Que debemos pasar tiempo juntos. Tom II. Rozdział 7
opowiadania >



co godzinę.


Weszła do domu bardzo zdenerwowana. Ciągle odczuwała ból w dłoni. W dodatku nieustająco pamiętała rozmowę, a raczej kłótnię z Maksem. Co on sobie wyobrażał?! Ten ktoś wyraźnie działał jej na nerwy. Sama właściwie nie wiedziała, dlaczego. Niby nic takiego nie powiedział, ale ton, jakim wypowiadał każde słowo doprowadzał ją do szału.


Weszła do środka. Od razu poszła do kuchni, by zrobić sobie coś do zjedzenia. Wyglądało na to, że w domu nikogo nie ma. W recepcji też nikogo nie zastała, wchodząc do domu. Trochę ją to zdziwiło. O tej porze chociaż Basia była już w domu. Dzisiaj natomiast nie było ani jej rodzeństwa, rodziców i nawet dziadka Gabriela.


Inka położyła dwie kanapki na talerzu, po czym wyszła na werandę, by tam je spożyć. Następnie usiadła na ławce i zaczęła konsumować swój posiłek. Kończąc spojrzała na swoją dłoń. Strach powrócił. Wiedziała, że dłonie są jej głównym źródłem utrzymania. To przecież nie mogło być nic poważnego. Zwykłe draśnięcie i tyle.


Nagle zobaczyła czarny, nadjeżdżający samochód. Od razu wiedziała, kto jest kierowcą auta. Już się szykowała do kolejnej wymiany zdań, kiedy zobaczyła swoją siostrę wysiadającą od strony pasażera. Nie miała pojęcia, co ona mogła tam robić. Nie chciała tez popadać w paranoję. Przecież mógł ją spotkać po drodze i podwieźć. Wszak mieszka tu. Maks przeszedł obok niej bez żadnego słowa. Zajrzał do recepcji i wziął klucz od swojego pokoju, potem przez szybę dał jej znać, że wziął klucz. Basia natomiast podeszła i cmoknęła ją w policzek.


- A co ty robiłaś w jego samochodzie? - spytała, kiedy dziewczyna podchodziła już do drzwi wejściowych.


- Wracałam ze szkoły, kiedy pan Maks jechał. Podwiózł mnie po prostu - to mówiąc weszła do domu. Nie wiedząc czemu Inka wyczuła nutkę kłamstwa w jej głosie. Jak nikt miała do tego smykałkę. To ona zawsze wyczuwała, co się dzieje z Basią. Zeszłego roku to właśnie ona zauważyła zmianę w jej zachowaniu, po incydencie świątecznym. Widziała, że coś ją gryzie i w końcu zmusiła ja do szczerej rozmowy. Nie powiedziały wówczas rodzicom. Sprawa była owszem poważna i nawet sama Inka namawiała siostrę do wtajemniczenia rodzicieli. Oni zawsze ich wspierali. Nie ważne, co by to było. Zawsze mogli liczyć na nich. Basia jednak twierdziła, że nie zniosłaby kolejnego opowiadania tego, co się stało. Zaklinała ją na wszystkie świętości. Wnioskowała, że nie będzie się przejmowała, że to nie ma, aż takiego znaczenia. Inka widziała, jak cierpi dziewczę. Gryzła się tym cały rok i najwyraźniej jeszcze się z tym nie pogodziła. Kobieta postanowiła, że porozmawia z nią o tym w najbliższym czasie.


- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
oleczka31 Linia koment
Dodany:2012-06-11 15:01:31, Ocena: 6.0
Ciągniesz kilka wątków, super!

Ocenił/a na: 6
Pilar Linia koment
Dodany:2012-06-11 15:03:14, Ocena: 6.0
Tak, to jest wspomniana przeze mnie wielowątkowość. Nie zabraknie takich mieszanek.
EdwardSkwarcan Linia koment
Dodany:2012-06-30 13:31:18, Ocena: 6.0
Jak zawsze ciekawie:)z przyjemnością Edward

Ocenił/a na: 6
Pilar Linia koment
Dodany:2012-06-30 13:32:55, Ocena: 6.0
Dziękuję Edwardzie :) Pozdrawiam
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów