Opis ksiązki
Kup Teraz

Wszystko czego wam nie powiedziałam

Ocena ( 4 osoby )
5.2
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2016-02-11
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-8069-245-9
Liczba stron: 332
Dodał/a książkę:dayna15
Poruszający portret rodziny. Lydia nie żyje. Jeszcze tego jednak nie wiedzą… Tak zaczyna się ta znakomita debiutancka powieść opowiadająca o rodzinie Amerykanów chińskiego pochodzenia mieszkającej na prowincji w Ohio w latach siedemdziesiątych. Lydia jest oczkiem w głowie Marilyn i Jamesa Lee; odziedziczyła jasnoniebieskie oczy matki i kruczoczarne włosy ojca. Rodzice pragną, by Lydia spełniła marzenia, które sami musieli porzucić – Marilyn chce, żeby została lekarzem, a nie gospodynią domową, James, żeby miała powodzenie wśród rówieśników i prowadziła bogate życie towarzyskie. Kiedy policja odnajduje ciało Lydii w pobliskim jeziorze, równowaga panująca w rodzinie Lee ulega gwałtownemu zaburzeniu i zmusza domowników do stawienia czoła długo skrywanym tajemnicom, które powoli oddalają ich od siebie. James, nękany poczuciem winy, decyduje się na nierozważny krok, który może doprowadzić do rozpadu jego małżeństwa. Marilyn, zdruzgotana i żądna zemsty, postanawia za wszelką cenę odnaleźć winnego śmierci jej córki. Starszy brat Lydii, Nathan, jest pewien, że osiedlowy łobuziak, Jack, maczał palce w tym, co spotkało jego siostrę. Jednak to najmłodsze dziecko w rodzinie – Hannah – dostrzega znacznie więcej niż, wszyscy przypuszczają, i być może tylko ona zna całą prawdę. „Wszystko czego wam nie powiedziałam” to opowieść o rodzinie, historii i o tym, co dla człowieka znaczy dom; jednocześnie trzymająca w napięciu lektura i czuły portret rodzinny, przedstawiający podziały międzykulturowe i konflikty wewnątrzrodzinne, ukazujący sposoby, w jakie matki i córki, ojcowie i synowie, mężowie i żony przez całe życie usiłują się nawzajem zrozumieć. Doskonała... Ng zręcznie buduje napięcie. Wielopokoleniowa powieść. „Chicago Tribune” Tajemnicze okoliczności tragicznej śmierci 16-letniej Lydii Lee zmuszają jej bliskich do zastanowienia się, kim tak naprawdę była Lydia. Ta intersująca debiutancka powieść przywodzi na myśl „Nostalgię anioła”. „Marie Claire” Genialny debiut... Ng zręcznie wciąga nas w historię rodziny i odkrywa kolejne tajemnice. „Los Angeles Times” Celeste Ng opowiada tę smutną historię w bardzo dobrym stylu, a jej finał daje czytelnikowi prawdziwe poczucie odkupienia. „Toronto Star” Celeste Ng dorastała w Pittsburghu i Shaker Heights w Ohio, w rodzinie naukowców. Jest laureatką Nagrody Pushcart. Pisze eseje i opowiadania. Obecnie mieszka w Cambridge, Massachusetts, z mężem i synem.
szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
majkanew plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-06-24, Na półkach: Przeczytałem,26 książek - 2016,


Nikt nie zna nas tak dobrze jak najbliżsi, z którymi mieszkamy. Rodzice wiedzą wszystko o swoich pociechach, dzieci zaś – dzięki obserwacji – potrafią przewidzieć reakcje i zachowania opiekunów. Ale często okazuje się, że znamy się bardzo dobrze tylko pozornie. Debiutancka powieśćCeleste Ng to właśnie portret rodziny, w której każdy zostaje zmuszony do skonfrontowania swojej wiedzy z prawdziwym obliczem najbliższych. 





Lydia, jedno z trojga dzieci państwa Lee, nie zjawia się na śniadaniu. Zaniepokojeni rodzice szybko odkrywają, że dziewczyny nie było w domu przez noc. Rozpoczynają się gorączkowe poszukiwania nastolatki, a ich finałem jest odnalezienie ciała w pobliskim jeziorze. Taki przebieg sprawy pcha każdego z członków rodziny do próby ustalenia, co się naprawdę wydarzyło i kto stoi za tą tragedią. Marilyn uważa, że córka została porwana, Nath – brat ofiary – jest pewien, że zna mordercę, głowa rodziny – James – przejawia postawę obronną, trzymając się na dystans. Najwięcej do powiedzenia ma najmłodsza – Hannah, ale jej nikt nie słucha, ba, nikt nie zwraca na dziewczynkę najmniejszej uwagi. 



Śmierć Lydii uruchamia u każdego z bohaterów proces analizy własnych postaw, wyobrażeń i relacji z bliskimi. Tragedia obnaża bolesną prawdę – żadne z domowników, a już zwłaszcza rodzice, nie znało naprawdę Lydii (ani siebie nawzajem). Z tej głęboko psychologicznej powieści wypływa smutna konkluzja, że na co dzień wszyscy karmimy się złudzeniami, wierzymy w to, co wygodne, nie budujemy więzi z kochanymi osobami, bo zajmują nas własna kariera, codzienne obowiązki, egoistyczne użalanie się nad straconymi możliwościami itp. Rodzina Lee to swoisty symbol naszych czasów. 



Ng skupiła się nie tylko na teraźniejszych losach i problemach swoich bohaterów, ukazała także ich przeszłość. Wróciła do momentu, w którym młoda i szalenie ambitna Marilyn, studentka marząca o karierze lekarza, zakochuje się w swoim wykładowcy. James uczy historii Ameryki – nie bez powodu wybrał akurat tę najbardziej związaną z ojczyzną dziedzinę. Jako syn chińskich emigrantów od dziecka zmagał się z poczuciem wyobcowania i nieprzystosowania. Za wszelką cenę starał się wtopić w tłum, być jak wszyscy. Przeciwnie do swojej przyszłej żony, która chce wybić się ponad przeciętność, zrzucić ciążącą jej łatkę nijakości. Obydwoje dorastają, zakładają rodzinę, ale żadne z nich nie osiąga zamierzonych celów, nie spełnia swoich marzeń. Trwają w związku, który nie przynosi im szczęścia, w przyszłości pogrążą się w rutynie, a gdy odważą się zawalczyć o siebie i swoje marzenia – zrobią to kosztem swojej rodziny. 



We „Wszystkim czego wam nie powiedziałam” ważna jest jeszcze jedna kwestia – przenoszenia przez rodziców na dzieci niezrealizowanych marzeń i planów. Państwo Lee w Lydii widzieli własne odbicie i każde starało się wychować ją w duchu własnych potrzeb. James wpajał jej zasady dobrego współżycia z innymi, nakłaniał do zawiązywania przyjaźni. Marylin podsycała ambicje córki, pobudzała do samodzielności, dbania o własne interesy. 



Książka Ng pokazuje wielką tragedię rodziny – nie tylko śmierć jej członka, ale przede wszystkim ogromny smutek pozostałych. W chwili próby okazuje się bowiem, że nie potrafią oni wspierać się nawzajem. Każde z nich jest nieszczęśliwe i zaniedbane. Najbardziej uderza tu sytuacja Hannah – dziecka wiecznie pomijanego, spychanego na margines. 



Ng pyta m.in. o powody, dla których Lydia udawała kogoś, kim nie jest. Dlaczego łatwiej jest kłamać? Jak bardzo przeszłość (również naszych przodków) ma wpływ na przyszłość, także młodych pokoleń? Autorka zdobywa się na kilka sugestii, choć właściwie zostawia nam tylko tematy do refleksji, a wnioski każdy z nas powinien wysnuć sam. „Wszystko czego wam nie powiedziałam” to powieść, która bodaj nigdy nie straci uniwersalności; jest światełkiem alarmowym i pretekstem do wejrzenia w nasze relacje z bliskimi i otoczeniem. 

Olga_Majerska plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-03-25, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,Mam,
Rodzina doskonała? Taki twór nie istnieje, choć czasem, gdy spoglądamy na zadowolonych z życia sąsiadów czy znajomych, wydaje nam się, że może komuś udało się stworzyć małą, domową utopię, bezpieczną przystań dla najbliższych. Kiedy jednak przyglądamy się im z bliska, nie ważne, jak szczęśliwi mogliby się nam wydawać, zawsze znajdziemy rysy na tym idealnym wizerunku. Nierzadko te rysy okazują się bliznami, które mają nieznośną tendencję do pękania.

O rodzinie Lee nikt nie powiedziałby, że są idealni. To słowo nie pasowało do mieszanego małżeństwa żyjącego w Stanach Zjednoczonych w latach siedemdziesiątych. Można by powiedzieć, że są inni, że się wyróżniają, albo, jak czyniło już wielu mieszkańców Middlewood, że nie mogą odnaleźć drogi do Chin. Jednak Marylin i James żyją pełnią życia, ciesząc się każdym dniem u boku trójki dzieci - Natha, Hannah i Lydii, która jest oczkiem w głowie obojga rodziców. To właśnie Lydia zostaje znaleziona martwa w miejscowym jeziorze, ze zniekształconą połową twarzy i wodnistymi oczami. Czy świat może legnąć w gruzach w przeciągu jednej minuty?

Książka Celeste Ng mogła okazać się spektakularną klapą. Kolejna opowieść o zaginionej dziewczynie? Przecież doskonale znamy tę historię, mordercą zawsze jest najbardziej niepozorny mieszkaniec niewielkiego miasteczka. Jednak autorka sprawnie uciekła od wątku kryminalnego i zaproponowała swoim czytelnikom powieść psychologiczną i obyczajową, w której śmierć jest tylko pretekstem do zadawania pytań o życie, a zagadka domniemanego morderstwa Lydii jest dużo mniej ciekawa, niż przyczyna powolnego rozpadu szczęśliwej na pozór rodziny. Ng pozwala nam spojrzeć z boku na życie każdego z bohaterów, na ich przemyślenia i tak różne interpretacje sytuacji przeżywanych wspólnie. Pomimo iż jesteśmy biernymi obserwatorami, nie stajemy się niewrażliwi na losy Marylin i Jamesa, uczestniczymy w chwilach ich szczęścia i smutku, w momentach samotności i dumy z dzieci, które stają się pewnego rodzaju możliwością ziszczenia się ich najskrytszych pragnień, niespełnionych ze względu na nieprzystosowanie społeczeństwa a także prozę życia, powoli wyniszczającą ich wyobrażenia o sobie i swojej przyszłości. Czy marzenia mogą okazać się przyczyną upadku?

"Wszystko, czego wam nie powiedziałam" jest powieścią o niszczącej sile obsesyjnych marzeń, dążenia za wszelką cenę do tego, by nie stać się kopią swoich rodziców, osiągnąć więcej, niż oni. Dlatego też Marylin opętana jest myślą o zostaniu lekarką. Wykonywanie typowo męskiego w tamtych czasach zawodu jest nie tylko próbą udowodnienia otoczeniu, że ładna blondynka może być także inteligentna, ale przede wszystkim pokazania swojej matce, iż miejsce kobiety nie znajduje się tylko w kuchni. James również ucieka od dziedzictwa przekazanego mu przez rodziców, jednak przez wzgląd na rasową odmienność skazany jest na niepowodzenie i samotność przez wiele lat nauki. Oboje wyróżniają się w zmaskulinizowanym, białym i nietolerancyjnym społeczeństwie. Nie zdają sobie jednak sprawy z tego, iż ta inność i cierpienie z nim związane ich łączy. Brak komunikacji, małe niedopowiedzenia i opacznie zrozumiane słowa przypominają małe kamienie, które w niewielkiej ilości mogą być nieszkodliwe. Szybko jednak zmieniają się w lawinę, z której trudno będzie wyjść cało.

Powieść Celeste Ng zadziwia głębią portretów psychologicznych. Każdy z bohaterów miał możliwość przekazania swojej wersji prawdy, swojej wizji rzeczywistości, która tak silnie różniła się od innych. Autorka pozwala nam poznać Lydie i Natha, a także małą Hannah, która, jako najmłodsza z rodzeństwa, zdaje się być jedynie dodatkiem, niewiele znaczącym przedmiotem w życiu rodziny Lee. Każde z nich przyjmuje swoją rolę z cichą zgodą, aprobując niepisane zasady i dostosowując swoje życie do rytmu całej rodziny. Jednak ta cisza, tak samo jak w przypadku ich rodziców, również okazuje się zgubna. Dotyczy to przede wszystkim Lydii, która, wykreowana w pełni przez Marylin i Jamesa, ich marzenia i oczekiwania, stopniowo oddala się od własnego "ja", stając się jedynie projekcją idealnego dziecka.

"Wszystko, czego wam nie powiedziałam" to zaskakująco dobry debiut, doskonały początek pisarskiej kariery Celeste Ng. To powieść mądra, buzująca od emocji, które uchodzą z nas dopiero przy ostatnim zdaniu. Jestem ciekawa, co też autorka przygotuje dla nas następnym razem.

Recenzja ukazała się na blogu Okiemwielkiejsiostry.blogspot.com
niebieska_zaklad plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-03-02, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,
Tajemnicza, symboliczna, niepokojąca, przejmująca – to tylko niektóre określenia, przychodzące mi na myśl po przeczytaniu książki „Wszystko czego wam nie powiedziałam”. Ale i tak słowo „rewelacyjna” określa ją najlepiej.

Jest to jedna z tych powieści, które wciągają od pierwszych słów, a brzmią one tak: „Lydia nie żyje. Jeszcze tego jednak nie wiedzą”. Po chwili okazuje się, że tajemniczy „oni” są rodziną zmarłej nastolatki. Matka, ojciec, brat i siostra. Nie wiedzą o tragedii, a kiedy się w końcu o niej dowiadują, nie mają pojęcia, co mogło być jej przyczyną. Czy Lidia Lee została zamordowana? Lub może popełniła samobójstwo?

Aby rozwikłać zagadkę, Celeste Ng lawiruje na kilku przestrzeniach czasowych. Cofa się do okresu młodości rodziców Lydii – Marilyn i Jamesa, a nawet do ich dzieciństwa. Ona, blondynka od zawsze marząca o wyrwaniu się ze stereotypu „kury domowej”, narzuconego przez matkę. On, skośnooki Amerykanin, pragnący wmieszać się w tłum. Jedno z nich chciało być wyjątkowe, drugie marzyło o byciu niewidzialnym. To dlatego, po latach, swoje niespełnione plany i frustracje przeniosą na dzieci.

Autorka, strona po stronie, buduje atmosferę napięcia. Poprzez drobne i większe wydarzenia z przeszłości tworzy obraz psychologiczny 16-letniej Lydii i wszystkich członków jej rodziny. Pokazuje problemy, z jakimi zmagały się mieszane etnicznie małżeństwa, żyjące w Ameryce lat 70., opisuje ich społeczne wyizolowanie oraz szkolne nękanie na tle rasowym ich dzieci. Istotną rolę odrywają też wspomniane niespełnione marzenia, które kładą się cieniem na bohaterach powieści.

Dawno nie czytałam książki tak wciągającej, mądrej i naszpikowanej symbolami. Tu niemal każde słowo i rzecz mają swoje podwójne znaczenie, czy to chodzi o sukienkę, książkę, czy nawet… odcisk buta na suficie. Myślę, że jest to lektura do wielokrotnego przeczytania, podczas którego można na nowo odkrywać znaczenie danych symboli i słów.

Jak dowiedziałam się z Wikipedii, powieść powstawała aż… 6 lat, podczas których Celeste Ng stworzyła cztery jej szkice. Pisarka chciała doprowadzić swój debiut do perfekcji, i zrobiła to w najlepszym możliwym stylu. Jeśli tak wygląda jej pierwsza książka, to nawet nie chcę wyobrażać sobie, jak dobre będą kolejne. :-)
Bookendorfina plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-02-10, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,

"Nie wiedziała jednak, jak wytłumaczyć to, co się stało, jak wszystko mogło się zmienić z dnia na dzień, jak ktoś, kogo tak mocno kochała, mógł w mgnieniu oka zniknąć."

Wyjątkowo poruszająca powieść psychologiczna, niesamowicie wciąga i przykuwa uwagę czytelnika nie pozwalając mu się od niej oderwać nawet na moment. Autorka bardzo przenikliwie i precyzyjnie kreśli złożony obraz rodziny, w której życiu nie brakuje dramatów, bolesnych wydarzeń i ciężkich przeżyć. Niezwykle przejmująca książka, z każdym rozdziałem coraz bardziej przybliżamy się do głównych bohaterów, z większą szczegółowością poznajemy ich portrety, zanurzamy się głęboko w przyczyny ich zachowań i źródła początkowo niezrozumiałych dla nas postaw. Okazuje się, że nie wszystko jest jednoznaczne, w pełni wyraziste i przejrzyste, a wręcz odwrotnie, system wzajemnych zależności między poszczególnymi członkami rodziny mocno determinuje ich postępowanie, przeżycia i losy. Dlaczego jedno dramatyczne wydarzenie pociąga za sobą kolosalne konsekwencje? Jakie role narzucamy samym sobie w oczekiwaniu na zrozumienie i akceptację innych? Czy potrafimy pogodzić miłość do bliskich i ich oczekiwania wobec nas, z własnymi pragnieniami i marzeniami?

Rodzinę Lee poznajemy w bardzo bolesnym dla nich momencie, kiedy znika starsza córka Marylin i Jamesa, szesnastoletnia Lydia. Wszystko wydaje się mało istotne i błahe w obliczu strachu o życie dziewczyny. Niestety, doszło już do tragedii, Lydia nie żyje. Z wielką uwagą i ogromną empatią śledzimy jak każdy z członków rodziny próbuje poradzić sobie z traumatycznym przeżyciem, szczelnie zamykając się w swoim bólu i rozpaczy, starając się nie wciągać w to bliskich, tak aby nie pogłębiać ich cierpienia. Zaczynają dotkliwie odczuwać samotność i psychiczną izolację, pomimo, że mieszkają pod jednym dachem i troszczą się o siebie nawzajem, to jednak mocno oddalają się od siebie. Doskonale możemy zaobserwować, jak mało wiedzą o sobie nawzajem, jak bardzo przywiązują się do obrazu bliskich zniekształconego fałszywym o nich wyobrażeniem. Autorka bardzo sugestywnie, z ogromnym zrozumieniem i wyczuciem, stopniowo odkrywa przed czytelnikiem kolejne tajemnice poszczególnych członków rodziny, przyczyny ich niezrealizowanych marzeń, nieustanne próby zadowolenia innych, silne poczucie straconych szans, a także konieczność sprostania oczekiwaniom bliskich, nawet kosztem własnej tożsamości, poczucia wewnętrznej stabilności i bezpieczeństwa.

Widzimy wyraźnie jak nieistotne i niewarte odnotowania zdarzenia z przeszłości, okazują się po dłuższym czasie, kluczowymi determinantami, zapalnikami prowadzącymi do nieuniknionego i niekontrolowanego wybuchu zbyt długo skrywanych sekretów, niedomówień i bardzo silnych emocji. Śmierć Lydii powoduje ogromne zmiany w zachowaniach członków rodziny Lee. Ojciec stara się pracą i obowiązkami zawodowymi wypełnić ogromną pustkę w sercu, poprzez nową znajomość szuka zrozumienia, ukojenia i wymazania bolesnej rzeczywistości. Matka silnie zagłębia się we wspomnienia i poszukuje winnych tragedii. Bratem targa gniew i wyrzuty sumienia, a siostra schodzi z drogi wszystkim, znacząco milczy, godząc się na bycie niezauważalną. W domu panują nowe reguły zachowań, a pewnych tematów nie wolno poruszać. Bohaterowie podejmują działania oparte na błędnej ocenie rzeczywistości, pojawiają się wzajemne oskarżenia, dochodzi do kłótni, padają słowa, które nigdy nie powinny zostać wypowiedziane, wszechobecne stają się kłamstwa i ukrywanie faktów. Jednak bardzo powoli rodzina przebudza się z odrętwienia i letargu, stopniowo zaczynają uczyć się siebie nawzajem, redefiniować wzajemne zależności i uczucia, poszukiwać siły we wzajemnych relacjach. Ale czy nie jest za późno na odbudowanie tak mocno poszarpanej emocjonalnie rodziny? Jak bardzo musi zaboleć prawda, aby pojawiła się chęć i pragnienie dokonania istotnych zmian w życiu? Dlaczego spostrzeżenie i zrozumienie prawdziwej rzeczywistości przysparza tak wiele bólu i cierpienia? Czy członkowie rodziny zdołają wzajemnie się odnaleźć i być dla siebie wsparciem?

Bardzo udany debiut, wskazujący na wielki potencjał twórczy autorki. Powieść czyta się zachłannie, niecierpliwie i z ogromnym zaciekawieniem. Intrygująca fabuła płynnie prowadzi nas przez meandry rodzinnych zależności, uczuć i oczekiwań. Wystarczy jedno pęknięte oczko w łańcuszku wzajemnych zależności, dosłownie jedno wydarzenie, aby nasze życie całkowicie odmieniło się, zawisło w chwilowej próżni niemożności funkcjonowania. Tam, gdzie powinna tkwić siła, jest niezwykle podatne na zranienie i cierpienie miejsce. Pięknie i wzruszająco przedstawiona historia, napisana ze zrozumieniem prawd życiowych, istoty więzów rodzinnych, psychologicznych uwarunkowań ludzkich mocy i słabości. Zachęca do głębokich refleksji i poszerzonych przemyśleń, jeszcze długo pozostaje w nas po jej przeczytaniu. Warto nadmienić, że autorka porusza w książce także inne wątki dotyczące uwarunkowań społecznych, będące niejako uzupełnieniem kluczowego przekazu opowieści. Zwraca uwagę czytelnika na brak akceptacji w drugiej połowie ubiegłego wieku małżeństw mieszanych, ograniczone możliwości samorealizacji zawodowych kobiet, znaczne kulturowe różnice i stereotypy społeczne. Jestem przekonana, że każdy z nas znajdzie w tej powieści pewien ślad zdarzeń, odniesienie do poczynań i doświadczeń życiowych, jeśli nie nas samych, to naszych bliskich. Warto zagłębić się w tę książkę i posłuchać wewnętrznego głosu serca. Szczerze zachęcam do lektury.

bookendorfina.blogspot.com
RudaRecenzuje plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-02-09, Na półkach: Przeczytałem,

Lidia była oczkiem w głowie swoich rodziców. Obydwoje widzieli w niej nadzieję na spełnienie swoich niedoścignionych marzeń. Matka próbowała wpoić jej miłość do medycyny, ojciec za wszelką cenę chciał nauczyć ją, jak być osobą lubianą i towarzyską. Obydwoje nie dopuszczali do siebie myśli, że może się nie udać. Teraz Lidia nie żyje. A ich plany zostały pogrzebane wraz z nią.


„Nie wiedział, jak to się stało, ale wszystko w ich życiu- matka, ojciec, nawet on sam- zsuwało się w stronę Lydii, przyciągane siłą, której jak grawitacji, nie sposób było się oprzeć. Wszystko krążyło po orbicie wokół niej”.


Autorka rozpoczyna swoją historię mocnym akcentem. Rodzice stracili swoją ukochaną córeczkę, a rodzeństwo wspaniałą siostrę. Z dnia na dzień okazuje się, że Lidia była elementem idealnie spajającym tę rodzinę w całość, a może nawet jej najważniejszym ogniwem. Co się wydarzyło tamtej nocy? Jak zginęła? Czy ktoś maczał w tym palce? Szereg pytań już na wstępie pobudza w nas wyobraźnię i powoduje uczucie napięcia. Pragniemy poznać odpowiedzi i wyjaśnić tę zagadkę możliwie najprędzej. Szybko przekonujemy się jednak, że to nie będzie możliwie. Ng igra ze swoim czytelnikiem, nieznośnie odsuwając rozwiązanie w czasie, a kiedy zaczyna nam się wydawać, że coś wiemy, przekreśla nasze płonne nadzieje. Z wielką zręcznością i zadziwiającym doświadczeniem bawi się z nami w kotka i myszkę, nie pozostawiając nam żadnych złudzeń, kto zwycięży w tym pojedynku.


Nie od razu poczułam ten urzekający klimat. Nie od początku pozwoliłam się olśnić stylowi i pomysłowi autorki. Ale kiedy przestałam się zastanawiać i dałam się ponieść emocjom, zrozumiałam w czym tkwi jej fenomen. Ng pokazuje nam portret rodziny, która rozpada się na naszych oczach. Stajemy się naocznymi świadkami prawdziwego dramatu, którego korzenie sięgają o wiele głębiej, niż moglibyśmy sądzić. To historia, której genezy należy doszukiwać się w poprzednich pokoleniach, a żeby ją zrozumieć, trzeba dać z siebie trochę więcej. Nie wystarczy biernie podążać za autorką, nie można tak po prostu czytać i niczego nie poczuć. Żeby zrozumieć musimy się całkowicie zatracić, bowiem tylko w ten sposób dostrzeżemy to, co próbuje nam przekazać Ng- głęboką emocjonalność i ból istnienia.


„Przyjmowała marzenia rodziców jak własne, uciszając wzbierający w niej opór”.


„Lydia nie mogła sobie wyobrazić innego losu, innego życia. To było tak, jakby próbowała wyobrazić sobie świat, w którym słońce krąży wokół Księżyca albo nie istnieje powietrze”.


Można by odnieść wrażenie, że opowieść skupia się wokół życia Lydii- poznajemy jej dylematy, drążymy jej problemy, zagłębiamy się w jej psychikę. W rzeczywistości jednak, jak już wspomniałam, ta historia sięga o wiele dalej i głębiej. Na tym rodzinnym portrecie widzimy ludzi, którzy powinni być sobie najbliżsi na świecie, tylko czy faktycznie są? Na kolejnych stronach nie brakuje złości, łez i wyrzeczeń. Z kartek wylewają się niespełnione marzenia i plany, które pozornie można jeszcze zrealizować. Z jednej strony mierzymy się z rodzicami, którzy chcieliby dla swoich dzieci tego, czego im samym nie udało się osiągnąć. W tych marzeniach dopatrują się jednak szczęśliwego życia i wspaniałej przyszłości. Czy możemy ich z tego powodu winić? Czy możemy kolejny raz odbierać złudzenia? Z drugiej strony obserwujemy nieszczęśliwe dzieciaki, które żyją, by spełniać rodzicielskie plany i w ten sposób zasłużyć sobie na miłość i uznanie. Ciężko było mi pogodzić się z taką koleją rzeczy i zrozumieć, jednych i drugich.


Ta opowieść ma jednak więcej, niż jedno dno. Każdy z bohaterów wiele razy musiał upaść i się podnieść, by móc żyć właśnie w taki sposób. Najbardziej uderzyła mnie samotność książkowych postaci, które tylko pozornie miały na kogo liczyć i były częścią wspaniałej rodziny. W rzeczywistości jednak wciąż musieli walczyć- o swoje miejsce w tym świecie i w tej rodzinie. Naprzemiennie poszukiwali siebie i swoich marzeń, żyjąc dniem dzisiejszym i zakopując się coraz głębiej w emocjach i nadziejach. Co widziałam? Przede wszystkim rywalizację, przykrą i zaskakującą. Smętne pojedynki o uwagę i miłość rodziców- więcej niż jednego pokolenia, wołanie o pomoc, którego nikt nie chciał usłyszeć, modlitwę o lepsze jutro, która pozostała niewysłuchana.


„Przed oczami mignęła jej wizja życia bez siostry. Miałaby najlepsze miejsce przy stole, to z widokiem na bzy w ogródku, przeniosłaby się do dużej sypialni na dole, blisko reszty rodziny. Na kolacji to jej pierwszej podawaliby ziemniaki. To z nią żartowałby tata, to jej brat mówiłby swoje tajemnice, a mama posyłała swoje najcieplejsze uśmiechy”.


Największe wrażenie zrobił jednak na mnie obraz odrzucenia i braku akceptacji dla ludzi innej rasy. Momentami bardzo ciężko było mi uwierzyć, że jeszcze tak niedawno takie sytuacje były na porządku dziennym. Każda obelga, krzywe spojrzenie, grymas na twarzy czy słowna złośliwość odbierała książkowych bohaterom trochę szczęścia i pewności siebie. I bez tego trudno było im odnaleźć się w społeczeństwie, a taka jawna wrogość dodatkowo wpływała na brak poczucia przynależności i potrzebę bezpieczeństwa, tak dla nas istotną. W takich momentach zastanawiam się- co z nas za ludzie?


Książka Celeste Ng zaczęła się dosyć niepozornie, jednak szybko nabrała rozpędu. Autorka zaskakiwała mnie na każdym kroku, często przytłaczając nadmiarem hałaśliwych i przygnębiających emocji. Czy mam jej to za złe? Oczywiście, że nie. Dzięki temu zapamiętam jej dzieło na dłużej.


 


http://rudarecenzuje.blogspot.co.uk/


 


 

wkp plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-02-09, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,
HISTORIA, KTÓRĄ WARTO BYŁO OPOWIEDZIEĆ

To mogło się nie udać. Ba!, debiutancka powieść traktująca o doskonale znanym temacie zaginięcia nastolatki niemal na pewno skazana powinna być na porażkę. A jednak Celeste Ng dokonała czegoś, co zdaje się niemożliwe. Stworzyła powieść nie tylko udana, ale przede wszystkim zdumiewająco wspaniałą i przejmującą do szpiku kości.

,,Przypadki zaginięć dziewcząt najczęściej wyjaśniają się w ciągu dwudziestu czterech godzin", takie słowa słyszy od policjanta rodzina Lee, której nastoletnia córka, Lydia, pewnego dnia nie zjawia się na śniadaniu. Nie ma jej w pokoju, nie ma w okolicy domu, kiedy okazuje się, że nie pojawiała się także w szkole, zaniepokojeni bliscy zawiadamiają władze. Nie są jednak świadomi, że Lydia już nie żyje, a znalezienie jej ciała to jedynie kwestia czasu. Wtedy zostaje już tylko rozpacz i pytania: dlaczego nastolatka zginęła i co takiego wydarzyło się zeszłej nocy? Ale jest jeszcze jedna istotna kwestia, której nikt nie porusza na głos - kwestia rodzinnych sekretów i przemilczanych spraw, które mogą mieć kluczowe znaczenie dla całej tragedii...

Jeżeli sugerować się powyższym opisem treści, ,,Wszystko..." to rasowy thriller z obyczajowymi elementami. Gdyby tak jednak było w rzeczywistości, powieść wiele by straciła, stając się kolejną z przedstawicielek gatunku od lat już ocierającego się o sztampę. Celeste, i chwała jej za to, obrała zupełnie inną drogę. Ćwierć wieku temu David Lynch, kręcąc ,,Miasteczko Twin Pekas", serial także traktujący o śmierci nastolatki, skupił się przede wszystkim na targających ludźmi emocjach. Rozpacz, przerażenie, chęć zrozumienia czegoś, co trudno ogarnąć jest umysłem - to one dominowały zanim serial popadł w rutynę. Celest zdecydowała się na podobny zabieg. Zamiast rzucić czytelników w wir szybkiej akcji, w której nie ma czasu na myślenie, postanowiła opowiedzieć niemalże w leniwy sposób historię wewnątrzrodzinnych sekretów i relacji, pomiędzy poszczególnymi członkami. Całość natomiast zanurzyła w takiej ilości emocji, iż trudno przejść obojętnie obok poszczególnych scen i całości w ogóle.

,,Wszystko..." to powieść, która porusza do głębi. Nie samymi tylko emocjami, ale realizmem i prawdą, które wraz z nimi trafiają do serca i umysłu. I stylem. Lekkim przecież, ale plastycznym. Dojrzałym, odpowiednio bogatym i ascetycznym zarazem. Stylem, który się pochłania, ale który sprawia także, iż lektury szybko się nie zapomina.

Jeśli więc chcecie naprawdę dobrej, urzekającej emocjami powieści, sięgnijcie koniecznie. Nie pożałujecie ani chwili spędzonej w towarzystwie rodziny Lee, a ich tragedia, stanie się czymś, co będziecie przeżywać, jakby zdarzyło się naprawdę. Polecam gorąco.

Recenzja opublikowana także na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2016/02/09/wszystko-czego-wam-nie-powiedzialam-celeste-ng/
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Simi_48 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
korcia Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
ajrin Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
mskm13 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
dayna15 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów