarzyszy nam każdego dnia. Nieczęsto zdarza mi się, bym w fabule nie znalazła podobieństw do innych książek. Tym razem tak było! Świeżość, lekkość i oryginalność, a do tego wciągająca, dobrze rozplanowana fabuła. Czego można chcieć więcej? Niczego! Tym razem, jako czytelnik, poczułam się w pełni zaspokojona.


 


Bez wahania polecam tą książkę. I to każdemu! Sposób budowania kariery, jej cena i przede wszystkim wartość, to coś, o czym nie tylko wato pisać, ale też myśleć. Hotel Bankrut pod przykrywką ciekawej fabuły, serwuje nam garść gorzkich refleksji. Czy stać Cię na nie?


 

millawia plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-04-23, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,Mam,
Współczesna rzeczywistość nie rozpieszcza. Świat stał się brutalnym, pełnym pułapek miejscem, gdzie los prędzej podstawi nogę, niż poda pomocną dłoń. Praca, rodzina, dobrze prosperujący biznes? W czasach wszechobecnego kryzysu nie ma pewniaków. Weronika świetnie zarabiająca pracownica korporacji traci posadę. Kobieta zostaje z mieszkaniem do spłacenia i kredytem we frankach. Leon, właściciel lombardu, kiedyś szczęśliwy mąż i doskonale prosperujący biznesmen, dziś samotny facet, nad którego głową wisi tajemniczy dług z przeszłości. Kinga, marzycielka, która z bólem opuszcza samotnego ojca, aby przyjąć posadę sprzedawczyni w galerii handlowej w Łodzi. Łucja, odstawiona przez rodzinę na boczny tor starsza kobieta pragnąca pomóc finansowo samolubnemu wnukowi pracującemu w banku. Cztery skrajne osobowości, czworo ludzi pogrążonych w ekonomicznych i osobistych kryzysach decyduje się zamieszkać pod jednym dachem. Jedno z nich jest gospodarzem, trójka to lokatorzy zmuszeni przez okoliczności do poszukania tanich kwater. Czy mieszanina doświadczonych losem ludzi znajdzie wspólny język i podejmie próbę odwrócenia swego losu?

,,Hotel Bankrut" autorstwa Magdaleny Żelazowskiej to bardzo dobra, współczesna powieść obyczajowa. Autorka poruszyła w utworze tematykę, która nikomu nie jest obca (choćby ze słyszenia) - kryzys, umowy śmieciowe, odstawienie na boczny tor ludzi starszych, bieg szczurów i ciągłe odkładanie na potem założenia rodziny. Problematyka powieści nie należy do najprzyjemniejszych, ale Żelazowska pisze bez zadęcia i patosu, za to ze sporą dawką humoru i niezwykłą lekkością, dzięki temu lektura nie męczy. Trudne tematy zostają przedstawione czytelnikowi w przystępny sposób. Lektura nie dołuje, pokazuje, że człowiek zawsze ma jakieś opcje i, choć bywa ciężko, nie warto się poddawać, bo pieniądze to nie wszystko. W życiu liczy się przyjaźń, rodzina i dążenie do spełnienia marzeń, niestety wielu ludzi o tym zapomina, zupełnie jak jedna z bohaterek powieści - Weronika, która zaślepiona pogonią za pieniądzem przestaje zauważać zmiany pór roku.

Życie nie zawsze jest łatwe, ale nie warto tracić nadziei - wydaje mi się, że właśnie to chce przekazać Żelazowska swoim czytelnikom.

Jeżeli poszukujecie dobrej powieści obyczajowej z akcją rozgrywającą się w polskich realiach i poruszającą bliską nam problematykę, to ,,Hotel Bankrut" będzie doskonałym wyborem.
annaroza Linia koment
Przeczytane:2016-07-28, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
Karmelek3 Linia koment
Przeczytane:2016-06-19, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
ja_rus Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
ajrin Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów