Okładka książki - Immunitet

Immunitet

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2016-08-31
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-7976-510-2
Liczba stron: 648
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a książkę: dayna15

Ocena: 5.3 (33 głosów)

Najmłodszy w historii sędzia Trybunału Konstytucyjnego zostaje publicznie oskarżony o zabójstwo człowieka, z którym nic go nie łączy. Ofiara pochodzi z innego miasta i nigdy nie spotkała swojego rzekomego oprawcy, mimo to prokuratura zaczyna zabiegać o uchylenie immunitetu. Spisek na szczytach władzy? Polityczna zemsta? A może sędzia jest winny? Oskarżony zwraca się o pomoc do znajomej ze studiów, Joanny Chyłki. Nie wie, że prawniczka, która niegdyś brylowała w salach sądowych, teraz zmaga się z chorobą alkoholową i upiorami z czasów młodości. Razem zaczynają odkrywać tropy prowadzące do miejsc, gdzie zasady prawa nie sięgają…

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - NaWidelcu
NaWidelcu
Przeczytane:2016-09-23, Przeczytałem, 52 książki na 2016, Mam,

Sędzia to zawód apolityczny. Jego zadaniem jest stać na straży prawa i decydować, co jest godne uznania, a co - kary. Niezależny, samodzielny, chroniony immunitetem, nie ulega naciskom politycznym. Oczywiście... tylko w teorii. W praktyce niejednokrotnie zdarzały się próby wpłynięcia na wymiar sprawiedliwości. Czasem jednak największym utrudnieniem są nie czynniki zewnętrzne, ale... sam fakt bycia człowiekiem.

 

Pani mecenas Joanna Chyłka zaczyna specjalizować się w sprawach niemożliwych. Kolejne zlecenie przyjmuje już w szpitalu. Najważniejsze nie jest to, że klientem okazuje się jej kolega ani że bronić ma sędziego Trybunału Konstytucyjnego. W sprawie po prostu coś śmierdzi. Jurysta zostaje podejrzanym w sprawie o morderstwo. Mimo nikłych dowodów, prokuratura ewidentnie zamierza wystąpić o zwolnienie z immunitetu i wszystko wskazuje na to, że koledzy po fachu przychylą się do tego wniosku. Jakby było mało, Chyłka zaczyna dostawać ostrzeżenia. Sprawa, która już na samym początku wyglądała źle, z czasem sypie się coraz bardziej. Na jak wychodzą bardzo niezręczne informacje o samym sędzi. Czyżby nie był to człowiek o nieposzlakowanym charakterze? I czy w związku z tym można wierzyć w jego słowa? Nikt nie jest pewien jego niewinności. Ale klienta należy bronić. Jednak czy za wszelką cenę?

 

Immunitet to powieść bardzo udana, to kwintesencja twórczości Remigiusza Mroza. Bez apelacji i bez kasacji - rewelacja.

 

Dość zachwytów. Pora na konkrety. Immunitet naprawdę dobrze się zaczyna. Nie potrzeba więcej niż kilku stron, by dać się porwać akcji. Gęsta sieć intryg, kłamstw i niedomówień zaczyna być widoczna już od pierwszej sceny. Każda strona, praktycznie każdy dialog czy opis stanowi element większej układanki - misternej i dopracowanej.

 

Akcja biegnie szybko, nie zwalnia też pani mecenas ani jej przyboczny, Zordon. Ich dialogi wciąż pozostają na najwyższym poziomie, a wypowiadane słowa nieodmiennie bawią. Ale... mamy coś jeszcze. Tym razem więcej uwagi niż w przypadku Rewizji poświęcił autor ich wzajemnym relacjom. Zordon staje się coraz bardziej pewny siebie, dane nam jest lepiej poznać biuro Żelaznego oraz nowego patrona aplikanta. Chyłka to nie jedyny w powieści prawnik „z jajami”.

 

Do samego końca nie wiadomo... w zasadzie nic. Polityka i spisek? Zbieg okoliczności? A może - perfidne kłamstwa? Zagadki opisanej w Immunitecie nie rozwiążemy, niestety, wyłącznie dzięki spostrzegawczości. Jako czytelnicy jesteśmy wciąż o krok za prawnikami, a że nawet oni nie znają całej prawdy... Cóż, musimy czytać do końca.

 

Finał okazuje się niespodziewany, podobnie jak Chyłka, niczym zima zaskakująca drogowców wciąż szokująca swoim zachowanie. Niby wiemy już, że możemy się po niej spodziewać wszystkiego, a jednak nadal potrafi sprawić czytelnikom niespodziankę. Autor opisał tym razem również kilka sekretów z jej prywatnego życia. I to nie głośna sprawa, ale zawirowania w życiu osobistym są źródłem najciekawszych zwrotów akcji i zostają zwieńczone najbardziej interesującym zakończeniem.

 

Prawo, prawnicy, sądy  i ich praca to temat dość popularny w popkulturze. Zwykle literackim, wyidealizowanym adwokatom czy sędziom bardzo daleko do rzeczywistości. Inaczej jest w książkach Remigiusza Mroza. Jego bohaterowie patrzą na prawo rzeczowo i z odpowiednią dozą krytycyzmu i są po prostu bardzo interesującymi postaciami. Nawet, jeśli opis systemu czy procedury są lekko zmienione na potrzeby fabuły w stosunku do rzeczywistości, nie zmniejsza to przyjemności płynącej z lektury. Krótko mówiąc: warto.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - Eli1605
Eli1605
Przeczytane:2017-05-28, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2017,
To moje kolejne spotkanie z duetem Chyłka i Oryński. I chyba najlepsze. Wartka akcja, zadziwiające jej zwroty, odkrywanie tajemnic i problemy etyczno-moralne. I oczywiście zaskakujące zakończenie, które sugeruje, że będą dalsze losy tych bohaterów. W tym wszystkim nie podoba mi się, że najlepsza prawniczka w Polsce to alkoholiczka. Dobrze, że to tylko fikcja. Polecam
Link do opinii
Avatar użytkownika - kingaz86
kingaz86
Przeczytane:2017-05-25, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 w 2017 :), Mam,
Najmłodszy w historii sędzia Trybunału Konstytucyjnego zostaje publicznie oskarżony o zabójstwo człowieka, z którym nic go nie łączy. Ofiara pochodzi z innego miasta i nigdy nie spotkała swojego rzekomego oprawcy, mimo to prokuratura zaczyna zabiegać o uchylenie immunitetu. Spisek na szczytach władzy? Polityczna zemsta? A może sędzia jest winny? Oskarżony zwraca się o pomoc do znajomej ze studiów, Joanny Chyłki. Nie wie, że prawniczka, która niegdyś brylowała w salach sądowych, teraz zmaga się z chorobą alkoholową i upiorami z czasów młodości. Razem zaczynają odkrywać tropy prowadzące do miejsc, gdzie zasady prawa nie sięgają...
Link do opinii
Avatar użytkownika - MarysiaK
MarysiaK
Przeczytane:2017-05-09, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam,
Czwarte spotkanie z duetem prawniczym. Rewizja zakończyła się w takim momencie, że można było mieć obawy co do przyszłości pani adwokat. Chyłka jednak ma się dobrze i rzuca się w wir pracy prowadząc sprawę w której nic nie jest oczywiste. Zgłasza się do niej znajomy z czasów studiów najmłodszy sędzia Trybunału Konstytucyjnego Sebastian Sendal. Zostaje on oskarżony o zabójstwo, do którego doszło kilka lat temu w Krakowie. Sędzia nie przyznaje się do winy i utrzymuje że został wmanewrowany w tą sprawę z pobudek politycznych. Chyłka wietrzy spisek i wraz z Kordianem robią wszystko by wybronić klienta. W książce można liczyć na zwroty akcji, nieczyste zagrania i polityczne intrygi. Ktoś kłamie, a prawdy można się dowiedzieć tylko przez umiejętne przyciśnięcie świadka do muru. Chyłka i Oryński kolejny raz wchodzą na grząski grunt: ,,Gdyby nie zasady etyki zawodowej i zakaz działania na szkodę klienta, wyciągnąłby telefon i zadzwonił na najbliższy komisariat policji. Był to jeden z tych momentów, kiedy uświadamiał sobie, że wybrał karierę która potrafiła się okazać naprawdę parszywa." Oprócz sprawy którą prowadzą Chyłka i Zordon dowiadujemy się coś niecoś o Joannie. Uchyla ona przed Kordianem drzwi do swojej przeszłości która rzutuje na teraźniejszość. Przyszłość jednak może nas jeszcze zaskoczyć. Sprawa która się toczy jest intrygująca i przyznam się że dałam się zwieść teoriom spiskowym. Seria utrzymuje swój poziom, jednak moją ulubioną książką pozostaje nadal Rewizja. Cieszy mnie, że to jeszcze nie koniec, czekam zatem na Inwigilacje, a wam polecam cały cykl o Chyłce.
Link do opinii
Avatar użytkownika - RudaRecenzuje
RudaRecenzuje
Przeczytane:2017-04-30, Przeczytałem,

Nowe zadanie Chyłki i Zordona polega na obronie najmłodszego w historii sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Mężczyzna o nieposzlakowanej opinii oskarżony został o morderstwo. Czy sędzia jest ofiarą czy sprawcą? Czy próbuje zatuszować przeszłość czy zostaje wrabiany?

Uwielbiam tę prawniczą serię Mroza- wymyślne zagadki, tajemniczych oskarżonych, zwroty akcji, sądowe procesy, a także bohaterów. W przypadku „Immunitetu” nie mogło być oczywiście inaczej, choć przez pewien czas miałam problem, by w całości skupić swoją uwagę na powieści. Być może wynikało to z faktu, że akcja książki rozwijała się w mojej ocenie dość powoli i spokojnie. A kiedy już myślałam, że właśnie trzymam w rękach najsłabszą część cyklu, autor zrzucił na mnie prawdziwą bombę.

Nie przepadam za Chyłką. I nie ceniłam jej osoby od początku serii. Ale w „Immunitecie” Mróz przybliżył nam lepiej jej przeszłość, a to zbliżenie mocno mną wstrząsnęło. Można było się spodziewać, że kobietę dręczą koszmary, a mroki przeszłości wkradają się w jej codzienność, ale wspomnienia przytoczone przez autora robią na czytelniku okropne wrażenie i wbijają go w fotel. Nie znaczy to, że nagle zaczęłam ją lubić czy cenić, ale może trochę zrozumiałam. Zordon natomiast nieco się zmienił. Bardziej męski, odważny, zdecydowany- jednym  słowem świetny facet.

Mróz przyzwyczaił nas do skomplikowanych i zawiłych spraw, z którymi muszą mierzyć się główni bohaterzy. Akcja każdej z dotychczasowych powieści z cyklu skupiała się wokół mocnych tematów, drobiazgowych śledztw, dużych pieniędzy, polityki i różnego rodzaju manipulacji. „Immunitet” to kolejne spotkanie toczące się z trudnym śledztwem na pierwszym planie. Nie brakuje tu zwrotów akcji, nieoczekiwanych wydarzeń, komplikacji i szybkich zmian decyzji. Tempo akcji przybiera na sile, autor zaskakuje, nie możemy być pewni tego, jak zakończy się nowa sprawa Chyłki i Zordona, bo oni również nie wiedzą tego do samego końca.

„Wiesz, jak to mówią - pytania są dla nas ciężarem, ale odpowiedzi więzieniem, do którego sami się wtrącamy”. 

Jak przystało na thriller wiele w tej książce jest mroku i zła, uosabianego z postaciami bohaterów. Autor zdaje się pokazywać nam powieściowe postacie od najgorszej strony, odwołuje się do koszmarów przeszłości, do ludzkich instynktów, ale także wskazuje, że często za pozornie nieskalanym charakterem kryje się zło w najczystszej postaci, którego istnienia nikt by się nie spodziewał. Kolejne strony dowodzą, że wszyscy mamy tajemnice, a często jesteśmy w stanie zrobić bardzo wiele, żeby je ukryć.

Mróz znowu stawia na trudne tematy. I nie próbuje wprowadzić ich do książki subtelnie. On atakuje nas nimi prosto z mostu. Nie chciałabym zbyt wiele zdradzać, mogę natomiast powiedzieć, że poczułam się tymi sprawami mocno przytłoczona. Z drugiej strony nie spodziewałam się po Mrozie powieści ugrzecznionej i łagodnej, to nie jego styl.

Czyta się lekko i szybko. Proces sądowy i zbieranie dowodów nie nużą, bo przeplecione zostały zwrotami akcji i niespodziewanymi wydarzeniami. Ciężko do czegokolwiek się przyczepić, zwłaszcza w przypadku zakończenia, które sprawia, że jak najszybciej mamy ochotę sięgnąć po „Inwigilację”.  

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - zksiazkawreku
zksiazkawreku
Przeczytane:2017-03-19, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2017,
http://z-ksiazka-w-reku.blogspot.com/ Dziś kilka słów o ,,Immunitecie" Remigiusza Mroza - czwartej części cyklu o Chyłce i Zordonie. Co tym razem nowego wymyślił autor? Czy po raz kolejny zaskoczył mnie oryginalnością fabuły i sarkastycznym humorem Chyłki? Oczywiście, że tak! Jak we wszystkich poprzednich książkach z tego cyklu, tak również i w tej, Chyłka i Zordon bronią osoby, choć nie wiadomo, czy jest niewinna. Tym razem padło na najmłodszego w historii sędziego Trybunału Konstytucyjnego, który publiczne został oskarżony o zabójstwo człowieka, z którym nic go nie łączy - nie zna go, nigdy go nie widział. Ofiara pochodzi z innego miasta, w którym oskarżony nie był w okresie zabójstwa. Pomimo tego prokuratura zabiega o uchylenie immunitetu. Oskarżony zwraca się o pomoc do Joanny Chyłki. Niestety nie wie, że prawniczka, która kiedyś wzbudzała podziw na salach sądowych, teraz zmaga się z chorobą alkoholową i demonami przeszłości. Jak skończy się sprawa? Czy to całe zabójstwo to spisek na szczytach władzy? Polityczna zemsta? A może sędzia jest niewinny? Koniecznie przeczytajcie książkę! Remigiusz Mróz po raz kolejny serwuje nam niezwykle ciekawą, intrygującą i wciągającą książkę. Zagadka kryminalna jest bardzo skomplikowana, a autor perfidnie wysyła nam błędne wskazówki, często zostajemy wprowadzeni w błąd. Książka jest również pełna niespodziewanych zwrotów akcji, które wywracają fabułę do góry nogami. Oczywiście nie sposób tutaj nie wspomnieć o Chyłce i Zordonie - moim ulubionym książkowym duecie. Uwielbiam ich rozmowy, uwielbiam chemię między nimi! Mróz w tej części przeszedł samego siebie pod tym względem. Nawet w niektórych romansach nie ma tak opisanego uczucia między bohaterami jak tu. Coś wspaniałego. Szkoda tylko, że w tej części jest mniej Chyłki niż w poprzednich. Niestety nie mogę powiedzieć Wam dlaczego. Jedyną rzeczą do której mogę się doczepić (na szczęście w sensie pozytywnym) to zakończenie. Tak się nie robi! Nie można tak zakończyć książki. To jest wręcz okrutne, co zrobił autor! Dobrze, że już wyszła ,,Inwigilacja", bo chyba umarłabym z niecierpliwości, gdybym musiała czekać na kolejną część. Muszę również przyznać, że każda kolejna książka tego cyklu jest lepsza od poprzedniej. Już pierwszą część, czyli ,,Kasację", uznawałam za bardzo dobrą książkę. Ale to, jaki jest ,,Immunitet", jak się kończy, przechodzi ludzkie pojęcie! Musicie koniecznie przeczytać! Podsumowując, ,,Immunitet" to znakomita kontynuacja serii o Chyłce i Zordonie. Myślę, że to najlepsza książka całego cyklu. Fabuła wciąga i intryguje, a bohaterowie zaskakują swoim zachowaniem i rozśmieszają dialogami. Polecam!
Link do opinii
Avatar użytkownika - Zuzaa16
Zuzaa16
Przeczytane:2017-02-14, Ocena: 6, Przeczytałem,
<3
Link do opinii
Avatar użytkownika - bachacz
bachacz
Przeczytane:2017-01-19, Ocena: 6, Przeczytałem, 40 książek w 2017,
Zachwytów autorem oraz jego książkami jest na tyle wiele, że moje skromne zdanie ginie w tej powodzi. Kolejny tom serii z Chyłką i Zordonem tym razem z domieszką wielkiej polityki. Stwierdzenie, że książki Mroza czyta się świetnie, jest tylko powieleniem opinii innych czytelników. Pozostawię więc bez większego komentarza swoje odczucia gdyż nie odbiegają one od ogółu a przypieczętowaniem tego niech będzie fakt, że planuję sięgać po kolejne nieprzeczytane książki autora. Zawirowania pomiędzy głównymi bohaterami,sprawy, które wydają się nie do wygrania, oraz zakończenie książki nie pozwalają na odłożenie bez kontynuacji tej serii. Czekam na kolejne tomy i liczę, że jeszcze nie raz zostanę zaskoczona.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Anna_Jedrzejewska
Anna_Jedrzejewska
Przeczytane:2016-12-17, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam,
Tę oraz inne recenzje można przeczytać na www.swiat-ksiazkowych-recenzji.blogspot.com "- Nie wiem, kiedy stałeś się takim pesymistą, ale... - Ja też nie - odparł pod nosem Kordian. - Może w momencie, kiedy uświadomiłem sobie, że po śmierci na pewno pójdę prosto do nieba, bo całe moje życie jest piekłem." Kto mnie zna wie, że do Mroza pałam miłością ambiwalentną a przede wszystkim ogromnym szacunkiem. Szacunek ten ma swój koniec, gdy tylko skończę czytać jego książkę gdzie on swoimi spostrzeżeniami czy też rozwojem wydarzeń sprawi, że mam ochotę go udusić i nawet sama Chyłka by mnie z tego nie wybroniła. Tym razem Remigiusz postawił sprawę jasno i pokazał, że to co było w "Rewizji" było jedynie chwilowym zatrzymaniem na drodze jaką sobie obrał. "Immunitetem" udowodnił, że otrząsnął się z letargu i zamierza pokazać, że jego książki nie są tworzone na ilość i że wcale nie wykorzystuje swoich cennych minut sławy, które na jego szczęście i talent nadal trwają. Chyłka i Oryński mają nie lada zadanie, co więcej nie należy ono do najłatwiejszych. Chyłka bowiem dostała zlecenie by wybronić swojego znajomego, najmłodszego sędziego Trybunału Konstytucyjnego - Sebastiana Sendala, który został oskarżony o zabójstwo człowieka, którego nigdy nie widział na oczy. Joanna wraz z Zordonem starają się wybadać grunt jaki pod sobą mają, nie jest to proste zważywszy na stan Chyłki, która wypisała się na własne żądanie po zatruciu alkoholowym. Z jednej strony muszą mieć świeży i czujny umysł, ale z drugiej strony objawiają się konsekwencje, które poczyniła Chyłka, gdy stała się partnerem w kancelarii Żelazny & McVay. Żelazny postawił warunek, że jeśli chce wrócić na stanowisko ma wybronić swojego ojca Filipa Obertała, który nie wiadomo co uczynił, natomiast ona by Kormak wrócił do swej Jaskini. To wcale nie ułatwia zadania, gdyż temat ojca dla prawniczki jest wyjątkowo drażliwy i żeby go przeboleć potrzebuje do tego tequili. Sprawa Sebastiana Sendala nie jest usłana różami i nie pachnie bławatkami. Jest śmierdząca i na kilometr widać machlojki i krętactwa jakie stoją na drodze dwójki prawników. Sam oskarżony utrzymuje swoją niewinność i boi się o swój immunitet. Czy aby na pewno nasz sędzia jest bez skazy i faktycznie jest niewinny? Czy też jest winny jak ocet i to bez dwóch zdań? Chyłka i Oryński na pewno temu dowiodą. Długo zbierałam się do przeczytania tej części. Kurde, ależ ja się tego bałam! Naprawdę, bałam się zacząć czytać. Po tym co zaserwował mi Remigiusz w "Rewizji" bałam się że będzie tylko gorzej i zamiast w górę, to nasz Dziadek Mróz (wybacz, musiałam :P) zjedzie saniami w dół i tylko czekać aż lawina poleci za nim. Postanowiłam więc by ponownie przekonał mnie do tego Maestro Gosztyła. Udało się, po pierwszych 100 stronach przepadłam i już było wiadomo, że tak łatwo nie odpuszczę, więc jednocześnie słuchałam głosu pana Gosztyły i śledziłam wzrokiem tekst. Byłam mile zaskoczona jeśli chodzi o panią Annę Dereszowską, która czytała Cymelium Chyłki (o nim napiszę za chwilę). Nie przepadam za grą aktorską, ale jako osobę szanuję i myślę że udało jej się oddać ten fragment na tyle, by móc postawić się w sytuacji Joanny Chyłki. Co do wyżej wspomnianego Cymelium Chyłki. Brawo Mróz! Jednak po zakończeniu trzeciego tomu, już mogłam co nieco sądzić, czemu Chyłka nienawidzi swojego imienia (a raczej jego zdrobnień) a także swojego ojca. Przeszłość buduje nas i sprawia, że to co robimy w przyszłości bywa czasem niezwykłe. Co prawda nadal nie rozwiązuje to sprawy alkoholizmu, jednak to co przeszła w pewien sposób ją usprawiedliwia, aczkolwiek myślę że jej choroba ma jeszcze drugie dno. Chociaż w obecnej sytuacji jakiej znajduje się Chyłka może się to wszystko zmienić ;) Końcówka rozpierdzieliła mnie mentalnie, ale to już typowe dla Ciebie i już mogłam się spodziewać że normalnego zakończenia nam nie zaserwujesz. Panie i panowie trzymajcie się, bo "Immunitet" to jazda bez trzymanki. Aż tylko czekać na piąty tom. Ja odmeldowuje się i mój mózg także, czeka właśnie w hali odlotów na Malediwy.
Link do opinii
Avatar użytkownika - lady_foe
lady_foe
Przeczytane:2016-11-06, Ocena: 4, Przeczytałem, 26 książek 2016,
W "Immunitecie" mamy do czynienia z oskarżeniami wysuniętymi w kierunku sędziego, podejrzanego o morderstwo. Wszystkie dowody wskazują na jego winę. Sędzia nie przyznaje się do winy, mimo miażdżących dowodów. Remigiusz jak zwykle wie, jak zbudować napięcie i emocje, potrafi lawirować między scenami. Nie można jednak nie poczuć, że coś podobnego już było, że pojawia się podobny schemat. Dialogi zaczynają powoli męczyć, zaczyna mi w nich brakować świeżości, która pojawiła się w pierwszych tomach.
Link do opinii
Avatar użytkownika - agnik66
agnik66
Przeczytane:2016-11-05, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 książki 2016,
kingaczyta.blogspot.com Sebastian Sendal, najmłodszy w historii sędzia Trybunału Konstytucyjnego, zostaje oskarżony o morderstwo sprzed kilku lat. Tak się szczęśliwie składa, że zna jeszcze z czasów studenckich Joannę Chyłkę i zwraca się do niej o pomoc. Chociaż nic nie wskazuje na winę sędziego, to prokuratura dąży do uchylenia immunitetu. Sprawa nie jest łatwa, a do tego bardzo głośna, ale Chyłka podejmuje się zadania. Po cichu liczy też na powrót do dobrej, prawniczej formy. W poprzednim tomie zachowanie Chyłki zaczęło mnie już trochę irytować. Bo ileż można czytać o jej pijackich wyczynach i spadaniu na samo dno. Serce mnie bolało, bo to nie taką Chyłkę pokochałam. W ""Immunitecie" na szczęście zaczyna się wszystko zmieniać. Nie da się ukryć, że dalej ma problem z alkoholem, ale odżywa i wraca na dawne tory, co bardzo mnie cieszy. Nie brakuje jej ostrego języka i nie zawsze legalnych metod działania. Zordon zaś w dalszym ciągu pnie się na wyżyny i nie przypomina już tego zagubionego, niepewnego siebie chłopaka z pierwszego tomu. Zaczyna się liczyć, staje się samodzielny i skuteczny w tym, co robi. Ale co się dziwić, przecież miał dobrego nauczyciela, a raczej nauczycielkę. Wiem, że już to pisałam, ale jeszcze się powtórzę. Chyłka i Zordon to naprawdę bardzo charyzmatyczna para, która czyni całą tę serię wyjątkową. Bo to właśnie ich perypetie najbardziej mnie przyciągają, uwielbiam ich dialogi i słowne przepychanki. Uwielbiam tę skomplikowaną relację pomiędzy nimi, ten brak banałów i przewidywalności. Oby tak dalej! W poprzednim tomie, mimo że trzymał poziom, trochę wszystko zwolniło. Z kolei w "Immunitecie" autor znowu funduje nam szybką akcję i zawiłą sprawę, w której nic nie jest jednoznaczne. Tę książkę się po prostu pochłania pomimo jej sporej objętości. Jeśli chodzi o zakończenie to spodziewałam się zaskoczenia i byłam świadoma, że z niecierpliwością będę wyczekiwać na kolejne spotkanie z Chyłką i Zordonem. Jednak nie spodziewałam się takiej bomby, jaką autor przygotował. Szczęka opada. Tego się po prostu nie spodziewałam. Jestem ciekawa, jak rozwiąże się cała sprawa. Panie Remigiuszu, poproszę szybciutko o kolejny tom, który skróci męki związane z oczekiwaniem!
Link do opinii
Avatar użytkownika - danonk
danonk
Przeczytane:2016-10-11, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2016, audiobooki, polskie czytanie,
Kolejna opowieść o Chyłce i jej młodym aplikantem. Tym razem bronią sędziego Trybunału Konstytucyjnego oskarżonego o morderstwo. Świetnie się słucha, pan Gosztyła jest idealnym interpretatorem książek. Miło, lekko i przyjemnie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - mag-maggie
mag-maggie
Przeczytane:2016-09-28, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2016, Mam,
Bardzo dobrze się czyta. Wartka akcja, ciekawy pomysł, choć bohaterowie już dobrze znani. Przyjemna lektura
Link do opinii
Avatar użytkownika - radeksc-wp
radeksc-wp
Przeczytane:2016-09-26, Ocena: 5, Przeczytałem, 26 książek 2016,
Trylogia powinna mieć 3 części. Jak serial trwa za długo to jest jednak nużący, brak nowości zbyt dobrze się znamy.
Link do opinii
Avatar użytkownika - NaWidelcu
NaWidelcu
Przeczytane:2016-09-23, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 książki na 2016, Mam,

Sędzia to zawód apolityczny. Jego zadaniem jest stać na straży prawa i decydować, co jest godne uznania, a co kary. Niezależny, samodzielny, chroniony immunitetem, nie ulega żadnym naciskom politycznym. Oczywiście... tylko w teorii. W praktyce nie raz zdarzały się próby wpłynięcia na wymiar sprawiedliwości. Czasem jednak największym utrudnieniem są nie czynniki zewnętrzne, ale... sam fakt bycia człowiekiem.

 

Pani mecenas Joanna Chyłka zaczyna się specjalizować w sprawach niemożliwych. Tym razem kolejne zlecenie przyjmuje już w szpitalu. I wcale nie chodzi o to, że klientem jest jej kolega ani że bronić ma sędziego Trybunału Konstytucyjnego, ale o fakt... że w sprawie coś śmierdzi. Jurysta zostaje ni mniej, ni więcej, podejrzanym w sprawie o morderstwo. Mimo nikłych dowodów prokuratura ewidentnie zamierza wystąpić o zwolnienie z immunitetu i wszystko wskazuje na to, że koledzy po fachu zamierzają przychylić się do tego wniosku. Jakby było mało, Chyłka zaczyna dostawać ostrzeżenia. Sprawa, która już na samym początku wygląda źle, sypie się coraz bardziej. Na jak wychodzą bardzo niezręczne informacje o samym sędzi. Czyżby nie był to człowiek o nieposzlakowanym charakterze? I czy w związku z tym można wierzyć w jego słowa o. Nikt nie jest pewien jego niewinności. A tymczasem klienta należy bronić. Jednak czy za wszelką cenę?

 

Czekałam na Immunitet od kiedy tylko skończyłam czytać trzecią część i muszę przyznać, że jest rewelacyjny! Takiego Mroza kochamy! Ta książka stanowi kwintesencję wszystkiego, co najlepsze w stylu autora! Bez apelacji i bez kasacji, rewelacja!

 

Dość zachwytów. Pora na konkrety. Immunitet naprawdę dobrze się zaczyna. Nie potrzeba więcej niż kilku stron, by dać się porwać akcji. Gęsta sieć intryg, kłamstw i niedomówień zaczyna budować się już od pierwszej sceny. Wszystko, co się pojawia, praktycznie każdy dialog czy opis, to element większej układanki. Misternej i dobrze dopracowanej.

 

Nie zwalnia też nasza pani mecenas ani jej przyboczny, Zordon. Ich dialogi wciąż pozostają na najwyższym poziomie, a wypowiadane słowa bawią bardziej niż niejeden kabaret. Ale... mamy coś jeszcze. Tym razem więcej uwagi (niż w przypadku Rewizji) poświęcono ich wzajemnym relacjom. Atmosfera się zachwaszcza, a Zrodon staje się coraz pewniejszy siebie. Dzięki temu dane nam jest lepiej poznać biuro Żelaznego oraz nowego patrona aplikanta. Chyłka to nie jedyny prawnik „z jajami”.

 

Zachwycił mnie również klimat powieści. Do samego końca nie wiadomo... w zasadzie nic. Polityka i spisek? Zbieg okoliczności? A może perfidne kłamstwa? Niestety, nie jest to zagadka z kategorii tych, które możemy rozwiązać dzięki spostrzegawczości. Jako czytelnik jesteśmy wciąż o krok z prawnikami, a że nawet oni nie mają dostępu do pełnej prawdy... nie pozostaje nam nic innego jak czytać.

 

To, że Mróz zakasuje czytelnika zakończeniem, to już wszyscy wiedzą. Tym razem również się tak dzieje. Finał być może nie jest trzęsieniem ziemi, ale wciąż mocnym przytup. Wcześniej jednak Chyłka, niczym zima zaskakująca drogowców, wciąż szokuje swoim zachowanie. Niby wiadomo, że można się po niej spodziewać wszystkiego, a jednak jej nieobliczany charakter to chyba najlepsze co może spotkać czytelnika kryminałów. Prawdziwą perełką jest to, że tym razem autor dopuścił nas również do sekretów jej prywatnego życia. I to nie głośna sprawa, a osobiste zawirowania, stanowią najlepsze zwroty akcji i najdynamiczniejsze zakończenie.

 

Prawo, prawnicy, sądy i różne sprawy, to temat dość popularny w popkulturze. Do tej pory unikałam tego typu tyłów, zarówno na ekranie, jak i papierze. Wychodziłam z założenia, że wyidealizowanym adwokatom czy sędziom, bardzo daleko do rzeczywistości. Mieli miałkie charaktery, a gdy „na tapetę” wychodziły paragrafy, autorzy tych dzieł nie raz popełniali błędy. To wszystko stanowi zaprzeczenie książek Mroza. Jego bohaterzy patrzą na prawo rzeczowo i z odpowiednią dozą krytycyzmu. A nawet jeśli system czy procedura są lekko nadginane pod fabułę, autor robi to celowo i świadomie. Trochę to straszne, prawda? Ten brak idealności, te luki i pola do nadużyć. Ale... tak to właśnie wygląda. Dura lex sed lex.

 

Inne książki autora
Turkusowe szale
Remigiusz Mróz0
Okładka ksiązki - Turkusowe szale

Polskie lotnictwo na Zachodzie to nie tylko Dywizjon 303.   "Turkusowe szale" to powieść sensacyjna, której fabuła opiera się na rzeczywistych...

Świt, który nie nadejdzie. Audiobook
Remigiusz Mróz0
Okładka ksiązki - Świt, który nie nadejdzie. Audiobook

Odważysz się wejść w przestępczy świat przedwojennej Warszawy? Były pięściarz, Ernest Wilmański, to człowiek bez przeszłości. Stracił wszystko, co miał...

Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy