Poeta odchodzi

«poprzedni     następny»
2006-01-18 21:09:20
Z wielkim żalem informujemy o śmierci ks. Jana Twardowskiego - poety, którego liryka jest namacalnym dowodem na istnienie Nieskończonego. Przypominamy wiersz, który poświęcił Mu Marcin Hałaś (publikujący w "Granicach..." jako m h:
* * * z tomu "Bursztyn i śnieg" księdzu Janowi Twardowskiemu piękni poeci w kapłańskich surdutach co jeszcze w powstaniu wiersze pisali prości jak Bóg pochylony nad łąką lub hamlet z czaszką cyborium w dłoni wierszem wspominają kłopoty z sercem kiedy wątpiący zawał wiary już przeżyli co widać na elektrokardiogramie rękopisu albo miłości pokręconej i smutnej 1986, 2001
Opinia
Treści
Zygmunt Jan Prusiński Linia koment Autorem jestem ja: Zygmunt Jan Prusiński, a tytuł miał być: "Cywilizator z Prowincji". Przy okazji zapomniałem podać swój e-mail: poetazjp@op.pl
2006-01-29 20:43:15
"Cywilizator z Prowincji" Linia koment Nie mogę znależć powodu, dlaczego musiałem być w Łodzi. Polska zawsze zaczyna się od Łodzi. Nawet piszę taki cykl socjologiczno-filozoficzny, staram się językiem literackim pisać, to, no właśnie, to: "WSZYSTKO ZACZYNA SIĘ OD ŁODZI!" I do łodzi zawitał ks. Jan Twardowski ze swoją skromną świtą, między innymi z panią magister z Gdańska, to niczym manager. Sala w klubie na Rooswelta - (ta nazwa ulicy powinna zniknąć, bo zaprzedał się ten żyd prezydent USA Stalinowi, i sprzedał Polaków i Europę wschodnią na 45 lat niewoli radzieckiej!) - była pełna. Przybyłem i ja, ale w nocy napisałem specjalny wiersz dla poety Jana Twardowskiego. Czyhałem sposobności żeby porozumieć się z gościem wieczoru i, inteligentnie czekałem jak sowa... I nagle, po oficjalnym wystąpieniu i pokazaniu programu, moja ręka zawisła w powietrzu tak, że Jurant by zobaczył. Wspomniana pani magister z Gdańska wskazała na mnie. - I powstał "ogień"... Wstałem i wyrzekłem przygotowane słowa: "Dziękuję, że pani w tym tumulcie mnie zauważyła. Otóz przygotowałem specjalny wiersz dla ks. Jana Twardowskiego, pt. "Za Chrystusem do Chrystusa". Pisałem go o 4:00 rano, dzisiaj, dedykując poecie. Ale, ze względu że jestem biednym człowiekiem, i nie stać mnie na zakup najnowszego tomiku wierszy Jana Twardowskiego, to chcę zaproponować taką zamianę; ja dam swój wiersz, a bohater wieczoru da swoją książkę z autografem. Cała sala "zadrżała" na wesoło. "Opiekunka" wskazała mi miejsce bym przybyl na scenę. Było ciasno. Ale na to właśnie czekałem. Wreczyłem to moje dzieło ks. Twardowskiemu podając sobie dłonie, i kiedy schodziłem po schodkach z powrotem, usłyszałem od innych osób, żebym ten wiersz jako jego autor osobiście przedstawił. - Na to też czekałem, w moim scenariuszu i w scenerii, bo świat "inteligentnych" pożąda. I zaczęła się eskapada poetycka: "ZA CHRYSTUSEM DO CHRYSTUSA" By dotknąć - musisz przejść / przez deszczowy las, / przez upojoną letnią ciemność. / Przy świetle prastarej paproci / musisz podążać drogą, / którą on szedł. // Obrzeżoną koroną trucizn i cierni / pod skulonymi kwiatami, co spadają na kamienie... // By dotrzeć - musisz przejść / przez dolinę wśród kolumn / wykutych w milczeniu. / Pod zawieszonym obłokiem / niemych ptaków, / dotrzeć do sadzawki uroczej. // By iść drogą którą on szedł, / gdzie diabelska pokrzywa - / jak kapłan czeka z biczami / i gorączką: / musisz przejść przez życie / tylko tą drogą, / którą on szedł. - Zygmunt Jan Prusiński. Oczywiście, że ten intelektualny "handel" doszedł do skutku. Ja dałem Janowi Twardowskiemu ten wiersz, on dał mi swój tomik poezji. Ja mu ten wiersz dedykowałem, on na swojej książce nadał swó autograf z ciepłymi słowami dla mnie. Mam z tego spotkanie wiele zrobionych zdjęć przeze mnie: jak obok barku był z gośćmi częstowany posiłkiem. Mam te zdjęcia, tym bardziej teraz ważne - nigdzie nie publikowane, że wartość ich jest bezcenna. Bo ta przygoda z poetą, ks. Janem Twardowskim była dla obydwu stron z pożytkowana. Oczy starszego poety spojrzały na oczy młodszego poety. Był to rok 1998. Zima. Dom Kultury lub Młodzieżowy Dom Kultury, w centrum Łodzi, w pobliżu ulicy Piotrkowskiej. Może teraz coś mi wyjdzie, na żywo: "TWOJE OCZY, MOJE OCZY I SEN MOTYLA" Nie wiem jest cicho, / trudno zamknąć oczy na skrzyżowaniu lasu. / Jest szum wiatru, a gałęzie sosnowych marzeń / wyłamują się z podróży - / dalej nie mgą, nie sięgają ramionami... // Poeto, nie dotykaj snu motyla, / jeszcze barwy kształtują kolor jego lotu, / do odejścia nie potrzeba skruchy - / wystarczy radość żrebaka ku słonecznym łąkom. // Jestem pewny że tam, / Twoje oczy ułożyły Tobie sen... / Śpij poeto, ja za Ciebie dokończę / tę ostatnią linijkę dopisać - i to / nie będzie jeszcze puentą... - Zygmunt Jan Prusiński. Ustka. 29 Stycznia 2005. Mój e-mail dla poetów, krytyków, czytelników i sympatyków poezji. Zapraszam.
2006-01-29 20:18:44
mh Linia koment Jedna z moich znajomych westchnęła: Widać w niebie było już mało poezji, więc posłali na ziemię po posiłki. To był bodaj ostatni Poeta, który żył nie tylko w czasach skundlonych, ale też w czasach pięknych, dopominających się heroizmu; był ich świadkiem i depozytariuszem. Za wiersze x. Jana i Jego Samego: Deo gratias, Bogu niech będą dzięki...
2006-01-20 13:07:29
Linia koment Bardzo piękny wiersz o ks. Janie Twardowskim
2006-01-20 09:05:38
Koziorowski Linia koment ŚPIESZMY SIĘ (Annie Kamieńskiej) Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą zostaną po nich buty i telefon głuchy tylko to co nieważne jak krowa się wlecze najważniejsze tak prędkie że nagle się staje potem cisza normalna więc calkiem nieznośna jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy kiedy myslimy o kimś zostając bez niego Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście przychodzi jednocześnie jak patos i humor jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu jak d?więk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon żeby widzieć naprawdę zamykają oczy chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć kochamy wciąż za mało i stale za późno Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą Jan Twardowski
2006-01-19 14:10:09
Linia koment jest tyle wierszy o ks. Janie Twardowskim, a wy akurat taki....;/
2006-01-19 00:29:07
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów