Opis ksiązki

Kup Teraz

Tytany

Ocena ( 6 osób )
5.0
Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2016-06-02
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788379660230
Liczba stron: 336
Dodał/a książkę:livingbooksx
Dodał/a opinię:Izabela Poletyło
Recenzja - Tytany
O Tytanach głośno było już od jakiegoś czasu. ,,Nowa powieść Victorii Scott, emocjonująca, pełna niepowtarzalnych wartości i zapierająca dech w piersi" - opinie sypały się na moją głowę z każdej strony. Jednak to nie one były najstraszniejsze. Najgorszy okazał się fakt, że nie mogłam się od nich opędzić. Ludzie zewsząd wmawiali mi, że się nie zawiodę i że w życiu nie czytali tak dobrej książki. Kiedy ją dostałam i zaczęłam ją czytać, po prostu mnie zamurowało.



Odkryłem, że o rzeczach, które nas gnębią, trzeba mówić od razu. To odbiera im moc.

Czytałam poprzednie książki Victorii Scott i powiem, że najnowsza bije je na głowę. Owszem Ogień i woda oraz jej kontynuacja to całkiem przyzwoite pozycje - przepełnione barwnymi bohaterami, wartką akcją. Sam pomysł na fabułę również okazał się ciekawy. Myślę jednak, że gdybym miała wybrać między Tytanami a powyższą duologią, bez wahania wskazałabym na pierwszą powieść. Dlaczego bym tak zrobiła?

Po pierwsze: gatunek. Autorka nie poszła w dystopię jak przy podanej wyżej pozycji. Na palcach jednej ręki wyliczyłabym elementy antyutopii. Podobał mi się fakt, że jej świat był normalnym światem - wyróżniały go jedynie wyścigi tytanów. Nie było organizacji, która ścigałaby uczestników, chociaż samą przeprawę przez dalsze tory była naprawdę ciężka. Bohaterowie chodzili do szkoły, rozmawiali o modzie, testach, pracy... Naprawdę się wkręciłam w klimat tej powieści.

Po drugie: bohaterowie. Astrid nie irytowała mnie równie mocno jak Tella. Była bardziej buntownicza, zdecydowana i kąśliwa. Nie płakała nad wszystkim, co waliło się na jej oczach, ale nie próbowała ukrywać łez. Irytuje mnie to, że ludzie wytykają postaciom literackim, że nic nie robią, tylko płaczą. Mamy dwie odmiany łkania: a) rozklejenie się, kompletnie niegroźne (każdemu zdarza się czasem załamać, nie osądzajmy innych, zwłaszcza, że to nastolatkowie); b) wycie przez połowę książki. Główna bohaterka Tytanów należała do pierwszej grupy.
Świetnie wykreowano również Gałgana, Magnolię, Lottie, a nawet Harta. Każda z tych postaci żyła własnym życiem. Wszyscy byli tak barwni i różnorodni, że nie dało się przejść obok nich obojętnie.

Więcej na: http://recenzjekawoholika.blogspot.com/2016/08/038-tytany-victoria-scott.html
szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
isabellewest plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-10-08, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,
O Tytanach głośno było już od jakiegoś czasu. ,,Nowa powieść Victorii Scott, emocjonująca, pełna niepowtarzalnych wartości i zapierająca dech w piersi" - opinie sypały się na moją głowę z każdej strony. Jednak to nie one były najstraszniejsze. Najgorszy okazał się fakt, że nie mogłam się od nich opędzić. Ludzie zewsząd wmawiali mi, że się nie zawiodę i że w życiu nie czytali tak dobrej książki. Kiedy ją dostałam i zaczęłam ją czytać, po prostu mnie zamurowało.



Odkryłem, że o rzeczach, które nas gnębią, trzeba mówić od razu. To odbiera im moc.

Czytałam poprzednie książki Victorii Scott i powiem, że najnowsza bije je na głowę. Owszem Ogień i woda oraz jej kontynuacja to całkiem przyzwoite pozycje - przepełnione barwnymi bohaterami, wartką akcją. Sam pomysł na fabułę również okazał się ciekawy. Myślę jednak, że gdybym miała wybrać między Tytanami a powyższą duologią, bez wahania wskazałabym na pierwszą powieść. Dlaczego bym tak zrobiła?

Po pierwsze: gatunek. Autorka nie poszła w dystopię jak przy podanej wyżej pozycji. Na palcach jednej ręki wyliczyłabym elementy antyutopii. Podobał mi się fakt, że jej świat był normalnym światem - wyróżniały go jedynie wyścigi tytanów. Nie było organizacji, która ścigałaby uczestników, chociaż samą przeprawę przez dalsze tory była naprawdę ciężka. Bohaterowie chodzili do szkoły, rozmawiali o modzie, testach, pracy... Naprawdę się wkręciłam w klimat tej powieści.

Po drugie: bohaterowie. Astrid nie irytowała mnie równie mocno jak Tella. Była bardziej buntownicza, zdecydowana i kąśliwa. Nie płakała nad wszystkim, co waliło się na jej oczach, ale nie próbowała ukrywać łez. Irytuje mnie to, że ludzie wytykają postaciom literackim, że nic nie robią, tylko płaczą. Mamy dwie odmiany łkania: a) rozklejenie się, kompletnie niegroźne (każdemu zdarza się czasem załamać, nie osądzajmy innych, zwłaszcza, że to nastolatkowie); b) wycie przez połowę książki. Główna bohaterka Tytanów należała do pierwszej grupy.
Świetnie wykreowano również Gałgana, Magnolię, Lottie, a nawet Harta. Każda z tych postaci żyła własnym życiem. Wszyscy byli tak barwni i różnorodni, że nie dało się przejść obok nich obojętnie.

Więcej na: http://recenzjekawoholika.blogspot.com/2016/08/038-tytany-victoria-scott.html
xOxIvyxOx plusminus Linia koment

Jak często słyszycie, że pieniądze szczęścia nie dają? Zapewne nie raz obijało wam się to powiedzenie o uszy. Przekazywane z ust do ust powinno nabierać wartości. Właśnie – powinno. Oczywiście wiadomo, że miłości i przyjaźni nie można kupić, ale co z pozostałymi aspektami życia? Przecież uczuciami nie zapłacimy czynszu za mieszkanie, nie zrobimy zakupów do domu... Dlatego też jesteśmy skazani na pracę, byśmy mogli na to wszystko zarobić. Jednak są tacy, którzy postanawiają zaryzykować i zebrać potrzebne fundusze w całkiem inny sposób. Zaczynają inwestować w niepewne interesy, przez co zamiast zyskiwać – więcej tracą.


Po utracie pracy ojciec Astrid Sullivan robi wszystko, aby utrzymać swoją rodzinę. Dochodzi nawet do tego, że mężczyzna przepuszcza oszczędności własnej rodziny w wyścigu tytanów, gdzie stawia wszystko na niby pewnego pół konia – pół maszynę. Od tamtego momentu już nic nie jest takie samo.


Astrid postanawia temu zaradzić. Dlatego też kiedy nadarza się okazja zasiąść na jednym z tytanów i na jego grzbiecie wziąć udział w derbach – robi to. Tym samym spełnia swoje marzenie związane z byciem po tej drugiej stronie siatki.


Tylko czy dziewczyna dobrze to sobie przemyślała? Jak ona opanuje maszynę, z którą nigdy nie miała do czynienia? I jak zareaguje jej ojciec, kiedy odkryje ich nazwisko na liście uczestników?


Czasami jedna decyzja może spowodować lawinę niespodziewanych zdarzeń.


 


Na tę książkę czekałam już od momentu jej zapowiedzi. Zakochana po uszy w kunszcie pisarskim Victorii Scott odliczałam dni do jej premiery. Jednak kiedy ją otrzymałam – nie wzięłam się za nią od razu. [Tytany] odczekały swoje w bibliotecznym boksie i uruchomiłam tryb czytania dość mocno po premierze. Tylko czy wygrały one moje serce? A może miałam ochotę, by ich żelazne kopyta stratowały mnie do utraty przytomności?


 


„Miałaś rację, mówiąc że to hazard. Mój dziadek postawił nasz dom. Mój ojciec postawił wszystko, co zaoszczędziliśmy, do ostatniego centa. A teraz ja stawiam swoje bezpieczeństwo, żeby to wszystko odzyskać. Niczym się od nich nie różnię.”


 


Nawet nie wyobrażacie sobie, jak dawno nie miałam do czynienia z książką wciągającą do tego stopnia, że człowiek nie może się od niej oderwać. Jak wcześniej umiałam odłożyć dany tytuł i ze spokojem robić coś innego, tak tutaj przerwanie lektury kończyło się na jak najszybszym powrocie do niej. Po prostu moja ciekawość była nienasycona i co rusz musiałam dokarmiać tego małego potwora siedzącego w moim umyśle!


Autorka z impetem wprowadziła mnie do niezbyt optymistycznego świata Astrid, co wywołało u mnie lekki wstrząs. Zdążyłam już zapomnieć o jej bezpośredniości i stawiania czytelników w kryzysowej sytuacji! Na szczęście szybko się otrząsnęłam, aby rozważnie śledzić tekst i nie przegapić ani jednej ważnej sceny. Przez cały czas jednak obawiałam się przerysowania problemów głównej bohaterki. Na szczęście Victoria Scott nie przekroczyła cienkiej granicy między naturalnością a karykaturą człowieka. Cała historia zawarta w [Tytanach] ze spokojem mogłaby się wydarzyć naprawdę, co jest dodatkowym atutem. Dlatego też wszelkie rodzinne sprzeczki nie sprawiały wrażenia sztucznych. Victoria Scott nawet pamiętała o trudach stworzenia więzi między człowiekiem a zwierzęciem, a miała także utrudnione zadanie ze względu na pochodzenie tego stworzenia. Niestety przeszkadzało mi pędzenie w niektórych momentach, jakby sama autorka brała udział w derbach. Akcja nabierała tempa i czasami brakowało tchu, aby za nią nadążyć. Także, mimo wielu pozytywnych zaskoczeń, byłam nieco rozczarowana zakończeniem. Chociaż z pewnego powodu uroniłam wiele łez, jednakże i tak mi się to nie podobało. To dało mi boleśnie odczuć, do kogo jest skierowana ta książka. Jestem już stara!


Bardzo przyjemnie jest patrzeć, jak główny bohater zmienia się na oczach czytelnika. Z rozwojem akcji przestaje chować się w cieniu i odważnie staje oko w oko ze swoimi koszmarami. Tak właśnie było w przypadku Astrid. Chociaż była zafascynowana tytanami, to w pewnym stopniu ich nienawidziła – w końcu to one były przyczyną nieszczęść jej rodziny. Ostatecznie to właśnie dla niej porzuciła wszelkie uprzedzenia i zaryzykowała wzięciem udziału w wyścigu tytanów. Tym samym zaczęła podejmować odważniejsze decyzje, lecz zdarzały jej się omyłki, przez co później wszystko musiała odkręcać. Dzięki temu Victoria Scott odwzorowała prawdziwą nastolatkę, a nie jej prototyp.


 


„Nie pozwól innym robić za ciebie tego, co możesz zrobić sam.”


 


Jeżeli ktoś kazałby mi wybierać pomiędzy postaciami drugoplanowymi tę najlepszą to miałabym ogromny problem. Każdy bohater miał tutaj swoją rolę i stuprocentowo ją wypełnił, dzięki czemu książka zyskała w moich oczach. Jedynie przyjaciółka głównej bohaterki miewała takie momenty, kiedy chciałam złapać ją za włosy i zdrowo przeciągnąć po torze wyścigowym. Dla opamiętania.


Jakże bym mogła zapomnieć o naszej największej gwieździe, czyli o Skoblu. Ten mechanicznie wytworzony koń z umiejętnością wyrażania swoich emocji od razu skradł moje serce! To właśnie dzięki niemu powróciły wspomnienia, jak po raz pierwszy zajęłam miejsce w siodle i poznałam smak jazdy na grzbiecie tego cuda. Jeżeli kiedykolwiek ktoś wyprodukuje taką maszynerię – proszę pamiętać o jednym egzemplarzu dla mnie!


 


„Nie bój nic. Jestem jak studnia. Cokolwiek do mnie trafi, nie wydostanie się.”


 


Cały czas jestem pod ogromnym wrażeniem kunsztu pisarskiego Victorii Scott. Ta pani potrafi ze zwykłych wyrazów stworzyć coś niesamowitego, co skrzętnie wykorzystuje. Także imponuje mi jej przeogromna wyobraźnia, która zdaje się nie mieć końca. Niestety tym razem nieco przeskrobała (A co takiego zrobiła? Odpowiedź znajdziecie na początku recenzji) i ślę kochanej autorce wirtualnego klapsa w pupę!


[Tytany] to nie tylko powieść o przepięknej przyjaźni między człowiekiem a zmechanizowanym zwierzęciem. To także cicha prośba o to, aby ludzie nie zapominali, że rodzina nie jest z nami związana jedynie wspólnymi genami oraz nazwiskiem. Musimy pamiętać o pielęgnacji więzów i dbaniu o dobrą atmosferę wśród domowników. Dlatego też gdy dzieje się coś niedobrego – wyciągnijmy pomocną dłoń! Chyba nie chcecie żyć z najbliższymi jak pies z kotem?


 


Podsumowując:


Książka już od pierwszej strony pochłonęła całą moją uwagę i nie pozwalała zapomnieć o sobie nawet po ujrzeniu kończącej wszystko kropki. Także wycisnęła ze mnie dawno skrywane emocje, pozwalając im na ponowne wyjście na świat. Śmiałam się jak szalona przy komicznych sytuacjach, przygryzałam kciuka w kryzysowych momentach a także pociągałam nosem, kiedy atmosfera panująca wewnątrz lektury była gotowa roztrzaskać moje serce. Najbardziej jednak zabolało mnie częściowo przewidywalne zakończenie, które ostatecznie zadecydowało o ocenie całokształtu. Chociaż przy nim płakałam to i tak czułam pewien niedosyt. I nawet tytany nie są w stanie niczego zmienić.

addictedtobooks plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-07-26, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Egzemplarze recenzenckie,Mam,
Siedemnastoletnia Astrid Sullivan już od najmłodszych lat musiała żyć w dość trudnych warunkach. Jej rodzina znajduje się w niezwykle trudnej sytuacji finansowej i są niezwykle bliscy utracie domu oraz wszystkiego co posiadają. Dziewczyna każdego dnia żyje w strachu, że będzie musiała opuścić rodzinne okolice i zacząć wszystko od nowa. Astrid wraz z siostrami każdego dnia jest świadkiem nieustannych kłótni rodziców i to tylko kwestia czasu, kiedy całe jej życie rozsypie się jak domek z kart. Pewnego dnia dziewczyna otrzymuje jednak od losu szansę na to, żeby odmienić swój los oraz uratować swoją rodzinę. Czy Astrid będzie w stanie zaryzykować wszystko dla dobra bliskich?

,,Historia nie zawsze kończy się po naszej myśli."

W rodzinnym miasteczku dziewczyny ważnym wydarzeniem są Wyścigi Tytanów, podczas których jeźdźcy ścigają się między sobą na pół koniach, pół maszynach po to, żeby wygrać ogromną nagrodę pieniężną oraz wielką sławę. Astrid już od najmłodszych lat ogląda każdą gonitwę i skrycie marzy o tym, żeby móc kiedyś samej wystartować w tym wyścigu. Jednak ze względu na swoją trudną sytuację materialną to pragnienie okazuje się niemożliwe do spełnienia. Tak jest do czasu, kiedy pewnego dnia otrzymuje od kogoś pewną niespodziewaną propozycję, która już na zawsze odmieni jej życie. Czy dziewczyna wykorzysta okazję oraz pokaże na co tak naprawdę ją stać?

,,Miałaś rację, mówiąc, że to hazard. Mój dziadek postawił nasz dom. Mój ojciec postawił wszystko, co zaoszczędziliśmy, do ostatniego centa. A teraz ja stawiam swoje bezpieczeństwo, żeby to wszystko odzyskać. Niczym się od nich nie różnię."

Dziewczyna ma szansę wystartować na jednym z tytanów w zbliżającym się wyścigu. Czy Astrid znajdzie w sobie odwagę oraz wystartuje w zawodach? Czy uda jej się wygrać główną nagrodę oraz uratować swoją rodzinę? Wyścigi w Derbach wymagają od uczestników ogromnej odwagi oraz sprytu, który może okazać się niezwykle pomocny w pokonywaniu przeszkód ustawionych na torze. Wygrana jest możliwa jedynie przy pełnej współpracy jeźdźca oraz tytana, co dla Astrid jest sporym problemem. Trauma z przeszłości nadal nie pozwala dziewczyna na to, żeby obdarzyć kogoś całkowitym zaufaniem. Czy uda jej się pokonać własne słabości oraz zdobyć to, o czym tak bardzo pragnie?

,,Konie są przerażające i jednocześnie piękne. To bezmyślne bestie, ale w światłach stadionu, gdy ich ciała przemierzają tor jak duchy, są wspaniałe.
W dniu, w którym po raz pierwszy oglądam gonitwę tytanów, mam trzynaście lat.
Tego samego dnia widzę, jak umiera człowiek."

Książki Victorii Scott zrobiły na mnie spore wrażenie i bardzo miło je wspominam. ,,Tytany" były jednak według mnie jeszcze lepsze niż poprzednie pozycje autorki. Stworzona przez nią historia jest jedyna w swoim rodzaju i ma w sobie wiele uroku. Na początku fabuła przypominała mi trochę książkę ,,Wyścig śmierci" Maggie Stiefvater, ale wkrótce dało się zauważyć, że pomimo kilku podobieństw, pomysł Victorii Scott jest nieco bardziej dopracowany i dostarcza czytelnikowi o wiele więcej wrażeń. Losy Astrid z całą pewnością nie pozostawią nikogo obojętnym. W tej historii nie zabrakło zabawnych momentów, jak i chwil wzruszenia, do których koniecznie jest zaopatrzenie się w paczkę chusteczek. Zdarzały się również takie fragmenty, że nie mogłam oderwać się od tej pozycji choćby na chwilę i z ogromnym zaciekawieniem śledziłam losy Astrid oraz jej Tytana.

Najbardziej spodobał mi się sam wątek Tytanów, który został bardzo dobrze dopracowany. Te pół konie, pół maszyny są niezwykle fascynujące i bardzo się cieszę, że autorka poświęciła im tak wiele uwagi. Lektura tej książki jest niezwykle emocjonująca i czytelnik do ostatnich stron nie może przewidzieć, jak zakończy się cała ta historia. ,,Tytany" zmuszają nas do refleksji nad tym, jakie wartości są tak naprawdę najważniejsze w naszym życiu oraz jak ważną rolę odgrywa w naszym życiu rodzina. Dla mnie ta książka była niezwykłą przygodą, której na pewno tak szybko nie zapomnę. Jeśli jesteście gotowi na niezwykle niebezpieczne oraz chwilami brutalne starcie Tytanów, to koniecznie rozejrzyjcie się za najnowszą książką Victorii Scott! Polecam!
Zakladka plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-07-19, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,Mam,
Autorka bardzo zyskała w moich oczach przez serię "Ogień i woda". Obie jej części czytałam z wielką chęcią i z podobnym zapałem podeszłam do czytania "Tytanów". I się nie zawiodłam! Victoria Scott wcale mnie nie zawiodła

Fabuła jest dla mnie jak najbardziej świetna. I słyszałam już kilka zarzutów, iż książka jest łudząco podobna do "Wyścigu śmierci". Ja niestety jeszcze książki Maggie Stiefvater jeszcze nie czytałam choć od jakiegoś czasu leży na mojej półce. Czy tak jest? Pewnie kiedyś się przekonam. Jednak teraz mogę jedynie ocenić książkę na podstawie tego co do tej pory znam. A takiej historii jeszcze nie czytałam.

Bardzo podobało mi się samo zarysowanie tej historii. Autorka początkowo ostrożnie i spokojnie wprowadza nas w tę historię, powoli poznajemy bohaterów i ich stosunek do wyścigów Tytanów. Dzięki temu mamy szansę wszystko dokładnie zapamiętać zanim nastąpi faktyczny obrót zdarzeń. A co tam się dzieje jest wprost idealne. Zdarzenia dokładnie pokazują jak wiele zależy od szczęścia. Historia Astrid uświadamia nam że nawet jeśli dana osoba ma do czegoś zapał i talent, to jednak wiele też zależy od szczęścia i ludzi, których spotka na swojej drodze.

Osobiście nie jestem osobą, którą interesuje motoryzacja czy sprawy typowo techniczne, ale tutaj czytało się je dość dobrze. Może nie była to dla mnie najciekawsza część tej książki ale też nie była zła. Same te opisy wydawały się nawet momentami ciekawe. Czy logiczne, tego nie ocenię, z powodu mojej niewiedzy na ten temat. :)

Jeśli już mowa o opisach, to nie mogę nie wspomnieć o tym jak autorka przedstawiała wyścigi. Mnie one bardzo się podobały. Były nie tylko dynamiczne i ciekawe, ale i poprzez użyte słowa i konstrukcje, miało się wrażenie, iż jest się centralnie w ogniu wydarzeń. Przez to wprost nie mogłam się oderwać od książki i przeczytałam ją jednym ciągiem.

Jeśli chodzi o główna bohaterkę, to podobała mi się jej waleczność. Dziewczyna mimo wielu przeciwności losu stara się dążyć do swoich marzeń, zwłaszcza że pojawiają się na jej drodze ludzie który są w stanie jej to umożliwić. Przy tym nie zapomina ona o swoich najbliższych. Stara się poświęcać im jak najwięcej czasu. I to się jej bardzo chwali. Wiadomo, że ze względu na swój wiek, dziewczyna jest czasami impulsywna i nieufna ale, to jest w pełni zrozumiałe.

Pozostałe osoby jakie poznajemy w trakcie są również ciekawie wykreowane. Autorka głównie skupiła się niestety na wątku wyścigu Tytanów i osobach z nim związanymi, zatem je przedstawiała szerzej i dokładniej. Z tego powody słabiej można było poznać rodzinę Astrid. I to był błąd. Myślę, że można by ciekawie pokazać historię jej sióstr i zaznaczyć jaką odegrały rolę w jej życiu.

Ważna jest tu też strona techniczna książki. Wydawcy postarali się by była dobrze wykonana. Okładka i strony są odpowiednio grube a ich połączenie, dopracowane tak by można było książkę czytać wielokrotne bez narażania jej na wielkie szody. Sama okładka początkowo mi się nie bardzo podobała. Jednak po poznaniu całej tej historii stwierdzam, że nie dość iż idealnie pasuje do treść, to jest dość ładna. Jak widać kobieta zmienną jest. :) Ważna jest też tutaj konsekwencja. Skoro na okładce widzimy kółka zębate, to i w środku nie mogło ich zabraknąć. Każdy rozdział zaczynał się nie tylko napisem "Rozdział 26" ale o tylko ilustracją trzech kół zębatych.

To chyba jasne że książka bardzo mi się podobała. I choć żałuję, że jest to powieść jednotomowa, bo naprawdę chciałabym dłużej zostać w świecie "Tytanów". Mimo to spędziłam mile czas przy czytaniu i na pewno kiedyś do niej wrócę. Kto jej nie czytał, musi to zrobić!
gabolek000 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-06-18, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,2016,52 książki 2016,posiadam,zdobyłam 2016,zrecenzowane,
Recenzja na:
http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/2016/07/48-tytany.html

Dla każdego człowieka zwierzęta są... po prostu zwierzętami. Dla każdego człowieka, różnego rodzaju pojazdy są... po prostu pojazdami. Czy jesteśmy zatem w stanie wyobrazić sobie, co by się działo, gdyby połączyć jedno z drugim? Zwierzę stało się w połowie pojazdem, a pojazd w połowie zwierzęciem? Czy to w ogóle możliwe? Pewnie tak, skoro ludzie zaczynają pisać o tym książki.

Astrid Sullivan należy do ubogiej rodziny pochodzącej z klasy robotniczej. W jej domu od wielu lat w grę wchodził hazard... i straty pieniędzy. Dopiero niedawno zaczęło stanowić to poważny problem. Jej ojca wyrzucono z pracy, całej rodzinie grozi utrata dachu nad głową. Do tego jeszcze dochodzą ciągłe kłótnie i napięte relacje pomiędzy domownikami. Dziewczyna nie chce powtórki z rozrywki, dlatego w tajemnicy przed wszystkimi postanawia wziąć udział w derbach Tytanów - zmechanizowanych koni. Astrid nie wierzy, że ma jakiekolwiek szanse, ale z każdym kolejnym etapem idzie jej coraz lepiej. Jeśli udałoby jej się wygrać, już raz na zawsze zażegnałaby wszelkie problemy finansowe. Ale musi uważać, bo ryzyko jest ogromne.

Victoria Scott jest autorką, którą miałam okazję już testować. Zapoznałam się ze świetną książką "Ogień i woda" i jej jeszcze lepszą kontynuacją "Kamień i sól". Byłam oczarowana zarówno stylem pisarskim autorki, jak i wykreowanymi przez nią postaciami, emocjonalnością, zaskoczeniami i przemyślaną fabułą. Ale napotkałam się również na podobieństwa i to o nich znów muszę powiedzieć. Coraz bardziej zastanawia mnie, czy pani Scott nie ma czasem nawyku w inspirowaniu się książkami innych pisarzy... czy w tym wypadku pisarek. Nie mogę nikomu niczego zarzucać, bo nie wiem, jak było naprawdę. Być może wszelkie podobieństwa to tylko czysty przypadek. Na jaką książkę tym razem padło? Na "Wyścig śmierci" Maggie Stiefvater.

Książka pani Stiefvater jest zadziwiająco podobna do "Tytanów", bo i tam mamy konie przedstawione w nieco inny sposób. Tam też jest główna bohaterka, która dosłownie musi uratować swoją rodzinę, a raczej to co z niej zostało. Są tam i problemy finansowe, i groźba utraty domu, i brak akceptacji przez innych uczestników wyścigu, i odrobina przyjaźń. Astrid Sullivan przemierza derby na maszynie innej niż mają wszyscy, Kate ("Wyścig śmierci") także jedzie na koniu znacznie innym niż pozostałe. Jakieś wnioski? Mogłabym przymknąć oko na te wszystkie zbieżności, ale robić tego nie będę.

"Tytany" to książka, która ma zarówno plusy jak i minusy. Victoria Scott pokazała, że potrafi trochę poczarować i z najzwyklejszego konia, hasającego po łące, stworzyła pojazd nadający się na specjalne wyścigi. Tytułowe tytany to mechaniczne konie, zależne od woli dżokeja. Steruje się je podobnie do samochodu lub motoru. Jako komputer, nie posiadają uczuć, są też niebezpiecznie, zwłaszcza, że w poprzednich edycjach derbów, kilka osób przez nie zginęło. Oczywiście Astrid musi wyróżnić się z tłumu i dostaje szansę od losu. Jedzie na modelu Tytana, który nigdy nie trafił do produkcji. Teoretycznie jest on niezgodny z regulaminem, który obowiązuje na wyścigach, ale dziewczynie udaje się wyjść pod górkę.

Świat wykreowany przez autorkę zadowala, koncepcja całych derbów intryguje, a kontakty między bohaterami dają do myślenia. Ludzie w tej książce są chytrzy, nieczuli, a innych - z klasy niższej, wyśmiewają. Podział na tych lepszych i tych gorszych często wysuwa się na pierwszy plan, co daje pełny obraz tego, jak zachowują się ci bogatsi w stosunku do mniej zamożnych (niekoniecznie w realnym świecie). Bardziej majętni potrafią zrobić wiele, aby komuś się nie powiodło. Ale to nie o to w tym wszystkim chodzi. Victoria Scott chciała pokazać, że każdy jest równy, niezależnie od tego, ile pieniędzy ma w portfelu.

W tej książce zostały poruszone również dwie inne, bardzo ważne sprawy. Pierwszą z nich jest uzależnienie od hazardu i to, co człowiek może utracić przez swoją nietypową "pasję". Drugą natomiast - przyjaźń i budowanie relacji. Każdy wie, że życie bez przyjaciół jest trudne i często też smutne. Astrid ma dookoła siebie osoby, na które niestety liczyć nie może. Ale wtedy na jej drodze staje trójka przecudownych ludzi i wieloletnia przyjaciółka. Ogromne różnice wieku w niczym nie przeszkadzają, jej nowi przyjaciele mogą dać dziewczynie cenne życiowe rady, gdyż niosąc na swoich barkach cały bagaż życiowy, coś tam wiedzą.

Akcja rozwija się płynnie, już na samym początku zaczyna przyspieszać, by na końcu pędzić na największych obrotach. Zaraz po tym, gdy lepiej zagłębiłam się w fabułę, czerpałam przyjemność z czytania. Ale myśl, na jak dużo podobieństw natrafiam, dalej nie dawała mi spokoju. Zawiodłam się brakiem autentyczności. Proszę Was, czy jest na świecie osoba, która mając pierwszy raz w życiu styczność z prowadzeniem auta, jeździ niczym zawodowiec? Nie powiedziałabym. Astrid w niektórych momentach szło aż za dobrze. Główna bohaterka nigdy nie jeździła na Tytanie, a tu nagle bum! Jest lepsza od profesjonalisty. Odrobinę zawiodłam się tą postacią, oczekiwałam czegoś znacznie lepszego, szczególnie po tak wysoko podniesionej poprzeczce przez samą autorkę. Ale jestem też z jednej rzeczy zadowolona - obyło się bez wątku miłosnego. Dziękuję, że w końcu któryś pisarz postanowił zrezygnować ze zjawiska, spotykanego w co drugiej książce dla młodzieży. Zwykle po prostu wystarczy odpowiednio rozplanowana i przemyślana fabuła, aby podbić serca czytelników.

"Tytany" są książką, która budzi we mnie mieszane uczucia. I miałam ogromny problem, idący w pakiecie z chaosem w głowie. Nie wiedziałam, co napisać w swojej recenzji, jednak po burzliwej dyskusji z samą sobą, dałam radę sklecić cokolwiek. Nie jestem pewna, czy polecić Wam tę książkę, czy może ją odradzić, dlatego decyzję o jej przeczytaniu musicie podjąć sami.
grejfrutoowa plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-07-04, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
Astrid od 13 roku życia jest fanką wyścigu tytanów - pół maszyn, pół koni. Zawody są fascynujące, ale też niebezpieczne. By w nich wystartować trzeba mieć własnego tytana, środki na wpisowe i odwagę, ale nagroda jest tego warta - to dwa miliony dolarów. Astrid jednak może tylko pomarzyć o jeździe na tytanie. Pochodzi z ubogiej robotniczej rodziny, jej ojciec właśnie stracił pracę i prawdopodobnie czeka ich przeprowadzka. Gdy pewnego dnia Astrid i jej przyjaciółka Magnolia pomagają starszemu mężczyźnie, nie wiedzą jeszcze, że ten uczynek może zmienić ich życie.
Tytany Victorii Scott to powieść młodzieżowa pisana w pierwszej osobie. Narratorką jest główna bohaterka, Astrid. To młoda dziewczyna, która chciałaby, by jej rodzina znów była ze sobą blisko. Jednak gdy ojciec stracił pracę, wszystko zaczęło się sypać...
Pomysł na historię jest bardzo dobry, choć też dość przewidywalny. Wykreowanie postaci tytanów jest pomysłowe, ale już sam wyścig powiela schematy innych książek młodzieżowych. Nawet niektóre ze scen przypominały mi książki w stylu Igrzysk śmierci. Mocnym punktem powieści są więc stworzenia, które autorka wymyśliła, i relacje, jakie łączą główną bohaterkę z jej tytanem. Nie jest tak, że Astrid traktuje konia jak maszynę, ale też nie dostajemy od razu wielkiej przyjaźni między zwierzęciem a człowiekiem. Skomplikowana sytuacja między bohaterką a tytanem wypadła w książce bardzo naturalnie.
Książka pokazuje również relacje międzyludzkie. Trudna sytuacja oddala od siebie członków rodziny Astrid. Dziewczyna może jednak liczyć na swoją najlepszą przyjaciółkę, Magnolię. Ciekawie wypada też znajomość - początkowo bardzo szorstka i trudna - z Gałganem.
Coraz częściej trafiam na książki młodzieżowe, w których bohaterowie skupiają się na rodzinie, nie na ratowaniu świata. Podoba mi się to, bo pokazuje, jak wiele jest się w stanie zrobić, by zapewnić swoim bliskim bezpieczeństwo i dobre życie. Tu także zastosowano podobny motyw. Astrid myśli o rodzinie i to dla nich chce ryzykować. Mimo to nie wszyscy będą zadowoleni z jej decyzji...
Książka jest pięknie wydana. Uwielbiam, gdy detale sprawiają, że pozycja staje się wyjątkowa. Tu właśnie tak jest. Każdy rozdział rozpoczyna się nie tylko tytułem, lecz także ilustracją śrub. Nawiązuje to do tematu książki i sprawia, że wygląda ona bardzo ciekawie.
Tytany czyta się szybko i przyjemnie. Świat wykreowany przez autorkę jest interesujący, a tytułowe stworzenia pomysłowo opisane. Wyścigi mogą momentami zaskoczyć, nie wszystko sprzyja bowiem głównej bohaterce i za to ogromny plus. Wydaje mi się jednak, że fabuła jest dość przewidywalna i nie będzie miała tajemnic przed fanami powieści młodzieżowych. Jeśli jednak szukacie pozycji z oryginalnymi istotami, warto zajrzeć.
szulikmonia plusminus Linia koment
Ocena: 5, Na półkach: Chcę przeczytać,
Astrid od dziecka lubiła na nie patrzeć, podziwiać i marzyć, że pewnego dnia usiądzie na jednym z nich. Mowa tu o Tytanach, mechanicznych koniach, na których ściągają się tylko bogaci. Kiedy trafia się szansa, by wzięła udział w sławnych wyścigach, dziewczyna nie zastanawia się długo, bo jest to szansa nie tylko dla niej, ale i rodziny, która straciła już wszystko.


Fabuła jest bardzo prosta, lecz nie oznacza to, że jest zła. W tej niepozornej historii znaleźć można wiele wartości, które widać gołym okiem, ale w prawdziwym życiu, trudno zrozumieć i zaakceptować.


Główna bohaterka ma siedemnaście lat i charakteryzuję się wielką troską o najbliższych. Dba nie tylko o rodzinę, ale również zależy jej na swojej przyjaciółce. Jestem zachwycona pokazaniem ich relacji w tak piękny i nieskażony zazdrością sposób. Obie dziewczyny szczerze się o siebie troszczą i poznając ich przygody podziwiałam wieź, która ich łączy. Odrębną kwestię stanowi relacja Astrid z ojcem, który może być irytujący, chwilami zaślepiony dumą, ale jedno muszę przyznać Victorii Scott, że wiernie oddał obraz rodziny, w której dzieci uciekają do wrednych chłopaków, by tylko nie słuchać kłótni. Rodzice za zamkniętymi drzwiami nieustannie się spierają i nie zauważają potrzeb i problemów swoich pociech.


,, [...] przed końcem lata zostanę damą- mówię mojemu tytanowi.- Ale na tobie zawszę będę jeździła jak dzikus."


Jeśli kochacie konie i uwielbiacie książki właśnie o nich, zapewne nie raz oglądaliście film o szkółce jeździeckiej, to ,,Tytany" są hardkorową wersją takich historii. Zwierzęta, które tak naprawdę są maszynami, a wyścig jest trudny i piekielnie niebezpieczny, może podobać się młodemu czytelnikowi. Jest to doskonała książka dla młodzieży! Bohaterowie są ciekawi i łatwo wczuć się w ich sytuację. Akcja jest zawrotna. Poznając sytuację Astrid, czułam jej marzenia i pragnienia. Dziecięca naiwność momentami dawała o sobie znać, ale dzięki temu czułam pewien rodzaj wolności i niepohamowanej pogoni za lepszym życiem.


,,Tytany" to bardzo dobra książka o przygodzie, przyjaźni, marzeniach i rodzinie. Najmłodsi się w niej zakochają, starsi docenią a marzyciele bez pamięci pochłoną i zatracą w burzliwej akcji.


Polecam 4+/6
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów