Królowa szczurów
opowiadania >



Dzień jak dzień. Odkąd żona mnie zostawiła, siedziałem w barze, chlałem, wracałem do domu, odrobinę trzeźwiałem, jadłem coś, szedłem spać, a później do roboty. I tak ciągle. W sumie do roboty nie miałem po co chodzić. Ale bez niej nie miałbym za co marnować czasu w barach.


Pamiętam, raz tylko nie piłem; miała córka do mnie przyjść. Cholernie się cieszyłem. Posprzątałem, ugotowałem coś. Miałem nadzieję, że tęskni za moją kuchnią. Tęskniła. Co więcej chciała ze mną zamieszkać. Stwierdziła, iż pałace to to nie są, ale woli to, niż spędzać czas z matką.


Obiecałem jej, że wniosę pozew o przydzielenie mi praw do opieki nad moją pociechą. Jak obiecałem, tak zrobiłem.


Przegrałem; nikt nie zauważył/nikomu nie przeszkadzało, że sędzią jest kochanek mojej żony. No jasne, co w tym złego? Kochanek, czy nie, sędzia powinien być bezstronny. I z pewnością był, gdy mnie wgniatał w ziemię, a moją żonę wywyższał. Zdenerwowałem się jednak, gdy wyrzucił moją córkę z sali słowami: „kto wpuścił tu tego bachora?”


Znowu zacząłem chlać. Mogłem wszczynać mnóstwo spraw, ale za pobicie sędziego, wskutek którego ofiara miała złamaną rękę, pęknięte żebra i wylew... cóż, nie sądzę, żeby ktoś powierzył mi nastoletnie dziecko.


Pewnej nocy, zalany zupełnie, zauważyłem, że jakaś kobieta się na mnie patrzy. Wyglądała dziwnie. Miała szczurzą twarz i świdrujące oczy. Gdy nasze spojrzenia się skrzyżowały, zniknęła. A może tylko takie odniosłem wrażenie? Ostatecznie stanęła przede mną, powiedziała, że mam za nią iść i wyszła. Niewiele myśląc poszedłem za nią.


To miała być tylko przelotna znajomość. Nie sądziłem, że na tym zakończy się epizod mojego człowieczeństwa.




Epilog I



KTOKOLWIEK WIDZIAŁ, KTOKOLWIEK WIE



Zaginął mężczyzna. Wzrost 180cm. Brunet. Krótkie włosy.


Ostatni raz był widziany w piątkowy wieczór, gdy wychodził o 23.30 z baru przy alei Zwycięstwa 89.



Za jakiekolwiek informacje NAGRODA.



Kontakt do zmartwionej córki: 666-44-22





Epilog II



Szczury w barze? Początki plagi?



Nasza gazeta, jako pierwsza, była świadkiem początku plagi szczurów!


Wczoraj, podczas wywiadu przy alei Zwycięstwa, nasza redaktorka, podczas spaceru, była świadkiem zamieszania. Otóż naoczni świadkowie twierdzili, że z baru wychodzą szczury. „Puki co tylko dwa. Ale to może świadczyć tylko początek plagi.” Niektórzy klienci twierdzą, że do niczego takiego nie dojdzie w ich barze. „Tyle lat tu przychodzę, a pierwszy raz coś takiego jest! Zresztą, nikt nie widział tych szczurów!” Tłumaczy inny klient. Sprawa zostaje nierozstrzygnięta. Ale jeśli to początek plagi? Właściciel obawia się, że plotki zamkną jego źródło utrzymania.




// aut. Mi się chyba ta historyjka nie podoba. //


- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
Pilar Linia koment
Dodany:2012-10-26 19:20:39, Ocena: 6.0
Czemu Ci się nie podoba? Mi odwrotnie. Pociągnęłaś historię od początku do końca. Wcieliłaś się w rolę ojca, borykającego się z alkoholizmem. Pokazałaś, jak funkcjonują polskie sady. Aj można wymieniać. Technicznie super:)

Ocenił/a na: 6
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów