Restaurator 5
opowiadania >



Kiedy się poruszała pobrzękiwały na jej ubraniu srebrne dodatki, które oślepiały obserwującego refleksjami światła. Włosy w nieładzie sprawiały wrażenie uciekającej dziewczyny od chłopaka, z miejsca gdzie nie powinno jej być. Zbliżyła się jeszcze bardziej. – Wpuścisz mnie? Bardzo chciałabym porozmawiać.

Chryste! Poczułem alkohol. Spojrzałem w te zmęczone, smutne ale mimo wszystko piękne oczy i nie mogłem odmówić. Uchyliłem drzwi na całą szerokość. Weszła ostrożnie, drobnymi kroczkami zupełnie jakby była bardziej wystraszona ode mnie. Dźwigała z sobą wypchaną i ciężką torbę. Robiąc ostrożne kroki nie mogła ukryć stłumionego pobrzękiwania szkła.


- Wiesz co? Wolałabym żebyś wiedział. Wypiłam wcześniej kilka piwek. Nie przeszkadza ci to?


Też mi szczerość! Albo powiedziała to, zdając sobie sprawę z mojego wyczulonego zmysłu węchu albo miała to gdzieś co sobie o tym myślę. Nie odpowiedziałem, więc sięgnęła do torby i wyciągnęła dwie butelki i pokazała mi etykiety jakby była żywą reklamą piwa.


- Może masz ochotę? Kupiłam też dla ciebie. Mam nadzieję, że lubisz… chyba jednak nie. - zwątpiła widząc moją udawaną niezadowoloną minę. Zawsze ukrywałem prawdziwe emocje dlatego z czasem przestałem je kontrolować. Efekt było widać kiedy przegoniłem gangsterów z mojej knajpy. Pewnie pomyśleli, że oszalałem co po części mogło być prawdą. Ale teraz byłem spokojny i podekscytowany równocześnie. Gość w mojej jaskini to było coś nowego w moim życiu. Nie odezwałem się, zrobiłem tylko krok w kierunku kuchni, trzasnąłem drzwiczkami meblościanki i wróciłem z dwoma szklankami. Na ten widok wrócił na jej twarz uśmiech. Zabrałem z jej rąk butelki i zaprosiłem do pokoju. Nie mogłem oderwać wzroku kiedy usiadła w przedpokoju na podłodze i zaczęła ściągać ciasne kozaki. Niechlujnie rzuciła je na ziemię i boso przeskoczyła przez próg do salonu.


- Ale masz tu… sterylnie – powiedziała kręcąc się na palcach jak baletnica. Miała rację. Mój kąt to duża przestrzeń z małym jednoosobowym łóżkiem, kanapa, mały stolik, komputer w rogu, rower wiszący na ścianie i kilka zdjęć. Panele na podłodze bez dywanu, pusty stolik i komoda bez żadnych leżących dekoracji przeszkadzających w odkurzaniu. Jak w hotelowym pokoju jakbym dopiero co przyjechał albo na chwilę przed odjazdem. Zbliżyła się do zdjęć na ścianie przyglądając się najstarszemu z nich. Darii kiedy miała jeszcze cztery lata. Zacisnęła pięścią usta i przestała się kołysać. Była do mnie zwrócona tyłem i nie widziałem jej twarzy ale byłem pewien, że usłyszałem bardzo cichy szloch.


- Wiesz co? – szybko wzięła się w garść obejmując samą siebie ramionami. – Nareszcie facet, który nie ma na ścianach plakatów nagich ździr.


- Jestem na to już za stary. – mówiłem do jej pleców nalewając piwo do szklanek. – Miałem kiedyś plakat z kobietą ale nigdy nie nazwałbym jej zdzirą. Kojarzysz Larę Croft?


- Pewnie. Bohaterka filmu grała ją Angelina Jolie. Ona była twoim ideałem? Nic dziwnego. Te seksowne usta! Każdy facet chciał ją pocałować i posiąść ją!


- Nie chodzi mi o aktorkę – poczułem zażenowanie – Miałem na myśli postać z gry. Wirtualną bohaterkę. Jej plakat wisiał przez jakiś czas na mojej ścianie.


- Żartujesz! – wreszcie odwróciła się w moją stronę. Była rozbawiona. Jeżeli przed chwilą czuła smutek nie dało się już tego zauważyć. – Chcesz mi powiedzieć, że twoim ideałem była kobieta, która nie istnieje? Strzela równocześnie z dwóch rąk podczas salta do tyłu. Trafia w cel i przy tym jej warkocz pozostaje w nienaruszonym stanie. Podniecały cie jej trójkątne cycki i binarne pośladki?


- Byłem nastolatkiem! – kłamałem. Spędzałem przed komputerem godziny prowadząc ją do celu jeszcze w wieku dwudziestu paru lat. Co za wstyd! – Chyba nie muszę się tłumaczyć z bycia chłopcem! Po prostu podobała mi się. I tyle!


Wyciągnąłem do niej dłoń z pełną szklanką alkoholu w nadziei, że zmieni temat. Odebrała szkło przyglądając mi się bacznie. Pewnie próbowała mnie ocenić. Nie przerwała mnie lustrować nawet kiedy zamoczyła usta w napoju i wypiła całość kilkoma głębokimi haustami. Musiałem się powstrzymać przed uczuciem prowadzącym do opadnięcia szczęk. Nie pamiętam jej takiej kiedy widziałem ją po raz pierwszy.


- Przepraszam. Byłam bardzo spragniona - zauważyła moje zaskoczenie. – Masz może cytrynę? Uwielbiam piwko z cytryną! Jest o wiele lepsze! Próbowałeś?


- Owszem mam. Słuchaj! Czy ty w ogóle jadłaś jakąś kolację?


- Nie, ale dziękuję nie jestem głodna – jasne, pewnie się wstydzi.


- Ale ja zgłodniałem – oczywiście skłamałem. Chciałem ją odciągnąć od piwa jedzeniem. – chodź do kuchni. Zrobię jakąś kolację.


- Kurcze, nie możemy po prostu pogadać?


- A co w kuchni się nie da?


- No tak, ale mogę włączyć jakąś muzykę?


- Bardzo proszę, obsłuż się. Wszystko jest na komputerze.


Poszedłem do kuchni a ona przykleiła się do ekranu komputera. Zanim znikłem za ścianą dzielącą przestrzeń na pokój i kuchnię, zerknąłem na nią. Odepchnęła fotel, oparła się łokciami o biurko i zgięta w pół kołysała się z boku na bok. Znów miałem okazję oglądać ją od tyłu i tym razem wrażenie jakie na mnie zrobiła było czysto erotyczne. Ona ciągle tańczyła. Jej ruchy, nawet kiedy zmieniała pozycje były teatralne, jakby na pokaz. Chyba zdawała sobie cały czas sprawę z tego, że jest obserwowana. Prowokowała ciałem a ja nie mogłem tego wytrzymać i uciekłem aby nie musieć na nią patrzeć. Wcisnąłem głowę głęboko do lodówki. Nie po to aby zajrzeć co w niej mam ale po to by schłodzić rozgrzane policzki. Przez chwilę nie mogłem się skupić. Co mam w lodówce? Cytryny! Monika chciała do piwa, a pewnie już kończyła pić będę musiał jej nalać nowe i patrzeć jak zanurza te swoje usta i oblizuje je ze smakiem. Nie. Przestań! Co masz jeszcze? Marchew? Jest. Bambus w puszcze? W szafce. Suszone grzyby mun? Na miejscu! Kurczak? W zamrażalniku. Sos sojowy? Obecny. Ryż i oliwa? Zawsze na stanowisku! Ochota do pracy? Nieustępliwa!


- Dawid! Ale masz fajną bibliotekę. Od razu widać, że jesteś melomanem - w następnej chwili przestrzeń wypełnił dźwięk o natężeniu, którego nigdy wcześniej nie poczuły na swej powierzchni ściany mojego małego mieszkania. Nigdy nie chciałem przeszkadzać sąsiadom, muzyki słuchałem cicho albo przez słuchawki. Nie interesowało mnie co robią ludzie za ścianą i nie życzyłem sobie abym ja wzbudzał zainteresowanie u kogokolwiek. Czułem, że właśnie się to zmieniło.

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów