Okładka książki - Pod samym niebem

Pod samym niebem

Wydawnictwo: Editio
Data wydania:
Kategoria: Poradniki
ISBN: 9788328321335
Liczba stron: 328
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a opinię: Aleksandra Płocha

Ocena: 3.8 (5 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

Bianka po napadzie nie czuję się już bezpiecznie, do tego zostawiła Jamesa i nie chce dalej brnąć w ten niebezpieczny związek. Jednak nie może zapomnieć o tym wszystkim, co się między nimi wydarzyło. Do tego mężczyzna wcale nie zamierza z niej rezygnować i stara się ją zdobyć na nowo. Kobieta ulega i znowu zatraca się w świecie uległości i dominacji. Gdy Bianka już myśli, że wszystko, co złe jest za nimi, to pojawiają się co chwila byłe kobiety Jamesa. Stara się jak może, aby nie odczuwać zazdrości, jednak ktoś próbuję przeszkodzić im w związku. Pierwszy tom zakończył się w dość drastyczny sposób dla Bianki. Teraz stara się na nowo, poukładać wszystko w swoim życiu jednak nie jest to takie proste. Jedno co trzeba przyznać to to, że autorka uczyniła tę część bardziej uczuciową. Przez całą powieść przetacza się fala miłości i pożądania. Już teraz wiemy, jak bardzo zależy Jamesowi na związku, który próbuje stworzyć, lecz dla Bianki to wszystko dzieje się za szybko. Sama fabuła, choć bardzo oklepana przypadła mi do gustu jednak sądzę, że w tej części bardzo mało się działo. W poprzedniej akcja toczyła się nieprzerwanie, a w tej jakby wszystko się zatrzymało. Znalazło się tu oczywiście wiele scen erotycznych, które były bardzo odważne, tylko wydaję mi się, że to i tak za mało. ,,Pod samym niebem" nie wniosło moim zdaniem nic nowego do powieści, bohaterowie nadal kręcą się w kółko, kłócąc się i godząc. Książkę czytało się szybko i przyjemnie dzięki lekkiemu językowi, jakim posługuję się autorka. ,,Pod samym niebem" nie jest najgorszą książką, jaka mi się przytrafiła, jednak uważam, że jej poprzedniczka była o wiele lepsza. Brakowało w niej tego czegoś, co by mnie bardzo zaskoczyło. Jeżeli czytaliście już pierwszą część, to zachęcam, abyście zapoznali się z jej kontynuacją. Może akurat wam spodoba się bardziej niż mnie.

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - natalia6202
natalia6202
Przeczytane:2016-11-25, Przeczytałem,

Recenzja również na: http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

"Zbliżyliśmy się na tyle, iż mogłam dostrzec, że dłonie Melissy nieustannie próbowały dotyka Jamesa. [...] James zrobił krok do tyłu, unikając jej dotyku, ale i tak poczułam, że robi mi się czerwono przed oczami. Czerwono, bo działało to na mnie jak płachta na byka, i czerwono jak krew, bo zamierzałam utoczyć krwi tej wrednej s*ce."


Zazdrość, namiętność, pożądanie.
Demony przeszłości.
Niepewna przyszłość.

Kiedy skończyłam "Podniebny lot", wiedziałam, że muszę od razu zabrać się za "Pod samym niebem". Poprzedni tom zrodził w mojej głowie wiele pytań, na które musiała poznać odpowiedź.
Ale drugi tom zrodził ich jeszcze więcej i teraz z niecierpliwością będę wyczekiwać trzeciego tomu, ponieważ historia Bee i Jamesa jest po prostu genialna i gdyby nie błędy, które popełniła autorka, mogłabym stwierdzić, że jest idealna.
I od błędów dzisiaj zacznę, bo od nich się książka zaczęła.

Zastanawia mnie, dlaczego autorzy uparcie wciskają do książek wątki, gdzie pojawia się jazda konna, jeśli się na tym nie znają. Może i dla osoby, która się na tym nie zna wszystko wydaje się w porządku, ale nie dla mnie, o nie.
Jako, że jeżdżę konno i się na tym trochę znam, to mocno krytykuję książki, gdzie pojawia się wątek wyssany z palca.
Bianka pierwszy raz w życiu wsiadła na konia i oczywiście była tak niesamowicie utalentowana, że wszystko potrafiła. Ta nienaganna postawa ciała i ułożenie nóg, och taka cudowna... No szkoda tylko, że najlepsi jeźdźcy uczą się tego miesiącami, a nawet latami... Ale nieważne, ważne jest to, że Bianka jest po prostu genialna w tym.
I oczywiście pierwsza lekcja jazdy, a Bianka co? Bianka sobie kłusuje! I idzie jej to bardzo dobrze, dziewczyna od razu wszystko łapie... HE HE HE JASNE. Szkoda tylko, że to odbiega od normalności i prawdziwości...
Ehh... Brak mi słów na sztuczność tego fragmentu, który pojawił się na początku. I przez niego aż nie chciało mi się czytać, a moment współżycia na koniu wzbudził we mnie po prostu obrzydzenie.
Nie mieści się to w mojej głowie, bo dla mnie zwierzę to nie jest łóżko...
Na szczęście to był tylko zły początek. Później zostało mi wszystko zrekompensowane, no tak jakby.

" - Hm, gdyby on zrobił sobie dla mnie tatuaż, pozwoliłabym mu przekłuć swoje sutki.
- Umowa stoi, kochana. "

Zauważyłam znaczną poprawę w stylu autorki i już nie było tak wiele nadużyć "się" jak poprzednio. I chwała jej za to, bo bym chyba teraz zwariowała.
A fabuła, pomijając początek, była o wiele lepsza od tej, która pojawiła się w pierwszej części.
Rozkręciło się i było jeszcze ciekawiej.
Były moment zaskoczenia i zdziwienia i nie było schematyczności oraz twardego wzorowania się na innych książkach, a to mi się bardzo podobało. Końcówki się nie spodziewałam, ale to co się w niej wydarzyło było przeze mnie wyczekiwane. Domyśliłam się jednego wątku, ale nie sądziłam, że ten moment nastąpi dopiero na końcu. I właśnie ostatnie rozdziały trochę mnie zdziwiły, bo jak wcześniej nie było aż takiej schematyczności, to na końcu pojawił się nudny wątek, który nie raz się pojawiał.
I oczywiście musiała być wstrętna ex, która myśli, że może mieć wszystko i uprzykrza życie.
Niemniej jednak nadal zastanawiam się, co dzieje się z ojcem Bianki, który pojawił się w pierwszej części. Ciekawi mnie on i jeszcze kilka wątków, dlatego chętnie poznam kolejny tom.

" - Jesteś szalony.
- Hm, to nie najgorsza reakcja. Bałem się, że uciekniesz z wrzaskiem, więc w sumie mogę uznać, że przyjęłaś ten pomysł przychylnie. "

A co do bohaterów...
James jest tak niesamowicie kochany i pokazuje to na każdym kroku. Stanowczo pokazuje czego chce, a jego zazdrość jest momentami wręcz komiczna, ale jednocześnie słodka. Coś w stylu "Bianka jest moja, nie możesz jej ruszyć chociaż palcem, bo złamię Ci rękę". Jest fantastyczną postacią i uwielbiam go, jego zmienność, poczucie humoru i tajne spiskowanie z przyjacielem Bianki, po którym szczerzy się zadziornie.
Natomiast Bianka zaczęła mnie wkurzać, chociaż ją lubię. Sama nie wie czego chce "Nie chcę od niego prezentów, ale i tak je przyjmę, nie będę się kłócić" To chcesz je, czy nie chce? No bo ja jeśli czegoś nie chce, to stanowczo mówię nie i oddaje prezenty. To samo jest z jej uczuciami, sama nie wie czego chce i co czuje. Twierdzi, że ufa Jamesowi, a za chwila okazuje się, że jednak mu nie ufa. Mówi, że nie chce z nim mieszkać, a za chwilę zmienia zdanie. Kobiety zmienne są, fakt, ale że aż tak?
Stefan chociaż jest orientacji homoseksualnej, to nie odpychały mnie jego relacje z mężczyzną. Autorka jedynie zrobiła ich zarys, nie przesadziła, dlatego też świetnie się czytało. Wszystko było delikatne.

" Nagle głośne burczenie w moim brzuchu przerwało tę romantyczną chwilę.
- Chodźmy cię nakarmić, biedactwo. Zaniedbuję cię. "

A co podobało mi się najbardziej?
Bardzo podobało mi się, że wątek miłosny był uroczy i nieprzesadzony, a sceny erotyczne nie odpychały. Czuć namiętność i pożądanie, które zostały niesamowicie oddane w tej książce. Nie brakuje opiekuńczości, zazdrości, która występuje w każdym związku. I chociaż ich zazdrość jest dość mocna, to jakoś mi to nie przeszkadzało, a wręcz sprawiało, że mogłam się pośmiać.
Po trzeci tom z pewnością sięgnę, chociażby dla samego Jamesa.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - candylove27
candylove27
Przeczytane:2016-09-15, Przeczytałem,

 Seria W przestworzach R. K. Lilley jest dość specyficzna. Z jednej strony mamy erotyk, który pochłania lwią część historii, a z drugiej coś na wzór sensacji, a może nawet kryminału. Tylko szkoda, że jest tutaj aż taka dysproporcja.

 

Pod samym niebem rozpoczyna się miesiąc po wyjściu głównej bohaterki, Bianki, ze szpitala. Po tym, jak od miesiąca nie widziała się z Jamesem i próbuje dojść do ładu ze swoim zdrowiem i uczuciami. Jednocześnie chciałaby się widywać z tym szalenie przystojnym miliarderem, ale z drugiej, nie chce się w nic angażować. Jak się jednak można domyślić, dziewczyna ostatecznie godzi się na spotkanie z tym turkusowookim mężczyzną i zawładną nią miłosne uniesienia. Tak musi być, bo bez tego nie byłoby powyższej książki;)

 

Sięgając po serię erotyczną mogłam się spodziewać, że wielkiej literatury nie otrzymam, raczej oczekiwałam czegoś lekkiego i przyjemnego. I lekką historię otrzymałam. Szkoda mi tylko tego, że wątek sensacyjny, lekko kryminalny został potraktowany po macoszemu. Wolałabym, aby kwestie dotyczące ojca Bianki zostały bardziej rozwinięte, szkoda mi ich, bo są to rzeczy obiecujące, jednak wydaje mi się, że w kolejnej, ostatniej, części cyklu W przestworzach, autorka tak samo je ominie szerokim łukiem i wspomni o nich na samym końcu, w ostatnim rozdziale. Myślę, że osoby, które przeczytały pierwszą część i czekały na większe emocje, zawiodą się nieco.

Uważam, że dużym minusem książki jest fakt, iż akcja toczy się w przeciągu zaledwie tygodnia. A dzieje się dość sporo, chociaż nie jest to jakoś emocjonujące, a raczej nudne i ciągnące się, i nie do końca zmierzające do czegoś ciekawego. Sama historia miłosna w Pod samym niebem została raczej przekoloryzowana i przesłodzona. Ja wiem, że to jest literatura, która ma angażować i miło się kończyć, ale spodziewałam się nieco czegoś więcej po tej części, zwłaszcza, że Podniebny lot zakończyła się obiecująco.

Plusem może być tutaj sam język książki, który jest lekki i przyjemny w odbiorze, a wątki erotyczne są napisane całkiem dobrze. Nie żenowały mnie, a to jest dla mnie najważniejsze. Tak samo jak w pierwszej części, bohaterowie zostali bardzo intrygująco wykreowani, cieszę się, że pomimo zmian w życiu głównej bohaterki, sama dziewczyna za bardzo się nie zmieniła, a przyjaźń między nią i Stephanem dalej ujmuje ;) Jest to zdecydowanie tytuł, który daje rozrywkę właśnie dzięki temu, że niektóre postaci nie są zbyt sztywne i poważne, a raczej luźno zarysowane. Chociaż można dostrzec ewidentny podział pomiędzy klasami. Strona bogata, to owi sztywniacy, którzy biorą życie zbyt poważnie, a klasa, nazwijmy ją robotniczą, jest szczęśliwa i rozrywkowa. W oby dwóch grupach są wyjątki, ale wiadomo, że to właśnie wyjątki potwierdzają regułę.

 

Nie będę narzekała za bardzo na tę książkę, bo wiem po co sięgałam. Jednak muszę przyznać, iż wynudziłam się podczas lektury. Oczekiwałam czegoś więcej, a przede wszystkim czekałam na te sensacyjne akcje, których w ogóle nie dostałam. Na szczęście książka sama w sobie jest krótka, więc długo się nie męczyłam, ale jednak, zadowolona z treści nie jestem. Zdarza się... 

 

Link do recenzji
Avatar użytkownika - agatrzes
agatrzes
Przeczytane:2016-08-29, Przeczytałem,
Nie będę ukrywać, że pierwszy tom cyklu „W przestworzach” autorstwa R.K. Lilley wywołał we mnie pozytywne odczucia, polubiłam Biancę i Jamesa, a samo zakończenie dało mi nadzieję na dużo wrażań podczas kolejnego spotkania z bohaterami. Zanurzając się w lekturze „Pod samym niebem” liczyłam na wiele, ale nie sądziłam, że autorka tak szybko sprowadzi mnie na ziemię.
„Pod samym niebem” to kolejne spotkanie z panną Karlsson, która po dramatycznych wydarzeniach próbuje wrócić do równowagi. I choć czas leczy rany dziewczyna ma świadomość, że prędzej czy później będzie musiała zmierzyć się z Jamesem, przeszłością i własnymi uczuciami. I choć dochodzi do tego, co nieuniknione, okazuje się, że wcale nie jest to równoznaczne z „długo i szczęśliwie”.

Bohaterów połączyła namiętność, specyficzne upodobania i wyrafinowany seks. Jednak z biegiem czasu kochankowie zaczynają pragnąć więcej i bardziej. I nie mam tu na myśli przekraczania kolejnych erotycznych pułapów, lecz sferę uczuć. I choć zachowanie Jamesa nie pozastawia wątpliwości co do jego intencji i motywacji, Bianca zadaje się nie dostrzegać wysyłanych przez niego sygnałów bądź traci umiejętność wyciągania wniosków. A przez to zaczyna miotać się, rozczulać nad sobą i gubi gdzieś te cechy charakteru, którymi ujęła mnie w pierwszym tomie.

Nie wiem dlaczego R. K. Rilley w kontynuacji powieści postanowiła spiłować Biance pazurki, a z Jamesa zrobiła zakochanego zaborczego tyrana, który najchętniej odizolowałaby ukochaną dziewczynę od innych osobników płci męskiej. I mimo, iż rozumiem, że pod wpływem uczuć czy emocji człowiek nie zawsze działa racjonalnie, jest skłonniejszy do ustępstw czy naginania własnych zasad, ale tak ekstremalne metamorfozy nie wpływają dobrze na wizerunek postaci.
„Pod samym niebem” podobnie jak poprzedniczka jest wycieczką do zmysłowego świata, w którym dwoje ludzi prowadzi erotyczną grę opartą na przekraczaniu granic, podporządkowaniu i jednej zasadzie. Jest gorąco, ostro i bardzo namiętnie. I mimo że bohaterowie nie stronią od nowych doświadczeń, to trudno oprzeć się wrażeniu, że to już kiedyś było. W moim odczuciu prócz kilku nowych wątków i zaskakujących wydarzeń autorka zaserwowała czytelnikom odgrzewanego kotleta. Niestety, powieść przypomina swoją poprzedniczkę i skłamałabym pisząc, że jest zła czy mdła, ale też trudno jest mi ponownie ekscytować się wrażeniami, które już kiedyś przeżyłam.
Moim zdaniem autorce trochę zabrakło pomysłu na urozmaicenie życia bohaterów i poszła utartym szlakiem, który niestety nie okazał się dobrym rozwiązaniem, gdyż na karty powieści wkrada się monotonia i nuda. Muszę jednak przyznać, że warto przeżyć te małe katusze, ponieważ to, co R. K.Rilley zrobiła w zakończeniu wynagradza wszelkie niedostatki i niedogodności. Podsumowując „Pod samym niebem” to porywająca acz nie genialna kontynuacja serii. Pikantna i wyrafinowana przygoda erotyczna z wątkom kryminalnym w tle. Lekka, a jednocześnie pobudzająca zmysły i odrywająca od rzeczywistości Nieprzyzwoita literatura dla odważnych kobiet pozwalająca przyjemnie spędzić czas Polecam.
Link do recenzji
http://www.ksiazkomiloscimoja.pl/2017/04/sa-ksiazki-ktorym-daje-druga-szanse.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - Psotka88
Psotka88
Przeczytane:2016-12-13, Ocena: 4, Przeczytałem, 52 książki 2016, Zmieniły właściciela,
Myślę, że każda z kobiet zauważyła że szał za literaturą erotyczną zapoczątkowała seria z Grey'em w roli głównej. Na dzisiejszy dzień euforia przycichła, ale gatunek ten pozostał dość popularny i do wyboru mamy na prawdę wiele pozycji. Ja zdecydowanie mam neutralne podejście do tego typu książek. Ani za nimi nie szaleję ani ich nie nienawidzę. Od czasu do czasu cenię je sobie jako przerywnik. A z Lilley mam do czynienia po raz drugi jako, że zaczęłam jej serię "W przestworzach" i chcę ją dokończyć w całości. Książkę będzie mi się recenzowało trudniej niż pierwszą, bo treść choć o wiele lepsza to jednak dość podobna, a nie chciała bym nieznającym pierwszego tomu opowiadać szczegółów... Znów wzbijamy się w niebo na pokładzie samolotu wraz ze stewardessą imieniem Bianca. Dziewczyna jeszcze do nie dawna była opanowana, nieczuła i niewzruszona jeśli chodzi o płeć przeciwną. Wszystko się zmienia, gdy w jej życiu pojawia się ekscentryczny James Cavendish. Bardzo szybko między nimi rodzi się specyficzna więź. To on wprowadza młodą kobietę w świat erotycznych fantazji z elementami BDSM, a ona odkrywa, że ten świat jej odpowiada. Bianca ma za sobą traumatyczne wydarzenia z dzieciństwa, ale nie tylko. Niedawno została napadnięta przez własnego ojca, a nawał zbyt wielu emocji powoduje, że dziewczyna decyduje się na odrzucenie i rozstanie z mężczyzną, którego skrycie pokochała. Jednak trwa to krótko, bo niewinne spotkanie na jakie się decydują bardzo szybko łączy ich ponownie. "Po prostu nie byłam w stanie mu się oprzeć. Udało mi się opierać przez jakiś czas, ale jeśli miałam być szczera, to było to po prostu odliczanie przed kapitulacją." * Książka sama w sobie była by lepsza gdyby nie to, że autorka postanowiła odmienić zarówno Biancę jak i Jamesa. Ona straciła pazur i swoje zdanie, a on został zmiękczony na zaborczego romantyka. Trochę to zepsuło ciekawie zapowiadającą się historię. Jednak całość podobała mi się, a było by jeszcze lepiej gdyby nie uczucie, że Lilley zbyt oparła się na historii Grey'a, ale zaś z drugiej strony wprowadziła śmielsze sceny erotyczne. Pozycję polecam kobietom, które nie oczekują słodkiego romansu, bo tego tu nie znajdą. Jest to nieprzyzwoita acz zmysłowa książka dla odważnych kobiet. Jeśli jeszcze nie znasz tej historii, a masz ochotę na coś lekkiego lecz pikantnego to będzie to idealna pozycja, ale nie warto stawiać jej wysokich wymagań. Szybka i przyjemna w czytaniu, rozgrzeje w zimowy wieczór. * - Cytat z "Pod samym niebem" R.K. Lilley, str. 59
Link do opinii
Avatar użytkownika - natalia6202
natalia6202
Przeczytane:2016-11-25, Przeczytałem,

Recenzja również na: http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

"Zbliżyliśmy się na tyle, iż mogłam dostrzec, że dłonie Melissy nieustannie próbowały dotyka Jamesa. [...] James zrobił krok do tyłu, unikając jej dotyku, ale i tak poczułam, że robi mi się czerwono przed oczami. Czerwono, bo działało to na mnie jak płachta na byka, i czerwono jak krew, bo zamierzałam utoczyć krwi tej wrednej s*ce."


Zazdrość, namiętność, pożądanie.
Demony przeszłości.
Niepewna przyszłość.

Kiedy skończyłam "Podniebny lot", wiedziałam, że muszę od razu zabrać się za "Pod samym niebem". Poprzedni tom zrodził w mojej głowie wiele pytań, na które musiała poznać odpowiedź.
Ale drugi tom zrodził ich jeszcze więcej i teraz z niecierpliwością będę wyczekiwać trzeciego tomu, ponieważ historia Bee i Jamesa jest po prostu genialna i gdyby nie błędy, które popełniła autorka, mogłabym stwierdzić, że jest idealna.
I od błędów dzisiaj zacznę, bo od nich się książka zaczęła.

Zastanawia mnie, dlaczego autorzy uparcie wciskają do książek wątki, gdzie pojawia się jazda konna, jeśli się na tym nie znają. Może i dla osoby, która się na tym nie zna wszystko wydaje się w porządku, ale nie dla mnie, o nie.
Jako, że jeżdżę konno i się na tym trochę znam, to mocno krytykuję książki, gdzie pojawia się wątek wyssany z palca.
Bianka pierwszy raz w życiu wsiadła na konia i oczywiście była tak niesamowicie utalentowana, że wszystko potrafiła. Ta nienaganna postawa ciała i ułożenie nóg, och taka cudowna... No szkoda tylko, że najlepsi jeźdźcy uczą się tego miesiącami, a nawet latami... Ale nieważne, ważne jest to, że Bianka jest po prostu genialna w tym.
I oczywiście pierwsza lekcja jazdy, a Bianka co? Bianka sobie kłusuje! I idzie jej to bardzo dobrze, dziewczyna od razu wszystko łapie... HE HE HE JASNE. Szkoda tylko, że to odbiega od normalności i prawdziwości...
Ehh... Brak mi słów na sztuczność tego fragmentu, który pojawił się na początku. I przez niego aż nie chciało mi się czytać, a moment współżycia na koniu wzbudził we mnie po prostu obrzydzenie.
Nie mieści się to w mojej głowie, bo dla mnie zwierzę to nie jest łóżko...
Na szczęście to był tylko zły początek. Później zostało mi wszystko zrekompensowane, no tak jakby.

" - Hm, gdyby on zrobił sobie dla mnie tatuaż, pozwoliłabym mu przekłuć swoje sutki.
- Umowa stoi, kochana. "

Zauważyłam znaczną poprawę w stylu autorki i już nie było tak wiele nadużyć "się" jak poprzednio. I chwała jej za to, bo bym chyba teraz zwariowała.
A fabuła, pomijając początek, była o wiele lepsza od tej, która pojawiła się w pierwszej części.
Rozkręciło się i było jeszcze ciekawiej.
Były moment zaskoczenia i zdziwienia i nie było schematyczności oraz twardego wzorowania się na innych książkach, a to mi się bardzo podobało. Końcówki się nie spodziewałam, ale to co się w niej wydarzyło było przeze mnie wyczekiwane. Domyśliłam się jednego wątku, ale nie sądziłam, że ten moment nastąpi dopiero na końcu. I właśnie ostatnie rozdziały trochę mnie zdziwiły, bo jak wcześniej nie było aż takiej schematyczności, to na końcu pojawił się nudny wątek, który nie raz się pojawiał.
I oczywiście musiała być wstrętna ex, która myśli, że może mieć wszystko i uprzykrza życie.
Niemniej jednak nadal zastanawiam się, co dzieje się z ojcem Bianki, który pojawił się w pierwszej części. Ciekawi mnie on i jeszcze kilka wątków, dlatego chętnie poznam kolejny tom.

" - Jesteś szalony.
- Hm, to nie najgorsza reakcja. Bałem się, że uciekniesz z wrzaskiem, więc w sumie mogę uznać, że przyjęłaś ten pomysł przychylnie. "

A co do bohaterów...
James jest tak niesamowicie kochany i pokazuje to na każdym kroku. Stanowczo pokazuje czego chce, a jego zazdrość jest momentami wręcz komiczna, ale jednocześnie słodka. Coś w stylu "Bianka jest moja, nie możesz jej ruszyć chociaż palcem, bo złamię Ci rękę". Jest fantastyczną postacią i uwielbiam go, jego zmienność, poczucie humoru i tajne spiskowanie z przyjacielem Bianki, po którym szczerzy się zadziornie.
Natomiast Bianka zaczęła mnie wkurzać, chociaż ją lubię. Sama nie wie czego chce "Nie chcę od niego prezentów, ale i tak je przyjmę, nie będę się kłócić" To chcesz je, czy nie chce? No bo ja jeśli czegoś nie chce, to stanowczo mówię nie i oddaje prezenty. To samo jest z jej uczuciami, sama nie wie czego chce i co czuje. Twierdzi, że ufa Jamesowi, a za chwila okazuje się, że jednak mu nie ufa. Mówi, że nie chce z nim mieszkać, a za chwilę zmienia zdanie. Kobiety zmienne są, fakt, ale że aż tak?
Stefan chociaż jest orientacji homoseksualnej, to nie odpychały mnie jego relacje z mężczyzną. Autorka jedynie zrobiła ich zarys, nie przesadziła, dlatego też świetnie się czytało. Wszystko było delikatne.

" Nagle głośne burczenie w moim brzuchu przerwało tę romantyczną chwilę.
- Chodźmy cię nakarmić, biedactwo. Zaniedbuję cię. "

A co podobało mi się najbardziej?
Bardzo podobało mi się, że wątek miłosny był uroczy i nieprzesadzony, a sceny erotyczne nie odpychały. Czuć namiętność i pożądanie, które zostały niesamowicie oddane w tej książce. Nie brakuje opiekuńczości, zazdrości, która występuje w każdym związku. I chociaż ich zazdrość jest dość mocna, to jakoś mi to nie przeszkadzało, a wręcz sprawiało, że mogłam się pośmiać.
Po trzeci tom z pewnością sięgnę, chociażby dla samego Jamesa.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Alexxandra
Alexxandra
Przeczytane:2016-10-10, Ocena: 3, Przeczytałem, 52 książki w 2016, Posiadam,
Bianka po napadzie nie czuję się już bezpiecznie, do tego zostawiła Jamesa i nie chce dalej brnąć w ten niebezpieczny związek. Jednak nie może zapomnieć o tym wszystkim, co się między nimi wydarzyło. Do tego mężczyzna wcale nie zamierza z niej rezygnować i stara się ją zdobyć na nowo. Kobieta ulega i znowu zatraca się w świecie uległości i dominacji. Gdy Bianka już myśli, że wszystko, co złe jest za nimi, to pojawiają się co chwila byłe kobiety Jamesa. Stara się jak może, aby nie odczuwać zazdrości, jednak ktoś próbuję przeszkodzić im w związku. Pierwszy tom zakończył się w dość drastyczny sposób dla Bianki. Teraz stara się na nowo, poukładać wszystko w swoim życiu jednak nie jest to takie proste. Jedno co trzeba przyznać to to, że autorka uczyniła tę część bardziej uczuciową. Przez całą powieść przetacza się fala miłości i pożądania. Już teraz wiemy, jak bardzo zależy Jamesowi na związku, który próbuje stworzyć, lecz dla Bianki to wszystko dzieje się za szybko. Sama fabuła, choć bardzo oklepana przypadła mi do gustu jednak sądzę, że w tej części bardzo mało się działo. W poprzedniej akcja toczyła się nieprzerwanie, a w tej jakby wszystko się zatrzymało. Znalazło się tu oczywiście wiele scen erotycznych, które były bardzo odważne, tylko wydaję mi się, że to i tak za mało. ,,Pod samym niebem" nie wniosło moim zdaniem nic nowego do powieści, bohaterowie nadal kręcą się w kółko, kłócąc się i godząc. Książkę czytało się szybko i przyjemnie dzięki lekkiemu językowi, jakim posługuję się autorka. ,,Pod samym niebem" nie jest najgorszą książką, jaka mi się przytrafiła, jednak uważam, że jej poprzedniczka była o wiele lepsza. Brakowało w niej tego czegoś, co by mnie bardzo zaskoczyło. Jeżeli czytaliście już pierwszą część, to zachęcam, abyście zapoznali się z jej kontynuacją. Może akurat wam spodoba się bardziej niż mnie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - candylove27
candylove27
Przeczytane:2016-09-15, Przeczytałem,

 Seria W przestworzach R. K. Lilley jest dość specyficzna. Z jednej strony mamy erotyk, który pochłania lwią część historii, a z drugiej coś na wzór sensacji, a może nawet kryminału. Tylko szkoda, że jest tutaj aż taka dysproporcja.

 

Pod samym niebem rozpoczyna się miesiąc po wyjściu głównej bohaterki, Bianki, ze szpitala. Po tym, jak od miesiąca nie widziała się z Jamesem i próbuje dojść do ładu ze swoim zdrowiem i uczuciami. Jednocześnie chciałaby się widywać z tym szalenie przystojnym miliarderem, ale z drugiej, nie chce się w nic angażować. Jak się jednak można domyślić, dziewczyna ostatecznie godzi się na spotkanie z tym turkusowookim mężczyzną i zawładną nią miłosne uniesienia. Tak musi być, bo bez tego nie byłoby powyższej książki;)

 

Sięgając po serię erotyczną mogłam się spodziewać, że wielkiej literatury nie otrzymam, raczej oczekiwałam czegoś lekkiego i przyjemnego. I lekką historię otrzymałam. Szkoda mi tylko tego, że wątek sensacyjny, lekko kryminalny został potraktowany po macoszemu. Wolałabym, aby kwestie dotyczące ojca Bianki zostały bardziej rozwinięte, szkoda mi ich, bo są to rzeczy obiecujące, jednak wydaje mi się, że w kolejnej, ostatniej, części cyklu W przestworzach, autorka tak samo je ominie szerokim łukiem i wspomni o nich na samym końcu, w ostatnim rozdziale. Myślę, że osoby, które przeczytały pierwszą część i czekały na większe emocje, zawiodą się nieco.

Uważam, że dużym minusem książki jest fakt, iż akcja toczy się w przeciągu zaledwie tygodnia. A dzieje się dość sporo, chociaż nie jest to jakoś emocjonujące, a raczej nudne i ciągnące się, i nie do końca zmierzające do czegoś ciekawego. Sama historia miłosna w Pod samym niebem została raczej przekoloryzowana i przesłodzona. Ja wiem, że to jest literatura, która ma angażować i miło się kończyć, ale spodziewałam się nieco czegoś więcej po tej części, zwłaszcza, że Podniebny lot zakończyła się obiecująco.

Plusem może być tutaj sam język książki, który jest lekki i przyjemny w odbiorze, a wątki erotyczne są napisane całkiem dobrze. Nie żenowały mnie, a to jest dla mnie najważniejsze. Tak samo jak w pierwszej części, bohaterowie zostali bardzo intrygująco wykreowani, cieszę się, że pomimo zmian w życiu głównej bohaterki, sama dziewczyna za bardzo się nie zmieniła, a przyjaźń między nią i Stephanem dalej ujmuje ;) Jest to zdecydowanie tytuł, który daje rozrywkę właśnie dzięki temu, że niektóre postaci nie są zbyt sztywne i poważne, a raczej luźno zarysowane. Chociaż można dostrzec ewidentny podział pomiędzy klasami. Strona bogata, to owi sztywniacy, którzy biorą życie zbyt poważnie, a klasa, nazwijmy ją robotniczą, jest szczęśliwa i rozrywkowa. W oby dwóch grupach są wyjątki, ale wiadomo, że to właśnie wyjątki potwierdzają regułę.

 

Nie będę narzekała za bardzo na tę książkę, bo wiem po co sięgałam. Jednak muszę przyznać, iż wynudziłam się podczas lektury. Oczekiwałam czegoś więcej, a przede wszystkim czekałam na te sensacyjne akcje, których w ogóle nie dostałam. Na szczęście książka sama w sobie jest krótka, więc długo się nie męczyłam, ale jednak, zadowolona z treści nie jestem. Zdarza się... 

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - agatrzes
agatrzes
Przeczytane:2016-08-29, Przeczytałem,
Nie będę ukrywać, że pierwszy tom cyklu „W przestworzach” autorstwa R.K. Lilley wywołał we mnie pozytywne odczucia, polubiłam Biancę i Jamesa, a samo zakończenie dało mi nadzieję na dużo wrażań podczas kolejnego spotkania z bohaterami. Zanurzając się w lekturze „Pod samym niebem” liczyłam na wiele, ale nie sądziłam, że autorka tak szybko sprowadzi mnie na ziemię.
„Pod samym niebem” to kolejne spotkanie z panną Karlsson, która po dramatycznych wydarzeniach próbuje wrócić do równowagi. I choć czas leczy rany dziewczyna ma świadomość, że prędzej czy później będzie musiała zmierzyć się z Jamesem, przeszłością i własnymi uczuciami. I choć dochodzi do tego, co nieuniknione, okazuje się, że wcale nie jest to równoznaczne z „długo i szczęśliwie”.

Bohaterów połączyła namiętność, specyficzne upodobania i wyrafinowany seks. Jednak z biegiem czasu kochankowie zaczynają pragnąć więcej i bardziej. I nie mam tu na myśli przekraczania kolejnych erotycznych pułapów, lecz sferę uczuć. I choć zachowanie Jamesa nie pozastawia wątpliwości co do jego intencji i motywacji, Bianca zadaje się nie dostrzegać wysyłanych przez niego sygnałów bądź traci umiejętność wyciągania wniosków. A przez to zaczyna miotać się, rozczulać nad sobą i gubi gdzieś te cechy charakteru, którymi ujęła mnie w pierwszym tomie.

Nie wiem dlaczego R. K. Rilley w kontynuacji powieści postanowiła spiłować Biance pazurki, a z Jamesa zrobiła zakochanego zaborczego tyrana, który najchętniej odizolowałaby ukochaną dziewczynę od innych osobników płci męskiej. I mimo, iż rozumiem, że pod wpływem uczuć czy emocji człowiek nie zawsze działa racjonalnie, jest skłonniejszy do ustępstw czy naginania własnych zasad, ale tak ekstremalne metamorfozy nie wpływają dobrze na wizerunek postaci.
„Pod samym niebem” podobnie jak poprzedniczka jest wycieczką do zmysłowego świata, w którym dwoje ludzi prowadzi erotyczną grę opartą na przekraczaniu granic, podporządkowaniu i jednej zasadzie. Jest gorąco, ostro i bardzo namiętnie. I mimo że bohaterowie nie stronią od nowych doświadczeń, to trudno oprzeć się wrażeniu, że to już kiedyś było. W moim odczuciu prócz kilku nowych wątków i zaskakujących wydarzeń autorka zaserwowała czytelnikom odgrzewanego kotleta. Niestety, powieść przypomina swoją poprzedniczkę i skłamałabym pisząc, że jest zła czy mdła, ale też trudno jest mi ponownie ekscytować się wrażeniami, które już kiedyś przeżyłam.
Moim zdaniem autorce trochę zabrakło pomysłu na urozmaicenie życia bohaterów i poszła utartym szlakiem, który niestety nie okazał się dobrym rozwiązaniem, gdyż na karty powieści wkrada się monotonia i nuda. Muszę jednak przyznać, że warto przeżyć te małe katusze, ponieważ to, co R. K.Rilley zrobiła w zakończeniu wynagradza wszelkie niedostatki i niedogodności. Podsumowując „Pod samym niebem” to porywająca acz nie genialna kontynuacja serii. Pikantna i wyrafinowana przygoda erotyczna z wątkom kryminalnym w tle. Lekka, a jednocześnie pobudzająca zmysły i odrywająca od rzeczywistości Nieprzyzwoita literatura dla odważnych kobiet pozwalająca przyjemnie spędzić czas Polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - reading-mylove
reading-mylove
Przeczytane:2016-08-10, Ocena: 4, Przeczytałem, EGZEMPLARZ RECENZENCKI,
Dopiero co przeczytałam ,,Podniebny lot", a już dotarł do mnie drugi tom serii ,,W przestworzach". Czy czas tylko mnie tak szybko ucieka? W każdym razie w ,,Podniebnym locie" poznaliśmy Biankę i Jamesa. Ona - piękna, wyniosła stewardessa. On - nieprzyzwoicie przystojny i obrzydliwie bogaty. Para zakochuje się w sobie, choć przecież tak naprawdę bardzo się od siebie różnią. Brakuje tylko happy endu, jednak ten prędko nie nadejdzie. Bianca zostaje brutalnie napadnięta, co powoduje powrót do przeszłości i związanego z nią strachu oraz bólu. Bianca porzuca Jamesa (odważna dziewczyna!). Natomiast w drugim tomie Bianca powoli wraca do równowagi, choć jej umysł i dusza są ciągle skołowane i przestraszone. A James nie da się odrzucić. Zrobi wszystko, co w jego mocy, aby się do niej zbliżyć. Tak wygląda fabuła. Plus oczywiście autorka znów serwuje nam BDSM, przekłucie sutków i mnóstwo seksu. Sama Bianca nie da się długo przepraszać. Może to i dobrze, bo nie przepadam za podchodami, więc gdybym musiała czekać 150 stron na rozwinięcie akcji zirytowałabym się. A w taki spokój autorka zaciekawiła moją ciekawość. Zacznę od ogromnego minusa tej książki. A niestety jest nim główny bohater James - Pan Przystojny. W tamtym tomie działał mi na nerwy tak teraz całkowicie doprowadził mnie do szału. Myśląc - bogaty i przystojny od razu nasuwa mi się pewność siebie. A gdzie tam! Absolutnie nieprawda! James jest okropnym zazdrośnikiem. Zachowuje się jak rozkapryszony nastolatek. Nie pozwala, żeby jakikolwiek mężczyzna na nią spojrzał, nie mówiąc już o lekkim dotknięciu. Co to, to nie! Rzuca się jak wesz na grzebieniu, ale dla mnie to nie jest mężczyzna. Autorce coś się chyba pomyliło i to James miał być Bianką. Zazwyczaj to kobieta jest bardziej uczuciowa i pragnie wypełniać życie mężczyzny. A tu jest to rola Jamesa. W dodatku ubiera ją - nie tylko kupuje jej ubrania, ale dosłownie ją ubiera! Wkłada na nią ubrania! Poza tym myje ją, czesze, plecie warkoczyki - na to ja się pytam: Hop hop, baba czy chłop? Dla mnie seksowny i przystojny dominator, który wie, czego chce nie zachowuje się jak psiapsiółka. Bo z przyjaciółką można się tak zachowywać - w sensie pleść warkoczyki, ale z miłością życia? I powiem Wam, że mój mąż warkoczyków mi nie plecie. Może niektórym czytelniczkom przypadnie do gustu ta postać. Bo jest niby taki słodziutki, kupuje jej mnóstwo prezentów, zabiera na wycieczki, co rusz się zwraca kochana (co jest strasznie nienaturalne dla mnie) itp. itd., ale ja tego nie kupuję. Ciepłe kluchy odpadają. Brakowało, żeby jeszcze gdzieś tam się rozpłakał po drodze. I jak już to podkreślałam poprzednio prawdziwym mężczyzną jest tutaj Bianca. Opanowana, zimna, niedostępna, tajemnicza, która stawia warunki, a Pan Przystojniak się podporządkowuje. Brawo, dziewczyno! Dość już tych minusów, bo jedna jaskółka wiosny nie czyni, gdyż ten tom okazał się lepszy od poprzedniego. Pomijając irytującego Jamesa lektura wciągnęła mnie bez reszty. W ,,Pod samym niebem" autorka wplotła znów wątek sensacyjny, ale żałuję, ze go nie rozwinęła. Bo kilkadziesiąt ostatnich stron okazało się naprawdę bardzo ciekawych i miałam ochotę na więcej. Nie dostałam tego, bo książka już się skończyła. Ale może w następnym tomie? Bo zakończenie nie jest jednoznaczne, wiele spraw zostało niewyjaśnionych, więc pewnie kolejny tom się ukaże. Poza tym opowieść ta jest niezmiernie intensywna, w której czytelnik zatraca się bez reszty od pierwszej strony. Fascynująca historia o rozkoszy, pożądaniu, namiętności, luksusie, o władzy, bezgranicznej kontroli i oddaniu. Myślę, że ten tom mogę Wam spokojnie polecić. Teraz na wakacje jak ulał. Natomiast uważam, że rynek czytelniczy przejadł się takimi historiami (chociaż to nie jest Bromberg, po którą będę w ciemno sięgać), więc ja na jakiś czas dam sobie spokój z literaturą erotyczną. Chcę zwykłego bohatera, w ogóle nie przystojnego, normalnego, który mógłby być moim zwykłym sąsiadem, a nie jakąś seks-maszyną z nieopanowanym libido. Plus również za anielską okładkę. http://reading-mylove.blogspot.com/2016/08/przedpremiera-rk-lilley-pod-samym-niebem.html
Link do opinii
Inne książki autora
Podniebny lot
R. K. Lilley0
Okładka ksiązki - Podniebny lot

Bianca jest wysoką, szczupłą pięknością o jasnozłotych włosach, stewardessą w pierwszej klasie luksusowych linii lotniczych. Jest pewna siebie, wyniosła...

Pod samym niebem
R. K. Lilley0
Okładka ksiązki - Pod samym niebem

Druga cześć trylogii W przestworzach Pierwsza część trylogii, Podniebny lot, opowiada o początku burzliwego związku Bianki i Jamesa. Oto on, nieprzyzwoicie...

Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy