Mój chłopak nie jest gejem
opowiadania >








Mój chłopak nie jest gejem







Short story






AkFa Copyright2011 DreamLandPress®























Mój CHŁOPAK nie jest gejem


AkFa


AkFa©2011Copyright


©Wszystkie Prawa Zastrzeżone


Powielanie, kopiowanie lub rozpowszechnianie bez pisemnej zgody autora jest surowo wzbronione i będzie traktowane jak przestępstwo.



1



To wszystko było bez sensu. To takie nie sprawiedliwe, nienawidził swojego przeklętego życia. Jego głowa niemal eksplodowała z bólu, płuca paliło mu zmęczenie. Biegł i nie mógł uciec przed samym sobą. Był taki wściekły, taki zły i zrozpaczony, że świat przed jego oczyma był tylko szarą rozmazaną plamą. Krew pulsowała mu w uszach i zapierało mu dech w piersi. Ale to dobrze, bo inaczej by krzyczał, wrzeszczałby w niebo głosy. Płakałby i szlochał a tak to, co najwyżej mógł tylko łkać. Chciał kogoś zranić, skrzywdzić, zabić a może sam chciał umrzeć? Na ten konkretny moment było mu bardziej niż wszystko jedno. Ale czy można umrzeć z upokorzenia? Nie, jesteś skazany żeby żyć i cierpieć katusze, dzień po dniu. Borykając się z tymi samymi problemami nie do pokonania. Dlaczego to zawsze jemu się przytrafia? Dlaczego to on jest zawsze na przegranej pozycji? Dlaczego nikt go nie rozumie? Czy wymaga zbyt wiele? Najwyraźniej tak. Inaczej nie musiałby przeżywać tych wszystkich małych koszmarków zakradających się do niego z różnych stron. Czy ten ucisk w piersi był już na stałe? Czy już zawsze będzie się tak czuł? Łzy strumieniami lały się po jego policzkach, ale zdeterminowany ocierał je zaciśniętymi pięściami. Zamiast tego jednak miał ochotę użyć tych pięści, aby wywalczyć sobie spokój. Ale i to nie było mu dane. Nie, oczywiście, że nie. Był zbyt mały, zbyt słaby, zbyt niepozorny i zbyt wszystko…nie dość dobry do niczego. Och, miał mnóstwo zdolności, szkoda tylko, że żadnego konkretnego talentu. Tak bardzo tego nie nawiedził. Nie mógł być przystojny i wysoki. Nie miał mięśni ani czarnego pasa w karate. Nie mógł powalać ludzi urokiem osobistym czy charyzmą, nie. On przeznaczone miał być nikim. Jeszcze tylko kawałek. Już tak nie daleko. Droga sama uciekała mu spod stóp. Jak jedna długa, szara wstęga. Może, kiedy zatrzasną się za nim drzwi domu, odetnie ten ból i rozpacz, która go po prostu zaczynała przytłaczać.


Bryan wbiegł po schodach werandy z rozmachem otwierając drzwi i wpadając z impetem na wielką górę mięśni przynależącą do wszystkich jego nastoletnich fantazji sennych. Wszystkie jego „mokre sny”, wszystkie jego poranne wzwody i wszystkie jego najdziksze erotyczne, niespełnione pragnienia były złożone na ołtarzy uwielbienia dla tej właśnie osoby. Osoby, której nie chciał widzieć w tym momencie, najbardziej ze wszystkich. Najlepszego przyjaciela jego brata, Kyla. Wielkie ramiona złapały go, kiedy niemal odbił się od niego z impetem i ratując go przed haniebnym upadkiem na tyłek. Rozpacz i smutek zamienił się w gniew jakby ktoś odpalił flarę w jego głowie.


– To …to …to twoja wina! – Wrzasnął – Wszystko to twoja wina! – Bryan walił pięściami w wielki tors Kyla – To przez ciebie. Nie nawiedzę cię, nie znoszę! Dlaczego tu jesteś? Dlaczego nie mogę umrzeć w spokoju? Jak to możliwe!? Co jeszcze musi mi się dziś przytrafić!? Powinienem wiedzieć, powinienem do cholery wiedzieć, że to było tylko preludium mojego wstydu. Ale nieee łudziłem się jak zwykle i co! Ze wszystkich ludzi na świecie musze wpadać na ciebie!


Kyle w pierwszym zaskoczeniu po prostu pozwalał malej furii walić pięściami w jego tors. Nie mógł mu wyrządzić krzywdy. Przy jego budowie i posturze był jak mały chłopiec, uparcie walący małymi piąstkami. Łzy spływały po twarzy Bryana nieprzerwanym ciągiem. Blond włosy miał przyklejone do spoconego czoła i czkał na przemian z łkaniem. Cokolwiek się stało Bryan Kerry zwariował, albo był bardzo blisko. Wnioskując po jego stanie. Znudzony czekaniem aż młodszy mężczyzna się zmęczy, Kyle objął go, niemal miażdżąc w ramionach. Może nie był zbyt dobry w pocieszaniu, ale zobowiązał się zaopiekować Bryanem pod nie obecność jego rodziny. W Bryana jakby wstąpił nowy ogień. Zaczął rzucać się jeszcze bardziej, na przemian odpychając go to przyciągając.


– Bryan… Bryan uspokój się.– Kyle starał się przemówić jak najspokojniej.


– Nie mów mi, że mam się uspokoić, kiedy nie wiesz, o co chodzi! Nic nie wiesz i nic nie rozumiesz i nawet gdybym ci wytłumaczył to byś nie zrozumiał! – Bryan wrzeszczał nadal szamocąc się z Kylem.


– Przestań zrobisz siebie krzywdę.– Kyle użył więcej siły, aby obezwładnić rozhisteryzowanego mężczyznę. Obawiał się jednak, że zrobi mu krzywdę. Czasem sam nie pamiętał ile siły posiadał. Wyglądało na to jednak, że jeśli nie uspokoi Bryana to mały idiota zrobi sobie krzywdę sam.


– Jak by to miało jakiekolwiek znaczenie? Myślisz, że będę cierpiał mniej niż do tej pory? Nie, nie będę, bo to po prostu nie możliwe. Nic nie pojmujesz, bo jak możesz? Jesteś piękny i cudowny i jak na złość do cholery, oczywiście inteligentny. Dlaczego, dlaczego, dlaczego, dlaczego? To takie nie fair. To takie nie sprawiedliwe. Ty tutaj cały idealny, mówisz mi, że mam się uspokoić! Gdybyś czuł to, co ja, to nigdy nie mówiłbyś mi, że mam się uspokoić!


– Bryan, to, co mówisz nie ma sensu. Powiedz mi, co się stało? Co zrobiłem? – Kyle poważnie zaczął się obawiać o Bryana. Jego twarz była zaczerwieniona i opuchnięta, usta niemal sine. Jego spokój jednakże zdawał się podsycać gniew i rozpacz Bryana.


–Co zrobiłeś?! Co zrobiłeś? Oczywiście, że nie wiesz, co zrobiłeś! Bo jak byś mógł wiedzieć. Z twojego piedestału przecież nie widać, co się dzieje u maluczkich! – Bryan wrzasnął znów się wyrywając. To, że nie miał racji nic w tym momencie nie znaczyło. Że był niesprawiedliwy też nie. Miał prawo być zły, miał prawo się wściekać…


– Bryan to, co mówisz nie ma sensu. – Znów jak najspokojniej Kyle starał się przemówić do rozsądku rozemocjonowanemu, drżącemu chłopakowi. Przypominał małą kulę energii bez wytchnienia szamocąca się w

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
AkFa Linia koment
Dodany:2011-08-06 00:13:00, Ocena: 6.0
Zapraszam do komentowania ;)
izza87 Linia koment
Dodany:2011-08-06 19:19:56, Ocena: 6.0
Super opowiadanie, polecam każdemu. Poczytaj i przekonaj się sam!

Ocenił/a na: 6
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów