Najbardziej skromna z noblistek

2012-02-01 22:35:40
news - Najbardziej skromna z noblistek

Obecność wierszy Wisławy Szymborskiej w świadomości większości moich równolatków (a przynajmniej tej ich części, której członkowie nie uciekali namiętnie z lekcji języka polskiego) była czymś oczywistym. W 1996 roku, gdy gruchnęła wieść o przyznaniu jej literackiej Nagrody Nobla, byliśmy jeszcze dziećmi. Nim dorośliśmy do czytania Szymborskiej, zdążyła już ona na trwałe zagościć w podręcznikach języka polskiego. Poetka, która jak ognia unikała zbędnej pompy, nadmuchanych uroczystości i zainteresowania mediów, stała się sztywną, pomnikową postacią, a twórczość Szymborskiej - z racji obecności w podręcznikach i "kastrowania" jej podczas tysięcy lekcji języka polskiego - okazywała się coraz mniej strawna. Nim zdążyliśmy Szymborską samodzielnie odkryć i zrozumieć, "wmuszono" ją nam, wtłaczając siłą w sztywne ramy kiepskich interpretacji. Nic dziwnego, że jedna z najdłużej związanych z "Granicami..." recenzentek przez wiele lat nie chciała nawet słyszeć o napisaniu recenzji którejkolwiek spośród ukazujących się wówczas książek Szymborskiej. 

 

A jednak - poetka kusiła. Kusiła swą dyskrecją, elegancją starszej pani, która - w przeciwieństwie do jej nieco starszego kolegi-noblisty - nie aspirowała do roli wyroczni moralnej, nie zabierała się do tworzenia moralnych traktatów, wielkich dzieł dotykających Boga, duszy i (bez)sensu bytu. Kusiła swą skromnością i tym, że usilnie starała się usunąć w cień. Kusiła dystansem i ironią, które sprawiały, że nawet dość wtórne, słabsze już wiersze z tomu Tutaj należało uznać za co najmniej wdzięczne. Kusiła tym, że bez oporów przyznawała się do swej słabości do kiczu, uwielbienia do tworzenia kolaży i przedziwnych bibelotów.

 

Kusiła - i dlatego sięgaliśmy po jej tomy. Sięgaliśmy i odkrywaliśmy na nowo dla siebie poezję Szymborskiej. A wówczas nie było odwrotu - pogrążaliśmy się w niej bez reszty, spijaliśmy z kart tych tomików (zawsze bardzo niewielkich) niemal każde słowo poetki. Na przykład te pochodzące z tomiku Chwila, który do dziś jest jedną z ulubionych pozycji poetyckich w mojej biblioteczce. 

 

Wraz z Szymborską przyglądaliśmy się chmurom i patrzyliśmy na 

Las pod pozorem lasu na wieki wieków i amen,

a w górze ptaki w locie w roli ptaków w locie. 

 

Wraz z nią prosiliśmy, by chwila trwała. Wraz z nią próbowaliśmy odnaleźć się W zatrzęsieniu ziemskich spraw (choć tego określenia Szymborska z pewnością by nie użyła) i myśleliśmy nad tym, że przecież mogliśmy 

być sobą - ale bez zdziwienia, 

a to by oznaczało, że kimś całkiem innym. 

 

Wraz z Szymborską patrzyliśmy, jak mała dziewczynka ściąga obrus. Rozważaliśmy znaczenie trzech słów najdziwniejszych i zastanawialiśmy się nad naszą jednostronną znajomością w obliczu milczenia roślin. Dzięki niej odkryliśmy, że duszę się miewa, że nie jest nam ona dana raz na zawsze. 

 

Chyba jedynie Szymborskiej - po początkowym oniemieniu - udało się później przekuć wydarzenie tak bolesne, jak 11 września, w literacką materię najwyższej próby. Dzięki niej przeżyliśmy raz jeszcze zamachy na World Trade Center. Przeżyliśmy ponownie - przeżyliśmy jakby głębiej, mocniej, bardziej. 

 

Z Szymborską odkrywaliśmy na nowo

Życie - jedyny sposób, 

żeby obrastać liśćmi,

łapać oddech na piasku,

wzlatywać na skrzydłach

 

Dzięki niej dowiedzieliśmy się, że życie to także to, by

bez ustanku czegoś ważnego

nie wiedzieć

 

Myśleliśmy też o tym, czego nie robi się kotu. To chyba najczęściej przywoływany dziś przez młodych ludzi wiersz Szymborskiej. My - konsumenci idealni, gadżeciarze, pogrążeni w wiecznej gonitwie za karierą, biznesem, uwielbiający kulturę masową, która jak ognia unika tematu śmierci, ludzie młodzi, którzy o życiu wiedzą tak mało, jak bardzo są przekonani, że wiedzą o nim wszystko, nagle raz jeszcze za sprawą poetki stanęliśmy w obliczu Przyczynku do statystyki:

 

Na stu ludzi

 

wiedzących wszystko lepiej

- pięćdziesięciu dwóch;

 

niepewnych każdego kroku

- prawie cała reszta;

 

gotowych pomóc, 

o ile nie potrwa to długo

- aż czterdziestu dziewięciu

 

(...)

 

uzdolnionych do szczęścia 

- dwudziestu kilku najwyżej

 

(...)

 

śmiertelnych 

- stu na stu.

Liczba, która jak dotąd nie uległa zmianie. 

 

Stanęliśmy w milczeniu i trwaliśmy tak, zasłuchani w oszczędne, pełne autoironii strofy najbardziej chyba skromnej spośród światowych noblistek...

Reklama linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
Linki reklamowe:
prawnik kraków   apteka internetowa   restauracja Kraków   podręczniki szkolne   biuro nieruchomości Kraków   Tanie ciuchy   Pozycjonowanie stron Kraków | osób online:
Granice na Facebooku