Restaurator 5
opowiadania >



- Wow! Ten kawałek ma swoje lata ale jest naprawdę świetny - musiała krzyczeć abym ją usłyszał zza ściany i gęstej chmury głośnej muzyki. Byłem pewien, że tańczy. Wiruje na samym środku pokoju wyginając te swoje smukłe ciało jak wąż kuszący Adama aby zjadł jabłko. Wyobraziłem sobie ją przez chwilę w ludowym stroju arabskiej tancerki. Właśnie, brzuch… Opanuj się do jasnej cholery!

Rzuciłem się na produkty w lodówce, szafkach i półkach jakby gonił mnie diabeł. W jednej chwili pusta i czysta kuchnia zamieniła się w pole bitwy z kolorowymi ciałami pokrojonych warzyw, szeregu piechoty butelek z przyprawami stojących na baczność jak do egzekucji, torturowanego mięsa w marynacie, buchającej pary z garnka gotowej aby wylać ukrop z muru na atakującego twierdzę wroga, rozgrzana patelnia roznosiła zapach zbliżającego się finału oblężenia.


- Dlaczego to dla mnie robisz? - Obserwowała mnie ukryta za rogiem. Nie zauważyłem kiedy się tam pojawiła. Udało mi się pracą oderwać od myśli, to zawsze pomagało. Ale cokolwiek robisz zawsze przychodzi czas na odpoczynek w którym dopada cię rzeczywistość. Monika napadła mnie w środku pracy, pustą szklankę postawiła na parapecie, usiadła w szerokim rozkroku na krześle bez oparcia. wygięła się więc do przodu wsadziła dłonie między uda opierając wyprostowane ręce o siedzenie, pięty oparła o nogi krzesła palce stóp pozostawiając na posadzce. Przechyliła głowę na bok co spowodowało że lawina jej blond włosów przesypała się na jedną stronę. Co za piękny widok! Nie. To nie była ta dziewczyna z którą rozmawiałem w mojej restauracji. Była pijana, owszem ale nie zataczała się i nie bełkotała bez sensu. Kim była teraz? Udawała czy wcześniej nie była sobą? Kompletnie jej nie rozumiałem. Ale na pewno byłem zafascynowany
- Dlaczego to dla mnie robisz? - Teraz ona rozmawiała z moimi plecami. Byłem pochylony nad deską z nożem w dłoni i wyżywałem się na marchewce, skutecznie rywalizując głośnym stukaniem stali o deskę z hałasem muzyki


- Niby co kolację? Pewnie jesteś głodna a że jesteś moim gościem... - Odwróciłem się do niej na chwilę aby spojrzeć jej w oczy - ...i przyjacielem muszę o ciebie zadbać. Co w tym dziwnego?


- Właśnie. Dlaczego o mnie dbasz? Po co? Czego ode mnie chcesz?


- Niczego! Po prostu cały czas miałem wrażenie że potrzebujesz pomocy. No to próbuję zrobić cokolwiek. Jedyne co w tej chwili potrafię to cię nakarmić nic innego nie przychodzi mi do głowy.


- Hmm - westchnęła zdziwiona i na chwilę zniknęła ta cała uwodzicielska otoczka jaką wokół siebie roztaczała- trudno mi w to uwierzyć.


- Cytryna! - Wyrwałem ją z zadumy stawiając przed nią czystą szklankę z cząstką świeźo skrojonej cytryny i zatapiając owoc w złocistym płynie w towarzystwie odbijających się od dna bąbelek gazu i białej piany, która natychmiast znalazła się na górnej wardze Moniki tylko po to aby dać się zlizać. Przymrużyła oczy zadowolona.
- Wiesz co? Już mi pomogłeś
- Chciałbym aby to było takie proste. Ale teraz to ja nie mogę tobie uwierzyć


Wróciłem do ‘garów’ ponownie zwracając się do niej plecami zostawiając ją z piwem i zdziwioną miną. Patelnia była już rozgrzana niemal do czerwoności, nie mogłem się doczekać dźwięku skwierczenia składników tracących wewnętrzną wilgoć w kąpieli z gorącego tłuszczu. Jeszcze tylko chwila z uda mi się wydobyć odpowiedni smak. Po chwili ugasiłem miłe dla ucha skwierczenie zalewając patelnie szklanką wywaru. Zagęściłem sos, jeszcze jedna chwila, zabulgotało jak lawa w gorącym wulkanie i jak zawsze eksplodujące pęcherze powietrza na powierzchni sosu poparzyły mi dłonie. Ból do którego przywykłem albo i nawet pokochałem. Nastąpiła smutna dla mnie chwila kiedy wyłączałem gaz i nakładałem jedzenie na talerz. Zaraz to co zrobiłem zniknie bezpowrotnie pozostawiając jedynie chwilowe uczucie sytości. Piękne i bezsensowne jak samo życie.
Miałem już nakładać kiedy poczułem Monikę za moimi plecami, poczułem jak jestem obejmowany. Jej delikatne ręce wślizgnęły się pod moimi ramionami i objęły mnie w pasie. Przylgnęła do mnie całym ciałem, gorąca fala pokryła mnie na plecach i pośladkach. Tak długo nie znane mi ciepło kobiety spowodowało, że opadły mi ręce. Przegrałem.



Zamarłem w bezruchu. Nie miałem już żadnych najmniejszych szans kiedy dłońmi wdarła się z pod koszulę i powędrowała w górę, czułem jej ostre paznokcie przy pomocy których mogła mi zadać ból w każdej chwili .
Odwróciłem głowę i natychmiast trafiłem na jej usta. Wcześniej skłamała, była głodna ale to nie jedzenia potrzebowała. Jej apetyt poczuły moje wargi, które po kilku jej pocałunkach spuchły i nabrały krwistego koloru. Miałem tylko ja cierpieć? Oddałem jej ten sam cios, ale silniejszy. Wyrwałem się z jej szponów, odwróciłem przodem do niej, złapałem jej twarz za policzki i teraz to ja ją pocałowałem. Po męsku, z siłą ale powoli jakbym dźwigał ogromny i kruchy ciężar.
Nagle dotarło do mnie, że robię duży błąd, dałem się ponieść emocji a przecież w moim wieku to niewskazane. To ja powinienem nad sobą panować, nad agresją i nad podnieceniem.
Otworzyła oczy i dysząc ciężko przyglądała mi się z zainteresowaniem, wyczuła że odpłynąłem myślami gdzie indziej, na pewno nie było mnie z nią.
- Przyjaciele nie powinni tego robić - powiedziałem to wciąż trzymając jej policzki, z sklejonymi czubkami nosów i czując na wargach jej ciepły oddech, który wdychany dostatecznie długo, mógłby mnie doprowadzić do upojenia alkoholowego.
Prychnęła obrażona, porwała szklankę wylewając niewielką zawartość na stół i zniknęła z kuchni zostawiając mnie w nieprzyjemnym uczuciu konsternacji. Teraz sam już nie wiedziałem, wygrałem czy przegrałem, czy to w ogóle była walka? Z kim? Z nią? I czy nie wyglądało to tak jakbym wykonał samobójczy cios? Wiedziałem! Nie trzeba było otwierać tych cholernych drzwi. Chwila słabości i już czujesz się niedobrze. Dobra opanuj się, pewnie się obraziła, zje coś, wypije kilka piw i wsadzisz ją do taksówki. Koniec kropka.


Nałożyłem jedzenie na talerze i zanim wyszedłem z kuchni wziąłem głęboki oddech.

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów