OPIS CZYTELNIKA:
Kup Teraz

Małe życie

Ocena ( 17 osób )
4.8
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2016-05-18
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788328026483
Liczba stron: 800
Dodał/a książkę:elibri
Dodał/a opinię:askier
Recenzja - Małe życie
Zachwytom nie było końca, pierwsze miejsca na listach rankingów zagarnięte, czytelnicy zaczarowani - nie mogą funkcjonować, bo siedzą w domach wbici w fotele i przytłoczeni emocjami, nadmiarem tragedii i... a może jednak nudą? Małe życie to niemała książka, ciężka i - mam wrażenie - skierowana do wąskiego grona osób. Chociaż już sama nie wiem, bo wystarczy wejść na stronę Lubimy Czytać, by zobaczyć mnóstwo opinii przepełnionych zachwytem i fascynacją. Jak do tej pory ufałam czytelnikom tego portalu i rzadko kiedy książka powyżej ośmiu gwiazdek mi się nie spodobała, tak teraz czuję się zawiedziona. Ale zacznijmy od początku...

,,Małe życie" z założenia opowiada historię czwórki przyjaciół na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Każdy z nich jest swego rodzaju artystą: malarz JB, architekt Malcolm, aktor Willem i prawnik Jude. Poznajemy ich, gdy wynajmują razem mieszkanie i wkraczają w dorosłe życie. Chociaż ,,poznajemy" to jak dla mnie za dużo powiedziane, ale niech tak już zostanie. Po mniej więcej dwustu stronach powieści autorka skupia się na życiu jednego z przyjaciół, Jude'a, który zaczyna odnosić wiele sukcesów, zdobywa sympatię kolejnych wpływowych osób, wiedzę i doświadczenie. Jude jednak nie jest jednym z tych zwykłych chłopaków, których można spotkać na ulicach miasta. Tragiczna przeszłość, trauma z dzieciństwa trawiąca go nawet w dorosłości i wypadek rzutujący na jego zdrowie do końca życia odciskają na psychice bohatera widoczne piętno, przez które on sam nie potrafi zaakceptować siebie takiego, jaki jest. W dobrych uczynkach i miłych słowach innych ludzi doszukuje się drugiego dna, jest ostrożny i przewrażliwiony. Każdy dzień dla Jude'a jest wyzwaniem ponad jego siły. Na szczęście poznaje Harolda, który jest jego wykładowcą. Między tą dwójką rodzi się głęboka i szczera przyjaźń - i choć w tle jest wciąż obecny Willem, to właśnie ta relacja na długo wychodzi na pierwszy plan... Jednak nawet z nim Jude nie chce rozmawiać i zamyka się w sobie, gdy temat rozmowy schodzi na jego przeszłość. Wszystko zamknął gdzieś głęboko w sobie i nikomu nie chce zdradzić wszystkich bolesnych tajemnic.

,,- Ty sam mi mówiłeś, żeby nigdy niczego nie przyjmować po prostu (...).
- To na uczelni i w sądzie (...). Nie w życiu. W życiu, widzisz, Jude, czasami miłe rzeczy zdarzają się dobrym ludziom. Nie musisz się martwić, nie zdarzają się tak często, jak powinny. Ale gdy się zdarzają, dobrym ludziom pozostaje tylko powiedzieć ,,dziękuję" i iść dalej (...)".

Naprawdę trudno coś więcej powiedzieć o fabule, jeśli chce się uniknąć spoilerów, o które nietrudno przy tak obszernej książce. Może i ,,Małe życie" zasługuje na miano dobrej powieści, ale myślę, że rozgłos i opinie są trochę przesadzone. Może to po prostu do mnie nie przemawia, może źle do niej podeszłam. Nastawiłam się na opowieść o przyjaźni, której właściwie potrzebowałam: ambitnej lektury z niebanalnym tematem, ale też lektury przyjemnej. ,,Małe życie" natomiast nic przyjemnego w sobie nie miało, przeciwnie - męczyły mnie przydługie i momentami zbędne opisy, historie opowiedziane czasami zbyt szczegółowo, czasami po łebkach, męczył mnie nadmiar negatywnych emocji i atmosfera psychicznego wyniszczenia. Męczył mnie główny bohater. Zapytacie zapewne dlaczego. ,,Uparty jak osioł" to bardzo dobre określenie. Uparł się, że nic nikomu nie powie, uparł się, że nic nie zrobi, by sobie pomóc, a nawet będzie się starał niszczyć swoje ciało na każdym kroku. W dobrych momentach życia wciąż doszukuje się oszustwa, nawet jako dorosły mężczyzna nie potrafi podejść do życia choć trochę odpowiedzialnie. I jeszcze gdyby jego tajemnica była niezmiernie zaskakująca, to może bym to zrozumiała... Ale to było do przewidzenia. Już po kilku stronach zorientowałam się, co takiego ukrywa Jude. Bohater ten przeżył coś strasznego, co wiem, że się zdarza, niestety, ale też nie próbował się w żaden sposób podnieść po tylu upokorzeniach i porażkach. Jude jest postacią, na którą spadły wszystkie (no może większość) możliwe krzywdy życia i przez to dla mnie jest zbyt... sztuczny, mało wiarygodny.

Nie mogę jednak zaprzeczyć, że zamiar fabuły był bardzo ciekawy: opisać kilkadziesiąt lat z życia przyjaciół to pomysł wręcz genialny, gorzej z jego realizacją. Wieje nudą, krótko mówiąc. Kilka linijek dialogu przeplata się z kilkoma akapitami opisów, a wszystko to sprawia wrażenie, jakby autorka chciała mnie zmusić do współczucia Jude'owi. Postacie pojawiające się w jego życiu robią dokładnie to samo... Mężczyzna za mężczyzną, gdzieś tam w tle kobiety statystki i wciąż nieufność Jude'a. Poza tym... W dzisiejszych czasach związki homoseksualne nie są już tematem tabu, wszyscy o nich wiedzą, nikt nie ukrywa ich istnienia... Ale czy to znaczy, że za wszelką cenę w książce trzeba kilka razy je podkreślać, wyciągając nawet ponad heteroseksualne? Także do narracji miałam momentami zastrzeżenia. Może to wynikać z mojego braku skupienia, bo już po kilkuset stronach męczyłam tę książkę dosłownie z obowiązku, ale zmienne poziomy narracji czasami sprawiały, że nie rozumiałam, o kim czytam, do kogo jest to skierowane i kto to pisze. Raz narrator jest bohaterem, raz obserwatorem... Naprawdę momentami trudno było się połapać. Już na początku tak się czułam, ale uznałam, że ,,to się musi po prostu rozwinąć".

,,Jakże często przyjaźń i koleżeństwo sprzeciwiają się logice, jak często omijają tych, którzy na nie zasługują, jak często czepiają się dziwaków, ludzi złych, specyficznych, złamanych".

,,Małe życie" opowiada historię prawdziwej i bezinteresownej przyjaźni, która nie zwraca uwagi na wady i przeszłość. Jednak jest też chyba powieścią typowo amerykańską, dlatego nie przypadła mi do gustu. A może po prostu spodziewałam się czegoś innego, delikatniejszego i poważnego zarazem? Może sama nie wiem, czego się spodziewałam? Wiem jedno: momentami miałam ochotę tą książką rzucić, innym razem na niej zasnąć. Jeśli macie słabe nerwy, jesteście zmęczeni codziennością i zestresowani własnym życiem, myślę, że nie powinniście sięgać po tę opowieść. Jest na swój sposób piękna, ale bardzo męcząca, co głównie wpłynęło na mój odbiór. Jednak nie podchodźcie do niej nastawieni na przyjemną lekturę. To nie jest czytadełko na kilka wieczorów, to jest książka ambitna i dobra, ale... No właśnie - wciąż to ,,ale"...

,,(...) to jest miłość szczególna, ponieważ jej podstawą nie jest atrakcyjność fizyczna ani przyjemność, ani intelekt, tylko lęk. Człowiek nie wie, czym jest lęk, dopóki nie ma dziecka, i może ten fakt podstępnie wpędza nas w myślenie, że taka miłość jest przemożna, bo sam lęk jest przemożny. (...)".
szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
chimerzasta plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-05-29, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Czytam regularnie w 2017 roku,
Książkę czytałam bardzo długo. Byłam zmuszona robić sobie przerwy, ale nie dlatego, że jest nudna, tylko tak przejmująco smutna, że czytanie jej po prostu przekraczało moje siły. Powiedzieć, że jest bardzo dobra, to jakby nic nie powiedzieć. Czegoś tak prawdziwego, a jednocześnie przygnębiającego nie czytałam bardzo dawno. Ogromna dawka emocji - bardzo różnych emocji!
Zdecydowanie polecam!
Vilsa plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-05-26, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2017,Mam,
800 stron traumatycznych przeżyć, wielkich emocji. No, prawie 800, bo pierwsze 100-150 stron to niezbyt interesujące wprowadzenie do historii o przyjaźni czterech mężczyzn. Przyznam szczerze, że Malcolm i JB byli mi obojętni i ich wątku, jak na mój gust, mogłoby nie być wcale lub mógłby być tylko tłem do historii Jude'a i Willema.
Jude... To jeden z najbardziej interesujących bohaterów książkowych, jakich udało mi się dotychczas poznać. Pragnęłam poznawać jego historię, dowiadywać się, co sprawiło, że jest takim zamkniętym człowiekiem. I autorka powoli wylewała nam jego obawy, lęki, jego mroczne tajemnice, straszną przeszłość. Łzy leciały mi bez opamiętania. Im więcej się dowiadywałam, tym bardziej płakałam, ile jeszcze złego musiał wycierpieć ten człowiek.
Dopiero Willem, Andy, Harold i Julia sprawili, że był dla kogoś ważny. Ale jak mocno bolało, kiedy mimo ich wysiłków, nie potrafił dostrzec, jak silnie jest kochany...
Relacja z Willemem to jedno z najpiękniejszych opisów, jakie czytałam kiedykolwiek. Tyle bezinteresowności, tyle opieki, tyle uczucia. Szkoda tylko, że zostało tak okropnie zniszczone przez to, że Willem nie do końca potrafił poświęcić się Jude'owi i decydował się na okazjonalne stosunki seksualne z innymi - chore i zupełnie psuło mi cały odbiór ich związku.
Ból i tęsknota, jaką później zauważamy u Jude'a, łamały mi serce. Sposób radzenia sobie z nieobecnością ukochanej osoby rozłożył mnie na łopatki, bo od razu przed oczami stawała mi osoba, która dla mnie jest całym światem i nie wyobrażam sobie życia bez niej.
Książka jest straszna. Bolesna, głęboka, ale niezmiernie ważna. Bo doceniamy ludzi, którzy są z nami blisko, bo zauważamy, ile krzywd może wyrządzić człowiekowi człowiek i uczymy się, jak się tego wystrzegać i chronić przed złem innych.
patcyr plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-03-10, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,Wyzwanie 2017 - 52 książki ,
Kilka słów mojej opinii o Małym Życiu - lektura ciężka, dłużyła mi się okropnie, jednakże historia jednego z bohaterów tak mnie zainteresowała, że właściwie czytałam tą książkę dla niego - mam na myśli Juda. Co do samej formy, książka napisana dobrze, jednak mnie osobiście bardzo denerwowało użycie różnych czasów.
Moja końcowa opinia - jak się zacznie czytać to koniecznie trzeba dobrnąć do końca bo warto ?
Monia_35 plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-03-02, Ocena: 3, Na półkach: Przeczytałem,52 ksiażki w 2017 r.,
Cały czas biję się z myślami, jak opisać. Wśród ochów i achów znajomych-mnie nie ujęła, tylko wymęczyła..Nie chcę nikogo zniechęcać, po prostu-nie moje klimaty,nie lubię wydumanych,aż tak wydumanych historii.
RudaRecenzuje plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-03-05, Na półkach: Przeczytałem,

Piękni, młodzi, z apetytem na życie i nadzieją na realizację marzeń. Ale nie wszyscy będą mieli ku temu okazję. Niektórzy nigdy nie wymażą z pamięci tego, co ich spotkało, a przeszłość ostrymi szponami zniszczy wszelkie oznaki szczęścia.


„Czym było szczęście, jak nie ekstrawagancją, stanem niemożliwym do zachowania, po części dlatego, że tak trudno go wysłowić”?


„Małe życie” okazało się dla mnie nie takim znowu małym wyzwaniem. W dużej mierze ze względu na swoje gabaryty, ale przede wszystkim biorąc pod uwagę treść, która jest o wiele cięższa, niż samo wydanie powieści. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że od razu mnie oczarowała, a nawet gdy to już się stało, bałam się, że nie podołam i nie dotrę do zakończenia. Tak wiele bólu, smutku i melancholii złamało mi serce i kilkakrotnie miałam wrażenie, że po odłożeniu powieści, nie będę w stanie do niej powrócić. Wróciłam, skończyłam i nie jestem pewna, co powiedzieć. To przepiękna opowieść, ale tam mocno nacechowana przykrymi wydarzeniami, ludzkim okrucieństwem i niesprawiedliwością losu, że chyba wolałabym jej jednak nie polecać.


Płakałam przy niej jak dziecko. Więcej niż jeden raz. Choć nie uważam się za osobą przesadnie wrażliwą, ta książka szalenie mnie poruszyła i chyba nie ma takiej możliwości, bym kiedyś o niej zapomniała. Podczas czytania towarzyszyło mi tak wiele emocji, że momentami odnosiłam wrażenie, że niedługo wybuchnę. Złością. Gniewem. Płaczem. Kolejny raz. Nie mieściło mi się w głowie, że ludziom mogą przytrafiać się takie rzeczy. Raz za razem. I znowu. Tak, jakby przeznaczono dla nich cały zapas cierpienia. A ja cierpiałam wraz z bohaterami, których pokochałam.


Autorka wyraźnie lubuje się w trudnych tematach, nie pozwalając czytelnikowi na chwilę oddechu. Powieść stanowi raniącą mieszankę najboleśniejszych i najokropniejszych tematów, jakie my, ludzie, możemy sobie wyobrazić. Molestowanie seksualne, przemoc, uzależnienie od narkotyków, bieda- to tylko kilka z nich. I nawet piękna przyjaźń między bohaterami i miłość, która praktycznie się nie zdarza, nie są w stanie złagodzić i zrównoważyć wszystkich tych okropieństw. Dla nich nie ma odpowiedniej skali, nie ma żadnego hasła bezpieczeństwa, nie ma końca. To jedno wielkie pasmo nieszczęść, którego świadkiem i uczestnikiem się stałam. I czasami myślę, że gdybym posiadała część tej wiedzy wcześniej, nie zdecydowałabym się na tę lekturę.


Bohaterzy książki to przyjaciele, których przyjaźń nie raz zaskakuje czytelnika. Głęboka, emocjonalna, na całe życie, ale także niestroniąca od komplikacji i upadków. To relacja, o której nie jest łatwo czytać i pisać. Zastanawiająca, refleksyjna, silna, zdaje się, że na życie i śmierć. Jeden z bohaterów wyróżniał się spośród pozostałych, swoją niepewnością, kruchością, nadwrażliwością i zamknięciem na świat. I to właśnie Jude jest w tym dziele postacią tragiczną. To właśnie jemu współczułam. I jego pokochałam. Gorąco pragnęłam przekazać mu trochę ciepła, pokazać, że świat wcale nie jest taki zły, tylko jak? W tej fikcyjnej powieści znalazło się tyle realizmu i prawdziwego życia, że urzekła mnie i poruszyła bardziej niż historie oparte na faktach.


„On sam nie wie, jak objaśnić siebie samego”.


Czyta się powoli i nielekko. Nie wynika to ze stylu autorki, która pisze zrozumiale, lekko i płynnie przesuwa się po kartach powieści. Po prostu nie można lekko czytać o ludzkich dramatach, zwłaszcza tych, które wyrazić powinno się wyłącznie drukowanymi literami. To wielkie dzieło, ilustrujące właściwie całe życie jego bohaterów, dopracowane, przemyślane, niezapomniane, ale czyta się je powoli, z rozmysłem i z przerwami na oddech i na uspokojenie. Przy tej powieści bardzo trudno zebrać myśli, być opanowanym, cieszyć się własnym życiem. Bo to opowieść o piekle, jakim okazało się życie innych i nie sposób przejść nad tym łatwo do porządku dziennego.


Nie sposób łatwo o niej zapomnieć. Chciałabym napisać więcej, lepiej, ale nie mogę. Autorka przelała na mnie ból bohaterów i chciałabym, żeby te koszmary zostały ukryte. W trakcie pisania tego tekstu znowu ogarnął mnie smutek. Widzicie, niełatwo pozbyć się tych emocji. Nie można o nich zapomnieć. 


 

hania_sr plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-09-05, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki,
W skali od 1 do 6, moja ocena to 10 :).
Dla mnie to książka przede wszystkim o miłości. Targały mną różne uczucia, o które nawet bym siebie nie podejrzewała np. dlaczego Jude zabił się dopiero po 60-siątce. Kilka razy prawie się popłakałam. Trzyma w napięciu, bez zadęcia. Pisana nietrudnym słowem, ale nie sposób się od niej oderwać. Teraz muszę zrobić przerwę w czytaniu - jeszcze długo nic nie będzie tak dobre !
askier plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-08-25, Ocena: 2, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,Mam,
Zachwytom nie było końca, pierwsze miejsca na listach rankingów zagarnięte, czytelnicy zaczarowani - nie mogą funkcjonować, bo siedzą w domach wbici w fotele i przytłoczeni emocjami, nadmiarem tragedii i... a może jednak nudą? Małe życie to niemała książka, ciężka i - mam wrażenie - skierowana do wąskiego grona osób. Chociaż już sama nie wiem, bo wystarczy wejść na stronę Lubimy Czytać, by zobaczyć mnóstwo opinii przepełnionych zachwytem i fascynacją. Jak do tej pory ufałam czytelnikom tego portalu i rzadko kiedy książka powyżej ośmiu gwiazdek mi się nie spodobała, tak teraz czuję się zawiedziona. Ale zacznijmy od początku...

,,Małe życie" z założenia opowiada historię czwórki przyjaciół na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Każdy z nich jest swego rodzaju artystą: malarz JB, architekt Malcolm, aktor Willem i prawnik Jude. Poznajemy ich, gdy wynajmują razem mieszkanie i wkraczają w dorosłe życie. Chociaż ,,poznajemy" to jak dla mnie za dużo powiedziane, ale niech tak już zostanie. Po mniej więcej dwustu stronach powieści autorka skupia się na życiu jednego z przyjaciół, Jude'a, który zaczyna odnosić wiele sukcesów, zdobywa sympatię kolejnych wpływowych osób, wiedzę i doświadczenie. Jude jednak nie jest jednym z tych zwykłych chłopaków, których można spotkać na ulicach miasta. Tragiczna przeszłość, trauma z dzieciństwa trawiąca go nawet w dorosłości i wypadek rzutujący na jego zdrowie do końca życia odciskają na psychice bohatera widoczne piętno, przez które on sam nie potrafi zaakceptować siebie takiego, jaki jest. W dobrych uczynkach i miłych słowach innych ludzi doszukuje się drugiego dna, jest ostrożny i przewrażliwiony. Każdy dzień dla Jude'a jest wyzwaniem ponad jego siły. Na szczęście poznaje Harolda, który jest jego wykładowcą. Między tą dwójką rodzi się głęboka i szczera przyjaźń - i choć w tle jest wciąż obecny Willem, to właśnie ta relacja na długo wychodzi na pierwszy plan... Jednak nawet z nim Jude nie chce rozmawiać i zamyka się w sobie, gdy temat rozmowy schodzi na jego przeszłość. Wszystko zamknął gdzieś głęboko w sobie i nikomu nie chce zdradzić wszystkich bolesnych tajemnic.

,,- Ty sam mi mówiłeś, żeby nigdy niczego nie przyjmować po prostu (...).
- To na uczelni i w sądzie (...). Nie w życiu. W życiu, widzisz, Jude, czasami miłe rzeczy zdarzają się dobrym ludziom. Nie musisz się martwić, nie zdarzają się tak często, jak powinny. Ale gdy się zdarzają, dobrym ludziom pozostaje tylko powiedzieć ,,dziękuję" i iść dalej (...)".

Naprawdę trudno coś więcej powiedzieć o fabule, jeśli chce się uniknąć spoilerów, o które nietrudno przy tak obszernej książce. Może i ,,Małe życie" zasługuje na miano dobrej powieści, ale myślę, że rozgłos i opinie są trochę przesadzone. Może to po prostu do mnie nie przemawia, może źle do niej podeszłam. Nastawiłam się na opowieść o przyjaźni, której właściwie potrzebowałam: ambitnej lektury z niebanalnym tematem, ale też lektury przyjemnej. ,,Małe życie" natomiast nic przyjemnego w sobie nie miało, przeciwnie - męczyły mnie przydługie i momentami zbędne opisy, historie opowiedziane czasami zbyt szczegółowo, czasami po łebkach, męczył mnie nadmiar negatywnych emocji i atmosfera psychicznego wyniszczenia. Męczył mnie główny bohater. Zapytacie zapewne dlaczego. ,,Uparty jak osioł" to bardzo dobre określenie. Uparł się, że nic nikomu nie powie, uparł się, że nic nie zrobi, by sobie pomóc, a nawet będzie się starał niszczyć swoje ciało na każdym kroku. W dobrych momentach życia wciąż doszukuje się oszustwa, nawet jako dorosły mężczyzna nie potrafi podejść do życia choć trochę odpowiedzialnie. I jeszcze gdyby jego tajemnica była niezmiernie zaskakująca, to może bym to zrozumiała... Ale to było do przewidzenia. Już po kilku stronach zorientowałam się, co takiego ukrywa Jude. Bohater ten przeżył coś strasznego, co wiem, że się zdarza, niestety, ale też nie próbował się w żaden sposób podnieść po tylu upokorzeniach i porażkach. Jude jest postacią, na którą spadły wszystkie (no może większość) możliwe krzywdy życia i przez to dla mnie jest zbyt... sztuczny, mało wiarygodny.

Nie mogę jednak zaprzeczyć, że zamiar fabuły był bardzo ciekawy: opisać kilkadziesiąt lat z życia przyjaciół to pomysł wręcz genialny, gorzej z jego realizacją. Wieje nudą, krótko mówiąc. Kilka linijek dialogu przeplata się z kilkoma akapitami opisów, a wszystko to sprawia wrażenie, jakby autorka chciała mnie zmusić do współczucia Jude'owi. Postacie pojawiające się w jego życiu robią dokładnie to samo... Mężczyzna za mężczyzną, gdzieś tam w tle kobiety statystki i wciąż nieufność Jude'a. Poza tym... W dzisiejszych czasach związki homoseksualne nie są już tematem tabu, wszyscy o nich wiedzą, nikt nie ukrywa ich istnienia... Ale czy to znaczy, że za wszelką cenę w książce trzeba kilka razy je podkreślać, wyciągając nawet ponad heteroseksualne? Także do narracji miałam momentami zastrzeżenia. Może to wynikać z mojego braku skupienia, bo już po kilkuset stronach męczyłam tę książkę dosłownie z obowiązku, ale zmienne poziomy narracji czasami sprawiały, że nie rozumiałam, o kim czytam, do kogo jest to skierowane i kto to pisze. Raz narrator jest bohaterem, raz obserwatorem... Naprawdę momentami trudno było się połapać. Już na początku tak się czułam, ale uznałam, że ,,to się musi po prostu rozwinąć".

,,Jakże często przyjaźń i koleżeństwo sprzeciwiają się logice, jak często omijają tych, którzy na nie zasługują, jak często czepiają się dziwaków, ludzi złych, specyficznych, złamanych".

,,Małe życie" opowiada historię prawdziwej i bezinteresownej przyjaźni, która nie zwraca uwagi na wady i przeszłość. Jednak jest też chyba powieścią typowo amerykańską, dlatego nie przypadła mi do gustu. A może po prostu spodziewałam się czegoś innego, delikatniejszego i poważnego zarazem? Może sama nie wiem, czego się spodziewałam? Wiem jedno: momentami miałam ochotę tą książką rzucić, innym razem na niej zasnąć. Jeśli macie słabe nerwy, jesteście zmęczeni codziennością i zestresowani własnym życiem, myślę, że nie powinniście sięgać po tę opowieść. Jest na swój sposób piękna, ale bardzo męcząca, co głównie wpłynęło na mój odbiór. Jednak nie podchodźcie do niej nastawieni na przyjemną lekturę. To nie jest czytadełko na kilka wieczorów, to jest książka ambitna i dobra, ale... No właśnie - wciąż to ,,ale"...

,,(...) to jest miłość szczególna, ponieważ jej podstawą nie jest atrakcyjność fizyczna ani przyjemność, ani intelekt, tylko lęk. Człowiek nie wie, czym jest lęk, dopóki nie ma dziecka, i może ten fakt podstępnie wpędza nas w myślenie, że taka miłość jest przemożna, bo sam lęk jest przemożny. (...)".
monweg plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-07-03, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki - 2016,Egzemplarz recenzencki,Mam,
"Moje życie, pomyśli, moje życie. Więcej pomyśleć nie zdoła i będzie powtarzał te słowa w kółko - trochę kantyczkę, trochę przekleństwo, trochę krzepiący refren - osuwając się w ten inny świat, który odwiedza, gdy włada nim taki ból, świat, który nigdy nie jest daleko od jego własnego, ale którego potem nigdy nie pamięta: Moje życie."

Lispenard Street jest krótką i wąską uliczką Nowego Jorku, przy której spotkamy czteropiętrowe, zaniedbane kamienice z ledwie trzymającymi się ściany schodami przeciwpożarowymi na froncie budynków, sąsiadujące z wyższymi o kilka pięter, wyremontowanymi apartamentowcami. Na małej przestrzeni mamy tu wiele sprzeczności, a sama ulica wydaje się nie pasować do krzyżujących się z nią Church Street i West Broadway. Właśnie na Lispenard Street rozpoczynamy i kończymy podróż z bohaterami powieści Hanyi Yanagihary Małe życie - powieści naprawdę wielkiej.

Głównymi postaciami książki jest czwórka przyjaciół z college'u: Willem, JB, Malcolm i Jude. Malcolm, jako jedyny z czwórki nie ma problemów finansowych; nadal mieszka w jednym domu z rodzicami; pracuje jako architekt w firmie projektowej; jest ciemnoskóry, ale nie tak bardzo, jak JB. JB, czyli Jean Baptiste, jest czarnoskórym gejem; pochodzi z rodziny o haitańskich korzeniach; zajmuje się malarstwem i performansami; w domu traktują go jak króla; lubi błyszczeć i nie boi się wyrażać swojego zdania (czyt. lubi się kłócić o wszystko). Willem jest biały; pochodzi z biednej rodziny szwedzkich emigrantów; nie utrzymuje kontaktu z rodzicami, którym na tym nie zależy; ma prawie niewyczerpane pokłady empatii; jest aktorem, który powoli zdobywa renomę w branży; najbliżej przyjaźni się z Judem. Jude jest postacią najbardziej zagadkową; nie wiemy nic o jego rodzinie; jego korzenie etniczne są nieokreślone; nie znamy jego przeszłości. Jude jest tajemniczą układanką, której elementy powoli się odkrywają. Co wiemy o Judzie: dysponuje świetną pamięcią i potrafi logicznie myśleć; jest niezwykle inteligentny; umie rewelacyjnie gotować; nie ma człowieka, który nie polubiłby Jude'a. Jednakże mało kto wie o nim coś więcej.

"Jude, pomimo obaw przyjaciół, wiedział, że z największą rozkoszą przekroczy trzydzieści lat, z tego samego powodu, z którego oni cierpieli: ponieważ był to próg niezaprzeczalnej dorosłości. (Nie mógł się doczekać trzydziestu pięciu, kiedy będzie mógł powiedzieć, że jest już dorosły dwa razy dłużej, niż był dzieckiem)."

Jude jest bohaterem wyjątkowym, początkowo wydaje się, że to ,,postać widmo", Nikt - człowiek bez przeszłości; ktoś, kogo nie da się określić ani przyporządkować. Im bardziej jednak zagłębiamy się w powieść, tym więcej o nim zaczynamy wiedzieć, a wiedza ta przynosi smutek i gniew. Jude troszczy się o swych przyjaciół, pomagając im, jak tylko może, czując, że zawsze robi za mało. Mężczyzna toczy jednak codzienną walkę z ogromnym bólem i własnymi demonami z przeszłości.

Warto zauważyć, że Yanagihara, opowiadając historię kilku młodych ludzi, przedstawia sytuację panującą w społeczeństwie. Obok wydarzeń z życia bohaterów widoczny jest także obraz wielkiego miasta, wspaniałego Nowego Jorku, z całą jego etniczną, religijną i kulturową mozaiką. Autorka, zgłębiając psychikę swoich postaci, oddaje jednocześnie niepokoje i niepewności, które towarzyszą całemu pokoleniu. Nie można zapominać, że Yanagihara nie stworzyła typowej powieści realistycznej. Nie mamy tu do czynienia z obserwacją wszystkich warstw społecznych. Autorka skupia się na środowisku, w którym sama żyje i które mogła poznać - opisuje społeczność wykształconą, ceniącą sztukę i naukę, ludzi niekoniecznie bogatych, ale wykształconych oraz mających szerokie horyzonty.

Jak przystało na wielką amerykańską powieść, Małe życie zachwyca swoją przystępnością. Zarówno styl, jak i język są proste i nie powinny stanowić problemu dla żadnego czytelnika. Jednocześnie poruszana tematyka jest niezwykle ważka. Yanagihara, oprócz wspomnianej wcześniej obserwacji społeczeństwa, dotyka tematu cierpienia i przyjaźni, które stanowią stałe motywy literackie. Należy jednak zwrócić uwagę, że książka nie zalicza się do grupy prostych ramotek z morałem. Małe życie udowadnia, że i dzisiaj powstają powieści wielkie i ważne.

Bez wątpienia Nowy Jork stanowi ważnego bohatera Małego życia; w powieści jawi się jako miasto dające wiele możliwości, ale także schronienie przed własną przeszłością. Pamięć okazuje się istotą bezwzględną i przynoszącą ból, a empatia stale towarzyszy głównym postaciom. W powieści nie brakuje pytań o odpowiedzialność, jaka na nas spoczywa względem bliskich nam osób, a także o poświęcenia, które jesteśmy w stanie ponieść w imię przyjaźni.

Jeśli przeraża was ponad 800 stron powieści, wierzcie mi, że to tylko strach ma wielkie oczy. Kiedy już zacznie się poznawać Małe życie, każdy moment, gdy trzeba odłożyć książkę i zająć się codziennymi sprawami zaczyna potwornie frustrować. Tej powieści nie chce się odkładać, dopóki się jej nie przeczyta. Jednocześnie po przeczytaniu chce się do niej wrócić. Małe życie stanowi pozycję, której nie przeczytać, to wstyd dla każdego bibliofila. Bierzcie książkę do ręki i czytajcie, poczujecie się z nią, jakbyście wrócili do domu.

"Jeżeli kochasz dom - a nawet jeśli nie - to nic nie bywa tak przytulne, tak swojskie, tak rozkoszne jak ten pierwszy tydzień po powrocie. W tym tygodniu nawet rzeczy, które normalnie by cię zirytowały (...) stają się przypomnieniem twojej trwałości i tego, jak życie, twoje życie, zawsze łaskawie pozwoli ci wejść w siebie z powrotem, choćbyś wyjechał nie wiadomo jak daleko, nie wiadomo jak dawno."

http://monweg.blogspot.com/2016/06/mae-zycie-hanya-yanagihara.html
jente Linia koment
Przeczytane:2017-05-13, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2017,
kaori Linia koment
Przeczytane:2017-05-04, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
anoola Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
MonikaP Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Eli1605 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Mirania Linia koment
Przeczytane:2016-11-21, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki w 2016,
moniapili Linia koment
Przeczytane:2016-10-28, Ocena: 3, Na półkach: Przeczytałem,
Anja__ Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,Mam,
baros83 Linia koment
Przeczytane:2016-07-10, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem, 52 książki 2016,
Kuna82 Linia koment
Przeczytane:2016-06-15, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
Puchatka Linia koment
Przeczytane:2016-07-12, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,
koshi Linia koment
Przeczytane:2016-07-22, Ocena: 3, Na półkach: Przeczytałem,26 książek 2016,Mam,
czarniutka21 Linia koment
Przeczytane:2017-03-21, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,2017,
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
ja_rus Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
grzeniuJee Linia koment
Przeczytane:2016-06-17, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Książka, dzięki której pokochasz książki. Nawet, jeśli nie lubisz czytać
Pax
Nieja i ja
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów