Opis ksiązki

Kup Teraz

Z Hajerem na kraj Indii

Ocena ( 2 osoby )
4.0
Wydawnictwo: Annapurna
Data wydania: 2011-10-01
Kategoria: Podróżnicze
ISBN: 978-83-61968-09-2
Liczba stron: 320
Dodał/a książkę:czytam
Dodał/a opinię:Joanna
Recenzja - Z Hajerem na kraj Indii

Indie to kraj kontrastów. Wie to każdy, kto choć trochę interesuje się światem. W każdej podróżniczej książce zobaczymy mrowie zdjęć obrazujących wszędobylskie śmieci, brud i ubóstwo. Ale dopiero w książce Mieczysława Bieńka te obrazy przemówiły do mnie tak mocno. Może to wynik tak mocnego ich nagromadzenia?



"Z Hajerem na kraj Indii" jest książką niezwykłą pod paroma względami. Wyróżnia ją przede wszystkim język. Nie jest to czysta polszczyzna. Rodowity Ślązak przekazał kawałek swojego podróżniczego życia na swój, śląski sposób. Nie wiem co powoduje, że już samo zaciąganie tą gwarą sprawia, że ludziom z centralnej Polski pojawiają się uśmiechy na twarzy (autopsja). Dlatego dla tych samych osób książka może się okazać ciekawym doświadczeniem. Tym bardziej, iż autor opisy wojaży po Indiach i okolicach okrasza wspomnieniami i nawiązaniami do miejsca swojego pochodzenia. Takie swoiste dwa w jednym.



Wydawnictwo postawiło na wyjątkowość także jeśli chodzi o edycję książki. Jest to bowiem wspaniały album z dodatkiem tekstu. Nie zdrowotnie. Jednak proszę jej nie mylić z mini książeczkami wydawnictwa G+J, jak seria Dzienniki z podróży Beaty Pawlikowskiej. Zdjęcia są na każdej stronie, ale najczęściej stanowią tło opowieści. Dosłownie i w przenośni. Dokładnie obrazują to, co treściwie autor podaje. A opisy są w nie wkomponowane. Niczym dobrze dobrany tekst do pięknej melodii.  Z tym, że ze zdjęć wypływa nie tylko piękno i magia. Pokazują, jak wielkim… hasiokiem można ten kraj nazwać.



Mieczysław Bieniek jest człowiekiem z ogromnym poczuciem humoru. Nie można tego przeoczyć czytając indyjskie czy bangladeskie opowieści. Pomysłowość i żądza odkrycia czegoś, czego nie doświadczył jeszcze nikt inny  - jak przypuszczam – mogłaby zaskoczyć nawet jego najbliższych. Dlatego każda strona książki to ekscytująca czytelnicza przygoda. Jak to się stało, że podróżnika pomylono z generałem? W jaki sposób i dlaczego Hajer został Hare Krishną? Jak się dostać do miejsc, do których teoretycznie dostać się nie można? Jak z wycieczki wielodolarowej zrobić (prawie) darmową? Dlaczego czasem lepiej spać na dachu, niż w małej prywatnej izdebce? Nie wiem, czy należałoby powyższą pozycję traktować jako poradnik czy kompendium wiedzy niezbędnej podczas zwiedzania najdalszych zakątków świata. Ale na pewno można przy tym świetnie ubawić się.



"Z Hajerem na kraj Indii" to rewelacyjny obraz indyjskiego życia. Przepiękne krajobrazy, ale także obrazy takie, na których widok czuć (dosłownie) tamtejsze powietrze. Chowajcie się najnowsze technologie, pozwalające poczuć zapachy z kartki. Tutaj wystarczy sama sugestia, jedno spojrzenie. Autor pokazuje nam ludzi i ich zwyczaje. Będąc blisko nich, pokazuje jak wygląda ich codzienne proste życie. Pokazuje piękno natury i jednocześnie kompletny brak piękna. Cudowne zachody słońca i niesamowicie brudne plaże. Obrazy i wspomnienia zebrane z wielu wypraw w ten region. Hajer tego wszystkiego doświasdcza i jednocześnie niezwykle dosadnie nam to przekazuje. Smakuje indyjską prostą kuchnię i owoce, których nie dostanie się wszędzie, jak "duriany – owoce o upojnym zapachu rodem z haźla, za to w smaku – godne anielskich podniebień. [1]. Wonio przy tym "tak, że go nawet komary omijały. Później okazało się, że był to najskuteczniejszy na nie środek." [2]


Można z całym związanym z tym ciężarem powiedzieć, że jest to pełen obraz, którego nie dostarczyło wiele już wcześniej przeczytanych książek o tematyce indyjskiej.  Książkę radzę przeczytać każdemu, kto ciekaw jest dokładnego, prawdziwego obrazu Indii. Tym którzy wielbią czysty język polski - tak przekornie - żeby przekonali sie, że czasem treść jest ważniejsza. Tym którzy pochodzą ze Śląska oraz tym, którzy są z innych regionów Polski. Można tutaj poznać regionalny język i zapoznać się z kawałeczkiem śląskiej historii. Także tym, którzy uwielbiają literaturę podróżniczą. Jest to bowiem bardzo wartościowa pozycja z tej półki. I w końcu tym, którzy o Indiach niewiele wiedzą, ale także osobom, które już wiele o Indiach przeczytały. Książka zawiera wiele infromacji, na które ciężko natrafić w podobnych tytułach. "Z Hajerem na kraj Indii" to także - a może przede wszystkim - przepiękny album. Jeśli styl autora nie przypadnie do gustu, książkę można przejrzeć niczym dobrze skomponowaną księgę zdjęć.

Recenzja
Isabelle Linia koment
Na półkach:

Mietek Bieniek ma w sobie coś takiego, że czytając jego książki nie zwraca się uwagi na język i styl, a jedynie na niesamowity entuzjazm, którym wręcz zaraża czytelnika. Z Hajerem na kraj Indii to już druga książka emerytowanego górnika z Katowic, który w pewnym momencie życia postanowił po prostu spełniać marzenia. Już w swojej pierwszej publikacji -

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
jenny777 plusminus Linia koment

Indie to kraj kontrastów. Wie to każdy, kto choć trochę interesuje się światem. W każdej podróżniczej książce zobaczymy mrowie zdjęć obrazujących wszędobylskie śmieci, brud i ubóstwo. Ale dopiero w książce Mieczysława Bieńka te obrazy przemówiły do mnie tak mocno. Może to wynik tak mocnego ich nagromadzenia?



"Z Hajerem na kraj Indii" jest książką niezwykłą pod paroma względami. Wyróżnia ją przede wszystkim język. Nie jest to czysta polszczyzna. Rodowity Ślązak przekazał kawałek swojego podróżniczego życia na swój, śląski sposób. Nie wiem co powoduje, że już samo zaciąganie tą gwarą sprawia, że ludziom z centralnej Polski pojawiają się uśmiechy na twarzy (autopsja). Dlatego dla tych samych osób książka może się okazać ciekawym doświadczeniem. Tym bardziej, iż autor opisy wojaży po Indiach i okolicach okrasza wspomnieniami i nawiązaniami do miejsca swojego pochodzenia. Takie swoiste dwa w jednym.



Wydawnictwo postawiło na wyjątkowość także jeśli chodzi o edycję książki. Jest to bowiem wspaniały album z dodatkiem tekstu. Nie zdrowotnie. Jednak proszę jej nie mylić z mini książeczkami wydawnictwa G+J, jak seria Dzienniki z podróży Beaty Pawlikowskiej. Zdjęcia są na każdej stronie, ale najczęściej stanowią tło opowieści. Dosłownie i w przenośni. Dokładnie obrazują to, co treściwie autor podaje. A opisy są w nie wkomponowane. Niczym dobrze dobrany tekst do pięknej melodii.  Z tym, że ze zdjęć wypływa nie tylko piękno i magia. Pokazują, jak wielkim… hasiokiem można ten kraj nazwać.



Mieczysław Bieniek jest człowiekiem z ogromnym poczuciem humoru. Nie można tego przeoczyć czytając indyjskie czy bangladeskie opowieści. Pomysłowość i żądza odkrycia czegoś, czego nie doświadczył jeszcze nikt inny  - jak przypuszczam – mogłaby zaskoczyć nawet jego najbliższych. Dlatego każda strona książki to ekscytująca czytelnicza przygoda. Jak to się stało, że podróżnika pomylono z generałem? W jaki sposób i dlaczego Hajer został Hare Krishną? Jak się dostać do miejsc, do których teoretycznie dostać się nie można? Jak z wycieczki wielodolarowej zrobić (prawie) darmową? Dlaczego czasem lepiej spać na dachu, niż w małej prywatnej izdebce? Nie wiem, czy należałoby powyższą pozycję traktować jako poradnik czy kompendium wiedzy niezbędnej podczas zwiedzania najdalszych zakątków świata. Ale na pewno można przy tym świetnie ubawić się.



"Z Hajerem na kraj Indii" to rewelacyjny obraz indyjskiego życia. Przepiękne krajobrazy, ale także obrazy takie, na których widok czuć (dosłownie) tamtejsze powietrze. Chowajcie się najnowsze technologie, pozwalające poczuć zapachy z kartki. Tutaj wystarczy sama sugestia, jedno spojrzenie. Autor pokazuje nam ludzi i ich zwyczaje. Będąc blisko nich, pokazuje jak wygląda ich codzienne proste życie. Pokazuje piękno natury i jednocześnie kompletny brak piękna. Cudowne zachody słońca i niesamowicie brudne plaże. Obrazy i wspomnienia zebrane z wielu wypraw w ten region. Hajer tego wszystkiego doświasdcza i jednocześnie niezwykle dosadnie nam to przekazuje. Smakuje indyjską prostą kuchnię i owoce, których nie dostanie się wszędzie, jak "duriany – owoce o upojnym zapachu rodem z haźla, za to w smaku – godne anielskich podniebień. [1]. Wonio przy tym "tak, że go nawet komary omijały. Później okazało się, że był to najskuteczniejszy na nie środek." [2]


Można z całym związanym z tym ciężarem powiedzieć, że jest to pełen obraz, którego nie dostarczyło wiele już wcześniej przeczytanych książek o tematyce indyjskiej.  Książkę radzę przeczytać każdemu, kto ciekaw jest dokładnego, prawdziwego obrazu Indii. Tym którzy wielbią czysty język polski - tak przekornie - żeby przekonali sie, że czasem treść jest ważniejsza. Tym którzy pochodzą ze Śląska oraz tym, którzy są z innych regionów Polski. Można tutaj poznać regionalny język i zapoznać się z kawałeczkiem śląskiej historii. Także tym, którzy uwielbiają literaturę podróżniczą. Jest to bowiem bardzo wartościowa pozycja z tej półki. I w końcu tym, którzy o Indiach niewiele wiedzą, ale także osobom, które już wiele o Indiach przeczytały. Książka zawiera wiele infromacji, na które ciężko natrafić w podobnych tytułach. "Z Hajerem na kraj Indii" to także - a może przede wszystkim - przepiękny album. Jeśli styl autora nie przypadnie do gustu, książkę można przejrzeć niczym dobrze skomponowaną księgę zdjęć.

jenny777 plusminus Linia koment
"Z Hajerem na kraj Indii" jest książką niezwykłą pod paroma względami. Wyróżnia ją przede wszystkim język. Nie jest to czysta polszczyzna. Rodowity Ślązak przekazał kawałek swojego podróżniczego życia na swój, śląski sposób. Autor opisy wojaży po Indiach i okolicach okrasza wspomnieniami i nawiązaniami do miejsca swojego pochodzenia. Takie swoiste dwa w jednym.

Pomysłowość i żądza odkrycia czegoś, czego nie doświadczył jeszcze nikt inny - jak przypuszczam - mogłaby zaskoczyć nawet najbliższych autora. Dlatego każda strona książki to ekscytująca czytelnicza przygoda. "Z Hajerem na kraj Indii" to rewelacyjny obraz indyjskiego życia. Autor pokazuje nam ludzi i ich zwyczaje. Będąc blisko nich, pokazuje jak wygląda ich codzienne proste życie. Pokazuje piękno natury i jednocześnie kompletny brak piękna. Cudowne zachody słońca i niesamowicie brudne plaże.
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Linia koment
Przeczytane:, Na półkach:
BlueRose Linia koment
Przeczytane:2012-01-18, Ocena: 3, Na półkach: Przeczytałem,
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów