Jestem Polką
opowiadania >



dymem. Mężczyzna miał w swoim wyglądzie coś arystokratycznego. Mimo podeszłego wieku stał dumnie wyprostowany naprzeciwko rzeźby lotnika jakby zdawał mu raport. Z pewnością był Brytyjczykiem. W pewnej chwili nasze spojrzenia się spotkały. Starszy gentlemen uśmiechnął się do mnie serdecznie i skinął uprzejmie głową. Uciekam wzrokiem od jego spojrzenia. Musiał być kiedyś bardzo przystojny pomyślałam. „Za stary na męża” oceniłam w myślach z rozczarowaniem. I wtedy mnie olśniło. „Nie ma facetów za starych na męża – a jeśli to prawdziwy brytyjski arystokrata?”



W samolocie miejsca były nienumerowane i zupełnym zbiegiem okoliczności los posadził mnie obok mojego arystokraty. Już nie czułam zmieszania. Zadałam sobie w myślach pytanie jak na moim miejscu zachowałaby się Ann Nicole Smith i z udawanym francuski akcentem zagadnęłam uprzejmie do eleganckiego staruszka.


- A co to za pomnik tam stoi przed tym lotniskiem?


- Ach młoda damo to długa historia, jeszcze z czasów drugiej wojny światowej. Wy młodzi tego nie pamiętacie ale dla mnie to ciągle żywe wspomnienia.


- Ach nie może być Pan aż tak stary by pamiętać wojnę. Skłamałam cynicznie. No chyba żeby przyjąć, że chodziło mi o pierwsza wojnę światową.


- Młoda damo to kwestia genów. Mimo zaawansowanego wieku czuje się jeszcze bardzo młody, ale prawda jest taka, ze jestem sporo od Ciebie starszy.


- Zupełnie tego po Panu nie widać.


- W takim razie, jeśli stary człowiek panienki nie nudzi, proszę pozwolić, że opowiem historię lotnika, którego pomnik stoi przed lotniskiem. Nazywał się Andy Mynarski. Andy stał się symbolem bohaterstwa oraz męstwa pilotów walczących po stronie aliantów podczas drugiej wojny światowej. Mynarski pochodził wprawdzie z Kanady, ale urodził się w rodzinie polskich emigrantów. Był pilotem w załodze bombowca Lancaster w 419 eskadrze Royal Canadian Air Force.


- Kanadyjczyk? Zapytałam.


- Nigdy nie zapomnę bohaterstwa tego Polaka. Powiedział ze łzą w oku mój rozmówca, zaczynając swoją opowieść.


- Piątek 13 czerwca 1944 roku. Był zmierzch D-Day, pierwszego dnia inwazji, kiedy aliancki Lancaster VR-A wystartował z bazy lotniczej RAF w Middleton St. George do swojej, jak się później okazało, ostatniej misji. Krótko po północy Lancaster osiągnął cel i przystąpił do bombardowania niemieckich instalacji wojskowych w Północnej Francji. W tym momencie z mroku wyłonił się nagle niemiecki dwusilnikowy Junkers JU-88, który z płytkiego lotu nurkowego przeszedł do frontalnego ataku i zasypał aliancką maszynę gradem pocisków z pokładowego działka kalibru 20 mm i trzech karabinów maszynowych kalibru 7,92 mm. Aliancka maszyna została trafiona w oba silniki, na pokładzie wybuchł pożar i kapitan wydał rozkaz do opuszczenia samolotu.


Mynarski wraz z częścią załogi znajdował się w tylnej części maszyny, tuż przy włazie ewakuacyjnym. Miał ogromną szansę wyjść tym razem cało z opresji, ponieważ nie był ranny i miał spadochron. Chwilę przed opuszczeniem Lancastera spojrzał jeszcze w głąb płonącej maszyny. Na pokładzie wybuchło istne piekło, a pożar i uszkodzenia uwięziły we wnętrzu przyjaciela naszego Polaka, pilota oficera Pata Brophy. Andy spojrzał i ocenił sytuację. Miał szansę uratować Pata, ale wiązało się to z ogromnym ryzykiem, z którego, jako doświadczony lotnik, musiał sobie zdawać sprawę. Zaryzykował jednak i wrócił w paszczę szalejących płomieni, by ratować kolegę. Mynarskiemu udało się uwolnić przyjaciela a także dwóch jeszcze innych członków załogi; Jacka Fridaya i Roya Vigarsa, ale sam odniósłn i został dotkliwie poparzony. Jako ostatni opuścił płonącą i pikującą w dół maszynę. Ciężko ranny spadł na pole, na którym znaleźli go francuscy wieśniacy.


- I co się dalej stało? Przeżył? Zapytałam.


- Podobno Andy żył jeszcze chwilę po upadku na ziemię, a jego poszarpany kombinezon lotniczy wciąż się tlił. Niestety, w wyniku odniesionych ran, w piątek 13 czerwca 1944 roku na polu w pobliżu miejscowości Cambrai w departamencie Nord Pas de Calais, Andrew Mynarski zmarł. Czterech z pozostałych członków załogi, w tym uratowanego przez Andy Mynarskiego pilota Pata Brothyego, zdołali ukryć i przerzucić z powrotem zza linię frontu francuscy partyzanci. Jack Friday i Roy Vigars dostali się do niemieckiej niewoli, gdzie pozostali do czasu uwolnienia ich przez amerykańskie oddziały. Andrew Mynarski został pochowany na lokalnym cmentarzu we Francji.


- Znał Pan osobiście tego bohatera?


- Tak. Uratował mi życie. Byłem na pokładzie tego samolotu.


- Naprawdę?


- Nazywam się Patric Brophy. A panienka sądząc po akcencie jest Francuską?


- Jestem Polką. Odpowiedziałam zupełnie nie starając się już ukryć swojego akcentu.



Piotr Surmaczynski


- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
Aliot Linia koment
Dodany:2014-08-29 00:39:14, Ocena: 5.5
Spodziewałam się innego zakończenia . Dobra proza i trafnie oddająca naszą rzeczywistość.Narzekamy na nasz kraj ale go kochamy.
niewnikaj Linia koment
Dodany:2016-03-14 20:46:32, Ocena: 5.5
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów