Tylko prawda
opowiadania >



prawdziwego brata, który się nią zaopiekuje. To właśnie teraz, w tym momencie potrzebowała kogoś bliskiego. Łzy podeszły jej do oczu.


-Co tak siedzisz?- zapytał ochryple Marcin i dał jej kuksańca w ramię.


Cisza. Iza nie znosiła tej ciszy, kiedy nie mogła wydusić z siebie słowa. Poczuła na policzku łzy.


-Iza? Co się stało?- ponowił próbę brat.


-Nic nie zauważyłeś, co?- wyszeptała niespokojnie Iza.- Rodzice od jakiegoś czasu mają na gdzieś! Prawie z nami nie rozmawiają… już nie pamiętam, kiedy ostatni raz gdzieś nas zabrali ze sobą… ciągle są poza domem- ciągnęła szlochając.


Marcin stał i przyglądał się siostrze. Nie wiedział co powinien zrobić. Nie okazywał jej uczuć. Raczej dokuczał Izie. Ale teraz widział jak płacze i zrozumiał, że musi jej pomóc.


-Iza… -podszedł bliżej i przytulił siostrę.- Zawsze masz mnie, pamiętaj, że możesz na mnie liczyć.. zawsze- powtórzył.


Iza nie chciała dłużej myśleć o tym, co będzie dalej z jej rodziną. Chciała się trochę rozerwać. Zaprosiła przyjaciół na basen.


-… jest sobota, będziemy się dobrze bawić, proszę- błagała Blankę.


-No dobrze… dam znać Kamilowi- zgodziła się zadowolona.


Dzień spędzony na basenie został uznany za udany. Dziewczyny bawiły się wspaniale, Kamil też był zadowolony. Zapowiedział na jutrzejszy dzień niespodziankę. Dziewczyny bezskutecznie wyciągały informacje od kumpla, ale niestety. Kamil nie zdradził niespodzianki.


Późnym wieczorem Iza i Blanka wracały z centrum handlowego z zakupów. Jak twierdzi Blanka- ,,Trzeba się trochę rozerwać’’. Iza nie wspomniała przyjaciółce o swoich porannych wątpliwościach , ani o wczorajszej kłótni z Anastazją. Nie chciała słuchać paplaniny Blanki. Kochała ją jak siostrę, ale sama się z tym jeszcze nie oswoiła. Musiała dać sobie czas. Po drodze przechodziły obok małego baru. Blanka stwierdziła, że wstąpią na małe piwo- w końcu ma już osiemnaście lat. Dziewczyny wypiły po dwa nieduże piwa i gawędziły sobie. Nagle Iza spojrzała na zegarek- dwudziesta druga.


-Miało być małe piwo, jedno piwo- przypomniała Blance Iza.


-Oo, ale.. chyba już …-dukała Blanka.


-Wypiłaś o jedno piwo za dużo, słyszysz?- tłumaczyła przyjaciółce.- Wychodzimy. Blanka zaraz będzie ciągnęła nogi za sobą, co ja wtedy zrobię?- pomyślała Iza. Dwa piwa i już pijana w sztok. Rany.


Gdy tak szły, Iza nie wiedziała co robić. Były w pobliżu domu Blanki. –Zaprowadzę ją szybko i położę spać- mówiła do siebie.



-Mogę przenocować u ciebie?- wycedziła Blanka.


-A mogę ja… przenocować u ciebie?- zaproponowała Iza.


-Co? To znaczy… nie zaprosisz mnie do siebie?- z przykrością stwierdziła pijana kumpela.


-Jesteśmy bliżej twojego domu-wywinęła się Iza.


-Izka… idziemy do ciebie- ciągnęła dalej. Uwiesiła się na Izie i mówiła dalej. – Posłuchaj… ja nie dojdę do siebie. I osunęła się na krawężnik. –Blanka, wstawaj!- pomyślała Iza.


Kumpela leżała tak- powoli zasypiając. Iza postanowiła podnieść Blankę, ale to na nic. Zadzwoniła po Kamila. Zaraz po tym był już na miejscu.


-Co jej jest?- z uśmiechem zapytał Kamil.


-Pomóż mi- poganiała kolegę Iza.- Zaraz ktoś nas zobaczy… i Blanka narobi nam wstydu-szeptała. A jak zacznie wymiotować, to ja się zrywam stąd, rozumiesz?


-Ale zobacz jak ładnie śpi…- szczerzył się chłopak.


Kamil zaniósł śpiącą dziewczynę do mieszkania. Położył ją delikatnie, żeby się nie obudziła. Postanowił odwieźć Izę do domu.



Byli już pod domem dziewczyny.


-Z czego się nabijasz?- zachichotała Iza.


-Blanka… dużo wypiła?- zapytał Kamil.- Współczuję jej jutrzejszego dnia. Jest szkoła, a ona jest pijana.


-Nie chciałam, żeby się upiła, ale wyszło jak wyszło. To tylko dwa piwa- tłumaczyła Iza.



Weszła do swojego pokoju. Rodziców chyba nie ma- pomyślała. Co się dzieje, dlaczego często nie ma ich w domu? Są prawnikami -to jednak nie tłumaczy ich z tego, że mama unika rozmów z nią i Marcinem. Jest jakaś nieswoja. Martwi ją coś.




W czerwcowy poniedziałek- obudziły ją promienie słoneczne ,drażniąc jej powieki. –Poniedziałek- pomyślała. Było dopiero pięć minut po godzinie szóstej. Powoli, ociągając się zeszła do kuchni. Zobaczyła Marcina. Jadł śniadanie.


-Dobrze widzę?- rzuciła Iza. Marcin nigdy nie wstaje tak wcześnie. Dzisiaj jest już ubrany i je śniadanie. Co jest nie tak? Co do…


-Dobrze Cię widzieć- przywitał się. –Dasz mi numer Blanki?


-Co?- z zaskoczeniem wycedziła. Numer mojej kumpeli? Nigdy! -stwierdziła. Ma już chłopaka i ten jej wystarczy. Jest totalnym głąbem. Jeszcze ty jesteś jej potrzebny. -Ale nie mogła tego powiedzieć bratu.


-To jak? Widziałem, że mnie polubiła… jest ciekawa- ciągnął.


-To niemożliwe! Blanka nie powinna się z tobą spotykać.


-Daj spokój, tylko jedna randka. Obiecuję, że… będę grzeczny- prosił Marcin.



Po szkole chciała pójść do Blanki. Nie pojawiła się dziś w szkole. Pewnie ma kaca. Musi z nią koniecznie porozmawiać. Obiecała sobie, że więcej nie dopuści do takiej sytuacji jaka miała miejsce wczorajszego wieczora.


-Zapraszam Cię na dobre espresso- wyszeptał wprost do ucha Izy Kamil.


-Chciałam wpaść do Blanki… ale to może zaczekać - zawahała się.- To dokąd mnie zabierasz? -zapytała.


-Do nowej kawiarni. Na Mickiewicza.


-W porządku- przyznała z uśmiechem. - To bezsensu. Do kawiarni właśnie zaprosił ją przystojny brunet, nie za wysoki, ale to tylko jej kumpel. Dlaczego się zgodziła? Podobał jej się już dłuższy czas. Jednak nie mogła zapomnieć o Krystianie. Polubiła go od pierwszej chwili. Wczoraj Blanka oddała jej telefon, ale chłopak nie zadzwonił.



-Smakuje Ci?- zapytał Kamil.


-Jest całkiem dobra. Moja ulubiona- rozkoszowała się Iza. Lubiła espresso. Codziennie rano przed pójściem do szkoły parzyła sobie kawę. Teraz piła ją w towarzystwie kumpla.


-Znalazłem ciekawe miejsce, na urządzenie biwaku. Kiedyś o tym rozmawialiśmy… pamiętasz?


-Tak. Ale nie lubię namiotów. Na domki dałabym się namówić, pod warunkiem, że pojedzie z nami Blanka- postawiła sprawę jasno Iza.- Wiesz, że nie lubi biwakowania.


-Da się zrobić. Cieszę się, że się zgodziłaś-uśmiechnął się Kamil.


W kawiarni jest przyjemnie i nie ma tu tłumu jak w przypadku baru, w którym Iza wczoraj spędziła półtorej godziny wraz z Blanką. Nie mogła zapomnieć o śpiącej przyjaciółce na krawężniku. Na

- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów