Tylko prawda
opowiadania >



jego stronę.


-Wsiadaj, podwiozę Cię- zaproponował chłopak.- Zaraz zmokniesz- ciągnął dalej.


-Daj mi spokój… i tak już jestem mokra- niechętnie przyznała Iza.


Chłopak zatrzymał samochód i wysiadł z niego. Iza przyglądała się przystojniakowi.


-Co robisz?- zapytała.


-Będziemy moknąć razem. Jak to mówią ,,razem zawsze raźniej’’- uśmiechnął się do niej rozbrajająco.


Stali tak chwilę i przyglądali się sobie. Iza odwzajemniła uśmiech i dodała:


-Jak masz na imię?- Chłopak znowu posłał w jej stronę serdeczny uśmiech.


-Wolałbym najpierw poznać twoje imię.


-Mam na imię Iza.


-Ładnie- powiedział.- Ja jestem Krystian.


-Ładnie- uśmiechnęła się w odpowiedzi.


Postanowiła pojechać z Krystianem. Kiedy dojeżdżali do Gdańska, spojrzała na chłopaka i zastanawiała się, dlaczego nie zapytał, co się wydarzyło między nią a Anastazją.


-Wszystko w porządku?- zapytał.


-Tak. Wszystko ok.- odpowiedziała Iza.-O, tutaj wysiądę.


-Okej.- Zaczął parkować auto.- Tutaj będzie dobrze?


-Pewnie. Dzięki.- Już otwierała drzwi, kiedy Krystian złapał ją za rękę.


-Boli?- zmarszczył brwi.


-Aaa… tak trochę- skrzywiła się i zauważyła duży siniak w okolicy łokcia.


-Przepraszam, nie chciałem… - tłumaczył.


-Jest dobrze. Przejdzie mi. To tylko siniak.- Czuła się trochę skrępowana, kiedy czuła dotyk chłopaka na swojej delikatnej ręce.- Puścił jej rękę.


-Nie chcę wiedzieć co się tam stało, ale… chciałbym móc się z tobą skontaktować- spojrzał na nią błagalnie.


-Nie wiem czy mój telefon się odnajdzie, chyba zostawiłam go gdzieś w domu Darka.- Zaśmiali się w tej samej chwili.


-W porządku nie nalegam- odparł smutno.


-Ze smutku aż pobladłeś- zażartowała Iza.- Serio, zapodziałam gdzieś telefon. Został chyba z moją kumpelą na imprezie.


Iza nie mogła znieść bladości Krystiana. Masz jakąś karteczkę?- zapytała. Napisała swój numer telefonu i podała mu ją do ręki. Chłopak schował ją do kieszeni w spodniach, co wróży kłopoty w przypadku, gdyby wyprał spodnie wraz z karteczką.


-Dzięki- ucieszył się i posłał słodki uśmiech w jej stronę.


Wysiadała już z samochodu i usłyszała jeszcze: - Do zobaczenia, Iza. Z zadowoleniem zamknęła drzwi i odeszła w kierunku domu. Słyszała odjeżdżający pojazd.


Stanęła jak wryta, bo spostrzegła wychodzącą z domu mamę. – Tylko nie to- pomyślała. To chyba nie koniec przygód na dzisiaj. Jeszcze tego mi brakuje. Mama Izy często wariowała, kiedy któreś z dzieci nie wracało do domu na czas. Marcin nigdy nie przejmował się czasem jaki wyznaczali mu rodzice. Często pojawiał się dopiero na drugi dzień, co zupełnie wyprowadzało rodziców z równowagi. Teraz jest już starszy, więc nie pozwala sobie na kontrolę. ,,Obiektem’’ zainteresowań stała się Iza skończyła już osiemnaście lat, ale nadal jest oczkiem w głowie rodziców. Nigdy nie wracała do domu zbyt późno, trzymała się zasad. Spojrzała na zegarek… Jest dopiero dwudziesta druga i przez to mam mieć kłopoty?


- Skarbie dzwoniłam do ciebie chyba z milion razy, a ty nie odebrałaś ani razu- mówiła z przerażeniem mama.


- Przepraszam , ale padł mi telefon.- Kłamstwo pomyślała Iza, muszę kłamać przed mamą, żeby się jakoś wywinąć od kłopotów- to chyba lepsze, niż bym miała powiedzieć prawdę. Gdyby rodzice dowiedzieli się o zażartej walce z Lalunią, to by dopiero było piekło.


Kłamstwo było najlepszym sposobem na odwrócenie uwagi rodziców. Jeszcze tylko zakryję te sińce bluzką z długim rękawem.


Kiedy znalazła się w swoim pokoju, odetchnęła z ulgą. Tylko co się działo z Blanką? Jest zbyt szalona. Kto wie co przyszło jej do głowy. Była tam z Pawłem, on też jest szalony. Może lepiej zaaranżować jej randkę z Marcinem. Przynajmniej będzie pod moją kontrolą. Zna swojego brata i wie, że jest dziwny, ale bardziej bezpieczny od tego Pawła.


Wzięła długą gorącą kąpiel.- Na reszcie w domu- pomyślała kładąc się na swoim łóżku.- Oby Blanka miała mój telefon. Inaczej nie będę mogła skontaktować się z Krystianem.


Długo nie mogła zasnąć. Zeszła na dół i usłyszała sygnał dzwoniącego telefonu stacjonarnego.- Mamy jeszcze ten telefon?- pomyślała. Kto ma tyle odwagi, żeby dzwonić o…- spojrzała na zegarek- jest druga w nocy.


-Słucham?


-Iza? Gdzieś ty się podziewała?- zaniepokoiła się Blanka.


-Blanka? To ty? Po co dzwonisz o tak późnej porze? Zwariowałaś?- mówiła Iza.


-Jeszcze nie… ale mam twoją komórkę- odparła zadowolona. Wiesz jak się o ciebie martwiliśmy?


-Bez przesady, byłam w tym samym miejscu co wy i…- przerwała.


Iza usłyszała głos mamy w salonie, szybko odłożyła słuchawkę, po czym ruszyła w stronę schodów.


-Iza? Z kim rozmawiasz o drugiej w nocy?- mówiła zaspanym głosem mama.


-Sytuacja już opanowana… idę spać mamo, jestem zmęczona. Była już na górze i usłyszała głos brata.


-Co to za chłopak, który odwiózł Cię do domu po imprezie?


-Daj mi spokój…- powiedziała z grymasem Iza. I zniknęła za drzwiami swojego pokoju.


-Nie myśl sobie, że Ci odpuszczę- zaśmiał się Marcin i wszedł do łazienki.




Rozdział 3



W sobotni poranek Iza obudziła się wypoczęta. Wyjrzała za okno- zawsze tak robiła. Lubiła wyjrzeć i sprawdzić jaka jest pogoda.- Otworzyła okno i poczuła ten zapach… ciepły, letni powiew wiaterku.


Często z samego rana chodziła na werandę ze świeżo zaparzoną kawą z odrobiną mleka i łyżeczką cukru. Mama siadała obok niej, ale zaraz musiała wychodzić do pracy.- Niestety, rodzice Izy są prawnikami. Mają masę pracy. Co dwa tygodnie wyjeżdżają na konferencje za granicę, albo na drugi koniec Polski. W domu bywają rzadko. Teraz Iza poczuła potrzebę porozmawiania z mamą.


-Mamo… -wydusiła z siebie Iza.


-Tak? -odparła mama.


-Wrócicie dzisiaj wcześniej do domu?- zapytała niespokojnie Iza.


-Postaramy się… mam z tatą pełne ręce roboty- rzekła i odeszła w pośpiechu.


Rozmowy z rodzicami coraz częściej kończyły się w taki sposób. Dziewczyna nie była zadowolona z pracy jaką trudnili się jej rodzice. Może to dobry zawód, ale kiedy patrzyła jak jej rodzice ciągle wyjeżdżają… chciała pobyć trochę z nimi. Nie mieli na to czasu. Spędzanie ze sobą wolnych chwil to już przeszłość. Izie było przykro z tego powodu. Czuła, że w jej rodzinie dzieje się źle. Nie chciała, aby ten moment nadszedł.


Z dzieciństwa pamiętała ,jak dużo czasu poświęcali rodzice jej i Marcinowi. Jej brat nigdy nie wspominał dobrych czasów, od zawsze jest zamknięty w sobie. Czasami potrzebowała brata,

- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów