Okładka książki - Gdy zakwitną poziomki

Gdy zakwitną poziomki

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2014-09-24
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788379882335
Liczba stron: 400
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a opinię: basia02033

Ocena: 4.62 (13 głosów)

Karolina jest kobietą po trzydziestce u której odezwał się instynkt macierzyński....ale niestety nie wszystko idzie tak jak zaplanowała....ma problemy z zajściem w ciążę... starania te tak pochłaniają ją że nie zauważa że dzieje się coś niepokojącego w ich związku z Filipem...czy uda jej się osiągnąć życiowy cel ? Zapraszam do przeczytania :)

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - justa21
justa21
Przeczytane:2014-12-06, Przeczytałem,

Cud macierzyństwa

 

Macierzyństwo to piękny, magiczny czas. Pojawia się nowe życie, nowy człowiek, dla którego rodzice są całym światem. Już od pierwszego bicia serca, od pierwszego kopnięcia pomiędzy dzieckiem a rodzicami, szczególnie matką, rodzi się niezwykłą więź, potęgowana jeszcze przez fakt połączenia, będącego przemyślnym wynalazkiem natury. Niestety, nie wszystkie kobiety mają szansę doświadczyć cudu narodzin, nie dla wszystkich macierzyństwo jest wpisane w linię życia. Jakie emocje wówczas się pojawiają? Czy ktokolwiek, kto nie czekał z utęsknieniem na dziecko, kto nie przeżył bólu rozczarowania, może wiernie je oddać?

 

Ukazać taki dramat spróbowała Agnieszka Walczak-Chojecka, autorka znana z powieści Dziewczyna z Ajutthai. Niezbyt grzeczna historia. Tym razem otrzymujemy wciągającą i emocjonalną opowieść o kobiecie, dla której celem stało się upragnione macierzyństwo. Powieść Gdy zakwitną poziomki, opublikowana nakładem wydawnictwa FILIA, to refleksyjna historia, w której proza życia przeplata się z magią miłości i… zapachem poziomek. Na jej kartach odnaleźć swój portret mogą te kobiety, które marzą o dziecku, które mają kłopoty z zajściem w ciążę, a także wszystkie te czytelniczki, które podporządkowują swoje życie jednemu celowi, nieopatrznie tracąc przez to codzienność i drobne, codzienne i piękne chwile.

 

Karolinę Mackiewicz, zdolną graficzkę, poznajemy w niezwykle trudnym dla niej momencie życia. Traci upragnione dziecko, a samoistne poronienie staje się rysą na jej związku z Filipem, młodym architektem. Sześcioletni związek i pasja łącząca kochanków zamieniają się w rutynę, a zbliżenia zostają przez Karolinę sprowadzone do aktów prokreacyjnych. Owładnięta obsesyjnym pragnieniem posiadania dziecka, nie ustaje ona w dążeniu, by poczuć pod piersiami bicie serca nowego człowieka. Niestety, kolejne metody zawodzą – zarówno te naturalne, jak i wymagające ingerencji specjalistów. Na dodatek Karolina musi zmierzyć się z prawdą o swojej siostrze, która urodziła się z rzadką chorobą genetyczną. Wyeliminowanie ryzyka w przypadku własnego dziecka oznacza kolejne badania i – niestety – kolejne wydatki. Te jednak wkrótce okazują się zbędne, bowiem życie ma w zanadrzu jeszcze kilka niespodzianek…

 

Karolina stoi nie tylko przez decyzją o poddaniu się zabiegowi in vitro, ale też zmaga się w wątpliwościami dotyczącymi Filipa. Musi również zdać sobie sprawę z tego, co tak naprawdę czuje do Milana, znajomego z czasów studenckich, z którym połączyła ją pasja do sztuki. Teraz on jest żonatym mężczyzną, ma również cudowną córkę, choć dla kariery żony, słynnej skrzypaczki, poświęcił siebie. Spotkanie po latach budzi dawną czułość, ale czy może stanowić obietnicę wspólnego życia? Czy dla mrzonek, dla złudzenia cudownej przyszłości, można odrzucić to, co oboje już osiągnęli?

 

Jak zakończy się ta opowieść? Czy czeka nas kolejna historia z happy endem, czy może dramat? Na to pytanie odpowiedź przynieść może tylko lektura powieści Gdy zakwitną poziomki. Powieści niejednoznacznej, której tytuł oraz okładka mogą stwarzać pozory lekkości i banalności, podczas gdy w istocie skrywa ona tematy trudne i bolesne. Tak naprawdę można uznać książkę Agnieszki Walczak-Chojeckiej za pisaną przez samo życie, bowiem ono nigdy nie niesie nam samych radości ani samego cierpienia. Autorce udało się uchwycić desperację przebijającą z każdego ruchu, każdego gestu czy spojrzenia bohaterki, desperację właściwą każdej kobiecie mającej kłopoty z zajściem w ciążę. Mimo iż trudno polubić Karolinę, choć trudno pogodzić się z traktowaniem ciąży jako kolejnego zadania do wykonania, to szczerze współczujemy bohaterce - szczególnie wówczas, kiedy pogubiła się w swoich emocjach i uczuciach. Tak naprawdę jednak to Filip, choć nieco zaniedbany przez autorkę, wzbudzić może największe zainteresowanie, to jego szczęściu gorąco możemy kibicować i to jego postawa budzić może podziw.

 

Być może powieść Agnieszki Walczak-Chojeckiej mogłaby być lepsza. Może należałoby zrezygnować z wątku Milana, a przynajmniej z przyjęcia takiej konwencji łączącej ich relacji. Może opowieść ta zyskałaby nowy wymiar, gdyby skoncentrować się wyłącznie na obsesji Karoliny na punkcie dziecka i rozbudować nieco historię o emocje i rozterki przeżywane przez Filipa. Niemniej jednak po książkę Gdy zakwitną poziomki sięgnąć warto. I to nie tylko po to, by poczuć ich słodki zapach. 

Link do recenzji
Avatar użytkownika - magdalenardo
magdalenardo
Przeczytane:2017-04-14, Ocena: 3, Przeczytałem, 52 książki 2017, Mam,
Książka kusi nie tylko uroczą okładką, ale także poruszaną tematyką niepłodności, która bardzo bliska jest memu sercu. Doskonale wiem jak to jest bardzo, bardzo chcieć, a nie móc. Słyszeć niepokojące tykanie zegara biologicznego i komentarze troskliwych znajomych, obserwować wyłaniające się z każdej strony kobiety z zaokrąglonymi brzuchami albo dumnie prowadzących wózki z niemowlętami. Równocześnie widzieć, jak czas galopuje. Mija dzień za dniem, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu... i ciągle nic. Jak nie było dziecka tak nie ma. Ja już swój "temat" przerobiłam, przetrawiłam, zaakceptowałam i normalnie żyję dalej, bohaterka książki ciągle nie... Trzydziestoośmioletnia Karolina również słyszy tykający złowrogo zegar biologiczny. Desperacko chce zostać matką, a natura co rusz rzuca jej kłody pod nogi. Kobieta od wielu miesięcy chce zostać matką i ciągle próbuje. Najpierw naturalnie, potem szuka przyczyn niepowodzeń i pomaga sobie jak może dostępnymi środkami. Dramat, który dotyczy tysięcy różnych kobiet na świecie. Wydawało by się, że książka trafi do mnie bezbłędnie, przecież doskonale mogę wcielić się w rolę bohaterki, wczuć w jej emocje, zrozumieć rozpacz, momenty euforii i spadku formy. Mogłam zrozumieć jej pobudki, sposób myślenia, postępowania i podejmowania decyzji, kryzysy. Jednak nie kupuję tego! Bohaterka szalenie mnie irytowała i drażniła. Ciągle wymagała od innych współczucia, zrozumienia, wsparcia, a sama miała klapki na oczach i wszystko rozpatrywała pod swoim kontem, dla własnych korzyści i wygody. Filip był tylko reproduktorem. Nie doceniała tego, że praktycznie godzi się na wszystko bez większego szemrania, nawet jeśli miał odmienne zdanie. Karolina chciała by jej współczuć, ale sama nie potrafiła wykazać się empatią wobec innych. Chciała by cieszono się z jej sukcesów, ale sama nie potrafiła dostrzec, ani cieszyć się sukcesami innych. Była całkowicie skupiona na sobie i swoich potrzebach. Nie jestem doskonała i też w czasie najintensywniejszych starań o dziecko byłam skupiona głównie na tym, miewałam humory, stany depresyjne, pretensje do całego świata (i to wszystko bez stymulacji hormonami), ale nie cały czas! Zauważyłam wreszcie, że życie przemyka mi pomiędzy palcami, a ja zafiksowałam się całkowicie na czymś co być może nigdy nie nastąpi. To był przełom, opadły klapki z moich oczu i zaczęłam dostrzegać więcej, dalej, szerzej. Karolina w czasie swojej drogi po dziecko miała mnóstwo takich znaków/dzwonków ostrzegawczych, ale nie zwracała na nie uwagi. Książka mnie rozczarowała, bohaterka drażniła, a zakończenie i to co się działo przez ostatnie 50 stron tylko utwierdziło w ocenie. Nie jest to pierwsza książka, którą czytałam z wątkiem niepłodności, starań o dziecko i związanych z tym problemów, ale ta wyjątkowo mnie nie przekonuje. Na plus książki przemawia dla mnie tylko to, że autorka jasno przedstawiła kolejność badań i etapy działań związanych z leczeniem niepłodności (włącznie z alternatywnymi metodami, które z medycznego puntu widzenia nie są akceptowane, ale jeśli działają na psychikę pacjentki i jej lepsze samopoczucie, to czemu nie?).
Link do opinii
Avatar użytkownika - ejotek
ejotek
Przeczytane:2017-01-24, Ocena: 5, Przeczytałem, 100 książek 2017, Mam,
"Gdy zakwitną poziomki" to powieść bardzo życiowa. Dotyka spraw, które mogą przydarzyć się zwykłym ludziom: rodzinne tajemnice z przeszłości, pragnienie dziecka, rozsypujące się małżeństwa, zwolnienia z pracy oraz konieczność wyboru między rodziną a karierą. Autorka zabiera nas również w podróż do Chorwacji, którą odbywamy wraz z Karoliną. Dzięki temu możemy poczuć smaki i zapachy oraz muzykę charakterystyczną dla tamtej części Europy a bohaterka zasypie nas wspomnieniami - była tam wiele lat temu z przyjaciółką - Zuzą. Czy w Dubrovniku Karola odnajdzie spokój duszy? A może lepiej będzie jej się myślało u matki w Kazimierzu Dolnym? Bardzo lubię powieści autorki, ponieważ są lekkie, przyjemne i pozwalają na odstresowanie. To nic, że rozwiązania kilku tajemnic domyśliłam się bardzo szybko. Książka była naprawdę doskonałą lekturą, bogatą nie tylko w wydarzenia, ale również myśli i uczucia bohaterów. Ciekawym elementem były rozmowy "Rozsądnego" z "Czarnym", zresztą nie tylko tutaj wkradał się motyw humorystyczny, sama Karolina była chwilami dość ironiczna. całość recenzji: http://czytelnicza-dusza.blogspot.com/2017/01/agnieszka-walczak-chojecka-gdy-zakwitna.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - basia02033
basia02033
Przeczytane:2016-11-27, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 ksiażki 2016, Przeczytane w 2016,
Karolina jest kobietą po trzydziestce u której odezwał się instynkt macierzyński....ale niestety nie wszystko idzie tak jak zaplanowała....ma problemy z zajściem w ciążę... starania te tak pochłaniają ją że nie zauważa że dzieje się coś niepokojącego w ich związku z Filipem...czy uda jej się osiągnąć życiowy cel ? Zapraszam do przeczytania :)
Link do opinii
Avatar użytkownika - izabela81
izabela81
Przeczytane:2014-11-03, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 książki - 2014, Mam,
Każda z nas pragnie miłości, namiętności, dziecka - o tym właśnie jest ta książka. To opowieść o tym, ile jest w stanie znieść i poświęcić kobieta, która pragnie mieć dziecko. A także o trudnych wyborach, walce o szczęście wbrew przeciwnościom losu i rodzinnych tajemnicach. Autorka podejmuje się trudnego tematu, którym jest leczenie niepłodności, Inseminacja i In vitro. Nie zabrakło również odrobiny humoru, który wywołał u mnie uśmiech na ustach. To powieść pełna emocji, których warto doświadczyć. Okładka jest przepiękna i magnetyzująca - dla mnie wzrokowca to również bardzo ważne w książkach. Natomiast tytuł daje wiele do myślenia. Warto przeczytać, by dowiedzieć się czym są i jak smakują tytułowe poziomki.
Link do opinii
Avatar użytkownika - beasia32
beasia32
Przeczytane:2016-04-16, Ocena: 3, Przeczytałem, 52 książki 2016,
Kolejna książka tej autorki, którą przeczytałam w ostatnim czasie. Karolina bardzo pragnie mieć dziecko, gdy naturalne nie ma już możliwości decyduje się na in vitro. W jej życiu pojawia się dawny znajomy Milan. Gdy myśli, że Filip - jej chłopak został ojcem jej znajomej z pracy wyjeżdża do Milana do Chorwacji. Przeżywa romans. Okazuje się, że jest w ciąży. Po powrocie do Polski okazuje się, że to brat Filip jest ojcem dziecka Julii, a nie Filip.
Link do opinii
Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Przeczytane:2015-09-11, Ocena: 4, Przeczytałem, 52 książki w 2015,
Co będę robić, gdy zakwitną poziomki? Nie wiem. Nie wie tego również główna bohaterka powieści Agnieszki Walczak-Chojeckiej ,,Gdy zakwitną poziomki", graficzka Karolina Mackiewicz. Kobieta ma 38 lat, żyje w związku partnerskim. Nie chce ślubu. Chce dziecka. Jej partner Filip też chce potomka, ale nie aż tak bardzo, gdyż ma nieco inne marzenia. Jednak jest posłuszny woli Karoliny i generalnie bez szemrania zgadza się na kolejne badania, wizyty, próby, aby jego kobieta była szczęśliwa. Pytanie tylko, czy dziecko na pewno da jej owo szczęście, bowiem na horyzoncie pojawia się pół Serb, pół Chorwat, przyjaciel sprzed lat - Milan. To on znów mąci w życiu kobiety. Pojawia się i znika jak bumerang, nie wiadomo, czego od niej chce. Sieje spustoszenie w jej sercu i głowie, przywołuje piękne wspomnienia z Chorwacji. Ale problemy z zajściem w ciążę to tylko szczyt góry problemów. Karolina ma coraz częściej dziwne sny. Wraca do malowania. Problemy komunikacyjne z matką trwają od lat, pretensje są nie wiadomo o co. W dodatku okazuje się, że rodzice przed nią skrywali wiele tajemnic. W dodatku jej ojciec, znany rysownik komiksów, szczęśliwy mąż młodej żony, znów będzie ojcem. Przyjaciółka często ma dość swojej trójki dzieci, koleżanka w pracy jest w ciąży. Przewrotność losu bywa okrutna... Kobieta bardzo pragnie dziecka. Zajście w ciążę komplikuje kilka czynników - zbyt duże pragnienie posiadania dziecka, cykający zegar biologiczny, biologia. Karolina zmienia lekarzy. Zaczyna leczenie w prywatnej klinice. Odczłowieczony proces nie ma nawet jednej twarzy. (s. 193) Sięga po niekonwencjonalne metody. Nawet rozmawia ze swoim brzuchem i dopinguje jajniki do produkcji jajeczek. Pieniądze na razie ma, bo oboje z partnerem mają dobrze płatną pracę. Ale z pracą w XXI wieku w dobie światowego kryzysu gospodarczego różnie bywa... Codzienna walka o zajście w ciążę, mechaniczny seks, poniżające wizyty u kolejnych ginekologów z maską obojętności na twarzy, bolesne zabiegi. Czy to jeszcze pragnienie, czy już obsesja? Akcja powieści rozgrywa się w ciągu 2 lat. Toczy się spójnie, równym rytmem, lecz zakończenie niedopracowane moim zdaniem. Poszczególne rozdziały to opis wydarzeń kolejnych miesięcy życia bohaterki, która jednocześnie jest narratorką. Opowiada ona w czasie teraźniejszym, o tym, co się dzieje wokół niej i z nią, co było dawniej, co czuje, czego pragnie. Jednak ja nie do końca potrafiłam się wczuć w rolę bohaterki. Coś mi nie grało, choć styl autorki poprawny. Czułam duży niedosyt w temacie walki z niepłodnością, walki o dziecko. Owe pragnienie zostania matką nie wydało mi się tak wielkie. Ten wątek rozmył się według mnie wśród wielu innych, nie był szczegółowo przedstawiony i jakoś emocje przyszłej matki nie do końca wydawały mi się autentycznie przedstawione. Były ból, żal, złość, niepewność, gorycz rozczarowania, porażka, ale także wiara i nadzieja. I mnóstwo problemów innych osób, bowiem bohaterce często ktoś sadza na ramieniu małpę: Gdy ktoś przychodzi do ciebie ze swoim problemem, to często pragnie, byś go za niego rozwiązał. Jeśli dasz się wkręcić, małpa przeskakuje z jego ramienia na twoje, on odchodzi wolny, a ty jesteś w przysłowiowej dupie. (s. 78) Książka porusza wiele życiowych tematów i problemów i choćby z tego względu jest warta przeczytania. Uzmysławia, jak ważne jest podejmowanie słusznych decyzji, gdy człowiek stoi w obliczu trudnych wyborów. Chorwackie klimaty ubarwiają powieść. Krótkie i wyczerpujące opisy miejsc malują przed oczami czytelnika miejsca wydarzeń. ,,Gdy zakwitną poziomki" to powieść ważna dla kobiet, które pragną zajść w ciążę, a nie mogą, choć i mężczyźni mogliby z powodzeniem po nią sięgnąć. Powieść o pragnieniach, marzeniach i walce o ich realizację
Link do opinii
Avatar użytkownika - atena
atena
Przeczytane:2015-07-20, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2015,
Osobom, które zachodzą w ciążę i mają dzieci ot tak sobie, bez problemu, niepłodność może wydawać się prozaiczna. Niestety coraz więcej par boryka się z niepłodnością. Autorka pokazuje Karolinę i jej dążenie do tego, aby urodzić dziecko. Wybory nie są proste i łatwe, a tu jeszcze bohaterka wraca do Chorwacji, do Milana, który swojego czasu, dużo znaczył dla dziewczyny. Kogo wybierze Karolina? Skąd tytuł książki? Wszystko wyjaśni się po przeczytaniu
Link do opinii
Avatar użytkownika - dzagulka
dzagulka
Przeczytane:2015-07-23, Ocena: 6, Przeczytałem,
Lektura bardzo wzruszająca. Porusza ważny dla wielu par temat niepłodności. Walka o spełnienie pragnienia wbrew przeciwnościom losu. Pięknie pokazane emocje, uczucia, rozterki. Jedna z lepszych książek jakie czytałam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - bambi12
bambi12
Przeczytane:2014-12-28, Przeczytałem, Mam,

Miałam ochotę na lekką i przyjemną lekturę, więc sięgnęłam po książkę "Gdy zakwitną poziomki". Tytuł i okładka zwiastowały, że to będzie utwór w sam raz na obecny niezbyt wesoły okres. Niestety nie przepadam za zimą i dlatego rok rocznie poszukuję w tym czasie tak zwanych "umilaczy". Liczyłam na to, że spęczę miło czas i nie doznam chwilowego rozchwiania emocjonalnego. Czy dokonałam dobrego wyboru decydując się na książkę Agnieszki Walczak-Chojeckiej?

Niestety powyższa lektura nie jest utworem lekkim, łatwym i przyjemnym. Czyli nie jest książką na jaką obecnie miałam ogromną ochotę. Jednak nie żałuję, że ją poznałam, ponieważ porusza wiele ważkich tematów, a w szczególności skupia się na problematyce niepłodności. Uważam, że zbyt mało mówi się i pisze na ten temat. A problem dotyka tak wielu par. Nie zawsze lekarze potrafią pomóc. Nawet zapłodnienie in vitro nie daje upragnionego rezultatu w każdym przypadku. A to już ostatnia deska ratunku, jednak niezwykle droga. Nie każdego na nią stać...

A ta książka daje nadzieję. Niewielką. Na spełnienie marzenia. Jednak droga jaką główna bohaterka musi przebyć okazuje się niewyobrażalnie dramatyczna. Usiana goryczą, depresją, zazdrością. Często obojętnością. Momentami kobieta popada wręcz w obsesję. Rozmawia nawet ze swoimi komórkami jajowymi. Jednak kolejne niepowodzenia nie zniechęcają jej. Brnie odważnie naprzód. Nie zwracając uwagi na uczucia partnera. Instynkt macierzyński przesłania jej ostrość postrzegania. Zachowuje się jakby była pod wpływem środków odurzających. Jest gotowa na wszystko. Aby tylko osiągnąć swój cel. Seks uprawia tylko w "tych" dniach, ciągle łyka hormony, dzień i noc myśli tylko o tym jak będzie wyglądało jej dziecko. Nie zauważa, że jej związek wisi już prawie na włosku. Dodatkowy niepokój wprowadzają w jej życiu wychodzące na jaw w międzyczasie rodzinne tajemnice. Jakby tego było jeszcze mało na horyzoncie pojawia się także jej dawna miłość. A dzięki retrospekcjom poznajemy lepiej jej relacje z rodzicami.

Przyznam, że bardzo wiele się tu dzieje. Nawet można pomyśleć, że trochę za dużo jak na dwa lata z życia jednej kobiety. Z powodzeniem starczyłoby tego na kilka powieści. Historia tu opowiedziana jest z pewnością ważna, ale niestety nie byłam w stanie utożsamić się z główną bohaterką. Mam inne zdanie na temat zbyt wielu kwestii i choć jestem w podobnym do niej wieku to zajście w ciążę nie jest moim najważniejszym celem w życiu. Nie zgadzam się także ze stwierdzeniem, że bezdzietna para to nie rodzina. A słowa "życie bez dziecka nie ma sensu" wydają mi się lekko przesadzone. Ogólnie mówiąc - ukazywanie kobiety jako jednostki, której głównym celem w życiu jest tylko powijanie potomstwa - jest krzywdzące dla tych, które mają inne spojrzenie na tę kwestię.

Szkoda, że tak niewiele miejsca autorka poświęciła na inne tematy. Chociażby życie w Chorwacji, gdzie konflikt pomiędzy zwaśnionymi narodami nadal trwa. Rozwinięcie tego wątku z pewnością wzbogaciłoby mój odbiór lektury. Bardzo ucieszyłam się, gdy natrafiłam na barwne opisy Dubrownika, który kiedyś odwiedziłam. Chętnie przypomniałam sobie tamte miejsca. Ponadto autorka zachęciła mnie do podróży do Cavtaty. Tak plastycznie odmalowała piękno tej miejscowości, że w najbliższe wakacje muszę odwiedzić to miejsce. Ciekawym akcentem było także wykreowanie niecodziennych pasji bohaterów. Ich duch artystyczny tchnął w lekturę odrobinę mistycyzmu. Niestety koniec książki wywołał we mnie odczucie lekkiego zawodu. Nie lubię niejednoznacznych zakończeń. Pozostawiają niedosyt, który nie sposób zaspokoić.

Mimo że tematyka książki "Gdy zakwitną poziomki" nie jest łatwa, czyta się ją bardzo szybko. Lekturę przyspiesza dodatkowo duża czcionka i spore akapity. Nawet używany momentami specjalistyczny język nie psuje odbioru. Wielość przeciwstawnych emocji niejednokrotnie mnie tu głęboko poruszyła. Postawa bohaterów chwilami drażniła to znów dziwiła. A odmalowane pejzaże zachwycały i wielce kusiły. Podsumowując książka zmusiła mnie do wielu refleksji. Nad życiem i dlatego warto ją poznać.

Link do opinii
Avatar użytkownika - asymaka
asymaka
Przeczytane:2014-10-14, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2014 , Mam,
Agnieszka Walczak-Chojecka to autorka dwóch książek, która w wieku pięciu lat stworzyła pierwszą rymowankę. Zarażona miłością do literatury w domu rodzinnym (jest córką cenionego literata), długo opierała się przeznaczeniu. W czasach studenckich publikowała w pismach literackich, współpracowała z radiem, ale później na wiele lat uśpiła swoje marzenia, by oddać się całkowicie pracy w korporacji. O dwudziestoletnich doświadczeniach z tego okresu czasu opowiedziała w swojej debiutanckiej powieści "Dziewczyna z Ajutthai. Niezbyt grzeczna historia", ale dopiero w "Gdy zakwitną poziomki" w pełni pokazała swój talent literacki. "Gdy zakwitną poziomki" zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie, ponieważ poprzednia historia Agnieszki Walczak-Chojeckiej nie powaliła mnie niestety na kolana. I tym razem spodziewałam się więc książki napisanej poprawnie, ale bez wielkich emocji i zrywów. Byłam pewna, że przeczytam dosyć banalną opowieść o kobiecie, która szuka spełnienia. Tylko tyle i aż tyle. Dlatego, gdy tylko zagłębiłam się w fabule wiele razy otwierałam szeroko oczy ze zdumienia. Różnica jest kolosalna. Naprawdę. Ta książka nie nudzi, wzbudza w nas od samego początku całą gamę emocji, porusza nas, dotyka naszej wrażliwości. Podążając za bohaterką niełatwymi w gruncie rzeczy ścieżkami, wiele razy przystajemy, by przemyśleć, zastanowić się, jak sami postąpilibyśmy w zaistniałej sytuacji? Karolina jest przed czterdziestką i naprawdę wie, czego chce. Potrzebuje miłości i... dziecka. W związku z Filipem czuje się bardzo dobrze, ale czy tak naprawdę jest szczęśliwa? A może jednak czegoś jej w nim brakuje? Tego, co może dać jej tajemniczy i przystojny Milan, przyjaciel sprzed lat? Czy ten ostatni obudzi w niej dawno uśpione emocje, czy nasza bohaterka straci dla niego głowę? Jakie decyzje podejmie kobieta i czy będą one słuszne?
Link do opinii
Avatar użytkownika - justa21
justa21
Przeczytane:2014-12-06, Ocena: 4, Przeczytałem,

Cud macierzyństwa

Macierzyństwo to piękny, magiczny czas. Pojawia się nowe życie, nowy człowiek, dla którego rodzice są całym światem. Już od pierwszego bicia serca, od pierwszego kopnięcia, pomiędzy dzieckiem, a rodzicami, szczególnie matką, rodzi się niezwykłą więź, potęgowana jeszcze przez fakt połączenia, będącego przemyślnym wynalazkiem natury. Niestety, nie wszystkie kobiety mają szansę doświadczyć cudu narodzin, nie dla wszystkich macierzyństwo jest wpisane w linię życia. Jakie emocje wówczas się pojawiają?  Czy ktokolwiek, kto nie czekał z utęsknieniem na dziecko, kto nie przeżył bólu rozczarowania, może wiernie je oddać?

Z wyzwaniem tym zmierzyła się Agnieszka Walczak-Chojecka, autorka znana z powieści „Dziewczyna z Ajutthai. Niezbyt grzeczna historia”. Tym razem otrzymujemy wciągającą i emocjonalną opowieść o kobiecie, dla której celem stało się upragnione macierzyństwo. „Gdy zakwitną poziomki”, opublikowana nakładem wydawnictwa FILIA, to refleksyjna historia, w której proza życia przeplata się z magią miłości i … zapachem poziomek. Na jej kartach odnaleźć swój portret mogą te kobiety, które marzą o dziecku, które mają kłopoty z zajściem w ciążę, a także wszystkie te czytelniczki, które podporządkowują swoje życie jednemu celowi, nieopatrzenie tracąc przez to  codzienność i drobne, codzienne i piękne chwile.

Karolinę Mackiewicz, zdolną graficzkę, poznajemy w niezwykle trudnym dla niej momencie życia. Traci upragnione dziecko, a samoistne poronienie staje się rysą na jej związku z Filipem, młodym architektem. Sześcioletni związek i pasja łącząca kochanków zamienia się w rutynę, a zbliżenia zostają przez Karolinę sprowadzone do aktów prokreacyjnych. Owładnięta obsesyjnym pragnieniem posiadania dziecka, nie ustaje w dążeniu, by poczuć pod piersiami bicie serca nowego człowieka. Niestety, kolejne metody zawodzą – zarówno te naturalne, jak i wymagające ingerencji specjalistów. Na dodatek Karolina musi zmierzyć się z prawdą o swojej siostrze, która urodziła się z rzadką chorobą genetyczną. Wyeliminowanie ryzyka w przypadku własnego dziecka oznacza kolejne badania, i – niestety – kolejne wydatki. Te jednak wkrótce okazują się być zbędne, bowiem życie ma w zanadrzu jeszcze kilka niespodzianek…

Karolina stoi nie tylko przez decyzją o poddaniu się zabiegowi in vitro, ale i zmaga się w wątpliwościami dotyczącymi Filipa. Musi również zdać sobie sprawę, co tak naprawdę czuje do Milana, znajomego  z czasów studenckich, z którym połączyła ją pasja do sztuki. Teraz on jest żonatym mężczyzną, ma również cudowną córkę, choć dla kariery żony, słynnej skrzypaczki, poświęcił siebie. Spotkanie po latach budzi dawną czułość, ale czy może stanowić obietnicę wspólnego życia? Czy dla mrzonek, dla złudzenia cudownej przyszłości, można odrzucić to, co oboje już osiągnęli?

Jak zakończy się ta opowieść? Czy czeka nas kolejna historia z happy endem czy może dramat? Na to pytanie odpowiedź przynieść może tylko lektura powieści „Gdy zakwitną poziomki”. Powieści niejednoznacznej, której tytuł oraz okładka mogą stwarzać pozory lekkości i banalności, podczas gdy w istocie skrywa ona tematy trudne i bolesne. Tak naprawdę można uznać książkę Agnieszki Walczak-Chojeckiej za pisaną przez samo życie, bowiem ono nigdy nie niesie nam samych radości, ani samego cierpienia. Autorce udało się uchwycić desperację przebijającą z każdego ruchu, każdego gestu czy spojrzenia bohaterki, desperację właściwą każdej kobiecie mającej kłopoty z zajściem w ciążę. Mimo iż nie polubiłam Karoliny, mimo iż nie mogę pogodzić się z traktowaniem ciąży jako kolejnego zadania do wykonania, to szczerze współczułam bohaterce szczególnie wówczas, kiedy pogubiła się w swoich emocjach i uczuciach. Tak naprawdę jednak, to Filip, choć nieco zaniedbany przez autorkę, wzbudził moje zainteresowanie, to jego szczęściu gorąco kibicowałam i to jego postawa wzbudziła mój podziw.

Zabrakło mi jednak w powieści Agnieszki Walczak-Chojeckiej tej głębi, którą można było nadać historii o tak trudnym, bolesnym temacie. Wprowadzenie Milana, a przynajmniej przyjęcie takiej konwencji łączącej ich relacji, wydało mi się zupełnie niepotrzebne, popsuło cały efekt wywołany tęsknotą za macierzyństwem. Jestem przekonana, że opowieść zyskałaby nowy wymiar, gdyby skoncentrować się wyłącznie na obsesji Karoliny na punkcie dziecka i rozbudować nieco historię o emocje i rozterki przeżywane przez Filipa. Niemniej jednak, po książkę „Gdy zakwitną poziomki” sięgnąć warto i to nie tylko po to, by poczuć ich słodki zapach. 

 

Inne książki autora
Gdy zakwitną poziomki
Agnieszka Walczak-Chojecka 0
Okładka ksiązki - Gdy zakwitną poziomki

Karolina ma 38 lat i pragnienia, przed którymi nie da się uciec. Chce miłości, namiętności i przede wszystkim dziecka. Filip, też chciałby czegoś od życia...

Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy