Świat Ojczysty: Rozdział I Część 2
opowiadania >




Rozdział I




STACJA HALLA


Część 2



Mars – czwarta planeta od Słońca już od starożytności rozbudzała wyobraźnię mieszkańców Ziemi. Jej rdzawoczerwona barwa sprawiała, że pierwszą rzeczą, z jaką nam się kojarzyła była krew. A ona z kolei od zawsze towarzyszyła walce i pożodze wojennej. Stąd planetę nazwano imieniem rzymskiego boga wojny.


Czerwona Planeta czczona przez wieki okrążała Słońce niepokojona przez nikogo, lecz wraz z rozwojem technologii, którą zdobył człowiek z czasem stała się celem naszych podróży. Mars obok ziemskiego Księżyca jest jedynym miejscem w kosmosie, na jakim wylądowała istota ludzka. Dzisiaj dla wszystkich jest to naturalne. Sięgnęliśmy gwiazd. Zrobiliśmy to sami bez niczyjej pomocy. Nie natrafiliśmy na nikogo, a Mars stał się dla nas nowym domem i nadzieją. Lecz zanim do tego doszło, ponieśliśmy wiele trudów i wyrzeczeń.


Od tysiącleci zerkaliśmy ku gwiazdom. Na początku nieśmiało unosiliśmy swoje głowy ku górze. Nie będąc świadomi samych siebie baliśmy się rzeczy i zjawisk, których nie rozumieliśmy. Im dalej szliśmy tym więcej zaczęliśmy pojmować. Wraz ze zrozumieniem przyszła ciekawość. Dotarliśmy do każdego zakątka na naszej planecie spotykając różnorodne gatunki zwierząt i roślin. Ich bogactwo nas urzekło. Zdobywając całkowitą kontrolę nad lądem i oceanami pragnęliśmy więcej. Nocne niebo wciąż intrygowało ludzi.


Człowiek odkrywając nowe planety zaczął się zastanawiać, czy może i na nich tętniło życie. Skoro sami chodziliśmy i oddychaliśmy, czemu więc gdzie indziej miałoby być inaczej? Jakie było nasze rozczarowanie, kiedy okazało się, że Ziemia była wyjątkiem. Mars również okazał się niezamieszkany. Pragnęliśmy, zatem obdarzyć go życiem. Z pomocą przyszła nam nasza wyobraźnia. Szczególnie na tym polu odznaczyła się literatura. Czytając o innych rasach zamieszkujących Czerwoną Planetę doszliśmy do wniosku, że sami mogliśmy się w przyszłości znaleźć na jej powierzchni. Aby to uczynić, należało wpierw zdobyć potrzebne informacje.


Zaczęło się od bezzałogowych misji badawczych. Misje te opierały się na sondach i łazikach. Wysłano ich na Marsa kilkadziesiąt. Pierwsze z nich zostały skonstruowane i wystrzelone w drugiej połowie XX wieku. Niektórzy naukowcy wskazują, że to nie XXII wiek, w którym żyjemy, a XX był przełomowy w historii ludzkości. W tym stuleciu rasa ludzka z dwóch krwawych wojen, w których wyniku skonstruowano m.in. bombę atomową, podjęła po ich zakończeniu pierwsze próby eksploracji kosmosu. Konflikty zbrojne są motorem rozwoju nauki i technologii. Tak przynajmniej głoszą politycy i producenci broni. One sprawiły, że posiadając szczątkową technologię mogliśmy nareszcie zacząć zaspokajać ogromny głód wiedzy. Naszą ciekawość skierowaliśmy wpierw na najbliższego sąsiada – Księżyc. Jednak lądowanie na nim, jak i badanie go nie wystarczyło. Wraz z coraz większą ciekawością człowieka rosły również potrzeby. A one kosztowały nas dużo.


Naturalne złoża znajdujące się na Błękitnej Planecie zaczęły się wyczerpywać. XXI wiek objawił się, jako stulecie zmożonych badań, rozwojem nauki i technologii. Jeśli wcześniejsze tysiąclecia istota ludzka spędziła czołgając się to przez te dziesięć dekad człowiek rozpędził się do prędkości lokomotywy. Rozwijaliśmy się tak szybko, że stało się to dla nas niebezpieczne. Ziemianie nie byli przygotowani ani mentalnie ani społecznie. Staliśmy się bogami, a może ściślej ujmując pomyśleliśmy, że się nimi staliśmy. Odsunęliśmy na bok tradycje i wierzenia przodków. Religie i zasady współżycia wszystkich istot żywych zamieszkujących naszą planetę stały się dla człowieka zbędne i nieważne. Skoro mogliśmy sami ustalać reguły nie licząc się z rodzinnym światem, staliśmy się jej przekleństwem.


Zapewne wielu z obecnych, jak i przyszłych mieszkańców Ziemi będzie zadawało sobie pytanie, co z tym wszystkim wspólnego ma Mars. Otóż, kiedy jeszcze dwieście lat temu pisarze tworzyli pierwsze historie opowiadające o kolonizacji Czerwonej Planety, starali się opisać jej przebieg. Chcieli przedstawić konsekwencje, jakie mogło ono mieć dla własnych stwórców.


Jedni byli bliżej, inni dalej, jednak żaden chyba nie mógł przewidzieć, co tak naprawdę się stanie. W 2061 człowiek rozpoczął projekt zasiedlenia Księżyca, by już dwadzieścia lat później móc pochwalić się licznie wybudowanymi ośrodkami mieszkalnymi i naukowymi. Srebrny Glob był tylko przystankiem w drodze do osiągnięcia większego celu. Tym celem było naturalnie kolonizacja Marsa. Zaczęło się w latach osiemdziesiątych XXI wieku. Przez lata rakiety transportowały na planetę noszącą imię boga wojny potrzebne moduły do skonstruowania pierwszej bazy na powierzchni. Krok po kroku, stopniowo placówka stała się gotowa, aby przyjąć pierwszych rezydentów. Pierwszy człowiek postawił swoją stopę na piaskach Marsa 18 listopada 2104 roku. Od tamtego pamiętnego dnia koloniści, co rocznie obchodzą święto. Kolejne lata to już powolny proces przygotowania planety na najbardziej zaawansowane naukowo, finansowo i technicznie przedsięwzięcie. Rozpoczęto terra-formowanie Marsa. Najbardziej skomplikowanego procesu w historii…. — przerwał słysząc hałas nad swoją głową. Coś uderzyło o dach pojazdu.


— Co to było? — zapytał mężczyzna w okularach, odrywając oczy od monitora.


— Proszę się nie przejmować i wrócić do czytania. Przed nami jeszcze kawał drogi. To wszystko przez te zatłoczone ulice — odpowiedział otyły człowiek siedzący obok niego. Poprawił się na swoim miejscu i z dezaprobatą przyglądał się ludziom znajdującym się za szybą. — Znów się zaczyna — pokręcił głową.


— Co takiego ambasadorze?


— Demonstracje i protesty — wskazał palcem na dach, gdzie ponownie odezwał się odgłos uderzanego metalu. — Rzucają w nas kamieniami. Z tyłu, za tymi ludźmi. Myślą, że jak ich nie widać to są bezkarni. Ale jeszcze kiedyś się doigrają!


Samochód, którym się poruszali należał do ambasadora Wielkiej Brytanii, Sir Waltera Smitha. Kierowca, co chwile musiał zwalniać i trąbić na osobników stojących na drodze. Czwórka ochroniarzy biegła obok pojazdu i odpychała, co bardziej krewkich gapiów. Za nimi jechał drugi samochód ochrony.


— Panie Green. Może pan wrócić do lektury. Mimo tych niedogodności nic

- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów