Opis ksiązki

Kup Teraz

Metalowa Dolna

Ocena ( 3 osoby )
4.7
Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2015-04-14
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 978-83-941839-0-5
Liczba stron: 112
Dodał/a książkę:ksiazkomania
Dodał/a opinię:awiola
Recenzja - Metalowa Dolna
"Przyjmuję to, co przeczytałem, i wyobraźnię za bazę, a silne przeżycie za zapłon. Doszło do zwarcia pod czaszką i choroba gotowa".


Kompletnie nie budzący żadnych skojarzeń tytuł tej książki, w połączeniu z okładką przedstawiającą dyski sztangowe rodem ze starej siłowni oraz intrygujący opis, nie pozwoliły mi przejść obojętnie nad lekturą tego utworu. I słusznie, bowiem "Metalowa Dolna" pomimo swojej niezbyt dużej objętości, okazała się książką na tyle abstrakcyjną, że zaczęłam się zastanawiać, czy to co nieprawdopodobne, mogłoby się rzeczywiście wydarzyć.

Bruno Kadyna to urodzony w 1981 r. w Gdyni debiutujący autor, który czyta od dziecka, a pisze od paru lat. Jest z zawodu złotnikiem - jubilerem, uwielbia muzykę i sport, a pisanie sprawia mu wielką frajdę. Od 2011 r. mąż i ojciec.

Pasja Tomasza to siłownia, w której potrafi spędzić długie godziny, zapominając o całym świecie, a w szczególności o nowotworze swojej ukochanej żony Kasi. Jego siłowy azyl ulokowany został w piwnicy domu w którym mieszka. Gdy umiera jego ukochana małżonka, bohater przerywa treningi na kilka tygodni, a gdy powraca do piwnicy, zauważa, iż nie jest w niej sam. Tajemnicza istota pokazuje mu bowiem świat z zupełnie innej perspektywy, z perspektywy mieszkańców krainy zwanej Metalową Dolną.

Rozejrzyjcie się wokół siebie, a w szczególności pod deski Waszej podłogi, która może kryć wiele niespodzianek, o jakich nawet nie śniliście. W ten bowiem oto sposób Bruno Kadyna wprowadza czytelników w fikcyjny świat istot zwanymi Bulwakami, o których nie mogę za dużo Wam opowiedzieć, by nie zepsuć wrażeń z lektury książki autora. Mogę jednak zdradzić, że Zgniatacz i jego relacja z Tomaszem wywoływały we mnie wiele uśmiechu i zadumy, a także smutku i refleksji. Najciekawsze jednak jest to, iż istnienie Bulwaków można interpretować dwojako i z pewnością każdy z Was dojdzie do tej myśli, czytając ten utwór. Utwór będący minipowieścią z pogranicza literatury obyczajowej i fantasy, z elementami tak uwielbianego przeze mnie realizmu magicznego w postaci wprowadzenia do fabuły swoistych elementów irracjonalnych oraz niezwykłych i tajemniczych, czym oczywiście jest sam fakt istnienia świata Bulwaków.

Nie wiem, jaka jest geneza powstania krainy, jaką zamieszkują Zgniatacz i pozostałe istoty, ale tajemniczość ich istnienia, cechy jakie nadał im autor oraz nieco bajkowa atmosfera, nie pozwoliły mi odłożyć tej książki, dopóki nie przeczytałam jej ostatniej strony. I co warto podkreślić, nie zniechęciły mnie nawet liczne opisy treningów głównego bohatera na siłowni, które dla mnie, czytelniczki nie mającej nic wspólnego z takim aktywnym spędzaniem czasu, nie stanowią w swojej istocie zachęcającego elementu fabularnego.

W poprzednim akapicie napisałam, że w książce odnajdziecie nieco bajkowy klimat. Warto jednak podkreślić, iż nie jest to w żadnym wypadku bajka dla dzieci, lecz opowieść przeznaczona wyłącznie dla dorosłych czytelników, bowiem tutaj nie wszystko kończy się szczęśliwie. Zakończenie wywołuje bowiem sporą dozę smutku i niedowierzania wywołaną tym, że Bruno Kadyna w taki właśnie sposób pokierował losami Bulwaków. W moim odczuciu w sposób bezwzględny i bez litości. Muszę przyznać bowiem, że Zgniatacz i pozostali przedstawiciele jego gatunku podczas lektury, stali się dla mnie bardzo bliskim istotami, stąd moje rozżalenie zakończeniem, które co muszę przyznać, pozostawi tę książkę na dłużej w mojej pamięci.

"Metalowa Dolna" to oprócz wątku fantastycznego, także dość wnikliwe studium męskiej psychiki w obliczu wielkiej tragedii, jaką niewątpliwie jest śmierć ukochanej osoby. Trafiona pierwszoosobowa narracja Tomasza, jego myśli i spostrzeżenia podane na tacy, pozwalają wniknąć w męską psychikę. I mogłoby się wydawać, że to książka w takim wypadku przeznaczona głównie dla mężczyzn, z czym się nie zgodzę. Mnie bowiem jako czytelniczkę pochłonęła bez reszty.

Piwnica Tomasza, w której urządził sobie siłownię będącą azylem od codziennych, trudnych spraw, okazała się niespodziewanie czymś więcej. Okazała się bowiem drzwiami do zupełnie innego świata, który zmusza do zadania sobie wielu pytań natury egzystencjalnej. To niewątpliwie bardzo oryginalny debiut, który wyróżnia się na tle innych książek świeżością i ciekawym pomysłem. Wielkie brawa dla autora.
szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
ksiazkomania plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-06-23, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,Mam,Recenzenckie,x52 książki 2015,

Mieć pasję.


Utrata bliskiej osoby to wydarzenie, którego nie życzę nikomu. Ból, cierpienie pozostaje z nami, w tych trudnych chwilach żałoby, na bardzo długo. Wracają wspomnienia wspólnie spędzonych chwil. Jest to ciężki czas dla wszystkich. Kobiety mogą radzić sobie nieco inaczej z żałobą niżeli mężczyźni. ,,Metalowa Dolna" to powieść, w której zawarte są emocje jakie targają właśnie mężczyzną przeżywającym żałobę. Wiele jest powieści odnoszących się do kobiet, a tutaj skupiamy się na mężczyźnie.


Tomasz codziennie poświęca chwilę na treningi w swojej siłowni. Ma ciężko chorą żonę, lecz zawsze stara się znaleźć czas na ćwiczenia. To tam czuje się wolny. Przeżywa ogromny ból, gdy jego żona przegrywa walkę z rakiem. Cierpi, próbuje poradzić sobie z żałobą i wielką stratą. Wraca do siłowni i wtedy spotyka dziwną istotę. Czy z tego cierpienia postradał zmysły? Czy może jednak ,,to coś" naprawdę żyje pod fundamentami jego siłowni?


,,Metalowa Dolna" to debiut literaci polskiego pisarza. Nie muszę chyba wspominać jak kocham debiuty. Kompletnie nie wiedziałam czego spodziewać się po powieści, co się kryje na tych zaledwie 100 stronach. I to jest bardzo dobre rozwiązanie na debiut. Krótko i na temat. Przez to, że powieść jest tak zwięzła myślę, że każdy się w niej odnajdzie. Nie każdy lubi czytać debiuty, boi się nudy i zwykłego rozczarowania, jednak ,,Metalowa Dolna" nie rozczaruje nikogo, to mogę zagwarantować. Nawet jak komuś nie przypadnie do gustu, bo wiemy, że nie wszystkim da się dogodzić, to nie odczuje tego. Jest to powieść na jeden wieczór, wieczór, który czytelnicy zapamiętają na długo.


Powieść opowiada o pasji, dążeniu do celu, wytrwałości. Dzięki niej możemy poznać emocje jakie targają młodym mężczyzną po śmierci ukochanej osoby. Co dzieje się w głowie osoby, która utraciła część siebie? Czy naprawdę można popaść w obłęd? Język i styl jest w stu procentach pisany z punktu widzenia mężczyzny. Trzeba mieć odwagę by poświęcić debiut na narrację tak prostą, ale jednocześnie intrygującą. Nie ma tu zahamowań, sztucznego powstrzymywania się. Wiadomo, jaki bywa język mężczyzn. Czasami jest mocny, z pazurem.


Autor zadbał o element fantasy. Szczerze, bardzo czekałam na ten moment, w którym poznam, co to za istoty goszczą w siłowni. ,,Metalowa Dolna" połączyła wątki fantasy z elementami psychologicznymi przez co powstała bardzo ciekawa całość. Momentami zastanawiałam się czy to co widzi główny bohater jest jego tworem wyobraźni czy rzeczywistością. Nigdy do końca nie możemy wiedzieć gdzie kończy się granica naszej wyobraźni.


Jestem pewna, że o autorze usłyszymy jeszcze nie raz. W ,,Metalową Dolną" włożył serce, przez co czuć w niej świeżość debiutu, emocje i prawdę. Już sam tytuł jest intrygujący, no bo co może oznaczać ,,Metalowa Dolna". Żeby się dowiedzieć konieczne jest przeczytanie książki. Bruno Kadyna swoim debiutem mocno odcisnął piętno na polskiej literaturze. Cieszy mnie fakt, że mamy coraz więcej dobrych pisarzy i coraz więcej znakomitych powieści. Ostatnim czasy naprawdę mamy się czym pochwalić.

alkatraz plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-08-17, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2015,
Interesująca książka, którą przeczytałam bardzo szybko. Autor opowiedział ciekawą historię, która była niezwykle oryginalna. Zastanawiałam się co prawdą, a co fałszem jest; gdzie istnieje granica między jawą a iluzją. Pozytywnie oceniam zakończenie.
bambi12 plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-06-26, Na półkach: Przeczytałem,Mam,

Patrząc na okładkę można spodziewać się, że lektura będzie działa się w niezbyt urokliwym miejscu a leżące pod ścianą ciężary do ćwiczeń odrobinę sugerują co też bohater będzie robił. Jednak nie spodziewałam się, że opisy podnoszenia ciężarów w piwnicy zajmą w tej książce tak sporo miejsca. Momentami odnosiłam wrażenie, że mam już tego dość. Ileż można czytać o tym samym. A może właśnie o to chodziło autorowi. Żebym odczuwa wyczerpanie psychiczne. Takie jakie przeżywał przedstawiony tu bohater, któremu umierała na nowotwór żona...


Zatem walczyłam z każdym słowem, z kolejnymi stronami tekstu. Z początku wydawało mi się, że to niezbyt obszerna książeczka. Jednak powstała podczas czytania atmosfera przesiąknięta szukaniem wyjścia z sytuacji patowej spowodowała, że lektura urosła do co najmniej trylogii. Ciągnęła mi się nieopisanie. Nigdy nie natknęłam się na tego rodzaju utwór. Wreszcie dotarłam do punktu (prawdopodobnie kulminacyjnego) i po nim charakter tej historii zmienił się o jakieś 180 stopni. W sumie nie ma się co dziwić. W momentach, gdy już nawet nadzieja umiera nie pozostaje nam nic. I właśnie w takiej chwili nasz bohater nie zaprzestał walki. Takie odniosłam wrażenie. Nadal próbował poradzić sobie z zaistniałą sytuacją. Jednak czy to czego doświadczył było realne czy może uległ jakimś urojeniom...


Silne emocje wywołane ciężką chorobą ukochanej osoby a później jej śmiercią mogą spowodować różne konsekwencje natury psychicznej i fizycznej. W tym krótkim utworze autorowi udało się ukazać zmienne stany bohatera i jednocześnie wpleść w opowieść elementy fantastyczne. O jakże łatwiej wierzyć, że nadal jesteśmy jeszcze w pełni władzy umysłowej a alternatywny świat pełen dziwnych stworzeń faktycznie istnieje. Nieraz odreagowanie w postaci wysiłku fizycznego nie wystarcza. Gromadzące się emocje muszą wreszcie znaleźć ujście. I nieraz kończy się to leczeniem psychiatrycznym. Tylko czy fakt, że inni nie widzą Metalowej Dolnej oznacza, że ta "kraina" nie istnieje?


Bruno Kadyna nie używa tu górnolotnego słownictwa. Nazwałabym jego styl wręcz prostym, niekiedy podwórkowym. Jednak wybrany przez pisarza sposób przekazu pasuje do kreacji głównego bohatera. Wyciskającego sztangę za sztangą. Pozującego na twardziela, a jednak jednocześnie poszukującego miejsca, w którym mógłby się ukryć przed całym złem tego świata. Początek tej książki nie zachęca do lektury, ale znając już ostatnie jej słowa mogę Wam zdradzić, że warto ją poznać. I to nie tylko ze względu na pojawiające się tu postaci fantastyczne...

awiola plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-06-16, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2015,Mam,
"Przyjmuję to, co przeczytałem, i wyobraźnię za bazę, a silne przeżycie za zapłon. Doszło do zwarcia pod czaszką i choroba gotowa".


Kompletnie nie budzący żadnych skojarzeń tytuł tej książki, w połączeniu z okładką przedstawiającą dyski sztangowe rodem ze starej siłowni oraz intrygujący opis, nie pozwoliły mi przejść obojętnie nad lekturą tego utworu. I słusznie, bowiem "Metalowa Dolna" pomimo swojej niezbyt dużej objętości, okazała się książką na tyle abstrakcyjną, że zaczęłam się zastanawiać, czy to co nieprawdopodobne, mogłoby się rzeczywiście wydarzyć.

Bruno Kadyna to urodzony w 1981 r. w Gdyni debiutujący autor, który czyta od dziecka, a pisze od paru lat. Jest z zawodu złotnikiem - jubilerem, uwielbia muzykę i sport, a pisanie sprawia mu wielką frajdę. Od 2011 r. mąż i ojciec.

Pasja Tomasza to siłownia, w której potrafi spędzić długie godziny, zapominając o całym świecie, a w szczególności o nowotworze swojej ukochanej żony Kasi. Jego siłowy azyl ulokowany został w piwnicy domu w którym mieszka. Gdy umiera jego ukochana małżonka, bohater przerywa treningi na kilka tygodni, a gdy powraca do piwnicy, zauważa, iż nie jest w niej sam. Tajemnicza istota pokazuje mu bowiem świat z zupełnie innej perspektywy, z perspektywy mieszkańców krainy zwanej Metalową Dolną.

Rozejrzyjcie się wokół siebie, a w szczególności pod deski Waszej podłogi, która może kryć wiele niespodzianek, o jakich nawet nie śniliście. W ten bowiem oto sposób Bruno Kadyna wprowadza czytelników w fikcyjny świat istot zwanymi Bulwakami, o których nie mogę za dużo Wam opowiedzieć, by nie zepsuć wrażeń z lektury książki autora. Mogę jednak zdradzić, że Zgniatacz i jego relacja z Tomaszem wywoływały we mnie wiele uśmiechu i zadumy, a także smutku i refleksji. Najciekawsze jednak jest to, iż istnienie Bulwaków można interpretować dwojako i z pewnością każdy z Was dojdzie do tej myśli, czytając ten utwór. Utwór będący minipowieścią z pogranicza literatury obyczajowej i fantasy, z elementami tak uwielbianego przeze mnie realizmu magicznego w postaci wprowadzenia do fabuły swoistych elementów irracjonalnych oraz niezwykłych i tajemniczych, czym oczywiście jest sam fakt istnienia świata Bulwaków.

Nie wiem, jaka jest geneza powstania krainy, jaką zamieszkują Zgniatacz i pozostałe istoty, ale tajemniczość ich istnienia, cechy jakie nadał im autor oraz nieco bajkowa atmosfera, nie pozwoliły mi odłożyć tej książki, dopóki nie przeczytałam jej ostatniej strony. I co warto podkreślić, nie zniechęciły mnie nawet liczne opisy treningów głównego bohatera na siłowni, które dla mnie, czytelniczki nie mającej nic wspólnego z takim aktywnym spędzaniem czasu, nie stanowią w swojej istocie zachęcającego elementu fabularnego.

W poprzednim akapicie napisałam, że w książce odnajdziecie nieco bajkowy klimat. Warto jednak podkreślić, iż nie jest to w żadnym wypadku bajka dla dzieci, lecz opowieść przeznaczona wyłącznie dla dorosłych czytelników, bowiem tutaj nie wszystko kończy się szczęśliwie. Zakończenie wywołuje bowiem sporą dozę smutku i niedowierzania wywołaną tym, że Bruno Kadyna w taki właśnie sposób pokierował losami Bulwaków. W moim odczuciu w sposób bezwzględny i bez litości. Muszę przyznać bowiem, że Zgniatacz i pozostali przedstawiciele jego gatunku podczas lektury, stali się dla mnie bardzo bliskim istotami, stąd moje rozżalenie zakończeniem, które co muszę przyznać, pozostawi tę książkę na dłużej w mojej pamięci.

"Metalowa Dolna" to oprócz wątku fantastycznego, także dość wnikliwe studium męskiej psychiki w obliczu wielkiej tragedii, jaką niewątpliwie jest śmierć ukochanej osoby. Trafiona pierwszoosobowa narracja Tomasza, jego myśli i spostrzeżenia podane na tacy, pozwalają wniknąć w męską psychikę. I mogłoby się wydawać, że to książka w takim wypadku przeznaczona głównie dla mężczyzn, z czym się nie zgodzę. Mnie bowiem jako czytelniczkę pochłonęła bez reszty.

Piwnica Tomasza, w której urządził sobie siłownię będącą azylem od codziennych, trudnych spraw, okazała się niespodziewanie czymś więcej. Okazała się bowiem drzwiami do zupełnie innego świata, który zmusza do zadania sobie wielu pytań natury egzystencjalnej. To niewątpliwie bardzo oryginalny debiut, który wyróżnia się na tle innych książek świeżością i ciekawym pomysłem. Wielkie brawa dla autora.
Sadu Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów