Rozmowy z mamą przy szorowaniu pleców
opowiadania >



(-)* Zostałem natychmiast zagnany do wanny i przez dłuższy czas porządnie szorowany, aż do zaczerwienienia skóry. Mama, jak zwykle, w czasie mycia nie omieszkała swojego wypowiedzieć:


– Czy wy się tam nie myliście? Woda brudna, jakbyś z kopalni wyszedł! A co to za plaster masz na kolanie?


– A, to? Nic wielkiego. Wpadłem na drut kolczasty w lesie, już prawie zaleczone.


– Że też zawsze coś ciebie spotyka! Pokaż no… na szczęście nie jest źle.


– Mamuś…


– Tak, teraz mamuś. Zawsze coś. Miałeś chyba dwa latka, jak zęby wszystkie wybiłeś, gdy spadłeś z drewnianego konika.


– Zęby?! Ale ja nie pamiętam.


– Jak możesz pamiętać? Płakałeś wniebogłosy. Włożyłam ci te mleczaki z powrotem, zawiązałam buzię chustką i do dentysty. Chciał je wyjąć, mówił, że nie wrosną, że trzeba czekać na stałe zęby. A czym byś gryzł? Nie dałam i dobrze. Ha! Wrosły i miałeś.


– Ale w Gdańsku już nie płakałem. To pamiętam.


– Co w Gdańsku?


– No, jak się bawiliśmy w wojnę u cioci Jani na Szerokiej. Co wpadłem do tej dziury po domu i nogę rozwaliłem.


– Nie płakałeś, bo zemdlałeś.


– Ale nie od razu zemdlałem! Dopiero jak mnie Andrzej przytachał do łazienki i nogę pod wodę włożył.


– Też pomysł, zamiast nas zawołać, to po cichu jeszcze weszliście. Wiesz, ile krwi straciłeś?! Cała wanna była we krwi.


– Bo się bał, że dostanie wciry, że mnie nie przypilnował.


– Swoje i tak dostał! Starszy brat, a taką ranę tylko zimną wodą chciał zatamować! Dobrze, że Tereska się przestraszyła i mnie zawołała, gdy zemdlałeś.


– Ale wpierw nie chciała dać sukienki ze swojej lalki, jak Andrzej z dołu wołał, aby dała. Bo chciał mi zawiązać.


– Przecież nie widziała, że się zraniłeś. Jak zobaczyła, to dała. Dziewczynki są zawsze bardziej odpowiedzialne. Co byście bez nas poczęli? Tylko bawicie się w wojnę. A potem ciągle was bandażujemy.


– Nie ciągle! Jak mieszkaliśmy jeszcze w Bydgoszczy, przy Sosnowej, to biliśmy się z tymi za szkołą i nic mi się nie stało…


– O czym mówisz? Nic nie wiem...


Po co ja o tym wspomniałem? Próbowałem przemilczeć, mydląc sobie intensywnie głowę, ale mama nie popuściła:


– Spytałam się. Kiedy to było?


– Ee tam, takie tam… To było dawno.


– Nie wymiguj się. Mów, jak zacząłeś.


– Mamo, przecież mówię, że to było dawno, jeszcze w Bydgoszczy.


– Więc tym bardziej to już żadna tajemnica. No więc?


Właściwie mama miała rację. Nie była to żadna tajemnica, gdyż zbyt wielu chłopaków w tym uczestniczyło. I poszło o nie byle co, tylko kto jest Polakiem, a kto…:


– To było wtedy, jak „Krzyżaków” wyświetlali, jak poszedłem już do szkoły. Andrzeja na film już wpuścili i opowiedział mi wszystko. No i potem nasze bloki umówiły się z tymi za szkołą, że zrobimy bitwę pod Grunwaldem.


– To ilu was było?!


– Mnóstwo, mamo! Dwieście, trzysta, a może i więcej! Ale to było! Wszyscy przygotowali miecze, tarcze i hełmy. No i jak się umówiliśmy, to ledwie się zmieściliśmy na tym placu z boku szkoły. No tam, co to plac był niczyj, ani nasz, ani ich. Aleśmy się z nimi bili! Tylko nikt nie chciał być Krzyżakami, to się kłóciliśmy. No więc my na nich krzyczeliśmy, że to oni są Krzyżakami, a my Polakami. A oni to samo na nas…


– Zaraz, zaraz, to Andrzej wziął ciebie ze sobą?! Jak mógł, przecież nie miałeś nawet siedmiu lat!


Oto cała mama! Nie rozumie takich prostych rzeczy. Co ma do tego wiek? Tata bez pytania by zrozumiał! Kiedy przeprowadziliśmy się do Grudziądza i na „dzień dobry” dostałem bokserską fangę w nos na podwórku, gdyż nie znałem słówka ”jo”1), to nie mówił, że ukończone osiem lat jest jeszcze zbyt małym wiekiem na bójki! A skąd miałem to słowo znać? W Bydgoszczy tak się nie mówiło; do tego tam zamiast boksu na podwórku królowały zapasy. A w nich byłem bardzo dobry, starszych kładłem! Tego od fangi od razu położyłem na ziemi. Tylko że nie dotrzymał słowa. Jak go przewróciłem, to się poddał. I taki świnia, kiedy go puściłem, to mi znowu przyłożył! To mnie nauczyło przynajmniej ostrożności, że nie zawsze można wierzyć od razu w to, co drugi obiecuje. Dostał za swoje, dobrze go za drugim razem przycisnąłem. Odechciało mu się łamać dane słowo!


Wiek, nie wiek, pewne rzeczy chłopak musi robić i już! Tylko jak to mamie wytłumaczyć?


– Oj, mamo, prawie już miałem! Jak by mnie nie wziął, to sam bym poszedł. Miał mnie na oku. Zresztą chłopacy się umówili, że my młodsi między sobą się bijemy, a starsi ze sobą. No i jak tak stanęliśmy, to zaczęliśmy krzyczeć, że to oni mają być Krzyżakami, a oni tak na nas. Nikt nie chciał ustąpić. Mieliśmy być Krzyżakami?! To się wreszcie rzuciliśmy, krzycząc, że na Krzyżaków, a oni to samo. Aleśmy się bili! Ale lekko, mamo, tak na niby, przecież miecze były drewniane i tarcze mieliśmy.


To ostatnie dopowiedziałem, widząc, jak mama zmienia się na twarzy. Dodałem dla uspokojenia:


– I prawie nic nikomu się nie stało.


Że też mnie podkusiło! A tata zawsze powtarzał, że mowa jest srebrem, ale milczenie złotem! Mama aż przerwała szorowanie moich pleców:


– Prawie?! Przecież mogliście się pozabijać! Drewnianym mieczem też można krzywdę zrobić!


– Ee tam, tylko kilka siniaków było. Ale jaka zabawa!


– Zaraz, czy to było wtedy, kiedy pełno milicji ganiało po całym osiedlu?


– Chyba tak, mamo. Bo jak walczyliśmy, to szybko przyjechała. Może przez ten hałas, albo ktoś z dorosłych wezwał. Więc wszyscy rzucili się w nogi, a milicja nas goniła. Ja z Andrzejem i jeszcze kilku chłopaków od nas wbiegliśmy do naszego domu. Schowaliśmy się na klatce na trzecim piętrze i myśleliśmy, że pobiegną dalej, ale

- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
JKZ007 Linia koment
Dodany:2016-01-15 00:58:27, Ocena: 6.0
też lubię powspominać,ale z dokładnością to już mam czasem problemy:)
Hardy Linia koment
Dodany:2016-01-15 08:39:48, Ocena: 6.0
Hardy Linia koment
Dodany:2016-01-15 08:42:06, Ocena: 6.0
Z własnego doświadczenia - kiedy zaczynasz wspominać, to jakbyś ciągnął za nitkę i rozwijał kłębek. Jedno zdarzenie sobie przypomnę, to i następne, i kolejne. Ukryte są w głębokiej pamięci, a spisywanie wspomnień powoduje ich wydobycie :)
Hardy Linia koment
Dodany:2016-05-20 11:19:34, Ocena: 6.0
Hardy Linia koment
Dodany:2016-05-20 11:20:53, Ocena: 6.0
Książka, w której jest i to opowiadanie, już się ukazała: "Młodości szczęśliwa" w wyd. Psychoskok", 2016.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów