Pomarańczowe misterium
opowiadania >



dobowej drodze zapatrzone na ukrzyżowanych i niczym pozostawione bez opieki żelazko wypaliło dziurę w lazurowym poszyciu popołudniowego nieba i oddaliło się zgodnie z kierunkiem obrotów wszechrzeczy. Kapłani nieświadomi pochłaniającej ich ciemności, która nadawała krwi Zbawiciela blado-granatową barwę, zawahali się chwilę w obawie, czy aby ten włóczęga nie był czasem nosicielem jakiejś nieznanej choroby, ale ich wątpliwości rozwiał z hukiem silny podmuch wiatru.


- Że też muszą urządzać sobie te manewry akurat w dniach Paschy.


- Bóg ich pokara i spali im kiedyś te przeklęte czołgi razem z całym poligonem. - Nie zważając na grzmoty Bożego gniewu, wyruszyli ku centrum miasta. Perspektywa trzęsienia ziemi była im tyleż bliska, co prawdopodobieństwo wizji zmartwychwstania tego przebierańca albo widmo atomowej zagłady, więc niemalże obca. Kroczyli spokojnie dróżką prowadzącą wprost do Przybytku powoli tracąc grunt pod nogami.


- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów