BRACTWO: zaprzysiężona #1

Autor: Madziuchna
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

- Czy idą?

- Così. Nie jestem w tym dobra – odpowiedziała śmiejąc się pod nosem. - W języku.

Właśnie w tym momencie na dół zszedł jeden z nich. Widocznie wypoczęty po dobrze przespanej nocy. Wysoki i dobrze zbudowany, blond włosy i niebieskie oczy, określany przeze mnie jako 'ideał faceta' i może rzeczywiście mógłby nim być gdyby nie fakt iż mamy ze sobą coś bardzo wspólnego. Dominik, wita się z nami jak przystało na dżentelmena, po czym podchodzi do ekspresu i nalewa sobie kawy. Jest inteligenty i świetnie się uczy. W tym roku zaczął klasę maturalną, a po jej skończeniu i zdaniu owej matury, planuje iść na studia. Ambicja zawsze była jego mocną stroną.

Chwilę po nim do kuchni wchodzi na pół żywy Marcin. Ciężka noc. Jego niemal krucze włosy są tak potargane jakby walczył z niedźwiedziem, zresztą on cały tak wygląda. Jest niższy od Dominika, ale postawniejszy, w końcu nie na marne chodzi trzy razy w tygodniu wyciskać na siłowni. Jego rysy twarzy są tak piękne, jakby były wyrzeźbione, a oczy to dwie niemalże czarne dziury. Chociaż jest w nich cała masa dobroci i miłości. Przyjaźnimy się od przedszkola, znaczy odkąd ja byłam w przedszkolu, a ona zaczynał podstawówkę. Jest synem szwagra mojego brata, dlatego zawsze mieliśmy ze sobą dobry i bliski kontakt. Teraz gdy jego ojciec zostawił mu cały dom i wprowadziłam się do nich, jesteśmy ze sobą jeszcze bliżej. Między nim, a tym drugim chłopakiem nie ma wiele cech wspólnych. To są totalne przeciwieństwa.

Łączy ich w zasadzie tylko ta sama klasa maturalna, no i wspólne łóżko.

Tak, właśnie to mam wspólnego z Dominikiem. Oboje wolimy chłopców.

Marcin wita się z nami krótkim „salve” czyli włoskim cześć i pada wykończony na krzesło obok mojego.

- Wyglądasz jakbyś przez całą noc tarzał się po podłodze – rzucam patrząc na niego z pytającą miną, chociaż wcale nie zadałam pytania.

- Może się tarzałem. Lubię moją podłogę, wiesz ? Domino podaj mi kawy – chłopak przy ekspresie oparty o kuchenny blat, uśmiechnął się szyderczo, a to był znak. Znak iż kawy od niego nie dostanie.

- Zasadniczo to nie twoja podłoga, tylko Zacka, no i na pewno bym słyszała gdyby ci się zechciało zabawiać z podłogą w środku nocy i to na środku pokoju.

-Praktycznie ojciec przepisał ten dom na mnie, a co za tym idzie ? Że podłoga jest moja, skarbie.

Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
Madziuchna
Użytkownik - Madziuchna

O sobie samym: Czytając, stajesz się kimś innym
Ostatnio widziany: 2014-08-06 14:15:27