Okładka książki - Lubię to!

Lubię to!

Wydawnictwo: Barbelo
Data wydania: 2013-07-25
Kategoria: Poezja
ISBN: 978-83-933112-8-6
Liczba stron: 96
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a książkę: czytam

Ocena: 0 (0 głosów)

Andrzej Ballo jest jak bard doby mediów społecznościowych. To zakpi, to ubolewa nad kondycją człowieka, to znowu wadzi się z bliźnimi i z Bogiem. Kilkutysięczne stadko facebookowych znajomych niemal każdego dnia obdarza jakąś przekorną myślą. Nie pod każdą z nich łatwo przychodzi kliknąć „lubię to”. Niekiedy przydałby się przycisk z kciukiem w dół. Prawda potrafi być wkurzająca. Codziennie coś zapisuje. Zachwyty i znudzenia, zwątpienia i tęsknoty za sensem, chwile z sobą samym i czas z innymi zamienia na wiersze napisane, tak jakby wszystko było poezją. Skąd ta potrzeba? „Nie da się uciec od elementarnych pytań, od refleksji, od samostanowienia. Człowiek współczesny boi się tego jak urzędu skarbowego. Może stąd tyle depresji, neuroz, uzależnień, fiksacji, frustracji itp. Zresztą nie znoszę psychologii. Przypomina mi kiepskiej jakości filmy animowane. Nie zastanawiam się, co mnie inspiruje. Po prostu rozglądam się …wszystkimi zmysłami.” Niektóre z wierszy, poza Facebookiem, znajdują także przeznaczone im przez naturę miejsce na drukowanych kartkach. Ten zbiór opracowany graficznie przez Zofię Herbich jest już szóstym w dorobku autora. Tom „Lubię to!” – mocny w swej formie, treścią sięga do głębi ludzkiej wrażliwości, ośmiela do pytań o to, co dla nas najważniejsze: o sens, o istotę, o to, gdzie szukać piękna. Książkę polecają: Jeśli ktoś szuka liryzmu w tej poezji, to go... znajdzie. Jak perłę na śmietnisku, przysypaną stosem sarkazmu oraz ironii. Zatrzyma się, pomyśli i zazwyczaj wzruszy. Ballo nieudolnie maskuje swoją wrażliwość cynizmem. Janusz L. Wiśniewski – naukowiec, pisarz, autor m.in. książek "Samotność w sieci" oraz "Na fejsie z moim synem" Andrzej Ballo reprezentuje wszystko co najlepsze w przestrzeni intelektualno-duchowej, którą zwykło się nazywać staromodnym już dziś – niestety – określeniem: wraŜliwy twardziel. Jego twórczość lokuję na tej samej półce co wiersze Charlesa Bukowskiego, tuż obok powieści Ernesta Hemingwaya i Marka Hłaski. Że nie jest to porównanie na wyrost, zechce mi z pewnością przyznać każdy, kto zajrzy do zbioru jego wierszy. Jest w nich namysł i delikatność, ironia i wzruszenie, moc i szczerość, których próżno szukać gdzie indziej. Andrzej Saramonowicz – scenarzysta, reżyser, dramaturg Wiersze Andrzeja przykuły moją uwagę swoją głębią. Mają drugie i trzecie dno… Język którego używa, bywa szorstki, lecz w tym wypadku to zaleta. Mowa jakby potoczna, podniesiona do wyższej rangi znaczeń… Zawsze czytam z zainteresowaniem i ciągle mnie zaskakuje swoim widzeniem rzeczywistości pokazanej minimalistycznie i jakże trafnie. Grzegorz Skawiński – kompozytor, wokalista, autor tekstów

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - redaktor
redaktor
Przeczytane:2014-12-28, Przeczytałem,

Wiersze doby Facebooka

Pierwsze zetknięcie z tomikiem wierszy Andrzeja Ballo Lubię to! budzić może przerażenie lub co najmniej niepokój. Wściekle żółta, jaskrawa okładka (zdająca się wręcz krzyczeć: "Uwaga!") z inspirowaną logiem popularnego serwisu społecznościowego dłonią z uniesionym w górę kciukiem, rekomendacje napisane przez Janusza L. Wiśniewskiego czy Grzegorza Skawińskiego z zespołu Kombi – zespołu, którego piosenki od poezji śpiewanej są raczej odległe – stwierdzenie we wstępie, że Ballo to bard doby Facebooka wymagającego czytelnika skłonią raczej do dystansu wobec zawartych w zbiorze wierszy. A jednak. A jednak warto wyzbyć się uprzedzeń i sięgnąć po tę książkę. Zawarte w tomiku utwory to poetyckie miniaturki, raczej pełne niedopowiedzeń niż przemyślane w każdym calu. I właśnie dzięki temu dobrze oddające ulotność chwili, pewną tymczasowość czasów, w których przyszło nam żyć. Czasów, w których pod wpływem obrazu, przeżycia, czyjegoś wpisu na portalu społecznościowym możemy kliknąć "Lubię to". Albo... napisać wiersz. 

Charakterystyczną cechą poezji Ballo wydaje się wieloznaczność i niedopowiedzenie. Nawet w – wydawałoby się – wierszach osobistych (zawartych w części ja) autor stara się raczej skłonić do refleksji niż opowiedzieć konkretną historię lub wyrazić jasną, konkretną myśl. Poniekąd sam to przyznaje w wierszu bez tytułu (wiem o sobie):

wiem o sobie

coraz mniej

więcej siebie piszę

Z jednej strony ta skłonność do niedopowiedzeń i wieloznaczności to wielka zaleta wierszy Ballo – podstawowym grzechem poezji serwisów internetowych jest bowiem dosłowność. Z drugiej strony – to wada, bo czasami autor po prostu ogranicza się do efektownego przedstawienia banalnych w sumie obrazów i domknięcia ich mocnymi puentami i czasami z wierszy tych niewiele wynika. Spójrzmy chociażby na wiersz * * * (mijają mnie wieczory)

* * *


mijają mnie wieczory
zaparowane okna
grudnia spacer
podnosi wysoko wzrok
i tylko żarówki
przypominają byt
wystukując rytm
w którym trudno iść


dla pewności liczę kroki

w ciemnych oknach
chimeryczni lokatorzy
liczą łzy

Są w poezji Ballo zdania, frazy, obrazy, rekwizyty, które wciąż powracają – jak na przykład srebrniki, krzesła czy odwracanie się (tyłem). Oczywiście są w poezji Ballo zdania lapidarne, niemal aforystyczne (świetne kiedyś jest zawsze / a przyszłość kiedyś // zwłaszcza w wierszach czy są słowa / które najcelniej brzmią / w innych językach i ustach). Są wiersze o literaturze (doskonały wiersz bez tytułu, zaczynający się od słów dostałem z biblioteki), o człowieczeństwie (jak bardzo patetycznie by to nie brzmiało) i o ulotności ludzkiego życia. Ballo opowiada też o szczęściu, a raczej o niemożności osiągnięcia go. Najczęściej (i najlepiej) jednak pisze o wierszach i pisaniu, znakomicie ukazując to, co w poezji najważniejsze. Jak choćby w wierszu * * * (milczysz)

milczysz

patrzysz na zdania
które już wyschły
ścierając z nich
odciski palców
aby nie było
śladów włamania
słów do dusz 


Ballo bawi się słowem ze sprawnością mistrza rzemiosła. Zaskakuje trafnymi, nieoczywistymi porównaniami. Ironicznie, z dużym dystansem wobec samego siebie, umie trafić w sedno. Być może więc problemem tego tomiku jest zbyt duża jego objętość? Być może gdyby wybrać doń tylko połowę najlepszych tekstów (powiedzmy: 40-45 zamiast ponad 80), byłby to zbiór kompletny, tomik powalający? A może właśnie ta różnorodność również jest cenna, bo oddaje nadmiar informacji, charakterystyczny dla doby Internetu? Tego nie wiem. Wiem natomiast, że jeśli w poezji interesuje nas wskazywanie tego, czego na co dzień nie dostrzegamy, opowiadanie w sposób nieoczywisty o otaczającej nas rzeczywistości, wiersze Andrzeja Ballo to świetna propozycja. Ballo łapie chwile, niepokoi i skłania do refleksji. Z pewnością budzi emocje – a to w czasach, gdy poezja nie cieszy się szczególnym zainteresowaniem czytelników już naprawdę dużo.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - redaktor
redaktor
Przeczytane:2014-12-28, Przeczytałem,

Wiersze doby Facebooka

Pierwsze zetknięcie z tomikiem wierszy Andrzeja Ballo Lubię to! budzić może przerażenie lub co najmniej niepokój. Wściekle żółta, jaskrawa okładka (zdająca się wręcz krzyczeć: "Uwaga!") z inspirowaną logiem popularnego serwisu społecznościowego dłonią z uniesionym w górę kciukiem, rekomendacje napisane przez Janusza L. Wiśniewskiego czy Grzegorza Skawińskiego z zespołu Kombi – zespołu, którego piosenki od poezji śpiewanej są raczej odległe – stwierdzenie we wstępie, że Ballo to bard doby Facebooka wymagającego czytelnika skłonią raczej do dystansu wobec zawartych w zbiorze wierszy. A jednak. A jednak warto wyzbyć się uprzedzeń i sięgnąć po tę książkę. Zawarte w tomiku utwory to poetyckie miniaturki, raczej pełne niedopowiedzeń niż przemyślane w każdym calu. I właśnie dzięki temu dobrze oddające ulotność chwili, pewną tymczasowość czasów, w których przyszło nam żyć. Czasów, w których pod wpływem obrazu, przeżycia, czyjegoś wpisu na portalu społecznościowym możemy kliknąć "Lubię to". Albo... napisać wiersz. 

Charakterystyczną cechą poezji Ballo wydaje się wieloznaczność i niedopowiedzenie. Nawet w – wydawałoby się – wierszach osobistych (zawartych w części ja) autor stara się raczej skłonić do refleksji niż opowiedzieć konkretną historię lub wyrazić jasną, konkretną myśl. Poniekąd sam to przyznaje w wierszu bez tytułu (wiem o sobie):

wiem o sobie

coraz mniej

więcej siebie piszę

Z jednej strony ta skłonność do niedopowiedzeń i wieloznaczności to wielka zaleta wierszy Ballo – podstawowym grzechem poezji serwisów internetowych jest bowiem dosłowność. Z drugiej strony – to wada, bo czasami autor po prostu ogranicza się do efektownego przedstawienia banalnych w sumie obrazów i domknięcia ich mocnymi puentami i czasami z wierszy tych niewiele wynika. Spójrzmy chociażby na wiersz * * * (mijają mnie wieczory)

* * *


mijają mnie wieczory
zaparowane okna
grudnia spacer
podnosi wysoko wzrok
i tylko żarówki
przypominają byt
wystukując rytm
w którym trudno iść


dla pewności liczę kroki

w ciemnych oknach
chimeryczni lokatorzy
liczą łzy

Są w poezji Ballo zdania, frazy, obrazy, rekwizyty, które wciąż powracają – jak na przykład srebrniki, krzesła czy odwracanie się (tyłem). Oczywiście są w poezji Ballo zdania lapidarne, niemal aforystyczne (świetne kiedyś jest zawsze / a przyszłość kiedyś // zwłaszcza w wierszach czy są słowa / które najcelniej brzmią / w innych językach i ustach). Są wiersze o literaturze (doskonały wiersz bez tytułu, zaczynający się od słów dostałem z biblioteki), o człowieczeństwie (jak bardzo patetycznie by to nie brzmiało) i o ulotności ludzkiego życia. Ballo opowiada też o szczęściu, a raczej o niemożności osiągnięcia go. Najczęściej (i najlepiej) jednak pisze o wierszach i pisaniu, znakomicie ukazując to, co w poezji najważniejsze. Jak choćby w wierszu * * * (milczysz)

milczysz

patrzysz na zdania
które już wyschły
ścierając z nich
odciski palców
aby nie było
śladów włamania
słów do dusz 
Ballo bawi się słowem ze sprawnością mistrza rzemiosła. Zaskakuje trafnymi, nieoczywistymi porównaniami. Ironicznie, z dużym dystansem wobec samego siebie, umie trafić w sedno. Być może więc problemem tego tomiku jest zbyt duża jego objętość? Być może gdyby wybrać doń tylko połowę najlepszych tekstów (powiedzmy: 40-45 zamiast ponad 80), byłby to zbiór kompletny, tomik powalający? A może właśnie ta różnorodność również jest cenna, bo oddaje nadmiar informacji, charakterystyczny dla doby Internetu? Tego nie wiem. Wiem natomiast, że jeśli w poezji interesuje nas wskazywanie tego, czego na co dzień nie dostrzegamy, opowiadanie w sposób nieoczywisty o otaczającej nas rzeczywistości, wiersze Andrzeja Ballo to świetna propozycja. Ballo łapie chwile, niepokoi i skłania do refleksji. Z pewnością budzi emocje – a to w czasach, gdy poezja nie cieszy się szczególnym zainteresowaniem czytelników już naprawdę dużo.

Inne książki autora
Lubię to!
Andrzej Ballo0
Okładka ksiązki - Lubię to!

Andrzej Ballo jest jak bard doby mediów społecznościowych. To zakpi, to ubolewa nad kondycją człowieka, to znowu wadzi się z bliźnimi i z Bogiem. Kilkutysięczne...

Dowód ontologiczny
Andrzej Ballo0
Okładka ksiązki - Dowód ontologiczny

Anzelm Zaostry uczy matematyki w liceum. Matematyka to jego pasja, za jej pomocą tłumaczy sobie świat. Nosi imię świętego, który stworzył sławny dowód...

Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy