Zwyczajnie - miłość. (I) Ona i on
opowiadania >



No nie wiem, nie wiem. Należałoby się podzielić... Chcesz tak sam dziewczynę zgarnąć dla siebie… - różne głupoty gadali. Śmiali się jeden przez drugiego. Szkoda zapisywać. (Matoły)
- Dobra, dobra. Czekaj tam grzecznie na zaproszenie. – skończył nasz śniady w poplamionej koszulce i spojrzał znowu na dziewczynę – Nie pogniewają się. – zawiadomił i uśmiechnął się.
- Tylko ja tak za bardzo nie wiem… - zmierzała do tego, żeby spytać czemu zawdzięcza jego towarzystwo, ale nie całkiem wyszło - Nie znam cię. – powiedziała zamiast tego.
- No tak – wstał z miejsca i ukłonił się – Dawid jestem. Dawid Taspinar. Mogę pokazać swój paszport – sięgnął do kieszeni, wyjął dokument i wyciągnął w stronę dziewczyny. Wzięła go i zerknęła. Jego imię, nazwisko, zdjęcie – w koszuli i garniturze, młodsze, inne, śmieszne, uśmiechnęła się, zerknęła odruchowo na datę urodzin (była stosownie wcześniejsza od daty w jej paszporcie). Oddała plakietkę.
- Nadal cię nie znam – zawiadomiła chcąc dać do zrozumienia, że nie życzy sobie towarzystwa.
- Ale mogę coś powiedzieć zanim odejdę? To zajmie chwileczkę.
- Skoro musisz – odpowiedziała niezbyt entuzjastycznie.
- Otóż moja mama odkąd pamiętam uczyła mnie, że jak ktoś ma rozpięty rozporek, albo tupecik mu się skrzywił, albo ktoś mu jakiś głupi napis przyczepił na plecach to grzecznie jest podejść i na ucho mu powiedzieć, że taka rzecz ma miejsce, żeby przed ludźmi na głupca nie wychodził.
- Mam jakąś kartkę przyczepioną na plecach? – dziewczyna zaczęła się oglądać dookoła (bystra była)
- No nie na plecach i nie kartkę, ale jakbyś zaszła do łazienki… Może należałoby zerknąć w lustro.
Dziewczyna po tych słowach wstała jak rażona gromem. Jeszcze nie wiedziała o co chodzi, ale wzięła swoją torebkę i wyszła w kierunku wspomnianego miejsca. Kiedy przejrzała się w lustrze rozpłakała się. Nie dlatego, że taka rozmazana, ale ogólnie roztrzęsiona czymś była, a to przeważyło szalę. Popłakała, ale zaraz potem umyła twarz, sięgnęła do torebki po kosmetyki i pospiesznie wykonała nowy makijaż – delikatny, subtelny. Miała zamiar pokazać bezczelnemu typowi, który śmiał jej zwrócić uwagę, że jest całkiem atrakcyjną kobietą. Przeczesała włosy i wyszła. Panowie znów się śmiali, wydłubując z kieszeni pieniądze i podliczając rachunek za posiłek (nie wiem dlaczego tacy zawsze mają jakieś awersje do portfeli). Nie zauważyli jej, a ona nie mogła pozwolić, aby ten bezczelny wyszedł nie zauważywszy jej zmiany. Już siedziała na swoim miejscu, zerkała w jego stronę, a on gadał coś, śmiał się i nic (bezczelność niespotykana). Ruszyła więc mu na spotkanie. Kiedy stanęła przy stoliku wszyscy panowie kolejno zaczęli się uciszać zwracając na nią spojrzenia. Po chwili zapanowała zupełna cisza, a sześć par męskich oczu patrzyło w nią jak w obraz. Tego się nie spodziewała. Znów zapodziały jej się gdzieś słowa, które miała wypowiedzieć. Najchętniej uciekłaby, ale skoro już tu przyszła musiała powiedzieć cokolwiek.
- Ja mam sprawę do Dawida. Na osobności, jeśli pozwolisz.
- Mam z tobą iść? – spytał Dawid niepewnie.
- Pytanie. Ja to bym leciał na skrzydłach. Może ja pójdę zamiast niego? – panowie, o ile można ich nazwać panami – znów zaczęli się przekomarzać, śmiać, droczyć (koguciki – wystarczy, że zobaczą ładną kokoszkę zaczynają gdakać i się nadymać). Dawid ich skarcił, wstał i poszedł za dziewczyną. Jego wzrok automatycznie objął jej postać, a wypukłości i wklęsłości falujące w chodzie pobudziły wyobraźnię. Kiedy nagle się zatrzymała i stanęła naprzeciw niego, omal na nią nie wpadł. Hamując nagle, dotknął jej ramienia i zaśmiał się. Był od niej ponad głowę wyższy, spotkały się spojrzenia, wymieniły zapachy, zadziałała chemia (niewątpliwie). Dwoje obcych młodych ludzi, bliskość, zderzenie twarzą w twarz, skrępowanie wywołane nieplanowanym przekroczeniem granic osobistej przestrzeni. Krok w tył.
- Przepraszam – wypowiedział i tym razem to on na moment zapomniał słów.
- Ja chciałam tylko… Wiesz, że na koszulce masz plamę? – spojrzał w dół, obejrzał swoją koszulkę, uśmiechnął się i ponownie zwrócił oczy na dziewczynę.
- A ty wiesz, że w tym nowym makijażu wyglądasz… - zawahał się - całkiem przyzwoicie?
Przyzwoicie – powtórzyła sobie w myślach z irytacją. Przyzwoicie. Z grzeczności mógł powiedzieć, że ładnie, albo użyć jakiegoś synonimu, ale przyzwoicie?
- Też tak myślę – odpowiedziała chłodno – To tyle. Zrób coś z koszulką i do widzenia.
- Ok. – zdjął z siebie koszulkę odsłaniając tors – ładnie ukształtowany, wysportowany, choć od pępka po samą klatkę piersiową owłosiony. Koszulkę zwinął w ręku i zasłonił się przedramieniem z widocznym skrępowaniem, potem drugim i z ujmującym onieśmieleniem wzruszył ramionami.
- Nie wiem czy tak lepiej, ale jakoś tak dziwnie się czuję w lokalu bez koszulki. Myślisz, że tak wypada? Nie wygląda to dziwnie?
- Nie całkiem o to mi chodziło – zawiadomiła nie mogąc jednak nie wiadomo czemu (albo wiadomo) powstrzymać uśmiechu.
- Nic innego nie mogę, bo nie mam nic ze sobą do przebrania, a do hotelu mamy kawałek drogi. Casper , ten tam – Dawid stanął obok niej wskazując palcem na jednego ze swych towarzyszy – oblał mnie colą. Zaraz mu powiem, żeby mi oddawał swoją koszulkę. Staniesz po mojej stronie jakby co?
- Znaczy, jakby co? Nie rozumiem.
- Jakby się sprzeciwiał. No przecież nie wypada, żebym paradował tak po mieście. Prawda? – wzrokiem wskazał na swoje ciało rozkładając ramiona i ona spojrzała również. Niby tylko odkryty tors i to w dodatku z włosami, ale dziwnie jakoś wprawił ją w zażenowanie.
- Już lepiej się ubierz. Ja raczej nie chcę się mieszać w wasze spory. Przepraszam. Niepotrzebnie zaczęłam temat – pospiesznie odeszła do swojego stolika i wsunęła się na swoje miejsce bezpiecznie asekurując się odległością mebla. On stał chwilę w miejscu, wahając się czy wracać do kolegów, czy iść za nią, ale… jej siła przyciągania okazałą się większa. Podszedł do niej i stanął nad jej stolikiem.
- Więc uważasz, że powinienem ubrać tę poplamioną koszulkę i chodzić z taką plamą? Teraz to mi tak jakoś… wstyd. Myślałem, że jej nie widać, ale skoro uważasz… Właściwie
- [1] [2] [3] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów