Zwyczajnie - miłość (II) Niechcący ślub
opowiadania >



to jest jedyne co mogę w tym życiu uczynić, żeby żyć. Potem dowiedziałem się, że mogę dać jakiś wkład w to, aby świat stał się trochę lepszy. Nie muszę być ten gorszy. Plamą na honorze nie jest przeprosić, ale okradać innych, bo samemu nie jest się w stanie zrobić nic pożytecznego. Puszczę cię, żebyś to przemyślał, ale jak jeszcze raz mi się napatoczysz inaczej pogadamy. Rozumiesz?
- Świat jest do dupy i nie zasługuje na to, żeby się dla niego starać, a ty jesteś frajer. Każdy orze jak może i tyle. Następnym razem mnie nie złapiesz frajerze.
- Policja! Pomocy! – krzyknęła w tym momencie Magda wstając i machając ramionami. Zobaczyła patrol przechodzący deptakiem nieopodal i natychmiast postanowiła to wykorzystać. Kobieta i mężczyzna ubrani w mundury najpierw spojrzeli, potem coś przekazali przez nadajniki, które mieli przy sobie i przybiegli. Dawid spojrzał na Magdę z wyrzutem, ale poczekał cierpliwie.
- Stać! Na ziemię! – rozległ się wkrótce rozkaz i policjanci wyciągnęli broń. Dawid podniósł ręce podobnie jak schwytany przez niego złodziejaszek, a Magda podchodząc do nich zaczęła tłumaczyć.
- Ten człowiek mi pomógł. To ten dzieciak wyrwał mi torebkę. Małego aresztujcie. – Mimo jej słów w kajdanki zakuwani już byli obaj.
- Ona kłamie! – odezwał się szybko dzieciak – Ja niechcący ją szturchnąłem, jak stała na brzegu i sama wypuściła torebkę, a ten tu napadł mnie i chciał za to zabić. To wariat jakiś. Jego aresztujcie.
- Wszystko wyjaśnimy na posterunku. Pójdziecie z nami.
Wkrótce podjechały radiowozy, wysiadło z nich jeszcze czworo policjantów. Magda w swoim przemoczonym ubraniu podeszła do butów pozostawionych na brzegu. Włożyła je, zabrała torbę Dawida w związku z tym, że jemu na to nie pozwolono i wsiadła do wskazanego samochodu. Dawida wepchnięto do auta obok.

Pomieszczenia posterunku, wszędzie zapalone światła z powodu zapadającego zmroku, przechodzący ludzie, pomieszczenia pooddzielane dużymi oknami, komputery na biurkach. Magdzie zostało wskazane miejsce, a potem usiadła naprzeciw niej kobieta i zaczęły się pytania. Mnóstwo pytań na temat jej tożsamości – nazwisko, narodowość, obywatelstwo, cel pobytu w Stanach Zjednoczonych, powód przebywania nad brzegiem jeziora. Najpierw Magda próbowała bardzo spokojnie i rzeczowo odpowiadać. Kiedy jednak zaczęto drążyć temat zaczęła się denerwować. Napadnięto ją, próbowano okraść, a kobieta życzyła sobie numeru do kogoś kto potwierdzi zasadność jej przebywania w kraju, bo papiery w torebce zupełnie przemokły, posklejały się i nie dało się odczytać nic prócz dowodu osobistego.
- Przepraszam bardzo, ale to ja tu zostałam napadnięta i to mnie próbowano okraść. Zauważyła pani jak wyglądam? Uważa pani, że wrzuciłam swoją torebkę do jeziora i wskakiwałam za nią dla rozrywki? Otóż gwarantuję pani, że takie rozrywki nie są w moim stylu. Mogłaby w końcu pani spisać zeznania odnośnie okoliczności napadu i zająć się tym, który jest winien?
- Przepraszam bardzo, ale to sąd zdecyduje czy jest winien, a ja muszę ustalić pani wiarygodność. Takie procedury. Może mi pani podać numer do kogoś kto potwierdzi cel pani wizyty tutaj, kto poświadczy pani słowa?
- Podałabym chętnie, ale tak się składa, że mój telefon został wykąpany w jeziorze, a tam mam zapisane wszystkie numery. I co? Teraz mnie zamkniecie za to, że zostałam napadnięta i że ten dzieciak utopił moje rzeczy? Cudnie. Super pomoc. – Magda wstała zdenerwowana mając ochotę opuścić posterunek.
- Więc chce pani złożyć zeznania, czy nie?
- No ja nie wiem czy jestem wiarygodna, skoro utopiono mi telefon. – oburzyła się.
- Proszę siadać. Spiszę to co ma pani do powiedzenia, a tym czy jest to wiarygodne niech martwi się prokurator. Niech pani opowiada co zaszło.
Magda najpierw opowiadała ze szczegółami zajście związane z kradzieżą torebki, potem tłumaczyła się z tego, że ta została odzyskana i próbowała wybić policjantce z głowy pomysł jakoby Dawid był w zmowie z dzieciakiem. Chociaż tutaj policjantka była tak sugestywna, że dziewczyna zaczęła mieć wątpliwości. Całe przesłuchanie potrwało ponad godzinę i dopiero wtedy zjawił się policjant, który przekazał koleżance swe ustalenia.
- Magdalena Kwiatkowska jest na liście uczestników konkursu fortepianowego, który dzisiaj się odbył. Organizatorzy potwierdzili. Dawid Taspinar jest studentem z Bułgarii przyjętym według jakiegoś programu wspierania uzdolnionej młodzieży z biednych krajów, czy jakoś tak. Jest na piątym roku w Uniwersytecie Nevady . Ma stypendium sportowe i pracuje w klubie jazzowym jako ochroniarz. Cieszy się dobrą opinią. Natomiast ten młody jest od pół roku poszukiwany. Sześć miesięcy temu uciekł z rodziny zastępczej w stanie Nowy Orlean. Nazywa się Beniamin Snakes. Już zawiadomiliśmy kogo trzeba. Zaraz trafi na policyjną izbę dziecka.
- A nie mówiłam? – Magda odetchnęła z nieukrywaną satysfakcją - Jak miło, że w końcu czegoś się dowiedzieliście – mówiła z ulgą po usłyszeniu słów policjanta, ale z dozą irytacji, że to musiało tyle czasu potrwać. – Teraz już mogę podpisać swoje zeznanie i iść stąd?
- No chyba nie tak prędko, bo widzi pani. Zeznanie pana Dawida różni się nieco od pani zeznań. Pan Taspinar twierdzi, że nie widział momentu, kiedy wyrwano pani torebkę i nie widział też co chłopiec cisnął do jeziora. Biegł za chłopcem, bo pani krzyczała o pomoc i tylko na pani słowie się oparł.
- Jak to nie widział? Nie widział? Z resztą. To moja zmoczona torebka. Tak? Sama jej do wody nie wrzuciłam, więc dowód chyba jest niepodważalny. Po co miałabym skakać do jeziora, gdyby nie wrzucono tam mojej torebki?...
- No dobrze. Jeżeli złoży pani oskarżenie rozprawa wstępna odbędzie się prawdopodobnie za kilka dni. Mam nadzieję, że będzie pani wtedy w kraju, bo musi pani to potwierdzić przed sądem.
- Jutro mam zamiar wrócić do domu. – zdenerwowała się – Chwileczkę. – pod wpływem rosnących emocji przeszła do pokoju obok w którym przesłuchiwany był Dawid i nie pozwoliła się zatrzymać policjantowi.
- Jak mogłeś? – spytała ze złością – Nie widziałeś, że mi zabrał torebkę? Nie widziałeś, że ją rzucił?
- Niestety. – Dawid wstał od stolika przy którym siedział i spojrzał na nią – Zdążyłem się odwrócić
- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów