Okładka książki - Bez Ciebie

Bez Ciebie

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2016-05-18
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788379764372
Liczba stron: 336
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a opinię: karola27

Ocena: 5.33 (9 głosów)

"Bez Ciebie" to kolejna książka w dorobku literackim Agaty Przybyłek. Nazwisko tej pani jest już dobrze znane przede wszystkim wśród miłośniczek lekkiej literatury obyczajowej. Tym razem pisarka zdecydowała się wykonać krok na przód i stworzyła historię w zupełnie innym klimacie. Dowodzi to temu, że Pani Agata nie ma zamiaru skupiać się tylko na powieściach z humorem...

 

Dla Katarzyny wyjazd do Stanów Zjednoczonych miał być początkiem nowego lepszego życia z dala od dramatycznych wydarzeń z przeszłości. Wychodząc za mąż za Colina była pewna, że wreszcie uśmiechnęło się do niej szczęście. Kocha go całym sercem i jak przystało na dobrą żonę stara się ze wszystkich sił sprostać oczekiwaniom ukochanego. W końcu zawód jaki wykonuje wiąże się z olbrzymim stresem. Zwyczajnie na to zasługuje, ale czy to poświęcenie jest tego warte? Okazuje się, że ceniony prawnik jest również damskim bokserem, który znęca się nad swoją żoną fizycznie jak i psychicznie. Kobieta nie może się z nikim spotykać, zakupy robi z zegarkiem w ręku aby tylko zdążyć ze wszystkim przed powrotem Colina z pracy. Po kolejnym wybuchu złości ukrywa sińce pod starannym makijażem. Najgorsze jest w tym to, że ona naprawdę kocha Colina pomimo krzywd jakie jej wyrządza.

Pewnego dnia mężczyzna wyżywa się na Katarzynie bijąc ją do nieprzytomności. Wizyta teściowej ratuje jej życie. Starsza pani postanawia pomóc synowej i organizuje wyjazd do kliniki w Toronto, w której pracuje Alan, jej znajomy lekarz...

 

Książki, w których poruszony jest temat przemocy domowej traktuję w sposób bardzo osobisty. Wiem jakie może wywrzeć piętno na dalszym życiu. Tym bardziej gdy oprawcą jest najbliższa nam osoba. W przypadku naszej głównej bohaterki właśnie tak było. Kto by przypuszczał, że Colin może znęcać się nad swoją żoną. Przystojny, wykształcony, inteligentny. Do tego pochodzi z dobrego domu. Istny książę z bajki. Nie można złego słowa powiedzieć na jego temat. Przed innymi skrzętnie ukrywa swoją drugą twarz, tę przerażającą i budzącą strach. Dla mężczyzny nawet najmniejszy pretekst jest dobry aby wywołać awanturę i zadać kolejny cios. W swoim pięknie urządzonym mieszkaniu kobieta przeżywa koszmar.

No tak, czasami niestety miłość bywa ślepa. Pomimo wyrządzonych krzywd Katarzyna w dalszym ciągu kocha swojego oprawcę i nie ma zamiaru od niego odejść. Przecież beze mnie nie da sobie rady. Kto mu będzie gotował, prał, prasował. Jest też jedynym żywicielem rodziny. Skąd my to znamy? Maltretowane kobiety już tak mają zakodowane w swojej psychice, że boją się zaryzykować i zawalczyć o nowe lepsze życie z dala od bólu i siniaków. Cierpią na tym nie tylko one, ale także ich dzieci, które widzą wszystko na własne oczy. Nie będę owijać w bawełnę, ale lubimy interesować się życiem innych. Tylko jakimś dziwnym trafem gdy za ścianą dzieje się coś złego nagle tracimy wzrok i słuch. Niczego nie widziałam/em, niczego nie słyszałam/em. Dlatego tak często dochodzi do rodzinnych dramatów, o których potem możemy usłyszeć w mediach.

W książce w odpowiednim momencie, a raczej w ostatniej chwili pojawia się matka Colina. W prawdziwym życiu bywa z tym różnie.

 

Wyobrażam sobie, że dla autorki nie było łatwe napisać tego typu książkę. O wiele prościej jest stworzyć lekką obyczajówkę, niż historię, która porusza bardzo ważny temat. Z pewnością przemoc wobec kobiet do nich należy. Agata Przybyłek jest młodą osobą, ale styl pisarski jakim się posłużyła pisząc "Bez ciebie" jest bardzo dojrzały. Świetnie bawiłam się czytając jej poprzednie książki. Tym razem nie było mi do śmiechu, zostałam do głębi poruszona losami Katarzyny. Fragmenty, w których czytelnik ma możliwość zapoznania się z dramatycznymi wydarzeniami skłaniają do refleksji. Nie wiem czy słowo "delikatność" tutaj pasuje, ale właśnie w taki sposób zostały napisane.

Mocnym punktem całej tej historii jest jej wiarygodność. W znacznym stopniu przyczynili się do tego bohaterowie wykreowani przez pisarkę. O głównej bohaterce chyba zostało już wszystko napisane. Warto jedynie jeszcze wspomnieć o skutkach jakie może wywrzeć na nas to co przeszła w swoim życiu Katarzyna. Czegoś takiego nie da się wymazać z pamięci. Przeszłość może dać o sobie znać w najmniej oczekiwanym miejscu. Coś takiego można nazwać lękiem pourazowym lub traumą. Ta problematyka nie została pominięta przez pisarkę co podwyższa moją ostateczną ocenę.

Postać Colina chyba nie zasługuje na jakikolwiek komentarz. Najgorsze w tym jest to, że został "prawdziwie" wykreowany. Kto by pomyślał, że prawdziwość bohatera uznam za wadę...

 

Przeczytałam już kilka recenzji "Bez ciebie" i prawie w każdej widziałam chociaż kilka zdań na temat zakończenia. W drodze wyjątku postanowiłam, że ja będę inna i nic nie napiszę. Czy doznałam szoku, a może wręcz przeciwnie? Czy spodziewałam się czegoś takiego? Niech pozostanie to moją słodką tajemnicą.

 

Podobno kto nie ryzykuje nie pije szampana. Gdyby tylko moja sytuacja finansowa była troszkę lepsza z pewnością podarowałabym Pani Agacie kilka butelek najlepszego trunku z bąbelkami.

 

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - Magnolia044
Magnolia044
Przeczytane:2016-12-13, Przeczytałem, 52 książki 2016, Mam,

Kwestia przemocy w małżeństwie jest coraz częściej wykorzystywana przez pisarzy. To zdecydowanie ciężki temat jednocześnie dla autora, aby dobrze oddał powagę sytuacji, by czytelnik odczuwał wszystko razem z bohaterami, natomiast dla czytelnika ze względu na emocje pojawiające się podczas czytania i niedające o sobie tak szybko zapomnieć. Czy Agata Przybyłek udźwignęła temat i napisała książkę, która zaskarbi sobie przychylność czytelników, a może wręcz odwrotnie?
Bez ciebie to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Uważam je za bardzo udane, tym bardziej, że książka narobiła mi chęci na kolejne powieści pisarki, po które z pewnością sięgnę. Autorka podjęła się napisania historii poruszającej bolesny temat, mimo to posługuje się prostym i zarazem plastycznym językiem, który skutecznie oddziałuje na wyobraźnię oraz emocje czytelnika. Przedstawiona historia jest bardzo wiarygodna i poruszająca. Natomiast zakończenie książki jest takie, którego nigdy bym się nie spodziewała, rozbiło moje serce na maleńkie kawałeczki.
Główna bohaterka na własnej skórze przekonała się, jak to jest być krzywdzoną przez własnego męża, który zamiast kochać i szanować, w napadach furii stawał się bezlitosnym potworem. Pastwiąc się na niej, był zupełnie niewzruszony i obojętny. Tak naprawdę wiele kobiet było, jest i będzie w podobnej sytuacji jak Katarzyna. Dlatego książka jest swego rodzaju apelem do ludzi, aby zwracali uwagę na zachowanie najbliższych, czy sąsiadów; aby nie odwracali się plecami do potrzebujących; aby ofiara nie bała się prosić o pomoc; by walczyła o własne szczęście, zdrowie fizyczne i psychiczne, ale co najważniejsze o życie.
Pozory udanego małżeństwa i odgrywane przez małżonków role często są tak dobre, że nawet najbliżsi nie zauważają, że na ich oczach rozgrywa się prawdziwy dramat. A kiedy to wszystko ujrzy światło dzienne, wtedy nie ma już kochanego syna i synowej, jest ofiara i jej oprawca. Autorka przedstawiła klasyczne zachowanie maltretowanej żony, która bierze na siebie całą winę za wybuch męża. Bo w końcu to jej wina, że ziemniaki były niedosolone, że nie współczuje nazbyt mężowi po ciężkim dniu w pracy. Do tego wszystkiego dochodzi zależność ekonomiczna, strach przed samotnością oraz naiwność i złudna nadzieja na to, że on z pewnością kiedyś się zmieni. Niestety nie zmieni się. Bez ciebie to publikacja, która przyciągnęła moją uwagę swoim pomysłem na fabułę, mimo że historia zawarta w niej jest wstrząsająca, to czyta się ją bardzo szybko z nieustającym zainteresowaniem. To zdecydowanie bardzo dobra i ambitna książka obyczajowa, w której akcja nie zwalnia choćby na chwilę. Prowokuje do przemyśleń na temat tego, że życie często przybiera niespodziewany obrót, a trwanie u boku kochającej osoby z dnia na dzień może się zmienić z bajki w horror. Książka, którą warto przeczytać i polecać innym. 

Link do recenzji

"Bez Ciebie" to kolejna książka w dorobku literackim Agaty Przybyłek. Nazwisko tej pani jest już dobrze znane przede wszystkim wśród miłośniczek lekkiej literatury obyczajowej. Tym razem pisarka zdecydowała się wykonać krok na przód i stworzyła historię w zupełnie innym klimacie. Dowodzi to temu, że Pani Agata nie ma zamiaru skupiać się tylko na powieściach z humorem...

 

Dla Katarzyny wyjazd do Stanów Zjednoczonych miał być początkiem nowego lepszego życia z dala od dramatycznych wydarzeń z przeszłości. Wychodząc za mąż za Colina była pewna, że wreszcie uśmiechnęło się do niej szczęście. Kocha go całym sercem i jak przystało na dobrą żonę stara się ze wszystkich sił sprostać oczekiwaniom ukochanego. W końcu zawód jaki wykonuje wiąże się z olbrzymim stresem. Zwyczajnie na to zasługuje, ale czy to poświęcenie jest tego warte? Okazuje się, że ceniony prawnik jest również damskim bokserem, który znęca się nad swoją żoną fizycznie jak i psychicznie. Kobieta nie może się z nikim spotykać, zakupy robi z zegarkiem w ręku aby tylko zdążyć ze wszystkim przed powrotem Colina z pracy. Po kolejnym wybuchu złości ukrywa sińce pod starannym makijażem. Najgorsze jest w tym to, że ona naprawdę kocha Colina pomimo krzywd jakie jej wyrządza.

Pewnego dnia mężczyzna wyżywa się na Katarzynie bijąc ją do nieprzytomności. Wizyta teściowej ratuje jej życie. Starsza pani postanawia pomóc synowej i organizuje wyjazd do kliniki w Toronto, w której pracuje Alan, jej znajomy lekarz...

 

Książki, w których poruszony jest temat przemocy domowej traktuję w sposób bardzo osobisty. Wiem jakie może wywrzeć piętno na dalszym życiu. Tym bardziej gdy oprawcą jest najbliższa nam osoba. W przypadku naszej głównej bohaterki właśnie tak było. Kto by przypuszczał, że Colin może znęcać się nad swoją żoną. Przystojny, wykształcony, inteligentny. Do tego pochodzi z dobrego domu. Istny książę z bajki. Nie można złego słowa powiedzieć na jego temat. Przed innymi skrzętnie ukrywa swoją drugą twarz, tę przerażającą i budzącą strach. Dla mężczyzny nawet najmniejszy pretekst jest dobry aby wywołać awanturę i zadać kolejny cios. W swoim pięknie urządzonym mieszkaniu kobieta przeżywa koszmar.

No tak, czasami niestety miłość bywa ślepa. Pomimo wyrządzonych krzywd Katarzyna w dalszym ciągu kocha swojego oprawcę i nie ma zamiaru od niego odejść. Przecież beze mnie nie da sobie rady. Kto mu będzie gotował, prał, prasował. Jest też jedynym żywicielem rodziny. Skąd my to znamy? Maltretowane kobiety już tak mają zakodowane w swojej psychice, że boją się zaryzykować i zawalczyć o nowe lepsze życie z dala od bólu i siniaków. Cierpią na tym nie tylko one, ale także ich dzieci, które widzą wszystko na własne oczy. Nie będę owijać w bawełnę, ale lubimy interesować się życiem innych. Tylko jakimś dziwnym trafem gdy za ścianą dzieje się coś złego nagle tracimy wzrok i słuch. Niczego nie widziałam/em, niczego nie słyszałam/em. Dlatego tak często dochodzi do rodzinnych dramatów, o których potem możemy usłyszeć w mediach.

W książce w odpowiednim momencie, a raczej w ostatniej chwili pojawia się matka Colina. W prawdziwym życiu bywa z tym różnie.

 

Wyobrażam sobie, że dla autorki nie było łatwe napisać tego typu książkę. O wiele prościej jest stworzyć lekką obyczajówkę, niż historię, która porusza bardzo ważny temat. Z pewnością przemoc wobec kobiet do nich należy. Agata Przybyłek jest młodą osobą, ale styl pisarski jakim się posłużyła pisząc "Bez ciebie" jest bardzo dojrzały. Świetnie bawiłam się czytając jej poprzednie książki. Tym razem nie było mi do śmiechu, zostałam do głębi poruszona losami Katarzyny. Fragmenty, w których czytelnik ma możliwość zapoznania się z dramatycznymi wydarzeniami skłaniają do refleksji. Nie wiem czy słowo "delikatność" tutaj pasuje, ale właśnie w taki sposób zostały napisane.

Mocnym punktem całej tej historii jest jej wiarygodność. W znacznym stopniu przyczynili się do tego bohaterowie wykreowani przez pisarkę. O głównej bohaterce chyba zostało już wszystko napisane. Warto jedynie jeszcze wspomnieć o skutkach jakie może wywrzeć na nas to co przeszła w swoim życiu Katarzyna. Czegoś takiego nie da się wymazać z pamięci. Przeszłość może dać o sobie znać w najmniej oczekiwanym miejscu. Coś takiego można nazwać lękiem pourazowym lub traumą. Ta problematyka nie została pominięta przez pisarkę co podwyższa moją ostateczną ocenę.

Postać Colina chyba nie zasługuje na jakikolwiek komentarz. Najgorsze w tym jest to, że został "prawdziwie" wykreowany. Kto by pomyślał, że prawdziwość bohatera uznam za wadę...

 

Przeczytałam już kilka recenzji "Bez ciebie" i prawie w każdej widziałam chociaż kilka zdań na temat zakończenia. W drodze wyjątku postanowiłam, że ja będę inna i nic nie napiszę. Czy doznałam szoku, a może wręcz przeciwnie? Czy spodziewałam się czegoś takiego? Niech pozostanie to moją słodką tajemnicą.

 

Podobno kto nie ryzykuje nie pije szampana. Gdyby tylko moja sytuacja finansowa była troszkę lepsza z pewnością podarowałabym Pani Agacie kilka butelek najlepszego trunku z bąbelkami.

 

Link do recenzji
Avatar użytkownika - Ewfor
Ewfor
Przeczytane:2017-06-04, Ocena: 6, Przeczytałem, Wyzwanie czytelnicze 2017,
Bez Ciebie to dramat psychologiczny z lekkim romansem w tle. Katarzyna jest Polką mieszkającą w Stanach Zjednoczonych. Jest żoną bardzo wpływowego prawnika, ale jej małżeństwo jest tak właściwie tylko na pokaz. Mąż ukazujący wszem i wobec ich ,,wielką miłość" tak naprawdę jest psychicznym tyranem, który nie wstrzyma się przed rękoczynami, za pomocą których wyładowuje stres. Toksyczna miłość zabija w dziewczynie samowystarczalność i asertywność. Jest tak uzależniona od męża, że nie potrafi już żyć ani z nim ani bez niego. Pewnego dnia, Lucy - teściowa Katarzyny, znajduje ją pobitą do nieprzytomności. Wtedy dopiero zaczyna rozumieć co tak właściwie dzieje się za zamkniętymi drzwiami luksusowego domu jej syna. Zabiera dziewczynę daleko od męża tyrana, angażując w pomoc młodego lekarza. Czy Alan zrobi wszystko aby młoda Polka znów uwierzyła w siebie i pokonała strach przed mężem? Jak bardzo zbliżą się do siebie lekarz i jego pacjentka? Czy miłość jest w stanie pokonać wszelkie przeciwności jakie los postawi na drodze Katarzyny? Przyznam szczerze, że jest to pierwsza książka tej autorki, którą przeczytałam, ale już dziś wiem, że nie ostatnia. Historia młodej Polki, mieszkającej na drugim końcu świata wzruszyła mnie i rozzłościła jednocześnie. Wiem, że wyjątkowo trudno jest się wyzwolić z kajdan toksycznej miłości, a królujący w życiu ofiary strach przed odkryciem tego, czego nie może zobaczyć nikt postronny, powinien w pewnym momencie zbuntować się i zawołać na pomoc rozum. Niestety takich kobiet jest bardzo wiele, nie tylko w Polsce ale na całym świecie, gdzie zagubione i teoretycznie bezbronne, godzą się na to, co fundują im ,,kochający" mężowie. Ta powieść, to pełen bólu, krzyku i wzruszenia obraz maltretowanej kobiety, która jak w syndromie sztokholmskim osiąga taki stopień, że pozbawiona wolności osobistej pomaga swojemu prześladowcy w osiągnięciu celu czy nawet w ucieczce przed policją. Zachowanie będące skutkiem psychologicznych reakcji na silny stres jest rezultatem podejmowanych przez maltretowaną prób zwrócenia się do prześladowcy i wywołania u niego współczucia. Ta pseudo miłość jest chorym wymysłem obu stron. Nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna z wiadomych przyczyn. Temat podjęty przez autorkę jest wyjątkowo trudny i z pewnością nie było łatwo o nim pisać. Myślę jednak, że lektura bardzo potrzebna, szczególnie tym osobom, które tkwią w takich toksycznych związkach. To nieprawda, że nie ma wyjścia. Trzeba tylko otworzyć się na ludzi i opowiedzieć o tym chociaż jednej zaufanej, zamiast zamykać się w czterech ścianach zbytku zwanego miłością. Przecież każdy z nas zna kogoś, komu może bezgranicznie zaufać. Cała gama emocji asystująca mi podczas czytania tej powieści, z pewnością będzie towarzyszyła mi bardzo długo. Nie ukrywam, że czytając tę powieść, nie tyle łkałam, co momentami szlochałam w chusteczkę. A samo zakończenie dosłownie trzepnęło mnie. I gdybym miała wówczas pod ręką autorkę, to z pewnością wykrzyczałabym jej to, co tak bardzo mnie zbulwersowało. Z pewnością jest to lektura z tych, których fabułę pamięta się długo po przeczytaniu książki. Nie każdy autor/autorka ma taką zdolność grania na emocjach czytelników. Ta autorka potrafi to zagwarantować. Ciepło ukazana bezinteresowna pomoc, którą zafundowali głównej bohaterce jej teściowa i młody lekarz chyba jednak nie jest tak do końca bezinteresowną. Myślę, że pomagając dziewczynie oboje chcieli spłacić jakiś dług wobec... siebie. Zaangażowanie się w dramat innej osoby wymaga odwagi i poświęcenia, silnej woli i pokonania strachu w obliczu prześladowcy. Być może trochę zbyt wiele jest w książce (odrobinę przydługich) opisów dotyczących życia innych osób, ale przypuszczam, że autorka miała w tym jakiś ukryty cel. Dzięki tym opisom można było lepiej poznać osobowości nie tylko głównej bohaterki, ale również osób jej towarzyszących. Odbiegające od fabuły głównej wątki są moim skromnym zdaniem aż nadto dramatyczne, tak jakby sam koszmar głównej bohaterki nie wystarczył do podniesienia poziomu tragiczności powieści. Polecam jednak tę powieść zarówno osobom lubiącym romance, jak i tym, którym nie obcy jest dramat czy powieść psychologiczna. Uważam, że jest to lektura, której fabuły czytelniczka/czytelnik długo nie zapomni mimo niewielkich minusów. Jeśli chodzi o mnie, to nie mogłam oderwać się od stron powieści, chociaż cały czas targały mną sprzeczne uczucia. Myślę jednak, że śmiało mogę wpisać nazwisko autorki do listy tych, które kiedyś jeszcze przeczytam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - PatrycjaKuchta
PatrycjaKuchta
Przeczytane:2017-05-02, Ocena: 4, Przeczytałem,
Życie Katarzyny legło w gruzach, gdy mąż pierwszy raz podniósł na nią rękę. To miał być jeden jedyny raz. Sam nie wiedział jak mógł uderzyć ukochaną. Przepraszał, płakał, błagał o wybaczenie. Uwierzyła. Potem było już tylko gorzej. Zaczęły się zakazy, nakazy i izolacja od otoczenia. Kary za najmniejsze przewinienia stawały się z kolei coraz surowsze i bardziej bolesne. Kobieta nigdy nie mogła być pewna kiedy z jej kochającego męża wyjdzie prawdziwy potwór. Mieszkając w obcym kraju, w domu będącym złotą klatką, kobieta czuje się zrezygnowana i całkowicie bezsilna. Bo kogo prosić o pomoc, kiedy zaborczy mąż poucinał wszystkie jej znajomości niczym suche gałązki? Kto uwierzy zaszczutej i sparaliżowanej strachem żonie prokuratora? Zachowanie bohaterki, to klasyczny, budzący gwałtowny sprzeciw model krzywdzonej kobiety, która nie potrafi samodzielnie wyrwać się ze szponów oprawcy. Rzeczy, które Collin robił Katarzynie są okrutne i absolutnie niemożliwe do zaakceptowania. Podobnie jak ciężko zaakceptować fakt, że kobieta ślepo ufna i zakochana, pozwala mężowi na wszystko i próbuje nawet usprawiedliwiać jego zachowanie stresującą pracą. Niby gdzieś w jej umyśle zapala się lampka alarmowa, która każe uciekać i bronić się, ale zaszczuty jadem męża umysł wciąż powtarza, że przecież sama nie da sobie rady. Ile jest takich kobiet? Krzywdzonych, więzionych we własnym domu, zastraszonych, niemal katowanych na śmierć? Katarzyna z pewnością nie potrafiłaby sama wyrwać się ze szpon oprawcy, gdyby nie pomocna dłoń teściowej. Kobieta zdruzgotana zachowaniem syna, o którym nie miała pojęcia postanawia zrobić wszystko, by zapewnić synowej bezpieczeństwo. Razem z młodym chirurgiem Alanem, zabierają kobietę do prywatnej kliniki w Toronto, gdzie pomału leczy zadane przez męża rany. Niestety te zadane jej psychice nie zagoją się tak szybko jak fizyczne. Autorka potrafiła dobrze uchwycić nie tylko obraz katowanej kobiety, ale także jej rekonwalescencję i traumę. Bez owijania w bawełnę pokazuje, że nie tak łatwo pozbyć się z głowy okrutnych doświadczeń. Pani Przybyłek chwyciła za bardzo trudne tematy i nie mówię tu jedynie o głównym wątku. Każdy z bohaterów przeżył coś strasznego i wnosi do fabuły własny bagaż bolesnych doświadczeń. Do ich wspomnień mamy dostęp dzięki bardzo licznym i szczegółowym retrospekcjom, które znacznie spowalniają aktualne wydarzenia, ale też pozwalają lepiej je zrozumieć. Książka jest niesamowicie smutna, a prolog jest dosyć ponurym zwiastunem braku szczęśliwego zakończenia. Kibicowałam bohaterom naprawdę bardzo mocno, wręcz zaklinałam rzeczywistość, by wreszcie mogli być szczęśliwi, ale autorka konsekwentnie dążyła do wyznaczonego celu, który ani trochę nie przypadł mi do gustu. Jestem jednak optymistką (w tym przypadku dosyć niepoprawną) i wierzę, że jest jeszcze jakaś nadzieja. Zwłaszcza, że niedługo pojawi się kolejna książka autorki, w której może uda się jeszcze wszystko odkręcić. O CZYM? ,,Bez ciebie", to przejmująca opowieść o krzywdzonej kobiecie, która dzięki pomocy cudownych ludzi wyrywa się z piekła jakie zgotował jej mąż. Choć ciałem jest daleko od oprawcy, jej umysł wciąż nie może się wyrwać z błędnego koła strachu i poniżenia. Czy kobieta znajdzie w sobie siłę by uwolnić się od koszmaru? Czy zaufa jeszcze komuś na tyle, by zacząć wszystko na nowo? Przygotujcie się na wielkie emocje, sporo łez i mnóstwo napięcia. Agata Przybyłek serwuje nam historię okrutną, niesprawiedliwą, pełną smutku i niemożliwą do zapomnienia. Jestem strasznie ciekawa jakie asy jeszcze ma w zanadrzu. http://beauty-little-moment.blogspot.com/2017/05/bez-ciebie-agata-przybyek.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - Lenka83
Lenka83
Przeczytane:2017-04-04, Ocena: 5, Przeczytałem, "52" Czytanie to drugie życie,
Najlepszą recenzją tej książki są moje łzy... Książka smutna choć jest etap w tej książce gdzie słońce wyszło za chmury i zaświeciło... koniec ech... najsmutniejszy... Po Przeczytaniu tej książki wiem , że zabrakło 2 emocji Katarzynie jak i Alanowi odwagi i szczerości.. Książka na 5
Link do opinii
Avatar użytkownika - izabela81
izabela81
Przeczytane:2017-03-22, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 książki - 2017, Mam,

To już kolejna książka Agaty Przybyłek jaką miałam okazję poznać i w moim odczuciu najdojrzalsza, najbardziej dopracowana, przemyślana, mądra.

Pobitą do nieprzytomności Katarzynę przez męża Colina znajduje teściowa. Postanawia jej pomóc, zabiera ją do Toronto, gdzie przechodzi rekonwalescencję i odzyskuje siły. Tam między nią, a młodym lekarzem Alanem rodzi się nić porozumienia. Ale czy będzie z tego coś więcej? Czy Katarzyna ponownie zaufa i pozwoli sobie na miłość?

Każdy człowiek potrzebuje kogoś bliskiego, bez jego czułości stałby się bestią, kimś zupełnie pozbawionym uczuć i wszelkich zahamowań.

Colin - mąż Katarzyny to szanowany prawnik, ale presja, jaka wywiera na niego praca, sprawia że jest sfrustrowany. Całą swoją złość wyładowuje na żonie. Katarzyna natomiast robi wszystko, by sprostać jego wymaganiom. Jest na każde jego zawołanie. Colin znęca się nad nią psychicznie i fizycznie. 

Niezwykle smutna, przejmująca i emocjonalna to powieść. Agata Przybyłek porusza trudny temat, jakim jest przemoc domowa. Autorka bardzo przekonująco nakreśliła obraz ofiary i tyrana. Tak łatwo współczuć Katarzynie, a Colina potępić. Nigdy w życiu nie chciałabym znaleźć się na miejscu Katarzyny i przechodzić przez to samo. W prawdziwym życiu, za zamkniętymi drzwiami tak wiele kobiet przechodzi przez podobne piekło. Nie mówią o tym ze strachu, albo ze wstydu. Myślą że pewnego dnia coś się nagle zmieni, że mąż się opamięta. Jednakże w większości wypadków nigdy to nie następuje. Wątek ten zmusza nas do wielu refleksji. Otwiera nam oczy na krzywdę i cierpienie kogoś obok, do wyciągnięcia pomocnej reki. 

Pomimo poruszanego tak ciężkiego tematu, książkę czyta się szybko i lekko, bo wszystko podane jest w przystępny sposób. Akcja nawet na moment nie zwalnia. Autorka wie jak zbudować napięcie. Nie takiego zakończenia tej historii się spodziewałam, ale to tylko dowodzi, że autorka potrafi zaskoczyć. A czy jestem usatysfakcjonowana takim rozwiązaniem? Zdecydowanie tak, bo takie jeszcze bardziej przybliża nas do rzeczywistości. 

W przekonujący sposób mamy tu przedstawiony tok rozumowania, zachowania i wychodzenia z traumy ofiary przemocy. Widać, że pani Agata na co dzień ma do czynienia z psychologią, bo studiowała ten kierunek. Bohaterowie zostali starannie dopracowani. Możemy poznać nie tylko to, jak wyglądają, jak się zachowują, ale i co myślą. Najbardziej właśnie strona psychologiczna wysuwa się na plan pierwszy.

Z całą pewnością nie jest to lektura, która pozwoli na przyjemny, niezobowiązujący relaks. Powieści nie da się czytać bez emocjonalnego zaangażowania. Dawno żadna książka aż tak mnie nie zszokowała i wypruła z emocji. Czasami łapałam się na tym, że jedno zdanie czytałam po kilka razy, nie dowierzając temu co widzę. Agata Przybyłek udowodniła, że potrafi nie tylko napisać dobrą komedię, ale i świetną powieść obyczajową. Z niecierpliwością czekam na kolejne. Ciekawe czym kolejny raz mnie zaskoczy.

Bez ciebie to powieść dojrzała, przemyślana pod każdym względem, wzruszająca, opowiadająca o tym, że czasami najlepsze co możemy zrobić dla drugiej osoby, to pozwolić jej odejść.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Magnolia044
Magnolia044
Przeczytane:2016-12-13, Przeczytałem, 52 książki 2016, Mam,

Kwestia przemocy w małżeństwie jest coraz częściej wykorzystywana przez pisarzy. To zdecydowanie ciężki temat jednocześnie dla autora, aby dobrze oddał powagę sytuacji, by czytelnik odczuwał wszystko razem z bohaterami, natomiast dla czytelnika ze względu na emocje pojawiające się podczas czytania i niedające o sobie tak szybko zapomnieć. Czy Agata Przybyłek udźwignęła temat i napisała książkę, która zaskarbi sobie przychylność czytelników, a może wręcz odwrotnie?
Bez ciebie to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Uważam je za bardzo udane, tym bardziej, że książka narobiła mi chęci na kolejne powieści pisarki, po które z pewnością sięgnę. Autorka podjęła się napisania historii poruszającej bolesny temat, mimo to posługuje się prostym i zarazem plastycznym językiem, który skutecznie oddziałuje na wyobraźnię oraz emocje czytelnika. Przedstawiona historia jest bardzo wiarygodna i poruszająca. Natomiast zakończenie książki jest takie, którego nigdy bym się nie spodziewała, rozbiło moje serce na maleńkie kawałeczki.
Główna bohaterka na własnej skórze przekonała się, jak to jest być krzywdzoną przez własnego męża, który zamiast kochać i szanować, w napadach furii stawał się bezlitosnym potworem. Pastwiąc się na niej, był zupełnie niewzruszony i obojętny. Tak naprawdę wiele kobiet było, jest i będzie w podobnej sytuacji jak Katarzyna. Dlatego książka jest swego rodzaju apelem do ludzi, aby zwracali uwagę na zachowanie najbliższych, czy sąsiadów; aby nie odwracali się plecami do potrzebujących; aby ofiara nie bała się prosić o pomoc; by walczyła o własne szczęście, zdrowie fizyczne i psychiczne, ale co najważniejsze o życie.
Pozory udanego małżeństwa i odgrywane przez małżonków role często są tak dobre, że nawet najbliżsi nie zauważają, że na ich oczach rozgrywa się prawdziwy dramat. A kiedy to wszystko ujrzy światło dzienne, wtedy nie ma już kochanego syna i synowej, jest ofiara i jej oprawca. Autorka przedstawiła klasyczne zachowanie maltretowanej żony, która bierze na siebie całą winę za wybuch męża. Bo w końcu to jej wina, że ziemniaki były niedosolone, że nie współczuje nazbyt mężowi po ciężkim dniu w pracy. Do tego wszystkiego dochodzi zależność ekonomiczna, strach przed samotnością oraz naiwność i złudna nadzieja na to, że on z pewnością kiedyś się zmieni. Niestety nie zmieni się. Bez ciebie to publikacja, która przyciągnęła moją uwagę swoim pomysłem na fabułę, mimo że historia zawarta w niej jest wstrząsająca, to czyta się ją bardzo szybko z nieustającym zainteresowaniem. To zdecydowanie bardzo dobra i ambitna książka obyczajowa, w której akcja nie zwalnia choćby na chwilę. Prowokuje do przemyśleń na temat tego, że życie często przybiera niespodziewany obrót, a trwanie u boku kochającej osoby z dnia na dzień może się zmienić z bajki w horror. Książka, którą warto przeczytać i polecać innym. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - basia02033
basia02033
Przeczytane:2016-08-19, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 ksiażki 2016, Przeczytane w 2016,
Na początku wydaje się być bardzo przewidująca ale dzięki Bogu taka nie jest... Katarzyna z pozoru szczęśliwa mężatka mająca u boku bogatego męża prawnika wydawałoby się sielankowe życie... a jednak to tylko gra. Mąż okazuje się tyranem i szaleńcem... bo tylko szaleniec potrafi zgotować taki dramat innemu człowiekowi.Czy Kasi uda się w końcu stanąć na nogi i uwierzyć w siebie... wydawałoby się że tak aż tu na końcu taki dramat :(
Link do opinii
Avatar użytkownika - atena
atena
Przeczytane:2016-07-21, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2016,
To kolejna powieść, która ukazuję nam bohaterkę, która nie potrafi wyrwać się ze szpon "ukochanego" męża. W imię miłości potrafi znosić bardzo wiele. Gdyby nie teściowa i znajomy lekarz nie wiadomo jak skończyłaby się ta historia. Chociaż zakończenie zupełnie mnie zaskoczyło. Warto przeczytać
Link do opinii
Avatar użytkownika - zksiazkawreku
zksiazkawreku
Przeczytane:2016-07-11, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 książki 2016, Mam,
http://z-ksiazka-w-reku.blogspot.com/ ______________________________________________________________________ Agata Przybyłek zadebiutowała rok temu komedią rodzinną "Nie zmienił się tylko blond". W marcu ukazała się kontynuacja powieści pt. "Nieszczęścia chodzą stadami". Teraz w moje ręce trafiła majowa powieść tej autorki. Książka ta zupełnie różni się od pozostałych. Dlaczego? Czytajcie dalej. Życie Katarzyny nie jest usłane różami. Najpierw niełatwe dzieciństwo, a później jeszcze gorsza dorosłość, kiedy to żyła w toksycznym małżeństwie z Collinem, który zrobił z jej życia piekło. Była bita i poniżana. Bita to może zbyt delikatne określenie. Była po prostu maltretowana i katowana. Aby temu zapobiec, starała się robić wszystko, aby sprostać wymaganiom męża: nie wychodziła z domu, nie miała znajomych, prała, sprzątała i gotowała. Wszystko musiało być idealne. Pewnego dnia coś nie wyszło, a mianowicie Katarzyna... nie posoliła ziemniaków. Colin zgotował jej piekło i ledwo żywą zostawił w pustym domu. W takim stanie kobietę znajduje teściowa - Lucy, i bez zastanowienia postanawia pomóc skrzywdzonej synowej. Z pomocą młodego lekarza Alana, Lucy zabiera Katarzynę do Toronto, gdzie dziewczyna po długiej rekonwalescencji staje na nogi i zaczyna nowe, bezpieczniejsze życie, a między nią i Alanem rodzi się nic porozumienia. Niestety... przeszłość daje o sobie znać... Największym atutem "Bez ciebie" jest bezapelacyjnie wyśmienite pióro autorki. Przybyłek pisze pięknym, barwnym i kwiecistym językiem, przez to lektura staje się ogromną dawką przyjemności. Dodatkowo wszystkie dialogi, zachowania bohaterów, opisy miejsc i postaci są tak realistyczne, że czytając książkę miałam wrażenie, że oglądam naprawdę bardzo dobry film. Książka wciąga, trzyma w napięciu do samego końca, trudno jest się od niej oderwać. A jeśli chodzi o zakończenie - kompletnie się nie spodziewałam. W głowie kłębiła się tylko myśl: Dlaczego? a na kartkach książki zostawiłam litry łez. Czyż to nie wspaniałe? Kolejnym plusem "Bez ciebie" jest kreacja bohaterów. Przybyłek włożyła wiele pracy i trudu aby ich nam przedstawić. Dzięki temu każdego z nich znamy od podszewki, wiemy o nich naprawdę wszystko, znamy ich przeszłość, która odciska swoje piętno na teraźniejszych zachowaniach. Autorka w kreacji postaci zastosowała również swoją wiedzę psychologiczną, którą możemy znaleźć np. w napadach paniki Katarzyny. "Bez ciebie" nie jest książką lekką. Przybyłek porusza w niej bardzo trudny i ważny temat przemocy domowej. Choć ta historia to fikcja literacka, wszyscy bardzo dobrze wiemy, że takie rzeczy się dzieją, a ofiary, z lęku przed oprawcą, są zazwyczaj zdane tylko na siebie. Książka ta pokazuje, że odejście od kata to jeszcze nie koniec problemu... Podsumowując, "Bez ciebie" to dojrzała, wzruszająca powieść o tym, że czasem najlepsze, co można zrobić dla drugiej osoby, to pozwolić jej odejść. To książka, która gra nam na emocjach i rozrywa nasze serce na kawałki. Zdecydowanie polecam tę, jak i pozostałe, lżejsze książki Agaty Przybyłek.
Link do opinii

"Bez Ciebie" to kolejna książka w dorobku literackim Agaty Przybyłek. Nazwisko tej pani jest już dobrze znane przede wszystkim wśród miłośniczek lekkiej literatury obyczajowej. Tym razem pisarka zdecydowała się wykonać krok na przód i stworzyła historię w zupełnie innym klimacie. Dowodzi to temu, że Pani Agata nie ma zamiaru skupiać się tylko na powieściach z humorem...

 

Dla Katarzyny wyjazd do Stanów Zjednoczonych miał być początkiem nowego lepszego życia z dala od dramatycznych wydarzeń z przeszłości. Wychodząc za mąż za Colina była pewna, że wreszcie uśmiechnęło się do niej szczęście. Kocha go całym sercem i jak przystało na dobrą żonę stara się ze wszystkich sił sprostać oczekiwaniom ukochanego. W końcu zawód jaki wykonuje wiąże się z olbrzymim stresem. Zwyczajnie na to zasługuje, ale czy to poświęcenie jest tego warte? Okazuje się, że ceniony prawnik jest również damskim bokserem, który znęca się nad swoją żoną fizycznie jak i psychicznie. Kobieta nie może się z nikim spotykać, zakupy robi z zegarkiem w ręku aby tylko zdążyć ze wszystkim przed powrotem Colina z pracy. Po kolejnym wybuchu złości ukrywa sińce pod starannym makijażem. Najgorsze jest w tym to, że ona naprawdę kocha Colina pomimo krzywd jakie jej wyrządza.

Pewnego dnia mężczyzna wyżywa się na Katarzynie bijąc ją do nieprzytomności. Wizyta teściowej ratuje jej życie. Starsza pani postanawia pomóc synowej i organizuje wyjazd do kliniki w Toronto, w której pracuje Alan, jej znajomy lekarz...

 

Książki, w których poruszony jest temat przemocy domowej traktuję w sposób bardzo osobisty. Wiem jakie może wywrzeć piętno na dalszym życiu. Tym bardziej gdy oprawcą jest najbliższa nam osoba. W przypadku naszej głównej bohaterki właśnie tak było. Kto by przypuszczał, że Colin może znęcać się nad swoją żoną. Przystojny, wykształcony, inteligentny. Do tego pochodzi z dobrego domu. Istny książę z bajki. Nie można złego słowa powiedzieć na jego temat. Przed innymi skrzętnie ukrywa swoją drugą twarz, tę przerażającą i budzącą strach. Dla mężczyzny nawet najmniejszy pretekst jest dobry aby wywołać awanturę i zadać kolejny cios. W swoim pięknie urządzonym mieszkaniu kobieta przeżywa koszmar.

No tak, czasami niestety miłość bywa ślepa. Pomimo wyrządzonych krzywd Katarzyna w dalszym ciągu kocha swojego oprawcę i nie ma zamiaru od niego odejść. Przecież beze mnie nie da sobie rady. Kto mu będzie gotował, prał, prasował. Jest też jedynym żywicielem rodziny. Skąd my to znamy? Maltretowane kobiety już tak mają zakodowane w swojej psychice, że boją się zaryzykować i zawalczyć o nowe lepsze życie z dala od bólu i siniaków. Cierpią na tym nie tylko one, ale także ich dzieci, które widzą wszystko na własne oczy. Nie będę owijać w bawełnę, ale lubimy interesować się życiem innych. Tylko jakimś dziwnym trafem gdy za ścianą dzieje się coś złego nagle tracimy wzrok i słuch. Niczego nie widziałam/em, niczego nie słyszałam/em. Dlatego tak często dochodzi do rodzinnych dramatów, o których potem możemy usłyszeć w mediach.

W książce w odpowiednim momencie, a raczej w ostatniej chwili pojawia się matka Colina. W prawdziwym życiu bywa z tym różnie.

 

Wyobrażam sobie, że dla autorki nie było łatwe napisać tego typu książkę. O wiele prościej jest stworzyć lekką obyczajówkę, niż historię, która porusza bardzo ważny temat. Z pewnością przemoc wobec kobiet do nich należy. Agata Przybyłek jest młodą osobą, ale styl pisarski jakim się posłużyła pisząc "Bez ciebie" jest bardzo dojrzały. Świetnie bawiłam się czytając jej poprzednie książki. Tym razem nie było mi do śmiechu, zostałam do głębi poruszona losami Katarzyny. Fragmenty, w których czytelnik ma możliwość zapoznania się z dramatycznymi wydarzeniami skłaniają do refleksji. Nie wiem czy słowo "delikatność" tutaj pasuje, ale właśnie w taki sposób zostały napisane.

Mocnym punktem całej tej historii jest jej wiarygodność. W znacznym stopniu przyczynili się do tego bohaterowie wykreowani przez pisarkę. O głównej bohaterce chyba zostało już wszystko napisane. Warto jedynie jeszcze wspomnieć o skutkach jakie może wywrzeć na nas to co przeszła w swoim życiu Katarzyna. Czegoś takiego nie da się wymazać z pamięci. Przeszłość może dać o sobie znać w najmniej oczekiwanym miejscu. Coś takiego można nazwać lękiem pourazowym lub traumą. Ta problematyka nie została pominięta przez pisarkę co podwyższa moją ostateczną ocenę.

Postać Colina chyba nie zasługuje na jakikolwiek komentarz. Najgorsze w tym jest to, że został "prawdziwie" wykreowany. Kto by pomyślał, że prawdziwość bohatera uznam za wadę...

 

Przeczytałam już kilka recenzji "Bez ciebie" i prawie w każdej widziałam chociaż kilka zdań na temat zakończenia. W drodze wyjątku postanowiłam, że ja będę inna i nic nie napiszę. Czy doznałam szoku, a może wręcz przeciwnie? Czy spodziewałam się czegoś takiego? Niech pozostanie to moją słodką tajemnicą.

 

Podobno kto nie ryzykuje nie pije szampana. Gdyby tylko moja sytuacja finansowa była troszkę lepsza z pewnością podarowałabym Pani Agacie kilka butelek najlepszego trunku z bąbelkami.

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - justyna929
justyna929
Przeczytane:2016-06-05, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 ksiąkżki 2016, Mam,
Bez Ciebie to prawdziwa bolesna i ujmująca historia. Uświadamia nam, że miłość zakłada nam klapki na oczy. Książka zaskarbia sobie nasze serce, aby przepełnić je rozmaitymi emocjami, a na koniec zmiażdżyć bezlitośnie. Myślę, że odnajdą się w niej przede wszystkim kobiety, wielbicielki romansów, powieści obyczajowych, ale też wszyscy Ci, którzy w książkach cenią sobie skrajne emocje i trudne tematy. http://ksiazkomiloscimoja.blogspot.com/2016/06/czasami-trudno-jest-odejsc-czyli-bez.html
Link do opinii
Inne książki autora
Grzechu warta
Agata Przybyłek0
Okładka ksiązki - Grzechu warta

Agata, córka Iwonki – bohaterki znanej z „Nie zmienił się tylko blond” i wnuczka Haliny z książki „Nieszczęścia chodzą stadami”...

Nie zmienił się tylko blond
Agata Przybyłek0
Okładka ksiązki - Nie zmienił się tylko blond

Iwonka ma męża, czwórkę dzieci i sielankowe życie. Mąż ma sklep z bielizną i biuściastą kochankę Adelę. Iwonka dowiaduje się, że w wieku 37 lat zostanie...

Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy