Okładka książki - Miasto cieni

Miasto cieni

Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 2015-03-04
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-7924-266-5
Liczba stron: 384
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a opinię: Clevleen

Ocena: 5.25 (8 głosów)

Lata 30 ubiegłego wieku. Dublin. Suzan Field znika bez śladu. Zaniepokojona ty Żydówka Hannah Rosen postanawia na własną rękę szukać przyjaciółki. Pomaga jej w tym Stefan Gillespie - genialny policjant i ojciec walczący zawzięcie o prawa do opieki nas synem. Każdy trop kończy się ślepą uliczką, wszyscy podejrzani opuścili kraj, a śledctwo stoi w miejscu. Dopiero gdy znalezione zostają ciała kobiety i mężczyzny prywatne śledzctwo rusza do przodu. Rodzi się również zakazane uczucie - miłość Żydówki i protestanta. Co wspólnego mają popełnione w Dublinie zbrodnie z Gdańskimi tajemnicami? Jaki związek ma uwikłanu w kłopotliwy romans ksiądz z funkcjonariuszami irlandzkiej policji? Czy prawda w końcu wyjdzie na jaw? Czytając opis w głowie miałam tylko jedno słowo - "wow". Świetny pomysł, kłopotliwe związki, intrygująca tajemnica, wartka akcja, spacer po międzywojennych miastach i delikatny wątek miłosny w tle. Dostałam to w najlepszej formie. Tylko czemu dopiero w drugiej połowie książki? Pozycja ta składa się z trzech części: Wolne państwo, Wolne miasto oraz Wolna wolność. Czytając pierwszą z nich okropnie się nudziłam. Dosyć długie opisy, stojąca w miejscu akcja i niezbyt ciekawi bohaterowie. Nie raz miałam ochotę rzucić ją w kąt i zabrać się za kolejną książkę. Wszystko to zniknęło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w drugiej części, która jest zupełnym przeciwieństwem pierwszej. Miałam wrażenie, że pierwszą cześć i dwie pozostałe pisały dwie różne osoby. Okładka bardzo mi się spodobała. Dublin w wąskiej gamie kolorystycznej. Kupuję to. Jednak środek... Małe litery, oczywiście nie tak małe żeby czytać je pod lupą, ale wystarczająco małe żeby utrudnić sprawę. Po za tym wiele literówek. Bardzo mnie to zaskoczyła, ponieważ zazwyczaj ksiażki tego wydawnictwa, pod względem graficznym, są naprawdę dobre. Czytając, miałam wrażenie, że w niej uczestniczę, że idę gdzieś za bohaterem i widzę te same budynki, tych samych ludzi, te same wydarzenia. Było to coś cudownego. Móc tak spacerować międzywojennymi uliczkami. Również bohaterowie byli bardzo dobrze wykreowani. Różni, nie wyidealizowani, ot normalni ludzie. Podsumowując. Książka jest świetna, ale trzeba przebrnąć przez pierwszą połowę. Nie sądzę, aby było to warte tej drugiej części, jednak myślę, że zagorzałym fanom thrillerów i książek historycznych może się spodobać.

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - speedi
speedi
Przeczytane:2015-03-21, Przeczytałem,

Powrót do niespokojnych lat trzydziestych dwudziestego wieku

Miasto cieni jest debiutem prozatorskim Michaela Russella, scenarzysty telewizyjnego współpracującego przy serialach takich jak The Bill, Between the Lines, The Chief, Heartbeat, Morderstwa w Midsomer (Midsomer Murders), Sprawa dla Frosta (A Touch of Frost). Pracę w telewizji traktował on, co podkreśla na swoim blogu, jako sposób na zarobienie odpowiednich pieniędzy, by móc zająć się czymś bardziej go fascynującym: pisaniem powieści. Spełnił to marzenie tworząc cykl Forgotten Cities, którego pierwszym tomem jest właśnie Miasto cieni. W zamierzeniu autora ma to być seria opowieści o miastach, które odegrały ważną rolę w przededniu II wojny światowej i w czasie jej trwania. Są wśród nich Dublin, Gdańsk, Nowy Jork, Lizbona, Madryt, Berlin, Londyn, Rzym oraz Wiedeń. Michael Russell jest Brytyjczykiem, który zamieszkał w Irlandii w West Wicklow - miejscu, które odgrywa dużą rolę w jego powieściach o sierżancie detektywie Stefanie Gillespie.

Wątek kryminalny w książce dotyczy zasadniczo dwóch spraw, dwóch zaginionych osób. Jedną z nich jest Susan Field, młoda Żydówka, uwielbiająca smak ryzyka, owocu zakazanego, wikłająca się przy tym w namiętne romanse, również z duchownym. Według Hannah, jej najbliższej przyjaciółki, Susan uwielbia łamać zasady, ale nienawidzi, gdy ktoś ją łapie na gorącym uczynku. Hannah poszukuje Susan, kiedy po wyjeździe do Palestyny w celu budowania i zbrojnej walki o istnienie państwa Izrael niepokoi się nagle urwanym kontaktem listownym. Martwi się też brakiem odpowiedniej reakcji policji w kraju na fakt zaginięcia Susan, o czym informuje ją załamany ojciec dziewczyny, kantor w synagodze. Wątek ten wiąże się ze sprawą niemieckiego aborcjonisty Hugo Kellera, u którego Susan planowała usunąć ciążę i w siedzibie którego policja dublińska zatrzymuje w ramach szerszej akcji Hannah. Drugą sprawą kryminalną okazuje się zabójstwo Vincenta, homoseksualisty uwikłanego w związek z księdzem. Obiema sprawami zajmuje się od pewnego momentu sierżant Stefan Gillespie, który szybko angażuje się w nie nie tylko zawodowo, ale i osobiście. Mężczyzna po tragicznej śmierci żony samotnie wychowuje syna, ze względu na wykonywaną pracę powierzając go opiece swoich rodziców. Hannah od początku “wpada mu w oko”, romansuje z nią, czym komplikuje swoje i jej życie.

Sprawy kryminalne schodzą w Mieście cieni często na dalszy plan. Poznajemy zawodowe i sercowe problemy Stefana, kłopoty, które rodzi jego tylko formalnie wyznawana religia - protestantyzm. Tak naprawdę jest on bowiem ateistą, a religia dziadków, w części pochodzenia niemieckiego, i rodziców zupełnie go nie interesuje. Wnikamy też, choć nie od razu, w świat Hannah i jej rozterek, głównie uczuciowych. W jej związki, w tym z narzeczonym, przywódcą zbrojnej organizacji żydowskiej Haganah, dla którego dziewczyna prowadzi tajną misję w Europie.

Michael Russell, zwłaszcza w pierwszej części książki dużo uwagi poświęca dominującej w Irlandii religii katolickiej, choć nie będącej tak jak anglikanizm w Wielkiej Brytanii religią państwową, to silnie związanej z tym krajem, jego historią i tożsamością narodową większości mieszkańców. Odgrywającą tam zresztą rolę podobną do tej w Polsce w okresie zaborów. Kreuje poprzez kilka wyraźnie nieprzychylnie zarysowanych postaci zdecydowanie negatywny obraz księży, zakonnic, zwykłych wiernych, często ślepo zafascynowanych faszyzmem, nie wiadomo dlaczego obawiających się ateistycznego komunizmu czy po prostu traktujących religię jak zwykłą ideologię. Wydaje się, że często kwestie obyczajowe czy okołoreligijne dominują nad rozwiązywaniem zagadek kryminalnych, a tematy kontrowersyjne dominują nad historycznymi. Pojawiające się na łamach powieści postaci historyczne, jak chociażby Adolf Mahr, szef mało znaczącej, niewielkiej liczebnie, skupiającej tylko społeczność niemiecko-austriacką partii nazistowskiej w Irlandii, stykają się z postaciami fikcyjnymi, często w mało prawdopodobnych sytuacjach. Rola jednych i drugich jest jednak odpowiednio wzmacniana, jak w przypadku Mahra, lub umniejszana - w zależności od potrzeb fabuły.

Powieść składa się z trzech części, różniących się dynamiką i charakterem. Wydarzenia pierwszej z nich dzieją się w Wolnym Państwie Irlandzkim, nazwanym tak trochę na wyrost, skoro było to dominium brytyjskie. Akcja drugiej, mocniej związanej z Hannah, jej tajną działalnością i próbami wyjaśnienia sprawy Susan, osadzona jest w Wolnym Mieście Gdańsku. Dużo jest w książce rozważań na temat faszyzmu i nazizmu, uwag o fascynacji wielu osób tymi ideologiami i zaniepokojeniu innych ich rosnącą rolą. Słabo uwypuklonych wtrąceń o ich zróżnicowanym, niejednoznacznym odbiorze społecznym. Komunizm, socjalizm (inny niż ten narodowy, określany mianem nazizmu), ruchy rewolucyjne, również wywołujące w tym okresie różnorakie niepokoje społeczne i poczucie zagrożenia, ich znaczenie w atmosferze lat trzydziestych są zupełnie niezauważone, co mocno zubaża opis złożonego, niespokojnego klimatu tamtych dni. Część druga książki, której akcja ma miejsce w przeddzień wyborów w Wolnym Mieście Gdańsku, jest bardziej dynamiczna i sensacyjna, choć i w niej wątki romantyczne zdają się odgrywać dużą rolę.

Główny bohater, sierżant Gillespie, zachowuje się trochę jak prywatny detektyw z kryminału noir, którym wszak nie jest, pracując na etacie w policji irlandzkiej. Momentami jego postać jest mało wiarygodna. Dysponuje wolną ręką i czasem, nie ogląda się specjalnie na polecenia przełożonych. Zajmuje się tym, co chce, co w służbach mundurowych jest po prostu mało realne. Wydaje się mieć mało bieżących spraw do rozwiązania i dużo swobody w wyborze tego, czym się zająć.

Sama powieść jest sprawnie napisana, formalnie poprawna, nie pozbawiona jednak słabości fabuły, ale niekoniecznie rażących. Gorzej jest z jej jednoznacznym przesłaniem, które wydaje się chwilami naciągane. Mocno zaskakujące, ale zarazem sugerujące brak pełnego profesjonalizmu sierżanta Gillespie jest zakończenie książki. Tam też pojawia się swoista rysa na charakterze tej postaci. Zwycięża bowiem zasada „oko za oko, ząb za ząb“, a cel uświęca środki.

Zwraca uwagę ciekawa okładka książki. Szkoda, że tego widocznego na niej lekko zamglonego klimatu miejskich uliczek w powieści nie czuć, choć atmosfera jest mroczna i niepokojąca. Warto zdawać sobie sprawę z tego, że zdobiąca okładkę fotografia, The Old Closes and Streets of Glasgow (1868), przedstawia tak naprawdę Glasgow. Jej autorem jest szkocki fotograf Thomas Annan.

Miasto cieni jest reklamowane jako thriller historyczny. Wydaje się być nim przede wszystkim w drugiej części, w pierwszej stanowi raczej osadzoną w historii powieść obyczajową z wątkami kryminalnymi, sensacyjnymi i romansowymi. Nie ma tu tak naprawdę wiele o ciemnych zaułkach Dublina czy tajemnicach Wolnego Miasta Gdańska - chyba, że uznamy za nie działalność zwolenników nazizmu, zwłaszcza w Gdańsku. Mimo sugerowania mocnego osadzenia fabuły w historii, nie jest wyjaśnione źródło nastrojów pronazistowskich w tym drugim (jest głównie ukazana przemoc organizacji hitlerowskich), ich kontekst  historyczny i narodowościowy (na przykład to, że Polacy stanowili w owych latach zaledwie 10-15% mieszkańców Wolnego Miasta Gdańska). Zakazane uczucia, jak choćby wspomniana na okładce jakoby niedozwolona w tym czasie w Irlandii miłość Żydówki i protestanta, nie zawsze były tak naprawdę zakazane. Potwierdza to fabuła, ale jednoznaczne stwierdzenie w zapowiedzi książki brzmi efektowniej. Przerysowania, kontrowersje i wywoływanie silnych emocji jest sposobem nie tylko reklamowania książki, ale i cechą pisarstwa Michaela Russella. Stara się on często poruszać sferę emocjonalną odbiorcy metodą kreślenia postaci grubą kreską, niemal karykaturalnego uwypuklania jakichś cech, zdecydowanego dzielenia ludzi na tych dobrych, którzy co najwyżej popełniają drobne błędy, oraz tych permanentnie złych. Czytelnik nie ma mieć żadnych wątpliwości, kto jest kim. Historia jest tu stale obecna, niestety, wybiórczo, ale dla kogoś niezorientowanego w tematyce chwilami mało zrozumiała. Autor nie wyjaśnia zbyt wiele, dużo rzeczy pomijając milczeniem i po swojemu ustawiając akcenty. Pewne sytuacje, opisy mogą nawet wywoływać mylne wrażenia, o ile nie posiadamy szerszej wiedzy o tym, co się wtedy wydarzyło. Można odnieść wrażenie, że autor patrzy na historię po pierwsze, z punktu widzenia Brytyjczyka, zainteresowanego swoistym umniejszaniem roli kolonialnej swojego kraju wobec Irlandii. Po drugie - z punktu widzenia współczesnego człowieka, a więc kogoś, kto wie, jak potoczyły się dzieje świata. Przy czym dzieje te traktuje Michael Russell wybiórczo. Oceniając postawę Kościoła Katolickiego wobec bieżącej polityki, nie wspomina o wpływie na nią całkiem nieodległej przeszłości. Kpi z jednych teorii spiskowych, jednocześnie tworząc własne - zgodnie z zasadą, że pojedyncze przykłady są dowodem na jakieś uogólnione twierdzenie. Dziwi się zatem poczuciu zagrożenia ludzi Kościoła ze strony rewolucjonistów, radykałów, komunistów, którzy pokazali, że nie tylko słowami, ale i wpisaną jawnie w ich programy przemocą będą dążyć do zniszczenia religii i całych wrogich grup społecznych. Wszak lata trzydzieste znały już doświadczenie bezwzględnej walki z Kościołem, w tym prawnego uczynienia z wierzących obywateli drugiej kategorii w Meksyku. W kraju tym dużą rolę odgrywali lewicowi politycy związani z masonerią. To również doświadczenie antyklerykalnych działań wielkiego mistrza loży masońskiej Giuseppe Garibaldiego, który z chęcią sięgał po przemoc do osiągnięcia celów politycznych. To świadomość mających wtedy miejsce prześladowań religijnych i mordów przeciwników nie tylko politycznych na terenie ZSRR. Gułagów, deportacji, tragicznego Wielkiego Głodu na Ukrainie w latach 1932-1933 i w innych rejonach ZSRR. Dla Russella te fakty nie istnieją, problemem jest tylko antysemityzm wybranych grup społecznych, nazizm i faszyzm.

Doświadczenie scenopisarskie Russella wpływa mocno na jego styl, w którym dużo jest opisów. W powieści powinien pokazywać postać w miarę możliwości wielowymiarowo, dbając o szczegóły, istotne detale, dzięki którym za sprawą wyobraźni możemy zobaczyć osobę. Scenariusze nie wymagają aż takich szczegółów, uzupełniają je twórczo aktorzy, którzy korzystając z sugestii i zaleceń, tworzą jakąś postać, będącą zlepkiem wyobrażeń twórców filmu i aktora. Russell nie do końca umiejętnie kreuje takie niejednoznaczne, bliższe rzeczywistości i mniej filmowe postaci. Jego sposób pisania, skłonność do zdecydowanych, jednoznacznych ocen i mocnych słów może podobać się wielbicielom seriali telewizyjnych, jest jakby przeniesieniem tego stylu na karty papieru.

Sporo poruszanych w książce spraw związanych z historią Irlandii początku XX wieku było dla mnie w trakcie lektury powieści nie do końca zrozumiałych. Trochę wiedzę tę wzbogacił zamieszczony w książce dodatek Opowieść o dwóch traktatach. Sięgając jednakże do innych materiałów, widać pewną rozbieżność między rzeczywistością a sposobem przedstawienia tych samych faktów w Mieście cieni. Może to po części wynikać z subiektywnego spojrzenia bohaterów na wydarzenia, w których uczestniczą. Bohaterowie książki nie reprezentują bowiem większości społeczeństwa, należą do mniejszości, grup na co innego wrażliwych, mających często inne poglądy i interesy niż reszta. Ich podejście nie odzwierciedla zatem w pełni klimatu lat trzydziestych w Gdańsku czy w Dublinie, a raczej nastroje panujące w określonych środowiskach. W powieści istotne wydają się uznawane za wewnętrzne problemy Irlandii związane z wojną domową, działalnością członków IRA oraz powstaniem jako dominium brytyjskiego Wolnego Państwa Irlandzkiego. Są one przedstawione jednak głównie jako wynik wewnętrznych tarć wśród Irlandczyków, nie uwzględniony zostaje wpływ wieloletniej kolonialnej polityki Brytyjczyków wobec tego narodu, opartej na zasadzie dziel i rządź. Ruch Błękitnych Koszul, który powstał w 1933 roku, porównywany jest do bojówek faszystowskich Mussoliniego. Nie wspomina się, że powstał on jako reakcja weteranów walk o niepodległość Irlandii na przemoc paramilitarnych bojówek komunistycznych, próbujących doprowadzić do rewolucji i odwoływał się do idei pełnej niepodległości całej wyspy (również Irlandii Północnej), uwolnienia się spod dominacji brytyjskiej. Jego rola okazała się zresztą stosunkowo niewielka, o czym zresztą wspomina Russell we wspomnianej już Opowieści o dwóch traktatach. Nie napotykamy w Mieście cieni - nie pasuje to chyba do założeń fabuły - żadnych informacji o działalności zbrojnej komunizujących terrorystów z IRA i zapleczu ludzkim tej próbującej - choć z mizernym efektem - współpracować z nazistami organizacji. Podejście autora do historii pokazuje również pewien fragment Opowieści. Russell stwierdza w nim, że dużym sukcesem państwa polskiego była odbudowa niemal doszczętnie zniszczonego wskutek wojny Gdańska. Od pewnego czasu wiadomo o tym, że Gdańsk nie ucierpiał tylko wskutek walk o miasto, bombardowań i ostrzału artyleryjskiego, ale był również poddany celowemu burzeniu zdobytego miasta, w tym jego zabytków, przez wojska sowieckie.

W powieści pojawia się na chwilę ciekawa postać Roberta Briscoe, bliskiego przyjaciela Eamone’a de Valery, który był członkiem IRA, walczył przeciwko Wolnemu Państwu podczas wojny domowej, później jako działacz polityczny został członkiem parlamentu, a jednocześnie był przywódcą społeczności żydowskiej w Irlandii. Nie jest, niestety, bliżej ukazana działalność Żydów w IRA czy ich stosunek do Wolnego Państwa.

Nie ma więc w Mieście cieni, mimo zwrócenia uwagi na wiele interesujących aspektów tamtych czasów, ukazanej pełnej atmosfery Irlandii lat trzydziestych XX wieku. Lepiej jest z opisem klimatu przedwyborczego w Wolnym Mieście Gdańsku. Nie ma nic o wspomnianych już grupach rewolucyjnych w Irlandii, o głębszych przyczynach krwawych zatargów między różnymi ugrupowaniami, o podziałach w społeczeństwie i w rodzinach. Więcej jest spraw obyczajowych, które nie były istotne z punktu widzenia większości społeczeństwa. Co rusz na różne sposoby wyrażane jest wyraźnie antykatolickie nastawienie autora. Pewne sytuacje wydają się historycznie mało wiarygodne, na przykład romans młodej Żydówki, pochodzącej z tradycyjnego domu, z księdzem katolickim czy życzliwa akceptacja religijnego Żyda dla kontaktów jego córki z gojem. Nie jest to problemem samym w sobie - wszak to jest literatura i prawo autora do swobody twórczej. Kwestią istotną jest raczej mieszanie literackiej fikcji z historyczną prawdą, utożsamianie ich ze sobą, o czym świadczą liczne komentarze czytelników - chociażby w sieci. Współcześni czytelnicy w zdecydowanej większości uczą się bowiem historii nie z opracowań krytycznych napisanych przez fachowców, ale z beletrystyki wiele spraw upraszczającej, wyrażającej przekonania autora, starającej się oddziaływać na emocje. Wiedzę historyczną większość czerpie zatem z kultury masowej, powieści, seriali, krótkich artykułów i filmów. Czytelnicy ci twierdzą potem na podstawie tylko jednej rzeczy, którą zobaczyli, usłyszeli czy przeczytali, że tak było, choć jest to często zaledwie półprawdą. Szybko przyjmują za prawdę to, co odpowiada ich przekonaniom, a niekoniecznie faktom. Historia oparta na faktach nie jest już nauczycielką życia. Życia coraz częściej uczą raczej jej uproszczone, nierzadko motywowane ideologicznie reinterpretacje.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - catarina78
catarina78
Przeczytane:2015-03-25, Przeczytałem,

Dublin i Gdańsk lat trzydziestych ubiegłego stulecia. Katolicyzm, nazizm, walka o niepodległość, kwestia żydowska, hitlerowcy zdobywający polityczną przewagę, IRA, ścieranie się ideologii, a w tle przemoc i nienawiść. W pierwszym rozdziale ginie młody homoseksualista, zakochany w irlandzkim duchownym.

 

W drugim – młoda Żydówka. Strażnicy aresztują Niemca, podejrzanego o dokonywanie aborcji, a wraz z nim przypadkową „klientkę” jego prywatnej kliniki. Kobieta zostaje odwieziona do klasztoru, gdzie takie jak ona muszą donosić niechcianą ciążę, zaś powiązany z nazistami aborcjonista zostaje zwolniony. Ktoś tu kogoś popiera, szantażuje, załatwia ciemne interesy. To nie jest przyjazny świat.

 

Jak to w kryminałach, jest także detektyw. Protestant. W dodatku samotny ojciec, któremu biskup chce odebrać synka, by ten był wychowywany w wierze katolickiej. Wpływ religii jest tu wszechobecny. W pracy, na ulicy, wszędzie trzeba być zadeklarowanym. Bojówki urządzają naloty na gejowskie bary, a naziści zyskują coraz więcej zwolenników. Ostatecznie głoszą przecież idee bliskie Irlandczykom, marzącym o niepodległości, niezależności, samostanowieniu. Stefanowi trudno prowadzić śledztwo w sytuacji, gdy jednym z podejrzanych być może o podwójne morderstwo może być ksiądz. Dodajmy jeszcze do tego, że kobieta, która przypadła mu do serca, jest agentką żydowskiego wywiadu z Palestyny...

 

Wiele tu wątków, mnóstwo ścierających się światopoglądów i kultur. Ale autor na tym nie poprzestaje, bo przenosi akcję do Gdańska. Wkrótce mają się odbyć wybory, w których zwolennicy Hitlera planują odnieść zwycięstwo, a tym samym obalić zwierzchnictwo Ligi Narodów w Wolnym Mieście i sami przejąć pełnię władzy (mniejszością polską i żydowską zupełnie się nie przejmują – odpowiednie oddziały gestapo zadbają, by ci bali się wyjść z domu). Plan jest taki: wygrywamy wybory i przyłączamy Gdańsk z powrotem do Niemiec. Dosyć już ulegania postanowieniom Kongresu Wiedeńskiego. Niech Niemcy staną się wreszcie potęgą. Sytuacja polityczno-społeczna jest niezmiernie skomplikowana. Nie ułatwia to irlandzkiemu detektywowi prowadzenia prywatnego śledztwa - zwłaszcza, że w akcję włączają się tajne służby.

 

Wnioski wynikające z powieści są raczej bolesne: nikt nie jest tutaj bez winy - no, może za wyjątkiem protestanckiego detektywa, który jako jedyny nie kieruje się ideologią, ale zdrowym rozsądkiem. Katolicy ukazani są jako zepsuci, ukrywający swoje grzechy przed światem hipokryci. Najciekawszy dla polskich czytelników będzie jednak jednak sposób przedstawienia naszego kraju, stosunków tu panujących w latach trzydziestych. Może on stanowić chociażby wyjaśnienie tego, dlaczego na Europie nie zrobiło wrażenia Westerplatte. W końcu Gdańsk był uważany za niemieckie miasto, więc Niemcy mieli do niego prawo. Nikt nie mógł przecież wiedzieć, że to dopiero początek. Podczas lektury trudno uniknąć porównań do obecnej sytuacji na Krymie - pewne idee nie starzeją się przecież, zmieniają tylko odbiorców.

 

Powieść Miasto cieni można, oczywiście, uznać na kryminał. Tak naprawdę to jednak raczej thriller historyczny o przyczynach wybuchu wojny. Każdej wojny... To powieść, która pozwala spojrzeć na naszą historię z nieco innej perspektywy.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - IlonaAnoli
IlonaAnoli
Przeczytane:2015-09-16, Ocena: 5, Przeczytałem,
Świetna książka. Kryminał, takie lubię.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Clevleen
Clevleen
Przeczytane:2015-08-31, Ocena: 4, Przeczytałem, Mam,
Lata 30 ubiegłego wieku. Dublin. Suzan Field znika bez śladu. Zaniepokojona ty Żydówka Hannah Rosen postanawia na własną rękę szukać przyjaciółki. Pomaga jej w tym Stefan Gillespie - genialny policjant i ojciec walczący zawzięcie o prawa do opieki nas synem. Każdy trop kończy się ślepą uliczką, wszyscy podejrzani opuścili kraj, a śledctwo stoi w miejscu. Dopiero gdy znalezione zostają ciała kobiety i mężczyzny prywatne śledzctwo rusza do przodu. Rodzi się również zakazane uczucie - miłość Żydówki i protestanta. Co wspólnego mają popełnione w Dublinie zbrodnie z Gdańskimi tajemnicami? Jaki związek ma uwikłanu w kłopotliwy romans ksiądz z funkcjonariuszami irlandzkiej policji? Czy prawda w końcu wyjdzie na jaw? Czytając opis w głowie miałam tylko jedno słowo - "wow". Świetny pomysł, kłopotliwe związki, intrygująca tajemnica, wartka akcja, spacer po międzywojennych miastach i delikatny wątek miłosny w tle. Dostałam to w najlepszej formie. Tylko czemu dopiero w drugiej połowie książki? Pozycja ta składa się z trzech części: Wolne państwo, Wolne miasto oraz Wolna wolność. Czytając pierwszą z nich okropnie się nudziłam. Dosyć długie opisy, stojąca w miejscu akcja i niezbyt ciekawi bohaterowie. Nie raz miałam ochotę rzucić ją w kąt i zabrać się za kolejną książkę. Wszystko to zniknęło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w drugiej części, która jest zupełnym przeciwieństwem pierwszej. Miałam wrażenie, że pierwszą cześć i dwie pozostałe pisały dwie różne osoby. Okładka bardzo mi się spodobała. Dublin w wąskiej gamie kolorystycznej. Kupuję to. Jednak środek... Małe litery, oczywiście nie tak małe żeby czytać je pod lupą, ale wystarczająco małe żeby utrudnić sprawę. Po za tym wiele literówek. Bardzo mnie to zaskoczyła, ponieważ zazwyczaj ksiażki tego wydawnictwa, pod względem graficznym, są naprawdę dobre. Czytając, miałam wrażenie, że w niej uczestniczę, że idę gdzieś za bohaterem i widzę te same budynki, tych samych ludzi, te same wydarzenia. Było to coś cudownego. Móc tak spacerować międzywojennymi uliczkami. Również bohaterowie byli bardzo dobrze wykreowani. Różni, nie wyidealizowani, ot normalni ludzie. Podsumowując. Książka jest świetna, ale trzeba przebrnąć przez pierwszą połowę. Nie sądzę, aby było to warte tej drugiej części, jednak myślę, że zagorzałym fanom thrillerów i książek historycznych może się spodobać.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Elfik_Book
Elfik_Book
Przeczytane:2015-06-30, Przeczytałem,

Stefan Gillespie jest sierżantem w Dublinie. Mamy lata 30. XX wieku. Europa zbliża się do wojny, która z czasem wprowadzi chaos na całym świecie. Na razie jeszcze mało kto wierzy, że może wybuchnąć. Jednak swastyki na sklepach i partie nazistowskie dotarły już nawet do Irlandii. W takim otoczeniu Stefan musi pracować. Lubi swój zawód, ale to on oddala go od czteroletniego syna. Jego życie cały czas wygląda tak samo – pięć dni pracy i weekend u rodziców, by móc się spotkać z synem. Jednak pewnego dnia wszystko się zmienia... Sierżant w czasie akcji poznaje piękną Żydówkę, która wyraźnie coś ukrywa. Kim jest Hannah? Co wspólnego ma aborcjonista z księdzem? Co łączy dwa morderstwa oddalone od siebie o dwa lata?

Gdy po raz pierwszy zobaczyłam "Miasto cieni", wszystko mówiło mi, że muszę ją przeczytać. Piękna okładka, fascynujący tytuł oraz opis, który intryguje. Dokładnie takich thrillerów poszukuję. Jednak te kilka cech to tylko pozory. Czy zewnętrzna powłoka była zapowiedzią dobrego thrilleru historycznego? Nie do końca, lecz bez wątpienia czytało się ją bardzo przyjemnie.

Bardzo spodobało mi się, że książka nawiązuje do wydarzeń historycznych krótko przed wojną. Wszyscy zawsze skupiają się na samej wojnie i poza jej przyczynami nigdy nie analizują tych kilku lat przed konfliktem międzynarodowym. Nie mogę powiedzieć, że pojawiło się tu wiele faktów. Najważniejsze wydarzenia znajdziemy w każdym podręczniku od historii. W tej powieści można było poczuć atmosferę tego okresu oraz poznać różne poglądy ludzi. Nigdy nie czytałam tego typu książki, dlatego czułam się zafascynowana tym klimatem, gdy jeszcze nikt nie wierzy w prawdziwą wojnę, ale czuje niepokój przed tym, co niedługo ma nastać.
Muszę również zwrócić uwagę na częste nawiązania do Polski. Część akcji odbywa się w Gdańsku, a dokładnie ówczesnym Wolnym Mieście Gdańsk. Nie uważam się za patriotkę, jednakże jestem przywiązana do Polski i sprawiają mi wielką przyjemność nawiązania do mojej Ojczyzny w obcojęzycznej książce. Nigdy nie byłam w Gdańsku, ale bez najmniejszego trudu wyobraziłam sobie wszystkie wydarzenia opisane w tym mieście. 
Wątek kryminalny był naprawdę ciekawy i wielokrotnie zaskakiwał swoją oryginalnością. Nie spodziewałam się takiego tematu w thrillerze, dlatego z wielką ciekawością czytałam. Niestety jednak powieść okazała się różnorodna. Były momenty, gdy nie mogłam oderwać się od czytania i z największą chęcią przeczytałabym całą naraz. Niestety były również momenty, gdy wiało nudną, której nie dało się pokonać. Żałuję, że książka była tak bardzo nierównomierna.
Ponadto zakończenie zawiodło mnie. Nie myślcie, że rozwiązałam zagadkę przed Stefan, bo tak nie było. Choć... w pewnym momencie przyszło mi do głowy poprawne rozwiązanie, ale szybko odrzuciłam je. Nie byłam zaskoczona. Miałam nadzieję, że koniec sprawi, że wszystko nabierze sensu, ale będzie też szokujący i pełen negatywnych emocji. Tymczasem każdy nowy krok do rozwiązania był dla mnie spodziewany albo nie robiący wrażenie.
W "Mieście Cieni" pojawił się też wątek obyczajowy, który najbardziej przypadł mi do gustu. Mogłam obserwować Stefana jako ojca, które wychowuje dziecko w innej wierze niż swoja własna. To dość ciekawy motyw, który od razu przykuł moją uwagę. Pojawiły się pytania: dlaczego? po co? Dopiero z czasem zrozumiałam wszystko. Stefan powoli odkrywał swoją duszę, dzięki czemu poznałam go jako dobrego przyjaciela.
Mimo że powieść ma wiele wad, bardzo przyjemnie spędziłam czas, czytając ją. Na pewno sięgnę po kolejną część przygód Stefana. Natomiast polecam ją osobom, które chcą się przenieść w czasie i zasmakować mrocznej historii.

Link do opinii
Avatar użytkownika - malutkaska
malutkaska
Przeczytane:2015-04-28, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki (2015), Posiadam, Przeczytane,
Dwa europejskie miasta - Dublin i Gdańsk, dwa morderstwa, dwie zamieszane w zgony instytucje - Kościół Katolicki i Gestapo, a do tego całe mnóstwo tajemnic czekających na spragnionych wrażeń czytelników. To jedynie namiastka tego, co znajdziecie w najnowszej powieści Michaela Russella pt.: "Miasto cieni". WOLNE PAŃSTWO IRLANDZKIE, lata 30-te XX wieku Na wyspie świętych i uczonych w niewyjaśnionych okolicznościach ginie młoda Żydówka - Susan Field. Bliska przyjaciółka postanawia zrobić wszystko, by poznać powód jej zaginięcia. To właśnie ona, Hannah Rosen uruchamia całą lawinę wydarzeń, w których udział wezmą irlandzcy policjanci reprezentowani przez Stefana Gillespie, przedstawiciele miejscowego Kościoła z Jego Eminencją Robertem Fritzpatrickiem na czele i my - czytelnicy całego świata wcielający się w role prywatnych detektywów. Kto odpowie za tę zbrodnię? Kim jest druga ofiara i wreszcie, dlaczego ta opowieść po kilkuset stronach przenosi nas do Gdańska? Oto są pytania! WOLNE MIASTO GDAŃSK, lata 30-te XX wieku O ile atmosfera w międzywojennej Irlandii jest przesiąknięta wszechobecnym katolicyzmem, o tyle na ulicach Wolnego Miasta Gdańska przeważają wówczas zwolennicy nazizmu. Nasi bohaterowie (Hannah i Stefan) trafiają do Gdańska (Danzig) w przededniu lokalnych wyborów i tym samym stają się naocznymi świadkami niezmiernie aktywnej propagandy hitlerowskiej, zmierzającej do zagarnięcia Gdańska przez Rzeszę Niemiecką. W mieście tym przebywa jednak duchowny, blisko związany z przywołaną przeze mnie denatką. Pojawia się zatem całkiem uzasadniona nadzieja, że Danzig będzie odpowiedzią na wszystkie kryminalne zagadki zamieszczone w tejże powieści. "Miasto cieni" to jedna z tych pozycji, które budzą wiele kontrowersji. Nie często bowiem zamieszani w morderstwa są najważniejsi przedstawiciele Kościoła Katolickiego, których bez problemu moglibyśmy oskarżyć również o homoseksualizm, pedofilię i skrajny nacjonalizm. Trzeba jednak przyznać, że w tej pozycji to właśnie "kościelne wątki" czyta się z zapartym tchem i rumieńcami na twarzy. Bez nich książka Russella na pewno straciłaby swój niepowtarzalny charakter. Autor tej powieści zaskakiwał mnie niemal na każdym kroku, począwszy od nietypowej koncepcji tytułów rozdziałów nawiązujących do topografii Dublina i Gdańska, poprzez świetnie wykorzystane wątki z historii Europy, aż po kreację znakomitych bohaterów, w tym prawdziwych gwiazd historycznych minionego stulecia. Do tego dodać należy Opowieść o dwóch traktatach zamieszczoną na końcu Miasta cieni i oto mamy przepis na thriller historyczny, którego nie powstydziliby się nawet mistrzowie tego gatunku. Co więcej, nie jeden polski pisarz mógłby uczyć się kryminalnego warsztatu właśnie od Michaela Russella. Podczas lektury "Miasta cieni" miałam wrażenie, że pisarz prowadzi z czytelnikiem swego rodzaju grę. By nawiązać nić porozumienia, podsuwa on odbiorcom rozwiązania fabularne, dzięki którym mamy wrażenie, że opowiadana historia jest nam bardzo bliska. Okazuje się jednak, że burzliwe losy miłosnej relacji między Irlandczykiem i Żydówką to jedynie pretekst do szerszego spojrzenia na europejską sytuację społeczną na kilka lat przed falą tragicznych wydarzeń, które wstrząsną całym światem. Gdybyście akurat mieli ochotę na małą lekcję historii, a do tego poszukiwali thrillera, który zwróci Waszą uwagę, zaskoczy intrygą i wywoła niemałe zdziwienie nieoczekiwanym zakończeniem, to bez wahania sięgnijcie po "Miasto cieni". Ze swojej strony gwarantuję, że rozwiązanie zagadki tajemniczych morderstw przywołanych w powieści dostarczy Wam przyjemności, którą można porównać jedynie z konsumpcją tabliczki najlepszej czekolady. Na całe szczęście czytanie nie tuczy!
Link do opinii
Avatar użytkownika - bambi12
bambi12
Przeczytane:2015-04-18, Przeczytałem, Mam,

Tak. U mnie znów powieść z historią w tle. Gdy czytam w opisie na tylnej okładce, że akcja dzieje się w latach 30. ubiegłego wieku to nie mogę się powstrzymać i muszę ją poznać. I tak właśnie było także w tym przypadku. A tutaj dodatkowo autor usytuował fabułę w Dublinie i Wolnym Mieście Gdańsku i jeszcze nie poskąpił trupów. Więcej już nie trzeba, żeby zachęcić mnie do lektury. Lubię takie połączenia, a jeszcze gdy pisarz jest ponadto gawędziarzem i umiejętnie potrafi wszystkie te elementy scalić to w takim przypadku trafiłabym wreszcie na idealną książkę. Jednak wiemy, że lektur bez wad nie ma. A jak było w tym przypadku zaraz Wam napiszę...

Zatem przeniosłam się wraz z bohaterami do Dublina roku 1932. To właśnie tam detektyw Stefan Gillespie aresztuje niemieckiego lekarza i spotyka zdesperowaną Hannah Rosen, poszukującą swojej przyjaciółki Żydówki - Susan, która jak się okazuje była związana z księdzem. Tymczasem w górach obok Dublina zostają znalezione zwłoki, staje się jasne, że w tym przypadku chodzi o coś więcej, niż o zaginioną. Tropy w śledztwie prowadzą aż do Wolnego Miasta Gdańska. To właśnie tu, gdzie partia nazistowska zyskuje coraz większą moc, Stefan i Hannah czują, że są bliżej prawdy i jednocześnie znajdują się w śmiertelnym niebezpieczeństwie...

To tło tej książki sprawia, że jest tak interesująca. Powstanie partii nazistowskiej i machinacje kościoła katolickiego. W czasach niemal absolutnej kontroli wszystkich aspektów życia Irlandczyków przez kościół książka opowiada historię ludzi idących pod prąd. Nigdy wcześniej nie czytałam o jakichkolwiek połączeniach Irlandii z nazistami w tamtych czasach. Hmm. A tu brzmiało to tak wiarygodnie, że muszę czym prędzej zgłębić ten temat. Część książki dzieje się w Trieście we Włoszech i przy okazji miło powspominałam swój wyjazd do tej miejscowości. Jeśli natomiast chodzi o głównych bohaterów to próbują oni walczyć z systemem, który jest niestety zbyt silny. Detektywowi "przeszkadzają" w prowadzonym śledztwie nie tylko kościół katolicki, ale także przełożeni z poparciem rządu irlandzkiego. Tak. Z takimi przeciwnikami nie łatwo wygrać. Jednak Stefan nie poddaje się tak łatwo. Co więcej. Postacie tu stworzone nie są jednoznaczne czy stereotypowe. Mamy złych i dobrych katolików, dobrych i złych policjantów. I tak trzymać.

Niestety historia jest trochę zbyt powolna. Momentami nawet powiedziałbym, że strasznie się "wlecze". Jednak i to ma swoje plusy, ponieważ dzięki temu poznałam bardzo szczegółowo bohaterów i proces wzrastania niepewności społeczno-politycznej tamtych czasów. Autora cechuje prawdziwa dbałość o detale i skrupulatność w kwestii odtworzenia sytuacji historycznej. Tak. To także nie przyspiesza akcji. Powoduje, że fabuła staje się wręcz rozwlekła i bardzo złożona. Mimo to całość sprawia wrażenie przekonującej historii, chwytającej od samego początku i bardzo dobrze zorganizowanej. A przecież o to chodzi. Dodatkowo należy podkreślić, że do samego końca nie wiadomo dlaczego przyjaciółka Hannah zniknęła. Takie tajemnice to ja lubię. Na końcu pragnę pochwalić autora za to w jaki sposób połączył tak różne wątki tej historii i jak ukazał kwestię nacjonalizmu i tożsamości religijnej. Dla tych elementów warto poznać tę książkę...

Link do opinii
Avatar użytkownika - Kominek
Kominek
Przeczytane:2015-04-13, Ocena: 6, Przeczytałem, Książka tygodnia, Mam,
Na kilka stron przed końcem, kiedy wszystko jest już prawie jasne, a do powiedzenia została jedynie ostania mowa bez cienia wątpliwości przyznać muszę, że lepszego kryminału nie czytałem od lat. I jestem pełen podziwu wyważonego, dobrego, czy raczej doskonałego pióra Michaela Russella. Bo to dzięki niemu mogłem powędrować z Dublina, który starał się wyjść z chaosu po braterskich walkach ku mrokom Danzing, który dopiero ocierał się o chaos. Miasto, nad którym zawisły czarno-brunatne chmury faszyzmu, wreszcie miasto, które było solą w oku Hitlera. 'Miasto cieni', bardziej chyba Danzing, Wolne Miasto Gdańsk, niż Dublin, zostało wyjątkowo dobrze odmalowane przez autora, któremu jednak z racji pochodzenia bliższe były dzieje Wolnego Państwa Irlandzkiego. Pomost pomiędzy dwoma miastami z rozlewającą się stopniowo po kontynencie supremacją hitlerowskich Niemiec dał wyjątkową w swej formie możliwość opowiedzenia historii, która przyciąga uwagę czytelnika od samego początku, od pierwszych stron tej opowieści. Zaginięcie przypadkowej kobiety, której zaczyna poszukiwać jej przyjaciółka w określonym momencie sprawia, że to, co mogło wydawać się proste już takowym nie jest, a zgłoszenie tego faktu na policję staje się przyczynkiem do otwarcia puszki Pandory. Nikt teraz nie może czuć się bezpiecznie, jednak Hannah Rosen nie daje za wygraną i za wszelką cenę stara się dowiedzieć, dlaczego listy od jej przyjaciółki Susan Field nagle przestały przychodzić. Kiedy na drodze poszukiwań Hannah pojawi się detektyw sierżant Stefan Gillespie żadne z nich nie podejrzewa, jak wiele czeka ich działań, aby dotrzeć do sedna sprawy. Niezależnie od tego te same poszukiwania zbliżają ich ku sobie, choć związek irlandzkiego protestanta i Żydówki dla wielu trudny jest do zaakceptowania. Kiedy w określonym miejscu i czasie zostają odnalezione dwa ludzkie szkielety sprawy przebierają jeszcze gorszy obrót, niż mogłoby się to komukolwiek wydawać, a Stefan ma już świadomość, jak wiele drzwi będzie musiał wyważyć, aby choć odrobinę zbliżyć się do prawdy. Na początku stwierdziłem, że lepszego kryminału nie czytałem od lat, jednak powieść, którą z pełną świadomością napisał Michael Russell bliższa jest jednak thrillerowi, w którym tło historyczne ma niebagatelne znaczenie. Dzięki temu zabiegowi powstał klimat mrocznej, ponurej, rozświetlanej sporadycznie jasnymi promieniami relacji Hannah i Stefana, czy też Stefana z jego synem, opowieści. Z nieukrywaną przyjemnością przekręcałem kolejne kartki tym samym poznając kolejne rozdziały, 'Miasta cieni'. Czasem jest tak, że szorstkość języka drażni bardzo niekorzystnie nasze zmysły. Tutaj one same wchodząc w mrok tej skomplikowanej opowieści nie miały nic przeciwko, aby zgłębiać ją coraz mocniej, aby w finale, jeśli się to uda wyjść ku światłu. Nie mając jednak pewności, co finalnie w świetle dnia uda się zastać i co uda się rozpisać po stronie zysków i strat. http://koominek.blogspot.com - dwadzieścia siedem tematycznych szufladek i zapewne na nich się nie skończy, zapraszam w odwiedziny do bloga, aby klimat Kominka oczarował Cię bez reszty...
Link do opinii
Avatar użytkownika - Furiatana
Furiatana
Przeczytane:2015-03-16, Ocena: 5, Przeczytałem,
Dopracowany w wielu szczegółach. Dobre pióro. Nie ma się do czego przyczepić w sumie. Narracja relaksuje.
Link do opinii
Avatar użytkownika - bezintereresowna
bezintereresowna
Przeczytane:2015-03-15, Ocena: 5, Przeczytałem,
Według mnie największą zaletą ,,Miasta cieni" jest mroczny, mistrzowsko ukazany klimat Irlandii lat 30'. Dawno nie czytałam thrillera tak naszpikowanego smaczkami historycznymi. A sama intryga zabójstwa homoseksualisty zakochany w księdzu i dziewczyny, która romansowała z klechą, zdecydowanie wyróżnia się na tle innych schematów gatunku. Pełen relaks
Link do opinii
Avatar użytkownika - bellagrand
bellagrand
Przeczytane:2015-03-05, Ocena: 6, Przeczytałem,
Gęsta atmosfera Dublinu oddana jak w dobrym filmie sensacyjnym. W sumie to nawet ciężko opowiedzieć w kilku zdaniach o czym jest ta książka. O plugastwie księży, którzy za wszelką cenę chcą ukryć swoje ciężkie grzechy, o zakazanej miłości która rodzi się między ludźmi innej wiary, a w latach 30' ubiegłego wieku wiele oczywistych dla nas dziś zależności było zakazanych, o Irlandii i jej obyczajach. Na pewno ciekawa i warta polecenia.
Link do opinii
Avatar użytkownika - catarina78
catarina78
Przeczytane:2015-03-25, Przeczytałem,

 

Dublin i Gdańsk lat trzydziestych ubiegłego stulecia. Katolicyzm, nazizm, walka o niepodległość, kwestia żydowska, hitlerowcy zdobywający polityczną przewagę, IRA, ścieranie się ideologii, a w tle przemoc i nienawiść.

 

W pierwszym rozdziale ginie młody homoseksualista, zakochany w irlandzkim duchownym.

W drugim – młoda Żydówka. Strażnicy aresztują Niemca podejrzanego o dokonywanie aborcji, a wraz z nim przypadkową „klientkę” jego prywatnej kliniki. Kobieta zostaje odwieziona do klasztoru, gdzie takie jak ona muszą donosić niechcianą ciążę. Zaś powiązany z nazistami aborcjonista zostaje zwolniony. Ktoś tu kogoś popiera, szantażuje, załatwia ciemne interesy. To nie jest przyjazny świat.

 

Jak to w kryminałach jest także detektyw. Protestant. W dodatku samotny ojciec, któremu biskup chce odebrać synka, by ten był wychowywany w wierze katolickiej. Wpływ religii jest tu wszechobecny. W pracy, na ulicy, wszędzie trzeba być zadeklarowanym. Bojówki urządzają naloty na gejowskie bary, a naziści zyskują coraz więcej zwolenników. Ostatecznie głoszą przecież idee bliskie Irlandczykom marzącym o niepodległości, niezależności, samostanowieniu.

 

Trudno jest Stefanowi prowadzić śledztwo w sytuacji, gdy jednym z podejrzanych być może o podwójne morderstwo może być ksiądz. Dodajmy jeszcze do tego, że kobieta, która przypadła mu do serca jest agentką żydowskiego wywiadu z Palestyny...

 

Niezły kiermasz rozmaitości. Ale Autor na tym nie poprzestaje, bo przenosi akcję do Gdańska. Wkrótce mają się odbyć wybory, w których zwolennicy Hitlera planują odnieść zwycięstwo, a tym samym obalić zwierzchnictwo Ligi Narodów w Wolnym Mieście i sami przejąć pełnię władzy (mniejszością polską i żydowską wcale się nie przejmują – odpowiednie oddziały gestapo zadbają, by bali się wyjść z domu). Plan jest taki: wygrywamy wybory i przyłączamy Gdańsk z powrotem do Niemiec, dosyć już ulegania postanowieniom Kongresu Wiedeńskiego. Niech Niemcy staną się wreszcie potęgą.

 

Niemałą rolę odgrywają tu irlandcy duchowni, popierający nazistów i wspierający ich działania. W Polsce jest odwrotnie. A niby to ten sam Kościół...

 

Sytuacja polityczno-społeczna jest niezmiernie skomplikowana. Nie ułatwia to irlandzkiemu detektywowi prowadzenia prywatnego śledztwa. Włączają się w to tajne służby.

 

Z powieści wynika, że nikt nie jest bez winy, chyba tylko za wyjątkiem protestanckiego detektywa, który jako jedyny nie kieruje się ideologią, a zdrowym rozsądkiem. Katolicy ukazani są jako zepsuci, ukrywający swoje grzechy przed światem hipokryci.

 

Najciekawsze dla nas, czytelników, jest jednak sposób przedstawienia naszego kraju, stosunków tu panujących w latach 30. To wyjaśnia dlaczego na Europie nie zrobiło wrażenia Westerplatte. W końcu Gdańsk był uważany za niemieckie miasto, więc Niemcy mieli do niego prawo. Nikt nie mógł wiedzieć, że to dopiero początek. Nasuwa się nieprzyjemne skojarzenie z Krymem współcześnie. Pewne idee nie starzeją się, zmieniają tylko odbiorców.

 

Powieść Miasto cieni można oczywiście uznać na kryminał, ale jest to bardziej thriller historyczny o przyczynach wybuchu wojny. Każdej wojny... Pozwala to spojrzeć na naszą historię z nieco innej perspektywy.

Avatar użytkownika - speedi
speedi
Przeczytane:2015-03-21, Przeczytałem,

Powrót do niespokojnych lat trzydziestych dwudziestego wieku

Miasto cieni jest debiutem prozatorskim Michaela Russella, scenarzysty telewizyjnego współpracującego przy serialach takich jak The Bill, Between the Lines, The Chief, Heartbeat, Morderstwa w Midsomer (Midsomer Murders), Sprawa dla Frosta (A Touch of Frost). Pracę w telewizji traktował on, co podkreśla na swoim blogu, jako sposób na zarobienie odpowiednich pieniędzy by zająć się czymś bardziej go fascynującym: pisaniem powieści. Spełnił to marzenie tworząc cykl Forgotten Cities, którego pierwszym tomem jest właśnie Miasto cieni. W zamierzeniu autora ma to być seria opowieści o miastach, które odegrały ważną rolę w przededniu II wojny światowej i w trakcie jej trwania. Są wśród nich Dublin, Gdańsk, Nowy Jork, Lizbona, Madryt, Berlin, Londyn, Rzym oraz Wiedeń. Michael Russell jest Brytyjczykiem, który zamieszkał w Irlandii, w West Wicklow, miejscu, które odgrywa dużą rolę w jego powieściach o sierżancie detektywie Stefanie Gillespie.

Wątek kryminalny w książce dotyczy zasadniczo dwóch spraw, dwóch zaginionych osób. Jedną z nich jest Susan Field, młoda Żydówka, uwielbiająca smak ryzyka, owocu zakazanego, wikłająca się przy tym w namiętne romanse, również z duchownym. Według Hannah, najbliższej przyjaciółki, uwielbia ona łamać zasady, ale nienawidzi, gdy ktoś ją łapie na gorącym uczynku. Hannah poszukuje Susan, kiedy po wyjeździe do Palestyny w celu budowania i zbrojnej walki o istnienie państwa Izrael niepokoi się nagle urwanym kontaktem listownym. Martwi się też brakiem odpowiedniej reakcji policji w kraju na fakt zaginięcia Susan, o którym informuje ją załamany ojciec dziewczyny, kantor w synagodze. Wątek ten wiąże się ze sprawą niemieckiego aborcjonisty Hugo Kellera u którego Susan planowała usunąć ciążę i w siedzibie którego policja dublińska zatrzymuje w ramach szerszej akcji Hannah. Drugą sprawą kryminalną okazuje się zabójstwo Vincenta, homoseksualisty uwikłanego w związek z księdzem. Obiema sprawami zajmuje się od pewnego momentu sierżant Stefan Gillespie, który szybko angażuje się w nie nie tylko zawodowo, ale i osobiście. Mężczyzna, po tragicznej śmierci żony, samotnie wychowuje syna ze względu na wykonywaną pracę powierzając go opiece swoich rodziców. Hannah od początku “wpada mu w oczy”, romansuje z nią, czym komplikuje swoje i jej życie.

Sprawy kryminalne schodzą w Mieście cieni często na dalszy plan. Poznajemy zawodowe i sercowe problemy Stefana, kłopoty, które rodzi jego tylko formalnie wyznawana religia czyli protestantyzm. Tak naprawdę jest on bowiem ateistą, a religia dziadków, w części pochodzenia niemieckiego, i rodziców zupełnie go nie interesuje. Wnikamy też, choć nie od razu w świat Hannah i jej rozterek, głównie uczuciowych. W jej związki uczuciowe, w tym z narzeczonym, przywódcą zbrojnej organizacji żydowskiej Haganah dla którego dziewczyna prowadzi tajną misję w Europie.

Michael Russell, zwłaszcza w pierwszej części książki dużo uwagi poświęca dominującej w Irlandii religii katolickiej, choć nie będącej tak jak anglikanizm w Wielkiej Brytanii religią państwową, to silnie związanej z tym krajem, jego historią i tożsamością narodową większości mieszkańców. Odgrywająca tam zresztą rolę podobną do tej w Polsce w okresie zaborów. Kreuje poprzez kilka wyraźnie nieprzychylnie zarysowanych postaci zdecydowanie negatywny obraz księży, zakonnic, zwykłych wiernych, często ślepo zafascynowanych faszyzmem, nie wiadomo dlaczego obawiających się ateistycznego komunizmu czy po prostu traktujących religię jak zwykłą ideologię. Wydaje się, że często kwestie obyczajowe czy okołoreligijne dominują nad rozwiązywaniem zagadek kryminalnych, a tematy kontrowersyjne dominują nad historycznymi. Pojawiające się na łamach powieści postacie historyczne, jak chociażby Adolf Mahr, szef mało znaczącej, niewielkiej liczebnie, skupiającej tylko społeczność niemiecko-austriacką partii nazistowskiej w Irlandii, stykają się z postaciami fikcyjnymi, często w mało prawdopodobnych sytuacjach. Rola jednych i drugich jest jednak odpowiednio wzmacniana, jak w przypadku Mahra, lub umniejszana, w zależności od potrzeb fabuły.

Powieść składa się z trzech części, różniących się dynamiką i charakterem. Wydarzenia pierwszej z nich dzieją się w Wolnym Państwie Irlandzkim, nazwanym tak trochę na wyrost skoro było to dominium brytyjskie. Drugiej, mocniej związanej z Hannah, jej tajną działalnością i próbami wyjaśnienia sprawy Susan, w Wolnym Mieście Gdańsku. Dużo jest w książce problematyki faszyzmu i nazizmu, uwag o fascynacji wielu osób tymi ideologiami i zaniepokojeniu innych ich rosnącą rolą. Słabo uwypuklonych wtrąceń o ich zróżnicowanym, niejednoznacznym odbiorze społecznym. Komunizm, socjalizm (inny niż ten narodowy określany nazizmem), ruchy rewolucyjne również wywołujące w tym okresie różnorakie niepokoje społeczne i poczucie zagrożenia, ich znaczenie w atmosferze lat trzydziestych są zupełnie niezauważone, co mocno zubaża opis złożonego, niespokojnego klimatu tamtych dni. Część druga książki, gdzie akcja ma miejsce w przeddzień wyborów w Wolnym Mieście Gdańsku jest bardziej dynamiczna i sensacyjna, choć i w niej wątki romantyczne zdają się odgrywać dużą rolę.

Główny bohater, sierżant Gillespie zachowuje się trochę jak prywatny detektyw z kryminału noir, którym wszak nie jest pracując na etacie w policji irlandzkiej. Momentami jego postać jest mało wiarygodna. Dysponuje wolną ręką i czasem, nie ogląda się specjalnie na polecenia przełożonych. Zajmuje się tym, co chce, co w służbach mundurowych jest po prostu mało realne. Wydaje się mieć mało bieżących spraw do rozwiązania i dużo swobody w wyborze tego, czym się zająć.

Sama powieść jest sprawnie napisana, formalnie poprawna, nie pozbawiona różnych słabości fabuły, ale niekoniecznie rażących. Gorzej jest z jej jednoznacznym przesłaniem, które wydaje się chwilami naciągane. Mocno zaskakujące, ale zarazem sugerujące brak pełnego profesjonalizmu sierżanta Gillespie jest zakończenie książki. Tam też pojawia się swoista rysa na charakterze tej postaci. Zwycięża bowiem zasada „oko za oko, ząb za ząb“, a cel uświęca środki (np. stosowanie szantażu czy przemocy).

Zwraca uwagę ciekawa okładka książki. Szkoda, że tego widocznego na niej lekko zamglonego klimatu miejskich uliczek w powieści nie czuć, choć atmosfera jest mroczna i niepokojąca. Warto zdawać sobie sprawę, że zdobiąca okładkę fotografia, The Old Closes and Streets of Glasgow (1868) przedstawia tak naprawdę Glasgow. Jej autorem jest szkocki fotograf Thomas Annan.

Miasto cieni jest reklamowane jako thriller historyczny. Wydaje się być nim przede wszystkim w drugiej części, w pierwszej raczej osadzoną w historii powieścią obyczajową z wątkami kryminalnymi, sensacyjnymi i romansowymi. Nie ma tu tak naprawdę wiele o ciemnych zaułkach Dublina czy tajemnicach Wolnego Miasta Gdańska chyba, że uznamy za nie działalność zwolenników nazizmu, zwłaszcza w Gdańsku. Mimo sugerowania mocnego osadzenia fabuły w historii nie jest wyjaśnione źródło nastrojów pronazistowskich w tym drugim (jest głównie ukazana przemoc organizacji hitlerowskich), ich kontekst  historyczny i narodowościowy, np. to, że Polacy stanowili w owych latach zaledwie 10-15% mieszkańców Wolnego Miasta Gdańska. Zakazane uczucia, jak choćby wspomniana na okładce jakoby niedozwolona w tym czasie w Irlandii miłość Żydówki i protestanta, nie wszystkie były tak naprawdę zakazane co potwierdza fabuła, ale to jednoznaczne stwierdzenie brzmi efektowniej. Przerysowania, kontrowersje i wywoływanie silnych emocji jest sposobem nie tylko reklamowania książki, ale i cechą pisarstwa Michaela Russella. Stara się on często poruszać sferę emocjonalną odbiorcy metodą kreślenia postaci grubą kreską, nieomal karykaturalnego uwypuklania jakichś cech, zdecydowanego dzielenia ludzi na tych dobrych, którzy co najwyżej popełniają jakieś drobne błędy, i tych permanentnie złych. Czytelnik nie ma mieć żadnych wątpliwości kto jest kim. Historia jest tu stale obecna, niestety wybiórczo, ale dla kogoś niezorientowanego w tematyce chwilami mało zrozumiała. Autor nie wyjaśnia zbyt wiele, dużo rzeczy pomijając milczeniem i po swojemu ustawiając akcenty. Pewne sytuacje, opisy mogą nawet wywoływać mylne wrażenia o ile nie posiadamy szerszej wiedzy o tym, co się wtedy wydarzyło. Można odnieść wrażenie, że autor patrzy na nią po pierwsze, z punktu widzenia Brytyjczyka zainteresowanego swoistym umniejszaniem roli kolonialnej swojego kraju wobec Irlandii. Po drugie, z punktu widzenia współczesnego człowieka, a więc kogoś, kto wie jak potoczyły się dzieje świata. Przy czym dzieje te traktuje Michael Russell wybiórczo. Oceniając postawę Kościoła Katolickiego wobec bieżącej polityki nie wspomina o wpływie na nią całkiem nieodległej przeszłości. Kpi z jednych teorii spiskowych jednocześnie tworząc własne zgodnie z zasadą, że pojedyncze przykłady są dowodem na jakieś uogólnione twierdzenie. Dziwi się zatem poczuciu zagrożenia ludzi Kościoła ze strony rewolucjonistów, radykałów, komunistów, którzy pokazali, że nie tylko słowami, ale i wpisaną jawnie w ich programy przemocą będą dążyć do zniszczenia religii i całych wrogich grup społecznych. Wszak lata trzydzieste znały już doświadczenie bezwzględnej walki z Kościołem, w tym prawnego uczynienia z wierzących obywateli drugiej kategorii w Meksyku. W kraju tym dużą rolę odgrywali lewicowi politycy związani z masonerią. To również doświadczenie antyklerykalnych działań wielkiego mistrza loży masońskiej Giuseppe Garibaldiego, który z chęcią sięgał po przemoc do osiągnięcia celów politycznych. To świadomość mających wtedy miejsce prześladowań religijnych i mordów przeciwników nie tylko politycznych na terenie ZSRR. Gułagów, deportacji, tragicznego Wielkiego Głodu na Ukrainie w latach 1932-1933 i w innych rejonach ZSRR. Dla Russella te fakty nie istnieją, problemem jest tylko antysemityzm wybranych grup społecznych, nazizm i faszyzm.

Doświadczenie scenopisarskie Russella wpływa mocno na jego styl, w którym dużo jest opisów. W powieści powinien pokazywać postać w miarę możliwości wielowymiarowo, dbając o szczegóły, istotne detale dzięki którym z pomocą wyobraźni możemy zobaczyć osobę. Scenariusze nie wymagają aż takich szczegółów, uzupełniają je twórczo aktorzy, którzy korzystając z sugestii i zaleceń tworzą jakąś postać będącą zlepkiem wyobrażeń twórców filmu i aktora. Russell nie do końca umiejętnie kreuje takie niejednoznaczne, bliższe rzeczywistości i mniej filmowe postacie. Jego sposób pisania, skłonność do zdecydowanych, jednoznacznych ocen i mocnych słów może podobać się wielbicielom seriali telewizyjnych, jest jakby ich przeniesieniem tego stylu na karty papieru.

Sporo poruszanych w książce spraw związanych z historią Irlandii początku XX wieku było dla mnie w trakcie lektury powieści nie do końca zrozumiałych. Trochę wiedzę tę wzbogacił zamieszczony w książce dodatek Opowieść o dwóch traktatach. Sięgając jednakże do innych materiałów, chociażby w Wikipedii widać pewną rozbieżność między powieścią, a sposobem przedstawienia tych samych faktów w Mieście cieni. Może to po części wynikać z subiektywnego spojrzenia bohaterów na wydarzenia w których uczestniczą. Bohaterowie książki nie reprezentują bowiem większości społeczeństwa, należą do mniejszości, grup na co innego wrażliwych, mających często inne poglądy i interesy niż reszta. Ich podejście nie odzwierciedla zatem w pełni klimatu lat trzydziestych w Gdańsku czy w Dublinie, raczej nastroje panujące w określonych środowiskach. W powieści istotne wydają się sugerowane jako wewnętrzne problemy Irlandii związane z wojną domową, działalnością członków IRA oraz powstaniem jako dominium brytyjskie Wolnego Państwa Irlandzkiego. Są one przedstawione jednak głównie jako wynik wewnętrznych tarć wśród Irlandczyków, nie uwzględniony zostaje  wpływ wieloletniej kolonialnej polityki Brytyjczyków wobec tego narodu opartej na zasadzie dziel i rządź. Ruch Błękitnych Koszul, który powstał w 1933 roku porównywany jest do bojówek faszystowskich Mussoliniego. Nie wspomina się, że powstał on jako reakcja weteranów walk o niepodległość Irlandii na przemoc paramilitarnych bojówek komunistycznych próbujących doprowadzić do rewolucji i odwoływał się do idei pełnej niepodległości całej wyspy (również Irlandii Północnej), uwolnienia się spod dominacji brytyjskiej. Jego rola okazała się zresztą stosunkowo niewielka o czym zresztą wspomina Russell w kończącej książkę Opowieści o dwóch traktatach. Nie napotykamy w Mieście cieni - nie pasuje to chyba do założeń fabuły - żadnych informacji o działalności zbrojnej komunizujących terrorystów z IRA i zapleczu ludzkim tej próbującej - choć z mizernym efektem - współpracować z nazistami organizacji. Podejście autora do historii pokazuje również pewien fragment Opowieści. Stwierdza w nim, że dużym sukcesem państwa polskiego była odbudowa niemal doszczętnie zniszczonego wskutek wojny Gdańska. Od pewnego czasu wiadomo o tym, że Gdańsk nie ucierpiał tylko wskutek walk o miasto, bombardowań i ostrzału artyleryjskiego, ale był również poddany celowemu burzeniu zdobytego miasta, w tym jego zabytków, przez wojska sowieckie.

W powieści pojawia się na chwilę ciekawa postać Roberta Briscoe, bliskiego przyjaciela Eamone’a de Valery, który był członkiem IRA, walczył przeciwko Wolnemu Państwu podczas wojny domowej, później jako działacz polityczny został członkiem parlamentu, a jednocześnie był przywódcą społeczności żydowskiej w Irlandii. Nie jest niestety bliżej ukazana działalność Żydów w IRA czy ich stosunek do Wolnego Państwa.

Nie ma więc w Mieście cieni mimo zwrócenia uwagi na wiele interesujących aspektów tamtych czasów ukazanej pełnej atmosfery Irlandii lat trzydziestych XX wieku. Lepiej jest z opisem klimatu przedwyborczego w Wolnym Mieście Gdańsku. Nie ma nic o wspomnianych już grupach rewolucyjnych w Irlandii, o głębszych przyczynach krwawych zatargów między różnymi ugrupowaniami, o podziałach w społeczeństwie i w rodzinach. Więcej jest spraw obyczajowych, które nie były istotne z punktu widzenia większości społeczeństwa. Co rusz na różne sposoby wyrażane jest wyraźnie antykatolickie nastawienie autora. Pewne sytuacje wydają się historycznie mało wiarygodne, np. romans młodej Żydówki pochodzącej z tradycyjnego domu z księdzem katolickim czy życzliwa akceptacja religijnego Żyda dla kontaktów jego córki z gojem. Nie jest to problemem samym w sobie, wszak to jest literatura i prawo autora do swobody twórczej. Kwestią istotną jest raczej mieszanie literackiej fikcji z historyczną prawdą, utożsamianie ich ze sobą o czym świadczą liczne spotykane w internecie komentarze. Współcześni czytelnicy w zdecydowanej większości uczą się bowiem historii nie z opracowań krytycznych napisanych przez fachowców, a z beletrystyki wiele spraw upraszczającej, wyrażającej przekonania autora, starającej się oddziaływać na emocje. Wiedzę historyczną większość czerpie zatem z kultury masowej, powieści, seriali, krótkich artykułów i filmów. Twierdzą potem na podstawie tylko jednej rzeczy, którą zobaczyli, usłyszeli czy przeczytali, że tak było, choć jest to często zaledwie półprawdą. Szybko rzyjmują za prawdę to, co odpowiada ich przekonaniom, a niekoniecznie faktom. Historia oparta na faktach nie jest już nauczycielką życia, raczej jej uproszczone, nierzadko motywowane ideologicznie reinterpretacje.

Inne książki autora
Miasto cieni
Michael Russell0
Okładka ksiązki - Miasto cieni

Ciemne zaułki Dublina, pełne tajemnic Wolne Miasto Gdańsk, zakazane uczucia i prawda zakopana w zbyt płytkim grobie. Susan Field znika nagle bez śladu...

Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy