Nowa powieść autora najlepszej książki na lato 2012!

«poprzedni     następny»
2013-03-06 13:40:44
news - Nowa powieść autora najlepszej książki na lato 2012!

Odkrycie, które zagroziło upadkiem zachodniej cywilizacji. Czy zaczęło się już ostateczne odliczanie dla ludzkości? 

 

W ostatnim czasie coraz częściej stajemy się świadkami wydarzeń, które mocno niepokoją, budząc pełne obaw pytania o przyszłość, nawet tę najbliższą. Deszcze meteorytów, asteroidy, mijające w bliskiej odległości naszą planetę, prognozy globalnych klęsk, a teraz jeszcze abdykacja papieża każą się zastanawiać, czy rzeczywiście nie zbliża się zapowiadany od dawna koniec. Jeśli do tego wszystkiego dodać stare przepowiednie i proroctwa, ujawniane przy okazji takich właśnie okoliczności, to istotnie można przypuszczać, że lada moment rozpocznie się final countdown, ostateczne odliczanie. 

 

Tymczasem w Galilei pojawia się tajemniczy Jeszua ben Josef, który jak niegdyś Jezus czyni cuda i porywa słowem tłumy. Co więcej, nawet przywraca życie zmarłym… Czy więc to zapowiadany Mesjasz, który powtórnie ma przyjść, by rozpocząć swój sąd nad światem? Powątpiewa w to dr Jonathan Weber, który – kto wie – być może staje przed najtrudniejszym z wyzwań: musi dowiedzieć się, czy rzeczywiście Chrystus powrócił na ziemię, czy też jest to największa mistyfikacja w dziejach ludzkości… Aby poznać wyniki jego śledztwa, warto sięgnąć po powieść Coś więcej niż ślad, która ukazuje się właśnie nakładem Wydawnictwa Promic. To kolejna książka Paula L. Maiera - amerykańskiego pisarza i wykładowcy historii starożytnej w Western Michigan University, który ma w swoim dorobku ponad dwieście artykułów naukowych i jedenaście książek. Jego Kodeks Konstantyna zyskał bardzo wysoką ocenę czytelników, a Ślad życia i śmierci otrzymał tytuł Najlepszej książki na lato 2012 w kategorii kryminału, sensacji, thrillera! Dziś prezentujemy premierowy fragment książki Coś więcej niż ślad:

 

Pewnego ranka, w czasie przerwy, Jenny poszła przyjrzeć się odkopanej podłodze synagogi na północnym skraju ich sektora. Przepiękna menora – siedmioramienny Świecznik często uznawany za symbol judaizmu – stanowiła centralny element mozaiki ułożonej na świątynnej posadzce. Nacieszywszy nią oczy, już miała wracać do pozostałych członków zespołu, kiedy zauważyła wgłębienie w miejscu graniczącym z chodnikiem przy synagodze. Poprzedniej nocy padało i woda kapiąca bez przerwy z kolumny znajdującej się nad tym punktem wyżłobiła niewielki dołek. Na to wgłębienie padał snop światła i kiedy Jenny pochyliła się, spostrzegła, że na jego dnie zamigotało w słońcu coś, co wyglądało na fragment jakiejś mozaiki. Pobiegła po swój rydel, klęknęła i przystąpiła do kopania. 

– Czy możesz mi wyjaśnić, co tu robisz? 

James F. Strange zaglądał jej przez ramię, a jego skądinąd sympatyczną twarz wykrzywiał teraz nieprzyjemny grymas. 

– Co mówiliśmy – pytał – o niedotykaniu jakichkolwiek miejsc na terenie naszych wykopalisk, które nie zostały uwzględnione w planach? 

– Przepraszam… profesorze Strange – odparła Jenny. Jej twarz zaczerwieniła się, a do niebieskich oczu zaczęły napływać łzy. – Wydaje mi się, że pod spodem jest fragment mozaiki i po prostu chciałam ją zobaczyć. Ja… ja zapomniałam o zasadach. 

– Gdzie? Pokaż mi. 

Wskazała miejsce, po czym szybko dodała nieco łamiącym się z emocji głosem: 

– Mogę przysypać wszystko z powrotem i nikt się nie zorientuje. Naprawdę… bardzo mi przykro. Strange zignorował ją. Wziął do ręki rydel Jenny i klęcząc, usunął następną część siedmiocalowej błotnistej skorupy, bezsprzecznie łamiąc swoje własne zasady. 

– Jenny, mogłabyś mi podać wiadro – powiedział tonem, jakim wujkowie zwracają się do swoich ulubionych siostrzenic. Z każdą łopatą piachu, którą Strange wsypywał do wiadra, jego oczy coraz bardziej błyszczały. Teraz poprosił o szeroki pędzel. Jenny pobiegła do swojego stanowiska i wróciła z tym, o co prosi.. Profesor ostrożnie zmiótł brud z powierzchni tego, co odsłonił, a na jego ustach zagościł uśmiech. 

– Podejdź tu i zobacz, Jenny – powiedział. Wpatrując się w płaską powierzchnię o średnicy około osiemnastu cali, dziewczyna wykrzyknęła: 

– To naprawdę jest mozaika! I zawiera jakiś napis, mam rację? 

– Tak… zgadza się. Bądź grzeczną dziewczynką i przynieś mi manierkę z woda. Szczęśliwa, że nie odsunął jej od wykopalisk, Jenny wróciła z manierką. Strange natychmiast wylał jej zawartość na mozaikę, która jak gdyby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odzyskała kolory, kontury i dawny wygląd. 

Przez dłuższą chwilę oboje gapili się na swoje znalezisko osłupiali i oniemiali.

 
Opinia
Treści
takahe Linia koment No no brzmi interesująco
2014-02-05 12:43:04
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów