....
opowiadania >



Siema mam na imię Sylwia i mam 17 lat. Od czwartego roku wychowywałam się w domu dziecka. Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Nie miałam rodzeństwa, ani nikogo
kto by mnie wziął do siebie. Dom dziecka traktowałam już jak swój dom
i wiedziałam, że zostanę tam na pewno do ukończenia osiemnastu lat.
Jednak nie przewidziałam jednego. Był ciepły majowy dzień zbliżał się koniec roku szkolnego. Razem z Klarą i Jagodą , czyli moimi przyjaciółkami z bidula poszłyśmy
na wagary i siedziałyśmy właśnie w parku, trzeba wspomnieć, że nie należę do grzecznych dziewczynek. Dosyć często sprawiam problemy,
ale taka już jestem. Posiedziałyśmy chwilę na ławce po czym poszłyśmy do galerii. Jak zawsze chodziłyśmy po sklepach i oglądałyśmy ubrania i inne rzeczy. Obiecałyśmy
sobie, że kiedyś będziemy miały wszystko co tylko nam się wymarzy. Do bidula wróciłyśmy ok. pół godziny po tym jak miałyśmy skończyć lekcje. Przy drzwiach wpadłyśmy
na Panią dyrektor.
-O dobrze, że cię widzę Sylwia, chodź ze mną do mojego gabinetu.
-A coś się stało?
-Chodź to się dowiesz?
Przy biurku siedziało małżeństwo kobieta byłą bardzo ładna i zadbana, mężczyzna tak jak jego żona wyglądał na zadbanego. Widać było po nich, że kasy im nie brakowało.
Pani dyrektor oznajmiła mi, że to państwo chcą mnie adoptować. Z zaskoczenia usiadłam na fotelu przy drzwiach i powiedziałam
-Kurwa mać.
-Sylwia wyrażaj się - mruknęła dyrektorka.
-No przepraszam, ale to akurat mnie zdziwiło, jak mało co.


2.
- Jutro po Ciebie podjedziemy około dziewiątej nad ranem.. - odpowiedziała serdecznie Pani Alina.
- Tak,tak..będę czekała z niecierpliwością-mruknęłam pod nosem..
Jestem ciekawa ile ze mną wytrzymacie,liczę na dwa dni..z kawałkiem,zauwa
żyła,że Małżonka wyjmuję ze swojej torebki najnowszego iphona i kieruje go w moją stronę,poczułam się niezręcznie,nie chce żeby oceniali mnie za dziewczynę z biednego domu,nie lubię być tak oceniana,za sierotę,ofiarę losu,mam nadzieję,że to kiedyś się zmieni,nie liczę na postępy.
- Proszę,kupiliśmy ci nowy telefon,żebyś miała kontakt z nami o każdej porze dnia i nocy - uśmiechnęła się rodzina zastępcza.
- Ale ja,ale ja.. - nie wydusiłam reszty,bo przerwało mi donośne pukanie do drzwi,ale byli to tylko moi przyjaciele,wygłupiali się,od razu poprawił mi się humor,nie wyobrażam sobie życia bez nich..jednak byłam ciekawa jak to jest być w takiej 'prawdziwej' rodzinie..
- Dobrze,Czyli Sylwia,będziesz musiała wstać po 7,ubrać się umyć,spakować oraz zjeść śniadanie,to nie moja sprawa jak zaplanujesz sobie ten ranek,tylko masz być uszykowana i nie robić żadnych numerów jak poprzednio! - ostrzegała mnie dyrektorka,jak poprzednio,chodzi o to,że kiedyś też była rodzina zastępcza,znaczy miała być dla mnie,ale zgarnęłam przyjaciół i zrobiliśmy sobie wycieczkę za miasto.
- Rozumiem,wszystko jasne,a teraz mogę się już pożegnać i wyjść do przyjaciół? - powoli zaczęłam wstawać.
- Tak,mam nadzieję,że spiszesz się na medal i nie będziemy musieli się za Ciebie wstydzić? - zażartowała dyrektorka.
- Ja też mam taką nadzieję,zobaczymy - uśmiechnęłam się do mojej przyszłej rodziny i wyszłam z hukiem...


3.
Słyszałam pod drzwiami jak Dyrektorka ostrzegała,że mam pazura,że może być ze mną ciężko,w sumie zlewałam na to,to tylko jej zdanie,ona nie wie jaka jestem,bez tej całej maski którą noszę codziennie,ale mam nadzieję,ze kiedyś nie będę si
ę wstydziła swojej osoby,no trudno,na razie muszę zgrywać zbuntowaną nastolatkę.
- Jagoda! - krzyknęłam z połowy korytarza do mojej najlepszej przyjaciółki z bidula.
- Sylwia...- odezwała się nie zbyt zadowolona dziewczyna,widać było na jej twarzy rozczarowanie i smutek.
- Odchodzę,ale nie tak na zawsze,będę was tutaj odwiedzać co dwa tygodnie,obiecuję - spojrzałam na Jagodę.
- Nie chodzi o to,nie musisz już nas odwiedzać,poradzimy sobie bez ciebie - te słowa strasznie mnie zraniły,chciałam schować się daleko,tam gdzie nikt by mnie nie zobaczył,jednak nie mogłam..obiecałam dyrektorce.
- Nie rozumiem twojego zachowania,jesteś na mnie obrażona ale za co? przez tyle lat byłaś moją jedyną przyjaciółką,wspierałaś mnie,mieliśmy to wszystko razem przejść,ten cały bidul.
- Właśnie Sylwia,razem. Wiesz co to znaczy to słowo?, że żadna z nas miała stąd nie odchodzić,a ty z dnia na dzień oznajmiasz mi to,mimo,że wiedziałam to od kumpli,moich kumpli..- oznajmiła mi to w pewien dziwny sposób,że reszta chłopaków nie chce dotrzymywać mi już w żaden sposób towarzystwa.
- Dziękuje - odpowiedziałam sarkazmem i odeszłam w drugą stronę korytarza od razu do mojego pokoju,siedziała w nim jakaś dziewczyna,młoda,może miała niecałe 14 lat,zajmowała moje łóżko,nie wiedziałam o co chodzi w takim razie się spytałam.
- Cześć,mam na imię Sylwia,co tu robisz? - spojrzałam na dziewczynę,i usiadłam koło niej.
- Ja nazywam się Ada,jestem twoją następczynią z tego co wiem,głupio się czuję,słyszałam,że odchodzisz jutro więc nie wiem co tutaj dzisiaj robię,strasznie ci zazdroszczę nowej rodziny,ja przemieszczam się z bidula do bidula,ciężko jest,ale daję rade.
- Nie ma sprawy,prześpię się na podłodze,jutro będę już żyła w luksusach - mruknęłam pod nosem,była już 20,więc powinnam zejść na kolację,wolnym krokiem kierowałam się w stronę stołówki,widziałam milion wzroków skierowanych na mnie,czułam się osaczona,zauważyłam Jagodę z Piotrkiem,Piotrek jest moim najlepszym przyjacielem,hmm..najwyraźniej był.Usłyszałam najróżniejsze obelgi skierowane w moja stronę,nie chciałam spowodować bijatyki dlatego podeszłam do stolika i szybko zjadłam kolację.Spakowałam różne rzeczy,było ich wiele,jednak .. spędziłam tutaj prawie połowę swojego życia,umyłam się i pościeliłam sobie na podłodze i położyłam się.
- Dobranoc Ada - odparłam.
- Dobranoc,powodzenia w nowym życiu - odezwała się,uśmiechnęłam się sama do Siebie,jednak byłam szczęśliwa,że trafię do nowej rodziny.


4.
Zadzwonił mój budzik,pora wstawać,zaczynam nowy rozdział w swoim życiu,nie wiem czy lepszy,okażę się.
- Od razu wyłączyłam budzik żeby nie obudził resztę współlokatorek,nie chciałam niezręcznej pobudki i kłótni w dzień wyjazdu,nie wspomnę j
uż o Piotrku i Jagodzie.Wzięłam szybką kąpiel,ubrałam na siebie czarne leginsy,koszulę i trampki,byłam gotowa na odejście,była dopiero 7,ale strasznie byłam zdenerwowana,jak nigdy,dziewczyny dopiero wstają po 7.30 dlatego chodziłam na palcach,nie chciałam nikogo obudzić.
- Cześć Sylwia! - krzyknęła do mnie Ada.
- Witam cię,już musimy się pożegnać,niby zostaję na śniadaniu,ale to szybciutko zleci - odpowiedziałam.
- A będziesz nas odwiedzać? - spojrzała na mnie Adrianna.
- Hmm,możemy kiedyś spotkać się na mieście,zwolnię Ciebie i spędzimy miłe popołudnie , jednak nie chce wracać do tego miejsca,przepraszam. - spojrzałam na dziewczynę.
- E tam,nie wierze ci,na pewno za nami zatęsknisz i do nas kiedyś zajrzysz,ale dzięki,fajna z Ciebie dziewczyna! - spojrzała.

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów