Opis ksiązki
Kup Teraz

Kraina miłości i zatracenia

Ocena ( 3 osoby )
3.7
Wydawnictwo: Illuminatio
Data wydania: 2017-02-17
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788365506245
Liczba stron: 548
Tytuł oryginału: Land od love and drowning
Dodał/a książkę:elibri

BARWNA POWIEŚĆ PULSUJĄCA KARAIBSKIM RYTMEM, KUSZĄCA NUTĄ MAGII I PORUSZAJĄCA CIĘŻKIM LOSEM

Kraina miłości i zatracenia to wzruszająca saga rodzinna w postaci wielokrotnie nagradzanego debiutu tętniącego magicznymi rytmami karaibskich Wysp Dziewiczych.

Kiedy rozpoczyna się XX wiek, nadchodzi kres panowania Danii nad Wyspami Dziewiczymi, a władzę w tym miejscu przejmują Stany Zjednoczone. Na Morzu Karaibskim tonie statek. Śmierć bezlitośnie zbiera żniwo. Dwie osierocone siostry wraz z przyrodnim bratem stają w obliczu niepewnej przyszłości i trudnej do zidentyfikowania tożsamości. Każde z dzieci jest w posiadaniu niezwykłej aparycji oraz... wyjątkowego daru, który może być dla nich błogosławieństwem albo przekleństwem.

Na kartach Krainy Miłości i zatracenia zapisane są losy trzech pokoleń klanu zamieszkującego tropikalne wyspy. Pełna kontrastów saga to jednocześnie nietuzinkowa kompozycja, łącząca w sobie prozę życia oraz pozazmysłowe doświadczenia. Jest to wyjątkowa książka, w której odbijają się echa stylu Gabriela Garcíi Márqueza, a jednocześnie czuć silny wpływ mistycznej karaibskiej magii. Rytm miłości i tego, co na pierwszy rzut oka niewidoczne pulsuje z każdej strony, wprawiając czytelnika w niemy zachwyt. Sześćdziesiąt lat dziejów rodziny Bradshaw niesie za sobą wiele osobowości, zakazane romanse, klątwy, magiczne rytuały i dary, próby lojalności, narodziny, śmierci, porażki i zwycięstwa. Kraina miłości i zatracenia to wspaniały, barwny debiut wykreowany przez pełną potencjału, młodą pisarkę.

NAZWA WYSP DZIEWICZYCH NIE ODZWIERCIEDLA PRZEŻYĆ JEJ MIESZKAŃCÓW - BYNAJMNIEJ NIE SĄ CZYSTE I NIESKALANE ZŁEM

______

Płyń z całych sił albo utoniesz. To hasło przewodnie tej nadmorskiej, magicznej, tropikalnej i familijnej powieści. - "Marie Claire"

Tiphanie Yanique urodziła się w 1978 r. na Wyspach Dziewiczych. Studiowała w Houston, a następnie wykładała na uniwersytecie, ucząc kreatywnego pisania. Jej debiutancka powieść Kraina miłości i zatracenia zebrała liczne nagrody - przez National Public Radio została uznana za najlepszą powieść 2014 roku. Obecnie mieszka na Brooklynie, w Nowym Jorku z mężem, synem i córką.

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
Aivalar plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-02-19, Na półkach: Przeczytałem,

Początek XX wieku, Wyspy Dziewicze, Morze Karaibskie w tle. To tutaj poznajemy rodzinę Bradshawów, rodzinę pełną sekretów, zakazanych uczuć i sprzeczności. Podczas gdy wyspy przechodzą pod władzę Stanów Zjednoczonych, ich mieszkańcy zakochują się, umierają, łamią zwyczaje, a nawet odprawiają magiczne rytuały. Wśród nich olśniewająca swoim pięknem Eeona i jej młodsza siostra Anette, która zdecydowanie nie powinna spotykać się z pewnym mężczyzną.


Po „Krainę miłości i zatracenia” Tiphanie Yanique sięgnęłam z ochotą, bo naprawdę lubię sagi rodzinne, bez względu na to, gdzie rozgrywa się akcja. W tym przypadku klimat Wysp Dziewiczych przyciągnął mnie jeszcze bardziej – spodziewałam się, że to będzie coś nowego, innego. Rzeczywiście takie było, tyle że nie mogę oprzeć się wrażeniu, że książka strasznie mnie rozczarowała.


W powieści dominuje realizm magiczny; pomiędzy tym, co racjonalne, a tym, co nadnaturalne, istnieje bardzo cienka granica. Autorka wplata do fabuły lokalne legendy i mity, które stworzyły niepowtarzalną atmosferę. Naprawdę z przyjemnością wczytywałam się w miejscowe podania, tym bardziej, że część z nich przenikała do opisywanych wydarzeń, tak że zastanawiałam się, czy to, co właśnie zaszło, rzeczywiście miało miejsce. Sama fabuła też jest ciekawa, nie powiedziałabym, że nudziłam się przy czytaniu, choć niektóre sceny mi się dłużyły. Eeonę poznajemy jako kilkuletnią dziewczynkę, Anette nie ma jeszcze wtedy na świecie. Czytamy zatem o ich rodzicach, którzy do świętych nie należeli, a później przyglądamy się, jak obie dziewczynki dorastają, jak stopniowo rodzi się nowe pokolenie. Upływ czasu wydaje się tu tak naturalny, że nawet się nie zorientowałam, kiedy Anette z bardzo ruchliwego niemowlaka stała się dojrzałą kobietą.


Życie Bradshawów pełne jest kłamstw, intryg, zakazanych związków. Niektóre wątki były dość kontrowersyjne, zresztą to sami bohaterowie dostarczali tych emocji, wychodząc naprzeciw sensacji, podświadomie wyczekiwanej przez czytelnika. Ale... no właśnie, „ale”. Powieść liczy sobie grubo ponad 500 stron. To spora, a zarazem optymalna liczba, jeśli weźmie się pod uwagę tematykę – w końcu saga rodzinna potrzebuje wiele miejsca, żeby dało się w miarę szeroko przedstawić większość bohaterów. Niestety ciągle mi się wydawało, że fabuła w książce prowadzi donikąd. To wrażenie nasiliło się po dotarciu do ostatniej strony. Wydaje się, jakby autorka w którymś momencie stwierdziła, że czas kończyć, nie ma sensu dalej tego ciągnąć, więc dopisała ostatnie sceny. Nie znamy zakończenia wszystkich wątków – wśród których znajdują się te najbardziej interesujące – a co za tym idzie, czujemy jeden, wielki niedosyt. Tak przynajmniej było w moim przypadku.


O ile rozczarowanie wywołane zakończeniem jakoś bym przełknęła, o tyle muszę wspomnieć o pewnym zabiegu, który irytował mnie przez większość czasu. Tiphanie Yanique nagminnie zmienia narrację i czas. Mamy narratora pozornie trzecioosobowego (pozornie, bo co jakiś czas pada zaimek „my”, mimo że wciąż nie wiem, kim są ci „oni”), mamy też narratorów pierwszoosobowych: czasem mówi do nas Eeona, czasem Anette, czasem Jacob, przyrodni brat obu kobiet. Do tego miesza się czas przeszły i teraźniejszy. Podejrzewam, że te wszystkie zmiany były w pełni świadome i celowe, że autorka chciała dopuścić do głosu jak najwięcej osób. To zrozumiałe, jestem przyzwyczajona do narracji prowadzonej z perspektywy różnych bohaterów, w końcu jest to już zabieg powszechny. Niestety w przypadku „Krainy miłości i zatracenia” takie modyfikacje wprowadziły chaos. Czasem łapałam się na tym, że w trakcie czytania rozdziału nie wiedziałam właściwie, kto teraz opowiada historię. A już najbardziej nie rozumiem narratora niby wszystkowiedzącego, jednak wypowiadającego się w formie zbiorowej. Jedyne, co mogę tutaj ocenić na plus, to indywidualny styl „mówienia” poszczególnych postaci. Czasem tylko to sprawiało, że orientowałam się w prowadzonej narracji.


Nie potrafię jednoznacznie ocenić „Krainy miłości i zatracenia”. To absolutnie nie jest zła książka, w końcu kusi nastrojem pełnym magii, bohaterowie są dopracowani i różnorodni, a i akcja potrafi wciągnąć. Z drugiej strony czytanie nie pochłaniało mnie całkowicie, tylko miejscami angażowałam się w fabułę. Miło było poznać legendy krążące na Wyspach Dziewiczych czy poczytać o wydarzeniach historyczno-politycznych, które miały wówczas miejsce – ale to zdecydowanie za mało, żeby mnie zachwycić. Oczekiwałam czegoś więcej.

ola0034 plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-02-18, Ocena: 2, Na półkach: Przeczytałem,
Jest początek XX wieku,Stany Zjednoczone przejmują Wyspy Dziewicze.Na morzu ginie pewien mężczyzna-ojciec trojga dzieci,które wyróżniają się wyjątkową urodą.Każde z nich posiada dar,który może okazać się przekleństwem albo błogosławieństwem..
Rozpoczynając tę powieść miałam całkiem wysokie oczekiwania.Czułam,że będzie to świetny romans,ale niestety się zawiodłam.
Powieść jest prowadzona w wielu narracjach i uważam,że było tego zdecydowanie za dużo.Na początku śledzimy losy rodziców-Antoinette oraz Owena.Jednak akcja najbardziej się skupia na córkach-Eeonie i Anette.Bardzo mnie denerwowało ciągłe przeskakiwanie narracjii czasu.Styl pisania autorki był lekki,lecz mimo to,czytało mi się tę książkę opornie.Może to przez występowanie tak wielu opisów i tak mało dialogów.
Tiphanie wplata w książce wiele mitów i opowieści,które chyba najbardziej podobały mi się w tej powieści.Tworzą one niesamowitą atmosferę i zachęcają czytelnika do dalszego wgłębiania się w treść lektury.
Sama fabuła jest ciekawa,lecz jak już wspominałam powyżej,czytało się to dosyć ciężko.Uważam,że książka jest zdecydowanie za długa,bo ma aż ponad pięćset stron.Akcja rozgrywa się bardzo wolno i myślę,że lepiej byłoby,żeby wszystko działo się w trzystu stronach,przez co akcja nabrałaby tępa.

Życie Bradshawów jest pełne kłamstw i intryg.Jednak najbardziej denerwowały mnie te wszystkie relacje,które podchodziły pod kazirodztwo.Było to po prostu męczące i nierealne.
Będąc w połowie książki,czułam chęć odłożenia jej i dania sobie spokoju,ale dawałam jej szansę,bo sądziłam,że końcówka mną wstrząśnie i zmienię moje zdanie.Niestety tak się nie stało i czułam ogromny niedosyt z powodu wielu nierozwiązanych spraw.
Na książce jestem zawiedziona,ale nie należy ona do najgorszych.Urzekła mnie w niej magiczna atmosfera i związek między siostrami i ich wzajemne relacje.
czytatnik plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-02-18, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
Kapitan Bradshaw kocha wszystkie swoje kobiety. Żonę z obowiązku. Kochankę, bo sam potrzebuje miłości. Córkę, bo jest istotą, której pragnie, choć nie powinien. Kiedy pochłania go ocean, oprócz nich pozostawia jeszcze drugą córkę oraz syna. Choć są rodzeństwem, mieszkają w innych domach i wychowują ich inne matki. Wspólna historia połączy tych dwoje, choć to nigdy nie powinno się zdarzyć. W tle tej rodzinnej sagi rozegra się wojna, przetoczy huragan, a miejscowa ludność Karaibów będzie walczyć o prawo do przebywania na własnej ziemi.

Całość recenzji dostępna pod adresem: http://zapach-ksiazek.pl/kraina-milosci-i-zatracenia/
molinkaksiazkowa plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-02-17, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,
Wyobraź sobie podróż w czasie, mamy początek dwudziestego wieku. Na wyspach Dziewiczych władzę obejmują Stany Zjednoczone, co oznacza koniec rządów prowadzonych przez Danie.
Podczas z jednej z wypraw na morzu Karaibskim ginie doświadczony kapitan. Osieroca trojkę dzieci wyróżniające się ośmielającą urodą. Eona, Anette i Jacob to tajemnicze osobowości będące w posiadaniu mocy, które niekoniecznie mogą okazać się dobre. Jakie konsekwencję przyniosą za sobą złe wybory? To historia przepełniona pasmem zdrad, narodzin i śmierci. Opowiada o zakazanych romansach i pokusach pełnych magicznych rytuałów.


Na rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej książek, których fabuła skłania potencjalnych czytelników do głębszej analizy tekstu wraz z odkryciem zawartego w nim sensu. To tego typu kategorii należy własnie "Kraina miłości i zatracenia", która wywołała we mnie fale dość sprzecznych emocji. Trudna, zawiła, jednak mimo to przeżyjesz historię jaką nigdy dotąd nie było dane Ci spotkać.

W powieści bazujemy nad tym, co magiczne a naturalne. Pomiędzy dobrem a złe istnieje wąska granica często przekraczana przez bohaterów. Każdy z nich staje się być uzależniony od poprzedniego bez posiadania jakiejkolwiek odpowiedzialności i samodzielności. Jedno wydarzenie pociąga za sobą pasmo kolejnych. Mimo, że cała historia według mnie jest zbyt rozciągnięta i wiele razy powstrzymywałam się od nadmiernego ziewania to ogromnym plusem staje się wplecenie wątków mitologicznych. Nie potrzebnym zabiegiem jest tu opisywanie wielu tak naprawdę niczego nie wnoszących wątków, czasem miałam wrażenie, że fabuła tak naprawdę prowadzi donikąd. Jednak największym minusem całej sagi jest narracja, autorka zmienia ją wprawiając czytelnika w zagubienie. Najczęściej występuję narracja trzecioosobowa mimo to niejednokrotnie pada słowo "my" lub wprowadzone zostają wydarzenia widziane z perspektywy Anette, Jacoba lub Eony co dodatkowo powoduje nieudogodnienia. Duże zaskoczenie stanowiło dla mnie zakończenie, które w żaden sposób nie dało się przewidzieć.

Język użyty w książce jest trudny, pełen wyszukanych słów. Czasem mimo oryginalnych stylów wypowiedzi bohaterów męczyłam się czytając kolejne strony. Jestem osobą gustującą w współczesny język, bardziej nowatorskim i przychylny odbiorcy.

Mimo to książka ta jest warta polecenia osobą lubiącym rodzinne sagi. Pojawia się tu watek skomplikowanych relacji, jakie nie powinny łączyć ojca z córką czy siostrę z bratem. Nie potrafię jednoznacznie wyrazić opinii na temat tej książki o ile zarys fabuły jest nietuzinkowy o tyle jej dopełnienie stanowi największe mankamenty. Świetni wykreowani bohaterowie, dobrze opisana sytuacja polityczna jednak mimo to książkę odłożę na półkę pełna sprzeczności.


Autor: Tiphanie Yanique
Tytuł: "Kraina miłości i zatracenia"
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 17 luty 2017 rok
Kategoria: Literatura obyczajowa, romans
Moja ocena: 5,5/10
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
ja_rus Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Eli1605 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
mskm13 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów