Tylko prawda
opowiadania >



na imię?- zażartowała Iza.


-Daj spokój. O, Blanka nie musiałaś się ubierać…- wyszczerzył się Marcin.


-Idź już… - rozkazała bratu Iza.


-Wychodzicie gdzieś?


-Idziemy na imprezę urodzinową Darka, kolegi Kamila z klubu koszykarskiego- poinformowała siostra.


-No dobra… spadam. Bawcie się dobrze. Hej Blanka- uśmiechnął się słodko Marcin.


-Pa… dzięki!- rzuciła zadowolona Blanka.



-To tak na serio? Blanka to mój brat, Marcin. Nieznośny i …nadal Ci się podoba?


-To znaczy, że jest gorszy od innych, bo jest nieznośny?- zapytała zaciekawiona.


-Rozpuść włosy, są takie ładne i długie. Pasują do twoich ciemnych oczu.- Nie odpowiedziała na pytanie, które zadała jej Blanka. Nie chciała drążyć dalej tego tematu. -Ona wie jaki jest mój brat- pomyślała.


-Wiem, że jestem teraz z Pawłem, ale on nie jest Marcinem…- ze zdziwieniem spojrzała w stronę drzwi.



- O mnie mowa?- wtrącił Marcin.


-Co znowu?- zapytała Iza.


-Nie mogę znaleźć szarej bluzy, tej z napisem…- chciał dokończyć, ale Iza zrobiła minę typu ,,podaj dalej i nie wracaj’’.


-Sam ją znajdę… bez twojej pomocy.



Kiedy były już gotowe usłyszały podjeżdżający na podjazd samochód- To Kamil! Już jest- krzyknęła Blanka. Wyskoczyły szybko z domu. Nagle Iza stanęła jak wryta.


-Co jest?- zapytała Blanka.


-A gdzie prezent dla Darka?- panikowała Iza.




Rozdział 2



-Dziewczyny, co robicie? Nie mamy czasu… - Kamil wysiadł z samochodu i podszedł do nich.


-Iza zapomniała o prezencie…- rzuciła Blanka.


-Co, ja? A co robiłaś ty… Blanka…


-Dajcie spokój… ja kupiłem prezent dla Darka- powiedział Kamil.



Na szczęście Kamil uratował dziewczynom serca przed niepożądanym atakiem serca, jakby to Blanka określiła. Obie jadąc samochodem ,przez jakiś czas nie odzywały się do siebie. Iza doznała szoku ,kiedy w samochodzie ujrzała Anastazję, która przyglądała jej się badawczo. Jakby badała grunt. Zepsuła Izie humor. Zadawała sobie pytania, dlaczego Kamil zabrał ze sobą tę Lalę…



-Iza… przepraszam Cię… nie powinnam obwiniać Cię za to, że zapomniałyśmy o prezencie- nieśmiało mówiła dziewczyna.


-Nie to mnie martwi- szepnęła Iza.



Dojechali już na miejsce. Dziewczyny wysiadły z samochodu i rozejrzały się po okolicy. Weszły już do domu Darka i spostrzegły, że muzyka gra trochę za głośno i skrzywiły się. Było sporo ludzi, niektórych nawet nie poznawały.



-Hej!- przywitał się Solenizant- Blanka szepnęła na ucho do Izy- impreza dopiero się zaczyna, a Darek jest już wstawiony.


-Biedaczysko… złóżmy mu życzenia i…- Iza chciała mówić dalej, ale Blanka jej przerwała.


-O, jeeest, Paweł!- krzyczała i już jej nie było.



Iza nie zwracając uwagi na to ,gdzie podziało się jej towarzystwo, poszła do kuchni czegoś się napić. Za nią wchodzili inni ludzie, których widziała po raz pierwszy. Wydawali się być całkiem mili.


-Hej- przywitał się jeden z chłopaków- Musiał być w wieku jej brata. Co słychać?


-Hej- odpowiedziała zaskoczona.- W porządku, tylko chciałam się czegoś napić, ale nie wiem, gdzie mogę znaleźć jakiś kubek.


-Chcesz soku albo piwa?- zaproponował .


-Nie piję alkoholu- odparła Iza.- Albo daj- wzięła od chłopaka butelkę z piwem.


-Jak podoba Ci się impreza?- zapytał nieznajomy.


-Muzyka jest trochę za głośna… ale podoba mi się. Skąd jesteś?- zapytała.


-Nie stąd… - zaśmiał się i odszedł.



Chłopak, z którym gawędziła Iza był dość wysoki i dobrze zbudowany tak jak jej brat. Spodobał się jej. Był brunetem i to seksownym. Miał delikatny zarost. To spodobało jej się najbardziej. Lubiła chłopaków z zarostem. Był schludnie ubrany i ładnie pachniał.-Zauważyła, że zostawił piwo, więc je wypiła. Wychodząc z kuchni dostrzegła Blankę i jej chłopaka. Zastanawiała się ,gdzie jest Kamil, ale chyba wiedziała z kim jest i co może ewentualnie robić z Anastazją. Była dzisiaj wrogo do niej nastawiona.- O co jej chodziło?- zastanawiała się. Stała w przejściu i niespodziewanie ktoś oblał ją lodowatym drinkiem.


-Aa…- wzdrygnęła się Iza i spostrzegła tę Lalę.


-Widzisz co narobiłaś?!- krzyknęła z pretensją Anastazja.


-To ty oblałaś mnie drinkiem…- Iza weszła z powrotem do kuchni żeby się wytrzeć.


-Lepiej mnie posłuchaj zdziro!- mówiła Anastazja.- Nie zamierzam dzielić się z tobą Kamilem i zapamiętaj sobie…


Przerwała jej Iza.


-Czego ode mnie chcesz?! Jesteś nowa i myślisz, że wszystko Ci wolno? Przez ostatni czas odsunęłaś ode mnie mojego najlepszego kumpla i to na swoją korzyść! O co masz do mnie pretensje?



Kilka osób przyglądało się kłótni. Iza kierowała się już do wyjścia kiedy Anastazja trąciła ją ramieniem.


-Co robisz?- odezwała się Iza.


-Ostrzegam Cię- zagroziła dziewczyna.


-Mam gdzieś czego ty chcesz! Znajdź sobie własną paczkę- rzuciła ostro Iza.


Wtedy rozpętało się piekło. Dziewczyna chwyciła Izę za rękę i gwałtownie nią szarpnęła. Iza poczuła promieniujący ból i chwyciła się za łokieć. Nim zdążyła zareagować, Anastazja pchnęła ją o szafkę stojącą tuż za nią. Iza broniąc się podniosła prawą nogę i sprytnie kopnęła dziewczynę w brzuch.



-Nie daruję Ci tego!- krzyczała Anastazja i poderwała się naprzód.



Nagle poczuła na twarzy dłoń prowokatorki i siłę z jaką uderzyła ją w twarz. Słychać było ich krzyki. Nikt nie reagował na walczące dziewczyny. Ludzie stali jak wryci. Nic nie mówili, tylko patrzyli.



-Ty gnido!- krzyczała Iza.- Z całej siły spoliczkowała dziewczynę i ciągnęła za długie pasmowe włosy. Nagle poczuła na biodrach czyjeś ciepłe i duże dłonie.



-Jeszcze mnie popamiętasz łajzo!- odgryzała się Nastka. I wyszła z kuchni.



Zdenerwowana Iza nie wiedziała co ma zrobić, a co dopiero powiedzieć. Spojrzała tylko na chłopaka, z którym wcześniej piła piwo. Bez zastanowienia pospiesznie wyszła z kuchni. W domu panował chaos. Muzyka grała stanowczo za głośno. Rozbolała ją głowa. Było tłoczno. Postanowiła, że nie będzie nikogo informować o całej sytuacji i kierowała się do domu, do swojego domu. Na zewnątrz było już ciemno i chłodno. Nie chciała szukać Kamila, żeby odwiózł ją do domu. Chciała jak najszybciej stąd wyjść.


Dziesięć minut później znalazła się w pobliżu parku. Pogoda gwałtownie się zmieniła i lunął deszcz. Padało bardzo mocno. Iza przemokła do suchej nitki. Miała na sobie tylko białą, zwiewną bluzkę, ciemne rurki i czarne buty militarne. Było jej zimno. Przyspieszyła kroku i zauważyła światła nadjeżdżającego samochodu. Zatrzymał się obok niej.


-Co tu robisz?- zapytał nieznajomy.


-Wracam do domu- odpowiedziała nie odwracając wzroku w

- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów