Okładka książki - Ostatnie rozdanie

Ostatnie rozdanie

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2013-09-12
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 978-83-240-2780-4
Liczba stron: 448
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a opinię: Piotr Goszczycki

Ocena: 5.06 (16 głosów)

Ostatnie rozdanie

 

Czymże jest osobisty notatnik i zapisanych w nim setki nazwisk: rodziny, przyjaciół, znajomych i ludzi przypadkowych? Czy życie, generowanie codzienności jest w stanie zapamiętać wszystko? Niestety, nie. Słynne powiedzenie mówi, że wszystko się Bogu udało, oprócz starości. Na starość nie pamiętamy wielu, wielu rzeczy. Dylemat notatnika osobistego, opasanego grubą gumą stawia pytanie: kim byliśmy, kim byli ci ludzie i co dla mnie znaczyli? Ilu z nich po prostu nie pamiętam, ilu z nich jeszcze zobaczę. Wiesław Myśliwski zaznacza, że pamięć o człowieku istnieje, dopóki jest on zapisany w notatniku; jego adres i domowy (wciąż) sześciocyfrowy numer telefonu. Jednak człowiek nie żyje. Pamięć o człowieku umiera tak naprawdę dopiero wtedy, gdy wykreśli się go z zapisu. Współcześnie, strasznie łatwo jest usunąć człowieka z pamięci. Wystarczy wyjąć telefon komórkowy i nacisnąć przycisk. To tylko początek, tylko wprowadzenie do najnowszej książki Myśliwskiego ,,ostatnie rozdanie".

 

            O co tak naprawdę chodzi Myśliwskiemu w najnowszej książce? Czy jest to autobiograficzna spowiedź przed końcem? Przepisanie notatnika? Przepisanie tylko tych ludzi, który są warci aby o nich pamiętać w nieskończoność? Dlaczego oprócz tych wszystkich nazwisk są także sytuacje, codzienność i listy. Dla Autora powieści Kamień na kamieniu (1984) każdy pretekst jest dobry, aby napisać o osobowościach, które w jakiś tam sposób odcisnęły piętno na naszym życiu, które przyczyniły się do jednego kamienia milowego, bądź były kamyczkiem w bucie wędrującego... Przy okazji wywiadu opublikowanego w GW, Myśliwski mówił, że proces tworzenia jest nieprawdopodobnie wyczerpujący. To prawda. Jakiś czas temu, jako pretekst podniósł swój opasły notatnik, jednoznacznie stwierdzając, że TO jest temat na książkę. Temat wspaniały, ale uważam, że mimo wszystko przegadany. ,,Ostatni rozdanie" można uznać za rodzaj spowiedzi z uczestnictwa w całym swym życiu. Bohater opowiada o swojej miłości platonicznej: Marii. Dużo miejsca poświęca Matce, oraz momentom, gdy przyuczał się do zawodu krawca (z którego i tak nic nie wyszło). Wrażenia te, nie są zapisem ciągłym, lecz wyrywkowym. Nie nakreślają zbyt wiele informacji o danej osobie, co jednoznacznie sprawia, że czyta się lekko i przyjemnie. Ale to czytanie trzeba porównać do niekończącej się rzeki. Rzeka wciąż płynie leniwie, co jakiś czas mając bardzo łagodny zakręt w postaci wspomnienia, lub jakiegoś działania. W rzece tej, nie ma głównego i rwącego nurtu. Akcja tej książki płynie podobnie. Zdawało by się, że bez końca, bez puenty. Rzeka to krajobraz w którym czasem pojawiają się konary starych drzew. Konary oznaczają tylko refleksję nad przemijaniem. Co może się przytrafić człowiekowi chcącemu przed śmiercią wymienić notatnik na nowy, przepisać nazwiska... i zastanawia się nad niektórymi. Jak można długo dręczyć czytelnika opowiadaniem życia, w którym nie istotne jest to, ile się działo, ale jak się działo. Jestem przekonany, że gdyby porównać rzekę opowieści Myśliwskiego z rwącym potokiem Grzesiuka to czytelnik więcej zyska na rwącym nurcie. Połknie książkę, zatracając się przy tym, na pewno zapomni o rzeczywistości. Nie można ująć Myśliwskiemu wręcz wybornej filozofii. Co jakiś czas, w swoje twarde litery zapisuje zdanie wręcz genialne. Niestety, ta perełka znajduje się zbyt rzadko, gdyby wziąć pod uwagę ilość liter.

 

            Mimo wszystko sądzę, że ,,Ostatni rozdanie" nie jest ostatnią (jakby się zdawało), książką Myśliwskiego. Ten złudny tytuł i wyjątkowo wspomnieniowy charakter nowego dzieła ma za zadanie celowo wprowadzić czytelnika w błąd: Człowiek, a zwłaszcza pisarz nie oznajmia: to moja ostatnia książka, to moje ostatnie rozdanie. To, że w tym tytule główną rolę gra gruby notatnik oraz wspomnienia (związane z nazwiskami) nie oznacza to, że już koniec! Działalność pisarza przypomina mi funkcjonowanie drożdży piekarskich w cieście chlebowym. Odpowiednia ilość tych bakterii w chłodnej atmosferze rośnie wolno, aczkolwiek systematycznie i nic nie wskazuje, by zimne środowisko miało coś zmienić. Jednakże w pewnym momencie następuje wypiek: ciasto przed zapieczeniem i ostatecznym się utrwaleniu wizerunku potrafi o 1/3 zwiększyć swoją objętość. Zmianę tę zawdzięczamy tylko wyłącznie drożdżom, które czują swoją śmierć i wzmagają ostatnią pracę. Jestem przekonany, że podobnie będzie z Myśliwskim. Autora dramatu Złodziej (1973) stać jeszcze na jakiś przewrotny tytuł, na symboliczną kropkę nad i. Świadom tego, i znając zgoła inne przypadki wiem, że heroiczny trud jest zawsze opłacalny.

 

            Wiesław Myśliwski jest przykładem pisarza, który - jako rzemieślnik mistrzowskiego słowa wyjątkowo długo przyswaja każde dziecko. Dlatego też, tak rzadko wychodzą Jego książki. Ale - jeśli już - to jak na mistrzostwach w podnoszeniu ciężarów. Za każdym razem, proza ta, czyste złote polskiej literatury jest na niedoścignionym poziomie. Przykładem może być książka: Traktat o łuskaniu fasoli, która oprócz naszej rodzimej Nike zdobyła również we Francji Grand Prix Littéraire de Saint-Émilion. W sumie ta książka została przetłumaczona w 9 językach. Oprócz tego Myśliwski otrzymał Złote Berło Fundacji Kultury Polskiej przyznawane wybitnym polskim twórcom. Czy w tym zachwycie nad wyróżnieniami, Myśliwski - nie stracił formy pisząc ostatnie rozdanie? Czy uważać można tę pozycję jako słabszą, ale nie schodząc z podium - po cichu rzeźbić kolejne zdania - czegoś nowego, czegoś zaskakującego? Oby. Jak kiedyś napisał Bogdan Olewicz: ,,Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. Niepokonanym." Wiedząc, że każdemu, nawet najlepszemu może trafić słabsza powieść - czekam cierpliwie na burzę w wykonaniu Mistrza.

 

Piotr Goszczycki

 

Wiesław Myśliwski: ,,Ostatnie rozdanie". Wyd. Znak, Kraków 2013

 

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Nie jest książka łatwa do opisania. Nie da się tego zrobić w dwóch zdaniach. Bohaterem tej książki jest notes. Z całą jego zawartością. Adresami, numerami telefonów, nazwiskami, imionami. Narrator nie zawsze potrafi skojarzyć nazwiska, przypomnieć sobie twarze, zdarzenia. Ale to co pamięta stanowi treść tej opowieści. Bardzo dobra, ale czyta się ją bardzo powoli, smakując każdą stronę.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Vilsa
Vilsa
Przeczytane:2015-10-18, Ocena: 6, Przeczytałem, 26 książek 2015,
Błąkałam się czytelniczo, kiedy zaczęła się tegoroczna jesień. Trochę coś doczytywałam, trochę szukałam czego mi trzeba. Teraz już wiem-trzeba mi było Myśliwskiego. Ostatnie rozdanie to naprawdę dobra książka. Podobała mi się nieco mniej niż Traktat o łuskaniu fasoli, ale wciąż pozostaje w tym melancholijnym, przykrym klimacie, który wczepia się we mnie i oddaje moje rozważania. Jeśli jesień, to z Myśliwskim.
Link do opinii
Avatar użytkownika - PiotrGoszczycki
PiotrGoszczycki
Przeczytane:2014-01-01, Ocena: 3, Przeczytałem, Zrecenzowane,

Ostatnie rozdanie

 

Czymże jest osobisty notatnik i zapisanych w nim setki nazwisk: rodziny, przyjaciół, znajomych i ludzi przypadkowych? Czy życie, generowanie codzienności jest w stanie zapamiętać wszystko? Niestety, nie. Słynne powiedzenie mówi, że wszystko się Bogu udało, oprócz starości. Na starość nie pamiętamy wielu, wielu rzeczy. Dylemat notatnika osobistego, opasanego grubą gumą stawia pytanie: kim byliśmy, kim byli ci ludzie i co dla mnie znaczyli? Ilu z nich po prostu nie pamiętam, ilu z nich jeszcze zobaczę. Wiesław Myśliwski zaznacza, że pamięć o człowieku istnieje, dopóki jest on zapisany w notatniku; jego adres i domowy (wciąż) sześciocyfrowy numer telefonu. Jednak człowiek nie żyje. Pamięć o człowieku umiera tak naprawdę dopiero wtedy, gdy wykreśli się go z zapisu. Współcześnie, strasznie łatwo jest usunąć człowieka z pamięci. Wystarczy wyjąć telefon komórkowy i nacisnąć przycisk. To tylko początek, tylko wprowadzenie do najnowszej książki Myśliwskiego ,,ostatnie rozdanie".

 

            O co tak naprawdę chodzi Myśliwskiemu w najnowszej książce? Czy jest to autobiograficzna spowiedź przed końcem? Przepisanie notatnika? Przepisanie tylko tych ludzi, który są warci aby o nich pamiętać w nieskończoność? Dlaczego oprócz tych wszystkich nazwisk są także sytuacje, codzienność i listy. Dla Autora powieści Kamień na kamieniu (1984) każdy pretekst jest dobry, aby napisać o osobowościach, które w jakiś tam sposób odcisnęły piętno na naszym życiu, które przyczyniły się do jednego kamienia milowego, bądź były kamyczkiem w bucie wędrującego... Przy okazji wywiadu opublikowanego w GW, Myśliwski mówił, że proces tworzenia jest nieprawdopodobnie wyczerpujący. To prawda. Jakiś czas temu, jako pretekst podniósł swój opasły notatnik, jednoznacznie stwierdzając, że TO jest temat na książkę. Temat wspaniały, ale uważam, że mimo wszystko przegadany. ,,Ostatni rozdanie" można uznać za rodzaj spowiedzi z uczestnictwa w całym swym życiu. Bohater opowiada o swojej miłości platonicznej: Marii. Dużo miejsca poświęca Matce, oraz momentom, gdy przyuczał się do zawodu krawca (z którego i tak nic nie wyszło). Wrażenia te, nie są zapisem ciągłym, lecz wyrywkowym. Nie nakreślają zbyt wiele informacji o danej osobie, co jednoznacznie sprawia, że czyta się lekko i przyjemnie. Ale to czytanie trzeba porównać do niekończącej się rzeki. Rzeka wciąż płynie leniwie, co jakiś czas mając bardzo łagodny zakręt w postaci wspomnienia, lub jakiegoś działania. W rzece tej, nie ma głównego i rwącego nurtu. Akcja tej książki płynie podobnie. Zdawało by się, że bez końca, bez puenty. Rzeka to krajobraz w którym czasem pojawiają się konary starych drzew. Konary oznaczają tylko refleksję nad przemijaniem. Co może się przytrafić człowiekowi chcącemu przed śmiercią wymienić notatnik na nowy, przepisać nazwiska... i zastanawia się nad niektórymi. Jak można długo dręczyć czytelnika opowiadaniem życia, w którym nie istotne jest to, ile się działo, ale jak się działo. Jestem przekonany, że gdyby porównać rzekę opowieści Myśliwskiego z rwącym potokiem Grzesiuka to czytelnik więcej zyska na rwącym nurcie. Połknie książkę, zatracając się przy tym, na pewno zapomni o rzeczywistości. Nie można ująć Myśliwskiemu wręcz wybornej filozofii. Co jakiś czas, w swoje twarde litery zapisuje zdanie wręcz genialne. Niestety, ta perełka znajduje się zbyt rzadko, gdyby wziąć pod uwagę ilość liter.

 

            Mimo wszystko sądzę, że ,,Ostatni rozdanie" nie jest ostatnią (jakby się zdawało), książką Myśliwskiego. Ten złudny tytuł i wyjątkowo wspomnieniowy charakter nowego dzieła ma za zadanie celowo wprowadzić czytelnika w błąd: Człowiek, a zwłaszcza pisarz nie oznajmia: to moja ostatnia książka, to moje ostatnie rozdanie. To, że w tym tytule główną rolę gra gruby notatnik oraz wspomnienia (związane z nazwiskami) nie oznacza to, że już koniec! Działalność pisarza przypomina mi funkcjonowanie drożdży piekarskich w cieście chlebowym. Odpowiednia ilość tych bakterii w chłodnej atmosferze rośnie wolno, aczkolwiek systematycznie i nic nie wskazuje, by zimne środowisko miało coś zmienić. Jednakże w pewnym momencie następuje wypiek: ciasto przed zapieczeniem i ostatecznym się utrwaleniu wizerunku potrafi o 1/3 zwiększyć swoją objętość. Zmianę tę zawdzięczamy tylko wyłącznie drożdżom, które czują swoją śmierć i wzmagają ostatnią pracę. Jestem przekonany, że podobnie będzie z Myśliwskim. Autora dramatu Złodziej (1973) stać jeszcze na jakiś przewrotny tytuł, na symboliczną kropkę nad i. Świadom tego, i znając zgoła inne przypadki wiem, że heroiczny trud jest zawsze opłacalny.

 

            Wiesław Myśliwski jest przykładem pisarza, który - jako rzemieślnik mistrzowskiego słowa wyjątkowo długo przyswaja każde dziecko. Dlatego też, tak rzadko wychodzą Jego książki. Ale - jeśli już - to jak na mistrzostwach w podnoszeniu ciężarów. Za każdym razem, proza ta, czyste złote polskiej literatury jest na niedoścignionym poziomie. Przykładem może być książka: Traktat o łuskaniu fasoli, która oprócz naszej rodzimej Nike zdobyła również we Francji Grand Prix Littéraire de Saint-Émilion. W sumie ta książka została przetłumaczona w 9 językach. Oprócz tego Myśliwski otrzymał Złote Berło Fundacji Kultury Polskiej przyznawane wybitnym polskim twórcom. Czy w tym zachwycie nad wyróżnieniami, Myśliwski - nie stracił formy pisząc ostatnie rozdanie? Czy uważać można tę pozycję jako słabszą, ale nie schodząc z podium - po cichu rzeźbić kolejne zdania - czegoś nowego, czegoś zaskakującego? Oby. Jak kiedyś napisał Bogdan Olewicz: ,,Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. Niepokonanym." Wiedząc, że każdemu, nawet najlepszemu może trafić słabsza powieść - czekam cierpliwie na burzę w wykonaniu Mistrza.

 

Piotr Goszczycki

 

Wiesław Myśliwski: ,,Ostatnie rozdanie". Wyd. Znak, Kraków 2013

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - GRZADA
GRZADA
Przeczytane:2014-12-26, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2014, Mam,
Latwa lektura to nie jest. Podsumowanie życia. Chyba muszę trochę odsapnąć i nabrać dystansu do tego tekstu.
Link do opinii
Avatar użytkownika - wordila
wordila
Przeczytane:2014-09-01, Ocena: 4, Przeczytałem, 26 książek 2014,
Trzymam właśnie w ręku "Ostatnie rozdanie" Wiesława Myśliwskiego. Na okładce zamglone drzewa, w oddali majaczy sylwetka człowieka. Książka o dość złowieszczym tytule biorąc pod uwagę wiek tego doskonałego pisarza, również w treści będąca formą rozliczenia się z życiem. Książka ma dość luźną budowę uplecioną ze wspomnień. Przyczynkiem do nim jest adresownik, który główny bohater zapełniał całe życie. Dokonując pewnego rodzaju bilansu, próbuje przypomnieć sobie dane osoby. Niektóre zupełnie wypadły mu z pamięci, z innymi wiążą się różne historie jego życia. Przez powieść przeplata się Maria, miłość jego życia choć ich drogi dawno się rozłączyły. Pisze ona do niego listy, które zawsze zostają bez odpowiedzi. Książka napisaną piękną polszczyzną, dbałość o słowo jak to u Myśliwskiego, w odbiorze trochę męcząca, przydługa, wolna. Ma to swój urok i choć mnie nie uwiodła doceniam kunszt pisarski Myśliwskiego.
Link do opinii
,,Ostatnie rozdanie" Wiesława Myśliwskiego to książka wywołująca skrajne odczucia. Potrafi na przemian nużyć i zachwycać. Jest to książka, której nie czyta się szybko. Autor wymaga od odbiorcy skupienia, w zamian dając pisarstwo najwyższej jakości. Pomimo tego, że Myśliwski wspaniale włada piórem, to niestety, często je nadużywa. Nie jest to powieść z jednolitą fabułą, a rozważaniem o życiu narratora i o ludziach, których potkał na swej drodze. Wszyscy jego znajomi bliżsi i dalsi, ci którzy umarli i żyjący, zapomnieni i pozostający w jego myślach ujęci są w opasłym notesie adresowym. Książka jest retrospekcją głównego bohatera, dzięki której próbuje on odpowiedzieć sobie na pytania, m. in. dotyczące przyczyn nie dość bliskich uczuciowo związków z kobietami. Wiele przemyśleń na przeróżne życiowe tematy bywa w książce ciekawych i zaskakująco celnych. Nawet jeśli czytelnik się z nimi nie zgadza, to nie może odmówić autorowi bystrego umysłu. Wiele z nich jest jednak niepotrzebnymi moim zdaniem rozważaniami, ponieważ roztrząsanie dylematu: ,,Co poza człowiekiem mogłoby zapewniać istnienie światu? I może do tego sprowadza się nasza niezbędność?" uważam za niepotrzebne komplikowanie sobie i tak już trudnego bytowania na tym świecie. Ponad to myślę, że zamiast analizować całe swoje życie szukając przyczyn jego zmarnowania, bohater powinien czerpać szczęście z drobnych lecz ważnych momentów radości, z przyjmowania miłości i podtrzymywania przyjaźni. Bez tego książka pozostawia ponure, smutne wrażenie. Moje czytanie ,,Ostatniego rozdania" porównać mogę do spożywania pięknie wyglądającego ciasta, które zapowiada ucztę podniebieniu. Ładnie opakowane (twarda oprawa z obwolutą i intrygujące zdjęcie na okładce), upieczone przez mistrza, więc wspaniale wyrośnięte. Nie smakuje jednak zbytnio i nie pochłania się go ze smakiem, ponieważ cukiernik zapomniał dodać cukru, przez co ciasto jest mdłe. Jedzenie polega zatem na dziabaniu widelczykiem w poszukiwaniu smakowitych cząstek przepysznej czekolady. Tak też było z moim czytaniem: przebieganie wzrokiem po nudnych, przydługich deliberacjach o wszystkim i o niczym oraz wyławianie naprawdę wspaniałych, pięknych i niezwykle mądrych fragmentów (z ich powodu książka pozostanie w mojej biblioteczce). Większość treści była jednak męcząca, bo w moim odczuciu bezcelowa i niepotrzebna (np. pięć stron zastanawiania się matki bohatera nad tym, jak załatwić pozwolenie na wydawanie posiłków w hoteliku i jakie dania serwować). ,,Ostatnie rozdanie" jest nominowane do literackiej Nagrody NIKE 2014.
Link do opinii
Avatar użytkownika - nureczka
nureczka
Przeczytane:2014-02-10, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 książki 2014,
Sama nie wiem, jak się zabrać do opisywania tej książki. Kłopot miał zresztą chyba sam wydawca, bo opis ,,powieść filozoficzna i wielowymiarowa, której tematem jest człowiek i ludzki los zawieszony między przypadkiem a koniecznością" pasuje jak ulał do większości książek ambitniejszych nieco niż opowieść o rzygających zombie. ,,Ostatnie rozdanie" Wiesława Myśliwskiego, jest dziełem nietuzinkowym. Fabuła jest w znacznej mierze pretekstowa: narrator (książkę napisano w pierwszej osobie) przegląda kartki starego, rozsypującego się notesu. Stare zapiski przywołują wspomnienia ludzi i miejsc, które w jakiś sposób wpłynęły na życie bohatera, określiły jego los i zdeterminowały postrzeganie świata. Uważny, czytelnik, znający wcześniejszą twórczość Myśliwskiego, znajdzie szereg aluzji do wcześniejszych dzieł. Ot, chociażby krótki akapit opisujący spotkanie z hrabią i jego służącym, które stało się osnową dramatu ,,Klucznik". Więcej smaczków nie zdradzę, aby nie psuć zabawy. ,,Ostatnie rozdanie" nie należy do książek czytanych jednym tchem - przynajmniej mnie lektura zajęła kilka tygodni. Powolna narracja, pełna odwołań i dygresji męczy, ale - choć to bez wątpienia zabrzmi dziwnie - jednocześnie wciąga. Jest w odbiorze tego działa jakiś paradoks, którego nie potrafię wytłumaczyć. Znużona lekturą kilkakrotnie odkładałam książkę na bok po to tylko, by po chwili znowu po nią sięgnąć i wrócić do nostalgicznego świat powieści. Nasuwa mi się mało poetycka i mocno ograna analogia z bolącym zębem: niby nie musisz, a jednak ciągle trącasz go językiem. Tak samo było z ,,Ostatnim rozdaniem" - niby nikt mnie nie zmuszał do czytania, a jednak nie potrafiłam tak po prostu odstawić tomu na półkę i zapomnieć. Musiałam czytać dalej. Dlaczego - nie mam pojęcia. Na pewno nie dlatego, żeby dowiedzieć się co będzie dalej. Czy polecam tę książkę? Myślę, że tak, aczkolwiek z jednym zastrzeżeniem. ,,Ostatnie rozdanie" nie jest skierowane do osób, szukających wartkiej akcji i intrygujących tajemnic. Ani do tych, którzy chcą odpocząć po znojnym dniu. Lektura męczy, ale jest to zmęczenie dobre, jak wyczerpanie po całodniowej pieszej wycieczce. Czekam na kolejne rozdanie. Opinia pochodzi z blogu http://polekturze.blogspot.com/
Link do opinii
Avatar użytkownika - ilonkm
ilonkm
Przeczytane:2014-02-28, Ocena: 6, Przeczytałem, 26 książek 2014, Mam,
Dawno nie miałam w ręce czegoś tak cudownego. Wiedziałam, że kilka lat temu jej autor otrzymał nagrodę Nike, więc oczekiwałam po niej wiele - no i się nie zawiodłam. Narracja dojrzałego już mężczyzny opisującego w losowy sposób swoje życie. Nie pamiętam kiedy zdarzyło mi się wypisywać cytaty z książki.
Link do opinii
Avatar użytkownika - sergia
sergia
Przeczytane:2014-02-24, Ocena: 6, Przeczytałem,
mistrzowska
Link do opinii
Avatar użytkownika - welka
welka
Przeczytane:2013-12-22, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 książki na 2013,
Aż sama zacznę prowadzić notes;)
Link do opinii
Avatar użytkownika - asza
asza
Przeczytane:2013-12-29, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki - 2013, Posiadam,
Po lekturze "Traktatu..." zakochałam się w prozie Myśliwskiego. Uważałam, że pisze idealnie. Bo pisze. Z tym że tutaj czegoś mi brakowało. Mamy, owszem, genialnie poprowadzoną opowieść, w której wspólnym mianownikiem dla wszystkich zdarzeń, osób jest notes. Piękna robota, Myśliwski jego wątek poprowadził po mistrzowsku. Ale to książka bardzo smutna. I o niczym. Smutna, bo każdy napotykany bohater nosi w sobie jakąś ranę, każdy jest pesymistą, każdy widzi marność świata, każdy cierpi na weltschmerz. A dlaczego o niczym? Bo nie wiem, co odpowiedzieć na pytanie: o czym. Mamy miłość, mamy seks, mamy krawiectwo, mamy antyki, mamy wojnę, mamy sto tysięcy zajęć, postaci, ciekawych, ale chyba zbyt licznych, żeby mogły zapaść w pamięci. O sercu nie wspominam. W całym tym nadmiarze dostrzegam pewien brak. I nawet nie wiem, czego on dotyczy. Może tej subtelnej szczypty tajemniczej otwartości, z której składa się "Traktat...". Tutaj niby też wszystko wiemy o głównym bohaterze, a jak przyjdzie co do czego, nie znamy go z imienia, nie jesteśmy w stanie określić wieku, żadnych danych kontaktowych. Ale bardzo dobrze pamiętam poprzednią powieść - tam, choć narrator tak wylewnie o sobie opowiadał, ciągle było mi mało i mało, złościłam się, czytając udzielone odpowiedzi na pytania, których nie zanotował. Tam wciąż był nieodkryty. Tutaj czuję, że o bohaterze wiem za dużo rzeczy błahych, a dotkliwie mało tych naprawdę ważnych. Cały czas chodzi mi po głowie myśl, że tych dwóch książek nie można ze sobą porównywać, bo są skrajnie różne. A jednak nie sposób, ciągle nie sposób.
Link do opinii
Avatar użytkownika - frolic
frolic
Przeczytane:2013-10-15, Ocena: 5, Przeczytałem,
„Ostatnie rozdanie” jest powieścią po prostu o wszystkim: opowieść o życiu jednego bohatera tak naprawdę zawiera także historie innych postaci, bardzo uniwersalne, takie, jakie możemy znaleźć w znanych nam małych i większych miastach, wśród ludzi, których znamy. Jest to powieść bardzo smutna, a to dlatego, że wiernie oddająca wiele aspektów życia, to, jak oszukuje nas nasza pamięć, jak uciekamy przed miłością, boimy się spełniać własne marzenia, idealizujemy naszą przeszłość. Oby to nie było ostatnie rozdanie i oby Wiesław Myśliwski napisał jeszcze wiele tak wspaniałych powieści!
Link do opinii
Avatar użytkownika - TakiGosc
TakiGosc
Przeczytane:2013-09-13, Ocena: 5, Przeczytałem,
„Ostatnie rozdanie” to książka, która potrzebuje czasu, aby przez zbędny pośpiech nie stracić jakiegoś fragmentu, mogącego zachęcić do głębszej refleksji nad kondycją współczesnego człowieka, czasem, pamięcią. Akcja powieści toczy się wokół kajetu z adresami, które budzą wspomnienia w głównym bohaterze. I tak historia rozwija się wraz z kolejnymi nazwiskami pojawiającymi się w notesie. Poznajemy pokrętne losy bohatera, jego często wręcz niezrozumiałe decyzje, których po latach również nie ocenia, przedstawiając je tak, jak je pamięta. Warto było czekać te siedem lat na kolejną powieść Wiesława Myśliwskiego.
Link do opinii
Inne książki autora
Traktat o łuskaniu fasoli
Wiesław Myśliwski0
Okładka ksiązki - Traktat o łuskaniu fasoli

10 lat po Widnokręgu – nowa wielka powieść Wiesława Myśliwskiego.    Narrator w monologu skierowanym do tajemniczego przybysza dokonuje...

Pałac
Wiesław Myśliwski0
Okładka ksiązki - Pałac

Świt drugiej wojny światowej. Do wioski zbliża się front. Jakub, pasterz, jest świadkiem ucieczki państwa z miejscowego dworu. Kiedy kierowany ciekawością...

Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy