OPIS CZYTELNIKA:
Kup Teraz

Zgorzkniała pizda

Ocena ( 7 osób )
3.7
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2013-09-25
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788375545258
Liczba stron: 264
Dodał/a książkę:elibri
Dodał/a opinię:Kasiek
Recenzja - Zgorzkniała pizda


Często mówi się o ocenianiu po okładce. Ja tym razem padłam ofiarą oceniania książki po tytule. No prawie padłam. Po książce o tytule „Zgorzkniała pizda” spodziewałam się płytkiego raczej czytadła o zbuntowanej singielce, którą życie wpędziło w zgorzknienie i permanentnie podły nastrój. Książka przez pomyłkę wylądowała na samym spodzie sterty, przywalona rozkładami materiału, cudzymi referatami, później pracami do sprawdzenia i całym tałatajstwem, które wala się po mieszkaniu nauczyciela, który stara się zapanować nad chaosem. Tenże nauczyciel, powalony przez zapalenie oskrzeli łaknie rozrywki, więc szykując się na dwa dni gadania non stop wyciąga książkę w celu zażycia lekkiej rozrywki i całe szczęście, że leży w łóżku bo zostaje powalony. I bardzo miło zaskoczony.

Książka to zapiski Sary, kobiety, której biologiczny zegar ma wybić trzydziestkę. Sara jest kobietą z pozoru wygraną, ma kochającego męża cudowne dziecko, ale to dla niej za mało. Leci na Teneryfę, aby odpocząć od rodziny, spotyka ją, nawet w tak liberalnej i postępowej Skandynawii potępienie. No bo jak to? Urlop od dziecka? Urlop od rodziny? Sara zaczytuje się książką „Strach przed lataniem” często odwołuje się do bohaterki do jej dylematów, problemów, które pomimo upływu lat, wciąż pozostają w gruncie niezmienne. Ta książka to podróż przez życie, wspomnienia, rozmyślania o losie kobiety, o feminizmie, równości i o pragnieniach. Książka głęboka i niesamowita. Nie dajcie się zwieść tytułowi.

Kiedyś zwróciłaby naszą uwagę okładka, świetnie zrobiona, ale obecnie w takiej grafice ukazują się wszystkie erotyczne powieścidła, wiec nie wiem czy książka rzucając się w oczy wpadnie nam w ręce. A moim zdaniem warto. Rzadko, czytając książkę mam takie wszechogarniające uczucie „wow, jakby o mnie”, oczywiście w pewnych fragmentach. Ta książka jest bardzo mądra i prawdziwa. Ktoś może poddać w wątpliwość czy wulgarny, kontrowersyjny tytuł, jest dobrym pomysłem, czy nie odrzuci potencjalnego czytelnika. Sama spędziłam długie chwile nad tym zagadnieniem. Zastanawiałam się czy wypada mi wyjąć książkę w przerwie i poczytać. Chłopcy z mojej klasy byliby zachwyceni i mniemam, że nie zapanowałabym nad dyskusją jaka by się wywiązała. Z drugiej jednak strony, tytuł koresponduje z bohaterką wyłaniającą się z książki. Kobietą, która chce wyzwolenia, robi rozrachunek ze swoimi przeżyciami i pragnieniami, czy to taka duża różnica gdy nazwie się pizdą, niż gdyby nazwała się suką? Słowa, definicje, nazwy. Ta książka nie jest tak powierzchowna. Ona wcale nie jest powierzchowna, nie muska pobieżnie tematów, jak grzeczna rozmowa u terapeuty. Sara rozmawia z samą sobą, odważnie.

Opowiada o swoim dzieciństwie, które z pozoru szczęśliwe, bo w pełnej rodzinie, było samotnością, smutkiem i niekochaniem. Obraz rodziców skłóconych i niekochających się, dziecko proszące Boga o rozwód, błaganie o uwagę. Później nadchodzi okres bycia nastolatką, pierwsze zauroczenia, próba nawiązania relacji damsko-męskich, pomyłki i kolejna lekcja o nierówności kobiety i mężczyzny. Wcale nie jest lepiej, gdy dorasta, gdy staje się matką, wydaje się, że problem narasta. Przeczytajcie i zastanówcie się czy to o czym ona pisze nie jest przerażającą prawdą.

Na mnie ta książka zrobiła ogromne wrażenie. Swoją mądrością, szczerością, tym w jaki sposób kobieta pisze o życiu i o kobiecej duszy. Cieszę się, że siódmy zmysł przemówił, że nie dałam zwieść się tytułowi. Odkryłam świetną, mądrą książkę, która mnie urzekła i wiem, że będę do niej wracać.

Polecam wszystkim kobietom, moim zdaniem pozycja obowiązkowa!

Recenzja
agatrzes Linia koment
Przeczytane:2013-12-31, Ocena: 3, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2013,
Mam trzydzieści lat, dokładnie tyle, ile Isadora w Strachu przed lataniem, ale jestem bez porównania bardziej zmęczona i zniechęcona. Rodzinne piekło wyssało ze mnie energię i pozostawiło w środku emocjonalne brudne plamy. Mogłabym być nią. Mogłabym być tobą, Isadoro, gdybym cokolwiek czuła. Ale wszystko się zblokowało i nie czuję już nawet strachu przed lataniem    Sara ma trzydzieści lat i czuje się zgorzkniałą pizdą
szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
Kasiek plusminus Linia koment
Przeczytane:, Na półkach:


Często mówi się o ocenianiu po okładce. Ja tym razem padłam ofiarą oceniania książki po tytule. No prawie padłam. Po książce o tytule „Zgorzkniała pizda” spodziewałam się płytkiego raczej czytadła o zbuntowanej singielce, którą życie wpędziło w zgorzknienie i permanentnie podły nastrój. Książka przez pomyłkę wylądowała na samym spodzie sterty, przywalona rozkładami materiału, cudzymi referatami, później pracami do sprawdzenia i całym tałatajstwem, które wala się po mieszkaniu nauczyciela, który stara się zapanować nad chaosem. Tenże nauczyciel, powalony przez zapalenie oskrzeli łaknie rozrywki, więc szykując się na dwa dni gadania non stop wyciąga książkę w celu zażycia lekkiej rozrywki i całe szczęście, że leży w łóżku bo zostaje powalony. I bardzo miło zaskoczony.

Książka to zapiski Sary, kobiety, której biologiczny zegar ma wybić trzydziestkę. Sara jest kobietą z pozoru wygraną, ma kochającego męża cudowne dziecko, ale to dla niej za mało. Leci na Teneryfę, aby odpocząć od rodziny, spotyka ją, nawet w tak liberalnej i postępowej Skandynawii potępienie. No bo jak to? Urlop od dziecka? Urlop od rodziny? Sara zaczytuje się książką „Strach przed lataniem” często odwołuje się do bohaterki do jej dylematów, problemów, które pomimo upływu lat, wciąż pozostają w gruncie niezmienne. Ta książka to podróż przez życie, wspomnienia, rozmyślania o losie kobiety, o feminizmie, równości i o pragnieniach. Książka głęboka i niesamowita. Nie dajcie się zwieść tytułowi.

Kiedyś zwróciłaby naszą uwagę okładka, świetnie zrobiona, ale obecnie w takiej grafice ukazują się wszystkie erotyczne powieścidła, wiec nie wiem czy książka rzucając się w oczy wpadnie nam w ręce. A moim zdaniem warto. Rzadko, czytając książkę mam takie wszechogarniające uczucie „wow, jakby o mnie”, oczywiście w pewnych fragmentach. Ta książka jest bardzo mądra i prawdziwa. Ktoś może poddać w wątpliwość czy wulgarny, kontrowersyjny tytuł, jest dobrym pomysłem, czy nie odrzuci potencjalnego czytelnika. Sama spędziłam długie chwile nad tym zagadnieniem. Zastanawiałam się czy wypada mi wyjąć książkę w przerwie i poczytać. Chłopcy z mojej klasy byliby zachwyceni i mniemam, że nie zapanowałabym nad dyskusją jaka by się wywiązała. Z drugiej jednak strony, tytuł koresponduje z bohaterką wyłaniającą się z książki. Kobietą, która chce wyzwolenia, robi rozrachunek ze swoimi przeżyciami i pragnieniami, czy to taka duża różnica gdy nazwie się pizdą, niż gdyby nazwała się suką? Słowa, definicje, nazwy. Ta książka nie jest tak powierzchowna. Ona wcale nie jest powierzchowna, nie muska pobieżnie tematów, jak grzeczna rozmowa u terapeuty. Sara rozmawia z samą sobą, odważnie.

Opowiada o swoim dzieciństwie, które z pozoru szczęśliwe, bo w pełnej rodzinie, było samotnością, smutkiem i niekochaniem. Obraz rodziców skłóconych i niekochających się, dziecko proszące Boga o rozwód, błaganie o uwagę. Później nadchodzi okres bycia nastolatką, pierwsze zauroczenia, próba nawiązania relacji damsko-męskich, pomyłki i kolejna lekcja o nierówności kobiety i mężczyzny. Wcale nie jest lepiej, gdy dorasta, gdy staje się matką, wydaje się, że problem narasta. Przeczytajcie i zastanówcie się czy to o czym ona pisze nie jest przerażającą prawdą.

Na mnie ta książka zrobiła ogromne wrażenie. Swoją mądrością, szczerością, tym w jaki sposób kobieta pisze o życiu i o kobiecej duszy. Cieszę się, że siódmy zmysł przemówił, że nie dałam zwieść się tytułowi. Odkryłam świetną, mądrą książkę, która mnie urzekła i wiem, że będę do niej wracać.

Polecam wszystkim kobietom, moim zdaniem pozycja obowiązkowa!

PrzyKawieZKsiazk plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-05-31, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
Większość z nas pada ofiarą oceniania książek po okładce. Ja tym razem padłem po ocenie książki po tytule. Spodziewałem się, że będzie to książka o zbuntowanej kobiecie, którą życie przyprawiło o podły nastrój i rozgoryczenie. Otóż nic bardziej mylnego.

Sara zbliża się do wieku trzydziestu lat, jest feministką posiadającą męża, dziecko. Pewnego dnia odkrywa, że jest prawdziwą zgorzkniałą pizdą. Bierze urlop od rodzi i leci na Teneryfę zaczytując się w książce "Strach przed lataniem" - klasyk lat 70. Od czasu do czasu przywołuje dylematy bohaterki, które są nadal aktualne. Sara ma ciągłe poczucie winy, że nie spełnia swoich obowiązków.

Główna bohaterka opowiada nam o swoim dzieciństwie, o nieobecnym ojcu, umęczonej matce. Książka stawia bardzo trafne pytania o tożsamość, równouprawnienie czy rodzicielstwo. Ta książka ma być o problemie niemożności pojednania - kobiecość nie może uzupełnić męskości ani odwrotnie. Na okładce książki mamy informację, że jest to międzynarodowy bestseller, ale czy książka wnosi coś naprawdę wartościowego i czy jest tu jakaś jakość? Otóż nie.

Autorka książki przedstawiła nam kobietę ogarniętą depresją, stłamszoną, skupioną tylko na sobie. Dokładnie wie, czym przyciągnąć uwagę czytelniczek. Ta powieść bowiem skierowana jest głównie do kobiet. Powieść sama w sobie jest strasznie monotonna, dawno nie czytałem czegoś takiego. Czytając książkę ma się wrażenie, że autorka prawdziwą wisienkę na torcie zostawiła na koniec, lecz niestety. Duże rozczarowanie, gdyż wszystkie problemy bagatelizuje i uznaje za wytwór umysłu kobiety. Można wyciągnąć wniosek, że świat lepiej ułożył się mężczyznom i że oni dyktują warunki.

Sara pamięta ojca, który był skupiony tylko na sobie, przejmuje po nim wadę i wypowiada wojnę światu mężczyzn uważając przy tym, iż jej rola jako kobiety jest niedoceniana i krytykowana.

"Zgorzkniała pizda" zdobyła popularność bo mówi o krzywdzie, ale z książki jako takiej nic nie wynika, nic ona nie wnosi, tak samo jak monolog Sary. Wielu ludzi zna różne problemy. Znają rodziny, w których żona bije męża, znają sytuację w pracy, gdzie występuje dyskryminacja. O tym wszystkim także można napisać książkę, ale tak jak pisałem wcześniej. Nic to nie wniesie bo bazuje na prostych emocjach. Nie ma w tej książce miejsca na przemyślenie i ujrzenie problemu z szerszego punktu widzenia. Nie ma tu ujęcia problemu tylko ciągły krzyk, żal. Czy emocjami opowiada się o problemach? Wątpię. Dlatego książka ta dla mnie jest niewiele wartościowa.
KaMax plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-12-06, Na półkach: Przeczytałem,Grupa wsparcia - 12 książek,

Tej książki nie kupi ci pod choinkę narzeczony, mąż ani mama. Nie znajdziesz jej pewnie również w małej osiedlowej bibliotece, prowadzonej przez kulturalne panie w średnim wieku. Żadna szanująca się lokalna księgarnia nie wystawi jej w głównej witrynie sklepowej. Co krzywdzi tę zupełnie dobrą, napisaną sprawnym piórem książkę, że jest odtrącana przez tak zwanych przyzwoitych czytelników? Za co dostaje od nich punkty karne już w przy pierwszym kontakcie? Dobre pytanie!

„Zgorzkniała pizda” – oto ów zły demon. Ten tytuł, notabene napisany wściekle różową czcionką, oraz zdjęcie skąpo ubranej kobiety z kieliszkiem wina implikuje negatywne odczucia. Nieważnie, że z tyłu można przeczytać rzeczową notatkę o książce i szwedzkiej autorce, Marii Sveland,  bynajmniej nie potwierdzającą przykrych obaw na temat treści.


Tytuł i okładka odrzucają. Użycie wulgaryzmu nie tylko uderza w kulturę osobistą, ale może dyskwalifikować tę książkę nawet jako prezent. Cóż. Tłumacz chyba za bardzo chciał utożsamić tytuł z autorką, nie biorąc pod uwagę wyczucia dobrego smaku polskich czytelniczek. Autorka bowiem z zawodu jest dziennikarką. Ma na swoim koncie wiele programów dla szwedzkiego radia i telewizji. W 2003 roku dostała prestiżową nagrodę Ikarosprise za radiowy dokument pt.: „Jak dziwka”. Igranie z wulgarnymi tytułami jest przez Svelan zamierzone. Autorka twierdzi otwarcie, że gdyby nadała swojej książce uroczy tytuł w rodzaju „Dziewczyna z kwiatem w dłoni”, pies z kulawą nogą by jej nie zauważył (Newsweek kultura, wywiad z 13 października 2013). Jednak polscy czytelnicy nie traktują takich językowych manewrów za coś nadzwyczaj atrakcyjnego i nie chodzi tu o fałszywie pojmowaną moralność, tylko o wyczucie dobrego tonu.


Wulgarny tytuł jest na szczęście jedyną wadą książki. Jeśli któraś z czytelniczek zdoła unieść się ponad to, być może nie pożałuje darowanego autorce kredytu zaufania. Bohaterką „Zgorzkniałej…” jest trzydziestoletnia dziennikarka Sara. Poznajemy ją w trudnym momencie życia, w którym zmęczenie macierzyństwem i małżeństwem dochodzi do zenitu. Mąż Sary nie jest złym człowiekiem, próbuje być dobrym mężem i ojcem. Mimo że zaraz po urodzeniu dziecka wspiera Sarę i pomaga jej w chorobie, potem dostaje duże zlecenie i wyjeżdża od poniedziałku do piątku do innego miasta, zostawiając ją samą z niemowlakiem. Od tej pory dni Sary są wypełnione spacerami, karmieniem, praniem, sprzątaniem, gotowaniem. Jest dzielna i kocha synka nad życie, ale wieczorami płacze ze zmęczenia. W weekendy płacze też w sobie. Kiedy mąż wraca zmęczony po tygodniu pracy i też pragnie odpoczynku, ona czuje się samotna oraz bezradna. Oddala się od męża, hodując w sercu żal i rozczarowanie.


„Zgorzkniała…” to książka specyficzna w swojej formie. Pisana w pierwszej osobie, jest rasową psychoanalizą życia wewnętrznego bohaterki, można ją odebrać jedynie jako wyraz wielkiego marudzenia oraz rozczarowania życiem i rodziną. Czytelniczki, które nie zrażą się tą cechą, na pewno docenią klasę „Zgorzkniałej…”. Pod przykrywką malkontenctwa znajdą w niej liczne wnioski, przemyślenia, które mimo że dotyczą życia bohaterki, są uniwersalne i mądre w swej wymowie.


Sara przyznaje przed sobą i światem, że jest wściekła. Na siebie i na partnera. Na nieudanego ojca, na obojętność rodziców. Dochodzi do niej, że całe życie tłumi emocje i udaje, że wszystko jest w porządku. Ucieczka na Teneryfę jest pretekstem, aby móc w końcu eksplodować i zwerbalizować wszystkie pretensje krzykiem, płaczem lub wysiłkiem fizycznym. Tygodniowy pobyt samej ze sobą pomógł Sarze dojść do względnej równowagi. Niestety, nie ma nic za darmo. Kobieta spokój okupiła wielkimi wyrzutami sumienia, że zostawia trzyletnie dziecko z mężem i wyjeżdża, aby odzyskać równowagę i zregenerować siły fizyczne. Panuje bowiem powszechne  przekonanie, że jeśli matka wyraża pragnienia, w których nie ma miejsca dla dziecka i męża, to powinna się ich wstydzić. Jeśli więc kocha swą pracę, nie chce siedzieć z dzieckiem w domu albo pragnie pobyć sama z daleka od rodziny, natychmiast czuje się winna. Dlatego Sara nie od razu potrafi nawet zwyczajnie się odprężyć psychicznie, bo zżyma się nad swymi wewnętrznymi, sprzecznymi uczuciami


Mimo że „Zgorzkniała…” ma wydźwięk feministyczny, to jednak jej wymowa nie jest skrajna. Sara zdaje sobie doskonale sprawę z braku równouprawnienia kobiet w pracy i w związku. Ale wie także, że nie ma nic wspanialszego niż męskie wsparcie i miłość przede wszystkim.


„Na pewno da się kochać i żyć w równouprawnieniu. Na pewno da się uwolnić miłość z więzienia gównianego patriarchatu. Na pewno da się zrobić tak, żeby miłość była największa, żeby stała ponad wszystkim. Była tym, co umożliwia zmianę. Co sprawia, że ludzie chcą dobrze „.


Sara zamierza w to wierzyć, chce w to wierzyć. Czego i wam drogie czytelniczki, jeśli jesteście zdeptane przez rutynę, pracę zawodową lub domową oraz ciężar macierzyństwa, życzę.
Przeczytajcie tę książkę. Warto.


 

figlarna24 plusminus Linia koment

Myślałam, że nigdy nie będę musiała użyć następujących słów" O, matko , jak ja się zwiodłam na szwedzkiej literaturze!!!


No to cześć wrażeń już wyraziłam. Dalej nie będzie lepiej. Niestety.
Autorka "Zgorzkniałej pizdy" jest Maria Sveland. Szwedka , urodziła się w Orebro w 1974 roku. Jest absolwentką Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej w Sztokholmie. Jest autorką licznych programów dla szwedzkiego radia oraz telewizji.. W 2003 roku została nagrodzona Ikarospriset za radiowy dokument "Jak dziwka". "Zgorzkniała pizda" jest jej debiutem literackim.

Maria Sveland fabułę swojej powieści umiejscowiła w większości czasu w hotelu na Teneryfie. To tu główna bohaterka, i zarazem narratorka całej opowieści odpoczywa od męża i syna. Sara, bo o niej mowa, ma trzydzieści lat, pracuje zawodowo. Jest mężatką i ma jedno dziecko. Pewnego dnia postawia "odnaleźć siebie", gdyż czuje się zagubiona, osamotniona i mimo swojego wieku nie czuje się spełniona , jako kobieta.

W drodze na Teneryfę, w samolocie zaczynają się dywagacje kobiety na temat roli dziecka, nastolatki, młodej i dojrzałej kobiety w rodzinie, w związku, w  społeczeństwie. Podczas pobytu na Teneryfie bohaterka często wraca wspomnieniami do lat dzieciństwa i młodości, kiedy to dorastała w poczuciu braku ciepła domowego ogniska , przyjaźni oraz zdrowych relacji damsko- męskich....

Wspomniałam, że jest to debiut literacki pisarki. Niestety to widać. Tytuł powieści miał zapewne szokować i przyciągnąć uwagę potencjalnego czytelnika. I choć już w pierwszym rozdziale Sara podkreśla kilkukrotnie , że czuje się jak zgorzkniała pizda, to jakoś do mnie to nie przemówiło.

O ile mogę zrozumieć, że Sara w momencie dorastała buntowała się przeciwko "wychowawczemu" systemowi, to za wiele razy pisarka bohaterkę uprzedmiotowiła. Oczywiście, jestem świadoma, że dzieci , które w domu nie znajdują wsparcia, to szukają go gdzie indziej. Jeśli chodzi o nastolatki, to te znajdują oparcie w ramionach dużo starszym mężczyzn, którzy je tylko wykorzystują.
Ale wspomnienia przygodnych scen seksualnych Sary mnie drażniły. Trudno mnie się to czytało.  Rodzice niby byli nieodpowiedzialni, w nosie mieli swoją córkę, to skoda, że pisarka za mało poświeciła miejsca temu wątkowi.

Sara mnie irytowała swoją naiwnością, niezdecydowaniem i ciągłym podkreślaniem, że ma trzydzieści lat , a już jest zgorzkniała.

Wydaje mnie się, że dziennikarka chciała popłynąć na fali popularności skandynawskiej literatury. Lecz w odróżnieniu od swoich kolegów odbiła ona ledwo od brzegu, a do tego jej dratwa przecieka.
Mnie się książka nie podobała. Ale wy musicie sami się przekonać, bo być może wasze zdanie będzie inne.

roni34 plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-10-03, Na półkach: Przeczytałem,
Recenzentka nie bierze pod uwagę specyfiki skandynawskiej, skandynawskiego sposobu myślenia i jego konsekwencji. Postawa pisarki jest typowa dla większości szwedzkich kobiet. Nie jest żadnym wyjątkiem, czy heroiczną postawą. Zgorzknienie w wieku 30 lat (w małżeństwie czy nie) jest tam standardem. Szwedki rozpoczynają życie seksualne (ze wszystkimi możliwymi wybrykami) bardzo wcześnie i szybko zaczyna je to nudzić (około 25 roku życia). W tym super poukładanym, bogatym do niemożliwości kraju, gdzie byt materialny, młodość i starość są zagwarantowana, na porównywalnie z Europą (Skandynawowie uważają, że żyją na wyspie), bardzo wysokim poziomie zgorzknienie to norma. Nie ma o co walczyć. Wszystko jest dane. Rzeczy dzieją się spokojnie. W odróżnieniu od pozostałej Europy stale miotającej się między jedną wojną, a drugą. Europy . Dlatego też ona jedzie na Teneryfę (lub ogólnie na południe), aby zaznać tego "wspaniałego" świata południa, tego gorącego chaosu w pełnym słóńcu, którego w ich kraju nie ma. Dodam od siebie, że ona i inne, a także oni, nikt z nich, nie przeniesie się na stałe na południe. Powinni to zrobić skoro im południa tak bardzo brakuje.
KaMax plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-12-06, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Grupa wsparcia - 12 książek,
Opinią jest recenzja na portalu granice.pl
candylove27 plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-10-22, Ocena: 3, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2013,Mam,
Na pewno tytuł książki Marii Sveland jest bardzo charakterystyczny i padający w oko. Zgorzkniała pizda to mocne słowa, przez które nie wiadomo, co można otrzymać od tej powieści. Można jedynie przypuszczać, że główna bohaterka będzie miała wredny charakter oraz głęboko konwenanse. Kurde, chyba jednak nie o to tutaj chodziło.

Sara, główna bohaterka, wyjeżdża na tydzień na Teneryfę. Musi odpocząć od rodziny i zebrać myśli. Pokazuje, że dziwnie odbierana jest już w samolocie jako samotna podróżująca, a to dopiero początek jej wakacji. Jednak, nie do końca jest sama, towarzyszy jej Isadora, postać z książki Strach przed lataniem, kobieta, z którą się utożsamia i namiętnie cytuje jej losy na stronach tej opowieści. Sara dorastała w dysfunkcyjnej rodzinie, przyznaje się do swoich przygód z chłopakami i rozterek związanych z dorosłym, odpowiedzialnym życiem. W książce dostajemy właśnie mieszankę wspomnień bohaterki z dzieciństwa i wieku nastoletniego, późniejszego bycia matką oraz tego, co aktualnie dzieje się na Teneryfie. Wiemy, że jej życie było w pewien sposób barwne, choć niekoniecznie usłane różami.

Muszę przyznać, że Maria Sveland stworzyła dość intrygującą postać, o niebanalnej przeszłości i podejściu do życiu. Taka prawdziwa kobieta zaznajamiająca się z urokami macierzyństwa i chcąca na trochę uciec. Myślę, że sama historia mogła zostać nieco ciekawiej ujęta. Tak naprawdę oprócz dość wyrazistej bohaterki, nie mamy nic. Wstrząsających, emocjonujących momentów tutaj nie zaznamy. Raczej taka książka do poczytania, mało lotna i poruszająca. Fajnie poprowadzona narracja, pasująca do tytułu, co prawda nie wulgarna, ale mocna i charakterystyczna.

Książka Marii Sveland, to moje pierwsze spotkanie z niekryminalnym skandynawskim dziełem. Jakie są moje odczucia? Na pewno nie takie, jakie chciałam, aby były. Oczekiwałam trochę wulgarnej opowieści o kobiecie, która potrzebowała odpoczynku od swojego męża i dziecka. Może gram wulgarności tutaj otrzymałam, ale nie tyle, ile mogłabym chcieć. Sara omawiała nam swoje dzieciństwo i dorosłość oraz przedstawiała jaki zawód może sprawić życie. Taka trochę historia o wszystkim i o niczym, nie do końca wciągająca. Powrócę do skandynawskich kryminałów, bo one sprawiają mi wiele przyjemności podczas czytania.
Iszka Linia koment
Przeczytane:2015-11-19, Ocena: 3, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2015,
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Linia koment
Przeczytane:, Ocena: 4, Na półkach: Mam,
bijtje Linia koment
Przeczytane:2013-10-14, Ocena: 3, Na półkach: Przeczytałem,
jurata Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Zawolka Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
ja_rus Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Linia koment
Przeczytane:, Na półkach:
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Cień jabłoni
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów