W objęciach gwiazd

«poprzedni     następny»
2015-11-26 10:52:58
news - W objęciach gwiazd

Z powodu przeludnienia Ziemi, planeta Gemina jest drugą szansą dla ludzkości. Statek kosmiczny Zorza Polarna po ponad stu latach jest już u celu, jednak nagle wszystko zaczyna się komplikować… 

 

Historia podróży ukazana jest z perspektywy nastoletniej Rosality, która wiedzie najzwyklejsze życie uczennicy. Jednak po otrzymaniu stypendium i przeniesieniu się do Złotej Republiki przez przypadek wplątuje się w coraz niebezpieczniejsze wydarzenia. 

 

Ros będzie musiała się zmierzyć nie tylko z wyzwaniami stawianymi jej przez nowe otoczenie. Zostanie zaangażowana w opiekę nad odhibernowanymi Ziemianami, a po wylądowaniu okaże się nie tylko bardzo pomocna, ale wręcz niezbędna… Przez splot wydarzeń i swoje niecodzienne pochodzenie będzie musiała nie tylko wybrać, po której stronie chce się opowiedzieć, ale także walczyć o życie. Jej losy poznamy za sprawą powieści Oliwii Trybulewicz W objęciach gwiazd. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Lucky, a dziś w naszym serwisie macie okazję przeczytać jej premierowy fragment: 

 

Gdy opuściłam toaletę, okazało się, że rozpoczął się właśnie blok wolnych piosenek, a Katia i Mirella wirowały na parkiecie przytulone do partnerów. Przeklęłam pod nosem, po czym zawróciłam w stronę wyjścia, zdecydowawszy się przeczekać to na zewnątrz; nie uśmiechało mi się samotne stanie pod ścianą. Na szczęście tuż przy dyskotece znajdował się luk widokowy, a na gwiazdy mogłam patrzeć bez końca.

Ku mojej uldze, przy szybie nikogo nie było. Usiadłam na umieszczonej naprzeciw niej ławeczce i popadłam w zamyślenie. Zewnętrzne widoki nigdy nie przestawały mnie fascynować. Gdy byłam mała, wydawało mi się, że jeśli udałoby mi się otworzyć luk, mogłabym zerwać sobie z nieba kilka planet, żeby się nimi pobawić. Do tej pory nie mogłam odżałować, że to niemożliwe.

– Mają coś w sobie, prawda?

Odwróciłam się gwałtownie, zaskoczona dobiegającym zza moich pleców głosem. Okazało się, że należał on do Patryka.

– T-tak – zająknęłam się. – Zdecydowanie… zdecydowanie mają.

– Pomyśleć, ile ich mijamy – kuzyn Katii usadowił się na drugim końcu ławki.

Utkwiłam wzrok w szybie i zesztywniałam. Choć spędziłam w towarzystwie tego chłopaka większą część wieczoru, wciąż nie przestał mnie peszyć. Był taki… Złotkowy, jakby wycięty z innego szablonu. Zupełnie tu nie pasował.

– Wiesz, że ziemski pisarz napisał kiedyś, że gwiazdy świecą tylko po to, aby każdy mógł znaleźć swoją?

Drgnęłam, po czym w końcu nieśmiało zerknęłam w jego stronę. Zabawne, że to powiedział i to akurat w tej chwili. Takie małe déjà vu, można by rzec. Poczułam, że się rozluźniam – mój rozmówca wydał mi się niespodziewanie znacznie mniej obcy.

– Ich liczba ma w sobie coś uspokajającego – przyznałam ostrożnie, po czym, zachęcona jego uśmiechem, pokusiłam się o rozwinięcie swojej myśli. – Pozwala spojrzeć na sprawy z odpowiedniej perspektywy. Jak tylko mam jakiś problem, zawsze prędzej czy później trafiam do luku.

– Mnie przypominają o tym, ile jeszcze zostało do odkrycia. – Patryk zaszczycił mnie długim, przyjaznym spojrzeniem spod splątanej grzywki.

– Dlatego tu jesteś, zależało ci na dniach otwartych w naszym obserwatorium? – przypomniałam sobie słowa jego kuzynki. – Zamierzasz w przyszłości zajmować się badaniem gwiazd?

– Jeśli tylko będzie taka możliwość. – Wzruszył ramionami, z powrotem kierując wzrok na okno. – Jest sporo do zbadania, nim dotrzemy na miejsce.

Pokręciłam głową. To wydawało się takie nierealne. Dotrzemy na miejsce? Tak, wszyscy wiedzieliśmy, że podróż i życie na Zorzy miały mieć charakter tymczasowy, ale… to był nasz dom, cały nasz świat. Nie potrafiłam wyobrazić sobie innego życia.

– Czy myślisz, że to będzie trudne? Zejście ze statku na stały ląd? – spytałam po chwili milczenia, uświadamiając sobie, że jeszcze nigdy z nikim na ten temat nie rozmawiałam. Nawet z Ludmiłą, która była specjalistką od takich spraw. Tego typu rozważania wydawały mi się do tej pory zbyt abstrakcyjne, by zawracać sobie nimi głowę. Ale nie tej nocy.

– Na początku – odparł, patrząc na mnie z powagą, jakby jego także trochę martwiła ta myśl. – Ale z czasem ludzie się przyzwyczają. Statek nie może być naszym domem w nieskończoność.

– Pewnie nie…

Na chwilę zapadła cisza, ta z rodzaju tych przyjemnych, w czasie której oboje z fascynacją wpatrywaliśmy się w gwiazdy. Miło było oglądać je z kimś; Mirellę to nudziło, więc z reguły podziwiałam je w samotności. W pewnym momencie odniosłam wrażenie, że Patryk zamierza powiedzieć coś jeszcze, ale w chwili, gdy zaczęłam odwracać głowę w jego stronę, zza swoich pleców usłyszałam pełen irytacji głos.

– Rosalita, idziesz?!

Obejrzałam się i ujrzałam wyglądającą zza drzwi klubu Mirellę.

– Za chwilę! – odparłam, a ona ostentacyjnie pokręciła głową i zniknęła za drzwiami.

– Będę wracać, koleżanki się martwią. – Niechętnie podniosłam się z ławki.

– Dołączę do was za chwilę – obiecał.

 

informacja nadesłana

Opinia
Treści
dayna15 Linia koment fajny fragment
2015-11-26 11:20:18
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów