Restaurator 5
opowiadania >



z jej ust popłynęła wprost do mojej małżowiny usznej czyniąc ze głębokiego snu to, co robi pędzące stado koni przez nasiąkniętą wodą po deszczu, wielką i zieloną łąką. Otworzyłem jedno oko bo drugie miałem wciśnięte w poduszkę. Przewróciłem się na bok aby poczuć jej oddech nie w uchu tylko na policzku. Ciepły, pachnący słodkim mlekiem i syropem na kaszel. Jej duże okrągłe oczy powodowały uśmiech na twarzy nie tylko mojej ale każdego obcego kogo mijałem jadąc wózkiem w parku na spacerze. Ten wzrok pełen zaufania budził mnie i napędzał energią na cały dzień. Kocham cię. Najważniejsze słowa w życiu zawarte w jednym spojrzeniu.

Który to rok? Ona znowu ma cztery lata? Niemożliwe przecież chodziła już do szkoły. Pamiętam ją kiedy biegła chodnikiem z tornistrem na plecach. Nagle jej twarz się przeobraziła się albo raczej wyostrzyłem moje zmysły i buzia Darii straciła nagle te dziecięce krągłości na policzkach, jej postać wyszczuplała i urosła a wyraz jej oczu nabrał inteligencji nie tracąc przy tym nic z niewinności.


- Tato! – krzyknęła po raz drugi i wyrwała mnie z ciemności przypominając mi kim jestem - Zaskoczyłeś mnie. Pachnie u ciebie alkoholem i papierosami. Nie przyszedłeś dziś do pracy, śpisz sobie spokojnie do południa. No dosłownie schodzisz na psy. Co się z tobą dzieje?


Jej głos nabrał matczynego tonu ale wyraz twarzy mówił co innego. Śmiała się ze mnie. Zaraz! Przecież byłem z Moniką. Znowu miałem halucynacje jak z tym dziadkiem w tramwaju? Była u mnie czy sam wypiłem kilka kieliszków za dużo? Daria odpowiedziała na moje pytanie gestem. Schyliła się na podłogę i podskoczyła jak sprężyna trzymając coś zwisającego w palcach jak wędkarz prezentujący swoją zdobycz.


- To prezent dla mnie? – wyciągnęła rękę nad moją głowę abym się przyjrzał. Dyndał nade mną czarny stanik. – Powinieneś wiedzieć, że nie mam miseczki D. Ale muszę przyznać, jest bardzo ładny. -Bogu dzięki! Nie zwariowałem! Dziwna noc nie okazała się ułudą. Skryłem się przed światem pod kołdrą i odwróciłem się do ściany. Teraz poczułem zapach pościeli. Faktycznie nie byłem tej nocy sam.


- Marcin mi mówił kto cię odwiedził. A już się bałam, że zgnuśniejesz po czterdziestce. A tu niespodzianka w moim tatusiu tli się jeszcze życie. – jej głos dochodził do mnie z oddali, chyba kręciła się po kuchni – O! Ile butelek po piwie. Przecież nie przepadasz za piwem, głowa cię zawsze po nim boli. A rozumiem, kobieta częstowała więc nie wypada odmówić. Ja pierniczę, ale syf w zlewie! - co ona wyrabia? Usłyszałem trzask talerzy i wodę nalewaną do zlewu tłumioną przez gęstą pianę.


- Zostaw już wstaję, nie sprzątaj po mnie. – oczywiście nie ruszyłem się spod kołdry, wdychałem nowy dla mnie zapach.


- Dobra, dobra. Już zaczęłam. Rano byłam u Marcina i wszystkim się zajęliśmy. Zrób sobie dziś wolne, pewnie masz kaca. Przyniosłam ci świeże pieczywo zaraz zrobię ci kanapki. Masz ochotę na kawę zbożową? Ja się napiję. A o szkołę się nie martw, daję sobie radę jeden dzień przerwy mi nie zaszkodzi. Jak zjemy, to wrócę do Marcina po południu może być ruch w knajpie. No i jak? Jaka jest ta Monika?


Daria przewidziała każde moje pytanie i każde pragnienie. Czy to córka czy anioł stróż dbający o fajtłapowatego mężczyznę? Czym sobie zasłużyłem na taki skarb? A Monika? Właśnie, dlaczego znikła? Przypomniałem sobie ostatni obraz jak siedzi w kuchni oparta o stół i ściskając czoło płacze, dławiąc się łzami i pociągając nosem. Wrak człowieka. Co mam o niej powiedzieć?


- Było... interesująco. – zakrzyczałem ukryty pod pościelą.


- Kręcisz - powiedziała po chwili namysłu z akcentem na niedowierzanie.


- Bo nie wiem co ci powiedzieć. To skomplikowane. Kompletnie nie rozumiem nic z tego co się w nocy stało. Ona usunęła ciążę, dlaczego mi o tym powiedziała. Majaczyła przez sen?


- Dziwisz się? – odpowiedziała po bardzo krótkiej chwili namysłu. Nie była w ogóle zaskoczona. - Jesteś facetem, jak masz ją zrozumieć? Nie masz najmniejszego pojęcia co się dzieje w głowie zwykłej kobiety a co dopiero w głowie… - szukała odpowiedniego słowa brodząc dłońmi w zlewie aby wyciągnąć korek.


- Osoby niestabilnej emocjonalnie – dokończyłem zdanie słowami, których jej brakowało a ja poznałem ich znaczenie tej nocy - Pewnie nie ma nic gorszego niż mieć na sumieniu własne dziecko.


- Może być! Może być coś równie ciężkiego.


- Co? Nie rozumiem.


- Urodzić dziecko którego się nie kocha. - wstrzymałem oddech - Mówiłam ci już. Jesteś facetem, nie zrozumiesz. Wy tylko potraficie walczyć z tym co namacalne. My musimy radzić sobie z bólem i strachem. Wy się do tego nie przyznajecie. Zalewacie smutki alkoholem i zapominacie, uprawiacie seks dla przyjemności a nie dla miłości. To my dźwigamy największy ciężar. My ponosimy odpowiedzialność.


Nie mogłem już wytrzymać w łóżku. Jej słowa sprawiły, że poczułem się jak oblany wiadrem zimnej wody. Nie byłem zły ale na pewno wstrząśnięty. Skąd takie słowa u nastolatki? Ja jej zaszkodziłem? Ma powody mnie nienawidzić? Byłem aż tak złym ojcem? Stanąłem w drzwiach kuchni i zastanawiałem się co powiedzieć. Chciałem zrozumieć ale nie wiedziałem z której strony ugryźć temat. Mogłem tylko patrzeć na nią zdziwionym i pytającym wzrokiem i milczeć. Daria uśmiechnęła się tylko i wcisnęła mi w dłoń kubek kawy.


- Nie przejmuj się. Nic nie zmienisz tak już po prostu jest.


Usiedliśmy przy stoliku, gdzie kilka godzin wcześniej Monika wylewała łzy. Rozejrzałem się za plamami słonych łez, ale Daria wytarła dokładnie stół. Kuchnia znów była czysta. Nie pierwszy raz moja córka naprawiała mi życie. Pierwszy raz, kiedy miała zaledwie pięć lat i nie mówiła jeszcze wyraźnie zapytała: „Tatusiu dlaczego jesteś smutny?”. Zdziwiło mnie, że w ogóle zauważyła kiedy zastanawiałem się jaki wpływ będzie miało na nią rozstanie z żoną. Jak często będę ją widzieć i czy mnie znienawidzi. Złapała mnie za rękę, pogłaskała i powiedziała bardzo dorosłym chociaż jeszcze niewyraźnym tonem. Pewnie usłyszała to zdanie w przedszkolu: „Nie przejmuj się, wszystko będzie dobrze”. Chyba znowu musiałem wyglądać na przygnębionego bo wyciągnęła rękę przez stół i chwyciła moją dłoń.


- Tato... Wiesz że cię bardzo kocham
Nigdy nie miałem wątpliwości. Mogłem się tylko szczerze uśmiechnąć bo nie było sensu mówić jej tego co tyle razy jej powtarzałem kiedy była bardzo

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów