Wranglery, cz.1/2
opowiadania >



0; widows: 0;"> W pośpiechu umyłem się i zjadłem śniadanie, mimo że do otwarcia Pewex-u czasu miałem aż nadto. Przed sklepem znalazłem się dziesięć minut za wcześnie. Nie byłem jednak pierwszy. Przed szybą wystawową stały trzy starsze kobiety, ubrane z wiejska, które zawzięcie między sobą perorowały:


No zobacz, zobacz! Ten materiał jest po trzy pięćdziesiąt za metr. Jezusicku, jaki tani!


A tamten, taki pienkny, tylko po cztery!


Ale okazja!


Może to braki sprzedajom? Ale nawet kolejki nie ma.


Pewnie dopiero wyłożyli. Zaraz ludzie sie zbiegnom.


Ło matko częstochowska, ale okazja! Dobrześmy dzisiaj przyjechały na targ!


A chciałaś od razu wracać. Widzisz? Mówiłam zobaczyć, może coś w sklepach rzucą.


Ledwie się powstrzymałem przed parsknięciem ze śmiechu, słysząc ich podniecone głosy, Ale jaja! Baby myślą, że ceny są w złotówkach! Już chciałem wyprowadzić je z błędu i sprowadzić z obłoków na ziemię, ale w tym momencie drzwi do sklepu zostały otwarte i kobiety wpadły pędem do środka, jakby obawiały się, że ktoś może je ubiec. No to będzie cyrk!


Wszedłem za nimi. One już stały przy ladzie sklepowej i zamawiały materiały, wskazując je palcami i przekrzykując się wzajemnie:


Proszę tego materiału pięć metrów! A tamtego obok… dziesięć metrów!


A ja tego, tego i tego. Po pięć metrów każdy!


Ja ten granatowy…


W tym czasie do sklepu weszło kilku innych klientów. Nie byli na zewnątrz przed otwarciem, nie słyszeli wcześniejszej rozmowy kobiecin. Teraz ze zdziwieniem obserwowali, jak ekspedientki odmierzały z beli i zaczęły odcinać tak duże ilości tekstyliów. Zdecydowałem się szybko wyprowadzić wiejskie kobiety z błędu:


Proszę pań, ale te ceny za materiały są…


Nie przeszkadzaj, chłopcze. My byłyśmy pierwsze!


Ale chciałem tylko powiedzieć…


Nie dawały mi dokończyć. Odwróciły się do mnie i nabzdyczone, z gradowymi minami nakrzyczały:


Jaka ta dzisiejsza młodzież niewychowana!


Wszendzie próbujom sie wcisnońć!


Mówiłam, my byłyśmy pierwsze!


Jeszcze raz spróbowałem przerwać ich słowotok:


Nie chcę się wcisnąć. Chciałem tylko powiedzieć, że…


Jakbym dolał benzyny do pożaru. Dopiero się rozwrzeszczały:


Poczekaj na swoją kolejkę, dobrze?!


Cham!


Niewychowany! Czego was w w szkołach uczom?!


Machnąłem ręką. A niech mnie! Po co się wtrącam? Nie słuchają, to same zaraz się przekonają. Stanąłem z boku i postanowiłem poczekać na nieuniknione. Zakup moich spodni poczeka, nie śpieszę się. Za to widowisko, którego za chwilę będę świadkiem, może być pierwszej urody. I to za darmo!


Niektórzy klienci,

- [1] [2] [3] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów